kontrolujaca
23.07.12, 11:12
Witam
Mam 30 lat, synka 3 lata i meza. Razem z mezem jestesmy zgodnym małżeństwem od kilku lat. Niestety nasze relacje psuje moja potrzeba kontrolowania innych.
Przejawia się to tak, że wszystko musi być tak jak ja chce. Mąż gdzieś wychodzi, np. na piwo. NIe umawiamy się na która przyjdzie. Ale ja już po jakimś czasie (zwykle wymyślonym przeze mnie) czekam zla, bo juz powinien być. Innym razem czepiam się bo wypił 3 piwa zamiast 2. Innym razem o co innego. Zawsze coś się znajdzie. Wyjedża na wyjazd służbowy, to jestem zła, bo za mało dzwoni, albo nie o tej porze o której bym chciała.
Sama z domu wychodze, zwykle na okreslony przeze mnie czas. Siebie tez kontroluje i ograniczam i pewnie dlatego tez innych ograniczam.
Otoczenie synka tez kontroluje. Dzieckiem zajmuje sie babcia. Tez ma okreslone godziny na rozne rzeczy, jak był mały to byłam zazdrosna o jego relacje z babcią. Syn jeszcze nie nocowal poza domem, bo boje sie go zostawic samego.
W pewnym sensie jestem uzalezniona od mojej mamy, dzwonie do niej codziennie, choc nie musze. A teraz sama od siebie chce uzaleznic najblizszych. Chyba ta kontrola sprawia, ze czuje sie bezpiecznie. NIestety nie przeklada się na dobre relacje między nami. Czy da sie do zmienic?