carola1_84
06.01.13, 15:43
Witam. Piszę bo moja sytuacja, jak zapewne wielu innych mam, spędza mi sen z powiek. Mianowicie za miesiąc wracam do pracy. Wykorzystałam już cały macierzyński i urlop zaległy. Mój maluch będzie miał wtedy prawie 7 miesięcy. Na myśl o powrocie boli mnie żołądek, choć wiem że nie mam wyjścia. (powody ekonomiczne) Z dzieckiem zostaje teściowa. Jest na emeryturze i w zasadzie jest chętna, ale ja obawiam się czy osoba w jej wieku (62 lata) poradzi sobie z dzieckiem. Poza tym jest ona osobą która cytuję ''wychowała troje dzieci'' i obawiam się że każda próba zwrócenia jej uwagi dotyczącej wychowania będzie się takim tekstem kończyła. Poza tym odkąd powiedziała mojemu maluchowi ''że za miesiąc to będzie już tylko babcia i mamy nie będziesz znał" czuję gulę w żołądku na myśl o zostawieniu malucha. Co jeśli rzeczywiście tak będzie? Mąż zbywa sytuację żartem, a ja się niepokoję. Raczej nie mam możliwości nani czy żłobka bo mieszkam w małej miejscowości i "co ludzie powiedzą że babcia nie bawi":( Chyba oszaleję. Na to wszystko nakładają się jeszcze te wszystkie artykuły, które mówią że należy zostać z dzieckiem do roku, że to korzystniejsze dla jego rozwoju itd. Tylko Państwo Polskie nie daje takiej możliwości. Nie każdy może sobie pozwolić na wychowawczy i utratę jednej pensji. Do tego dochodzi jeszcze lęk separacyjny, który pojawia się w 7 miesiącu czyli akurat wtedy gdy ja muszę wrócić do pracy... Błam niech mi Pani pomoże jakoś to poukładać...