Dodaj do ulubionych

mąż powiedział, że przestaje mnie kochać...

21.02.13, 10:21
9 lat po ślubie, 3letnie dziecko, jestem w 7 mc ciąży
dzieci zaplanowane, wyczekane
od kilku miesięcy mąż ma wahania nastrojów, nic go nie cieszy, czas wolny najchętniej spędza przed komputerem, ew. przyklejony do komórki
mam dosyć
odciążyłam go maksymalnie od spraw domowych: zajmuję się dzieckiem, gotuję, prasuję jego koszule, na weekend zapewniłam dziecku opiekę, mieliśmy czas dla siebie, on chciał go spędzić przed komputerem, skończyło się awaturą, uległ, pobyliśmy razem, od poniedziałku jest po staremu
wraca z pracy, je, pobawi się chwilę z dzieckiem albo i nie, komputer
wczoraj powiedział ze ma dosyć, jest zmęczony, ze czuje ze już nic go w życiu nie czeka, że tylko dom i dzieci, że już nic nas więcej nie łączy, że przestaje mnie kochać itp.
nie wiem co robić
mam dosyć żebrania o uczucia, dopominania się o jego uwagę, proszenia żeby wyłączył komputer, nie jestem jego matką przecież
mam ochotę dać mu "odpocząć", nie czekać na niego z tym cholernym obiadem (bo wczoraj powiedział, że on tego wcale nie chce, nie oczekuje)
chyba wyjadę z dzieckiem na kilka dni, bo sobie nie radzę
jest strasznie smutno i samotnie, bo nawet nie mam o tym z kim porozmawiać
dzisiaj pomagałam dziecku myć ręce i zobaczyłam, że zdjął obrączkę i zostawił na zlewie
zobaczyłam swoje odbicie w lustrze, w ciąży, zapłakanej
żałosne
kocham go i bardzo zależy mi na naszej rodzinie, ale jak się walczy o czyjąś miłość?
ja chyba nie potrafię
Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 10:40
      a) nie ściągaj z męża wszystkiego, bo to mija się z celem i niczego pozytywnego nie przyniesie.
      b) skoro mąż nie oczekuje, by podsuwać mu obiad pod nos, to nie podsuwaj. Odgrzeje sobie, zje kanapkę, albo wpadnie po drodze na hot doga.
      c) ile macie lat?

      I najważniejsze - czy mąż ma jakieś hobby, poza siedzeniem przy komputerze? Coś, co może dać mu pozytywnego kopa, być odskocznią od bycia pracownikiem, ojcem i mężem?
      • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:00
        1.nie będę, wczoraj chciał ubrać wyprasowana przeze mnie koszulę, zmielam ją i wytarlam o nocnik dziecka, żałosne, prawda?
        2.nie podsune więcej, tylko wiesz, dla mnie to było oczywiste, ze skoro jestem w domu, mam czas, gotuje dla dziecka to i jemu podam, wcześniej nie mówił,ze mu to przeszkadza
        3. jestesmy po 30 oboje
        • edw-ina Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:09
          To, co napisała Tully jest niestety wysoce prawdopodobne. Pan może mieć kogoś na oku. Dodatkowo narodziny kolejnego potomka mogą mu uświadamiać, że życie przecieka mu przez palce. Przykre, ale wielu facetów tak reaguje. Z jednej strony chcą mieć dom, z drugiej wolność i luz blues.
          Nie wiem dlaczego chcesz wyjechać zabierając dziecko. Ja bym je na twoim miejscu zostawiła, żeby mąż nim się zajął na czas twojej nieobecności. facet chce mieć spokój z twojej strony, a ty chcesz mu coś pokazać właśnie dając mu ten spokój?
          Nie odpowiedziałaś mi czy twój mąż ma jakieś hobby.
          • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:23
            nie chodzi o inna kobietę
            juz predzej o to "zycie przeciekajace miedzy palcami"
            mowil wczoraj, ze teraz nie bedzie mial juz nic poza dziecmi
            tylko ze decyzja o drugim byla nasza wspolna i bardzo sie cieszyl z mojej ciąży
            przynajmniej tak mowil
            dzieci, moim zdaniem, nie przytlaczaja nas
            rodzina bardzo nam pomaga, mamy czas na kino, na znajomych
            czy to mozliwe, zeby czlowiekowi tak sie zmienily priorytety?
            kiedys chcielismy tego samego: dzieci, dom, wspolne zycie
            maz ma hobby, uprawia aktywnie sport, lubi gry rpg
            wczoraj powiedzial, ze nie dziele jego wielkiej pasji, chyba o te gry chodzilo
            ale zawsze tak bylo, zawsze mielismy odmienne zainteresowania i to wlasnie bylo fajne
            • edw-ina Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:35
              My mamy wspólne pasje - np. motoryzacja i te całkiem odrębne. I wiem, jak M lubi i potrzebuję, kiedy towarzyszę mu w tych jego pasjach. Ja to zresztą też lubię, jak również chwile, gdy towarzyszy mi w moich.
              Mój mąż też przez szereg lat obawiał się, że dziecko może zrujnować związek. Ponieważ taki przykład dało mu pierwsze małżeństwo. Pokazało, że teraz nie są już mężem i żoną, nie liczą się, są jedynie rodzicami, których głównym celem jest dostarczenie odpowiednich dóbr dzieciom. Kiedy do tego dodawał niewyspanie, brak życia osobistego, możliwości spełniania pasji, problemy z porozumieniem się, to naprawdę rodzicielstwo kojarzyło mu się z samymi wyrzeczeniami. Potrzeba zmiany myślenia, by zrozumieć, że świat nie ogranicza się do domu i dzieci. Potrzeba przykładu z obu stron, że można żyć inaczej. My, chociaż nasza dzidzia przyjdzie na świat dopiero w czerwcu, już ustaliliśmy, że jeśli tylko nie będzie jakiś wyjątkowych problemów z małą, to raz w tygodniu wymieniamy się na wieczór opieką - tj. jeden wieczór M ma wychodne do swoich spraw, jeden ja. I nawet jeśli ten jeden wieczór przeznaczymy na spanie w drugim pokoju, to jest on nasz i mamy do tego prawo. Potrzebujemy ludzi, nowych zdarzeń, jakiś wyzwań, by nie czuć się, jak w klatce.
              • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:48
                moj maz raz w tygodniu spedza wieczor ze swoimi znajomymi - nigdy nie robilam mu z tego powodu wyrzutow
                ja studiuje podyplomowo, w niektore weekendy nie ma mnie w domu
                nie zgodzę sie, ze dziecko rujnuje zwiazek
                nigdy nie powiedzialabym ze bardziej kocham dzieci niz meza
                kocham ich po prostu INACZEJ,
                jest dla mnie partnerem, kochankiem, nie tylko ojcem moich dzieci
                dorosli, dojrzali ludzie rozumieją ze posiadanie dzieci wiaze sie z wyrzeczeniami, ale to przeciez, na litosc boska nie koniec zycia
                • edw-ina Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:51
                  Ale masz pewność, że twój mąż jest tym dorosłym, dojrzałym człowiekiem, który to rozumie?
                  • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:55
                    po tym co powiedzial, zaczelam w to watpic
                    i nie rozumiem go
                    • edw-ina Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 12:03
                      Nie rozumiesz go, ponieważ zakładasz. Zakładasz, że skoro Ty do czegoś dojrzałaś, on również. Że skoro Ty nie potrzebujesz odreagować codzienności latając balonem, to twój mąż również. Że skoro dla Ciebie coś nie jest problemem, to dla niego również.
                      Oczywiście idealnie jest tak, kiedy chcemy tego samego w taki sam sposób. Ale to wyjątkowa rzadkość nawet w dobrze dobranych związkach.
                      • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 12:18
                        decydujac sie na dzieci, biorac slub, podejmujac pewne zoobowiazania dajemy sami swiadectwo, ze jestesmy na cos gotowi
                        nie mozna sie "rozmyslic" i przestac chciec rodzicem
                        nie, nie potrafie zrozumieć
                        • edw-ina Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 12:39
                          tak by było idealnie, ale nie jest. Ja mało brakowało a wzięłabym ślub mają 23 lata, z facetem z którym byłam wcześniej 4 i byłam przekonana, że właśnie tak powinno wyglądać dalej moje życie: z nim przy boku, z dziećmi jakie wyprodukujemy itp. Na szczęście - dla mnie i dla niego - coś mi zaczęło w duszy krzyczeć, że to jednak jeszcze nie czas, jeszcze nie ten człowiek. Przypuszczam, że gdybym w to jednak weszła, choćby obawiając się konsekwencji związanych z rozstaniem, odwołanym ślubem itp. , to unieszczęśliwiłabym nas oboje. Ale ponoć nie zawsze coś w duszy krzyczy wystarczająco głośno. Albo ktoś jest dobry w tłumaczeniu sobie, że skoro zabrnął już tak daleko, to nie powinien się wycofywać i jeśli wszystkim jest z tym dobrze, to jemu też powinno.
                          To, co Ci napisałam jest czystą hipotezą. Może to jest problem twojego męża, może jest nim coś innego, może przechodzi wczesną fazę kryzysu wieku średniego lub po prostu zauroczył się inną kobietą. I chociaż jest mi Ciebie nieprzeciętnie żal - dobrze wiem, jak bardzo potrzebuję teraz bliskości i wsparcia męża, to wolę dać ci jakieś tropy, które być może pomogą wytłumaczyć obecny kryzys, niż skwitować sprawę tym, że masz męża - pajaca.
                          Związaliście się w bardzo młodym wieku. To, kim byliście wówczas, nie koniecznie przekłada się na to, kim jesteście teraz.
                          • ledzeppelin3 Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 18:15
                            No dobrze, mis odkrył, ze chciał ale juz nie chce
                            Wzruszające, edw-ina, naprawdę, miś odkrył Prawdziwego Siebie po prostu
                            Tylko po ch..ja niszczy kilka osób po drodze?
                            • edw-ina Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 18:41
                              a czy ja mówię, że to dobrze i fajnie, że tak zrobił? Czy autorka prosiła o ocenę zachowania męża, czy też pytała o to, co może nim powodować?
    • tully.makker Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 10:42
      Twoj maz ma dooope na boku.

      Dziekuje za uwage.
      • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:02
        no właśnie nie o to chodzi
        gdyby była inna, to chyba wiedzialabym co robic
        • bez_przekazu Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 23.02.13, 12:21
          nic bys nie wiedziala. dopoki ktos ci nie doniesie nie bedziesz wiedziaala.
          cherrystrawberry napisała:

          > no właśnie nie o to chodzi
          > gdyby była inna, to chyba wiedzialabym co robic
      • sebalda Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:08
        Też myślę, że faceta znudziła monotonia życia i znalazł sobie odskocznię, pocieszycielkę, kogoś, kto go kręci. Tak najłatwiej. Historia stara jak świat.
        Współczuję.
        Zdecydowanie odstawiłabym takiego od wszystkiego: koniec obsługi, zabiegania o wspólny czas, całkowity chłód. Pewnie to nic nie da, ale przynajmniej będzie można sobie spojrzeć w oczy bez niesmaku. Trzeba się szanować.
        Próbowałabym rozmowy o tej drugiej. Pewnie bedzie zaprzeczał, ale poszłabym va bank.
        Jaki jest jego związek z dzieckiem? Może uświadomienie mu, że straci nie tylko Ciebie, ale i dziecko/dzieci trochę go otrzeźwi?
        • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:13
          dziecko bardzo kocha
          ale ja nie chce żeby zostal ze mna tylko ze wzgledu na nie
          zawsze bylismy bardzo blisko i czulam sie kochana
          brakuje mi tego
          nie ma innej kobiety
          sprawdzilam jego komorke,maila,mamy wspolne konto
          zreszta wczoraj mial mnie tak dosc, ze gdyby ktos byl, to pewnie chetnie by mnie tym dobil
          • mw144 Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 12:49
            Podpisuję się obedwiema rękami pod tym, co napisała Tuliy - ma doopę na boku.
            > sprawdzilam jego komorke,maila,mamy wspolne konto - do rozmów z kochanką używa się innej komórki, o której żona nie wie albo kasuje się na bieżąco to, czego widzieć nie powinna, mail - co za problem założyć nowy.
        • rozwodnik-waw Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 21:42
          A dlaczego miałby stracić dzieci?
      • paul_ina Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:31
        Dupy sensu stricto może jeszcze nie, ale na pewno mailuje/czatuje/świruje on-line z jakąś panną.

        Po takim tekście to ja bym mu powiedziała, że potrzebuję czasu tylko dla siebie, żeby przemyśleć swoje stanowisko i wyjechałabym sama - jeśli logistycznie możesz zostawić starsze dziecko z nim (tak by było najlepiej). To by Ci pozwoliło odzyskać kontrolę nad swoimi uczuciami, przywrócić stan jako - takiej równowagi w związku
    • mozambique Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:01
      zamiast beidnego misia odciazac od spraw domowych rób odwrotnie - zarzuc go obowiazkmai w domu i przy dziecku ktore on MUSI wykonac ( np dlatego ze ty w tym czasie wychodzisz,)

      jelsi chcesz wyjechac to wyjedz ale zostaw mu dziecko 0 niech bierze urlop i sie nim zajmie, jakis rozgrzebany maly remoncik w domu tez byz sie przydałnp cos z instalacja wodną, jak tego nie naparwi to sie nie umyje
      Jelsi mąz ma laske na boku -= to wypelneinei mu dnia obowiazkami co do minuty skutecznie odbierze mu chęci na bujanie sie po poboczach, przynajmniej na ten czas
      laska tez mneij chetnie bedzie spotykac sie z panem któremu do spodni przyczepiony jest zasmarkany kilkulatek

      a ty jedz sobei do spa
      choc w 7-mym mc to pewnie marzysz tylko o tym zeby sie wyspac i móc spokojnei oddychac

      p.s naparwde w wyskoiej ciazy ZASUWASZ PRZY WSZYTKICH SPRAWACH DOMOWYCH ????
      nie badz frajerka, rób tylko przy sobei ewentulanie kolo starszego dziecka jesli to neizbedne, poza tym kaldziesz sie z nogami do góry , czytasz ksiazki i sluchasz muzyki, DBASZ O nerwy maluszka - wszytko pozostale ma robic mąz!!!!!!
      ja od 7m-ca jzu ledwo chodzilam i ledwo oddychałam wiec mąz po pzryjsciiu z pracy gotował mi obiady i sprzątał, w weekendy odrabiajac zalegle zakupy, prania i prasowania.
      • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:08
        nie zostawię z nim dziecka
        nie chcę tego
        czuję sie strasznie samotna i to chyba nie jest najlepszy pomysł
        przy dziecku przynajmniej nie płacze
        a jesli odpuszcze,przestanę się starać, to coś zmieni, naprawi?
        mam mieć nadzieję, ze zateskni??


        przepraszam za brak polskich znakow
      • zuzi.1 Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 13:00
        zgadzam się w 100% z opinią mozambique, nie bądź frajerką i szanuj się kobieto, facet się znudził, bo Ty odciazyłas go całkowicie od życia rodzinnego, więc szuka wrażeń poza domem
        • rozwodnik-waw Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 21:46
          Masz rację. Znudził się bo został odciążony od prac domowych. Przecież wiadomo wszem i wobec, że prace domowe są dla mężczyzn fascynujące i tylko ich brak może nudzić.
          • mozambique Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 22.02.13, 16:40
            prace domowe sa tak samo FASCYNUJACE dla mezczyzn jak i dla kobiet

            i tak , to prawda, znani mi kobieciarze i wrecz nałogowi zdradzacze żon sami przyznawali sie ze wlasnie duzo czasu , zasób gotówki i elastyczny czas parcy wybitnie sprzyja rozglądaniu sie za duupencjami na boku
            • rozwodnik-waw Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 22.02.13, 17:56
              I wyciągasz z tego wniosek, że wszyscy mężczyźni są tacy? Ciekawostka.
    • differentview Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:14
      maz powiedzial Ci szczerze co czuje- moze nie jest to milutkie ale sprobuj sie nad tym zastanowic- rzeczywiscie taki kierat- praca, domu, obiadek, dziecko, kazdego dnia to samo od tylu lat- moze zrodzic frustracje; zadaj sobie pytanie czy Ty czasem tez tego nie czujesz? po prostu usiadzcie razem przy winku, kiedy dzieci juz pojda spac i zastanowcie sie czy mozna cos zmienic w tej codzinnej monotoni; moze musicie odkryc jakies swoje pasje, zapytaj go jakie sa jego marzenia, czego mu brakuje, o czym marzy, powiedz mu tez o swoich marzeniach, o tym, ze tez chcesz miec odskocznie; piszesz, ze nie masz komu o tym powiedziec- znaczy, ze nie masz zadnych znajomych, przyjaciol- dlaczego? moze niepotrzebnie ograniczylas sie tylko do relacji z mezem i dziecmi; taki sposob funkcjonowania powoduje, ze zwiazek w koncu sie wypala, znacie sie jak lyse konie, codziennie robicie to samo, wcale sie nie dziwie, ze maz ma smutna refleksje, ze nic go juz nie czeka
      to, ze wsadzisz mu koszule do nocnika ma mu pokazac jak bardzo sie dla niego poswiacalas; moze zamiast glupich demonstracji przestan sie poswiecac i zadbaj o siebie, potrafisz? bo to troche trudniejsze niz poswiecanie sie i oczekiwanie rewanzu
      • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:37
        a ja nie mam poczucia ze sie poswiecam
        kocham swoje dziecko, ugotowanie obiadu nie jest dla mnie jakims wyrzeczeniem
        tak, czasem mam dosyc monotonii, ale staram sie sobie tym radzic, mam swoje male przyjemnosci, glupie to moze, ale nie odpereza mnie lot balonem, ale nowa ksiazka, fajny makijaz, spacer
        mamy wspolnych znajomych, spedzamy z nimi czas, maz regularnie gra ze znajomymi w piłkę,
        nie mam tabunu przyjaciół, moja najblizsza przyjaciolka wyjechala, nie chce rozmawiac z innymi ludzmi
        latwiej mi poprosic o pomoc obce osoby z forum
        przy winie z mezem nie usiade, jestem w ciazy:-)
        ale chce z nim rozmawiac, to ja go te rozmowy prosze i pytam czy moge mu jakos pomoc
        zawsze myslalam, ze mamy wspolne marzenia, widac to sie zmienilo
        co do tego nocnika-coz, to bylo glupie
        • differentview Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 12:18
          skoro chcesz z nim rozmawiac to w koncu porozmawiajcie, przy herbacie;) ale bez takich emocji typu- jak mozesz mi takie rzeczy mowic; mowi to co czuje, Ty tez powiedz to co czujesz; zapytaj czy widzi jakiejs rozwiazanie, moze musicie razem poszukac rozwiazania; powiedz mu, ze go kochasz i ze Ci na nim zalezy, ze widzisz, ze jest dobrym ojcem; jesli on oleje Twoje uczucia i nie bedzie chcial rozmawiac to bardzo mozliwe, ze bedziecie musieli sie rozstac, nic tu na sile nie da sie zrobic; nie zatrzymasz meza jakimis sztuczkami typu- bede udawala oziebla albo wymysle, zeby robil remon- to dopiero zalosne
          • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 12:27
            mowi co czuje, masz racje
            ale ciezko jest sluchac "przestaje cie kochac" od mezczyzny, ktorego kolejne dziecko masz niebawem urodzic, uwierz mi na slowo
            mnie te rozmowy duzo kosztuja: nerwow i wylanych lez
            pytalam czego chce, czy widzi jakies rozwiazanie
            nie potrafi odpowiedziec
            wiec chyba rozmowy nie rozwiążą problemu
            nie umiem udawac ozieblej, udawac ze mi nie zalezy
            niedawno, w walentynki dostalam od niego uroczy prezent i kartke na ktorej napisal bardzo cie kocham...
            • differentview Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 12:45
              wiesz, mysle, ze rozmowy sa jednak podstawa- ale oczywiscie nie rozmowy polegajace na tym, ze on oznajmia, ze przestaje Cie kochac a Ty w odpowiedzi zalewasz sie lzami- to nie jest rozmowa; skoro mowi a to niech powie tez b- co to oznacza, ze przestaje Cie kochac, czego mu brakuje? jesli odpowie, ze nie wie to zapytaj czy naprawde w ogole o tym nie myslal, nie zastanawial sie? czy nie uwaza, ze to zbyt wazne kwestia zeby zbywac to tekstem- nie wiem; czy z szacunku do Ciebie nie powinien jednak zdobyc sie na szczerosc? jak widzi dalsza przyszlosc, odpowiedzialnosc za dziecko i to, ktore dopiero sie urodzi? z tego co piszesz wylania sie obraz fajnej pary ale wlasnie cos sie wypalilo a on nie ma odwagi powiedziec Ci szczerze w czym rzecz; mozna sie oczywiscie domyslac- w dlugim zwiazku zanika ekscytacja i fascynacja druga osoba, bliskosc staje sie do bolu przewidywalna i malo podniecajac
              • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 14:59
                wrocil z pracy wczesniej z kwiatami, powiedzial ze przeprasza i zebym wybaczyla i zapomniala o wszystkim co mowil wczoraj
                nie zgodzilam sie
                rozmawialismy w podobnym tonie o ktorym piszesz
                poprosilam zeby przez wzglad na wszystkie wspolne lata powiedzial mi co go uszczesliwi, czego pragnie, o czym marzy
                nie chcial rozmawiac, zgodzil sie w koncu, ale opornie
                znowu powtarzal, ze boi sie ze go juz nic w zyciu nie spotka, ze nic go nie cieszy
                powiedzial ze go przytlacza codziennosc i ze chce czegos wiecej, ale nie wie czego
                staralam sie byc spokojna, wyciagalam od niego slowo po slowie, co wkurza mnie strasznie, plakalam, ale nie potrafie inaczej
                ten stres zle dziala na dziecko i zwyczajnie zle sie czuje, boli mnie brzuch, boje sie ze zaszkodze dziecku
                boli mnie, ze mu przez mysl nie przeszło, zeby zapytac jak sie czuje ja
                poprosilam o czas, zeby przemyslal wszystko na spokojnie, spisal na kartce co sprawia mu radosc, co unieszczesliwia, co uwaza za zle w naszym zwiazku
                wstepnie powiedzial ze chce kolejny wieczor tylko dla siebie, ze chce czesciej wychodzic, ze nie chce abym zajmowała sie domem
                to ciagle naklanianie go do rozmowy tez przestaje mi sie wydawac wlasciwe
                mam ochote powiedzieć: hej jestem tu, obok ciebie, powiedz wprost o co ci chodzi, bo inaczej nie potrafie ci pomoc, a twoje zachowanie unieszczesliwia nas wszystkich
                • sebalda Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 15:19
                  Ale my nadal nie wiemy, czy ten typ tak ma, czy tak mu się porobiło. To ważne. Jeśli nigdy nie był wylewny i zawsze trzeba było z niego wyciągać, to widać taki typ, jeśli od niedawna, to coś jest na rzeczy.
                  Jeśli ma problem z tym, że go nic już nie czeka, to czemu ten problem wiąże i przerzuca na Ciebie? To on ma problem, to on powinien chcieć coś z tym zrobić, bo nie może być na tyle ślepy, żeby nie widzieć (zresztą mu to jasno mówisz), jak to na Ciebie wpływa.
                  Napisz więcej o jego charakterze, bo to może być kluczowe.
                  • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 15:21
                    napisalam nizej, w odpowiedzi do ciebie
                    taki typ
                    niegdy nie potrafil rozmawiac o problemach
                • pade Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 15:47
                  Hej, ale Ty nie jesteś odpowiedzialna za to jak on się czuje!
                  Czemu zastanawiasz sie co zrobic, zmienić, by jemu było lepiej?
                  Przecież to nie jest smarkacz, tylko dorosły facet.
                  Powinien Cie teraz wspierac, dbac o Twoje samopoczucie, bo tego wymaga sytuacja. A on się martwi tym, że go nic w zyciu nie czeka...Może ma kryzys wieku średniego, może zaczyna w końcu dojrzewać, to dobrze. Ale zastanów się, dlaczego Ty obwiniasz siebie?
                  Przecież to Twój mąż ma problem, powiedziec coś takiego zonie w ciąży to zwykłe świństwo. Całe jego zachowanie źle o nim świadczy, i tyle.
                  Zajmij się sobą, dogadzaj sobie, a panu powiedz, że póki nie zdecyduje się kim jest: ojcem i mężem, czy niedojrzałym d...niech sobie szuka hotelu gdzie indziej.
                  Ty go nie zmusisz do innego myslenia, ani płaczem, ani rozmowami, niczym. On sam musi zdecydować co jest dla niego najważniejsze.

                  Kolejny wolny dzień, by zwiać, od odpowiedzialności...
                • yoma Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:00
                  Z tego, co widzę, to zagłaskałaś kota na śmierć. Jak się czujesz kochanie, co cię uszczęśliwi kochanie, o czym marzysz kochanie, masz tu obiadek kochanie, masz tu uprasowaną koszulę kochanie, ja się wcale nie poświęcam kochanie, ja prasuję tę koszulę, żebyśmy mogli pobyć razem, kochanie, usiądziemy wtedy i będę wpatrywać się w ciebie z uwielbieniem, kochanie. Jestem tu kochanie, o co ci chodzi kochanie, jak ci pomóc kochanie...

                  I nagle masz pretensje, że nie spytał, jak się czujesz? Podejrzewam, że przez całe małżeństwo to ty byłaś od pytania, jak się on czuje, on po prostu nie miał szans.

                  A że typ mało wylewny, to dusił w sobie, aż się w nim coś urwało, przelało i ma dosyć.

                  Tyle że nie robi się takich numerów żonie w 7. miesiącu ciąży.
                  • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:10
                    wiesz, mam trzyletnie dziecko, mam komu matkowac, nie potrzebuje do tego meza
                    pytam jak sie czuje i dlaczego jest nieszczesliwy bo jego humory zle wplywaja na atmosfere w naszym domu
                    nie jest za fajnie jak trzyletnie dziecko codziennie widzi znudzonego, zmeczonego tate
                    i pytam, bo chce odzyskac meza
                    chce pojsc w weekend do kina i dobrze sie bawic
                    chce zeby sie cieszyl ze mna z oczekiwania na nasze drugie dziecko
                    chce zeby czasem cos sam dla nas zorganizowal
                    chce cieszyc sie zyciem tak jak to dawniej bylo
                    • yoma Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:13
                      No to przestań matkować. Bo pewnie tego nie widzisz, ale to matkowanie przebija z każdego twojego postu.

                      Faktycznie jedź gdzieś do spa i odpocznijcie od siebie.
                      • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:18
                        czy zainteresowanie tym co czuje i o czym marzy jest matkowaniem?
                        dla mnie w zwiazku takie zachowanie jest naturalne
                        najlatwiej bedzie mi uciec od problemow, ale czy to je rozwiąże?
                        • yoma Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:28
                          Wiesz, jakby mnie mąż pytał co pięć minut, jak się czuję, o czym marzę i że mam z nim o tym porozmawiać, to chociaż go bardzo kocham, też bym zwiała...
                          • pade Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:33
                            ona pyta, bo chce naprawić to, co jej zdaniem się zepsuło

                            dba o faceta, i powinien to docenić i grzecznie podziękować: "kochanie, bardzo Ci jestem wdzięczny, ale wolałbym, żebys wiecej odpoczywała, ja sie tym zajmę"

                            nie macie racji jeżdżąc po dziewczynie, ona ma taki wzorzec dobrego związku
                            pan ma widocznie inny, ale nie powie jaki, bo pewnie sam nie wie
                            i tu jest pies pogrzebany
                            bo gdyby mu się chcialo dociec czego naprawdę chce i szczerze sobie nie życzy, nie ulewałby sobie do żony, tylko zmienił to, co mu nie pasuje
                            • yoma Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:46
                              Ulewanie do żony w 7. miesiącu ciąży to świństwo, zgoda. Ale czego chce i czego sobie nie życzy, przecież powiedział. Przestań, kobieto, sprzątać, prać i pasować. Obiad ewentualnie może być :)

                              Typ niewylewny, nieokazujący uczuć, nieumiejący ich nazwać nie powie nagle żonie "przestań ciągle pytać, jak się czuję i jak mi można pomóc i zostaw wreszcie do cholery te koszule". Bo a) będzie się bał, że jej zrobi przykrość, bo ona przecież z miłości tak pyta i prasuje; b) będzie się bał, że to usłyszy. Ja dla ciebie obiadki i koszule, a ty, niewdzięczniku...

                              No to siedzi w komputerze i komórce, bo tam go nikt nie pyta co chwila, jak się czuje. Co jest IMHO potwierdzeniem, że tu nie o dupę na boku chodzi. Zmienić próbuje. Wyartykułował, że chętnie by pobył wreszcie sam.

                              Pytam kolejny raz autorkę, dlaczego nie stanie przed mężem i nie powie "pomóż mi"? Nie "jak ci można pomóc" tylko "pomóż mi"?
                          • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:33
                            nie pytalam co piec minut
                            zapytalam, bo sie nam nie uklada
                      • yoma Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:19
                        Aha, i wiesz co?

                        > ale chce z nim rozmawiac, to ja go te rozmowy prosze i pytam czy moge mu jakos pomoc

                        To przestań pytać, czy możesz mu jakoś pomóc. Stań przed chłopem i powiedz: Potrzebuję pomocy, pomóż mi!
                    • pade Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:14
                      odpowiesz mi na moje pytanie zadane kilka postów niżej?

                      nic nie jest dane raz na zawsze, ludzie się zmieniaja, oczekiwania się zmieniają
                      fakt, kiepski teraz okres na zmiany, ale człowiek sobie tego nie planuje
                      zachował się paskudnie, ale jesli chcesz go zrozumieć, powinnaś zmienić sposób komunikacji to raz, a dwa poszukać przyczyn
                    • bez_przekazu Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 23.02.13, 12:29
                      no widzisz, pyta, a on sie boi odpowiedziec, bo musialby powiedziec prawde. wiec wymysla bzdury o zmeczeniu itp.
                      wspolczuje ci, bo bedac w obecnej sytuacji nie masz szans,aby zlapac go na romansie. a moim zdaniem na bank to jest przyczyna zmiany jego zachowania.
                      odkochiwanie trwa dluzej niz zakochanie.
                      cherrystrawberry napisała:

                      > wiesz, mam trzyletnie dziecko, mam komu matkowac, nie potrzebuje do tego meza
                      > pytam jak sie czuje i dlaczego jest nieszczesliwy bo jego humory zle wplywaja n
                      > a atmosfere w naszym domu
                      > nie jest za fajnie jak trzyletnie dziecko codziennie widzi znudzonego, zmeczone
                      > go tate
                      > i pytam, bo chce odzyskac meza
                      > chce pojsc w weekend do kina i dobrze sie bawic
                      > chce zeby sie cieszyl ze mna z oczekiwania na nasze drugie dziecko
                      > chce zeby czasem cos sam dla nas zorganizowal
                      > chce cieszyc sie zyciem tak jak to dawniej bylo
                  • attiya Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:33
                    od razu mi się przypomina Madzia jakaś tam, co to felietony pisywała o tym jak żona siada u kolan męża i podziwia jaki to on mądry i chusteczką mu jeszcze na pozegnanie macha a potem wiernie czeka
                    :P
                • attiya Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:27
                  kolejny wieczór dla siebie? wow, i to jest dązenie do polepszenia związku?
                  a moze całyu tydzień chciałby gdzieś wychodzić sobie?!
                  a tobie pan pozwoli gdzieś wyjść czy ty już tak na stałe do domu przywiązana będziesz?
                  powiem szczerze, pachnie mi tu panną na boku
                  gó...arz i niedojrzały miś, który kobiecie w 7 m-cu mówi o swoich potrzebach, trzeba było o tych potrzebach mówić, zanim spłodził kolejne dziecko
                  a ty dalej naiwna dziewczyno wypytuj co mozesz zrobic, żeby misiowi życie ułatwić i żeby nieba przychylić
                  uświadom też jemu, że rozwód może byc z jego winy, alimenty na dwójkę dzieci i na ciebie
                  a tak na marginesie za moment pan będzie miał 40 lat i następny kryzys wieku średniego może się szykowac
                  • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:42
                    chyba nie do konca rozumiecie moje intencje
                    to nie tak, ze chce " misiowi" nieba uchylic
                    ja tez mam dosyc jego humorow
                    i na pewno nie chce trwac u boku mezczyzny ktory mnie nie kocha
                    bo niby dlaczego?
                    chce byc z kims, kto bedzie potrafil byc ze mna szczesliwy
                    • edw-ina Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:49
                      To mu o tym powiedz! Powiedz czego dokładnie chcesz! Jest taki rysunek, który fajnie to pokazuje: ciocia dobra rada mówi: drogie panie, jeśli nie powiecie swojemu mężczyźnie o co chodzi, to on nie wie o co chodzi.
                      Dlatego mów! Jak trzeba krzycz. Nie czekaj aż ktoś się domyśli. Sama też się nie domyślaj.
                      • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 17:27
                        ale u nas jest odwrotny problem
                        ja mówię
                        moj maz nie wie czego chce
                    • bez_przekazu Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 23.02.13, 13:08
                      a ty kolejny raz sie bronisz przed faktem,ze maz ma romans.
                      tyle osob ci juz to zasugerowalo , a ty dalej swoje.
                      z drugiej strony - moze to i dobrze,ze nie chcesz tego przyjac do wiadomosci. donbrze dla dziecka, ktore ma sie urodzic...
                      cherrystrawberry napisała:

                      > chyba nie do konca rozumiecie moje intencje
                      > to nie tak, ze chce " misiowi" nieba uchylic
                      > ja tez mam dosyc jego humorow
                      > i na pewno nie chce trwac u boku mezczyzny ktory mnie nie kocha
                      > bo niby dlaczego?
                      > chce byc z kims, kto bedzie potrafil byc ze mna szczesliwy
                • differentview Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 22.02.13, 10:05
                  nie wiem, moze jednak skoro nie macie problemow finansowych idzcie razem na intensywna terapie rodzinna i niech terapeuta patrzac na to wszystko z boku naprowadzi was o co w tym wszystkim chodzi- na moj gust on sciemnia; rzuca ogolnikami, haselkami a potem gdy pytasz konkretnie wycofuje sie z wlasnych slow; przy okazji rzeczywiscie stawia swoje znudzenie w centrum uwagi zupelnie ignorujac twoje potrzeby i fakt, ze jestes w koncowce ciazy
                  w ogole kuriozalne bylo to co napisalas, ze on uwaza, ze skoro Ty zawsze rozwiazujesz wszystkie problemy to i z tym sobie poradzisz- litosci!!! dlaczego Ty masz rozwiazywac jego problemy??? jego zycie przygniotlo, nie wie czego chce wiec Ty masz sie tak zakrecic zeby bylo mu lzej albo zeby sie dowiedzial czego od zycia pragnie- to naprawde zalosne
      • ledzeppelin3 Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 18:19
        rzeczywiscie taki kierat- praca, domu, obiadek, dziecko, ka
        > zdego dnia to samo od tylu lat- moze zrodzic frustracje; zadaj sobie pytanie cz
        > y Ty czasem tez tego nie czujesz? po prostu usiadzcie razem przy winku, kiedy d
        > zieci juz pojda spac i zastanowcie sie czy mozna cos zmienic w tej codzinnej mo
        > notoni; moze musicie odkryc jakies swoje pasje, zapytaj go jakie sa jego marzen
        > ia, czego mu brakuje, o czym marzy,


        Mis ma RAZ W TYGODNIU WYJŚCIA ZE SWOIMI ZNAJOMYMI
        Rodzina bardzo im pomaga, maja czas na kino
        MIś jest CAŁKOWICIE zwolniony z obowiązków domowych
        Kobieto, zastanów się, co piszesz
        To nie jest kierat tylko doskonałe życie
        Panu misiu poprzewracało się w dupie, ma ZA DOBRZE
        Ale juz pewnie jakaś Rozumiejąca Lalunia, typu edw-ina albo differentiwv misia ZROZUMIALA i na boku pociesza
    • nick_ze_hej Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:24
      Jesteście po 30tce, 9 lat po ślubie czyli raczej młodo się pobraliście. Dzieci zaplanowane i wyczekane ale przez Was oboje czy raczej przez Ciebie a on się do tych planów tylko dostosował? Macie, mieliście w życiu jakieś pasje, zainteresowania poza moszczeniem gniazda rodzinnego, potomstwem i codziennością?
      Nie usprawiedliwiam Twojego męża ale może go dopadło poczucie uciekającego czasu, monotonii i przewidywalności obecnego życia. Taki Dzień Świstaka.
      • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:53
        pobralismy się mlodo, fakt, ale dzieci chcielismy bardzo oboje, przynajmniej tak zawsze myślałam, teraz juz sama nie wiem
        maz tak kocha starsze dziecko, ze przez gardlo by mu nie przeszlo, ze go nie chcial
        mamy hobby, zaintersowania, pasje, pisalam o tym wyzej
    • paul_ina Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:34
      Świnia ten Twój mąż, sama jestem w ciąży i na żywo mam, jak bardzo ważne jest wsparcie w tym okresie, kiedy praktycznie jesteś fizycznie i emocjonalnie bezbronna. A możesz wyjechać do swojej rodziny z dzieckiem, odetchnąć, odpocząć? I nie kontaktować się z nim w tym czasie, a jak już zadzwoni - rozmawiać tylko o dzieciach.
      • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:41
        dziękuję
        chyba wyjadę
        teraz wysyla do mnie smsy czemu nie piszę co w domu
        nie chce sie znowu czuc przez niego upokorzona, co mam napisac: wszystko ok, ja placze, a dziecko oglada bajki?
        • alfaxx Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 11:48
          też uważam ż twój mąż to egoista i po prostu głupek:( zakomunikował ci coś przykrego, zwalił z siebie ale czy pomyślał co z tobą?? wiem że to trudne ale skup się teraz na sobie i dziecku. pomyśl tak: dzieje się coś na co nie mam wpływu ani w czym nie chcę uczestniczyc więc olewam to. odpuśc. ale nie zwalniaj go z obowiązków wobec rodziny, dziecka. ma się nim zając i koniec.
          • sebalda Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 12:04
            Z tego, co piszesz, macie naprawdę fajne życie. Widać, jak się starasz, żeby podtrzymywać więź i zainteresowanie. Robisz wszystko, ale nie epatujesz, nie grasz poświęcającej się. Jak tak czytam, mam wrażenie, że facetowi w doopie się poprzewracało od tego fajnego życia. Może jest właśnie za fajnie. Może on potrzebuje dramatyzmu? Niepewności, odrobiny pieprzu? Tylko dlaczego to musi być Twoje zmartwienie? Robisz wszystko, żeby było dobrze, a jemu jeszcze mało. Czy powiedział, dlaczego przestaje Cię kochać? Czego mu JESZCZE brakuje?
            Alfa ma rację: zwalił na Ciebie ciężar swojej nudy. Fajny moment sobie wybrał, nie ma co.
            I ja nadal stawiam na to, że on może nie tyle zdradza, co przeżywa jakąś fascynację inną kobietą. I jest mu z tym głupio, więc łatwiej zwalić na rutynę, na przytłoczenie codziennością ( u faceta, który nic nie musi i nadal robi to, na co ma ochotę???), na ogólne zniechęcenie. Czy on zgłasza jakieś propozycje? Mówi, jakie ma oczekiwania? Czego on właściwie chce? Pewnie sam nie wie, królewicz taki owaki, wrrrr.
            • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 12:14
              pytalam wczoraj czego oczekuje, czego by chcial od zycia
              odpowiedzial, ze nie wie
              bylam zla na niego
              mamy zdrowe dzieco, drugie w drodze, nowy samochod, dom, zadnych problemow materialnych
              dbam o siebie, naprawde, nie wita go w domu wkurzona zona z koltunem na glowie,
              dramatyzm to ostatnia rzecz na którą mam ochote bedac w 7 mc ciazy
              boje sie jak dam sobie z tym wszystkim radę
              • nick_ze_hej Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 12:30
                Takie zycie bez problemów finansowych, w zdrowiu i komforcie usypia czujność, rodzi przekonanie , że tak będzie zawsze , bo mi się to od życia należy. Twój mąż aż się prosi o potężnego kopa od losu. A on bywa przewrotny - daje i odbiera.
            • pade Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 15:48
              zgadzam się z Tobą Sebalda:)
          • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 12:05
            ta ciaza, starsze dziecko, to wszystko powoduje ze bije sie z myslami
            mam odpuscic, olac?
            moge udawac, ze tak jest, ale to przeciez chodzi o nasza rodzine
            mozna tak przestac kochac, ot tak?
            byloby mi latwiej, gdyby mi tak na nim nie zalezalo
            a kocham go: lubie jego poczucie humoru, lubie jak sie usmiecha, lubie jak opowiada o ksiazce ktora przeczytal, lubie patrzec jak bawi sie z naszym dzieckiem
            mam udawac ze mi nie zalezy?
            • sebalda Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 12:55
              Jesteś w bardzo trudnej sytuacji, mogę Ci tylko powiedzieć, co ja bym zrobiła na Twoim miejscu, choć nie mam pewności, czy to dobra strategia.
              Jeśli strategia starania się i zabiegania o niego się nie sprawdziła, zmieniłabym ją radykalnie. Ale nie ostentacyjnie, żeby to nie wyglądało na akcję odwetową, na foch, bo to zawsze jest głupie. Przestań czekać na niego z obiadem. Zrób go, bo to naturalne, skoro siedzisz w domu i gotujesz dla siebie i dziecka, ale nie zrywaj się, jak on wraca, by mu odgrzewać. W razie czego mozesz powiedzieć, że gorzej się czujesz, masz prawo. Zostaw go z tym komputerem, w tym czasie zajmij się swoimi przyjemnościami. Polecam, teraz w sieci jest bardzo dużo naprawdę dobrych, nie raz całkiem ambitnych seriali, w różnych gatunkach. Mogę doradzić, jakbyś potrzebowała.
              Jak masz siłę, zacznij wychodzić wieczorami. Spotykaj się z przyjaciółkami, zróbcie sobie może jakiś babski wieczór:) Zadbaj o siebie, staraj się znaleźć sobie jak najwięcej przyjemności, żeby nie zadręczać się myślami o nim.
              Wiesz, kotka można zagłaskać na śmierć. Czy to nie jest tak, że może Twój mąż czuje się przytłoczony tym Twoim zabieganiem o jego uwagę, tymi staraniami? Nie tłumaczę go, bo to i tak świństwo tak się zachowywać w momencie, gdy jego kobieta jest w zaawansowanej ciąży, ale probuję dociec, co mu tak naprawde dolega. Nie żeby mu współczuć, tylko znaleźć na to i na niego sposób.
              Jednym słowem: postaraj się wrzucić na luz, na ile tylko to umiesz robić. Trzymam kciuki.
              • sebalda Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 13:06
                Mam jeszcze pytanie: czy Twój mąż wcześniej też tak się potrafił zachowywać? Chodzi mi o to wycofanie. Czy przy jakichś wcześniejszych nieporozumieniach, jeśli takie były, tez miał we zwyczaju odpowiadać: nie wiem? To musi być dla Ciebie strasznie frustrujące, to wiąże ręce, sprawia, że człowiek czuje się bezradny.
                • julita165 Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 14:44
                  Tu selbalda ma rację. Że mówienie "nie wiem" itp wymijające odpowiedzi są niesamowicie frustrujące. Przerabiam to z mężem od kilku lat. On nigdy nie powiedział że mnie nie kocha ale dokładanie tak się zachowuje i myślę że obecnie zmierzamy już do końca naszego związku.
                  I to też było tak, że ja na początku naprawdę się starałam i miałam wrażenie, że im bardziej ja chcę tym on mniej. Więc odpuściłam. U mnie w domu nie ma opcji, że ja skaczę koło niego, jak przychodzimy razem to jemy razem, jak on później to co najwyżej dostaje info że ma coś w garnku. Jak coś piorę to czasem jego rzeczy też ale jak akurat nic nie piorę bo nie mam czasu albo zwyczajnie mi się nie chce to sam musi się tym zająć. I niestety w naszym wypadku to nie pomogło...
                • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 15:19
                  wycofanie to norma
                  moj maz nie potrafi sie klocic, nie potrafi mowic co mu nie pasuje, nie potrafi sam z siebie niczego zaproponowac
                  zawsze musze z niego wyciągać: o co chodzi, dlaczego jest smutny, czy ma klopoty w pracy
                  dzisiaj powiedzial jeszcze (i to moim zdaniem jest zupelnie niemadre), ze przeciez do tej pory zawsze potrafilam rozwiazac nasze problemy, wiec teraz na pewno tez dam radę
                  ale ja nie chce dawac rady
                  to on ma problem, to on jest nieszczesliwy
                  sama nie znajde rozwiazania
                  nie wiem, moze powinien pojsc na jakas terapie
                  moja walka o nasza rodzine, czyli to sklanianie go do rozmow chyba sie nie sprawdza
                  ja naprawde kiepsko to znosze,
                  skonczylam tez z zosiasamosia, nie mam fiksacji na punkcie perfekcyjnej pani domu, ale lubie miec w domu posprzatane, a te koszule prasowalam, bo traktowalam to jako kupienie nam dodatkowego czasu dla nas, skoro zrobie to gdy dziecko sie bawi, a on jest w pracy, to potem bedziemy miec wiecej czasu tylko dla siebie
                  dzisiaj powiedzial ze tego nie chce: koszul, sprzatania, prania
                  podkreslil ze obiad mu odpowiada
                  nie chce teraz zeby to wyszlo na foch, ale nie jestem zona robotem, ktora mozna zaprogramowac na opcje "funkcja gotowania"
                  nie sprzatam, nie prasuje i nie gotuje dla niego
                  poprosilam zeby odwiozl dziecko sam na zajecia dla maluchow i wyszlam z pokoju jak sie szykowal, bo miotal sie strasznie i patrzec na to nie moglam
                  ps
                  a z tymi serialami to chetnie skorzystam, rzuc jakies propozycje
                  • pade Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 15:51
                    moj maz nie potrafi sie klocic, nie potrafi mowic co mu nie pasuje, nie potrafi sam z siebie niczego zaproponowac

                    to bardzo znamienne jest, autorko
                    takie zachowanie wynika z lęku
                    jakie było jego dzieciństwo?
                    • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:13
                      z lęku przed czym?
        • yoma Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 12:03
          A owszem, napisz tak.
          • anula36 Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 13:31
            mozna tak przestac kochac, ot tak?

            ot tak to raczej nie, ale przestac mozna niestety.

            Olac? A moze po prostu dac mezowi szanse za zateesknieniem za tym czego teraz nie docenia- pelna, normalna, szczesliwa rodzina?

            Swoja droga jakos nie mam szacunku do faceta, ktory funduje kobiecie w ciazy z jego dzieckiem takie jazdy.
    • larysa-1 Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 13:43
      Moim zdaniem twój mąż ma oczywiście prawo wyrażać swoje uczucia i lepiej że wiesz co mu w głowie siedzi a nie spakował się za twoimi plecami i nie wyprowadził. Nie będę jednak pisała rad odnośnie sytuacji w waszym zwiazku i jak to naprawić. Napiszę natomiast, mąż jest dorosłym facetem i powinien mieć po 9 latach wspólnego życia z tobą chociażby tyle uczucia do ciebie, żeby takie rozmowy zostawić na czas późniejszy. Nie kwestionuję jego uczuć, ale dla dobra waszego nienarodzonego dziecka i twojego poproś go czy możecie kontunuować te kłótnie, rozmowy i stresowe dla ciebie sytuacje po tym jak urodzisz. Niech ten czas wykorzysta na pomoc tobie w pracach domowych i wizytę u specjalisty. Tam spokojnie wyżali się przez te 2 miesiące nie robiąc tobie krzywdy. Może terapeuta pokaże mu jak wybrnąć z tej sytuacji.
      • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 15:35
        ten brak empatii z jego strony - to bardzo przykre dla mnie
        wczoraj mialam kiepski dzien, zle sie czulam, dziecko niewyspane, marudne, potem cala noc sie zamartwialam
        ta sytuacja jest ponad moje sily
    • baszi Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 15:32
      nie chcialam zabierac glosu nic nie wnoszac do problemu ale az trudno sie powstrzymac. nie wiem ile historii tego forum znasz, ale pewnie dziesiatki jak nie setki ma niemal identyczny schemat.
      zona odciaza meza jak moze, wszystko pieknie a pan maz nagle doznaje olsnienia i stwierdza ze sie dusi albo go juz nic nie czeka, w 90% przypadkow nawet wiele miesiecy potem okazuje sie ze do takich refleksji doszedl przy boku nowej pani chociaz obecna dalaby sobie glowe uciac ze nie chodzi o ta druga

      ale na ten temat nie chcialam polemizowac.

      moje ogolne wrazenie to takie ze im bardziej zona meza wyrecza w domowych sprawach tym bardziej go od spraw rodziny i siebie odsuwa a pan maz dzieki temu ma zdecydowanie za duzo czasu na rozmyslania.
      ja rozumiem ze z wieloma rzeczami nikt nie bedzie czekal caly dzien az maz wroci z pracy zeby go zagonic do roboty ale wyreczanie we wszystkim co dotyczy codziennego zycia. po co? to taka krzywda dla faceta zajac sie swoim domem i swoja rodzina?
      kobieta ma byc kobieta dla swojego faceta a nie jego mamusia. moze tu pies pogrzebany? i wcale w tym wszystkim nie ma znaczenia jaka jestes piekna, fajna, zadbana, itd.

      ja by, jednak wziela dziecko i pojechala gdzies. twoje placze i mowy o milosci w tej chwili raczej wywolaja u niego litosc albo poploch a wtym zrobi co bedzie trzeba a nie to co chce a zdaje sie ze chodzi ci o to zeby chcial a nie czul sie zmuszony.

      ciaza niestety to trudny okres wiec moze poki co rob swoje a po porodzie jak dojdziesz do siebie wrocicie do powaznych rozmow. nabierz troche dystansu, zajmij sie soba i niech chlop wie ze ma dom i rodzine a w zwiazku z tym obowiazki.
      nie zaglaskuj, pokaz pazur
      • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 15:42
        tak, chce zeby chcial byc ze mna
        nie wyobrazam sobie malzenstwa bez milosci, tylko ze wzgledu na dzieci czy pieniadze
        te obowiazki domowe - widac przedobrzylam
        mam chyba spaczone podejscie do zycia, bo nie rozumiem tego w kategorii "poswiecania" sie
        • baszi Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 15:47
          wg mnie nie m aznaczenia czy obowiazki domowe wykonujesz dla przyjemnosci czy z poswiecenia, co za duzo to po prostu nie zdrowo
          • edw-ina Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 21.02.13, 16:06
            Popieram. Facet nie chce mieć kobiety, która wokół niego skacze. Zakomunikował to otwartym tekstem i dobrze zrobił. Skoro autorka wątku i jej mąż są ze sobą tak długo, a mają nieco ponad 30 lat, to znaczy, że spędzili razem całe dorosłe życie. Być może nawet nie za bardzo mieli jak spróbować, jak to jest z kimś innym. Szybko weszli w rutynę i niestety zaczęło się to odbijać czkawką.
    • tully.makker No nie moge 21.02.13, 16:16
      55 postow o stanie uczuciowym misia, ktory na 150% znalazl sobie po prostu nowy obiekt zainteresowania.

      Halo, tu ziemia! Facet zdjal obraczke!

      Ja wiem, ze kazdy wierzy, ze jego mis tego by nie zrobil. Ale ten mis ma obiekt uczuc poza domem, objawy sa klasyczne do ciezkiego zrzygania.
      • edw-ina Re: No nie moge 21.02.13, 16:22
        Tully, ja też regularnie ściągam obrączkę i nie noszę jej nawet po kilka dni. Mój mąż również. I ok, jest spora szansa, że masz rację, ale z drugiej strony w sytuacji, kiedy byłam przytłoczona naszym życiem, też miałam wrażenie, że przestaję kochać męża. Ba, usłyszał od mnie gorsze rzeczy, bo powiedziałam, że chciałabym się zakochać! To wciąż nie znaczyło, że kogoś miałam na boku czy na oku. Dlatego ja nie potrafię tak na 100 proc. założyć, że pan ma flamę. Inaczej musiałabym uznać, że ja mam gacha na boku od dawna, a jakoś nic o nim nie wiem.
        • sebalda Re: No nie moge 21.02.13, 16:33
          Mnie zaniepokoiła prośba o kolejny (kolejny! gdy żona jest na ostatnich nogach) wolny wieczór. Stąd były moje pytania, czy on wcześniej też był taki biedny miś, co to sam nie wie, czego chce, nie umie się wysłowić i opowiedzieć. Bo gdyby tak było od niedawna, to bym już na 100% stawiała na nową fascynację życia (koleżankę, która jako jedyna dobrze go rozumie;).
          No i niepokoi mnie nowa rzecz. W Molestowaniu moralnym jest przedstawiony taki typ: nigdy nie gra w otwarte karty, robi smętne albo obrażone miny, a gdy zaniepokojona kobieta pyta, co się dzieje, zawsze odpowiada: "nic, o co ci chodzi?" Albo "nie wiem". Ja mam przegięcie w tym kierunku, już jestem z tego znana, ale przeczytałam wiele na ten temat, to się mądrzę;) Taka postawa partnera jest potwornie frustrująca, a ma na celu wypracowanie w tej drugiej stronie poczucia winy. To ciągłe zastanawianie się, co ja źle zrobiłam, że on jest niezadowolony. Osobniki narcystyczne w tym właśnie się specjalizują:(
          Ale mam wielką nadzieję, że to bardzo błędny trop.
          O serialach napiszę w wolnej chwili:)
          • yoma Re: No nie moge 21.02.13, 16:38
            Chce wolny wieczór, bo inaczej żona zażąda kolejnej rozmowy o tym, jak się czuje, o czym marzy i co go uszczęśliwi...
            • cherrystrawberry Re: No nie moge 21.02.13, 16:54
              jestes widze przeciwnikiem/ przeciwniczka rozmow
              skad to upodobanie do forum?
              sorry za zlosliwosc, ale wiesz, nie kopie sie lezacego
              • yoma Re: No nie moge 21.02.13, 17:23
                Nie, nie jestem przeciwniczką rozmów. Jestem przeciwniczką zadręczania rozmowami i zagłaskiwania kotka.

                > > ale chce z nim rozmawiac, to ja go te rozmowy prosze i pytam czy moge mu jakos pomoc
                > poprosilam zeby przez wzglad na wszystkie wspolne lata powiedzial mi co go uszczesliwi, czego pragnie, o czym marzy
                > poprosilam o czas, zeby przemyslal wszystko na spokojnie, spisal na kartce co sprawia mu radosc, co unieszczesliwia, co uwaza za zle w naszym zwiazku
                > powiedz wprost o co ci chodzi, bo inaczej nie potrafie ci pomoc,
                > zajmuję się dzieckiem, gotuję, prasuję jego koszule, na weekend zapewniłam dziecku opiekę, mieliśmy czas dla siebie, on chciał go spędzić przed komputerem, skończyło się awaturą, uległ, pobyliśmy razem

                Po raz kolejny pytam: dlaczego ty nie poprosisz męża o pomoc zamiast setny raz pytać, jak mu pomóc? On rzyga tą twoją pomocą, nie widzisz?

                Na marginesie: nie gniewam się za złośliwość - zastanawiam się tylko, dlaczego odpowiedzi, które są nie w smak piszącemu, zazwyczaj powodują wycieczki personalne.
                • cherrystrawberry Re: No nie moge 21.02.13, 17:34
                  alez ja caly czas go prosze
                  prosze zeby sie okreslil i przestal nas unieszczesliwiac
                  chce zeby wartykulowal swoje potrzeby

                  nie zrozumiemy sie chyba
                  • yoma Re: No nie moge 21.02.13, 18:01
                    No ni chuchu się nie rozumiemy. Ty nie masz go prosić, żeby się wyartykułował, czego chce (bo on pewnie sam nie wie albo nie potrafi tego nazwać, poza tym, że ma czegoś dosyć); ty masz zakomunikować swoje potrzeby w krótkich żołnierskich słowach. Nie: mężu, coś się popsuło, jak ci pomóc, powiedz mi, czego chcesz, bo inaczej ja nie wiem, jak ci pomóc. Bo on sobie myśli: o Jezu, wrócę do domu i znowu będzie trucie, czego ja chcę i jak mi pomóc... i leci do kompa. Ale jak siądzie przy kompie, to będzie trucie, że siedzi przy kompie, a to jest przecież czas, kiedy powinniście być razem...

                    Więc nie tak, ale: mężu, coś się popsuło, jestem z tym nieszczęśliwa. Pomóż mi, bo ja nie chcę być nieszczęśliwa.

                    Jakoś tak.

                    I weź pod uwagę, że najbardziej kochający człowiek musi od czasu do czasu pobyć chwilę sam ze sobą. Tylko nie mów, że ma swoje wyjścia z kolegami. Nie jest wtedy sam ze sobą. Zdaje się, że wymagasz, żebyście każdą chwilę spędzoną w domu spędzali razem, a on chce chwilę osobno. Zdaje się, że sam ze sobą może pobyć tylko na tronie. Uwzględnij to.
                    • cherrystrawberry Re: No nie moge 21.02.13, 18:16
                      ja tez lubie byc sama
                      mamy taka niepisana umowe, ze jak dziecko idzie spac, a zasypia o 19, to mamy czas tylko dla siebie, kazde z nas OSOBNO
                      nie patrze mu przez ramie nie siedze uwieszona na jego kolanach
                      czesto ide do innego pokoju
                      a po godzinie, dwoch, mial byc czas dla nas, taka byla kiedys umowa
                      chocby pol godziny na rozmowe nie o dziecku, domu, zakupach
                      czas dla nas
                      to tak wiele?
                      • yoma Re: No nie moge 21.02.13, 18:25
                        O bogowie...

                        19-21.30: czas na rozejście się do swoich pokoi, cicha nauka,
                        21.30-22.00: czas dla żony/męża, przytulanie się,
                        22.00-23.00: rozmowa o dziecku, domu, zakupach,
                        23.00-6:00: cisza nocna.

                        No i można i tak, tylko coś wam się rozjechało w tym planie.
                        • cherrystrawberry Re: No nie moge 21.02.13, 18:42
                          rozmowa NIE o domu dziecku zakupach
                          NIE O TYM
                          i nie zamykam drzwi na kłódkę zabraniajac mu wyjsc
                          i nie mialabym nic przeciwko gdyby zaproponowal sam z siebie cos innego
                          • yoma Re: No nie moge 21.02.13, 19:12
                            No właśnie, nie o tym - czas na rozmowę o domu dziecku zakupach jest wszak wyznaczony kiedy indziej.

                            Wiesz, z jednej strony masz jakąś taką potrzebę uregulowania otoczenia - to przebywanie samemu w godzinach tych a tych, te rozmowy nie o domu w godzinach po przebywaniu samemu, to wymaganie od męża określenia, co czuje i czego potrzebuje - a z drugiej strony niechęć do zakomunikowania własnych uczuć i potrzeb. To jak to jest?
                        • pade Re: No nie moge 21.02.13, 18:45
                          Yoma, wylewaj swoje frustracje gdzie indziej, masz agresywny sposób wypowiadania się, a to nikomu nie sluży.
                  • alfaxx Re: No nie moge 21.02.13, 19:21
                    przykro mi że to piszę, ale niestety też mi to wygląda na flamę na boku:( może jeszcze nie regularna kochanka ale coś ma mężuś na oku. faceci juz tacy są, zwalił na Ciebie problem, umywa ręce bo sam niby nie wie czego chce, może łaskawie porozmawia raz czy drugi
          • sebalda Re: No nie moge 21.02.13, 16:43
            Już komuś doradzałam seriale, znalazłam ten wpis, to po prostu wkleję:

            >>To ja podam może taki rozrzut serialowy:)
            Z najlżejszych moje dzieci uwielbiają How I met your mother. Ponoć przezabawny, one mówią, że lepszy od Przyjaciół.
            Z ambitniejszych, ale z dużą dawką czarnego humoru: Sześć stóp pod ziemią. Bardzo czarny humor, bardzo niejednoznaczny moralnie bohater, sporo przemocy (męskiej), ale wciągający jak diabli Breaking bad. Ale to ciężki kaliber, nie nastraja dobrze, ale daje do myślenia, a to sprzyja oderwaniu się od swoich własnych problemów.
            Z kryminałów teraz u mnie na pierwszym miejscu The killing, ale koniecznie wersja oryginalna, duńska. I znowu, mroczne klimaty, ale jaka akcja! Normalnie wciąga tak, że hej!
            Serial psychologiczny, a właściwie psychiatryczny, ktorego jeszcze nie oglądałam, ale który mi polecano In treatment, jest polska wersja z Radziwiłowiczem, ale po pierwszym odcinku jakoś mnie nie wzięło, amerykańska ponoć pierwsza klasa. Każdy odcinek to jedna sesja terapeutyczna.
            Z dzieciakami oglądałam z upodobaniem (poza ostatnim sezonem, bo to już było okropnie wymęczone) Lost.
            Z bardzo sensacyjnych i wartkich, ale też do 3 sezonu, potem to równia pochyła, Prison break. Dextera też lubiłam, ale to specyficzny serial. Ostatnio corka po sesji wciągnęła jednym rzutem wszystkie 6 sezonów, wsiąkła na amen.
            I mój ostatni ulubiony, ale tego nie polecam, bo to tylko dla amatorów i to bardzo wytrzymałych, Walking dead. Nie śmiejcie się, to serial o zoombie. Ale jak zrobiony! Ja uwielbiam się bać, a tam to ho, ho. A przy tym jest bardzo ciekawy z socjologicznego punktu widzenia, bo pokazuje bardzo różne postawy ludzkie wobec skrajnego zagrożenia. Ale to naprawdę najcięższy kaliber, uprzedzam lojalnie.
            A i jeszcze z takich słodko-gorzkich fajny jest serial United states of Tara, o osobowości mnogiej. Widziałam pierwszy sezon, świetnie się ogląda.

            I jeszcze od tamtego czasu oglądałam świetny skandynawski serial kryminalny: Most nad Sundem. Wciąga jak nie wiem co:)))
            Nie oglądałam, ale bardzo dobry jest ponoć Homeland. Koleżanki polecają też Shameless. Jeszcze niezłe są ponoć Dziewczyny www.filmweb.pl/serial/Dziewczyny-2012-607930
            Ciągle mi brakuje czasu, ale ostatnio poziom seriali naprawdę się podniósł, to rozrywka, która pozwala zapomnieć na chwilę o problemach.
          • cherrystrawberry Re: No nie moge 21.02.13, 16:51
            nigdy nie mowi wprost ze cos nie tak
            zawsze ukrywa swoje problemy
            mowi ze nie chce mnie martwic
            konczy sie to zawsze tak, ze sytuacja go przerasta i powoli, powoli zaczyna cos tam przebakiwac, chociaz i tak polowy musze sie domyslic sama
            • pade Re: No nie moge 21.02.13, 17:42
              jedyne co Ci pozostaje to poinformowanie męża, że od tej pory przestajesz się domyslac, jesteś tym zmęczona, nie jestes wróżką a szklana kula się zbiła, i jesli ma problem albo czegoś chce, ma to wyraźnie zakomunikować, a nie przebąkiwać
              twój mąż jest wygodny
              nie musi niczego artykułować, bo zona się domysli
              nie musi sie starać, bo nie ma o co
              nie musi nic robic w domu, bo zona zrobi to za niego

              poczytaj w necie, albo mądrych książkach, jakie są potrzeby emocjonalne kobiet i mężczyzn
              i zastanów się nad swoimi i męża oczekiwaniami
              • cherrystrawberry Re: No nie moge 21.02.13, 17:49
                tak mu dzisiaj powiedzialam
                ma sie zastanowic i okreslic
                zaznaczylam, ze chce konkrety
                czyli nie to co zwykle, typu czuje sie przytloczony, tylko
                czuje sie przytloczony tym, ze....
                • pade Re: No nie moge 21.02.13, 17:52
                  bardzo słusznie
                  i nie daj się zbyć
                  • bez_przekazu Re: No nie moge 23.02.13, 13:18
                    chyba sie dala , bo nie napisala:)))

                    pade napisała:

                    > bardzo słusznie
                    > i nie daj się zbyć
            • bez_przekazu Re: No nie moge 23.02.13, 13:17
              a jakiez to on ma problemy? w pracy? przegral kupe kasy w hazard?
              a moze zdrowotne? i czy sa one wieksze od twoich? hę?

              cherrystrawberry napisała:

              > nigdy nie mowi wprost ze cos nie tak
              > zawsze ukrywa swoje problemy
              > mowi ze nie chce mnie martwic
              > konczy sie to zawsze tak, ze sytuacja go przerasta i powoli, powoli zaczyna cos
              > tam przebakiwac, chociaz i tak polowy musze sie domyslic sama
      • cherrystrawberry Re: No nie moge 21.02.13, 16:24
        nie chodzi o inna kobietę
        nie to ze nie wierzę, ze nie byloby to mozliwe
        i pewnie czytajac takie posty innej kobiety tez bym tak myslala
      • yoma Re: No nie moge 21.02.13, 16:26
        IMHO nie znalazł, tylko mu się przelało. Nie każdy kryzys małżeński to dupa na boku. Ale niewykluczone, że znajdzie - taką, o którą trzeba trochę pozabiegać, a nie taką, która prasuje koszule, żeby mogli pobyć trochę razem.
        • paris-texas-warsaw Re: No nie moge 21.02.13, 16:52
          Ja postarałabym się na Twoim miejscu potraktować komunikat "przestaję Cię kochać" jako w mojej ocenie w sumie dość dojrzały (bo na dość wczesnym etapie, a nie jak związek już się całkowicie obróci w niwecz) sposób zakomunikowania, że mąż ma czegoś (jakiegoś Twojego zachowania może? jakiegoś sposobu komunikacji? jakiegoś traktowania go?) serdecznie dość. Żeby kogoś kochać trzeba samemu być w dość dobrej kondycji, że tak to ujmę. Nawet własne dzieci czasem ciężko kochać, gdy ma się problemy z nimi. I nie traktuj, że to Twoja wina. To jego sposób reagowania / radzenia sobie z czymś może być zwyczajnie słaby. Może facet jest zmęczony, może ma jakieś problemy, może przeraża go wizja kolejnego maluszka w domu... I to też nie oznacza, że będzie złym ojcem. Taki komunikat, choć może być trudny do przyjęcia, starałabym się traktować jako wyraz jedynie stanu, w którym CIĘŻKO jest zdobyć się na miłość i dobre uczucia, a nie koniec miłości. I to może być świetny punkt wyjścia by o porozmawiać. Może jeszcze przed rozmową trzeba odpocząć? Niech ta rodzina Wam pomoże w opiece nad dzieckiem, a Wy sami pobądźcie w domu. Jeśli mąż chce pograć na komputerze, to niech to porobi bez POCZUCIA WINY. To może jest jego relaks? I znajdzie się potem czas na rozmowę na spokojnie.
          Nie płacz. Nie przemęczaj się. Chyba masz jakiś przymus roboty, mi by się nie chciało:)))) Nawet specjalnie nie podziwiam Ciebie za tę "robotność";) Jak macie kasę, weź pomoc do sprzątania, prasowania, czegokolwiek. Idź w ciągu dnia do kina, do kawiarni, poczytaj sobie.
          Ja jestem przekonana tak jak Ty, że Twój mąż nie ma kochanki. Bo wg mnie inaczej by się to odbywało. To jest może chwila oddalenia, chwila złej komunikacji, ale nie końca małżeństwa. Powodzenia:)
          • cherrystrawberry Re: No nie moge 21.02.13, 17:05
            raz w tygodniu przychodzi pani, ktora np. myje okna, wykonuje te ciezkie prace
            nie jestem meczennica szorujaca podlogi na kolanach;), choc moze taki obraz sie wylania z moich postow
            mam czas na ksiazke, podyplomowke dla wlasnego kaprysu, spotkania z kolezankami
            brakuje mi towarzystwa mojego meza, taki jakim byl kiedys
            chyba juz podjelam decyzję - odpoczniemy od siebie
            poczekam jeszcze na odpowiedz pani ekspert, bardzo chcialbym przeczytac jej opinie
            • zuzi.1 Re: No nie moge 21.02.13, 17:25
              Jestes dla niego po prostu za dobra, wszystko podajesz mu na przysłowiowym talerzu, nawet koszule, facet ma wszystko bez większego własnego wysiłku i jeszcze się go pytasz jak mu pomóc, bo on sygnalizuje, że mu źle...może jeszcze od niego więcej zarabiasz? gdyby to na mnie trafiło, to mój mąż dostałby porządny ochrzan, że w stanie zaawansowanej ciązy zamiast troszczyc się o mnie i dbac, naraża mnie jeszcze na dodatkowe stresy związane z jego z d...y wymyślonym problemem, kobieto obudź się, ten pan ma się o Ciebie starac i troszczyc, masz byc niedostępna, zdobywana, nie pozbawiona focha gdy trzeba, on musi gonic króliczka, nie byc Ciebie pewnym, masz byc zdrową egoistką i pamiętac przede wszystkim o tym, że jestes kobietą i masz swoje prawa, a pan mając żonę w ciąży ma przede wszystkim dodatkowe obowiązki i ma się o Ciebie troszczyc, a nie świrowac z d..y wyjętymi problemami, to nie jest jego czas, to jest TWÓJ czas i jego obowiązkiem jest Cię wspierac, wyręczac, a nie jeszcze emocj. pogrążac i dobijac. Pojedź mu otwartym tekstem prosto w nos, żeby się w końcu ogarnął i dojrzał, bo za chwilę będzie ojcem dwójki dzieci a nie jednego i będzie musiał pokazac siłe charakteru i dojrzalosc. Ja bym mu zamówiła w necie kilka książek dla panów jak byc mężem i ojcem i jak nalezy wspierac żonę, w tym ciężarną. Przestan wysłuchiwac jego żali, powiedz mu wyraźnie, że to nie jest czas na jego żale i nie chcesz o nich w tej chwili słyszec. Krótko i na temat, powiedziec, żeby się ogarnął i wziął się za siebie, jeśli to nie pomoże, poprosiłabym go o umówienie się do psychologa, ale na pierwszą wizytę poszłabym do niego sama i opowiedziała o tym jak się mąż zachowuje i jak to wpływa na mnie, tak aby psycholog wiedział, jak ma z nim rozmawiac. To nie jest czas na problemy egzystencjalne Twojego męża, to jest czas dla Ciebie i Waszej rodziny, facet ma się ogarnąc i stanąc na wysokości zadania, sam lub z pomocą książek, psychologa. Nie ułatwisz mu tego, rozczulając się nad nim i dając mu kolejne wolne dni od obowiązków domowych i rodziny, wręcz przeciwnie powinnas od niego teraz przede wszystkim wymagac, wymagac, wymagac, jak najwięcej, niech się powoli przygotowuje do przyjscia nowgeo dziecka na świat i związanych z tym nowych obciążeń fiz. i emocj.
              • yoma Re: No nie moge 21.02.13, 17:26
                Cud! co do zasady zgadzam się z Zuzi :)
              • zuzi.1 Re: No nie moge 21.02.13, 17:32
                Pokoik dla dziecka przygotowany, odremontowany, wszystko kupione, samochód rodzinny kupiony, umyty, przegląd zrobiony, na wszystkie zajęcia dziecko powinno byc wożone przez ojca, zacznij sygnalizowac bóle brzucha i zwalaj na męża wszystko co tylko się da, zaraz mu miną z d...y wyjęte problemy egzystencjalne, jak go dociążysz obowiązkami, Ty go musisz nauczyc dbac o siebie i o rodzinę, a nie wyręczac go i dbac o niego, to Ty i dziecko macie byc teraz obsługiwani, NIE ON...
                • cherrystrawberry Re: No nie moge 21.02.13, 17:45

                  zrzucenie na niego wszystkich obowiazkow uratuje nasz zwiazek i sprawi ze wroci bliskosc?
                  dzisiaj to on opiekuje sie dzieckiem,robi zakupy i ogarnia dom
                  a ja dzieki temu wcale nie czuje sie lepiej
                  • zuzi.1 Re: No nie moge 21.02.13, 17:52
                    Wydaje mi się, że popełniłas wszystkie błędy matki polki i kobiety robota, biorąc na swoje barki zbyt wiele, w tym odpowiedzialnosc za dobre samopoczucie Twojego męża, bardzo to wygodne dla niego, ale niszczące Wasz związek, faceci tak nie lubią (mimo, że chetnie na to przystają), nie szanują takich partnerek, nie starają się w takich związkach, bo nie muszą...

                    a bliskosc między Wami szybciej wróci gdy razem zawalczycie na froncie życia i nowych obowiązków związanych z nowonarodzonym dzieckiem, niż gdy będziesz się nad nim niepotrzebnie rozczulała, To na nim powinno obecnie i po porodzie tym bardziej ciążyc większosc obowiązków domowych, Ty powinnas dbac przede wszystkim o siebie i swoje dobre samopoczucie, wykrzesac z siebie umiejętnosci aktorskie i zacząc się użalac nad sobą i swoim stanem, a nie nad nim.
                  • zuzi.1 Re: No nie moge 21.02.13, 23:17
                    cherrystrawberry napisała:
                    "zrzucenie na niego wszystkich obowiazkow uratuje nasz zwiazek i sprawi ze wroci bliskosc?
                    dzisiaj to on opiekuje sie dzieckiem,robi zakupy i ogarnia dom, a ja dzieki temu wcale nie czuje sie lepiej"

                    Poprzez przerzucenie na niego większosci obowiązków okazujesz mu to, że jestes słaba, potrzebujesz jego pomocy i wsparcia, że sama nie dajesz rady, bo jestes kobietą w zaawansowanej ciąży. Ponieważ mąż miał z Tobą do tej pory jak w niebie, zero wymagan i obowiązków, nie licz na to, że mu się to spodoba od razu, będziesz go musiała odzwyczaic od dotychczasowego stylu życia, a to wcale nie będzie łatwe, będzie wręcz b. trudne, bo się mąż przyzwyczaił do swobody i życia prawie jak singiel. Może byc b. niezadowolony na początku i Ci to wyraźnie okazywac, ale nie poddawaj się tylko rób swoje. Ty go potrzebujesz do tych wszystkich obowiązków, do pomocy, wsparcia Ciebie, on musi wiedziec, że to Ty jestes słabsza i że to na nim spoczywa zapewnienie Ci poczucia bezpieczeństwa w ciązy i spokoju. To bedzie długi proces, ale pomoże wam w powrocie do bliskosci w związku. On musi się nauczyc bycia mężem i ojcem z prawdziwego zdarzenia, a jego nauczycielką będziesz musiała byc Ty.
                    • pade Re: No nie moge 21.02.13, 23:23
                      ja bym to jeszcze odwróciła: on potrzebuje czuć się potrzebny
                      chce być silny, męski, chce być oparciem
                      wystarczy to wykorzystać i docenić

            • rurek00 Re: No nie moge 21.02.13, 18:03
              A powiedziałaś mu wprost, że jesteś w 7 miesiącu ciąży i potrzebujesz teraz jego wsparcia jak nigdy? Powiedziałaś mu, że jest Ci zwyczajnie przykro, że on tak się zachowuje? Niech się ogarnie. Po prostu. Teraz to on ma Ciebie wspierać, za 2 miesiące kolejne dziecko na świecie. Teraz jest Ci potrzebny stabilny psychicznie facet, a nie rozmemłany wrażliwiec z problemem egzystencjalnym.
              • ledzeppelin3 Re: No nie moge 21.02.13, 18:33
                Jestem w szoku, ze panie w tym watku określają rzucone przez Misia hasełko "Przestaję Cię kochać" jako DOJRZAŁY komunikat. Tak, cholernie dojrzały. Mis dojrzał. Mis przemyślal. Facet wychodzi raz w tygodniu sam- i mu mało. Nie ma obowiązków-i mu mało. Ma jedno dzidzi, i mu ciężko. Ma zonę w ciąży i ma gdzieś jej samopoczucie. Żałosny, niejdojrzały, nieciekawy facet. Staraj się odkochać, na ile zdolasz. Po prostu niech Ci spana z oczu różowe okulary. Facet jest nieciekawy, tak się składa, że masz z nim dwoje dzieci, bywa. Teraz jest czas na inwestycje w siebie. Doskonale, że robisz podyplomówkę. Urodzisz, odchowasz i będzie czas na dalsze decyzje- z panem albo bez. Pomyśl o zabezpieczeniu siebie i dzieci, odkładaj sobie na boku kasę- to jest podstawa. I najwazniejsze- odpępnij się emocjonalnie od gościa.
              • cherrystrawberry Re: No nie moge 21.02.13, 18:47
                owszem, powiedzialam
                ale on uwaza, ze to argument ponizej pasa i ze nie pomaga w rozmowie, bo on sie wtedy czuje winny i nie chce mowic o problemach
                • pade Re: No nie moge 21.02.13, 19:01
                  to dobrze, że się czuje winny, powinien
                • pade przeczytaj 21.02.13, 19:37
                  zwierciadlo.pl/2010/seks/jak-ci-to-powiedziec-kochanie
                  • sebalda Re: przeczytaj 21.02.13, 20:25
                    A ja jakoś widzę podobienstwa do pierwszych wypowiedzi Mokregoleona. Jak kocha męża, jak mu gotuje pyszności, jak stara się go ciągle zadowolić, tylko ona cuś w tym wszystkim nie jest szczęśliwa, zagubiła siebie. A potem z każdym postem wyłaziło, jaki z niego sukinsyn, jaka ona naiwna, jak się dała wpędzić w poczucie winy.
                    Autorka robi absolutnie wszystko, żeby było w tym związku naprawdę dobrze. Daje facetowi bardzo dużo przestrzeni, chce mieć wieczór dla siebie, prosze bardzo, chce mieć wieczorem wolny czas, proszę bardzo, chce to czy tamto: służę uprzejmie. On chce. Wszystko kręci się wokół niego.
                    A jak ona mówi, że go potrzebuje, to on twierdzi, że ona go wpędza w poczucie winy. Nie mogę się powstrzymać, ale ja tego faceta jakoś wyjątkowo nie lubię:P
                    Mam jeszcze pytanie: co on robi na tym kompie wieczorami? Pisałaś też o komórce.
                    I pytanie intymne: kto kogo zadowala bardziej w łóżku? Czy też tak się wsłuchujesz w jego potrzeby? W ciąży są trochę inne uwarunkowania, a jak było w tych sprawach przed ciążą?
                    • sebalda Re: przeczytaj 21.02.13, 20:27
                      Cherry, przeczytaj sobie wątek: Nie potrzebuję współczucia, a fachowej porady.
                    • cherrystrawberry Re: przeczytaj 21.02.13, 20:52
                      na komputerze gra,czyta wiadomosci, slucha muzyki bardzo duzo

                      seks zawsze byl ok, nawet moja ciaza tu nie jest problemem, o tego rodzaju potrzebach potrafi mowic, a ja go nie odrzucam
                      • pade Re: przeczytaj 21.02.13, 21:02
                        przeczytałaś artykuł?

                        i wracając do pytania zadanego w pierwszym Twoim poście, o miłość się nie walczy, miłość to wybór, Twój i Twojego męża
                        • cherrystrawberry Re: przeczytaj 21.02.13, 21:19
                          przeczytalam artykul, dziekuje
                          chcialabym zeby tez maz przeczytal, ale jego tego typu porady zupelnie nie interesuja
                          zawsze jak podsuwam mu artykul w podobnym temacie, to nie ma ochoty tego czytac

                          czekam na inicjatywe ze strony meza
                          chcialabym zeby sam rozpoczął rozmowe
                          • pade Re: przeczytaj 21.02.13, 21:40
                            nie ma za co:)
                            a u facetów to typowe, dla nich takie artykuły są "wydumane", niepotrzebne, bo przecież oni nie mają żadnych problemów
                            tylko zona się czepia:)

                            wiesz, ja Cię nie chcę straszyć, broń boże, ale chyba czeka Cie długa droga, trochę wyboista, zanim ponownie nauczycie się komunikacji i bliskości
                            ja sama, miałam się do tej pory za osobę uporzadkowaną, logiczną i mówiacą wyraźnie i dobitnie o swoich potrzebach
                            okazało się jednak, że mój sposób komunikacji był na tyle nieprawidłowy, że gdybym nie poszukała odpowiedniej literatury i nie popracowała nad sobą w trudzie i znoju, w chwili obecnej bylibysmy po rozwodzie
                            bo to ja się musiałam zmienić
                            mimo, że "miałam rację"
                            nie docierało do mnie, że mój mąż myśli inaczej niż ja, ma inne potrzeby, inne oczekiwania
                            nie potrafił rozmawiać o problemach, zamykał się, znikał za monitorem lapka, a ja cierpiałam

                            najpierw musialam poznać i zrozumieć siebie
                            dziwnie brzmi, prawda?
                            a jednak, trzeba najpierw zajrzeć w głąb własnej duszy i pogrzebać paznokciem w ranach, do tej pory niezabliźnionych
                            otworzyc je, zobaczyc co jest w środku, ukoić własny ból
                            poznać swoje emocje
                            potrzeby
                            oczekiwania
                            cele
                            marzenia
                            poznać swoje Ja
                            a potem można się zabrać za zrozumienie drugiego człowieka:)

                            Moja córka, 3kl SP, poprosiła mnie o pomoc w zadaniu domowym. Miała wyjaśnic cytat z książki, co przez niego rozumie. A cytat brzmiał : Szukaj swojego daru. Im lepiej poznasz siebie, tym lepiej poznasz świat :)

                            I jeszcze jedno. Potrzeby emocjonalne kobiet różnią się od potrzeb mężczyzn. To, co dla nas jest oznaką bliskości, miłości, dla nich niekoniecznie - i to nie jest złe! Nie ma jedynego, "babskiego" sposobu na okazywanie uczuć.
                            • zuzi.1 Re: przeczytaj 21.02.13, 23:00
                              pade napisała:"I jeszcze jedno. Potrzeby emocjonalne kobiet różnią się od potrzeb mężczyzn. To, co dla nas jest oznaką bliskości, miłości, dla nich niekoniecznie - i to nie jest złe!"

                              Dokładnie tak. I jeszcze jedno, robiąc za i dla męża wszystko, albo prawie wszystko, sama odbierasz mu radosc z życia i chęci do starania się, oddalasz go w ten sposób od siebie i od Waszej rodziny, spychasz w jego odrębny, zamknięty dla innych świat wewn. fantazji i potrzeb, jemu są potrzebne Twoje wymagania, pomoc Tobie w drobnych sprawach, obowiązki domowe i rodzinne, silne zespolenie z żoną i z dziecmi poprzez drobiazgi dnia codziennego, jemu jest potrzebna żona, która wymaga, kobieta, delikatna, żaden robot wieloczynnosciowy, kobieta, która chce się wesprzec na jego silnym ramieniu, która go zmotywuje do działania, doceni starania i okaże wdzięcznosc czułością i seksem, a nie pracą w domu, prasowaniem koszul i opieką nad dziecmi, żona, która ma własny świat, swoje hobby, jest niezależna mentalnie i najlepiej finansowo, nie wisi na nim, jest tajemnicza, ponętna, atrakcyjna, w tym dla jego kolegów, znajomych itp.-to go dowartosciowuje i daje mu radosc. Masz byc dla niego zagadką, kimś nie do końca poznanym, interesującym. Nie matką polką czy robotem wieloczynnosciowym, życie z kims takim to dramat dla faceta. Powinniście miec razem wasze wspólne życie, poza dziecmi i domem, jakieś wspólne hobby, coś co was ze sobą połączy, jakaś pasja, odskocznia od domu, dzieci i marazmu, wspólne wyjscia tylko we dwoje gdziekolwiek...
                              • cherrystrawberry Re: przeczytaj 22.02.13, 08:51
                                wczoraj b. dlugo rozmawialismy
                                przepraszal za ostatnie tygodnie i za ton ostatniej rozmowy
                                powiedzial, ze ostatnio lapie sie na myslach ktorych nie powinien miec
                                ze nie bedzie potrafil kochac drugiego dziecka
                                ze nie czuje takiej samej radosci jak za pierwszym razem gdy bylam w ciazy
                                ze boi sie tych pierwszych tygodni-ze bedziemy wykonczeni,na nic nie bedzie czasu
                                i ze czuje sie podle przez takie mysli, czuje sie zlym mezem i ojcem

                                poprosilam zeby sobie przypomnial jak to bylo gdy urodzilo sie 1 dziecko,nawet wyjelam album ze zdjecami: na grillu u znajomych, zdjecia z wakacji, jak karmil dziecko w samolocie, pierwsze kapiele malucha, pierwsze spacery
                                staralam sie mu przekazac, ze nasze zycie sie nie konczy, a zaczyna sie nowe, inne, i to wcale nie znaczy ze gorsze
                                to czy jest dobrym ojcem - ja w to nigdy nie watpilam, dziecko go kocha bardzo

                                jest mi przykro, ze wybuchly w nim fajerwerki szczescia z powodu mojej ciazy, ale widac tak sie zdarza
                                ja tez czasem czuje niepokoj jak to sobie wszystko poukladamy-i mu o tym powiedzialam
                                mamy znajomych z dwojka dzieci, swietne malzenstwo, chcialabym zebysmy wyjechali wspolnie na jakis weekend, by maz "naocznie" stwierdzil, ze dwoje dzieci to nie dramat
                                ale nie sypcie teraz na mnie gromow, ze zachowuje sie jak robot, ze on na pewno ma romans, a wszystkie te problemy to przez brak wspolnego hobby
                                to moje zycie, nie telenowela
                                • yoma Re: przeczytaj 22.02.13, 09:10
                                  No widzisz? Brawo.

                                  Będzie dobrze. Powodzenia :)
                                • rubarom Re: przeczytaj 22.02.13, 09:18
                                  Po lekturze Twoich wypowiedzi mam jedno ogólne wrażenie: za dużo chcesz zdziałać słowami. To znaczy: ponieważ Ty sama lubisz rozmowy / potrzebujesz ich / dużo ci dają, zakładasz, że tak samo powinny działać na Twojego męża. Dodatkowo niektórzy tu na forum (w dobrej wierze, ok) podkreślają "przede wszystkim rozmowa".
                                  Natomiast są osoby (często to właśnie mężczyźni), do których najlepiej przemawiają konkretne działania. Moja rada: przestań roztrząsać z nim wasze problemy, ponieważ tłumaczeniem, myśleniem życzeniowym, zapewnieniami, że po drugim dziecku (cyt.) "życie, jakie się zaczyna, nie będzie gorsze" nic nie załatwisz.
                                  Odizoluj się trochę psychicznie, tj. przestań tyle mówić (sorry, ale odnoszę wrażenie, że ze dużo mówisz) i nie pokazuj mu, że jego odsunięcie się to dla Ciebie taki dramat i główny życiowy problem. Daj sobie / jemu trochę czasu - bo Ty chciałabyś, jak się wydaje, natychmiast wszystko naprawiać, i najlepiej mówieniem, a to nie ten typ (Twój mąż), jestem tego pewna.
                                • glamourous Re: przeczytaj 22.02.13, 09:30
                                  cherrystrawberry napisała :

                                  > mamy znajomych z dwojka dzieci, swietne malzenstwo, chcialabym zebysmy wyjechal
                                  > i wspolnie na jakis weekend, by maz "naocznie" stwierdzil, ze dwoje dzieci to n
                                  > ie dramat
                                  > ale nie sypcie teraz na mnie gromow, ze zachowuje sie jak robot, ze on na pewno
                                  > ma romans, a wszystkie te problemy to przez brak wspolnego hobby
                                  > to moje zycie, nie telenowela

                                  Wszystko fajnie, dobrze, ze nawiazaliscie dialog i ze on wreszcie wydusil z siebie w miare precyzyjnie, co go niepokoi. Tyle, ze Ty nadal uparcie wchodzisz w role matki. Tlumaczysz jak dziecku, edukujesz, uspokajasz, glaszczesz po glowie. Pokazujesz dydaktyczne obrazki, zeby na wlasne oczy sie przekonal, ze "mama" ma racje i wszystko bedzie dobrze. Wlasciwie wszyscy na forum zwracaja Ci tu uwage, ze ze wszystkich Twoich postow przebija taka matczyna troska i matkowanie doroslemu facetowi, ktory przez ta Twoja postawe juz teraz, przy jednym dziecku, ma spore poblemy, zeby wejsc w role wspierajacego meza i ojca. Zrozum, to facet ma byc opoka na ktorej kobieta moze sie wesprzec na koncowce ciazy, a nie odwrotnie. I tej postawy powinnas od niego twardo wymagac, zamiast uprawiac lagodna, permisywna pedagogike i wieczne glaskanie misia po glowie.

                                  Jestes za dobra, za lagodna, zbyt nastawiona na bezzwrotne dawanie i uszczesliwianie go. Taka postawa zdecydowanie w zwiazku nie poplaca, bo mezczyzna to nie pluszowy mis, ani nie dziecko. Facet potrzebuje mniej poczucia bezpieczenstwa, a wiecej wyzwan i trudnosci, ktore bedzie mogl pokonywac sam, a nie prowadzony za reke przez przemawiajaca do niego lagodnym glosem kobiete. Jezeli nie wdrozysz sama u siebie pewnej twardszej, bardziej wymagajacej postawy, Twoj maz bedzie Ci co chwila fundowal takie egzystencjalne kryzysy.

                                  Konkludujac : bardzo polecam lekture ksiazki "dlaczego faceci kochaja zolzy" Sherry Argov. Przyda sie w nowej sytuacji jak znalazl. Prace nas zwiazkiem musisz zaczac od siebie, wlasciwie wszystkie wpisy tutaj zwracaja Ci uwage, gdzie popelniasz blad.
                                  • paris-texas-warsaw Re: przeczytaj 22.02.13, 09:56
                                    No i super:) Widzisz, każdy ma swoje problemy, kobiety boją się jednych rzeczy, faceci innych. Trochę luzu i wyrozumiałości i będzie super. Przy drugim dziecku też doświadczenie robi swoje i może być łatwiej.
                                    Ps. Ja osobiście, jak ktoś rzeczywiście lubi bardzo o kogoś dbać, to uważam, niech dba, podaje koszule itd. Ale warto też samemu prosić, co się chce dostać. Rzeczywiście jak pisała powyżej jedna z osób - na facetów tez za długie rozmowy mogą źle działać - jakoś tracą wątek;))) A podstawa komunikacji to dostosowanie komunikatu do zdolności percepcyjnych rozmówcy;)
                                    Tak mnie wczoraj zaciekawiło, czy tę koszulę wytarłaś o brudny czy czysty nocnik, ale sama widzisz, że to już mało ważna historia:)))
                                    • cherrystrawberry Re: przeczytaj 22.02.13, 10:13
                                      ta wczorajsza dluga rozmowa to naprawde nie byl moj pomysl
                                      maz chcial sie wygadac-wysluchalam

                                      nocnik byl czysty niestety;), lepsza by byla kocia kuweta, ale wtedy musialabym zejsc do lazienki na dole (i to potraktuj jak przeblysk poczucia humoru)
                                  • salma75 Re: przeczytaj 22.02.13, 09:58
                                    glamourous napisała:

                                    > Konkludujac : bardzo polecam lekture ksiazki "dlaczego faceci kochaja zolzy" Sh
                                    > erry Argov. Przyda sie w nowej sytuacji jak znalazl. Prace nas zwiazkiem musisz
                                    > zaczac od siebie, wlasciwie wszystkie wpisy tutaj zwracaja Ci uwage, gdzie pop
                                    > elniasz blad.

                                    Czytam od początku ten wątek, nie wypowiadałam się do tej pory, bo właściwie musiałabym napisać to samo co większość odpisujących autorce wątku osób.
                                    Tym razem się odezwę, dziewczyno, przeczytaj koniecznie polecaną wyżej książkę.
                                    Mam nadzieję, że drugie dziecko trochę odciąży Twojego męża, będziesz miała dwa małe obiekty, którym przyjdzie Ci matkować, mężowi odpuścisz.
                                    • herbatka8 Re: przeczytaj 18.06.13, 17:25
                                      "dlaczego faceci kochaja zol
                                      > zy" Sherry Argov. Przyda sie w nowej sytuacji jak znalazl.

                                      Boże, widzisz i nie grzmisz (chociaż za oknem straszna burza;)).
                                      Ta "książka" to najgorszy bełkot z jakim w życiu się spotkałam. Przejrzałam parę rozdziałów i położyłam pod śmietnikiem. A już wstyd i hańba, żeby jakiś facet zobaczył coś takiego u swojej kobiety na stoliku. Trzeba być sobą i kierować się swoim wewnętrznym głosem, a jeżeli ktoś potrzebuje jakichś sztucznych, pustych gierek rodem z amerykańskiego serialu, żeby uzdrowić swój związek, to coś tu jest nie halo. Aha, jeżeli ktoś się uprze, żeby zobaczyć co to za gniot, to odradzam wydawanie kasy na darmo, krąży to to w internecie.
                                  • zuzi.1 Re: przeczytaj 22.02.13, 10:25
                                    Zgadzam się w pełni z glamourous, jestes autorko matką dla swojego męża a nie żoną i kochanką, a to ogromny błąd.
                                    • krokodil123 Re: przeczytaj 22.02.13, 10:36
                                      Zgadzam się w pełni z glamourous, jestes autorko matką dla swojego męża a nie
                                      > żoną i kochanką, a to ogromny błąd.


                                      Napiszę że ja pewne błędy u siebie zrozumiałam dopiero jak chodziłam na spotkania dla rodziców nastolatków. Nie miałam problemów z dzieciakami, ale bałam się po rozwodzie że może przeżucie na nich swoje negatywne emocje i chciałam usprawnić nasze relacje.

                                      Tam mnie nauczono to co nie umiałam w małżeństwie i teraz nawet z dziećmi nie
                                      postępuję tak jak kiedyś z mężem lub tak jak autorka z jej ślubnym.
                                • krokodil123 Re: przeczytaj 22.02.13, 10:12
                                  Cheerrystrawberry nawiązując do ostatnich wypowiedziach dziewczynin spytam się tobie coś konkretnego. Co by było, co byś odczuwała, jakie emocje były by u ciebie jak po wypowiedzi męża (zacytuję):

                                  "wczoraj b. dlugo rozmawialismy
                                  przepraszal za ostatnie tygodnie i za ton ostatniej rozmowy
                                  powiedzial, ze ostatnio lapie sie na myslach ktorych nie powinien miec
                                  ze nie bedzie potrafil kochac drugiego dziecka
                                  ze nie czuje takiej samej radosci jak za pierwszym razem gdy bylam w ciazy
                                  ze boi sie tych pierwszych tygodni-ze bedziemy wykonczeni,na nic nie bedzie czasu
                                  i ze czuje sie podle przez takie mysli, czuje sie zlym mezem i ojcem"


                                  Powiedziałabyś tylko jedno zdanie.
                                  Ok, (Tomku czy Andrzeju) rozumiem cie.
                                  • cherrystrawberry Re: przeczytaj 22.02.13, 10:19
                                    czulabym ze rozmowa zostala niedokonczona i ze to jak ja sie z tym wszystkim czuje on ma gdzies
                                    ja tez mam prawo do swoich emocji
                                    i je wczoraj wyrazilam: ja tez sie obawiam, tez potrzebuje wsparcia
                                    • krokodil123 Re: przeczytaj 22.02.13, 10:32
                                      Jasne. Nie wiem jak dokładnie jest u was, ale sama pisałaś w poście wyżej że mąż chciał się wygadać a późnej (tak mi się wydaję) kończy się tym że "zagadany" przez ciebie w proporcjach 3:1+dajesz mu gotowe (czytaj narzucone) rozwiązanie typu pokaże ci filmik, zobaczysz obrazki, uspokoisz się, na pewno będzie tak jak kiedyś albo u Państwa X.

                                      Ja akurat tego mechanizmu rozumiem bo poniekąd działałam tak samo i to się zemściło na mnie.

                                      Może spróbuj przez tydzień czasu tylko słuchać męża jak on chce coś powiedzieć o sobie bez traktowania faktu że on "chce się wygadać" do sposobności że ty też mu pokażesz swoich emocjach (wiadomo że ich masz) i zrobienia swojego rodzaju licytacji-on ma swoje obawy, ja ich mam więcej.

                                      Nie wiem....... może to do niczego nie doprowadzi, może będzie gorzej.....a może się okaże coś innego.
                                      Może on akurat ma coś głębszego na myśli i takie próby "wygadania się" traktuję jako wstęp do czegoś a ty akurat mu to przerywasz.
                                      Nie wiem-fantazjuje sobie, ale spróbuj zmienić swoje zachowanie i przede wszystkim powstrzymaj się przed dawaniem gotowych rozwiązań.
                                      • krokodil123 Re: przeczytaj 22.02.13, 10:40
                                        Jeszcze zapomniałam.
                                        Czy ty zawsze musisz mieć ostatnie słowo.
                                        Nie może być tak że on coś powie i tak się skończy rozmowę, w sensie wyobraża sobie że "wygadanie się" jest dla niego monolog a nie dialog.
                • rurek00 Re: No nie moge 22.02.13, 10:10
                  >> ale on uwaza, ze to argument ponizej pasa i ze nie pomaga w rozmowie,

                  A wg mnie poniżej pasa jest dowalanie takiego tekstu żonie w zaawansowanej ciąży. Jaki on wrażliwy, jejciu
    • domza2 Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 22.02.13, 13:58
      CIąża, ciążą, niedobry moment dla męża na posiadanie uczuć... ale cóż uczucia ( i ich ekspresja) miejsca i czasu sobie nie wybierają, tym bardziej, gdy jego uczucia są spowodowane lękiem o przyszłość, związane to jest z właśnie z drugą ciążą żony.
      To bardzo przykre dla Ciebie. Mąż obawia się. Ty słusznie to wyczuwasz. On zapewne myśli: druga ciąża, drugie dziecko, a gdzie MY? JA? Tak, on także ma prawo myśleć o swoich potrzebach, to przecież naturalne. On próbuje w tym się znaleźć, przeprasza, przynosi kwiaty, ale to nie niweluje tych uczuć w nim. Może nawet ma depresję? Wygadanie się to jedno, krótkotrwała ulga, ale zawsze coś. A rzeczowa rozmowa powinna zawierać takie elementy jak:
      - jakie obecnie macie potrzeby? Jak widzicie możliwość ich zaspokojenia.
      - Na ile możecie spełnić wzajemne potrzeby?
      Ta rozmowa powinna odbyć się bez pretensji wzajemnych, w miarę możliwości bez płaczu .
      Z Twoich postów dla mnie osobiście wyziera obraz bardzo fajnej pary. Kobiety, która bardzo się stara, chce się porozumieć, jest uczuciowa a zarazem jest rozsądna i jest realistką oraz mężczyzny, fajnego, trochę przerażonego kolejnym dzieckiem i nawałem obowiązków oraz tym, że to może zniwelować możliwość bycia sobą odpoczynku, rozrywki itd. NIkogo z Was nie oceniałabym w kategorii winny-niewinny. Wręcz przeciwnie, obawy Twojego męża moim zdaniem są bardziej związane z poczuciem odpowiedzialności niż z jej brakiem. Mężczyźni często w taki sposób przeżywają stres. A cóż, moment niedobry, ale przecież człowiek nie maszyna, nie wyłączy emocji na czas trwania ciąży, chociaż w pełniiiiii rozumiem Twoje rozgoryczenie, bo też byłam ciężarna. To rodzaj bezbronności. Osobiście wyczuwam, że wszystko Wam się ułoży. Mężowi zaaplikowałabym sporo sportu. Tobie - nie wiem, bo dyskusja jest raczej wokół jego potrzeb i... to też znamienne. Może Tobie potrzeba sobie jasno zdać sprawę z własnych potrzeb i zacząć je realizować. pozdr
      • bez_przekazu Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 23.02.13, 12:12
        na moj stary nos, a nawet nochal facet sie zakochal,oczywiscie w innej, bo w zonie juz sie odkochal,a wlasciwie odkochuje. a dlaczego sie odkochuje w zonie? ano, bo sie wlasnie zakochal.
        sory,ale to drugie dziecko to nie byl dobry pomysl.
    • enith Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 23.02.13, 14:54
      Przeczytałam cały wątek i nadal nie rozumiem, jak mąż od "martwię się, że nic mnie w życiu nie czeka, że nie damy rady z dwójką dzieci itd.", przeszedł do "nie kocham cię już, żono". I tak, jak odrzuciłam początkowo opcję, że w grę może wchodzić inna kobieta, tak teraz nie jestem pewna, czy ta sprawa nie ma jednak takiego właśnie drugiego dna. Martwić się o przyszłość z dwójką dzieci to jedno, a walić żonie w siódmym miesiacu ciaży bombę, że się jej już nie kocha... ja tu zwyczajnie nie widzę logiki, jakiegoś ciągu przyczynowo - skutkowego. Takich rzeczy nie mówi się ot tak, ze znudzenia rutyną dnia codziennego. No i ta późniejsza akcja z kwiatami i propozycją, żeby o wszystkim zapomnieć. Kurcze, chyba nie da się i nie powinno zapominać i zamiatać pod dywan rzeczy o takim kalibrze. Ja bym drążyła, mimo wszystko. To znaczy oznajmiłabym mężowi, że ma np. tydzień na poukładanie sobie w głowie tych spraw, bo nie będę tolerować wymówek typu "sam nie wiem, czego chcę". Przez ten tydzień nie wracać do sprawy, żyć normalnie, na ile się oczywiście da. A po tygodniu usiąść do rozmowy i dowiedzieć się, o co tak naprawdę chodzi meżowi i jak mąż wyobraża sobie wasze dalsze życie po tym całym incydencie. Ważne, żeby oczyścić atmosferę i wyjaśnić sprawy ZANIM urodzisz dziecko i zacznie się typowy sajgon związany z obecnością noworodka w domu. Potem nie będzie czasu na rozmowy, ani na nic innego.
      • bez_przekazu Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 23.02.13, 18:27
        o akcji z kwiatami nie doczytalam,ale widocznie facet sie waha, co wybrac.zycie bez trosk z nowa miloscia czy "męka" z zona, ktorej juz nie kocha.
        typowe.
        enith napisała:

        > Przeczytałam cały wątek i nadal nie rozumiem, jak mąż od "martwię się, że nic m
        > nie w życiu nie czeka, że nie damy rady z dwójką dzieci itd.", przeszedł do "ni
        > e kocham cię już, żono". I tak, jak odrzuciłam początkowo opcję, że w grę może
        > wchodzić inna kobieta, tak teraz nie jestem pewna, czy ta sprawa nie ma jednak
        > takiego właśnie drugiego dna. Martwić się o przyszłość z dwójką dzieci to jedno
        > , a walić żonie w siódmym miesiacu ciaży bombę, że się jej już nie kocha... ja
        > tu zwyczajnie nie widzę logiki, jakiegoś ciągu przyczynowo - skutkowego. Takich
        > rzeczy nie mówi się ot tak, ze znudzenia rutyną dnia codziennego. No i ta późn
        > iejsza akcja z kwiatami i propozycją, żeby o wszystkim zapomnieć. Kurcze, chyba
        > nie da się i nie powinno zapominać i zamiatać pod dywan rzeczy o takim kalibrz
        > e. Ja bym drążyła, mimo wszystko. To znaczy oznajmiłabym mężowi, że ma np. tydz
        > ień na poukładanie sobie w głowie tych spraw, bo nie będę tolerować wymówek typ
        > u "sam nie wiem, czego chcę". Przez ten tydzień nie wracać do sprawy, żyć norma
        > lnie, na ile się oczywiście da. A po tygodniu usiąść do rozmowy i dowiedzieć si
        > ę, o co tak naprawdę chodzi meżowi i jak mąż wyobraża sobie wasze dalsze życie
        > po tym całym incydencie. Ważne, żeby oczyścić atmosferę i wyjaśnić sprawy ZANIM
        > urodzisz dziecko i zacznie się typowy sajgon związany z obecnością noworodka w
        > domu. Potem nie będzie czasu na rozmowy, ani na nic innego.
    • cherrystrawberry Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 30.06.13, 06:56
      to komu stawiam piwo???
      dooopa i to nie jedna

      a teraz prosze o rady jak zrobic draniowi pieklo z zycia
      • rubarom Pierwsza! 30.06.13, 09:45
        cherrystrawberry napisała:

        > to komu stawiam piwo???
        > dooopa i to nie jedna
        >
        > a teraz prosze o rady jak zrobic draniowi pieklo z zycia

        Raczej zastanów się, skąd miałaś tyle pewności, że tak nie jest.
        • paris-texas-warsaw Re: Pierwsza! 30.06.13, 10:25
          Przeczytałam swoje posty... Ale jestem naiwniakiem... Ja zwyczajnie chyba za bardzo działam otwarcie czasem i często mi uwierzyć w jakieś działania "na boku"... Przykro mi:( Ale nie rób piekła, bo szkoda Ciebie i dzieciaków. Jeśli mielibyście sie rozstać, to raczej zapewnij sobie maksymalnie wygodną sytuację finansową w takiech okolicznościach, na to i tak pójdzie sporo energii. Szkoda ją marnować na robienia piekła. Co można zrobić - nawrzeszcześ, dać kilka razy w twarz, wyrzucić rzeczy do śmietnika?
      • babyaggie Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 30.06.13, 12:21
        Przykro mi.
        Odradzam jednak odwet. Szkoda Twojej energii na podłości. Skup się na sobie i dzieciach. A jak maluch? Urodził się już?
      • enith Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 30.06.13, 15:54
        Przykro mi, że twój przypadek okazał się być tzw. klasyką gatunku, ale naprawdę wiele z tego, co napisałaś o waszym związku i zachowaniu męża, wskazywało, że mąż kogoś ma. Nie sądziłam jednak, że był notorycznym zdrajcą. Popieram opinię wyżej, żeby nie dać się wciągnąć w rozgrywki, masz przecież dzieci, w tym jedno bardzo malutkie. Na nich powinnaś się skupić, mąż oczywiście też, niezależnie od ilości doop na boku. Na poważniejsze decyzje typu rozwód przyjdzie czas, gdy staniesz trochę na nogi. Pozdrawiam ciepło.
    • molly_wither Re: mąż powiedział, że przestaje mnie kochać... 30.06.13, 16:38
      Przez kogo zaplanowane?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka