goska797
05.03.13, 15:54
Chciałabym sie poradzić czy to juz depresja czy chwilowy dołek. Otóż mam szcześliwa rodzinie, synek 2,5 l. Maz ma dobrze płatna prace i wlasna firme. Ja poszłam do pracy gdy maly mial 14 miesiecy. Praca byla fajna, blisko domu ale po 9 miesiacach dostalam wypowiedzenie. Malym zajmowala sie tesciowa, ktorej ciagle nie moglam dogodzic. W koncu doszlo miedzy nami do awantury, po ktorej relacje nie wrocily do normy. Uslyszalam, ze nie zajmuje sie dzieckiem, nie traktuje jej jak matki. Jestem beznadziejna żona i gdzie moj M miał oczy. Od wrzesnia synek poszedl do żlobka, ja do nowej pracy ponizej swoich oczekiwań. Zaczely sie schody bo nie ma miesiaca zeby maly nie byl chory, a ja na zwolnieniu. Praca wymaga dyspozycyjnosci, a ja biegeim lece zeby odebrac dziecko ze żłobka, ktore wychodzi ostatnie i przychodzi pierwsze. Do tego teraz ja sie rozchorowałam, tydzień siedze w domu. Spraw w robocie sie nagromadzilo a terminy gonia. Złapałam sie na tym, ze boje sie wrocic bo znowu uslysze kazanie od szefa. Boje sie ze nie wyrobie sie z robota. Poza tym czuje sie zupełnie niedoceniania i olewana w tej pracy, bo szef faworyzuje kolegów-mezczyzn. Moj M ciagle powtarza ze od mojej roboty nie zalezy nasze zycie i moge sie zwolnic. Owszem ale za chwile dodaje, ze ma zarobic na zlobek. Chodze do tej pracy po weekendzie z dusza na ramieniu. Nie wiem co zastane w emailach. Moj M jest zajety praca bo ktos musi zarobic na rodzine skoro ja nie potrafie. Od niedzieli dopadl mnie dól. W zlobku czepiaja sie ze specjalnie dla mojego dziecka zostaja dluzej. Ja zaczelam sie bac powrotu po zwolnieniu. wiem, ze odrazu wyladuje na dwyaniku u szefa. Zacznie sie stres jak codziennie. Wczoraj przepłakałam pol dnia. Żałuje, ze nie moge sie zwolnic bo dla mojego M nic nie bede znaczyc o ile cos wogóle znacze, bo nie zarabiam. Mialam luz w momencie kiedy zaszłam w ciaze ale straciłam to dziecko. Od tamtej pory licze na cud, ze sie uwlnie od tej roboty. Cud sie nie zdarzy drugi raz. Czy ja juz dobrnelam do granicy? czy nabilam sobie glowe glupotami?