Dodaj do ulubionych

problem z rodzicami

24.04.13, 09:35
Cześć!
Nawet sama nie wiem jak zacząć bo nigdy nie rozmawiałam z kimś obcym o swoich problemach i uczuciach ale teraz zebrałam się na odwage i prosze o pomoc lub porade.
Jestem młoda mam dopiero 18 lat zostałam młodą mama ale nie radze sobie z problemami.
Moja historia zaczeła się tak .. Byłam o trzy lata młodsza zakochałam się strasznie !! ten chłopak był dla mnie wszystkim każdą chwilą którą chciałam z nim spędzić i każdym moim dniem i tak się zaczeło zakochałam się :) ale To nie bła normalna miłość wciągnełam się w to za bardzo by samej sbie z tym poradzić . Nie dałam rady i dwu krotnie próbowałam popełnić samobujstwo ale ten drugi raz stał sie dla mnie gorszy byłam w śpiączce 2 dni na ojomie. Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam by go zastraszyć czy tylko dlatego że było mi bez niego żle ?
No ale też nie otym chciałam rozmawiać Mam problem z rodzicami któży próbują mieć mnie na własność tak jak moją córeczke . Byłam młodsz nigdzie nie pozwalali mi wychodzić miałam na wszystko ograniczony czas . Nie miałam ojca tylko ojczyma mój ojciec wogóle się mną nie interesuje a mojego ojczyma żona zostawiła i odeszłą z jego córeczką. Mama mi to tłumaczy że on tą całą ojcowską miłoś przelał na mnie ale to jest dla mnie chore. Nawet jak dziś mam 18 lat to i tak mam ograniczenia nie moge sama za siebie żądzić.
Jeszcze przed ciąża miałam pustke w sercu po stracie chłopaka muiałam swoje plany u łożone wszystko chodziłąm do szkoły i powoli odsuwałam się od rodziców bo mieszkałam w internacie a w domu byłam tylko na weekend . Po paru miesiącach pamiętam to był sylwester byłam na imprezie i z moim dawnym znajomym zaczełam mieć przyjaciela bardzo się ucieszyłam z tego anle nie wiedziałam że to już będzie tak na poważnie.
Sama nie wiem czy chciałam zaklejić dziure w seru po tamtym czy to bło naprawde zakochanie . Pokochałam go na swój sposób był taki jaki chciałam by był chłopak dla mnie .:)
Po 3 miesiącach zaszłam w ciąże cieszyłam sie :) ale moi rodzice tego nie akceptowali strasznie siębałam jak to będzie czy dam rade . Ja szczeże mówiąc przez strach bardzo się cieszyłam bo będę miała coś swojego kogo kocham bez granicznie i mam coś dla kogo mogę zyć. Było mi to potrzebne po tym wszystkim
Moi rodzice zrobili mi strasznąawanture !!
Ojczym się nie odzywał ani słowem. Po rozmowie z nim myslałam że będzie dobrze. Wszystko bło dobrze do czasu gdy mój chłopak przeprowadził sie do mnie ..
zaczeło sie!!
awantury z rodzicami że sięnie dokłada szczeże mówiąc z czego ?? 250 złotych ale gdy czegoś potrzebowali to mieli mieśa czy ziemniakó czy czego kolwiek innego jego rodzice są rolnikami więc z takimi sprawami nie było problemów. Ale mioi rodzice tego nie akceptuja że my na swój sposób też się staramy. Ale mimo tego do dnia dzisiejszego chcą więcej i więcej !! A my nawet nie mamy z czego dać . uwarzają ze oni zrobili mi poój że dali na to pieniądze ja się spr\ecjalnie zapożyczyłm by ten pokój skonczyć a oni i tak twierdzą inaczej . Ja mam dość słuchania od jednej i od drugiej strony !! Ja dam im pieniądze ale iak będze musiała sobie kupować i dziecku i nawet nie wiem czy mi starczy mają 400 zł moich alimentów i jeszcze chcą 600 no to normalne waszym zdaniem . Mój chłopak myje się w wodzie po mnie nic prawie nie jemy w domu tylko co obiad robie my do pracy 3 kanapki i tyle to naprawde tak dóżo a my sami nie mamy. Ale moi rodzice nie potrafią zrozumieć, Nawet posunełam się do takiego czynu że nie mówie im ile mój chłopak zarabia by nie chcieli więcej my na spłacie mamy samochod ale oni tego nie rozumieją ze pomagamy im tak jak morzemy!! mój chłopak nmawia mnie byśmy na miesiąc przeszli do jego babci gdzie jest wolny pokój a pózniek chcemy wziąś kredyt by odremontowąć nasze mieszkanie które zostało spisane na niego. Pomóżcie mi co robić ;/
przepraszam że tak zmieniam tematy to morze być troszke nie jasne
Obserwuj wątek
    • pade Re: problem z rodzicami 24.04.13, 10:00
      1. zanim wyślesz post na forum, sprawdź tekst w programie z korektorem błędów, strasznie ciężko się Ciebie czyta
      2. masz ogromny problem z emocjami, właściwie kierujesz się tylko nimi, na rozum miejsca już nie starczyło
      3. skoro jestes już taka dorosła, że masz partnera i dziecko, wyprowadź się z domu rodziców i zacznij być samodzielna, skończy się "problem z rodzicami"
      4. pustkę w sercu mogłaś mieć z pwoodu Twojego biologicznego ojca, tylko zapełniłaś ją w niewłaściwy sposób
      5. wszystko da się jeszcze naprawić, wyprostować, tylko najpierw się usamodzielnij finansowo (wiem, że to trudne w Twoim przypadku, ale innego wyjścia nie ma), a potem zrób porządek z emocjami
      • patryc-ja2302 Re: problem z rodzicami 24.04.13, 10:38
        Przepraszam za te błędy !!
        No Ale rodzice mi powiedzieli raczej ojczym że jak się wyprowadzę wstępu nie mam do domu że nawet na odwiedziny nie muszę wpadać a jak przyjadę to on wyjdzie . Boje się ze ich utracę ale nawet z nimi nie da się porozmawiać . Ja rozumiem że nieraz mają racje ale nie raz nie i nie potrafią tego zrozumieć że ja też potrafię. Śmieją się ze mnie że nie dam rady że jak tam pójdę to szybko wrócę. Ogółem nie krytykują . Że teściową mi będzie we wszystko się wtrącać. A ja się boję tego by nie utracić rodziców. Ale wydaje mi się że od izolowanie się od nich to będzie najlepszy sposób . Pustkę po ojcu Może ma Pani/Pan rację ale szczerzę mówiąc j a swojego ojca nigdy nie znałam tak by go poznać słyszałam od mamy jak ja zranił mnie wyzywał przez telefon itp a ten ojczym zaś chce mnie trzymać na uwięzi.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: problem z rodzicami 29.04.13, 17:58
      Pewnie moja odpowiedź Pani nie pocieszy.
      Pani jest w zawieszeniu pomiędzy poczuciem się dorosłą, bo jest Pani pełnoletnia, bo czuje Pani potrzebę odejścia od rodziców i zaznania wolności od ich nakazów a poczuciem i chęcią zależności od rodziców. To naturalne w wieku lat 18. Większość nastolatków radzi sobie z tym, a uczucia , które przeżywają pomagają w naturalnej i powolnej separacji, która z kolei służy dojrzałości. Natomiast u Pani zaistniała sytuacja przedwczesnej separacji. Nie była Pani i nie jest nadal, gotowa na samodzielność, mimo podjęcia dorosłych zachowań. I mimo posiadania dziecka. A to o niczym nie świadczy.
      Pani rodzice, niestety także w sposób nieudolny, próbują Pani postawić granice. Każą dokładać się do wspólnego życia, wymagają współpracy, ale też nadal emocjonalnie Pani nie wypuszczając karząc opuszczeniem każdy krok na zewnątrz.
      Mimo wszytko, widząc błędy rodziców, widzę racje po ich stronie. Oni próbują się odwoływać do Pani dorosłej części. A Pani wewnątrz siebie tej części nie ma nie ma. Ta część jest zastąpiona przez roszczenia. Oni mają się zmienić i zrozumieć. Pani nie musi. Jasne, że rodzice przyczynili się do Pani stanu. Ale od któregoś momentu, to Pani bierze odpowiedzialność za siebie.
      Niestety Pani droga do dojrzałości została zakłócona wczesnym posiadaniem dziecka. Niektóre kobiety w takiej sytuacji jednak dojrzewają, inne się regresjonują, tak jak Pani.
      Owszem, dziecko jest wartością samą w sobie, ale jest też dużym wyzwaniem dla Pani.
      Jego przyjście na świat miało zaspokoić Pani emocjonalne trudności: braku miłości rodziccielskiej, utraty chłopaka itp. Trzeba uważać, bo za chwilę będzie Pani taką samą zawłaszczająca mamą jak Pani ojczym dla Pani.
      Bez pomocy psychologicznej obawiam się, że będzie Pani długo dryfowała w tej scenerii. W poczuciu krzywdy i braku samodzielności. Proces dojrzewania wydłuży się.
      Warto szukać pomocy. W młodzieżowych ośrodkach pomocy, ośrodkach pomocy rodzinie. Są tam bezpłatne terapie.
      Jeśli nie skorzysta Pani z tej rady w poczuciu, że kolejna dorosła osoba Pani nie rozumie i czegoś od Pani wymaga, wiele się nie zmieni. Nadal będzie się Pani źle czuła i na oślep szukała pomocy, która będzie potem odrzucana przez Panią i tak w kółko.
      Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka