Dodaj do ulubionych

trudna sytuacja

12.10.13, 18:33
Witam. Z narzeczonym niedługo bierzemy ślub. On zaczął budowę domu zanim jeszcze mnie poznał niedaleko swojej rodziny (mamy, siostry itd). Był winny jej sporo pieniędzy dlatego chce przepisać jej mieszkanie. Później jednak ustalili, że przepisze jej mieszkanie ale ona przez kilka lat/kilkanaście pozwoli mu je wynajmować i brać z tego pieniądze- dlatego też zdecydował się na kredyt żeby dokończyć dom. Było wszystko ustalone, bez papierów póki co. Kredyt niedawno dostał narzeczony, a jego mama nagle zmieniła zdanie- chce mieszkanie jako spłatę ale nie pozwoli na taki układ bo inne dzieci będą pokrzywdzone. Ok tylko mogła wcześniej o tym pomyśleć a nie w momencie kiedy nie ma odwrotu. Wkurzyliśmy się, ja zaczęłam podnosić głos i wyszła kłótnia. Ona natomiast zaczęła mnie oskarżać, że powinniśmy lepiej pieniędzmi zarządzać i że ja powinnam zabrać się za pracę jakąś a nie liczyć na rentę tylko ( po tacie), ja studiuje jeszcze. Nie wytrzymałam, popłakałam się i odjechaliśmy. Wyszłam na tą najgorszą bo narzeczony był zły ale nie okazywał tak tego. Zadzwonił później do niej, że jest mu zle że się kłocimy a ona na to- że ona sobie nie pozwoli abym podnosiła na nią głos! A w swoim zachowaniu nic złego nie wiedzi. Jestem załamana, teraz mamy mieszkać obok niej?;/ nie wiem co zrobić. Narzeczony się zamartwia a ja nie wiem co teraz.
Obserwuj wątek
    • t1ffany Re: trudna sytuacja 12.10.13, 18:58
      > Witam. Z narzeczonym niedługo bierzemy ślub. On zaczął budowę domu zanim jeszcz
      > e mnie poznał niedaleko swojej rodziny (mamy, siostry itd). Był winny jej sporo
      > pieniędzy dlatego chce przepisać jej mieszkanie. Później jednak ustalili, że p
      > rzepisze jej mieszkanie ale ona przez kilka lat/kilkanaście pozwoli mu je wynaj
      > mować i brać z tego pieniądze- dlatego też zdecydował się na kredyt żeby dokońc
      > zyć dom.


      Strasznie niegramotnie piszesz. Jakiej "jej" był winny sporo pieniędzy? Kto i czyje mieszkanie komu chce przepisać?

      Niezależnie od tego kto ma racje w sprawach finansowych to Twojej przyszłej teściowej się nie dziwie. Przyjeżdża do niej do domu jakaś siksa która nawet nie ożenić się z jej synem nie zdążyła i zaczyna się na nią drzeć że źle własnym majątkiem rozporządza. Też bym się wściekła i na kopach za próg wywaliła.


      ja nie wiem co teraz

      Zacząć od przeprosin?
      • monikaaa200 Re: trudna sytuacja 12.10.13, 19:07
        To przez emocje tak wyszło ( ze napisałam). Ja nie wtrącałam się, narzeczony rozmawiał. Narzeczony byl winny swojej mamie pieniądze wiec postanowił spłacić ja mieszkaniem, które posiada. Po tych ustaleniach doszli do wniosku, że skoro narzeczony chce dokonczyc budowe domu to niech wezmie kredyt, ale balismy sie wiec moja przyszla tesciowa na to- żeby zapisac jej to mieszkanie ale ona przez kilka lat nam pomoze i z wynajmu to my a nie ona bedziemy brac kase na splete kredytu. A pozniej to bedzie w 100%jej, Gdy narzczony wzial juz kredyt to ona nagle zmienia zdanie co do mieszkania-obietnicy pomocy i chce natychmaistowej splaty, be zpomocy. Jej pieniadze i jej sprawa ale mogla wczesniej powiedziec to bysmy kredytu nie brali i inaczej to zrobili. Ja zaczelam podnosic glos( bez wyzwisk itd) bo to mnie tez za chwile bedzie dotyczylo, a ona na mnie i sie zaczelo. Na koncu zaczela mnie obrazać.
        • t1ffany Re: trudna sytuacja 12.10.13, 19:35
          ona przez ki
          > lka lat nam pomoze i z wynajmu to my a nie ona bedziemy brac kase na splete kre
          > dytu. A pozniej to bedzie w 100%jej, Gdy narzczony wzial juz kredyt to ona nagl
          > e zmienia zdanie co do mieszkania-obietnicy pomocy i chce natychmaistowej splat
          > y, be zpomocy.


          Teściowa chce natychmiastowej spłaty czego? Tego czynszu za wynajem który miał iść dla Was na kredyt?

          Jeżeli TY zaczęłaś podnosić głos, bo okazało się że ktoś zrezygnował z gestu dobrej woli wobec Twojego narzeczonego to przegięłaś. Może teściowa nie powinna tak dawać i odbierać w zależności od humoru, ale Twoje prawa wobec tych pieniędzy są żadne, zerowe, więc w ogóle nie powinnaś zabierać głosu, a co dopiero go podnosić.
          Tak samo ona nie powinna komentować tego czy Ty pracujesz, ale rozumiem że to już był flow w ramach kłótni.

          Inną sprawą jest branie kredytu w oparciu o jakieś ustalenia "na gębę". Delikatnie rzecz ujmując to lekkomyślne i sami jesteście sobie winni. W ogóle jest już uruchomiony, macie środki na koncie? Może da się jeszcze z niego wymiksować?

          Na pytanie co robić powtórzę: przeprosić. Krzyczysz na kobietę za to że cofnęła swój dar dla syna? No sorry...
          • monikaaa200 Re: trudna sytuacja 12.10.13, 19:39
            Narzeczony pracuje, ja mam rente po ojcu ale juz niedługo. Damy sobie jakoś rade ale będzie ciężko. A skoro ona zadeklarowała się, że nam pomoże to nie było strachu żadnego. On jest jej winny około 100tys stąd mieszkanie jej zapisuje a my mieliśmy przez jakiś czas je wynajmować aby było nam łatwij raty spłacać. Ale to już nie chodzi o kasę ale o zmiane decyzji i to z dnia na dzień. A najbardziej o obrażenanie mnie mimo, że ja nie obrażałam jej- podnosiłam głos ale nie obraziłam nikogo.
            • ann.38 Re: trudna sytuacja 12.10.13, 19:43
              Jeżeli narzeczony wziął kredyt, to ma chyba zdolnośc kredytową, bo przecież nie brali pod uwagę obietnic jego matki, prawda? Swoją drogą, czemu on ma tyle długów, bierze kredyty w oparciu o jakieś obietnice. Może trochę ostrożniej planujcie.
              • monikaaa200 Re: trudna sytuacja 12.10.13, 19:46
                No ma zdolność kredytową aczkolwiek przez zmiae zamieszkania bedzie o wiele dalej do pracy... a ta obietnica miała nam pomóc w decyzji co do kredytu- nikt nikogo nie zmuszał do obietnic. Ale tak jak mówię tu o kase chodzi najmniej bo sami jakoś damy radę tylko o zmaine decyzji z dnai na dzień i teściowa nie wiedzi w tym nic złego- obiecać coś a zachwile już zmienić zdanie., Najgorsze jest to, że obraziłą mnie, czuje się z tym zle, a ona nie poczuwa się do winy. Owszem nie powinnam podnosić głosu ale ja nie obraziłąm jej nigdy a ona owszem...
                • t1ffany Re: trudna sytuacja 12.10.13, 19:53
                  A w jaki sposób nie-teściowa Cie obraziła? Bo twierdzenie "chcesz pieniędzy to idź zarób" jakkolwiek niemiłe nie jest obrazą.
                  • monikaaa200 Re: trudna sytuacja 12.10.13, 19:57
                    To nie było tak wypowiedziane. Ja powiedziałam tylko podniesionym głosem, że nie powinna tak robić że obiecuje coś a pózniej rezygnuje z tego. A ona, żebysmy zaczeli lepiej rozporzadzac pieniedzmi- jej nikt nie wytyka na co traci. Poza tym, żebym lepiej za prace się wzieła i kilk ainnym rzeczy. Chodzi mi głównie o to, że ja jej nie wytykałam nic a ona i owszem. Trzeba by było to słyszeć- jej ton itd żeby wiedzieć, że to było powiedziane z pogardą.
                    • ann.38 Re: trudna sytuacja 12.10.13, 20:21
                      monikaaa200 napisała:
                      Chodzi mi głównie o
                      > to, że ja jej nie wytykałam nic a ona i owszem. Trzeba by było to słyszeć- jej
                      > ton itd żeby wiedzieć, że to było powiedziane z pogardą.

                      Wytykałaś, owszem, to że dała obietnicę, na podstawie, której podjęliście powazne decyzje, a teraz się wycofuje. Ona wytknęła Ci, że trzeba samemu zarobić, a nie oglądać się na kogoś. W sumie obie miałyście rację.
                      Jeżeli mówisz, że nie chodzi przede wszysktim o kasę, bo dacie radę, tylko chodziło Ci o sam fakt, że się wycofała, to już tym bardziej trzeba było się powstrzymać przed podnoszeniem głosu, a nawet w ogóle zabieraniem głosu w tej sprawie. Dobra nauczka na początek, żeby bardziej liczyć na siebie. Jedno z długami, drugie bez pracy i już muszą dom budować. To matkę poniosło. Ja bym przeprosiła na Twoim miejscu.
                      • verdana Re: trudna sytuacja 13.10.13, 09:57
                        Ale słusznie wytykała - wycofanie się z obietnicy, na podstawie której podjęło się ważne decyzje jest zwykłym świństwem. To nie jest tak, ze usiłowano wyciągnąć od teściowej pieniądze, zamiast samemu zarobić. Uwaga teściowej, o ile cała sytuacja jest przedstawiona wiernie, jest obrzydliwa. Gdyby obiecała np. opiekę nad dzieckiem, synowa poszła zatem do pracy, a teściowa powiedziała "Nie licz na mnie, to twój obowiązek zająć sie dzieckiem" - byłoby oczywiste, ze nie ma racji.
                        Druga sprawa to ta, ze rozmawiać z matką powinien tylko mąż. Bo przed ślubem domaganie sie pieniędzy i awantura o nie jest nie na miejscu.
    • ann.38 Re: trudna sytuacja 12.10.13, 19:26
      Jeżeli jest tak jak piszesz, to faktycznie wprowadziła w błąd syna, a skoro będziecie niedługo małżeństwem, to ta sprawa Ciebie też dotyczy. Jednak w sytuacji, kiedy jak na razie żoną nie jestś, pieniędzy nie dokładasz do budowy, a o pieniądze matki narzeczonego się awanturujesz, to bym się tak samo wkurzyła. Narzeczony się tak nie złościł, bo prawdopodobnie i tak sporo pomocy od niej dostaje, więc nawet jak tutaj nawaliła, to się na nią nie wydziera. Nie ma co się załamywac. Naprawdę nie można liczyć na to, że narzeczony zbuduje dom, teściowa pomoże, tylko trzeba samemu zarobić. Syn sam niech z matką pogada. Można znaleźć jakieś pośrednie rozwiązanie- i jemu pomóc w spłacie skoro wczesniej obiecała, ale i innym dzieciom coś z tego wynajmu dać. W każdym razie Ty nie pogarszaj sprawy podnoszeniem głosu na kobietę w jej własnym domu i nie dziel jej pieniędzy.
      • monikaaa200 Re: trudna sytuacja 12.10.13, 19:31
        Ja absolutnie nie dziele jej pieniedzy. Wzielismy kredyt bo mial byc taki uklad z mieszkaniem. A ona nagle sie rozmyslila. Ale kit z tym. Zostawila nas tak no trudno-wiem juz że nie można jej ufać bo ciągle zmienia zdanie. Ale obraziła mnie- że nie pracuje i wiele innych - a ja dokładam się trochę m.in. wesele będzie z moich pięniedzy. A ona ze mnie zrobiła nie wiadomo kogo i jeszcze obrażona jest, że podnosiłam głos...
      • paris-texas-warsaw Re: trudna sytuacja 12.10.13, 19:33
        Ucz się nad sobą panować, zachowaj spokój:) Może zupełnie nieporzebne te nerwy, że zaraz sytuacja Ciebie będzie dotyczyć? Może facet z Toba zerwie i nie bedziesz miała problemu, że matka pomaga mu dom budować?
        • paris-texas-warsaw Re: trudna sytuacja 12.10.13, 19:36
          A, wzięliście kredyt piszesz... To nawet jak zerwie z Tobą, będziecie związani:) Chyba, że to taki eufemizm i to on tylko jest kredytobiorcą... Banki już nawet studenciakom kredyty rozdaja, co na to KNF????
          Ps. Rozbawiłaś mnie, ale masz tę wielką przewagę nade mną i tesciową, że jesteś młoda:) Więc tym się ciesz!!!!!!!!
    • enith Re: trudna sytuacja 12.10.13, 20:02
      Jest takie powiedzko: umiesz liczyć, licz na siebie. Trudno, przebolejecie jakoś tę zmianę zdania przez teściową i sami będziecie musieli dać sobie radę. A na przyszłość zapamiętajcie, że tego typu finansowych ustaleń nigdy nie robi się na gębę. Rozumiem, że rodzinę raczej niefajnie ciągnąć do notariusza podpisywać umowy, ale sama widzisz, czym takie czcze obietnice się kończą. Narzeczony wziął kredyt, bo obiecano mu pomoc w spłacie (w formie zgody na pobór wynajmu za mieszkanie), a teraz jest w ciemnej dupie. Tudno, tak bywa.
      I, o ile dobrze zrozumiałam, ty nie wzięłaś tego kredytu (tak wynika z pierwszego posta), a narzeczony, więc spłata nie należy w tej chwili do ciebie.
      Na teściową w jej własnym domu też nie wypada pyszczyć, niezależnie od tego, jakiego wywinęła synowi psikusa z natychmiastowym żądaniem spłaty. Może przełknij dumę i idź ją za te krzyki przeprosić. Może ona też cię za obrażanie przeprosi. A na przyszłość nie dawajcie się mamić obietnicami bez pokrycia.
      • monikaaa200 Re: trudna sytuacja 12.10.13, 20:04
        No właśnie duma. Ciężko jest przeprosić kogoś za podnoszenie głosu jeśli ktoś posunął się o wiele dalej i w tym złego nic nie widzi...
        • enith Re: trudna sytuacja 12.10.13, 20:21
          No, ale co w związku z tym? Masz zamiar więcej się do matki narzeczonego nie odezwać? Nic, z tego co opisałaś, nie wskazuje, że kobieta cię obraziła. O ile rozumiem, to ty rozpoczęłaś w jej domu kłótnię krzykiem i wyrzutami i to w sprawie, która, póki co, nawet cię finansowo nie dotyczy. Może uwagi teściowej o pracy i złym zarządzaniu pieniędzmi są nie na miejscu, ale w żaden sposób nie są większego kalibru przewiną, niż darcie się na kogoś w jego własnym domu. Ja, na twoim miejscu przeprosiłabym, żeby być w zgodzie z sobą i mieć satysfakcję, że próbowałam załagodzić rozwijający się konflikt. A może i teściowa przemyśli swoje zachowanie i słowa i zrewanżuje się przeprosinami? A nawet jeśli nie, ty wykażesz się większą klasą i dojrzałością. Jestem pewna, że narzeczony też to doceni.
        • princy-mincy Re: trudna sytuacja 12.10.13, 20:32
          No ale oczekujesz, ze teściowa bedzie przepraszać Ciebie???
          Bo wg mnie to Ty sie posunelas za daleko, podnioslas głos na nią w jej własnym domu i jesteś młodsza.
          • konwalka Re: trudna sytuacja 12.10.13, 20:44
            nie mieszkaj obok tesciow
            nigdy
            • monikaaa200 Re: trudna sytuacja 12.10.13, 21:13
              Teraz nie ma juz wyjscia... obok nas siostra narzeczonego, a km dalej mama
        • t1ffany Re: trudna sytuacja 12.10.13, 21:39
          > No właśnie duma. Ciężko jest przeprosić kogoś za podnoszenie głosu jeśli ktoś p
          > osunął się o wiele dalej i w tym złego nic nie widzi...


          Może i ciężko, ale z drugiej strony moralność zależna od postawy innych jest do doopy. Ty przeproś za swoje przewiny, a to czy nie-teściowa przeprosi za swoje to jest problem jej i jej sumienia.

          Z ciekawości: jak do tego doszło że młody człowiek miał dług u matki wynoszący 100 klocków?
          • monikaaa200 Re: trudna sytuacja 12.10.13, 21:40
            Dołożyła mu na budowe ( połowa domu już jest).
            • korag1000 Re: trudna sytuacja 12.10.13, 23:35
              Ja mam wrażenie, że Ty nie potrzebujesz rady. Chcesz tylko usłyszeć, iż masz rację i pozbyć się wyrzutów sumienia.
              Czytałam wszystkie wypowiedzi ( naprawdę mądre, napisane przez mądre i doświadczone osoby ). Ty je negujesz. Utwierdzasz się w przekonaniu jaka ja biedna a ta zła "teściowa " taka paskudna.
              Masz prawo do subiektywnych odczuć, nikt Ci tego nie zabrania. My stojąc z boku widzimy to obiektywnie. Mój syn ma 9 lat, do synowej mi daleko ale gdyby ktoś miał do mnie pretensje w temacie mojego rozporządzania moimi pieniędzmi to ja pewnie byłabym gorsza niź Twoja przyszła teściowa.
              Przepraszam za ten cytat ale moja babcia zawsze mówiła " Nie szykuj się do srania jeśli nie jadłeś" i to prawda. Nie mając własnych pieniędzy, studiując Ty masz aspirację do posiadania domu. Ja pracuję, prowadzę działalność gospodarczą i jestem niezależna finansowo ale nie rzucam się na budowę domu.
              A jak już bardzo chcesz to czeka Cię wiele wyrzeczeń. Tym sposobem się w życiu dochodzi do wszystkiego a nie kosztem teściowej czy kogokolwiek innego.

              Pomyśl nad sobą serio
              • maxxt Re: trudna sytuacja 13.10.13, 11:47
                a może ty pomysl nad tym co napisałaś.
                dziewczyna (autorka) watku ma aspiracje do posiadania domu? chce cos zrobic kosztem tesciowej? ja tu widze tylko megarozczarowanie postawą przyszlej swiekry która robi z geby cholewę i tyle. złozyła powazna obietnicę i teraz rakiem sie z niej wycofała w paskudny sposób wmanewrowując własne dziecko (syna) i jego przyszłą rodzinę w nieciekawą sytuacje finansową. ja równiez bylabym wsciekła i rozżalona. moze dlatego, ze mam w zwyczaju dotrzymywanie nawet błahych obietnic danych nawet obcym ludziom i w glowie nie miesci mi się taka postawa.
                na miejscu autorki watku nie przeprosiłabym teściowej. osoba, która robi wlasna najblizsza rodzinę w takiego" wała" nie zasługuje na ten gest.
                • krokodil123 Re: trudna sytuacja 13.10.13, 12:45
                  Ale Moniko,
                  jeżeli twój facet przepisze (ciekawie w jaki sposób-może darowizna, może sprzeda za 10pln) dom matce to ON nie będzie właścicielem i matka nie będę mu "pozwalała wynajmować dom" a po prostu ONA jako właściciel będzie tego domu wynajmować (a niby z kim wynajmujący podpiszę umowę) a wam może (jeżeli zachce) kasę z wynajmu dawać.

                  W ogóle wszystko co piszesz jest straszne dziwnie i pomieszane.

                  Ten kredyt-to na jaki ceł wzięty? Pod zastaw hipoteki?
                  A późnej bank ot tak się zgodzi jutro na zmianę właściciela?

                  Facet pożyczył od matki powiedzmy 100 000 na budowę domu.
                  To niech spiszą umowę pożyczki i niech on i zwraca przez ileś czasu jeżeli o zwrot kasy matce chodzi.
                  Chyba że chodzi o coś innego, a mianowicie mając dom twój facet wraz z mamusią kombinują żebyś ty nie mogła nigdy zostać jego właścicielka/współwłaścicielka.
                  • zuzi.1 Re: trudna sytuacja 13.10.13, 15:13
                    krokodil napisała:"Chyba że chodzi o coś innego, a mianowicie mając dom twój facet wraz z mamusią kombinują żebyś ty nie mogła nigdy zostać jego właścicielka/współwłaścicielka."

                    Dokładnie, to może byc to, ale autorka jeszcze się tego nie domyśla. Teściowa jest osobą toksyczną, takie zachowania jakie prezentuje to przykład czystej toksycznosci. Więc autorka może się spodziewac kolejnych takich "kwiatków" w jej wykonaniu, ponadto radziłabym się dobrze przyjrzec zachowaniom narzeczonego, czy on aby na pewno jest osobą odpępowioną... W toksycznych rodzinach normą jest, że dorosłe metrykalnie osoby wychodzą z takich rodzin niedojrzałe i bardzo uzależnione emocj. od rodziców/rodzeństwa, nie potrafią stworzyc bliskiego emocj. związku ze współmałżonkiem, bo lojalnosc wobec rodziny pochodzenia i toksyczne "wychowanie" (wkładające do głowy takiej osoby "mądrosci" typu: tylko rodzice i dzieci stanowią rodzinę, a zięc czy synowa, to obce osoby są...) nie pozwalają na zbudowanie bliskiej więzi ze współmałżonkiem. Zanim autorka zdecyduje się na slub z tym panem i tym samym z jego rodzinką, radziłabym prześwietlic b. dokładnie sytuację w jakiej się znajduje, pod kątem lojalnosci narzeczonego wobec niej, porozmawiac o tym jak sobie wyobraża ich dalsze wspólne życie, tj. kto ten kredyt na dom będzie dalej spłacał, co z kosztami utrzymania tego domu, czy zamierza kiedys ustanowic współwłasnosc na tym domu z nią, a jeśli tak to kiedy itp. itd. bo jezeli narzeczony od początku zamierza byc lojalny jedynie w stosunku do swojej rodziny, to nie radzę wchodzic z tym panem w związek małżeński...
                    • paris-texas-warsaw Re: trudna sytuacja 13.10.13, 15:32
                      Tak moja przyjaciółka zrobiła współwłaścicielem domu, który kupili jej rodzice, swojego męża, bo jej truł. Ja jej odradzałam, ale dopiero po czasie to sama zrozumiała;) Skoro Autorka wątku już teraz jest tak mało "życiowa" i wykłóca się z finansującą jej narzeczonego matką, a widać, że matka i syn to obrotne osoby, to pewnie facet takiego błędu nie popełni. Jak sam jeszcze się waha, to go matka i siostra odpowiednio przekonają, broniąc jego interesów i majątku:) Chytry dwa razy traci, jak mawia mój ojciec:))))
                      • zuzi.1 Re: trudna sytuacja 13.10.13, 15:46
                        Broniąc jego interesów i majątku przed żoną? / dobre ;) Tak podchodzące do życia osoby nie powinny wchodzic w związki małżeńskie, bo do tego nie dorosły. Autorka została wystawiona przez teściową na duży stres, rozumiem, że wczuła się w to, że razem z narzeczonym stanowią prawie rodzinę i stąd może jej zbyt emocjonalna reakcja, bo odebrała to tak jakby to jej bezpośrednio dotyczyło (a faktycznie nie dotyczyło), poza tym jest młoda, więc taki nadmiar emocji to tez norma u młodych ludzi, najpierw coś "chlapną" a dopiero potem pomyślą. Ja znam taką parę, facet mieszkał kilkanascie lat w domu stanowiącym własnosc żony, wkładał w ten dom mnóstwo pracy i pieniędzy (przez kilkanaście lat mogłby z to mieszkanie 4 pok. kupic) i po kilkunastu latach został wymieniony na nowszy model ;) oczywiscie złotówki nie zobaczył z tego, co w ten dom włożył. W przypadku kobiety takiej jak autorka wątku może istniec ryzyko, że po kilkunastu latach życia w domu męża obarczona kilkorgiem dzieci może zostac postawiona przez męza przed faktem dokonanym, tj. koniecznoscią opuszczenia męża lokum... Pytanie tylko, dokąd się wówczas wyprowadzi, nie mając własnego mieszkania? O takich mało komfortowych sytuacjach nalezy myślec zawczasu, żeby kiedyś nie wylądowac na bruku.
                        • paris-texas-warsaw Re: trudna sytuacja 13.10.13, 16:08
                          Ja rozumiem, każdy ma swoje interesy. Wg mnie jednak reakcja Autorki wątku powinna sporo dać do myślenia jej narzeczonemu, a matka pewnie już swoje wie. Zresztą przepisanie własnego mieszkania na matkę to zazwyczaj bezpieczniejsze "lokowanie" majątku niż przepisanie czegokolwiek na żonę. Tak to już jest:) Ja wierzę w mądrość życiową tej "teściowej" i jej obrotnego syna, Autorka wątku niech bierze z nich przykład i też się bogaci, na swoją i swojej rodziny chwałę:) Jak to jej "teściowa" powiedziała - własną pracą:) PKB wszystkim nam wzrośnie:))))
                          • paris-texas-warsaw Re: trudna sytuacja 13.10.13, 16:49
                            Autorko wątku, zdaj sobie sprawę, że Twój wyskok nie stresuje Twojej "teściowej". Jeśli kobieta ma trochę poczucia własnej wartości, a pewnie ma, a przynajmniej ma jakąś tam życiową satysfakcję - wychowane dzieci zaopatrzone w jakis tam majątek, własne pieniądze, itp., to Twoje zarzuty nie wpłyną na żadną z jej decyzji, ani jej nie zestresują (w przeciwienstwie do Ciebie), a jedynie będą dla niej informacją - jaki poziom kultury i panowania nad sobą reprezentujesz oraz jak jesteś zachłanna na jej pieniądze. Czy ją za Twój wybuch przeprosisz, czy nie, to pewnie dla niej mało ważne, złego wrażenia, że jesteś "chciwa" pewnie długo, albo i nigdy nie zetrzesz...
                            • zuzi.1 Re: trudna sytuacja 13.10.13, 17:32
                              Autorko, nie przejmuj się teściową i spr. majątkowymi tej rodziny, powiedz narzeczonemu, że albo od zera zaczniecie po ślubie budowac Wasz wspólny majątek i pracowac na wasze wspólne m, albo dziękujesz mu za współpracę... Nie godź sie na mieszkanie w cudzych mieszkaniach czy domach, gdy zaczniesz swoją własną pracę zacznij od wynajmu pokoju lub małej kawalerki z narzeczonym i pracuj na swoje własne m, wówczas nikt Ci nigdy nie zarzuci, że weszłas w cudzy majątek i że masz wobec kogokolwiek jakieś zobowiązania. A narzeczony niech robi co chce ze swoim majątkiem (moze go wynajmowac lub sprzedac lub oddac mamusi) i pokręconymi układami z toksyczną matką, Ty nie musisz brac w tym udziału...Trzymaj się od tej rodzinki z daleka, a wyjdzie Ci to na dobre.
                              • zuzi.1 Re: trudna sytuacja 14.10.13, 13:12
                                forum.gazeta.pl/forum/w,24087,147406062,147406062,Zona_mieszkajac_u_tesciow_prawo_do_lokalu.html
                  • t1ffany Re: trudna sytuacja 13.10.13, 15:51
                    > Chyba że chodzi o coś innego, a mianowicie mając dom twój facet wraz z mamusią
                    > kombinują żebyś ty nie mogła nigdy zostać jego właścicielka/współwłaścicielka.


                    Powoli. Jak narazie to wątkodajka nie ma w ten dom żadnego wkładu, więc zakładanie istnienia spisku mającego ją z tego domu wysiudać to trochę stawianie sprawy na głowie.

                    Inna rzecz że ja podobnie jak Ty też mam problem z ogarnięciem tego wszystkiego, w szczególności chronologii zdarzeń.
                    1. Syn chce budować dom
                    2. Matka pożycza mu 100k (jak się umówili co do spłaty?)
                    3. Okazało się że kasy nie starczyło

                    I ten moment jest dla mnie średnio zrozumiały. Matka wtedy zażądała spłaty w innej nieruchomości (nawet pozwalając synowi pobierać czynsz "przez jakiś czas") więc syn w związku z tym... bierze kredyt?

                    Pomysł aby planować resztę życia ze szwagierką przez płot i teściową rzut czapką dalej jest potencjalnie fatalny. Szczególnie że wątkodajka nie dokłada do budowy domu; piękny zaczyn wsiowego układu "na majątek przylazła, złodziejka jedna".
                    Ja bym mocno lobbowała za innym rozwiązaniem: oddaniem mamie niewykończonego domu (nie mieszkania!) w ramach zwrotu długu i życiem gdzieś indziej na własny rachunek.
    • marianka_marianka Re: trudna sytuacja 13.10.13, 12:48
      Przyszłą teściową zdążyłaś już poznac i to na szczęście od tej najgorszej strony, jeszcze przed ślubem. Sytuację masz więc klarowną. NIGDY nie zgadzaj się na zamieszkanie obok niej i na jej zasadach.
      Czy kredyt można zwrócić? Wiem, ze jest jakiś czas na rezygnację.
      Jeżeli nie uda się odkręcić kredytu, być może uda się kupić np kawalerkę na wynajem?
      Dobrze ci radzę, nie pakuj się z narzeczonym w żadne układy i zalezności finansowe z teściową. Nie planuj przyszłości w domu, który jeszcze nie jest i być może nigdy nie będzie wasz.
      Być może uda się ten feralny dom zcedowac na resztę rodzeństwa - niech zwracają wam kredyt w ratach, jeżeli nie uda się inaczej?
      • azja001 Re: trudna sytuacja 13.10.13, 13:09
        A jakie kroki w związku z tym domem narzeczony zamierza podjąć po ślubie? Czy będziesz mogła się w nim poczuć jak prawdziwa gospodyni czy też po sąsiedzku mieszkająca rodzina męża będzie ci "wyrzygiwać" za czyje pieniądze dom postawiono.
        Przyjrzyj się relacjom jakie w tej rodzinie panują. bałabym się na twoim miejscu, że po slubie włożyłabym swoją pracę i jakieś zapewne pieniądze jeśli zamierzasz podjąc pracę a po jakimś czsie zostałabym z niczym.
        Na twoim miejscu namawiałabym narzeczonego na sprzedaż domu(choc to trudne na dzisiejszym rynku), rozliczenie się z mamuśką(wyczuwam tu chęc kontroli raczej niż dobrą wolę) i rozpoczęcie życia z dala od rodziny na własnych warunkach.
        A teraz dla świętego spokoju powinnaś przeprosić za to że sie uniosłaś ale zaznacz, że też nie życzysz sobie komentarzy n.t swojej sytuacji finansowej. I na przyszłośc trzymać język za zębami w sprawach finansowych jakie rozgrywają sie pomiędzy narzeczonym i jego rodziną.
        Naprawdę lepiej mieszkać w mieszkaniu w spokoju niż w domu ale w toksyczej atmosferze.
        Zresztą domu możecie sie dorobić wspólnie, może dłużej to będzie trwało ale na waszych własnych warunkach.
        • ann.38 Re: trudna sytuacja 13.10.13, 14:37
          Żeby się nie zgalopowć w diagnozowaniu tej rodziny i relacji tam panujących, ale jednak zazwyczaj w takiej sytuacji to z małżonków/narzeczonych, którego rodzice pomagają nie rwie się tak do odcięcia się od nich. Dla narzeczonego autorki uzależnienie od matki nie wieje taką grozą, jak dla synowej. Kwestie własności domu też dla niego inaczej wyglądają. Zresztą on już i tak uzależniony, bo ma duży dług, dodając do tego przewidywalne trudności z pozbyciem się rozpoczętej budowy i rezygnacją z kredytu nie wydaje mi się prawdopodobne, aby chłopak przystał na wycofanie się z budowy i rozpoczęcie wspólnego dorabiania się od wynajmowanego pokoju czy kawalerki.
          • monikaaa200 Re: trudna sytuacja 13.10.13, 14:51
            Zdecydowaliśmy, że jeśli matka narzeczonego tak bardzo nalega na natychmiastową spłatę to on za kilka miesięcy przepisze jej mieszkanie ( w którym obecnie mieszkamy i jest jego). Teściowa nie chcę się zgodzić na spłacanie jej w ratach, uparła się na mieszkanie bo podoba jej się wizja wynajmu. A kredyt jest wzięty na budowę domu (pod hipotekę domu) no i teraz trzeba będzie sobie jakoś radzić- nauczka z tego taka, że teściowa zmienia zdanie jak jej się podoba... a co do kłótni między nami to póki co cisza- ona obrażona a ja póki co nie czuję się winna na tyle aby przeprosić, może muszę ochłonąć. Boli mnie, że nas obrażała, później mnie obrażała i jeszcze jest zła o moje podnoszenie głosu- fakt przesadziłam, ale nie musiała mi dosr...... A jego rodzina mieszkać bedzie nas bardzo blisko-ale nie razem.
            • krokodil123 Re: trudna sytuacja 13.10.13, 16:57
              Czyli rozumiem twój narzeczony prawdziwy skarb.
              Miał i ma własne mieszkanie. Zdecydował się na budowę domu, ale nie miał wszystkie pieniądze.
              Zamiast wtedy sprzedać mieszkanie i budować dom to on pożyczył od matki i domu zrobił.
              Czyli musi być bardzo poważnie myślący o życiu i zamożny facet gdzie z jednej strony to ani żony, ani dzieci a tu już sam wybudował. Pozazdrościć tylko, niektórzy to i po 10 latach małżeństwa mogą marzyć o takie plany.

              Jak jest oddzielnie mieszkanie to wariantów właściciele mają dużo. Może przepiszę, może wynajmować i spłacać kredyt, może go sprzeda i spłaci matki, co tylko im do głowy przyjdzie.
              Nie ma się co nasilę im narzucać rozwiania, sami sobie poradzą.
            • filetta Re: trudna sytuacja 24.10.13, 10:13
              Nie wiem dlaczego, ale dla mnie ta cała historia to wstęp do tragedii rodzinnej.
              Do rodziny tak nastawionej na dobra materialne, gdzie każdy z każdym liczy, ile jest winien, wchodzi dziewczyna mniej wyposażona. O wiele mniej wnosi w przyszłe małżeństwo niż jej przyszły mąż. Całe życie spędzi w domu należacym do jej męża. To daje pole do wielu konfliktów, pretensji, zależności, niedowartościowania i złego traktowania w przyszłości.
              Druga sprawa. Dziewczyna "nie czuje się winna na tyle, by przeprosić", widzi tylko teściową obrażoną, swój ból i brak zgody na takie traktowanie. Wydaje mi się, że i teściowa "nie czuje się winna na tyle, by przeprosić", widzi tylko synową obrazoną, swój ból i brak zgody na takie traktowanie. Podsumowując pan wybrał sobie na żonę kobietę bardzo podobną do swojej matki, jeśli nie identyczną. Także pod względem podejścia do dóbr materialnych.
              Źle to wróży na przyszłość.
    • paulina7171 Re: trudna sytuacja 13.10.13, 19:12
      Ja absolutnie nie dziele jej pieniedzy. Wzielismy kredyt bo mial byc taki uklad z mieszkaniem. A ona nagle sie rozmyslila. Ale kit z tym. Zostawila nas tak no trudno-wiem juz że nie można jej ufać bo ciągle zmienia zdanie. Ale obraziła mnie- że nie pracuje i wiele innych - a ja dokładam się trochę m.in. wesele będzie z moich pięniedzy. A ona ze mnie zrobiła nie wiadomo kogo i jeszcze obrażona jest, że podnosiłam głos...

      Naprawdę przekonana jesteś, że "kit z tym"?

      Mam wrażenie, że jesteś bardzo młoda i że masz niewłaściwie postawione priorytety.

      Przyszłej teściowej się absolutnie nie dziwię - w końcu kobita zna życie i chce zabezpieczyć swoje dziecko w przypadku ewentualnego rozwodu (czego absolutnie Wam nie życzę).

      Natomiast Tobie radziłabym raz-dwa schować dumę do kieszeni, przeprosić przyszłą teściową i w przyszłości żyć z nią dobrze - bo będziesz mieszkać na tykającej bombie zegarowej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka