Dodaj do ulubionych

Mój mąż się stacza

01.11.13, 21:44
Mój mąż się stacza. Przepraszam, że zaczynam tak wprost, ale taka jest prawda. Już na pewno niewiele brakuje, aby się stoczył do końca. Mnie brakuje już sił. Zwyczajnie nie mam już siły o niego walczyć. Zaczęło się około 4 lata temu. Mąż jeździł taxi. Wtedy już zdarzało mu się popijać. Najpierw sporadycznie, potem coraz częściej. Bywało, że potrafił wsiadać za kierownicę po pijaku. Także jak jeździł taksówką, co dla niego nie było problemem. W końcu, za którymś razem złapali go w takim stanie. Nie, prawa jazdy nie stracił, i to dzięki litości kilku osób (bez opisywania szczegółów). Potem obiecał poprawę. Na początku był spokój, wytrzymał pół roku, a potem powtórka z ,,rozrywki’’. Pił albo sam, albo gdzieś wychodził z kumplami. Miał inną pracę, zarabiał, więc w dużej mierze chlał za swoje. Coraz częściej i więcej. Przed pracą nie pił, i chyba tylko dzięki temu się tam utrzymał. Groziłam, prosiłam, on obiecywał poprawę, i tak w kółko. Taki typowy schemat. Bywało lepiej, ale coraz częściej gorzej. Jednak najgorsze zaczęło się kilka miesięcy temu. Mąż do alkoholu dołożył sobie prochy. Niestety, nie mylę się. Sam w końcu powiedział, że to narkotyki, a czasami ja sama znajdowałam torebki z białym prochem czy pigułami. Na początku zaprzeczał, niby że sobie wmawiam, ale widziałam to, co widziałam, aż w końcu powiedział prawdę. Jednak czara goryczy przelała się kilka dni temu. Mąż, najzwyczajniej w świecie, jakby takie zachowanie było normą, wziął wszystkie nasze (w zasadzie moje) oszczędności (a było tego sporo) i uciekł. Tak po prostu wyszedł z domu. Do teraz nie wrócił, i nie wiem, gdzie jest. W pracy też się nie pojawia. Wymieniłam zamek w drzwiach. Rzeczy męża spakowałam i wywiozłam do jego rodziców (którzy zawsze syna bronili). Ja sama siedze w domu, i chce mi się wyć. Z wielu powodów: i dlatego, że nie zdołałam pomóc mężowi, i dlatego, że tak długo byłam naiwna i pozwalałam na to wszystko. Niedługo święta, a u mnie wszystko się dosłownie wali. Przepraszam za ten post. Musiałam się wygadać.Potrzebne mi to było.
Co dalej? Pojęcia nie mam.
Obserwuj wątek
    • notting_hill Re: Mój mąż się stacza 01.11.13, 22:42
      Idź na najbliższe spotkanie Al-Anon dla rodzin w Twoim mieście... I zgłoś się do poradni leczenia uzależnień.
      Bo zapewne będzie tak, że po przepiciu tych pieniędzy pan mąż się jednak pojawi, a Ty zmiękczona jego nieobecnością go wpuścisz i zabawa zacznie się od początku. Potrzebujesz pomocy i to szybko.

    • ordinaryman68 Re: Mój mąż się stacza 01.11.13, 22:57
      A dzieci macie? Bo jak tak, to uważaj na samonakręcanie się w stylu "dzieci muszą mieć ojca". Bo niestety, sądząc z tego co piszesz, najlepszą opcją będzie Twoja konsekwencja. Znaczy Pan mąż ma spadać. A ewentualny powrót (o ile w ogóle) powinien być możliwy tylko i wyłącznie wtedy, gdy po pierwsze udowodni na 200% że zerwał nieodwracalnie z nałogiem, a po drugie stan waszego wspólnego konta wróci do stanu wyjścia.
    • kol.3 Re: Mój mąż się stacza 02.11.13, 07:43
      Przede wszystkim zmień zamki w domu i zabezpiecz cokolwiek masz wartościowego przed mężem. Schowaj gdzieś poza domem.
      Nie wiem czy takie zagarnięcie wspólnych oszczędności nie podpada pod jakiś paragraf, macie wspólność majątkową? To jest kradzież.
      Dziwię się że widząc co wyrabia zostawiłaś mu dostęp do oszczędnosci, no ale za poźno.
      Wystąp o rozwód.
      • annakate Re: Mój mąż się stacza 02.11.13, 09:25
        A zanim jeszcze wystapisz o rozwód to biegiem wystąp o ustanowienie rozdzielności majątkowej (o ile nie macie intercyzy) - jesli mąż ma takie kosztowne "hobby" to może się okazać, że wasze oszczędności (z którymi śmiało możesz sie pożegnać) to mało i pozaciągał kredyty, dopóki nie stoczył się zupełnie mógł dostać. Pozew składa się w sądzie rejonowym w miejscu waszego ostatniego wspólnego zamieszkania, opłata to 200 zł - i może się okazać, że to Twoje najlepiej wydane 200 zł w życiu.
        tu masz wzórwww.wroclaw.so.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=101:wzory-pism-procesowych&catid=65:wzory-i-formularze&Itemid=127
        • 0jesienzima0 Re: Mój mąż się stacza 02.11.13, 10:07
          Zamki już wymieniłam. Najszybciej, jak tylko się dało, aby przypadkiem mąż nie wszedł do domu, jak np. jestem w pracy. Rzeczy męża tez wywiozłam do teściów. Co prawda byli w szoku, dla nich syn zawsze najlepszy i niewinny, ale nie obchodzi mnie ani to, co o mnie myślą, ani to, co zrobią z tymi rzeczami.
          Za późno, o wiele za późno, ale sama przyznaję, że to była naiwność z mojej strony. Niestety, czasu nie cofnę.
          Dzieci, na szczęście, nie mamy.
          Rozdzielności majątkowej (kolejna moja głupota, ale o tym kiedyś nawet przez moment nie myslałam) nie mamy, ale dzięki za naprowadzenie na to.
          Dziękuję za stronę ze wzorami pozwów.
          • znowu.to.samo Re: Mój mąż się stacza 02.11.13, 10:15
            pierwsze najwazniejsze: ty nie mogłaś pomóc męzowi, bo on wcale tej pomocy nie chciał. To jest podstawa wyjścia z każdego uzależnienia. Dopóki uzalezniony nie poczuje motywacji do walki z nałogiem to żebyś staneła na głowie, nic nie zrobisz
            • 0jesienzima0 Re: Mój mąż się stacza 02.11.13, 12:42
              Niby tak, ale to też nic miłego (jak to brzmi) jak się widzi, jak najbliższy ci człowiek robi z siebie stopniowo menela, któremu już sam alkohol nie wystarcza. Do tego zupełny brak odpowiedzialności, nie tylko za siebie, ale i za zycie/zdrowie innych (jazda po pijanemu).
              Wiem, że uzalezniony sam musi się chcieć leczyć, ale nie zmienia to faktu, że na początku chyba każdy chce pomóc takiej osobie. Bez rezultatu, jak widać :/
              • aqua48 Re: Mój mąż się stacza 02.11.13, 16:04
                0jesienzima0 napisał(a):

                > . Do tego zupełny brak odpowiedzialności, nie tylko za siebie, ale i za zycie/z
                > drowie innych (jazda po pijanemu).

                Jedyne co mogłaś ( i powinnaś była) zrobić widząc to, to wezwać policję do pijanego kierowcy taksówkarza. Gdyby mąż w takim stanie zrobił komuś, lub tylko sobie krzywdę to byłabyś moralnie współodpowiedzialna..
                Zatem jeśli jeszcze go spotkasz i zobaczysz, że siada za kierownicą pod wpływem alkoholu lub narkotyków dzwoń szybko po pomoc.
                • 0jesienzima0 Re: Mój mąż się stacza 02.11.13, 18:20
                  Ja w swoim życiu popełniłam wiele błędów, jeżeli chodzi o męża. Prawda jest taka, że powinnam go kopnąć w du.... już kilka lat temu, ale dotychczas wierzyłam jeszcze, że w końcu się opamięta, i że zauważy, co ze sobą robi. Teraz sam mąż mnie boleśnie (tym zabraniem kasy i ucieczką) wyleczył z tej nadziei.
                  Miał wiele szczęścia, taka jest prawda, kolejną szansę od zupełnie obcych ludzi dostał wtedy, jak mu nie zabrali prawa jazdy, co za błąd uważam. Powinni to zrobić od razu, ale jak widać mąż przekonał do siebie kogo trzeba :/.
                  Od ostatnich kilku miesięcy, jak postanowił sobie zrobić mieszankę alkohol+narkotyki, już całkiem zaczął świrowac. Nie, mnie nic nigdy nie zrobił, do pracy (ku mojemu zdziwieniu) jakoś dawał rade chodzić (z czym było ostatnio coraz gorzej), ale ogólnie zmienił sie nie do poznania.
                  • aqua48 Re: Mój mąż się stacza 03.11.13, 14:18
                    0jesienzima0 napisał(a):

                    > Ja w swoim życiu popełniłam wiele błędów, jeżeli chodzi o męża.
                    > dotychczas wierzyłam
                    > jeszcze, że w końcu się opamięta, i że zauważy, co ze sobą robi.

                    Powinnaś teraz sama dla siebie znaleźć terapię dla osób współuzależnionych. Bo skruszony, czuły i kochający mąż może obiecać poprawę i ze wstawiennictwem rodziny starać się wrócić, a po paru miesiącach, czy tygodniach zacznie się wszystko na nowo i zrujnujesz sobie do reszty psychikę jeśli nie będziesz wiedziała co się dzieje i jak właściwie postępować.
                    • igge Re: Mój mąż się stacza 03.11.13, 14:44
                      Przeczytaj książkę "Alkoholik. Instrukcja obsługi" Jolanta Reisch-Klose Ewelina Głowacz.
                      Jeśli jeszcze zastanawiaszsię czy mu dać kolejną szansę jak wróci - to naucz się TWARDEJ miłości i pozwól mu odczuć i doświadczyć wszelkich konsekwencji jego zachowania. Wymagaj bez taryfy ulgowej. Alternatywa - szybki rozwód, całkowita separacja. Tu znowu polecam książkę Miller "Być kobietą i nie zwariować". Serdeczne uściski i wirtualne przytulenia.
                      • zulcia73 Re: Mój mąż się stacza 08.11.13, 22:17
                        Byłam w podobnej sytuacji, tyle ze zamiast narkotyków był hazard, próbowałam pomóc 5 lat- od lipca jestem rozwódką ...
                        • 0jesienzima0 Re: Mój mąż się stacza 09.11.13, 14:36
                          Od mojego ostatniego postu minęło już tyle dni, a męża jak nie było, tak nie ma. Owszem, kasy wziął bardzo dużo. Wszystkie oszczedności, jakie były. Więc ma z tego i na chlanie, i na ćpanie.
                          W domu nie ma ani jednej jego rzeczy, teściowie obrażeni na mnie jak małe dzieci, zamki w drzwiach wymienione, ale nie ma dnia, abym o mężu nie myślała. Zaraz ktoś pewnie napisze, że skoro tak, to zapewne jak maż wróci, to od razu go wpuszczę. Nie, nie. Ale jednak ciężko w ogóle nie myśleć i w ogóle się nie martwić o naprawde bliską osobę, jaką jest mąż. Przecież nie da się z dnia na dzień wymazać takiej osoby ze swojego życia. Jednak najbardziej boję się tego, że maż już po prostu nie żyje, co przy jego wątpliwych mieszakach jest bardzo prawdopodobne.
                          Może ktoś w takiej sytuacji umiałby spokojnie żyć, jak gdyby nigdy nic, ale ja nie potrafię.
                          I dręczą mnie wyrzuty, że nie zareagowałam odpowiednio wcześnie. A mogłam bo widziałam, co się dzieje. Teraz, jak mąż sobie do alkoholu dołożył narkotyki, było (jest) już całkiem źle.
                          • 0jesienzima0 Re: Mój mąż się stacza 09.11.13, 14:39
                            Mieszankach, miało być.
                            • edw-ina Re: Mój mąż się stacza 09.11.13, 15:21
                              policja też nic nie wie? szpitale?
                          • pade Re: Mój mąż się stacza 09.11.13, 15:49
                            Nie mieszaj troski z odpowiedzialnością, proszę.
                            Nic nie mogłaś zrobić. Nic. Kompletnie nic.
                            To jest dorosly czlowiek i on sam odpowiada za swoje życie. Cokolwiek byś nie zrobiła i tak by się stoczyl.
                            TO NIE JEST TWOJA WINA.
                            A, że jestes współuzależniona to widac jak na dłoni. Ściągnij z chomika książkę Mellody Beattie Koniec współuzależnienia. Ona jest o Tobie. zrób to już dziś.
                            A jak chcesz uspokoić sumienie możesz zglosić zaginięcie męża wraz z gotówką na policji i obdzwonić szpitale. Nic poza tym.
                            • 0jesienzima0 Re: Mój mąż się stacza 09.11.13, 15:54
                              Szpitale obdzwoniłam, ale nic z tego. W szpitalu męża z pewnością nie ma.
                              Współuzalezniona? Dlaczego? Bo się martwię, czy mąż żyje czy też nie?
                              • annb Re: Mój mąż się stacza 09.11.13, 16:05
                                a p owiedz jak niby miałabyś zareagowac?

                                I dręczą mnie wyrzuty, że nie zareagowałam odpowiednio wcześnie. A mogłam bo widziałam, co się dzieje. Teraz, jak mąż sobie do alkoholu dołożył narkotyki, było (jest) już całkiem źle.


                                i ja też uważam że jesteś współuzależniona
                                • 0jesienzima0 Re: Mój mąż się stacza 09.11.13, 16:12
                                  Tak, wiem, że uzależniony musi chcieć się sam leczyć. Wiem też, że nawet jakbym go wysłała na leczenie przymusowe, i tak by to nic nie dało. Ale chyba normalne jest że na początku każdy chce pomóc najbliższej osobie, zwłaszcza jak widzi się, że ta osoba wchodzi w najwieksze, najgorsze bagno.
                                  • 0jesienzima0 Re: Mój mąż się stacza 09.11.13, 16:16
                                    Ale nie o tym mowa tu teraz. Teraz wiem, że już nic nie będzie ani z męża, ani tym bardziej z naszego małżeństwa. Kiedyś jeszcze miałam nadzieję, że się sam ogarnie, teraz wiem, że to było głupie, naiwne myslenie. Nadzieja jest matką głupich - i to powiedzenie jak najbardziej pasuje do tego, o czym kiedyś myslałam.
                                    Natomiast dalej nie potrafie zrozumieć teściów, którzy jak byli slepi, tak ślepi nadal są. I chyba nie dochodzi do nich, że ich syn jest coraz bliżej dna. Jak im przywiozłam jego rzeczy to stwierdzili, że okropna jestem, i czepiam sie bez powodu.
                                    • bazia8 Re: Mój mąż się stacza 09.11.13, 16:44
                                      znałam też kiedyś takich ludzi, uważali, że ich synowa "wymyśla" problemy, a ich syn jest taki dobry i kochany (znałam gościa, rzeczywiście na trzeźwo był uroczy, elokwentny, rodzinny - tylko, że tych trzeźwych dni było coraz mniej). Facet od 20 lat nie żyje, a oni nadal uważają ją za tą złą i winną wszystkiemu
                                      Niestety była też ofiara - ich syn.
                                  • pade Re: Mój mąż się stacza 09.11.13, 17:35
                                    współuzalezniona nie oznacza winna, odpowiedzialna czy biorąca udział w uzaleznieniu bliskiej osoby w sensie towarzyszenia mu w piciu, ćpaniu czy co tam jeszcze
                                    wspóuzaleniona osoba to taka, która troszczy i opiekuje się osobą chorą i wydaje jej się, że jak się mocno postara, to ta osoba przestanie chorować
                                    za bardzo się troszczy, za bardzo opiekuje, kontroluje, ogranicza, ma nadzieję, że ten ktoś się w koncu ogarnie, żyje jego życiem, jego potrzebami, jego problemami
                                    dostosowuje swoje reakcje do jego reakcji, ogranicza, albo całkiem rezygnuje ze swoich potrzeb..
                                    długo by pisać
                                    Ty autorko tego nie widzisz, bo w tym tkwisz
                                    ja czytam to, co piszesz i widzę jak na dłoni, że jesteś współuzależniona
                                    zajmij się tym tematem, dla siebie, zasługujesz na to
                                    • 0jesienzima0 Re: Mój mąż się stacza 09.11.13, 19:17
                                      Uważam, że jakbym była współuzależniona, to nie wymieniłabym od razu po ucieczce męża z kasą zamków - a wymieniłam. Nie wywiozłabym też raczej ani jednej jego rzeczy do jego rodziców, tylko zostawiła w domu - a wywiozłam. Natomiast zapewne latałabym po całym mieście i szukała męża po melinach - a nie robię tego.
                                      A że się martwię? Aż takie to złe? Naprawdę świadczy to o współuzależnieniu?

                                      PS. Nie, jak maż jednak łaskawie zawita po przećpaniu i przepiciu kasy (o ile żyje), to nie zamierzam go wpuszczac do domu na piękne oczy i kolejne, setne przeprosiny.
                                      • zuzi.1 Re: Mój mąż się stacza 09.11.13, 19:43
                                        To, że byłyby to setne przeprosiny świadczy o tym, że jesteś współuzależniona... To dobrze, że z jakichś powodów zdobyłaś się na wymianę zamków i na wywiezienie męża rzeczy do rodziców można powiedziec w końcu... teraz po prostu bądź konsekwentna...
                                        • 0jesienzima0 Re: Mój mąż się stacza 09.11.13, 19:58
                                          Słowo setne to przenośnia. Ale tak, nie ukrywam, o czym od początku pisałam, że wcześniej przez te kilka lat miałam naiwną nadzieję, że mąż w końcu zobaczy, że robi z siebie menela, i pójdzie na leczenie. Cokolwiek. A tu proszę: mąż mnie z tej nadziei sam wyleczył, uciekając z moja kasą.
                                          Z jakich powodów? Chyba proste. Nie chcę, żeby mi wyniósł inne cenne rzeczy. A skoro rodzice uważają, że ich syn to cudowna, niewinna lelija - to niech teraz u nich, jakby co, zamieszka.
                                          I chyba po raz pierwszy w życiu faktycznie jestem naprawdę konsekwentna.
                                          • amb25 Re: Mój mąż się stacza 11.11.13, 07:09
                                            Tym wspoluzaleznieniem sie nie przejmuj na tym forum to modne :)
                                            • mamapodziomka Re: Mój mąż się stacza 11.11.13, 10:38
                                              Nie wiem czy modne, za to na pewno bardzo przydatne.

                                              Bo czy sie teraz o niego zamartwiasz, czy tez lezysz w Honolulu z nowym kochankiem na plazy, to twojemu mezowi, ze tak nieladnie powiem - zwisa. On kase wzial, ma na uzywki, jemu jest dobrze i on ani sie o ciebie nie zamartwia, ani nie zastanawia co teraz robisz i o czym myslisz. ANi mu w ten sposob nie pomozesz ani nie zaszkodzisz.

                                              Jedyne co teraz MOZESZ zrobic to zatroszczyc sie o siebie. Ponioslas i tak juz bardzo wysokie koszty nalogu meza (finansowo i emocjonalnie) i zapewne terapia, nawet krotkoterminowa, jesli faktycznie pozbierasz sie blyskawicznie moze ci w tym pomoc. Bo skoro twojemu mezowi jest wszystko jedno czy jestes szczesliwa czy nie, to po co masz byc nieszczesliwa?? A przepracowac sobie przeszlosc musisz i tak, a latwiej z kims, kto ma doswiadczenie w tej dziedzinie i moze ci wskazac pare ulatwien po drodze.
                                              • zulcia73 Re: Mój mąż się stacza 11.11.13, 11:01
                                                Ja tez uważam że jesteś współuzależniona, wcale Ci się nie dziwię ze o nim myślisz i martwisz się . Ja nie widziałam mojego już ex męża od października 2012, nie odzywa się do mnie nie kontaktuje się z naszymi dziećmi, a ja choć mam już z nim rozwód i tak samo jak Ty powymieniane zamki itp. cały czas się o niego martwię i myślę o nim. Nie szukałam go po szpitalach chyba tylko przez swoja zawziętość. Ostatnio go widział ktoś ze znajomych , więc ma się dobrze i ma nas po prostu w nosie więc pewnie i w twoim przypadku tak jest. Z czasem przestaniesz o nim myśleć ciągle ale musisz być twarda. pozdrawiam i życzę wytrwałosci
                                          • alexa0000 Re: Mój mąż się stacza 11.11.13, 21:36
                                            > I chyba po raz pierwszy w życiu faktycznie jestem naprawdę konsekwentna.

                                            Nic na razie nie wiesz o swojej konsekwencji. Sprawdz, co zrobisz, kiedy wróci i bedzie sie dobijał do drzwi, kiedy bedzie cie błagał na przemian z grozeniem, kiedy bedzie płakał i obiecywał, kiedy bedzie groził, że się zabije. Wówczas stwierdzisz, czy jestes tym razem naprawdę konsekwentna, czego ci oczywiście bardzo życzę. I rozważ terapię , moze bardzo pomóc.
    • wodnik53 Re: Mój mąż się stacza 11.11.13, 15:37
      Był problem ,ale juz go nie ma.Odszedł i dzięki bogu .Jesteś wolna ,pozałatwiaj sprawy związane z majątkiem i ciesz się życiem .To wielkie szczęście ,że nie musisz już patrzec na zapijaczoną gębę i martwic się czy wróci żywy ,czy w asyście policji ,bo spowodował np. śmiertelny wypadek .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka