Dodaj do ulubionych

ciągle czuję się oceniany

07.05.14, 03:57
Jestem dość samoświadomy, ale to zjawisko nie do końca potrafię rozszyfrować, a jest dość dokuczliwe.

Jak w tytule - ciągle czuję się oceniany. I sam ciągle oceniam innych i siebie - podobno bardzo surowo (siebie surowiej). Bardzo dobrze znoszę krytykę, gdy wiem, że jest uzasadniona. Gdy w moim odczuciu jest nieuzasadniona, boli mnie i denerwuje. Nie mogę znieść myśli, że ktoś mógłby mnie negatywnie ocenić na podstawie jednej sytuacji, niepełnych informacji czy niesprawiedliwie. Ale gdy ktoś ocenia mnie negatywnie na podstawie realnej znajomości moich poglądów, wyborów itd., nie dotyka mnie to.

Podam 2 przykładowe sytuacje:
1) Mam w pracy bliskiego kolegę, którego szanuję i cenię zarówno zawodowo, jak i prywatnie (jesteśmy zaprzyjaźnieni). Kolega jest specem w branży - jest świetny merytorycznie, cały czas się dokształca, czyta czasopisma fachowe, praca jest jego pasją itd. Ja też kiedyś taki byłem, ale ze względu na różne kwestie nie byłem już w stanie tak się starać - i siłą rzeczy jakość mojej pracy na tym ucierpiała. I teraz ilekroć pracujemy nad czymś razem albo kolega ogląda efekty mojej pracy, myślę sobie, że pewnie myśli o mnie, że jestem mało zdolny, nieprofesjonalny, że pewnie nie mówi mi, że moja praca jest słaba, bo się przyjaźnimy, ale w głębi serca mnie zawodowo lekceważy. Niedawno szkoliłem nowego pracownika, po tym przeszkoleniu przeszedł pod skrzydła mojego kolegi. A ja sobie wyobrażałem, że pewnie mówi mu, że byłem nieprzygotowany, że go źle szkoliłem itd. Istotne informacje - szkolenie pracownika przypadło na moment dla mnie trudny i rzeczywiście średnio się do tego przykładałem, a nowy pracownik był bardzo lotny. Kolega i ja pracujemy na równorzędnych stanowiskach, nie jest i nigdy nie był moim przełożonym.

2) Wybierałem się z kobietą, z którą jestem, na imprezę. Wiedziałem, że będzie tam jej kolega, który jest nią zainteresowany (to fakt, nie moje domniemanie). Bardzo mi zależało, żeby się pokazać od dobrej strony, żeby niejako się "napuszyć" przed nim. Nie czuję się od niego gorszy pod żadnym względem, zresztą ledwie człowieka znam. Przed wyjściem długo dobierałem strój, starałem się dobrze wyglądać. Impreza była trochę nudna, więc piłem szybciej niż zwykle. Ów kolega przyszedł dość późno, byłem już trochę wstawiony (nie pijany). Trochę rozmawialiśmy i poruszyłem tematy, których nie chciałbym poruszyć, gdybym był zupełnie trzeźwy, nie od tej strony chciałbym się pokazać. Potem przez 3 dni rozpamiętywałem, co mogłem zrobić/powiedzieć lepiej (wtf?!) i to, że chcąc dobrze wypaść, zwróciłem uwagę na wygląd, a nie pomyślałem o tym, żeby ograniczyć picie.

Powiecie - silna potrzeba kontroli. Na pewno. Niskie poczucie własnej wartości? Może. Jedna z forumowiczek pisała niedawno, że ma zarazem poczucie wyższości i niższości. U mnie jest podobnie. Z jednej strony czuję się wyjątkowy, widzę, że mam mnóstwo zalet, doceniam siebie, z drugiej - co mogłoby spowodować taki lęk przed oceną, jeśli nie niskie poczucie własnej wartości? I dlaczego boli mnie tylko nieuzasadniona negatywna ocena? (czy choćby jej możliwość). Gdy ktoś wysuwa opinię na podstawie niepełnych danych, to źle świadczy o nim. Dlaczego więc obchodzi mnie jego opinia?

Mam nadzieję, że to jasno przedstawiłem. Będę wdzięczny za wszelkie komentarze.
Obserwuj wątek
    • differentview Re: ciągle czuję się oceniany 07.05.14, 08:37
      borys314 napisał:
      > I dlaczego boli mnie
      > tylko nieuzasadniona negatywna ocena? (czy choćby jej możliwość). Gdy ktoś wys
      > uwa opinię na podstawie niepełnych danych, to źle świadczy o nim. Dlaczego więc
      > obchodzi mnie jego opinia?


      no chyba nie do konca boli Cie tylko nieuzasadniona krytyka bo w pierwszej sytuacji, ktora przedstawiles negatywna ocena moze byc w pelni uzasadniona- kolega, co sam przyznajesz jest lepszym pracownikiem, ma wieksze kompetencje a Ty nie przylozyles sie do szkolenia nowego pracownika- gdyby, idac twoim tokiem myslenia kolega slabo ocenil Twoja prace- to mial by racje, czy nie?
      w drugiej sytuacji podobnie- chciales dobrze wypasc ale wypiles za duzo i poruszalas nie te tematy, ktore chciales- gdyby kolega partnerki przez to slabo by Cie ocenil to mial by racje, czy nie?
      • sebalda Re: ciągle czuję się oceniany 07.05.14, 10:32
        Ale czy to nie jest tak, że każdy z nas jest w pewnym zakresie z siebie zadowolony, a w innym nie? Przecież nikt nie jest doskonały. Ja też z pewnych rzeczy w sobie jestem zadowolona, z niektórych wręcz dumna, lubię siebie za nie, a inne obszary u mnie leżą, wstydzę się ich, próbuję w nimi walczyć i ciągle przegrywam, nie lubię się za nie. I mam wrażenie, że nie jestem w tym wyjątkowa. Czy to nie jest ludzkie? Czy wieczne samozadowolenie nie byłoby patologią?
        U Ciebie lęk przed krytyką jet nasilony, ale chyba nie w stopniu, w którym należałoby się niepokoić. Może w domu miałeś wysoko stawianą poprzeczkę, może musiałeś się wykazywać, żeby zwrócić uwagę rodziców, zasłużyć na nią? Napisz może o stosunkach w swoim domu rodzinnym, łatwiej będzie coś doradzić.
        • borys314 Re: 08.05.14, 23:27
          Dziękuję za odpowiedź, Sebaldo. (Podczytuję forum od dawna i bardzo Ci kibicuję!).

          Ja mam wrażenie, że jest powód do niepokoju, a to dlatego, że ta reakcja u mnie jest nieadekwatnie silna - i dotyczy czegoś absolutnie abstrakcyjnego, co zapewne w większości przypadków wcale się nie wydarza. Najbardziej martwi mnie to, że powodem mojej udręki jest tak naprawdę moja imaginacja.

          Brawa za intuicję - poprzeczka w domu była wysoko postawiona, mój ojciec wykonywał prestiżowy zawód, co zawsze mi imponowało, i chyba od zawsze byłem chorobliwie ambitny. Męczę się z perfekcjonizmem, wynikającą z tego prokrastynacją, wiecznym lękiem i niepokojem.
          • zuzi.1 Re: 08.05.14, 23:53
            Borys314 napisał:"Najbardziej martwi mnie to, że powodem mojej udręki jest tak naprawdę moja imaginacja."

            To właśnie Ci chciałam napisac, to wszystko są Twoje wyobrażenia i lęki, prawdopodobnie nie mające kompletnie nic wspólnego z rzeczywistoscią. Bo tak zastanawiając się na zdrowy chłopski rozum, dlaczego kolega, po jednym schrzanionym przez Ciebie szkoleniu, ma od razu pomyslec, że jestes zawodowo noga i do niczego się nie nadajesz? Kolega, jak i każdy inny człowiek, pomysli zapewne, że miałeś kiepski, dzień, okres, kazdy takie ma i nie zrówna Cię w myślach z z ziemią, za jakiś nieliczny przypadek nieprzyłożenia się do roboty. Gdybys chrzanił wszystkie kolejne szkolenia, nie przykladał się do pracy permanentnie, wówczas jak najbardzie mialby podstawy sądzic, że zawodowo jesteś do bani. Ale tak, to nie ma żadnych podstaw, aby pomyslec to, co TY SAM sobie NA SWÓJ TEMAT wymyśliłeś w głowie ;)
            • borys314 Re: 09.05.14, 14:11
              Dzięki, Zuzi, wiem, że masz rację.

              Pamiętam, jak kiedyś rozmawiałem z kilkoma znajomymi z pracy i wspomniałem o tym, że lubię późno wstawać, a zaraz potem się usprawiedliwiłem, że to nie znaczy, że śpię po 12 godzin na dobę, tylko że późno się kładę, i że o ludziach późno wstających myśli się, że są leniwi. Na to jeden z kolegów ze szczerym zdumieniem odparł, że naprawdę nikt nie sądzi, że jestem leniwy. I tak się dowiedziałem, że mam wręcz opinię pracoholika. Podczas gdy ja piętnuję się za opieszałość w pracy właściwie każdego dnia...

              "Powrót do swego wewnętrznego domu", jak i "Toksyczni rodzice", stoją u mnie na półce i czekają na lekturę. Ale chwilowo nie czuję się na siłach, by otwierać te rany.
      • borys314 Re: 08.05.14, 23:03
        > no chyba nie do konca boli Cie tylko nieuzasadniona krytyka bo w pierwszej sytu
        > acji, ktora przedstawiles negatywna ocena moze byc w pelni uzasadniona- kolega,
        > co sam przyznajesz jest lepszym pracownikiem, ma wieksze kompetencje a Ty nie
        > przylozyles sie do szkolenia nowego pracownika- gdyby, idac twoim tokiem myslen
        > ia kolega slabo ocenil Twoja prace- to mial by racje, czy nie?

        Gdyby pomyślał: "Borys się nie przyłożył do szkolenia, powinien był to zrobić lepiej", to oczywiście miałby rację i tego się w żaden sposób nie obawiam. Moje lęki i projekcje dotyczą sytuacji, gdyby pomyślał: "Borys się nie przyłożył do szkolenia, jest marnym pracownikiem i w ogóle się nie zna na rzeczy" - bo w moim odczuciu byłaby to krzywdząca opinia. W drugiej sytuacji - analogicznie.
    • celice73 Re: ciągle czuję się oceniany 07.05.14, 21:20
      Z tego co piszesz, w pierwszej sytuacji kolega cię nie skrytykował, tylko ty sobie wyobrażasz, że on myśli o tobie negatywnie. Boisz się nie krytyki, tylko tego, co ludzie o tobie pomyślą. Kiedyś przeczytałam,że ludzie przez 90% czasu myślą tylko o sobie. Zauważyłam, że rzeczywiście ja tak robię, myślę o swojej pracy, swojej rodzinie, planowanych zakupach, remoncie mieszkania itp., niewiele myśli poświęcam innym ludziom. Jak wynika z twojego postu, ty robisz podobnie i zapewniam cię, że twój kolega prędzej myśli o swojej dziewczynie i o tym , jaki kupić samochód lub gdzie pojechać na wakacje niż rozkminia twoje zachowowanie. Naprawdę ludzie mniej o nas myślą, niż nam się wydaje. Pozdrawiam :)
      • borys314 Re: 08.05.14, 23:11
        Rzecz w tym, że nie boję tego, co pomyślą, gdy zrobią to na podstawie realnych danych - nawet gdy jest to ocena bardzo negatywna. Boli mnie, gdy taką opinię wysuną pochopnie.

        > Kiedyś przeczytałam,że ludzie przez 90% czasu myślą tylko o sobie. Zauważyłam, że rzeczywiście ja tak robię

        Ja tak nie robię. Myślę b. dużo o innych ludziach i to nie tylko najbliższych. Gwoli wyjaśnienia - nie o tym, co o mnie pomyślą, ale o ich zainteresowaniach, wyborach, sposobie bycia itd. Co więcej, obracam się w środowisku, w którym dużo się mówi o innych ludziach i komentuje ich różne poczynania. Od razu uprzedzam - nie złośliwie czy krytykancko, bardziej analitycznie. Ot, taka grupa domorosłych psychoanalityków.

        I nie, bynajmniej nie sądzę, że mój kolega z pracy całymi dniami o mnie rozmyśla. Ale jakąś ogólną opinię na mój temat z pewnością ma - bo wyraża ją także o innych ludziach, którzy z nami pracują.
    • 1fioletowa Re: ciągle czuję się oceniany 07.05.14, 22:50
      Oj, Borys, już dawno temu zaprezentowałeś się na forum emama jako perfekcjonista z problemem rozładowywania napięć nadmiarem alkoholu. Nic się nie zmieniło:-) Jak każdy człowiek wypierasz sedno, choć o nim piszesz- Twoim problemem nie jest to, co ludzie powiedzą, ale perfekcjonizm (jak dla mnie potrzeba kontroli) i regulowanie alkiem wewnętrznego ciśnienia. Sam też napisałeś, że w zasadzie to Ty oceniasz sam siebie (a nie ludzie). Czyli wszystkie 3 punkty masz na wierzchu mężczyzno samoświadomy;-)
      • zuzi.1 Re: ciągle czuję się oceniany 07.05.14, 23:29
        No to powinienieś przeczytac "Powrót do swego wew. domu" John Bradshaw.
        • molly_wither Re: ciągle czuję się oceniany 08.05.14, 20:17
          A olac ludzi! Dla mnie jest wazne,co ja mysle o sobie i staram sie zachowac w tym mniemaniu zdrowy rozsadek:)
          • borys314 Re: 08.05.14, 22:58
            Rozumowo też tak sądzę, emocjonalnie - bywa różnie.
      • borys314 Re: 08.05.14, 23:20
        Cieszę się, że sięgnęłaś do czeluści pamięci lub wyszukiwarki, by odkurzyć mój dawny wątek. Żałuję tylko, że nie wykorzystałaś tego, by udzielić pogłębionej odpowiedzi - stało się chyba wręcz przeciwnie.

        Jasne, że mam problem z perfekcjonizmem i rozładowywaniem napięcia. Jasne, że kwestia, którą tu opisuję, w jakiś sposób się z tym łączy. Ale jest to zagadnienia bardziej szczegółowe.

        Trochę się jednak zmieniło - przeczytałem sporo książek na te tematy, od paru miesięcy chodzę na terapię i coś się w moim zachowaniu ruszyło. Nie należy jednak oczekiwać, że wszystko minie jak od dotknięcia czarodziejskiej różdżki. Pracuję nad sobą od dłuższego czasu, ale zmiany są powolne. Dlatego po prostu warto rozmawiać - i ten wątek był próbą podjęcia takiej rozmowy.

        • 1fioletowa Re: 09.05.14, 09:33
          Nie sięgnęłam do czeluści wyszukiwarki, tylko Cię po prostu pamiętam. Życzliwie, nie ma się co jeżyć. Ale możliwe, że nie stać mnie intelektualnie na pogłębioną odpowiedź;-) Nie chodziło mi o to, żeby Cię ukłuć, tylko, by pokazać, że stawiając przed sobą problem celujesz tuż obok. Do pisania na życiu rodzinnym doradzałabym Ci zmianę nicka. Będziesz mógł pogadać bez tracenia anonimowości. Pozdrawiam:-)
          • borys314 Re: 09.05.14, 14:21
            Szczerze mówiąc, intencjonalnie nie zmieniłem nicka. Pomyślałem, że jeśli ktoś będzie mnie pamiętał skądinąd, będzie miał tym pełniejszy obraz mnie i będzie mógł mi lepiej doradzić -> to też miałem na myśli, gdy pisałem o "pogłębionej odpowiedzi". ;)

            Przepraszam, rzeczywiście odebrałem Twój post jako forumowe wywlekanie brudów, by zdyskredytować wątkodawcę. Bardziej chyba mnie jednak zraniło to "nic się nie zmieniło", bo od blisko dwóch lat staram się nad sobą pracować - czasem wychodzi mi to lepiej, czasem gorzej, czasem robię to intensywnie, czasem mniej, ale jakoś w bólach posuwam się naprzód. Teraz rozumiem, że taka była po prostu Twoja interpretacja kwestii - uważasz, że źródłem problemu jest w tym przypadku nadal perfekcjonizm i nieumiejętność radzenia sobie z napięciem.

            Na emamie była taka postać, która mnie punktowała, ale życzliwie - występowała pod nickiem Jerzozwierza. Czy to Ty? :P
    • sonia_siemionowna Re: ciągle czuję się oceniany 08.05.14, 11:03
      Moim zdaniem to są jakieś tendencje osobowościowe o zabarwieniu narcystycznym (narcyz krytykuje i jednocześnie obawia się tej krytyki, narcyz często tez jest perfekcjonistą).

      Bardzo dobrze, że to widzisz, zazwyczaj osoby o skłonnościach narcystycznych nie widzą problemu w sobie tylko w innych.

      Myślę, że dobrze znaleźć terapeutę specjalizującego się w problemach/zaburzeniach osobowości i udać się na kilka rozmów. Może nauczysz się technik radzenia sobie ze swoimi skłonnościami. Na pewno wymaga to konsekwencji i pracy, ale nie jest niemożliwe :)
      • borys314 Re: 08.05.14, 23:30
        Dzięki! Musiałbym się zastanowić nad tropem narcystycznym. Zdiagnozowano u mnie osobowość anankastyczną.

        Od paru miesięcy chodze na terapię psychodynamiczną, wcześniej byłem na poznawczo-behawioralnej, sporo czytam i analizuję, ale postępy są dość wolne (choć niedawno bliska mi osoba stwierdziła, że nie aż tak wolne, jak mi się wydaje).
        • sonia_siemionowna Re: 09.05.14, 15:41
          No tak, osobowość anankastyczna to kolejny trop. Z tym, że typy osobowości nie są jak słupy przy drodze, można mieć trochę tego, trochę tego ;)

          W każdym razie fakt, że zdajesz sobie sprawę z problemu świadczy o tym, że nawet jeśli są jakieś tendencje narcystyczne, nie są o zbyt dużym nasileniu.

          Moze to rzeczywiście os. anankastyczna połączona z wczesną socjalizacją w kierunku rywalizacji?
    • lucerka Re: ciągle czuję się oceniany 08.05.14, 14:55
      Ja tez tak mam z krytyka.
      To sie nazywa nadwrazliwosc na wlasnym punkcie. Albo EGOcentryzm polaczony z nieakceptowaniem siebie. Ocenianie innych jest wlasnie tego wyrazem.
      • borys314 Re: 08.05.14, 23:31
        Myślę, że masz rację.
    • panizalewska Re: ciągle czuję się oceniany 08.05.14, 23:16
      Słońce, Borys kochanie - jesteś zjebem. Przepraszam, że tak wprost i wulgarnie, ale jest późno i już chcę krótko.

      I dlaczego boli mnie tylko nieuzasadniona negatywna ocena? (czy choćby jej możliwość)

      Pokazujesz tu mentalność wiejską "co ludzie powiedzą". Serio. Mam teściową ze wsi, taka klasyka gatunku, wiem co piszę. Albo dajesz sobie prawo do popełniania błędów i w pełni bierzesz na klatę odpowiedzialność za nie, albo cały czas rozkminiasz jak ta lala nad "ciętą ripostą" przez tydzień.

      No kurna - pracuj porządnie, szkol pracowników porządnie, żebyś sam był usatysfakcjonowany i żebyś sam nie miał się do czego przyczepić. Albo - jak masz świadomość, że jednak nie dasz, nie dajesz w chwili obecnej rady być samcem alfa na 100%, to miej odwagę przyznać się przed sobą i PÓJŚĆ DALEJ. Życie nie kończy się na jednej sytuacji. Wyciągaj wnioski ze swojego zachowania, ale nie jojcz, tylko następnym razem - bogatszy o doświadczenie - zmień zachowanie.

      Wpadki zdarzają się każdemu. Ale jak będziesz tak jojczył nad swoim zachowaniem przez X czasu, a nie poprawiał tego zachowania, to ostaniesz się nieznośnym marudą z fiksacją na kontrolę, której NIE MOŻESZ MIEĆ w 100%, bo SHIT HAPPENS.

      Miłego ;)
      • borys314 Re: 08.05.14, 23:43
        > Pokazujesz tu mentalność wiejską "co ludzie powiedzą".

        Poważnie to rozważałem już wcześniej - ale to jednak nie to. Podjąłem w życiu sporo kontrowersyjnych wyborów, które bywały bardzo nieprzychylnie komentowane - i w ogóle mnie to nie ruszało. W podejmowaniu decyzji nigdy nie kieruję się tym, co ludzie powiedzą.

        > Wpadki zdarzają się każdemu. Ale jak będziesz tak jojczył nad swoim zachowaniem
        > przez X czasu, a nie poprawiał tego zachowania, to ostaniesz się nieznośnym ma
        > rudą z fiksacją na kontrolę, której NIE MOŻESZ MIEĆ w 100%, bo SHIT HAPPENS.

        Zgadzam się z Tobą w zupełności. Zawsze wyciągam wnioski z sytuacji, z których nie jestem zadowolony i staram się nie rozpamiętywać i ruszyć naprzód (ten wzór postępowania jest świetnie opisany w książce Wayne'a Dyera "Your Erroneous Zones"). Nie zawsze potrafię. Wiem doskonale, że mam problemy z potrzebą nadmiernej kontroli - napisałem o tym wprost w pierwszym poście. Przecież wiem, że to mi nie służy i jest cholernie męczące. Ale jak się od tego uwolnić? To byłyby rady w cenie.
        • panizalewska Re: 09.05.14, 08:35
          Hmmm... Mi to zajęło tak z 10 lat, w przedziale czasowym 14-24 lat ok, bez terapii, tylko różne takie autorefleksje, wyprowadzka z domu, dobrzy ludzie spotykani po drodze.
          Poczytaj coś o "wewnętrznym cenzorze", to też zjawisko dobrze opisywane. Przeważnie doczepione tematy to wystąpienia publiczne, albo i ćwiczenia teatralne, coaching. Może parę spotkań z coachingu życiowego / biznesowego?
          Trzeba jakoś oswoić możliwość poniesienia porażki. A to, że ludzie Cię oceniają - będziesz miał jak w banku do końca życia, albo i dłużej ;) Ja rozumiem, że to co masz teraz jest na maxa upierdliwe. Moja mama tak ma. Niby się nie przejmuje tym co i JAK mówi do ludzi, ale potem oni ją oceniają po zdaniach wyrwanych z kontekstu i jest ryfa za ryfą. No i potrzeba kontroli wszystkich i wszystkiego, brak akceptacji tego, że nie można mieć nad wszystkim kontroli - prowadzi do frustracji, jak coś się sypnie.

          Chyba trzeba sobie często powtarzać, zrobić listę nawet na kartce, na co mam wpływ, a na co nie - np. nastrój innych ludzi, raczej ich charakter, pogoda, zdrowie - w ograniczonym zakresie (jakieś cięższe choroby), śmierć, wypadki samochodowe, że pani w okienku / kasie jest wredna itp itd ;) I często czytać, uzupełniać listę i się przyzwyczajać ;)
          • borys314 Re: 09.05.14, 14:31
            Dzięki!
            Czy wewnętrzny cenzor to to samo co wewnętrzny krytyk?
            • panizalewska Re: 09.05.14, 17:40
              tak, dokładnie tak
              powodzenia :)
        • lucerka Re: 09.05.14, 08:51
          Ale jak się od tego uwolnić? To byłyby rad
          > y w cenie.
          >

          Niestety uwonienie sie od tych cech nie jest takie proste. Wymaga regularnej pracy z samym soba. Nie jestem psychologiem ale uczeszczam z innych powodow na terapie, ktora pozwolila mi nie tyle wolnic sie od wlasych reakcji co zdefiniowac ich podloze oraz rozwinac empatie wobec reakcji innych ludzi. Brzmi banalnie, wiem :)
          Ale popatrz - nie wiem czy juz dotarles do tego etapu - pierwszym krokiem jest zdefiniowanie wlasnych slabosci i zdefiniowanie dlaczego te cechy postrzegasz jako slabosc.
          Prawie u wszystkich ludzi jest pewien wspolny mianownik: rodzice - to oni w jakis sposob nauczyli nas jak oceniac swiat. Dobrze jest sobie przypomniec konkretne sytuacje, reakcje ojca/matki na krytyke itd.
          Masz osobe, z ktora moglbys na te tematy porozmawiac? Pewne fakty z dziecinstwa, wypowiedziane na glos zyskuja czasem zaskakujaca perspektywe.

          Generalnie, praca nad soba przypomina chodzienie do silowni i prace nad tym szesciopakiem czy nad czym tam faceci pracuja :) Male kroki + cierpliwosc daja duze i dlugotrwale efekty.

          Tak naprawde to wykonales juz ten "najperwszy" krok: zauwazyles u siebie reakcje z ktorych jestes niezadowolony.

          • borys314 Re: 09.05.14, 14:29
            > Nie jestem psychologiem ale uczeszczam z innych powodow na te
            > rapie, ktora pozwolila mi nie tyle wolnic sie od wlasych reakcji co zdefiniowac
            > ich podloze oraz rozwinac empatie wobec reakcji innych ludzi. Brzmi banalnie,
            > wiem :)

            Wcale nie brzmi banalnie i myślę, że mam jeszcze sporo do zrobienia w tej kwestii.

            > Generalnie, praca nad soba przypomina chodzienie do silowni i prace nad tym sze
            > sciopakiem czy nad czym tam faceci pracuja :) Male kroki + cierpliwosc daja duz
            > e i dlugotrwale efekty.

            Robię ćwiczenia na sześciopak, więc to idealna analogia. ;) A teraz na poważnie:
            dziękuję, bardzo potrzebowałem to usłyszeć! Zmiany są powolne i czasem trudno to znieść. Ale jasne, że gdy coś się kształtowało przez 40 lat, to nie zmieni się w jeden dzień.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka