Pomału siada mi psychika

21.06.14, 10:46
Witam.
Jestem na tym forum po raz pierwszy. Potrzebuję porady od Pani ekspert ale i wsparcia od czytających to forum.
Jestem w trakcje wnoszenia sprawy o rozwód, byłam u adwokata z niezbędnymi dokumentami i wszystko jest w toku. Z mężem mieszkamy razem. Mamy dwoje dzieci. Młodsze 10 lat.
Mąż wie o mojej wizycie u adwokata, ale chyba nie dowierza że złoże pozew.
Od ponad 7 lat jest źle, (jesteśmy po ślubie ponad 15 lat) chodź bywały i lepsze dni. Nie wierzy w to, że skłonię się do rozwodu bo parę razy stosowałam ,,straszak,, że złożę pozew. Wiem, błąd z mojej strony, ale myślałam że to go otrząśnie, weźmie się w garść. Problem polega na tym, że nie mamy wspólnego języka, ciągłe kłótnie, o wszystko przepychanki słowne, osobne konta od lat.
Ja założyłam swoje oddzielne konto bo ciągle miałam wypominane że ,,co ja robię z pieniędzmi,,. Żyliśmy skromnie.
Mieszkanie jest moje jako odziedziczone po zmarłych rodzinach, chodź po ślubie z pomocą finansową mojej rodziny (zamieniliśmy na większe). Jego wkład to groszowe sprawy czyli kredyt na remont części mieszkania. Dziś twierdzi że mieszkanie jest jego bo on płaci rachunki.
Kiedyś naszym marzeniem była budowa, ale nie szło się dogadać bo ciągle dla mojego męża była jakaś przeszkoda. Jeszcze do niedawna wróciłam do tematu budowy, remontu obecnego mieszkania albo kupna nowego. Dzieci mają wspólny pokój, chciały mieć osobny. Nic nie wskórałam. Nie widzi potrzeby remontu, zakupu działki, mieszkania, budowy. Po wybór łóżka do sypialni jeździliśmy z ,,podchodami,, dwa razy. Też nic, śpię na starym 17-letnim łóżku, po którym rano mnie wszystko boli, tydzień temu spalił się piekarnik, nic nie mówi o naprawie czy kupnie.
Od 4 lat nie byliśmy nigdzie na wakacjach, feriach, weekendzie czy nawet w galerii bo nie ma nawet za co albo nie sposób się dogadać.
Pracujemy oboje, on dobrze zarabia, ja najniższą krajową, rosną długi bo ciągle jakiś rachunek jest w plecy, a on łaskie mi robi że zapłaci rachunki. Na życie mi nie daje, ostatnio poprosiłam o pieniądze bo kończy mi się wypłata to powiedział że mi nie da tylko mam pisać listę zakupów. Zakupy spożywcze zrobi, ugotuje też, ale ja muszę ubrać dzieci, buty, odzież, środki czystości. Obecnie nie mam za co już żyć, do wypłaty 3 tyg. a ja mam w portfelu niecałe 400pln. Zbliża się zakończenie szkoły, jednej córce trzeba kupić spódnicę na zakończenie, drugiej klapki bo ma tylko jedne buty, ja nie mam już z czego. On wie, mówiłam mu, nic sobie z tego nie robi. Pije prawie codziennie, piwo, dwa, trzy, twierdzi ze nie widzi w tym problemu i piwo to nie alkohol. Papierosy, paczka dziennie. Interwencje policji przez ostatnie 5 lat były trzy, nie przemoc, wulgaryzmy, złośliwości, agresje albo chęci skończenia ze sobą.
Dziś weszłam na jego konto i ku mojemu zdziwieniu on ma ma koncie już tylko 500pln, wypłata też wtedy co ja i byłam w ciężkim szoku kiedy zobaczyłam, że pieniądze idą na hazard. Tak, przelał już 80pln na zakłady sportowe.
W przeciągu miesiąca schudłam 5kg. Nerwy i nie mam za co jeść, staram się aby dzieci miały, ale to co kupie zjada i on.
Nie pomagają żadne rozmowy. Twierdził 3 tyg.temu że pójdzie na terapię, psycholog, psychiatra i nic, nie był, nie chodzi, bo bym coś na pewno zauważyła
Każde z nas śpi osobno, osobne konta.
On nie widzi problemu w sobie, w tym swoim zachowaniu, w tym że pije, że nie chce się leczyć, żeby mi dać grosza na dzieci.
Pytanie moje, czy do momentu kiedy nie będzie ustalonej sprawy rozwodowej jest możliwość otrzymania przedwcześnie jakiejś pomocy finansowej ? (nie dopytałam adwokata, a kolejna wizyta w pon.)
Jak z nim żyć kiedy ciągle wyprowadza mnie z równowagi, mam wrażenie że go to bawi że mnie wkurza, cieszy. Może to forma psychicznego ugnębienia.
Z mieszkania nie chce się wyprowadzić, powiedział że mogę iść z dziećmi jak chce bo mieszkanie jest jego i tak w koło ,,zabawa,, w ciuciubabkę.
Mam wrażenie, że nie liczą się dzieci, nie liczę się ja, potrzeba jedzienia, ubioru, spania, świętego spokoju tylko ON w tym wszystkim, jego wygody, potrzeby i nałogi.
Proszę poradźcie coś bo odchodzę od zmysłów. Za chwilę przyjdą wakacje, dzieci będą chciały pieniądze na lody, napoje, basen, potem ksiązki, zeszyty a ja nie mam za co im tego dać. Dodam że opłacam dwa rachunki w kwocie 450pln z pensji najniższej krajowej.
    • kawaguchi7 Re: Pomału siada mi psychika 21.06.14, 10:50
      Dodam, że myślałam sprzedać jakieś meble, sprzęt domowy żeby jakoś sobie poradzić.
    • altz Re: Pomału siada mi psychika 21.06.14, 11:23
      Sama sobie odpowiedziałaś, czego chcesz.
      Chyba, że to było pytanie o cudowne uzdrowienie męża? Według mnie, to nie wyjdzie.

      Możesz, i powinnaś, wnieść pozew o zabezpieczenie potrzeb rodziny.
      Uzasadniasz to tym, co napisałaś, że mąż nie partycypuje w kosztach utrzymania rodziny, a sama nie jesteś w stanie utrzymać się z dziećmi. Poszukaj w sieci, policz niezbędne wydatki i Twój wkład, reszta to wkład męża.

      Mieszkanie jest Twoje. Mąż będzie musiał opuścić mieszkanie, ale nie będzie to łatwe, jak się uprze.
      • kawaguchi7 Re: Pomału siada mi psychika 21.06.14, 12:01
        altz podpowiedź gdzie czegoś takiego szukać.
        • moni_kaw Re: Pomału siada mi psychika 21.06.14, 12:32
          czasami niestety są konieczne drastyczne środki - spakowanie jego rzeczy osobistych i wystawienie za drzwi w których zostały wymienione zamki;
          tylko proszę nie daj się później złapać na ten stary numer "pozwól mi wrócić - wszystko będzie ok, zmienię się bla bla................"; dowody na hazard będą potrzebne - wydruki z konta, maile itp;
    • pade Re: Pomału siada mi psychika 21.06.14, 12:11
      Myślę, że na forum Rozwód i co dalej, jest sporo osób, które mogłyby podpowiedzieć Ci co robić, krok, po kroku.
      Współczuję sytuacji.
    • 71tosia Re: Pomału siada mi psychika 21.06.14, 15:07
      w linku ponizej znajdziesz wstepne informacje jak nalezy napisac wniosek o alimenty dla dzieci, oczywsicie mozesz zlozyc taki pozew o zabezpieczenie dzieci przed rozwodem, Dobrze jest tez skompletowac dokumnety pokazujace jaka czesc wydatkow na dom i trzymanie rodziny ponosisz ty a jaki maz. www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120924/PORADYPRAWNE/120719213
      W intenecie mozesz wrecz dostac wzor pisma jakie powinnas skierowac do sadu.
      Co do podzialu majatku - mieszkanie w ktorym mieszkacie otrzymalas w spadku, czy tez kupiliscie je w trakcie trwania zwiazku? Jezeli dostalas je w spadku (i tylko ty) to jest ono twoje i maz nie ma do niego zadnych praw. Jezeli nabyliscie je razem to sad pewnie dokona podzialu majatku, mysle ze jednak wezmie pod uwage ze ty zostajesz z dziecmi.
      Jest wiele instytucji udzielajacych darmowych porad prawnych www.warszawapraga.so.gov.pl/index.php?id=936
      zwlaszcza te ktore zajmuja sie przemoca w rodzinie moga byc pomocne w twojej sytuacji.
      • altz Re: Pomału siada mi psychika 21.06.14, 15:37
        71tosia napisała:
        > Co do podzialu majatku - mieszkanie w ktorym mieszkacie otrzymalas w spadku, cz
        > y tez kupiliscie je w trakcie trwania zwiazku? Jezeli dostalas je w spadku (i t
        > ylko ty) to jest ono twoje i maz nie ma do niego zadnych praw. Jezeli nabylisci
        > e je razem to sad pewnie dokona podzialu majatku, mysle ze jednak wezmie pod uw
        > age ze ty zostajesz z dziecmi.

        71tosia wprowadza w błąd. Mieszkanie, jeśli zostało kupione przez rodziców przed ślubem (albo imiennie po ślubie) , to jest własnością żony. Jeśli tamto mieszkanie zostało sprzedane, a kupione nowe, większe, to udział ze sprzedaży tamtego mieszkania się liczy jako majątek odrębny żony.
        Załóżmy, że tamtych pieniędzy wystarczyło na 70% mieszkania, reszta jest wspólna. W związku z tym, żony udział w mieszkaniu wynosi 70% +30%/2 =85%, a męża 15%, żona zostając, jest zobowiązana do spłaty tych 15% męża.
        Chyba, że rodzice kupili (podarowali) mieszkanie obojgu w tych samych udziałach, wtedy po rozwodzie jest nadal pół na pół i dzieci w tym podziale się nie liczą!
        Sąd może ustalić, kto ma jakie możliwości i chęci spłaty i tego rodzica zostawić, ale nakazać mu spłatę drugiego.
        • kawaguchi7 Re: Pomału siada mi psychika 21.06.14, 16:05
          altz dzięki. Tak właśnie adwokat mi wyjaśnił i nawet wyliczył, że będę go musiała spłacić w kwocie ok. 8tys. bo dokładnie tego nie przeliczał ze mną bo stwierdził że puki co jest to odrębna sprawa i na razie zajmiemy się rozwodem.
          Odchodząc od tematu, wiem że gdyby mi dziadkowie nie dołożyli do tego mieszkania w którym jestem obecnie (a na to świadków nie mam bo pieniądze były przekazywane z rąk do rąk w osobach ja=babcia, a dziadkowie nie żyją) to dziś była bym ,,panią sytuacji,, bo miała bym mieszkanie do którego nie miał by żadnego prawa i możliwość wystawienia jego walizek za drzwi.
          Niestety człowiek kiedyś jest młody, głupi i zakochany i nie myśli, że może być źle no i zapisałam go jako współwłaściciela.
          Teraz nie mogę mu wystawić walizek za drzwi i zmienić zamków bo na jakiej podstawie skoro jakaś część jest jego. Wezwie Policję, że żona zmieniła zamki i nie wpuszcza go do domu i pewnie narobię sobie większych problemów.
          • kawaguchi7 Re: Pomału siada mi psychika 21.06.14, 16:06
            A tak wogólę to dziękuję za rady i wpisy. Dzięki Wam przestałam ryczeć i wzmocniliście mnie. Wielkie dzięki. Dobrze, że tutaj napisałam.
            • fantastyczna Re: Pomału siada mi psychika 21.06.14, 17:21
              Nie licz na to, że nagle wszystko się odmieni-czyli jak twój mąż zobaczy pozew o rozwód to zaczniecie być dla niego ważni. Najważniejsze, żebyś pozbyła się go z mieszkania i zapewniła sobie i dzieciom psychiczny komfort. Tu już nie ma miejsca na szanse, wybaczanie ( i tak jestem pewna, że on żadnych szans nie chce), więc idź do prawnika i kombinuj z alimentami jak najszybciej skoro twoja sytuacja finansowa jest zła, a mąż to hazardzista. Jeżeli masz osobowość ofiary to radzę z tym skończyć, przestać go prosić o cokolwiek tylko stawiać twarde warunki. Zachowuj się po prostu jak on- po chamsku, nie ułatwiaj mu życia ,tylko uprzykrzaj tak jak on tobie. Może wtedy sam podejmie decyzję o wyprowadzce. Trzymaj się.
              • kawaguchi7 Re: Pomału siada mi psychika 21.06.14, 18:24
                O niczym innym nie marzę jak wywalić go z domu i się go pozbyć tylko że z czego teraz się utrzymam, alimenty nie przyznane no i kwestia czy sobie tym nie pogorszę bo puki co rachunki chce płacić, ale jak w którymś momencie przestanie to chociaż będę miała argumenty.
        • 71tosia Re: Pomału siada mi psychika 21.06.14, 18:33
          niestety nie do konca masz racje.
          Jezeli zona dostala mieszkanie jako darowizne lub spadek to jest to wlasnosc 'odrebna' i sad uzna ze mieszkanie jest jej, i to napisalam.
          Jezeli mieszkanie zostalo nabyte w czasie trwania zwiazku (nawet jezeli zostalo kupione przez spradania mieszkania 'tylko' zony) to sytuacja jest bardziej skomplikowana. Zwykle uznaje sie ze zgodnie z art. 43 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oboje małżonkowie mają równe udziały w majątku wspólnym. W wyjatkowych sytuacjach sad moze (ale nie musi) podzielic majatek nierowno uwzgledniajac kto w jakim stopniu przyczynil sie do powstania tego majątku. Sad bierze pod uwage w jakim małżonkowie pracowali we własnym gospodarstwie domowym i wychowywaniu dzieci. Podzial moze ale nie musi uwzgednic pochodzenie składników majątku wspólnego.
          Tak wiec napewno nie jest to prosty podzial jaki opisalas.
          • altz Re: Pomału siada mi psychika 21.06.14, 20:33
            71tosia napisała:
            > W wyjatkowych sytuacjach sad moze (ale nie musi) podzielic majatek nierowno
            > uwzgledniajac kto w jakim stopniu przyczynil sie do powstania tego majątku.
            > Sad bierze pod uwage w jakim małżonkowie pracowali we własnym gospodarstwie
            > domowym i wychowywaniu dzieci.

            To jest zupełnie inna sprawa. Jeśli jeden z małżonków ewidentnie nie współpracuje, wydając zarobione pieniądze na hazard, swoje hobby, przepija itd., sąd może się zgodzić na nierówny podział majątku dorobionego wspólnie.

            Tutaj zaś chodzi o cześć majątku pochodzącego z majątku odrębnego żony i obowiązuje zasada bodajże "kompensacji", sprzedała swój majątek, żeby dołożyć do wspólnego mieszkania, więc udział w mieszkaniu ma znacząco większy. Wystarczy tylko udowodnić, że te odrębne środki były, zostały wydane na to mieszkanie, a nie rozpłynęły się na wycieczki, kolie i zabawy. To nie jest trudne, nie znam sprawy, która potoczyłaby się inaczej.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pomału siada mi psychika 22.06.14, 07:39
      Jeśli tak Pani przeżywa swoje małżeństwo, jeśli opisane sytuacje stwarzane przez męża ( alkohol, hazard, agresja słowna, szantaż emocjonalny, brak zmiany zachowań ) są powtarzające się i nasilają, to decyzja o rozwodzie jest słuszna. Oczywiście patrząc na to z Pani perspektywy. I skoro ją Pani podjęła, czując że chce Pani dokonać jakiejś zmiany w swoim życiu, to trzeba się tego trzymać. Czyli ważne jest, aby Pani przeprowadziła całą sprawę do końca. A to nie będzie łatwe i jeszcze nie raz "siądzie Pani psychika". Może się bowiem zdarzyć , że negatywne zachowania męża będą eskalować. Będzie chciała się zemścić w odwecie, że to Pani przejęła kontrolę nad sytuację. Więc może stać się jeszcze bardziej emocjonalnie manipulacyjny niż obecnie. Na to musi się Pani psychicznie przygotować. Ale też nie ulec, jeśli chce Pani poczuć się skuteczna i sprawcza. A tego właśnie Pani potrzebuje najbardziej. Łatwo zmienić swoje decyzje pod wpływem manipulacji drugiej strony i w obliczu realnych kłopotów finansowych. Ale to jest sposób na przegraną. Więc , skoro decyzja jest podjęta, trzeba się jej trzymać.
      Obawiam się, że formalności rozwodowe i podziałowe będą ciągnęły się długo. Będą wyczerpujące psychicznie. To może Panią zniechęcać, ale trzeba uznać , że jest to droga do ważniejszego celu.
      Piszę to wszystko ponieważ myślę, że w obliczu zmasowanej trudnej sytuacji łatwo może się Pani poddać i zniweczyć drogę na, na razie wąskiej, ścieżce na jaką Pani weszła.
      Formalna kwestia własności mieszkania nie jest prosta, ale twierdzenie męża, że mieszkanie jest jego, bo płaci rachunki nie jest prawdą. Twierdzenie takie służy jedynie obniżeniu Pani psychicznych aktywów. Proszę zatem tak to traktować i nie ustawać w konsekwentnym dążeniu do swojego celu, skoro tak Pani postanowiła. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • kawaguchi7 Re: Pomału siada mi psychika 22.06.14, 11:57
        Dziękuję serdecznie Pani Agnieszko za wyczerpującą odpowiedz.
        • kawaguchi7 Re: Pomału siada mi psychika 22.06.14, 12:41
          Od dziś mu nie gotuję i nie piorę.
          Jadł to co zrobiłam, żeby zrobił jakiekolwiek zakupy musiałam się dopraszać. Zjadł, posprzątał po sobie, tak po sobie i tyle. Szedł na komputer i tv i tak przeleżał kilka godzin. Po co miał się odzywać, dążyć do rozmowy, skoro miał podane do stołu, wyprane i posprzątane.
          A w imię czego mam mu prać, gotować i jeszcze sprzątać skoro on nawet sam od siebie nie zrobi zakupów, nie zaproponuje rozmowy itp. bo ja mam być tą co nadskakuje bo jest głupia !!!
          Nie wiem czy dobrze robię, ale tak dyktuje mi serce i mózg.
          • 71tosia Re: Pomału siada mi psychika 23.06.14, 20:16
            dobrze robisz, staraj sie odizolowac psychcznie i fizyczne, to jedyna metoda by pychika nie leciala dalej. Trzymaj sie
            • kawaguchi7 Re: Pomału siada mi psychika 24.06.14, 11:53
              Dzięki 71tosia za słowa wsparcia. Bardzo mi teraz pomagają.
              • kawaguchi7 Re: Pomału siada mi psychika 27.06.14, 22:46
                Mój M. oznajmił mi, że wyjeżdża za granicę w delegację. Nie wiem na ile ani szczegółów nie znam, ale nie dopytuję, on też nie mówi sam.
                Czy mi lżej itp., nie wiem, dokumenty potrzebne do rozwodu są u adwokata i teraz jestem ,,zawieszona,, co dalej w obecnej sytuacji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja