12.02.15, 09:04
To w sumie taki krzyk, bo chyba coraz gorzej sobie radzę ze sobą. Kryzys w moim małżeństwie jest ogromny, jest tak ogromny, że straciłem całą chęć do życia i jakąkolwiek radość.
Sam nie jestem bez winy, ale chłód i zachowanie żony odczuwam jako karę lub formę nienawiści. Kiedy tylko ona potrzebuje wsparcia i rozmowy, zawsze je ode mnie dostaje, staram się jak mogę - kiedy ja chcę rozmawiać o ratowaniu małżeństwa dostaję nienawiść, odpycha mnie i ignoruje. Nie raz to doprowadzało do awantur kiedy mnie zbywa, wyzywa od żenujących, mówi jak mnie nienawidzi, nie kocha i jak jestem zły. A ja tylko chciałem być mężem i ojcem, chciałem małżeństwa z ciepłem i bliskością ale życie z żoną, która nie potrafiła mnie nigdy nawet przytulić i pocałować spowodowało, że jest mi bardzo źle :(

Jestem chyba w fatalnym stanie, potrafię nie jeść po kilka dni, rano ledwo wstaje, szukam w domu zajęć byle nie kłaść się do łóżka.

Nawet dziś rano, poprosiłem "kochanie, 5 minut i wstaję" - nie byłem w stanie zwlec się z łóżka :( Dostałem awanturę, walenie szufladami i głośne na cały dom narzekanie na mnie przy dziecku jaki jestem zły i czego nie zrobiłem... Wstałem i przeprosiłem żonę, że nie mogłem wstać bo późno poszedłem spać

Od kilku miesięcy planuję samobójstwo. Wybrałem jak, ale czuję, że to jeszcze nie ten moment - mam wrażenie, że za bardzo kocham córeczkę żeby ją zostawić. Tylko to mnie trzyma. Całymi dniami potrafię siedzieć w internecie i szukać informacji jak to zrobić, potem siedzę i płaczę jak małe dziecko w tajemnicy przed żoną, jestem potwornie rozbity i czuję się opuszczony, niechciany i niekochany.

Zapisałem się do psychiatry, ale - co pomogą mi leki skoro w domu nic się nie zmieni :( Ja nie byłem idealny, ale wszystko dałoby się naprawić gdyby moja żona wykazała wolę rozmowy i WSPÓLNEJ naprawy, ja już tak bardzo się dla niej zmieniłem a ona wciąż traktuje mnie tak samo :(
Obserwuj wątek
    • mozambique Re: Kryzys 12.02.15, 09:21
      chetnie bym sie doweidziala co naparwde kryje sie pod slowami " ja nie byłem idealny""sam nie jestem bez winy" ?
      ale tak szczerze , jak na swietej spowiedzi
    • anku1982 Re: Kryzys 12.02.15, 09:26
      ja nie jestem specjalistką od tak trudnych sytuacji, ale tylko jedno napiszę, proszę porzuć myśli o samobójstwie, właśnie dla CÓRKI, nie dla żony, nawet nie dla siebie (to może przyjdzie później, jak w sytuacji się odnajdziesz), ale dla TWOJEJ CÓRKI.
      Tutaj na pewno odpiszą Ci osoby, które doradzą czy i jak da się z taką żoną żyć. Jak z nią rozmawiać, abyś czuł się silny. Nie zaglądaj do internetu w poszukiwaniu takich informacji, bo to tylko nakręca myśli.
    • triss_merigold6 Re: Kryzys 12.02.15, 10:01
      A konkretnie co zrobiłeś, że małżonka Cię nie znosi?
      • brak.polskich.liter Re: Kryzys 12.02.15, 12:06
        Wuala:

        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,156039424,156039424,Jestem_drwalem_czyli_seks_z_kloda_.html
        Uprzedzam - nie pic herbaty/kawy w rakcie lektury, bo grozi to opluciem klawiatury albo zachlysnieciem sie.

        Autor to forumowa jeczybula, wszyscy naokolo sa winni, tylko nie on. Zona wredna, nieruchalska i niedorobiona i sam wlasciwie, bidak, nie wie, czemu sie z tak beznadziejna baba ozenil - zapewne przez roztargnienie. W gole nie tak mialo byc, a to wszystko, co teraz sparszywialo w jego zyciu, to wlasciwie zony wina - i to, ze mu nie staje i to, ze on ma depresje i mysli samobojcze, i gradobicie, i to, ze krasnoludki szczaja do mleka to tez jej wina.
        Chlip.
        • paris-texas-warsaw Re: Kryzys 12.02.15, 12:13
          Może kulturalniej - bliskośc nie jest czymś, w czym żona się odnajduje. I mamy masę powiązanych kłopotów,i jak to w układach - kolo zamachowe się nakręca i można i dostać depresji i być impotentem (przejściowo:)) i mieć inne problemy. Ja lubię katassa, bo jest jak na faceta dość otwarty i tę zaletę może w coś konstruktywne goprzekuć;) Np. w terapię:)
        • vilez Re: Kryzys 12.02.15, 12:35
          > sam wlasciwie, bidak, nie wie, czemu sie z tak beznadziejna baba ozenil - zapewne przez roztargnienie

          Gdyby człowiek wiedział, że się obali, to by nie wstawał...

          > Zona ...nieruchalska ...

          No, jakby nie było, problem jest zasadniczy. Choćby i była aniołem poza tym, to ten aspekt kasuje małżeństwo.

          > i to, ze mu nie staje...

          Się nie dziwię. Dziwne byłoby, gdyby mu... ekhm ... stawał w takiej sytuacji.

          > i to, ze on ma depresje i mysli samobojcze

          Temu też się nie dziwię. Na tak się składa, że taki związek może prowadzić do depresji i myśli samobójczych.

          Dziwię się natomiast trwaniu tego związku.
          (Poza tym- uśmiałam się - nader plastyczny obraz nakreśliłaś :D)
        • jesienna.nuta Re: Kryzys 16.02.15, 14:14
          A jednak się zachłysnęłam. A tera mam wycieranie laptopa. O żesz!
      • celestyna444 Re: Kryzys 12.02.15, 12:31
        > A konkretnie co zrobiłeś, że małżonka Cię nie znosi?
        A konkretnie, to nic nie musiał zrobić. Tak jak są faceci-przemocowcy i ich żony dostaja codziennie w łeb (fizycznie lub psychicznie) dla zasady, tak i zdarzają się takie same kobiety.
    • vilez Re: Kryzys 12.02.15, 10:22
      Leki pomogą. Pomogą zyskać jako taką równowagę psychiczną, która pozwoli Ci na trzeźwiejsze spojrzenie na całość, bez dołów typu: samobójstwo. Poza tym, jeżeli ktoś myśli o samobójstwie, to najwyższa pora po te leki się udać, i to migiem.
      Mam nadzieję, że nie straszysz żony samobójstwem?

      Są dwie kwestie:

      1. Co to konkretnie oznaczają poniższe słowa:
      "która nie potrafiła mnie nigdy nawet przytulić i pocałować "
      Nie było między Wami bliskości? Ona jest zimna? Nie kocha Cię? Opisz, proszę.

      2. Co Ty zrobiłeś źle? ("nie byłem idealny"). Znaczy- jaki byłeś?

      Bez odpowiedzi na te pytania nie umiem Ci czegokolwiek poradzić poza szybkim udaniem się po leki.
      • katass Re: Kryzys 12.02.15, 10:34
        vilez napisała:
        > 1. Co to konkretnie oznaczają poniższe słowa:
        > "która nie potrafiła mnie nigdy nawet przytulić i pocałować "
        > Nie było między Wami bliskości? Ona jest zimna? Nie kocha Cię? Opisz, proszę.
        Żona jest prawdopodobnie DDA a ja ciągle bardzo ją kocham. Zawsze starałem się otaczać ją ciepłem, mówić, że ją kocham, przytulać i dbać o nią. Ona nigdy nie okazywała bliskości, nie przytulała mnie, nie mówiła do mnie ciepło, zawsze jakieś pretensje, obgadywanie mnie przy znajomych, zwracanie uwagi, na to, że za dużo jem, krzywo siedzę, źle się patrzę itd. Seks nie był jej nigdy potrzebny do szczęścia a dla mnie jest bardzo ważny, zatem żyjemy tak bez seksu w zasadzie od urodzenia dziecka - od 3 lat. Skłamię jeśli cokolwiek w tym czasie się nie wydarzyło, kochaliśmy się - ale tylko z mojej inicjatywy, z jej obojętnością i niezadowoleniem.

        > 2. Co Ty zrobiłeś źle? ("nie byłem idealny"). Znaczy- jaki byłeś?
        Jak każdy facet - bywałem marudny, zmęczony albo na coś się wściekałem - że ktoś mi zajechał drogę albo stało się coś złego. Czasem bywałem leniwy - ale zawsze uważałem, że obowiązki ma się wspólnie - więc je dzieliłem. Dbam o dom tak jak mogę - zrobię pranie, powieszę, w weekendy zawsze ja gotuję a w tygodniu jak nie zrobię obiadu to nie zjemy. Sprzątam itd. Mogę sobie na pewno zarzucić to, że bardzo ważne jest dla mnie okazywanie uczuć i wiele razy próbowałem to swojej żonie wyjaśnić, ale ona zachowuje się jakby to było dla niej bez znaczenia. Staram się być dobrym ojcem, to ja jestem tym, który wozi dziecko wszędzie do lekarzy, załatwia terminy i kłóci się o szybsze wizyty (mała choruje - astma, autyzm), ja płacę wszystkie rachunki (zarabiamy oboje, ale mojej żony wspólne finanse w ogóle nie obchodzą).
        Kiedy moja żona idzie spać z córką ja na kolejne kilka godzin spędzam sam - sprzątam, poczytam książkę i idę sam spać. Kiedyś żona złapała mnie na masturbacji - zwyzywała mnie od zboczeńców i że ją zdradzam... Nie wzięła jednak pod uwagę tego, że od trzech lat mnie regularnie odtrąca (okresu ciąży i połogu nie wliczam bo mogła nie czuć się na siłach itd) i odrzuca moje próby inicjacji.
      • katass Re: Kryzys 12.02.15, 10:36
        vilez napisała:

        > Mam nadzieję, że nie straszysz żony samobójstwem?
        Niestety chyba jeden raz całkiem niedawno rzuciłem kiedy mnie wyzywała, że "chyba nie mam siły tak żyć i jestem bliski "odejścia"" na co ona odpowiedziała, że może to i lepiej bo będzie miała święty spokój, dostanie odszkodowanie i mieszkanie więc jak dla niej to mogę to zrobić i zaraz.
        (Nie, nigdy nie biłem żony, nie wyzywałem ani nie znęcałem się, za to sam od dwóch tygodni na ręce mam ropiejącą ranę po paznokciach)
        • vilez Re: Kryzys 12.02.15, 10:48
          Dzięki. Odpowiem trochę później (przeczytam Twój poprzedni wątek).
    • edw-ina Re: Kryzys 12.02.15, 10:23
      Samobójstwo to głupota, takich rzeczy nie robi się dzieciom. Chcesz dziecku zafundować traumę do końca życia, bo nie wyszło ci z jego matką? A odnośnie kryzysu w związku - tak samoistnie się pojawił? Żona cię nie znosi, bo to zła kobieta jest? Lepiej napisz, co się faktycznie stało.
    • jehanette Re: Kryzys 12.02.15, 10:30
      Leki pomogą. To wydaje się nieprawdopodobne, ale to co czujesz teraz to efekt choroby. Jak leki zaczną działać to problemy nie znikną, ale Ty odnajdziesz siłę by się nimi zająć, by żyć.
    • berber_rock ten pan juz tutaj wystepowal 12.02.15, 10:39
      jakis rok temu. zaliczyl watek na prawie 200 wpisow.
      • anku1982 Re: ten pan juz tutaj wystepowal 12.02.15, 10:50
        nie chcę być niesprawiedliwa, ale wygląda na trolla, przepraszam jeśli to pomyłka, ale trudno uwierzyć że ktoś bierze ślub z kimś kto regularnie odtrąca drugą osobę, bo skoro jest DDA, jak autor podejrzewa, to brak ciepła u jego żony nie przyszedł nagle jak piorun strzelił, tylko zawsze taka była, a takie osoby zwykle mają kłopot, aby znaleźć kogoś z kim założą rodzinę.
        • mamameg Re: ten pan juz tutaj wystepowal 12.02.15, 15:14
          To ja znałam takiego "trolla" na żywo, dziewczyna chciała mieć dziecko, więc się starała, w łóżku również, po urodzeniu dziecka było mniej więcej jak u autora wątku(najlepiej, żeby się facet wyprowadził albo popełnił samobójstwo pozostawiając po sobie rentę).
    • jesienna.nuta Re: Kryzys 12.02.15, 11:04
      Znajdź sobie uroczą kochankę i rozwiedź się z żoną. Takie wyjście jest lepsze od depresji, samobójstwa i takiego życia jakie masz. Po co upierać przy kobiecie, która Ciebie nie chce, nie kocha i nie szanuje?!
      • sebalda Re: Kryzys 12.02.15, 11:16
        > Znajdź sobie uroczą kochankę i rozwiedź się z żoną.
        A może w odwrotnej kolejności?
        Po przypomnieniu sobie wątku sprzed roku i po tych wpisach uważam, że jednym sensownym rozwiązaniem jest rozwód bez orzekania, szczegółowy plan wychowawczy, odbudowanie na terapii poczucia swojej wartości (porządne, bo to już drugi niemal taki sam związek, coś musi być na rzeczy) i dopiero potem myślenie o jakimś następnym związku. Urocza kochanka może i tak, ale obserwując uczuciowość autora, nie liczyłabym na to, by się od razu nie zaangażował. A do tego trzeba czasu i potężnej pracy nad sobą.
        • paris-texas-warsaw Re: Kryzys 12.02.15, 11:23
          Katass potem był xrs czy coś takiego. Może wiele osób myli te niki. Katasie, mnie nie dziwi Twój stan, to zwykła chyba kolej rzeczy, jeśli przy takich problemach i trudnej konstelacji Twojej i żony nie poszedłeś na terapię. Szkoda zycie uzalezniac od kogoś, to zreszta oddanie odpowiedzialności za siebie komus innemu. Ostatnio czytalam, jak jakas psychoterapeutka mówiła, ze przy myślach samobojczych zadaje pytanie po co? Nie dlaczego, ale własnie po co? Trzymam kciuki, zjazd nie jest miły, ale jak zabierzesz sie na powaznie za swoja sytuacje, to wyjdziesz z tego.
          • katass Re: Kryzys 12.02.15, 11:26
            paris-texas-warsaw napisała:

            > Katass potem był xrs czy coś takiego. Może wiele osób myli te niki. Katasie, mn
            > ie nie dziwi Twój stan, to zwykła chyba kolej rzeczy, jeśli przy takich problem
            > ach i trudnej konstelacji Twojej i żony nie poszedłeś na terapię. Szkoda zycie
            > uzalezniac od kogoś, to zreszta oddanie odpowiedzialności za siebie komus innem
            > u. Ostatnio czytalam, jak jakas psychoterapeutka mówiła, ze przy myślach samobo
            > jczych zadaje pytanie po co? Nie dlaczego, ale własnie po co? Trzymam kciuki, z
            > jazd nie jest miły, ale jak zabierzesz sie na powaznie za swoja sytuacje, to wy
            > jdziesz z tego.

            Właśnie to "po co" wciąż sensownie mnie trzyma, bo potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie po co miałbym żyć. Na to ciągle potrafię odnaleźć odpowiedź. Wciąż nie wyobrażam sobie zostawienia córki, w sumie żony też nie chciałbym zostawić z tyloma problemami.... Ale zjazd mam, to prawda. Rano awantura, a teraz prosi mnie, żebym pomógł jej zmienić pracę - jakby tego rano w ogóle nie było. Ale kiedy wrócę do domu to znów będzie obojętna i obca.
            • paris-texas-warsaw Re: Kryzys 12.02.15, 11:30
              Podejrzewam, ze zona nie jest w lepszej kondycji niż Ty, tylko w innej i stad rozpatrywanie tego, co ona mówi mało jest wg mnie wazne. Dla mnie to sa zadania dla psychoterapeutów, bo szkoda czasu, energii, wysilku nie ucelowanego w problem, tylko jakies dorazne przetrwanie.
    • vilez Re: Kryzys 12.02.15, 11:30
      Przeczytałam.
      Nie uważam Cię za trolla.
      Myślę tak: ROZWÓD. Nie ma między wami: sympatii, miłości, przyjaźni, zrozumienia, szacunku, seksu. Są: niechęć, wojna i brak chęci naprawy związku (z jej strony)
      Z jej DDA i Twoją miękkością nic z tego nie wyjdzie.
      Nie marnuj życia swojego i jej. I dziecka. Waszej rodziny nie ma. Zdrowiej będzie dla wszystkich, jak będziecie żyli oddzielnie.

      Do lekarz i składaj pozew.
      • katass Re: Kryzys 12.02.15, 11:32
        17 lutego mam psychiatrę, chcę jeszcze u lekarza próbować dowiedzieć się jak na nią wpłynąć. Wiesz, mi ciągle na niej zależy
        • vilez Re: Kryzys 12.02.15, 11:39
          To psychiatra i psycholog. Psycholog pomoże Ci ogarnąć sprawę i siebie od strony Twoich dyspozycji i strategii radzenia sobie.
        • angazetka Re: Kryzys 12.02.15, 16:18
          U psychiatry to się najpierw dowiedz, jak pomóc SOBIE.
    • celestyna444 Re: Kryzys 12.02.15, 12:33
      > Od kilku miesięcy planuję samobójstwo.
      Jak się ma wredną żonę, to planuje się rozwód a nie samobójstwo.
      • paris-texas-warsaw Re: Kryzys 12.02.15, 18:37
        Ogólnie to już w poprzednich i tym wątku się wypowiedziałam, ale teraz doczytałam, że Wasza córka ma autyzm. Nie pamiętam, ile on ma, ale chyba poniżej 3l. Może to jest w ogóle świeża sprawa, diagnoza, a wcześniej podejrzenia, utrudniony kontakt, etc. To wg mnie jest bardzo trudna sytuacja dla matki (ojca też zresztą), pomijając dda i całą przeszłość, to od takiej diagnozy myślę, że można ostro się zapaść w sobie, może stąd w zonie też jakaś część marazmu i wycofania stąd się bierze. Chyba tylko silne i dojrzałe osoby umieją szybko sobie z czymś takim poradzić...
        • jestem_w_kropce Re: Kryzys 13.02.15, 09:20
          Człowiek jest wartością samą w sobie, ale gdy jest w związku i bardzo kocha to się zatraca. Myśli, że albo ten związek, albo moje życie nie ma sensu. To bardzo romantyczne, ale w swych skutkach tragiczne. Wasze dziecko potrzebuje ogromnego poświęcenia z Waszej strony, a Wam brakuje pewnie sił bo jesteście wykończeni swoimi problemami. Sama mam podobną sytuację. Wiem, że kiedy nie układa się w moim związku to nie chce mi się jeść, ale kiedy wszystko wraca do normy to dostaje skrzydeł. Czy dla Twojego związku jest jeszcze nadzieja? Ja Ci nie odpowiem, ale właśnie terapia da odpowiedź. Na pewno musicie mieć siły bo Wasze dziecko samo nie da sobie rady. Chciałabym podpowiedzieć ze swojej strony, że są takie poradnie psychologiczno-pedagogiczne, które prowadzą zajęcia z WCZESNEGO WSPOMAGANIA. Wiem, że to nie na temat, ale dużo osób nie ma pojęcia, że to oferta dla dzieci od urodzenia do wieku szkolnego i że zajęcia odbywają się bezpłatnie. Mój dwulatek korzysta z nich regularnie i jestem zachwycona. Babranie się w kaszy, mące, malowanie palcami, spotkania z psychologiem dziecięcym, logopedą. Naprawdę warto poszukać w okolicy, a w dobie internetu to sami wiecie, że to nie trudne.
          • sebalda Re: Kryzys 13.02.15, 10:28
            Na forum o seksie autor narzeka na niechęć żony do seksu (na rozruszanie jej zaproponował ostatnio pissing, no faktycznie świetna metoda;) i pisze, że w życiu układa się im jako tako. Tutaj wylewa najgorsze żale na charakter żony. Raz pisze, że seksu nie ma, raz, że jest, cytuję: "gó...any". Gubi się w zeznaniach. Opis żony jest tak porażająco zły, że doprawdy kompletnie nie pojmuję, jak można pozostawać z taką osobą. Zwłaszcza dla faceta nie powinno to być takie trudne. Po co się męczyć, po co męczyć żonę, po co dawać dziecku takie wzorce? A gdyby mu naprawdę zależało, już dawno byłby po terapii.
            Dziwne to wszystko jak dla mnie. Mało wiarygodne?
            • mozambique Re: Kryzys 13.02.15, 10:40
              facet bzyka jzu inną panią i tylko szuka dla siebeie głupiej wymówki ?
            • paris-texas-warsaw Re: Kryzys 13.02.15, 14:35
              Sebaldo, ostatnio taką długą rozmowę prowadziłaś z xrs, a teraz znowu nie wierzysz w to co pisze katass. A ja nie moge uwierzyć, czemu Ty jesteś taka naiwniutka i nie wierzysz;) To prosta sytuacja, żona z patologicznego domu, cos w stylu dystymii lub subdepresji z rozchwianymi emocjami, sfrustrowana sobą, katasssem, niepełnosprawnym dzieckiem i pracą do zmiany, problemy z tesciową w tle, katass ma swoją sfochowaną królewnę, ale coraz więcej spraw na głowie. Jego działania w sprawie seksu są chyba pozorne - desperacja z tymi wszystkimi nowinkami dla żony. Sam wykonczony przez swój rodzinny dom. Co to znaczy, że już dawno by był po terapii? O, kurczę:) Jak to się potoczy, cięzko orzec, ale samemu ciężko to wyprostować, choć na pozór to wszystko przeciez w zasięgu ręki. I to jest to złudzenie.
              Jak piszę ktoś - mam depresję, nie mam siły nic robić, albo jest jakaś kampania społeczna zaburzen psychicznych -to wszyscy się litują, współczują, i romantycznym opisem smutku i melancholii się karmią. A jak ktoś podaje realistyczny obraz żony - to taka zła:) To jak z opisem narcyzmu na forum:) Źli i wredni:))) Ale jak poczytasz w encyklopedii, to będziesz współczuć narcystycznych ran i przedmiotowego traktowania w dziecinstwie. A w życiu bliskich to jest wymieszane.
            • katass Re: Kryzys 13.02.15, 14:55
              Uwielbiam takich płytkich ludzi jak ty. Pół internetu przekopie, żeby znaleźć na kogoś brudy, ale nie napisze niczego rzeczowego. Wiesz przed jakim dylematem dziś stoję?
              Moja żona - wiedząc, że nie mamy pieniędzy - zażyczyła sobie studiów podyplomowych za kilkanaście tysięcy złotych. Tak - ja oszczędzam na sobie, chodzę w dziurawych butach bo za tydzień EEG dziecka za kilkaset złotych, nie dojadam, a ona mi wyskakuje - ja na studia dodatkowe chce za Xx.000 tyś złotych, a jak próbuję jej wytłumaczyć, że nas teraz nie stać (i tak na nic jej nie żałuję - fryzjer - ok, kosmetyki - ok, ubrania - ok, sam chodzę w jednym swetrze od trzech (!!!) lat bo dziecko i żona).

              Tak, w desperacji szukałem różnych rozwiązań. Zdecydowałem się na psychiatrę bo od tego chyba muszę zacząć. Dziś nie będąc w stanie zorganizować kilku tysięcy złotych na pierwszą opłatę za studia czuję się podle i boję się pretensji i agresji żony, jestem roztrzęsiony i nie wiem co dalej zrobić. Wiem, że jak powiem że nie mam pieniędzy - bo ich nie ma - to będzie awantura i pretensje przez miesiąc.

              Problemem jest też to, że uwikłałem się w ten związek dlatego, że poprzedni miałem jeszcze gorszy - kobieta totalnie mną poniewierała, odchodziła, wracała, uprawiała taktykę złości i potem miesiąca miodowego. Po tamtym związku długo nie byłem w stanie do siebie dojść. Swojej żony za to nie uważam za złego człowieka, ale wciąż bardzo mi zależy żeby zechciała pójść na terapię RAZEM ZE MNĄ.
              • triss_merigold6 Re: Kryzys 13.02.15, 15:23
                Na EEG idzie się z dzieckiem na NFZ.
                Studia za kwotę XXX - nie masz i trudno, jak chce to niech sama sobie kasę zorganizuje.
              • sebalda Re: Kryzys 13.02.15, 15:54
                > Uwielbiam takich płytkich ludzi jak ty. Pół internetu przekopie, żeby znaleźć n
                > a kogoś brudy, ale nie napisze niczego rzeczowego. Wiesz przed jakim dylematem
                > dziś stoję?

                Nie wiem, czy to do mnie, ale tak sie składa, że link do forum Brak seksu (czy jakoś tak) ktoś inny wkleił i stąd zajrzałam z ciekawości. No ale nie muszę się tłumaczyć. Radę rzeczową dałam - o rozwodzie, bo opisałeś żonę jako potwora, to po co się męczyć z potworem?
                Czy nie zaświtało Ci nigdy, że masz problem, skoro tak się dotąd wiązałeś? Jeśli poprzednia partnerka była gorsza od obecnej żony, to musiała być megapotworem. Jeśli wiążemy się z osobami zaburzonymi, ewidentnie złymi, nieszanującymi nas, pomiatającymi nami, to powinna się zapalić lampka w głowie, że być może mamy coś do przepracowania.
                Ja też miałam i mam problemy w związku, też mąż nie chciał wspólnej naprawy (choć to niby deklarował, ale nigdy nie realizował), więc sama poszłam na terapię, sama się zmieniłam i wzmocniłam i choć nie uporałam się definitywnie z problemem, to funkcjonuję bez porównania lepiej. Na pewno milion razy Ci mówiono, że żony nie zmienisz, zmienić się musisz Ty, ale nie tak jak dotąd, że zmieniałeś się dla niej (skoro to nie działa), ale masz się zmienić dla samego siebie, przestać się bać awantur na przykład. Nie macie kasy na drogie studia dla żony, to nie macie i koniec. Jak chce sie awanturować, to niech się awanturuje, a jak przestanie, niech dorobi sama, jak jej tak zależy.
                • vilez Re: Kryzys 14.02.15, 09:29
                  Sebaldo, jesteś bardzo nie fair. Sama poszłaś na terapię po latach, o wiele za późno, i swojej sytuacji zbytnio nie poprawiłaś. Autor wybiera się do psychiatry szybciej, niż Ty, nie czeka dziesiątków lat. Czy autor napisał, że nie wybiera się na terapię? Idzie do psychiatry, ten zapewne mu doradzi, co dalej.
                  Przestań też wyciągać mu wątki seksualne w formie zarzutu. Tak, ma prawo chcieć udanego seksu, tak jak ma prawo mieć fantazje seksualne. Ma też prawo składać żonie propozycje.
                  Atakujesz go, jak by to Tobie robił coś złego.
    • ho_credo Re: Kryzys 14.02.15, 08:23
      W tamtym wątku piszesz, że byłeś jej pierwszym partnerem seksualnym.
      Niektóre kobiety trzeba nauczyć czerpania satysfakcji z seksu, Ty widocznie jesteś marnym nauczycielem.
      A kobieta niespełniona i niezaspokojona nie będzie szczęśliwa i pogodna w życiu codziennym.

      Tutaj może szukaj problemu w waszych relacjach
      • vilez Re: Kryzys 14.02.15, 09:34
        No bez przesady z tym zwalaniem winy na faceta, kobieca seksualność nie zależy tylko od faceta. Gdy kobieta nie chce albo jest z niej sopel lodu, to facet może się zarżnąć, a i tak jej nie ruszy.
    • katass Re: Kryzys 15.02.15, 11:19
      Napiszę znów kilka słów o zachowaniu swojej żony.
      Od przedwczoraj córka choruje, ma 39 stopni gorączki i teoretycznie naprzemiennie się nią opiekujemy. Problemem jednak jest to, że żona w wielu sprawach zwyczajnie się mną wysługuje bezustannie mnie krytykując. Sama miga się od tak podstawowych rzeczy jak zaaplikowanie dziecku leków lub zmierzenie temperatury - bo ONA NIE UMIE i ja muszę to robić niekiedy siłą :(

      Wczoraj kiedy mała była właśnie chora musiałem pojechać do pracy na godzinę - zatem nie było mnie w domu raptem dwie godziny. To był festiwal narzekania na mnie, pisania sms-ów że jestem złym ojcem, że zostawiłem ją samą itd. (jak ja zostaję z małą kiedy jest chora to jakoś problemu w tym nie widzę, ją zostawić - to tragedia). Wróciłem do domu o 20-tej. Żona cały dzień siedziała w domu bo nie chciała wychodzić (zakupy robiłem ja, z psem chodziłem ja itd) więc zaproponowałem jej

      > Kochanie, może wyjdziesz z psem na spacer - odetchniesz powietrzem, oderwiesz się od stresu.

      Odmówiła, nie chciało jej się.
      > To skoro z psem nie chcesz iść to zrobię ci kąpiel, poleżysz sobie i odpoczniesz.
      Jak powiedziałem tak zrobiłem, nalałem jej wody do wanny i wygoniłem do łazienki odpocząć. Samemu będąc dość zmęczony zaproponowałem, żeby po kąpieli poszła spać do łóżka a ja będę małą monitorować czy nie ma temperatury. Latałem przy małej od 20 do północy. Wtedy niestety przysnąłem ze zmęczenia i od razu awantura - jesteś nieodpowiedzialny, jesteś złym ojcem, nie dbasz o nas! Podałem małej lek i siedziałem na zimnej podłodze przy córce leżącej w łóżku aż spadła temperatura a potem wróciłem do regularnego mierzenia temperatury na czole termometrem laserowym co pół godziny. Wysiedziałem tak do 4 rano...
      O 4 poprosiłem żonę żeby mnie zmieniła bo nie daję rady i zasypiam. Powiedziała OK ale mimo tego poszła spać. Ja niestety też zasnąłem na siedząco na kanapie :(
      Obudziła mnie o 7 rano. Poprosiłem o jeszcze chwilkę, żebym mógł poleżeć bo mało spałem - to zaczął się festiwal dogadywania - że kłamię że nie spałem, że ją to nic nie obchodzi, że to dla niej bez wartości bo ONA MOGŁA SOBIE BUDZIK NASTAWIĆ CO PÓŁ GODZINY.
      Co wyszło - moja żona która całą noc przespała wciąż leży na kanapie w szlafroku i nawet nie zmierzy dziecku temperatury, leku też nie poda kiedy gorączka znów wzrosła - ja musiałem posprzątać łazienkę, zebrać pranie i wstawić kolejne, wstawić zmywarkę i widzę, że czeka mnie robienie obiadu.

      Totalny brak szacunku i empatii, traktuje mnie jak służącego albo współlokatora, zero partnerstwa i poszanowania. Ja nawet nie stęknąłem, że z niewyspania kręci mi się już w głowie i chciałbym godzinę się zdrzemnąć. Boję się nawet o tym powiedzieć, bo wiem jaką miałaby minę. Od wstania i od tego jak mnie traktuje znów jestem płaczliwy i mam ochotę schować się w sypialni i wypłakać w poduszkę. Chcę być jej partnerem - żeby czuła się wspierana, jestem uczynnym ojcem a widzę, że niczym nie jestem w stanie zasłużyć na jej szacunek i serdeczność :(
      • vilez Re: Kryzys 15.02.15, 11:29
        Zachowanie Twojej żony nie jest normalne. Trzy możliwości:
        1. Jest w depresji, albo jeszcze poważniej chora psychicznie,
        2. Jest egotką/egoistką,
        3. Nienawidzi Cię za coś strasznie i karze.
        • katass Re: Kryzys 15.02.15, 11:35
          vilez napisała:

          > Zachowanie Twojej żony nie jest normalne. Trzy możliwości:
          > 1. Jest w depresji, albo jeszcze poważniej chora psychicznie,
          Proponowałem jej, że załatwię dobrego lekarza i pójdziemy razem, że wesprę ją. Zawsze ma wymówki - nie ma czasu, nie ma terminów, ona nie pójdzie i na pewno wszystko z nią w porządku. Nigdy jednak nie mówiłem, że problem ma ONA, zawsze mówiłem

          > Kochanie uważam, że powinniśmy pójść do specjalisty na terapię bo nie damy sobie sami rady.

          Nie chcę mówić, że depresji nie ma albo nie jest chora - ale kiedy nie chce dać nam/sobie pomóc to przy okazji pogrąża mnie i dziecko, bo ja przez jej zazchowanie jestem wrakiem człowieka :(
      • pogodoodporna Re: Kryzys 15.02.15, 11:39
        katass napisał(a):

        > Od wstania i od tego jak mnie traktuje z
        > nów jestem płaczliwy i mam ochotę schować się w sypialni i wypłakać w poduszkę.
        > Chcę być jej partnerem - żeby czuła się wspierana, jestem uczynnym ojcem a wid
        > zę, że niczym nie jestem w stanie zasłużyć na jej szacunek i serdeczność :(

        Mam pytanie- czy opiekujesz sie dzieckiem tylko dlatego, zeby zasluzyc na szacunek i wdziecznosc zony ? Bo jakos z Twoich postow nie wynika, zeby choroba i cierpienie malucha bylo dla Ciebie wystarczajacym powodem zaopiekowania sie nim.
        I drugie pytanie- czy zdajesz sobie sprawe, ze czesc tych obowiazkow w domu, jesli nie mialbys rodziny i tak musialbys wykonac, i nikt by Ci za to nie podziekowal ? Single tez sprzataja, piora, gotuja obiad, oprozniaja zmywarke, robia zakupy. (No chyba, ze mieszkaja u mamy, ktora zrobi to za nich, albo komus za te prace zaplaca.)
        • katass Re: Kryzys 15.02.15, 11:42
          pogodoodporna napisał(a):
          > Mam pytanie- czy opiekujesz sie dzieckiem tylko dlatego, zeby zasluzyc na szacu
          > nek i wdziecznosc zony ? Bo jakos z Twoich postow nie wynika, zeby choroba i ci
          > erpienie malucha bylo dla Ciebie wystarczajacym powodem zaopiekowania sie nim.
          Opiekuję się małą bo ją kocham i chcę być dobrym Ojcem, innym niż mój własny którego nic nie interesowało. Chcę byc blisko własnego dziecka i być dla niej ważny.

          > I drugie pytanie- czy zdajesz sobie sprawe, ze czesc tych obowiazkow w domu, je
          > sli nie mialbys rodziny i tak musialbys wykonac, i nikt by Ci za to nie podziek
          > owal ? Single tez sprzataja, piora, gotuja obiad, oprozniaja zmywarke, robia za
          > kupy. (No chyba, ze mieszkaja u mamy, ktora zrobi to za nich, albo komus za te
          > prace zaplaca.)

          Ja przede wszystkim uważam, że obowiązki są wspólne - więc w ogóle niestosowne jest mówienie, że "wspieram żonę", obowiązki po prostu są wspólne i dzieli się je, ale ona jest okropnie leniwa, rzadko kiedy cokolwiek zrobi w domu. Nie pamiętam kiedy zrobiła obiad :(
          • pogodoodporna Re: Kryzys 15.02.15, 11:59
            katass napisał(a):

            > Opiekuję się małą bo ją kocham i chcę być dobrym Ojcem, innym niż mój własny kt
            > órego nic nie interesowało. Chcę byc blisko własnego dziecka i być dla niej waż
            > ny.

            Ale rownoczesnie ogromnie Cie irytuje, ze zona zrobila przy dziecku mniej niz Ty robisz.
            Rozumiem, ze chcialbys byc doceniony i pochwalony, ale w Twoim przypadku ta potrzeba przybiera niestety rozmiar histerycznej obsesji.

            > Ja przede wszystkim uważam, że obowiązki są wspólne - więc w ogóle niestosowne
            > jest mówienie, że "wspieram żonę", obowiązki po prostu są wspólne i dzieli się
            > je, ale ona jest okropnie leniwa, rzadko kiedy cokolwiek zrobi w domu. Nie pami
            > ętam kiedy zrobiła obiad :(

            Obawiam sie, ze na lenistwo zony, to my Ci tu niewiele mozemy poradzic. Nad podzialem obowiazkow domowych bedziesz musial sam popracowac. Skoro twierdzisz, ze robisz wszystko, a zona nic, to jasne, ze tak byc dalej nie moze.
            • terazkasia Re: Kryzys 15.02.15, 13:35
              pogodoodporna napisał(a):
              > Ale rownoczesnie ogromnie Cie irytuje, ze zona zrobila przy dziecku mniej niz T
              > y robisz.
              > Rozumiem, ze chcialbys byc doceniony i pochwalony, ale w Twoim przypadku ta pot
              > rzeba przybiera niestety rozmiar histerycznej obsesji.

              Może raczej zaakcentuj to "doceniony"...
              Poza tym ja tu widzę ewidentnie faceta-ofiarę przemocy psychicznej, a nie żadnego histeryka.
              • aqua48 Re: Kryzys 15.02.15, 14:10
                terazkasia napisała:

                > Poza tym ja tu widzę ewidentnie faceta-ofiarę przemocy psychicznej
                > ], a nie żadnego histeryka.

                A ja widzę dwie osoby, które grają w jakąś dziwaczną i dla mnie absurdalną grę małżeńską typu psychiczne sado-maso. Dopóki jedna z nich kategorycznie tego nie przerwie podejmując zdecydowane kroki do zerwania związku dopóty ta gra będzie trwała. I na nic żale, groźby czy oskarżanie partnerki...
                • vilez Re: Kryzys 15.02.15, 14:23
                  Na tym polega uwikłanie- to część tego mechanizmu.
                  • katass Re: Kryzys 15.02.15, 15:17
                    O co chodzi z tym uwikłaniem?
                    • vilez Re: Kryzys 15.02.15, 15:42
                      To jest jak współuzależnienie (od alkoholu, od przemocy). Grasz w tę samą grę- umożliwiając żonie jechanie po Tobie. To się dzieje na poziomie podświadomym.
                      Dlatego potrzebna CI jest terapia.
              • katass Re: Kryzys 15.02.15, 15:15
                Może raczej chodzi o elementarny szacunek do teg. To wszystko, ciągła krytyka jest nieznośna.

                Sytacja sprzed chwili. Żona poprosiła żebym dał małej lek. Podałem, córka się zakrztusiła podałem im wodę i wziąłem ją na ręce. Od razu komentarz żony
                > Dziecko się zakrztusiło przez ciebie, po co jej teraz to dawałeś?
                Odparłem, że prosiłaś a mała ma temperaturę. Jej odpowiedź mnie powaliła
                > Jak ci każe to ją udusisz? Wiesz co to jest k....a zachłystowe zapalenie płuc?

                To co ja mam robić? Nie zrobiłbym - źle, zrobiłem - też źle.
                Tu zatem nie chodzi o docenianie tylko szacunek.
                • koronka2012 Re: Kryzys 15.02.15, 15:39
                  Szacunku u was nie było, nie ma i nie będzie. Nie ma też ze strony żony ani troski, ani miłości, ani choćby przyjaznych uczuć. Ponowię pytanie - co cię trzyma w tym chorym układzie?

                  Mam wrażenie, że piszesz po to, żeby się wyżalić, nie jesteś gotowy nic zrobić - nie przyjmujesz do wiadomośći, że to małżeństwo i tak skończy się rozwodem. Pytanie tylko kiedy. Tu nie ma nad czym pracować, zrozum to wreszcie. Żadna terapia nie pomoże, jeśli nie ma między ludźmi NICZEGO co ich spaja.

                  Twoje opisy przypominają mi scenki małżeńskie jednej pary z rodziny. Trwa to od lat i narasta, w rezultacie spotkania z tymi ludźmi są koszmarem - choć połowica najwyraźniej stara się hamować przy ludziach. Niechęć do męża wyłazi z niej wszystkimi porami skóry. Ludzie już starsi, z innej epoki - młodsi dawno by się rozwiedli. Ich życie jest idealnym przykładem toksycznej relacji. Własne dzieci zmuszają się do spotkań, bo ta atmosfera dobija.

                  Rozwiązanie dla ciebie to leki teraz - i terapia na potem. Musisz przepracować to, że wiążesz się z kobietami, które cię poniżają. Dopiero potem masz szansę wyjść na prostą i ułożyć sobie życie z kims normalnym. Żony nie zmienisz, zmień siebie.
                • aqua48 Re: Kryzys 15.02.15, 21:23
                  katass napisał(a):

                  > Może raczej chodzi o elementarny szacunek do teg. To wszystko, ciągła krytyka
                  > jest nieznośna.

                  Ale od tej kobiety nie dostaniesz niczego innego.

                  > To co ja mam robić? Nie zrobiłbym - źle, zrobiłem - też źle.
                  > Tu zatem nie chodzi o docenianie tylko szacunek.

                  Mężczyzna nieuwikłany zacząłby robić to co sam uważa za stosowne zamiast starać się naprawić zepsutą żonę/zasłużyć jakimś działaniem na jej szacunek/koniecznie usłyszeć dobre słowo pod swoim adresem...
                  Jesteś wystarczająco dobry bez żony, nie musisz z nią być. Jeśli jesteś, to widocznie taki pokrzywiony związek zaspokaja ona jakieś Twoje deficyty. I to warto przepracować na terapii.
                • paris-texas-warsaw Re: Kryzys 16.02.15, 00:09
                  Katassie, mam nadzieję, że jakoś Ci się sprawy potocza pomyślnie.To co mi przychodzi do głowy:
                  1. Staraj się przełamywać ten wzorce umęczenia siebie/pomijania swoich potrzeb/wybiegania z nadmiernymi działaniami, gdy one nie sa potrzebne.
                  Np. Umęczenie - nie trzeba leżeć na zimnej podłodze, mimo, że to dodaje dramatyzmu. Można a chyba nawet należy zadbać o swoją wygodę - położyć sobie kołdrę, a na niej się przespać obok dziecka, albo wziąć dziecko do łóżka, albo samemu położyć się w łóżku dziecka. Nie trzeba całęj nocy patrzeć chyba w dziecko (aczkolwiek nie znam się na przebiegu chorób dzieci z astmą). Można sobie włączyć wibracje w telefonie co pół godziny (choć wg mnie to za często, ale to już szczegóły) i leżącemu obok dziecku mierzyć temperaturę.
                  2.Pomijanie swoich potrzeb - niech będą dwa swetry dla żony, ale chociaż jeden dla Ciebie. Nie możesz chodzić w dziurawych butach.
                  3. Nadmierne działania - jak dziecko chore i Ty przy nim robisz większość rzeczy, to nie dokładaj sobie działań typu nalewanie żonie wody do wanny. Najwyżej się nie umyje, przezyje.

                  Jakoś mam nadzieję, że ten psychiatra Cię pokieruje. Ale jeśli faktycznie chciałbyś być z żoną, to wg mnie byłoby najlepiej ją zaciągnąć na jakąś terapię. Choćby też ze względu na dziecko, gdybyście jednak się nawet rozstali. Nie piszesz, czemu żona w chorobie jest jakoś obok dziecka, czemu nie chce podawać leków, etc. Może psychicznie odcina się od dziecka, od trudów, od chorób,może boi się mu zaszkodzić, może go ma dosyć, nie wiadomo co w jej głowie się lęgnie. Tego nie prełamiesz pewnie sam, ani groźbą ani prośbą.
                  Myślę, że najtrudniej wyslać kogoś na terapię indywidualną, jesli ktoś nie chce. Może łatwiej byłoby żonę jakoś namówić na wspólną. Najwyżej tam by ją przekierowali jakoś na jej terapię. Ja myślę, że tak jak psychoterapeuci często mówią, że w terapii odwołują się do zdrowej części psychiki pacjenta, tak Ty móglbyś do takiej części żony się odwołać (tak, ciężko tę część może znaleźć;) - i np. jesli jej jeszcze jakoś na Was zalezy, zacząć od tego, że np. widzisz, że Ty masz problemy z wyrażaniem w miły sposób tego o co Ci chodzi, żę widzisz, że często jest niezadowolona z tego jak Ty postępujesz, etc. przy niewspominaniu o sprawach takich jak seks, bałagan, jej niezajmowanie się dzieckiem , etc. etc. etc. mając na względzie, że może taka perspektywa okaże się dla niej choć trochę kusząca, działać w tym kierunku.

                  Ja wiem, że Ty masz doła i jesteś wykonczony, ale prawda jest chyba taka, że na poziomie operacyjnym w domu jednak funkcjinujesz lepieji zależy Ci na dobru dziecka, wydaje mi się, że impuls o polepszeniu zycia musi wyjść od Ciebie.

                  Ostatnio ktoś tu reklamował takie rozmowy z psychoterapeutami i Panią Agnieszką "KOchać wystarczająco dobrze", więc może takie poczytanie by było jakimś przyczynkiem do rozmyslan. Nie są to rady, ale wizje terapeutów na różne problemy w związkach i wg mnie bardzo ciekawe kwestie są tam poruszane. Pierwszy wywiad jest z B. de Barbaro, on się zajmuje m.in. terapią rodzin w nurcie systemowym i mówi,że w terapii nie patrzy, kto jest zły, ale co zrobic, żeby było dobrze. Może to by było jakims tam mottem.
                • amb25 Re: Kryzys 16.02.15, 08:07
                  Mnie z kolei rzucilo sie w oczy - ona DDA ty "po ojcu" co sie nie interesowal... Pewnie to jest wylumaczenie waszych klopotow.
                  Dodatkowo wasze zachowanie moze tez byc reakcja na chorobe dziecka, bo to DUUZE wyzwanie. Dla obydwu stron. Z reguly kobiety radza sobie z tym lepiej. W waszym przypadku moze niekoniecznie, nie wiem.
                  Jesli wam na sobie zalezy poszukajcie pomocy. Nie wiem ktore z was ( i czy) ma depresje, ale zycie z taka osoba jest ciezkie a wam dochodzi dodatkowy stres w spotaci autyzmu dziecka. Bez pomocy z zewnatrz najprawdopodobniej sytuacja sie nie zmieni. Jesli wy, rodzice, nie bedziecie w dobrym stanie psychicznym (a z twojego opisu wynika, ze obydwoje macie problem) nie bedziecie w stanie pomoc dziecku - dziecko potrzebuje przedewszystkim spokoju w domu. Inaczej je zniszczycie.... i zniszczycie wszystkie efekty terapii na ktore chodzi i ew. bedzie chodzilo.
                  • katass Re: Kryzys 16.02.15, 09:18
                    Niestety nie jest to reakcja na chorobę dziecka bo żona jest taka od urodzenia małej. W ciąży już było gorzej - ale zwalałem to na hormony i zmęczenie, ale potem się tylko pogorszyło.
                    • aqua48 Re: Kryzys 16.02.15, 09:47
                      katass napisał(a):

                      > Niestety nie jest to reakcja na chorobę dziecka bo żona jest taka od urodzenia
                      > małej. W ciąży już było gorzej - ale zwalałem to na hormony i zmęczenie, ale po
                      > tem się tylko pogorszyło.

                      To nie ma większego znaczenia. Znaczenia ma to, że zamiast zareagować ostro na jej zachowanie, które Ci nie odpowiada, powiedzieć jej stanowczo - nie odzywaj się do mnie w ten sposób, zachowuj się, a w razie braku poprawy po prostu wyjść, Ty starasz się jej przypodobać, udobruchać ją i ułagodzić. A jak sam widzisz przynosi to tylko odwrotny efekt. I uczy dziecko fatalnych wzorców. Że mężczyzną w domu można bezkarnie pomiatać, bo on w odpowiedzi tylko naleje żonie wody do wanny, a sam położy się na zimnej podłodze. Jak ktoś taki może wzbudzać szacunek? Nauczyłeś żonę takiego postępowania...Teraz czas na odbudowanie własnej pozycji. Jeśli nie dla związku z żoną to dla córki.
                      • katass Re: Kryzys 16.02.15, 09:58
                        aqua48 napisała:

                        > katass napisał(a):
                        >
                        > > Niestety nie jest to reakcja na chorobę dziecka bo żona jest taka od urod
                        > zenia
                        > > małej. W ciąży już było gorzej - ale zwalałem to na hormony i zmęczenie,
                        > ale po
                        > > tem się tylko pogorszyło.
                        >
                        > To nie ma większego znaczenia. Znaczenia ma to, że zamiast zareagować ostro na jej zachowanie,
                        > które Ci nie odpowiada, powiedzieć jej stanowczo - nie odzywaj się do mnie
                        > w ten sposób, zachowuj się, a w razie braku poprawy po prostu wyjść, Ty starasz się jej przypodobać,
                        > udobruchać ją i ułagodzić.
                        Masz rację - robię to po to, żeby nie pogarszać. Boję się jej reakcji, jej grożenia rozwodem i odejściem. Bo kiedy próbuję się postawić Ona od razu oskarża mnie o wszystko i ciężko się obraża. Uwierzysz? Ona nigdy za nic nie przeprosiła ani, jak to się mówi - nie "wyciągnęła ręki na zgodę".

                        > A jak sam widzisz przynosi to tylko odwrotny efekt. I uczy dziecko fatalnych wzorców. Że mężczyzną w
                        > domu można bezkarnie pomiatać, bo on w odpowiedzi tylko naleje żonie wody do wanny, a sam położy
                        > się na zimnej podłodze.
                        Do tego leżenia akurat nie dorabiam takiej filozofii, tak po prosty wyszło. Przy dziecku z astmą trzeba czuwać kiedy jest chore. Ja na budzik nie reaguję - więc po prostu nie śpię w nocy. Co do kąpieli to czułem się winny tego, że musiałem wyjść i chciałem jej to zrekompensować.

                        > Jak ktoś taki może wzbudzać szacunek? Nauczyłeś żonę takiego postępowania...Teraz czas na
                        > odbudowanie własnej pozycji. Jeśli nie dla związku z żoną to dla córki.
                        Tego właśnie nie potrafię i idę do specjalisty...

                        • aqua48 Re: Kryzys 16.02.15, 12:30
                          katass napisał(a):

                          > Masz rację - robię to po to, żeby nie pogarszać. Boję się jej reakcji, jej groż
                          > enia rozwodem i odejściem.

                          A co jest złego w rozwodzie? Zwłaszcza dwóch osób między którymi nie ma miłości, wsparcia i wzajemnego szacunku?

                          > Przy dziecku z astmą trzeba czuwać kiedy jest chore. Ja na budzik nie reaguję - wi
                          > ęc po prostu nie śpię w nocy.

                          Nie wiem jak się czuwa przy dziecku z astmą i czy co chwilę trzeba mu mierzyć temperaturę, ale jeśli wybrałeś niespanie w nocy to chyba świadomie? Z wszelkimi konsekwencjami?

                          Co do kąpieli to czułem się winny tego, że musiałem wyjść i chciałem jej to zrekompensować.

                          Jeśli MUSIAŁEŚ wyjść, to czemu czułeś się winny? Jesteś winny tego, że pracujesz?

                          > Tego właśnie nie potrafię i idę do specjalisty...

                          Popracuj z nim nad swoim wszechogarniającym Cię poczuciem winy i chęcią rekompensaty...
                          • vilez Re: Kryzys 16.02.15, 13:56
                            Za poczuciem winy często kryje się wyparty gniew. Katass być może boi się własnego gniewu. A szkoda.
                            • paris-texas-warsaw Re: Kryzys 16.02.15, 14:13
                              No, dokładnie, i masa innych energii:) Ja dlatego m.in. namawiam na pójscie też gdzieś razem, bo jeśli Katassowi zależy na małżeństwie, to obawiam się, że przy konstrukcji żony, jego "normalnienie" będzie dla niej za ciężkim "ciosem" i faktycznie układ się rozwali. Dziecko zostanie z matką i teściową (albo teściową), Katass w pobliżu, nie wiem, czy o taki koniec Katassowi chodzi. Pamiętam, jak kiedyś Katass się odgrażał, że wyjdzie w piątek, chyba zerżnie żonę etc. Żona się rozpadnie, bo jest słabiutka niestety, przy takiej jednostronnej terapii imho.
                              • paris-texas-warsaw Re: Kryzys 16.02.15, 14:56
                                Jeszcze a propos gniewu i wspomnianego problemu z potencją, przypomniało mi się spojrzenie m.in. W.Eichelbergera z tej reklamowanej tu "Kochaj...", który impotencję widzi jako właśnie wyraz gniewu na kobietę, aczkolwiek mówił o tym w kontekście pieniędzy (zaraz sobie o Adzie pomyślałam, tak samo jak jeżdżę prze Polskę to myślę i o znajomych z różnych regionów i o "znajomych" z forum, gdzieś tam mieszkających:).
                                I a propos tego, że żona taka "zła". Można tak spojrzeć też na sprawę, że każdy kto robi coś w ramach kompensat (np. kąpiel, bo czuje się winny, a nie chce zrobić coś miłego), albo nie wyraża swoich prawdziwych pragień/uczuć w bliskim związku, to też jest w pewien sposób nie fair, stwarza iluzję drugiej stronie. I taka terapia to czasem jak gwałtowne powiedzenie "to teraz zagrajmy w otwarte karty". No szok, i niesprawiedliwość, i koniec świata:)))
    • katass Re: Kryzys 18.02.15, 07:52
      Czy to jest normalne, że kiedy usiadłem z żoną do rozmowy to dosłownie z bólem serca musiałem ulec jej warunkom i zasadom. Tylko jej wyszło na wierzch, ma być tylko tak jak ona chce i nic więcej. Podstawowy warunek - zero współżycia. Jak się kiedyś uda naprawić małżeństwo to ona może - ale nie obiecuje - zacznie myśleć o seksie. Ale nie teraz, teraz to ona stawia taki warunek, że w najlepszym razie to mogę ją przytulić i tyle.

      Czy to normalne, że kiedy wcześniej poszedłem do sklepu po wodę
      > Pójdź do sklepu po wodę dla małej
      i przynoszę tylko wodę - to dostaję awanturę, że jestem żenujący, że jestem gó... i nie domyśliłem się, że ona chce żebym zrobił zakupy większe.

      Znów, czy normalne jest, że kiedy proszę żonę żeby coś zrobiła dla małej - to ONA atakuje mnie później, że JA tego nie zrobiłem. Prosiłem ją, żeby dała małej lek, bo ja ją będę kąpał i mam mokre ręce. Żona to olała a potem spytała mnie - czy ja jej go dałem. Kiedy odpowiedziałem
      > nie dałem kochanie
      to usłyszałem, że nie dając dziecku leku mszczę się na nich.

      Całą noc nie spałem, niemal całą noc płakałem i myślałem "Za co mnie to spotyka!"....
      • kateks2 Re: Kryzys 18.02.15, 08:44
        Dam Ci tylko taką radę: szybciutko na terapię i pozew o rozwód/separację. To co robi Twoja żona to typowa przemoc psychiczna wobec Ciebie, ale pośrednio również wobec córki. Jeśli żona nie chce pomocy, miga się i tylko czeka na kolejny atak- czy to bez powodu, czy z powodu, np. że się nie domyśliłeś(?!), to nie robi nic innego jak STOSUJE PRZEMOC PSYCHICZNĄ. Nie daj się dla siebie i dla córki! Żona prawdopodobnie nie będzie lepiej zachowywać się wobec dziecka, o ile już tak się nie zachowuje. Proponuje terapię dla ofiar przemocy w rodzinie. Dowiesz się tam jak postępować z taką osobą i wzmocnisz się bardzo, a wtedy łatwiej Ci będzie podjąć właściwą decyzję, co robić ze swoim życiem. Przeszłam przez ostatnie 6 lat wiele trudnych chwil z mężem psychopatą i wiem, że bez terapii trudno uświadomić sobie problem i nauczyć się odpierać ataki współmałżonka przemocowca.
        • katass Re: Kryzys 18.02.15, 09:03
          Wczoraj po jej złości poleciałem do sypialni i znów płakałem w poduszkę - tak, 30 letni facet płaczący jak małe dziecko zwinięty w kłębek. Miałem nadzieję, że przyjdzie i mnie przytuli... Weszła i wygarnęła mi, że nie ma ochoty patrzeć na moje fochy. Cały wieczór wypominała mi zakupy, wypominała mi, że nie odebrałem telefonu będąc w sklepie. Pierwszy raz mi się to zdarzyło.... Ona potrafi nie odbierać telefonu kilka godzin, nawet kiedy jestem sam z dzieckiem i muszę się z nią skontaktować.

          Ostatnio miałem stłuczkę - facet wjechał mi w tył, nic się nie stało. Życzyłem mu miłego dnia i rozjechaliśmy się bo nic mi nie zrobił w aucie. Jestem tak zniszczony psychicznie że nie byłbym w stanie żądać od niego naprawy bo czułbym się winny, że go krzywdzę - rozumiesz?!?!?? Potem jeszcze długo czułem się jak parszywa szmata myśląc, czy nie jest mu smutno, czy JA nie zmarnowałem jego czasu itd.

          Moja żona już tylko stawia warunki, ja muszę to, ja muszę tamto. Kilka razy ostatnio wyrwało mi się - odpie...się, ze dwa razy nie zapanowałem nad sobą i po godzinach gnębienia mnie rzuciłem w jej stronę epitetem. Nie daję rady. Już tyle razy słyszałem jak mówi córce - "zobacz jaki jest tatuś, woli sprzątanie od ciebie..." - ale najpierw sama każe mi ogarnąć mieszkanie. Sama całe popołudnie siedzi z telefonem i siedzi na necie - ale jak ja tylko odbiorę maila z pracy to na mnie naskakuje :(

          Zbyt często ostatnio płaczę, zbyt. Jestem strasznie rozchwiany. Tak bardzoo chciałbym poczuć się ważny i kochany.
          • kateks2 Re: Kryzys 18.02.15, 09:15
            Tak jak napisałam: typowe zachowanie przemocowca. Może nieświadomie, może inaczej nie umie, ale to nie zmienia faktu, ze doprowadza Cię do ruiny psychicznej. Dziecko też, bo ono czuje i widzi, słyszy co mówi, jak się odnosi do Ciebie. To jest bardzo ciężka sytuacja również dla córki. Ty sobie nie radzisz z emocjami i uwierz, ze dziecko też, choć może na razie tego nie dostrzegasz. Ja swoje dzieci wożę do psychologa dziecięcego, po tym jak kochany tatuś niby "z uśmiechem" na twarzy "sprał" ich uczucia. Różnie jeszcze bywa ale jest lepiej przede wszystkim ze mną, a dzieci muszą mieć oparcie w silnym, normalnym rodzicu, jeśli nie moga mieć w obydwojgu. Twoja żona nie jest oparciem dla córki. Ty teraz też nie. Musisz coś z tym zrobić. Terapia na początek. Nie wstydź się- nawet nie wiesz ile osób ma problemy z partnerem przemocowcem i dotyczy to obydwu płci. Twoje napady płaczu i bezsilność, podporządkowanie się partnerowi, przypominają mnie sprzed kilku lat. Ale uwierz że lepiej nie będzie, bo Twoja bierność i wobec przemocy "w białych rękawiczkach" nie spowoduje w żonie napływu nagłych uczuć opiekuńczych, czy też jej wyrzutów sumienia- wręcz przeciwnie może być jeszcze bardziej nakręcona i biernie agresywna.
            Jeśli ona nie chce walczyć o siebie i o was, to ty walcz o swoje życie i dzieciństwo córki.
            • katass Re: Kryzys 18.02.15, 09:26
              Mam wrażenie, że ona usiłuje odtworzyć schemat ze swojego domu - jej ojciec bił matkę i pił. Matka teraz go gnębi, wyżywa się na nim, wyzywa go i opie... za wszystko za co się da. Wieczne awantury i wrzaski....

              Powiedziała mi - to, że wozisz nas, jeździsz z dzieckiem i zabierasz do lekarza to jest nic nie warte - bo ja też mogłabym to robić - czy to jest OK? Czy jest w porządku kiedy ona mówi dziecku, że nie chcę się z nią bawić (tak, miewam takie popołudnia, że trudno mi się zebrać do konkretnej zabawy z córeczką).
              Powtarzam - NIE JESTEM BEZ WINY, daleko mi do doskonałości. Jestem cholerykiem, potrafię wściekać się na innych kierowców, czasem pomarudzić, że długa kolejka itd - ale nie zasłużyłem sobie na takie traktowanie niczym. Nigdy jej tak nie skrzywdziłem.
              Wiesz - pamiętam dzień kiedy urodziła się moja córka. Byłem tym porodem zmęczony tak samo jak ona, płakałem z radości. Chciałem być jak najlepszym ojcem.... 2 miesiące spędziłem w domu razem z nimi, wierzyłem... Już wtedy zaczynała się krytyka i czepianie się mnie o byle co. Przez 4 miesiące kiedy córka budziła się w nocy - wstawałem tylko ja. To było wspaniałe... Dziś wspominam to z takim rozrzewnieniem.

              Ona nigdy mnie za nic nie przeprosiła! Nigdy - nigdy z jej ust nie padło przepraszam, nie przytuliła mnie....
              • kateks2 Re: Kryzys 18.02.15, 09:37
                To co piszesz to typowy schemat powielany z domu gdzie występowało uzależnienie i przemoc. Znam i to: zrzucanie winy, minimalizowanie osiągnięć, poniżanie przy każdej "nieokazji" no i oczywiście brak słowa przepraszam. Bo ci się należało, bo nie jesteś warta to za co przepraszać? Widocznie zasłużyłaś? W końcu zaczęłam myśleć, że faktycznie zasłużyłam, że coś ze mną nie tak, że jestem chyba chora psychicznie (!?). Tak postępują psychopaci, często potomkowie osób uzależnionych, wychowankowie domów z przemocą i uzależnieniem w tle. Dlatego oni również powinni iść na terapię, a że nie chcą? To inna bajka. Ty musisz iść na terapię dla siebie. Nie od razu będzie dobrze, współuzależnienie od partnera jeszcze nieraz da znać o sobie. Ale bez terapii i ewentualnie jakichś środków farmakologicznych, będzie tylko gorzej. Ale to też Twój wybór. Jeśli teraz nie pójdziesz, znaczy że nie osiągnąłeś jeszcze "swojego dna". Tak się mówi na terapiach i to prawda :)
                • katass Re: Kryzys 18.02.15, 09:47
                  Czasem mam takie myślenie, że gdyby był jakiś faktyczny powód dla takiego traktowania mnie - gdybym ją zdradził, zawiódł jej miłość albo naraził na jakieś niebezpieczeństwo - byłoby mi łatwiej to znosić bo wiedziałbym dlaczego tak jest. To absurdalne! Od paru tygodniu zupełnie straciłem libido, straciłem potrzebę bliskości w stosunku do niej. Nie potrafię jej przytulić i pocałować, czuję że to byłoby narzucanie się. Tak samo z libido - zero, zupełne zero. Nic nie wywołuje we mnie podniecenia, zupełnie NIC...
                  Na razie jestem umówiony do psychiatry, już za kilka dni.

                  Wczoraj tak mnie traktowała, a dziś - potrzebuje pieniędzy na studia i mojego wsparcia w organizowaniu tego....
                  • kateks2 Re: Kryzys 18.02.15, 10:10
                    To bądź stanowczy i nie dawaj pieniędzy na rzeczy ponadpodstawowe. Powiedz, że nie wiesz co się stanie z Wami , ze względu na jej zachowanie, dlatego postanowiłeś łożyć, czy też się dokładać tylko do rzeczy niezbędnych.
                    Psychiatra- to dobrze, ale w tej sytuacji powinieneś się podeprzeć również psychoterapią. Zresztą dobry psychiatra powinien sam doradzić Ci psychoterapię indywidualną albo grupową i to na NFZ. Taka pomoc naprawdę dobrze funkcjonuje w większości miast i miejscowości. A żonie się nie przyznawaj póki co, szczególnie do psychiatry, żeby tego nie wzięła za dobrą kartę. Niech to będzie Twoja prywatna sprawa, Twoje leczenie, bo jeśli ona się dowie, to może mówić rzeczy, które Cię zbija z tropu i zranią jeszcze bardziej.
                    Na razie jesteś za słaby chyba, żeby odpierać jej ewentualne zarzuty, że dziecko "nie będzie przebywało z ojcem wariatem" ? To też przerabiałam hehe
                    • katass Re: Kryzys 18.02.15, 10:13
                      Niestety o lekarzu jej powiedziałem. Teksty typu - jesteś chory, masz autyzm, to ty się musisz leczyć szybko się po tym zaczęły i zrozumiałem swój błąd.
                      • kateks2 Re: Kryzys 18.02.15, 10:19
                        No to trudno. Nie odpowiadaj na zaczepki, nie tłumacz się. To bez sensu. Idź na terapię, to trochę potrwa, ale da rezultaty, o ile sam tego będziesz chciał. I niekoniecznie takie, że będziesz się musiał rozwieść. Ale i to się może zdarzyć.
                  • ola_dom Re: Kryzys 19.02.15, 16:15
                    katass napisał(a):

                    > Na razie jestem umówiony do psychiatry, już za kilka dni.

                    Ale to kolejna wizyta?
                    Bo byłeś umówiony na 17 lutego?
                    I jak poszło?
          • kocia_noga Re: Kryzys 18.02.15, 09:16
            Dla mnie przykre jest to, że nie czytasz co ci mądrzy ludzie radzą. Poza workiem na twoje, wybacz - lamenty forum do niczego ci nie służy.
            • ola_dom Re: Kryzys 18.02.15, 09:32
              kocia_noga napisała:

              > Poza workiem na twoje, wybacz - lamenty forum do niczego ci nie służy.

              No właśnie - o to samo chciała zapytać katasa - czy on w ogóle chce, żeby cokolwiek się u niego zmieniło, czy po prostu przychodzi tu się wyżalić i liczy, że go pogłaskamy ze zrozumieniem po biednej główce?

              Bo jak przeczytałam dzisiaj kolejne doniesienia o wstrętnej żonie i jak to się biedny katas "musiał" znowu podporządkować - to już mi się zachciało i ziewać, i rzygać.

              Chłopie - jak sam z tym czegoś nie zrobisz, to nikt tutaj (ani nigdzie indziej) za Ciebie nic nie zrobi.
              No chyba, że faktycznie zależy Ci głównie na wyżalaniu się i wzbudzaniu współczucia. Tylko licz się z tym, że z czasem tego współczucia będzie coraz mniej, a coraz więcej irytacji, albo - niedajboże - kpin z Twojej sytuacji i z Ciebie - skoro wolisz dawać się upokarzać, zamiast COKOLWIEK zmienić w życiu.
          • kateks2 Re: Kryzys 18.02.15, 09:21
            A i mnie się też dawniej niejedno "wyrwało" w stosunku do męża, który był wobec mnie w taki czy inny sposób agresywny, ale żałuję, bo to nic nie dało, a we mnie wyzwalało poczucie porażki. Teraz po terapiach trudno mnie wyprowadzić z równowagi, łatwiej zebrać siły i myśli. Nie jest różowo, ale w porównaniu do tego jak się czułam kilka lat temu (dosłownie jak "szmata" itp. sam u siebie to zauważyłeś), teraz jest super, pomimo że problemy są i będą, szczególnie, że jestem w trakcie rozwodu i wszystkich spraw wokół tego. Ale wiem, że jestem coś warta i mogę żyć szczęśliwie, pomimo wszystko :) Ty też możesz :)
            • mozambique Re: Kryzys 18.02.15, 10:03
              katass pisze tak obrazowo i tak wzruszająco ze jzu parwie bym uwierzyłą w tę historię

              do momentu gdy zacytował ze zwraca sie do niej wyłącznie per "kochanie" a ona na niego wyłącznie pluje

              a tak jzu łądnie ciągło ... aż zdechło
              • kateks2 Re: Kryzys 18.02.15, 10:27
                Może wymyśla- może nie. Jeśli tak ,to korona nikomu z głowy nie spadnie, że coś mu tam konstruktywnego napisał. Sama jak sobie przypomnę siebie sprzed kilku i moje podlizywanie się psychopacie, branie winy na siebie i odpowiadanie miłością (hehe) na agresję- to aż mnie mdli :P To jest cała istota współuzależnienia, niestety
                Ale trudno, przeżyłam, wyszłam z tego, to trudne i nie każdy się chce decydować na walkę ze sobą. Może katass coś z tym zrobi, może nie, a może dopiero za jakiś czas, jak spadnie "na swoje dno" ?
                • katass Re: Kryzys 18.02.15, 10:31
                  Tak - często mówię do niej kochanie - staram się w ten sposób o jej szacunek i sympatię, usiłuję tym łagodzić jej stosunek do mnie, odwracać to. Co w tym złego i niewiarygodnego?
                  Najtrudniejsze jest - i chyba przyznasz mi rację - uświadomienie sobie, że nie jest się winnym i idąc na terapię nie pogorszy się tego co jest, bo "przecież trzeba ratować za wszelką cenę", bo to przecież ja to popsułem - dominujące poczucie winy.
                  • mozambique Re: Kryzys 18.02.15, 10:38
                    no alez ta historia sie przepieknie rozwija - napocztaku było ze ona cie podneica i chcesz seksu z nią tylko ona nie chce
                    potem , ze powiedziala ze seksu juz ne bedzie nigdy bo nie
                    ostatnio - ze jz ci do niej nie staje i płaczesz

                    obstawiam ze za chwiel poczytamy ze , ot przypadkiemjakis czas temu poznales taką łądną panią która cie przytula i do której ci stoi caly czas wiec , bardzo prosze drogie forum , powiedzcie ze tez mam praaawo do szczęścia , buuuuuuuuuuuu przeciez jestem jeszce taki młooooody , smark smark smark
                • ola_dom Re: Kryzys 18.02.15, 10:42
                  kateks2 napisał(a):

                  > Może katass coś z tym zrobi, może nie, a może dopiero za jakiś czas, jak spadnie "na swoje dno" ?

                  No właśnie. Ja też uważam, że dopóki nie sięgniesz dna, dopóki jeszcze Ci do reszty nie dopiekło - nie masz motywacji, żeby coś zmieniać. Poza tym - na razie mam wrażenie, że katass kąpie się w tym swoim poczuciu krzywdy - co wcale nie jest takie rzadkie, że zacytuję prof. Bogdana de Barbaro: "bycie ofiarą daje poczucie wyższości moralnej".
                  • celestyna444 Re: Kryzys 18.02.15, 10:55
                    Facet, który potrafi do swojej żony powiedzieć "od....dol się" już dawno osiągnął dno - to drugie dno!
                    • kateks2 Re: Kryzys 18.02.15, 11:10
                      Jeśli to prawda co pisze katass o zachowaniu żony, to ja się wcale nie dziwię, że tak w końcu zareagował. Agresja nawet bierna rodzi w końcu agresję i tak koło się zamyka.
                      • celestyna444 Re: Kryzys 18.02.15, 11:31
                        Tylko, że kolejność jest taka, że Katass od początku "nie był aniołem" a żona "zmieniła się" trochę później.
                      • kateks2 Re: Kryzys 18.02.15, 11:47
                        To i tak mamy "koło" i ktoś tu musi wysiąść wcześniej czy później. A niebycie "aniołem" (kto nim jest?) nie oznacza prawa i otwartej furtki dla przemocy i antyspołecznych zachowań. Normalni dorośli ludzie o takich sprawach rozmawiają i dochodzą do porozumienia, a nawet wspólnych decyzji o rozwodzie. Jeśli natomiast jedno jest "dysfunkcyjne" rodzinnie to nie da się dojść do porozumienia. Trzeba iść ale po rozum do głowy i tyle ;)
                  • kateks2 Re: Kryzys 18.02.15, 11:03
                    Tak, masz rację. Dlatego ważna jest terapia, żeby wyjść z roli ofiary. Niektórzy z tego nie wychodzą, bo to dla nich łatwiejsze (rola ofiary), niż zmiany i walka. Indywidualna sprawa, ale każda "ofiara" ma taki etap, ważne by nie pozostać w tej "wyższości moralnej" do końca życia. Choć i tak się zdarza.
          • pade Re: Kryzys 18.02.15, 10:05
            Hmm, nie wiem jak to napisać, ale ...Katass, Ty jesteś jak małe dziecko.
            Dziecko, które nie miało zaspokojonych podstawowych potrzeb, wyszło z domu z deficytami i domaga się teraz ich zaspokojenia od żony.
            A żonę wybrałeś taką a nie inną, bo masz z nią przerobić ten problem, dojrzeć, dorosnąć.
            Ona Ci nie da siły, wsparcia. Obawiam się, że nie chce seksu z Tobą bo jesteś dla niej za słaby, miękki, bez ikry. I stąd te jej pretensje. Nie radzi sobie z Twoją słabością.
            Ona może Cię nieświadomie prowokować do tego, żebyś się w końcu sprzeciwił, tupnął nogą, postawił granicę, zadbał o siebie. A Ty płaczesz....
            Bardzo Ci współczuję, bo to co przechodzisz jest z pewnością trudne dla Ciebie.
            Ale musisz dorosnąć, zadbać o siebie. Inaczej zmarnujesz życie nie tylko sobie ale i córce.
            • celestyna444 Re: Kryzys 18.02.15, 10:24
              Na początku też tak myślałam, nawet chciałam napisać aby Katass huknął wreszcie pięścią w stół... ale po kolejnych jego postach sądzę, że jego żona doskonale sobie z nim poradziła, pobiła go jego własną bronią i okazała się zdecydowanie lepszym przemocowcem, niż choleryczny, wybuchowy Katass. Trzymam za nią kciuki. Rozwiedź się z nią, Katass, ona ma prawo do lepszego życia z normalnym facetem bez deficytów.
              • paris-texas-warsaw Re: Kryzys 18.02.15, 11:16
                Katass, ludzie by Ci chceli nieba przychylić, ale Ty się sam wykańczasz. Nie liczy się tylko kto jest bardziej szlachetny, ale też kto jest inteligentniejszy.
                Po co gadasz o seksie, jak sam piszesz, że żona Cię nie pociąga?
                Niech Cię terapia prowadzi:)))
                • kateks2 Re: Kryzys 18.02.15, 11:31
                  Właśnie paris-texas-warsaw ma rację. Czasem niepotrzebne jest ujawnianie na ogólnym forum takich intymnych spraw. Bo to zawsze-oprócz konstruktywnych odpowiedzi- rodzi też i takie, których nie chciał byś słyszeć i doprowadza do tego, że wątek zaczyna żyć swoim życiem, bez Twojego udziału. A chyba nie o to Ci chodziło?
                  Terapia, terapia i jeszcze raz terapia. O ile faktycznie takie życie Ci dopiekło, to jedyna słuszna droga.
              • mozambique Re: Kryzys 18.02.15, 11:17
                "kochanie, odpie..ol się"

                cudne :)
          • vilez Re: Kryzys 18.02.15, 12:47
            Z Twoją żoną nie ma o czym gadać. Dziwię CI się, że prowadzisz jakieś monologi z nią. Ostentacyjnie nabyłabym dmuchaną lalę z seksszopu i usadowiłabym ją w małżeńskim łożu/wychodziłabym z nią do łazienki. Nie masz za grosz poczucia kabaretu ani prowokacji?

            > "zobacz jaki jest tatuś, woli sprzątanie od ciebie..."

            Po czymś takim uznałabym, że to osoba psychiczna i źle wpływa na dziecko. I by się skończyło. Ale Ty wolisz w tym tkwić. No to tkwij.

            Moja ostatnia rada: nie tylko Ty do psychiatry i psychologa, ale cała rodzina do Poradni Rodzinnej. Możesz do tej poradni najpierw sam się zgłosić i opisać problem- że żona ewidentnie działa na niekorzyść rodziny (nie tylko małżeństwa i że jesteś bezradny. I wnieść o BADANIA dziecka u psychologa- powołując się na to, co ona wyrabia względem córki (podważanie Twojej roli jako ojca, zaburzanie jej poczucia bezpieczeństwa itd).
            Albo to zrobisz, albo będziesz nadal miauczał. Rzekłam.
            • kateks2 Re: Kryzys 18.02.15, 12:54
              100 % racji. Tak samo myślę, tylko Ty to potrafisz bardziej dobitnie przekazać ;) A jeśli nie trafi do autora, to znaczy, że nie ma siły na sprzątanie bajzlu i kiedyś to wróci- ze zdwojoną siłą niestety.
            • katass Re: Kryzys 18.02.15, 13:22
              Świetnie powiedziane. Dosadnie i trafnie!
    • ola_dom Re: Kryzys 19.02.15, 12:19
      marynia_ss napisał(a):

      > Agnieszkę Gudzowatą tel. 22 299 11 22, jest bardzo dobrą terapeutką

      jasne, bo od razu wiadomo, że katass jest z Warszawy...
      Spamowanie to też sztuka - nie wyszła Ci.
    • katass Re: Kryzys 03.03.15, 14:54
      Usłyszeć od żony, że gó... ją obchodzi twój problem ze sprawnością seksualną i ją to nie interesuje - bo ciebie "obchodzi tylko seks" - istotnie bezcenne. Do tego zrobiła awanturę o to, że poprosiłem ją o zaangażowanie :(
      • ola_dom Re: Kryzys 03.03.15, 14:59
        A Ty jesteś niezmiennie zdziwiony i zaskoczony?
      • tylko.przelotem Re: Kryzys 03.03.15, 15:03
        A co w końcu powiedział psychiatra?
      • z_pokladu_idy Re: Kryzys 03.03.15, 16:41
        Mam wrażenie, że taki sposób traktowania sprawia Ci jakąś przedziwną satysfakcję i nie masz najmniejszego zamiaru się z tej sytuacji wyzwolić.
    • katass Re: Kryzys 05.03.15, 13:17
      Trochę mnie macie. Nie poszedłem do psychiatry, ale nie dlatego, że oszukuję tylko dlatego, że taką presję wywiera na mnie żona. Jej dyskretne komentarze pod nosem, że jestem chory, zbieram haki na rozwód albo sam nie wiem po co do niego idę spowodowały, że wystraszyłem się i zrezygnowałem w obawie przed doszczętnym rozpadem rodziny.
      Ciągle zdarzają się sytuacje które utwierdzają mnie w tym, że moja żona mną gardzi ale blokuje, wręcz paraliżuje mnie lęk przed utratą córki. Tak - tego najbardziej się boję i nie wyobrażam sobie bycia "weekendowym tatusiem".
      Ot taka sytuacja, w oczach mojej żony nie mam prawa do emocji i uczuć. Jechaliśmy trasą autem dość szybko, jakiś niezbyt życzliwy kierowca zajechał mi drogę, podle zahamował i oślepiał światłami. Wkurzyłem się i przekląłem parę razy, coś na niego krzyknąłem. Wiem - nie powinienem był, ale z drugiej strony był ogromny stres - bo krzywda mogła stać się naszej córce i nam. Od żony dowiedziałem się, że jestem zero a nie ojciec, że ona ma mnie takiego w dupie i mam się zamknąć. Całą drogę potem była na mnie ciężko obrażona, szantażowała rozwodem i groziła, że jutro małej nie zobaczę bo ją zabierze i nie wróci.

      Chodziła nastawiona negatywnie do mnie od samego rana, ciągłe pretensje i przytyki - a to, że nie potrafiłem jej od razu odpowiedzieć na którą córka ma do lekarza za kilka tygodni bo mam w kalendarz wpisane, za to że za szybko jadę albo nie podoba jej się jak się ubieram (racja, oszczędzam na ubraniach żeby było na córki leki, książki i żony studia, sam przestałem się szanować i chodzę w dziurawych butach(!)). Dziś od rana to samo, wychodziła do pracy więc rzuciłem, że chciałbym się z nią pożegnać. Zaczęła rzucać ku...mi, że mam spie...ć i dać jej spokój :(
      • ola_dom Re: Kryzys 05.03.15, 13:26
        No patrz, a to coś nowego....
      • kateks2 Re: Kryzys 05.03.15, 13:27
        Wisz co? Nie ma rady, Ty po prostu musisz tak żyć bo lubisz i tyle. Nie mogłam się powstrzymać przed tym komentarzem, bo albo jesteś trollem (?) albo... no nie wiem kim? Najlżejsze określenie to skrajny masochista ;)
      • tylko.przelotem Re: Kryzys 05.03.15, 13:33
        > Trochę mnie macie. Nie poszedłem do psychiatry

        I na tym mógłbyś zakończyć cały post, bo to jest jedyna wartość dodana do Twojej historii.

        A wiesz, że jak się do tego psychiatry nie wybierzesz, albo nie poszukasz innej realnej pomocy, u realnej osoby, w realnym życiu, to skończysz w szpitalu, w wariatkowie albo na cmentarzu? I wiesz, że to Ty za to będziesz odpowiedzialny, a nie zła żona, co krzywo patrzy?
        • ola_dom Re: Kryzys 05.03.15, 13:46
          tylko.przelotem napisała:

          > skończysz w szpitalu, w wariatkowie albo na cmentarzu?

          i dopiero będzie się nad czym litować, oj jak się wszyscy będą wtedy litować... I będą mieć poczucie winy... że za późno, że nikt nic wcześniej, że sam taki biedny i niezrozumiany... Można się cieszyć na samą myśl!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka