morabal
01.01.16, 21:28
Mam dwójkę dzieci,jedno 1,5 drugie 3,5 r. Problem polega na tym,ze zawsze wszystko musze zrobić idealnie. Od jakiegoś czasu mam schize na temat baterii. Ostatnio bałam sie ze starsza będąc chwile sama w pokoju zjadła baterie których obecność odkrylam dopiero później. Wszystko posprzątałam ale bałam sie niemiłosiernie ze mogla cos zjeść. Potem zabrał mi pilota z pudelka które sprzatalam,pilot nieużywany,na drugi dzień zobaczyłam ze nie ma w nim paluszków,mąż powiedzial ze wyjal kiedys a ja mu nie wierzyłam i kolejne nerwy. Następnie zobaczyłam ze na ich wysokości w pokoju stal sloik zakrecony z bateriami,przelozylam ale bałam sie ze zjadly,choc nigdy nie zastalam odkreconego ani rozwalonego i jestem z nimi caly czas wychodzę tylko na chwile np na siusiu bo nawet na drugie juz ich samych nie zostawiam. A i po tym wszystkim obiecałam sobie ze będę uwazna a tu kolejna wtopa. Corka dostala w lecie lale uzywana od koleżanki sąsiadki. Wczoraj wyjelam z niej mechanizm z bateriami miejsc 3 i 3 baterie byly,wiec wyjelam,wyrzuciłam a lale oddalam do zabawy. Ale wieczorem wczoraj cos mnie tknęło i zaczelam grzebać i w pewnym momencie islyszalam leciutenki hałas,jakby cos wypadlo ale lekkie bo mam panele,nie odbijało,sama nie bylam pewna czy z lalki czy może starszej cos upadlo z zabawki,ziarnko z chlebka bo jadlo... No i pierwsza myśl patrzę nic nie ma,nic nie widzę na tych panelach,macam reka,macam po szafa,wyciągam odkurzacz odkurzyłam. A potem boje sie ze zle zrobiłam ze powinnam dzieci wyprosić do osobnego pomieszczenia i przeczesac pokój. Rano jeszcze poodsywalam meble nic nie bylo. Nie wiem mam wyrzuty ze nie odeslalam.dziexi do osobnego pokoju i nie sprawdziłam dokladnie pokoju,a z drugiej strony patrzyłam,gdyby to byla bateria to bym ja widziała chyba nie? Odkurzylam....ake moze za Malo moze powinnam robic to dokladnie i bez dzieci. Mam paranoje boje sie ze polknelo baterie. Nic nie memlalo,z lalki baterie z mechanizmem wyjelam rano,ale może gdzies byla jedna luzem,lalka uzywana,nie wiem co kto ma w glowie,tworze scenariusze ze np ten mechanizm jak wyjelam z lalki to klapka byka bez śrubki wiec moze od produkcji tak bylo i ta mala sąsiadka walnela ta lalka,klapka odpadla,bateria wyleciała,a mądry jej tatuś zamiast poszukać brakującej baterii wlozyl nowa i teraz ta zafubiona wypadla,ja jej nie widziałam,nie odkurzjlam i dziecko polknelo. Tylko to nie przemawia do mojego męża ani matki aby pojechali ze mną na rtg. Czy ja mam paranoje jak oni twoerdza czy racje a oni sa nieodpowiedzialni i wyluzowani aż za bardzo? Czekać,nic niw będzie czy działać?