Boje sie o dzieci

01.01.16, 21:28
Mam dwójkę dzieci,jedno 1,5 drugie 3,5 r. Problem polega na tym,ze zawsze wszystko musze zrobić idealnie. Od jakiegoś czasu mam schize na temat baterii. Ostatnio bałam sie ze starsza będąc chwile sama w pokoju zjadła baterie których obecność odkrylam dopiero później. Wszystko posprzątałam ale bałam sie niemiłosiernie ze mogla cos zjeść. Potem zabrał mi pilota z pudelka które sprzatalam,pilot nieużywany,na drugi dzień zobaczyłam ze nie ma w nim paluszków,mąż powiedzial ze wyjal kiedys a ja mu nie wierzyłam i kolejne nerwy. Następnie zobaczyłam ze na ich wysokości w pokoju stal sloik zakrecony z bateriami,przelozylam ale bałam sie ze zjadly,choc nigdy nie zastalam odkreconego ani rozwalonego i jestem z nimi caly czas wychodzę tylko na chwile np na siusiu bo nawet na drugie juz ich samych nie zostawiam. A i po tym wszystkim obiecałam sobie ze będę uwazna a tu kolejna wtopa. Corka dostala w lecie lale uzywana od koleżanki sąsiadki. Wczoraj wyjelam z niej mechanizm z bateriami miejsc 3 i 3 baterie byly,wiec wyjelam,wyrzuciłam a lale oddalam do zabawy. Ale wieczorem wczoraj cos mnie tknęło i zaczelam grzebać i w pewnym momencie islyszalam leciutenki hałas,jakby cos wypadlo ale lekkie bo mam panele,nie odbijało,sama nie bylam pewna czy z lalki czy może starszej cos upadlo z zabawki,ziarnko z chlebka bo jadlo... No i pierwsza myśl patrzę nic nie ma,nic nie widzę na tych panelach,macam reka,macam po szafa,wyciągam odkurzacz odkurzyłam. A potem boje sie ze zle zrobiłam ze powinnam dzieci wyprosić do osobnego pomieszczenia i przeczesac pokój. Rano jeszcze poodsywalam meble nic nie bylo. Nie wiem mam wyrzuty ze nie odeslalam.dziexi do osobnego pokoju i nie sprawdziłam dokladnie pokoju,a z drugiej strony patrzyłam,gdyby to byla bateria to bym ja widziała chyba nie? Odkurzylam....ake moze za Malo moze powinnam robic to dokladnie i bez dzieci. Mam paranoje boje sie ze polknelo baterie. Nic nie memlalo,z lalki baterie z mechanizmem wyjelam rano,ale może gdzies byla jedna luzem,lalka uzywana,nie wiem co kto ma w glowie,tworze scenariusze ze np ten mechanizm jak wyjelam z lalki to klapka byka bez śrubki wiec moze od produkcji tak bylo i ta mala sąsiadka walnela ta lalka,klapka odpadla,bateria wyleciała,a mądry jej tatuś zamiast poszukać brakującej baterii wlozyl nowa i teraz ta zafubiona wypadla,ja jej nie widziałam,nie odkurzjlam i dziecko polknelo. Tylko to nie przemawia do mojego męża ani matki aby pojechali ze mną na rtg. Czy ja mam paranoje jak oni twoerdza czy racje a oni sa nieodpowiedzialni i wyluzowani aż za bardzo? Czekać,nic niw będzie czy działać?
    • koronka2012 Re: Boje sie o dzieci 01.01.16, 22:34
      Nerwicę natręctw należy leczyć...
    • asia_i_p Re: Boje sie o dzieci 01.01.16, 22:55
      Masz nerwicę natręctw. Miałam początki, uważałam, że odpowiadam za cały świat i potrafiłam na przykład całkiem serio rozważać, czy przypadkiem nie powinnam wysiąść z autobusu i wrócić, bo kilka przystanków wcześniej widziałam leżącą na chodniku pestkę, więc powinnam ją wyrzucić, bo ktoś się potknie i złamie nogę, a jak starsza osoba, to może zostać przykuta do łóżka i nawet umrzeć od tego, i to byłaby moja wina.

      Miałam taki test, czy problem jest wart uwagi. Jeżeli jeden problem znikał, kiedy wymyślałam następny, to tak, jest to problem wydumany. Jeżeli po wymyśleniu następnego dalej mnie niepokoił, to można go wziąć pod uwagę.

      Prawdopodobieństwo, że twoje dziecko połknęło baterię jest bliskie zeru, ale niezerowe - przy odpowiednio długim czasie istnienia wszechświata nie ma prawdopodobieństwa zerowego ;). Możesz ewentualnie pojechać na to RTG, ale wtedy za dwa dni wymyślisz sobie następny problem wymagający RTG, bo będziesz to kojarzyła z poczuciem ulgi i spokojem. Niestety z pewną niepewnością trzeba się nauczyć żyć.

      Zastanów się, jak duże jest prawdopodobieństwo, że facet miał na tyle pod ręką zapasową baterię odpowiedniego typu, że łatwiej mu było włożyć nową niż szukać starej. Musiałby mieć taką kamizelkę jak wędkarz i różne typy baterii w malutkich kieszonkach.

      Współczuję, bo to daje w kość, pamiętam.
    • yoma Re: Boje sie o dzieci 01.01.16, 23:37
      Matko jedyna, i tutaj cię zaniosło? Radzili ci już dobrzy ludzie na trzech forach: skorzystaj szybko z pomocy specjalisty.
    • morabal Re: Boje sie o dzieci 02.01.16, 08:43
      No właśnie chodzi o to ze ja musze miec 100% pewnisci ze wszystko dopilnowalam. Pomimo ze sprawdziłam pokój to teraz zaluje ze za Malo dokladnie,ze pomimo iż jak piszesz maloprawdopoodbne ze tam byla bateria to ja biorę pod uwagę nawet historie ze przy produkcji w takiej lalce moze znalezc sie bateria luzem i jesli cos mi upadlo powinnam byla dokladnie przeszukać pokój,choc w tamtej chwili wydawało mi się ze nie ma ryzyka,dźwięku w ogóle nie skojarzyłam z bateria,nic nie widziałam żeby lezalo a i tak odkurzyłam myśląc a zrobię to dla swojego świętego spokoju choc nie widziałam potrzeby w tamtym momencie. Wiec mogłabym zrobić te rtg ale to byloby juz 4 w tych 2 tygodniach gdybym poprzednimk razy tez robila. I miałam nie dopuszczać do takich sytuacji i znowu mam problem. Przeciez sa normalni ludzie którzy nie maja takich przypadków,sa bardziej odpowiedzialni,nie maja takich przygow czy maja inne podejscie i te same sytuacje co ja olewają? Asia_i_p oraz inni jak wyjść z takiej sytuacji? Jak nauczyć sie rozpoznawac te sytuacje? Chciałabym umieć widzieć ze yaka sytuacja nie jest niebezpieczna i ok,a ta wymaga interwencji. Mysle ze każdy ma przypadki,ze nie ustrzege sie przed takimi sytuacjami tylko jak to odróżniać żeby zyc normalnie? Wiem ze specjalista ale psycholog czy psychiatra? I jak u was,da sie nauczyć normalne zyc,umieć dana sytuacje odebrać jako niezagrażającą?
      • asia_i_p Re: Boje sie o dzieci 02.01.16, 12:08
        Kwestia nie tkwi do końca w tym, jak rozróżniać, czy już masz obsesję czy nie, ale jak pogodzić się z tym marginesem błędu, że nie wiesz. Bo to jest kwintesencja zdrowego podejścia do sprawy - sprawdzam, czy klapka baterii jest dokręcona i już. Nie wymyślam scenariuszy, gdzie jeszcze ta bateria może być. Akceptuję, że jej obecność w innym miejscu niż za klapką jest możliwa, ale bardzo nieprawdopodobna i nie sprawdzam. Żyję z tą niepewnością, ufam, że skoro ja robię, co trzeba, to inni też zrobili co trzeba.

        To jest dlatego takie niebezpiecznie wciągające, że zaczyna się od małych strat powiązanych z potencjalnie wielkimi zyskami. Ściągnę lalce ubranie i otrzepię, to są raptem dwie minuty, a gdyby jednak ta bateria tam była, to uratuję dziecku życie. Co to są dwie minuty wobec życia dziecka. Tylko potem się okazuje, że te dwie minuty przynoszą ulgę na dwie minuty, więc szukam następnej baterii, itd. I okazuje się, że całe twoje życie z dzieckiem składa się z bronienia go przed mało prawdopodobnymi niebezpieczeństwami.

        Sama tego nie ogarniesz. Czy psycholog czy psychiatra nie wiem - kiedyś w państwowej służbie zdrowia to było na sztywno ustalone, chyba najpierw trzeba było do psychiatry, a potem do psychologa, nie wiem, jak jest teraz, ale jeden cię odeśle do drugiego, jeśli będzie trzeba.
    • differentview Re: Boje sie o dzieci 02.01.16, 11:04
      lek o dzieci jest w Twoim przypadku uzsadniony- ale nie z powodu baterii ale z powodu matki z natrectwami- psychiatra albo terapeuta jest wskazany bo zatrujesz zycie sobie, mezowi i dzieciom
    • lusitania2 Re: Boje sie o dzieci 02.01.16, 11:13
      psycholog koniecznie.
      Psychiatra doraźnie, żeby lekami stonować twoje stany lękowe.
      • morabal Re: Boje sie o dzieci 02.01.16, 11:20
        Czyli ze mam paranoje? Mąż ma racje ze nie ma po co jeździć na rtg ze żadnej baterii nie bylo? Do psychologa trzeba skierowanie? Głupio mi iść do internisty i opowiadać o problemach aby dal skierowanie.
        • asia_i_p Re: Boje sie o dzieci 02.01.16, 11:35
          Nie paranoję, nerwicę natręctw najprawdopodobniej. Musisz to wyleczyć, zanim całe twoje życie zmieni się w ciągłe zapobieganie nieistniejącym niebezpieczeństwom.

          Pewnie gdzieś tam w głębi głowy kołacze ci się głosik, że lepiej tak niż zaniedbać, że jesteś w gruncie rzeczy bardzo dobrą matką, bo dobre matki tak się troszczą. Nie daj się nabrać. Mnie otrzeźwił mąż - snułam rozważania, czy leżący na poboczu worek na pewno nie był człowiekiem, czy nie trzeba zawrócić, trzęsąc się z nerwów, owszem, ale na jakimś tam poziomie napawając się, jaka to ja jestem wrażliwa, to mi powiedział "Jak się będziesz tak nakręcać, to leżącego człowieka w końcu miniesz". Miał rację, bo nie da się zatrzymywać co 5 minut, żeby sprawdzić czy na pewno, więc w końcu pewnie odpuściłabym sobie całkiem i nie pomogła w prawdziwej potrzebie.

          Podobnie ty będziesz szukała nieistniejącej baterii, w pełni poczucia, że idealnie realizujesz obowiązki matki, a w tym czasie dziecko obleje się wrzątkiem w kuchni. Albo mniej spektakularnie - samo się nabawi przy tobie nerwicy lękowej, będzie się bało strasznego złego świata.

          Idź do lekarza.
          • asia_i_p Re: Boje sie o dzieci 02.01.16, 11:40
            Jest potrzebne skierowanie, ale z internistą nie musisz analizować objawów, podaj stany lękowe czy silne obniżenie nastroju, obawę przed depresją i dostaniesz skierowanie. Albo idź raz prywatnie, a potem powiedz interniście, że leczyłaś się prywatnie, a teraz chciałabyś na NFZ.

            A psychiatry czy psychologa w ogóle już nie musisz się wstydzić, nie takie rzeczy on słyszał, wszechobecna bateria to pikuś. :) Będzie dobrze, tylko daj sobie pomóc.
            • morabal Re: Boje sie o dzieci 02.01.16, 11:57
              Koniecznie chce gdzies iść,bo tak ze to chyba ja mam problem. Boje sie,boje,i doszłam do wniosku ze przyjdzie lato a ja będę bala sie pójść na działkę ,nie poleze,nie wypocznę bo będę musiała chodzić krok w krok za dzieckiem bo jak nie to będę analizowala kolejny tydzień czy czegos nie zjadlo,moze jakies szklo np? Kurczę w sumie to pamiętam jak jeszcze.mialam Male dziecko i pojechalam wieczorem na zakupy,cofając usłyszałam zgrzyt,olalalm,potem to analizowalam do tego stopnia ze mąż.musial wrócić na ten zalesiony zaulek na ktorym stalam i sprawdzić czy nie potrafiłam kogoś,psa,bo cos zazgrzytalo,a to byl hamulec ręczny,i nic mi wtedy tego nie wytłumaczyli,mąż pojechał dla świętego spokoju. Ale boje sie a jesli wtedy to byla psychoza a teraz mam racje,dziecko zjadlo baterie,wyleciała z lalki jakimś cudem? I umrze....bo nic nie zrobimy? Z drugiej str mam chwc juz wyluzować,nie mam sily czekać aż minie tydIen od zdarzenia żeby byc cjoc troche pewnym ze to byla paranoja.....wykoncze sie,co wieczór strach ......gdybym umialla logicznie myśleć to bym to olalal a nie wiem czy dobrze zrobię,raz oleje będzie lepiej dla męża dzieci a wyjdzie ze mialalm racje.....
              • asia_i_p Re: Boje sie o dzieci 02.01.16, 12:14
                No, każdy kij ma dwa końce. Może być też tak, że trzy razy nie olejesz przesadzonej obawy, za czwartym razem będziesz miała rację, ale trafisz na tego samego lekarza, który był tam trzy poprzednie razy, zostaniesz sklasyfikowana jako ta stuknięta od baterii i naprawdę tym razem potrzebnego RTG już nie zrobią, żeby niepotrzebnie nie napromieniowywać dziecka po raz kolejny.

                Jesteś w takim stanie, że już do końca nie możesz sobie ufać. Krótko jeszcze raz opisz mężowi całą sytuację i zdaj się na jego osąd. A potem wyszukaj sobie specjalistę i umów się na wizytę.

                Gdzieś słyszałam wersję, że w przypadku takich natrętnych myśli trzeba zaakceptować, że są i w ogóle z nimi nie walczyć, nie wdawać się w dyskusję, żyć tak, jakby ich nie było. Nie udowadniać sobie, że nie, bo i tak zawsze znajdziesz tę setną część promila świadczącą, że a może jednak. Po prostu przyjąć do wiadomości, że ma się takie myśli i nie ulegać im, robić swoje. Ale ja nie jestem specjalistą, konkretnie jak sobie z tym radzić powinien ci powiedzieć specjalista.
              • asia_i_p Re: Boje sie o dzieci 02.01.16, 12:20
                A - i dlaczego co wieczór strach? W dzień mniej się boisz? Dlaczego?
              • paris-texas-warsaw Re: Boje sie o dzieci 02.01.16, 12:31
                Jak tak się czyta, to faktycznie wyglada to na jakieś szaleństwo. Pewnie jakoś specjaliści temu zaradza, ale ja bym jednak ufała swojemu rozumowi i dzieliła zdarzenia na obarczone standardowym i "substandardowym" ryzykiem. Np. zjedzenie baterii przez dziecko - ryzyko standardowe, więc baterie trzyma się poza zasięgiem dziecka, jeśli widzi się, że jakas upadła, to szuka do skutku. Natomiast - zastanawianie się, czy w lalce była dodatkowa niezauważona bateria, to juz ewidentnie sytuacja bardzo mało prawdopodobna. Generalnie ja uważam, że bardzo wiele osób nie doszacowuje ryzyka i stad wypadki - zjedzenie baterii, napicie sie płynu do okien, wypadniecie przez niezabezpieczone okno, utonięcia. Kiedys tu był wątek kobiety, której się nie podobało oczko na wspólnej chyba działce z teściami, a miała małe dziecko. I ja to rozumiem - dla własnego komfortu takie elementy ryzykowne ja eliminuję - pewnych elementów nie ma, to mozna sie wylączyć z czujności w jakims zakresie. Jestem roztrzepana, to baterie, igły, płyny do mycia trzymam poza zasięgiem dzieci. I to jest wg mnie standard, tego wymagam od osób w domu.
                Co do baterii, które wyjął mąż - może Cię pociesze, jeśli tego nie wiedziałaś i nie dowierzasz mężowi, ale to taki standard i jesli ma trochę doczynienia z techniką, to pewnie to doskonale wie - z urzadzen nie używanych wyjmuje się baterie, bo się moga rozlać i popsuć urządzenie.
                Co do szkła - jakby dziecko zjadło, to pewnie by z bólu krzyczało, to nie fakir, że będzie przez tydzien w żółądku bez konsekwencji miało potłuczony kawałek szkła.
                No i tyle można zrobić, wypadki zdarzają się i na prostej drodze, są zdarzenia, których nie ma mozliwości zapobiec. Można tylko działać w ograniczonym, standardowym zakresie.
    • aguar Re: Boje sie o dzieci 02.01.16, 14:55
      Ja tylko chciałam dodać, że prawdopodobieństwo, aby tego typu bateria zdążyła się rozpuścić i narobić szkód w organizmie zanim zostanie wydalona ze stolcem, jest również bliskie zeru.
      • morabal Re: Boje sie o dzieci 02.01.16, 20:54
        Wieczorem najbardziej bo za dnia a dzis minela druga doba dziecko biega,jest wesole,nic mu nie dolega,no troche marudzi,ale żeby idą na raz 3 trojki. A w nocy boje sie ze cos będzie. Mam chyba paranoje. Dzis analizowalam wszystko i w sumie lalkę oproznilam z baterii wiec nawet wyciągając z niej ten caly plastik a musiałam sie naszarpac bo byl wewnątrz na kabelkach to wtedy bym poczula ta baterie luzem gdyby byla akurat przypadkiem. Po za tym to jak ja wzięłam potem to najpierw tez wsadzilam rękę w ten otwór i dopiero ja przekrecialam albo i nie sama juz nie pamiętam,wiec nie wiem czy cos w ogóle wyleciało xos usłyszałam ale bardzo delikatny dźwięk moze corka jadla chleb z ziarnem i jej zairno upadlo? Bo to byl tak delikatny dźwięk ale na wszelki wypadek rozejrzalam sie pl podłodze,nic nie bylo wiec zaczelam macac co to tak małego wypadlo,odkurzyłam na wszelki wypadek,chyba mogę spac spokojnie? Gdybym nie miała tej sxhizy z bateriami to pewnie bym nic nie zrobiła nawet nie zarejestrowałabym takiego dźwięku,albo rozejrzała sie dookoła nic nie ma i olala. Kurczę minek 2 doby,mysle ze nic nie bylo ale psycha mnie stresuje,poczekam jeszcze do tygodnia,po tygodniu juz chyba będę mogla zapomnieć o domniemanej baterii?
        • nagako Re: Boje sie o dzieci 02.01.16, 22:36
          Jestem mistrzynią wydumanych problemów ale moje to są całkiem realne w porównaniu z tym co piszesz. Mój trzylatek już kilka razy miał dostęp (przypadkowo a czasem przez czyjąś w tym naszą nieuwagę) nigdy nie robiłam z tego powodu cyrków. Naprawdę jest wiele bardziej prawdopodobnych rzeczy do połknięcia niż baterie. I z jakiego powodu Twoje dzieci miałyby się tymi bateriami tak zjadać?
          Moje dziecko nigdy nic nie ładowano do dzioba to może się nie znam ale kurcze czemu akurat baterie?
          Zrób to dla dzieci i męża i szukaj pomocy u specjalisty.
          • pade Re: Boje sie o dzieci 09.01.16, 01:49
            Dwa dni temu widziałam w wiadomościach lekarza, który wypowiadał się właśnie na temat zjadanych przez dzieci baterii.
            Autorko, te baterie to tylko wierzchołek góry lodowej. Jesteś już strzępkiem nerwów i sama stanowisz zagrożenie dla dzieci. One czują, że coś jest nie tak. Zasuwaj do lekarza.
            • morabal Re: Boje sie o dzieci 09.01.16, 09:29
              Wiec tak napewno gdzies pójdę,ale nie wiem gdzie. Prywatnie boje sir ze jedna wizyta nie wystarczy a na terapie prywatnie pewnie nie będzie mnie stać. Nawet nie wiem gdzie przyjmują psycholodzy na nfz. Ale poszukam,pójdę. Tylko ze zanim pójdę a państwowo to nie jest od reki tylko jakiś czas oczekiwania,to chce zmienić swoje nastawienie. Mnie sir wydaje Malo prawdopodobne aby dziecko cos zjadlo jesli posprzątałam ale chce chroboc swoje dzieci,nie chce przez glupote ich stracić i nie chodzi tylko ooo baterie a o wszystko przeciez moze polknac jakiś przedmiot,pieniążek i stanie w przełyku i będzie tak chodzić i chodzić tygodniami azndojdzie do tragedii bo 1,5 r dziecko nie powie ze polknelo. Przyrzeklam sobie ponad wszystko chronić je przed tym przed czym mogę a nie wychodzi mi i tak. NP rano wstaje,zaczynam.od odkurzania mieszkania,od przegrzebania koszy x zabawkami i od zagladniecia pod wszystkie meble i jest ok a potem np idę odkurzyć dalej jest to chwila a juz mam ten niepokój ze dzieci zostały same na chwile w pokoju i ta chwila moze być zgubna i zaczynam wyznaczać sobie termin np do 15 stycznia bo to będzie ponad tydzień to chyba juz by wyszlo cos,ale ten termin sie wyfdluza każdego dnia bo np dzis właśnie posprzątałam rano,a potem wyszłam odkurzyć kuchnie a dzieci same i juz musze czekać do przynajmniej przyszłej soboty i tydzień nerwów.a z drugiej strony moze ja nie jestem w stanie uchronic przed wszystkim" tylko nie chce moec do siebie pretensji,ale może ta ochrona jest bez sensu? Moze to ze pomimo sprzątania,braku dostępu do malych rzeczy szansa ze jak wyjde dziecko polknie cios nieodpowiedniego jest taka jak to ze akurat wychodząc z nimi na dwór spadnie na nie ceglowka? Czyli teoretycznie mogłabym nie wychodzić z domu i tez ryzykije.
              • pade Re: Boje sie o dzieci 09.01.16, 12:59
                lifehacking.pl/8-sposobow-na-natretne-mysli/
    • morabal Re: Boje sie o dzieci 06.01.16, 22:00
      Minelo juz tyle czasu od mojego posta,nic sie nie dzieje czyli to jak zwykle byly moje paranoje. Malo tego caly czas cos wynajduje,i nie mogę zyc spokojnie. Dwa dni temu sytuacja ze pudeko stlo na górze szafy,mąż postawił na nie nocnik na chwile potem.zdjął,bałam.sie ze wypadla jakas bateria bo pudełko po butach,bez wieczka,a w nim jego tysiąc śrubek,zakretek,kabli itp,ale przeciez uslyszalabym,widziała,mimo to od rana przeczesywanie pokoju z latarka w ręku. Dzis znowu przeczesalam pokój bo wmowlam sobie ze pomimo iż wtedy 1 stycznia sprawdzalam wszystko ,odsuwalam meble,to nie pamiętam czy pod noga od stolu sprawdzalam i znowu paranoja ze bateria z lalki mogla leżeć 5 dni pod ta noga i ktores dziecko zjadlo wiec dzis doszczętnie sprawdziłam pokój,ale i tak mam problem bo musze jutro przeczesac szafy z ubraniami,niby porzadkowalam je przed świętami,niby nie miałam ja stycznosci z bateriami,ale chyba lepiej dmuchać na zimne i znowu będę sie stresować,bo sprawdzę,będę pewna ze nie ma ale musze czekac znowu z tydzień żeby miec pewność ze nic nikt nie zjadl 😞 nie mam juz sily
      • iziula1 Re: Boje sie o dzieci 06.01.16, 22:40

        A nie możesz troche "oswoić" tej swojej nerwicy?
        Wszystko robisz dobrze,to że dbasz o bezbieczeństwo dzieci, przewidujesz, zapobiegasz. Ale skoro to pochłania aż tyle czasu zacznij sobie notować co i jak dokładnie sprawdziłaś. Nie musi to być kartka tylko tworzenie w umyśle mapy miejsc które już sprawdziłaś i TAM BATERII na pewno nie ma. Sprawdzaj na spokojnie bez nerwów, "notuj" sobie że każdy pokój jest bezpieczny. A baterie, śrubki i inne drobiazgi wynieś do piwnicy lub na balkon-przy takiej pogodzie nikt na balkon nie wychodzi a tym bardziej nie wypuszcza dzieci.
        jak tak zamykam biuro. Przekręcam klucz w drzwiach, maksymalnie skupiam się na tej czynności, powtarzam sobie w myslach że własnie zamykam drzwi, potem sprawdzam przez naciśnięcie klamki. I zanim odejde - powtarzam sobie że drzwi sa dobrze zamknięte.
        Już nie wracam , nie dręcze się po nocach czy drzwi zakmniete etc.

        To oczywiście nie wyklucza lekarza / psychologa / psychiatry i rozmowy z mężem.
        • yoma Re: Boje sie o dzieci 06.01.16, 22:53
          Jak wyeliminuje baterie, to zostanie szklana figurka u ciotki z obtłuczonymi od stu lat rączkami albo to, że dziecko dotknęło wanny mytej tydzień temu cillitem. Jak wyeliminuje cillit, to wymyśli coś innego. Tylko specjalista.

          Autorko droga, a karmisz ty te dzieci w ogóle? Tak normalnie, jedzeniem? Czy ze strachu nie dajesz im jeść?
    • froshka66 Re: Boje sie o dzieci 06.01.16, 23:14
      zakładając, że to nie troll… :
      czy masz świadomość, że takim zachowaniem zamiast chronić to niszczysz dzieciom życie?
      Przecież one to widza i czują
      Twój strach , przerażenie i nerwy
      i same zaczynają się bać
      Taka przyszłość chcesz dla nich wybrać?
    • po-trafie Pomoz sobie i swoim dzieciom 08.01.16, 17:40
      Tak jak pisaly przedmowczynie:
      wiekszosc ludzi dba o dzieci, chroniac je przed zagrozeniami w granicach pradopodobienstwa. Np nie klada baterii na dzieciecym talerzu, nie daja dzieciom baterii do zabawy itp.

      Malo kto ma ambicje codziennego aktywnego chronienia dziecka przed rzeczami nieprawdopodobnymi. Nie ubieramy dzieci w strone przeciwpromienne, nie podajemy lekow na choroby, ktorych nie posiada, nie robimy testow krwi i moczu co tydzien, nie wozimy na RTG kilka razy w tygodniu, nie zakladamy ze do jedzenia kupionego w sklepie dostala sie trucizna itp.

      To co Ty robisz, jest szkodliwe. Dla ciebie, dla dzieci, dla twojego malzenstwa.
      Pomysl o tym, jak czuja sie dzieci, widac codziennie zestresowana, przejeta matke, ktora zamiast spedzac z nimi czas lub robic cos dla niej przyjemnego przeczesuje mieszkanie w poszukiwaniu nieprawdopodobnej baterii.
      Czy chcialabys zeby to byl ich wzor? Zeby one tak spedzaly swoja doroslosc?
      Pomysl, ile innych pozytecznych i przyjemnych rzeczy moglabys zrobic zamiast tego przeczesywania.
      Pomysl, ile skorzystalaby Twoje dzieci i rodzina, na wypoczetej, szczesliwej, zadowolonej z zycia mamie, ktora nie wyszukuje nieprawdopodobnych niebezpieczenstw i nie probuje ich przed nimi uchronic.

      Nie pytaj sie: a co jesli bateria tam byla?
      To jest takie samo pytanie jak: a co jesli ktos dosypal arszeniku do mleka mojego dziecka?

      Owszem, moglo sie to zdarzyc. Ale szanse na to sa tak niewielkie, ze naprawde nie ma sensu sie tym martwic, bo zwiariujesz. Stracisz na martwienie sie zycie swoje i dzieci.

      Idz do lekarza. JAK NAJSZYBCIEJ.
    • morabal Re: Boje sie o dzieci 08.01.16, 21:36
      Dziękuję za wszystkie wpisy. Sama mysle ze to moje paranoje,jestem zmęczona. Nie wiem skąd to mam? Matka twierdzi ze od małego bylam ambitna i zawsze musiałam zrobić wszystko np lekcje,naukę Perfect,bałam sie ze nic nie umiem a wracałam z 5. To starszne z jednej strony mysle ze wymyślam a zdrugiwj gdy tylko pomysle ze chodzi o Moje dzieci wpadam w panikę,bo jednak zdarzają sie sytuacje ze dziecko polknie baterie a po sprawie u śmierci rodzice mówią ze nie wiedzs skąd? Ja juz wszystko przegrzebalam,nie ma dostępu nawet do malych przedmiotów ale i tak się boje. Napiszcie mi jak jest normalnie zyc a jak nieodpowiedzialnie? Tzn ja juz sobie obczailam plan ze nie zostawie dzieci a szczególnie półtorej rocznego samego nawet na chwile,pomimo iz wszystko jest juz niedostępne,tylko ich zabawki w pudelkach to i tak mam plan ze nawet na siusiu,na wode na herbatę,na wylaczenie zupy biorę je ze sobą,choc mamy Male mieszkanie dwupokojowe. I dzis się zapomniałam starsze chciało kartki,mlodsze ukladalo klocki wiec na te 2 min wyszłam do 2 pokoju wziac kartki i potem rozmyslallam czy w ten czas mlodsze czegos niepolknelo,raczej nie bo to chwila a ono bawili sie klockami,ale może to byli nieodpowiedzialne z mojej strony? Ale odkurzalam rano wiec nic by nie bylo na podłodze,a jesli bylo? Mąż twierdzi ze wystarczy pochować baterie,Male rzeczy itp i mogę zostawić ich samych a ja popadam w paranoje i wyrzuty sumienia ze znowu narazilam ich na niebezpieczeństwo no wyszłam po kartki. Napiszcie czy mam racje czy mąż? Czy wy tez tak wszędzie chodzicie z dziecmi nawet na chwile? Ja juz mam mentlik w glowie i sama nie wiem. Niby nic by się nie stali ale jesli akurat czegos nie zauważę zostawie na chwile i sie stanie to będę zalowac moze lepiej dmuchać na zimne i byc przewrazliwionym,tylko ze to strasznie męczące jest i nie wiem jak długo dam rade. ...
      • yoma Re: Boje sie o dzieci 08.01.16, 23:01
        Już chyba szóste forum ci mówi: idź do lekarza, zanim ten mąż odejdzie zabierając dzieci. Nie, baterie to nie cyjanek potasu. Nie, nie zabieramy dzieci ze sobą do sracza, chyba że same wejdą. Tak, mąż ma rację.
      • differentview Re: Boje sie o dzieci 08.01.16, 23:25
        na czlowieka czyhaja miliony niebezpieczenstw a Ty nie wiedziec czemu ograniczylas sie tylko do polykania baterii, baterie i baterie... moze zeby nie bylo nudno rusz wyobraznia i na kazdy dzien wymyslaj inne zagrozenie?
        • yoma Re: Boje sie o dzieci 09.01.16, 13:52
          Przecież wymyśla. Pani doktor, szybko, jakie są objawy zatrucia cillitem, bo tydzień temu myłam wannę, a dzisiaj dziecko dotknęło rączką...
      • ciociazlarada Re: Boje sie o dzieci 08.01.16, 23:48
        Idz do lekarza. Maz ma racje.
        • ma_ma_28 Re: Boje sie o dzieci 09.01.16, 14:34
          Morabal,
          na kilku forach podejrzewano, że jesteś trollem. Ale chyba nie...
          Przeanalizuj na spokojnie wszystkie wątki o połknięciach/zakrztuszeniach, które założyłaś (również te pod innymi nickami) i zastanów się nad radami, których Ci udzielono.
          Żywiłaś podejrzenia połknięcia przez dziecko szkła, baterii, Twoich tabletek na tarczycę (btw to Ty pisałaś, że jesteś w trzeciej ciąży/masz 17-miesięcznego chłopca potem że jednak dwie córki w wieku 3,5l oraz 17 miesięcy?). W końcu jak to jest?
          Wyciągnij wnioski i zastanów się nad sugestiami...
    • paris-texas-warsaw Re: Boje sie o dzieci 09.01.16, 16:39
      Może trochę Ci pomoże, jak poczytasz o nadopiekuńczych matkach i pomyslisz o swoich zachowaniach, jako majacych jakieś możliwe uwarunkowania (w tekście), chociaż w odniesieniu do konkretnej osoby psycholog czy bardziej psychoterapeuta by Ci pomogł zrozumieć dokładnie z czego to wynika w Twojej sytuacji. Ja sama kiedyś na początku swojej terapii trafiłam do terapeuty, bo byłam zmęczona swoją opieką i wysoka poprzeczką, czego wtedy nie nazywałam nadopiekuńczością, a co dla terapeuty było pewnie jasne. I chociaż to nie były takie natrętne czynności, to nie widzę jakiejś ogromnej rożnicy, bo może skala lęku albo radzenie sobie było inne. Po długim czasie zaczełam widzieć nadopiekuńczość, po jeszcze dłuższym mogłam zluzować, a np. dopiero ostatnio poczułam, jak mi się pewne emocje związane z moimi bardzo odległymi w czasie przeżyciami poustawiały w odpowiednie miejsca, z czego one wynikały i poczułam, że kolejne ograniczeia w opiece nad dziećmi przestały istnieć. I myślę, że jeszcze dalej bym poszła i są jeszcze całe obszary "luzu", po które warto sięgnąć. Ja bardzo lubię takie dogłębne zajmowanie się tematem, ale może szybsze techniki są równie skuteczne.

      www.psychologia.edu.pl/czytelnia/59-niebieska-linia/1014-matki-nadopiekuncze.html
      • paris-texas-warsaw Re: Boje sie o dzieci 09.01.16, 17:10
        dzielnicarodzica.pl/42097/40/artykuly/mama_i_tata/aktywna_mama/Najwieksza_zmora_dziecka_toksyczna_matka
        Tu jeszcze faje wypisane cechy, które trzeba widzieć na odwrót. Może łatwiej zobaczysz, jeśli sama miałaś taką mamę? To może być trudno Ci przełożyć na tak małe dzieci i stosunek do nich, bo właśnie u małych dzieci lepiej to widzą specjaliści, może nie umiesz się np. odkleić od dzieci, może coś innego dzieje się w relacjach z nimi, to jest rzadko opisywane w popularnych artykułach, ale dla specjalistów do wyłapania. Na wczesnych etapach życia dziecka bardziej to podciagnąć pod czułość, bardzo dobrą opiekę, etc. Potem bardziej by zaczęła wychodzić patologia, bo pewnie baterie by się zmieniły w cos innego. Może pomyśl, że przez to, że masz bardzo konkretne "próby raczenia sobie z sytuacją", to na wczesnym etapie życia dzieci możesz z tego wyjść i nie poniosą one szkody, jak się za to weźmiesz. Pomyśl może sobie z drugiej strony, żeby łatwiej było Ci zacząć, że wysokie standardy bezpieczenstwa są zawsze w placówkach opiekunczych, bo nikt nie chce karnie odpowiadać, a mimo to dzieci ciagle same siedzą na dywanach, nikt się nimi nie przejmuje, muszą mieć tylko w miarę bezpieczną przestrzeń, ale nie do przesady i masowo w żłobkach i przedszkolach nie giną, a przedszkolanki nie siedzą w więzieniach. Powodzenia:) Twój wątek też zmusił bym się zastanowiła nad swoją kondycją, bo tego nigdy za wiele:)

        dzielnicarodzica.pl/42097/40/artykuly/mama_i_tata/aktywna_mama/Najwieksza_zmora_dziecka_toksyczna_matka
        • morabal Re: Boje sie o dzieci 09.01.16, 21:42
          Dziekuje za te linki,poczytalam. Nie chce byc taka matka,nie chce zmarnować zycia dzieciom. Mija matka nie byla nadopiekuncza,wiec nie wiem czemu ja taka jestem? Ale pamiętam ze w pierwszej ciąży od poczatku bałam sie czy wszystko będzie ok,kolezanka tez byla w ciąży cieszyla sie,a ja do samego końca nie cieszyłam sie,nie mówiłam nikomu(chyba ze mnie spotkam i widział brzuch i sam zapytam) bo bałam sir ze zaprsze,przeciez zdarzaly sie przypadki ze lekarze spartolili i dziecko umarli podczas porodu. Podczas drugiej bylo lepiej ale w 8 tv dostałam plemienia ,bralam tabletki na podtrzymanie i bylo to samo do konca strach. Matka moja nie byla nadopiekuncza,na pewno nie,miała nas 5 wiec nie,ale pamiętam ze od zawsze jej sie pytalam o wszystko,do tej pory pominajac teraźniejsze moje paranoje o wszystko dzwonie do matki,pytam o zdanie. Ale nie byla nadopiekuncza,nigdy,sami lataliśmy po osiedlu itp. Nie wiem skąd to mam,ojciec lubil wypic,byly awantury,po za tym nigdy nie byl prawdziwym ojcem,wieczne pretensje,strach bylo wejść do kuchni zrobić sobie kanapke jak on tam siedzial bo można bylo dostać ochrzan za pokruszenie chleba....i siedzieliśmy glodni aż wyszedł,wtedy bylo fajnie. Nie chce krzywdzić swoich dzieci ale chciałabym tak bardzo aby nic im nie zaszkodziło dopóki sa Male i głupie żeby czegos przez mija nieuwagę niepolknely. A zawsze zrobię cos noe tak,popelnie blad, chciałabym juz cieszyć sie,zyc normalnie,a caly czas boje sie ze może cos zjadly,ja nie widziałam i będzie tragedia stad moja obsesja na temat pilnowania ich na każdy kroku. Ale może to jest skorka za wyprawkę,niby dopilnuje a wyrosną zalęknione sierotki?
          • pade Re: Boje sie o dzieci 09.01.16, 21:47
            Przeczytaj, to o Tobie:
            www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-nerwowy/lek-uogolniony-przyczyny-objawy-i-leczenie-jak-sobie-radzic-z-lekiem-u_34721.html
            • morabal Re: Boje sie o dzieci 09.01.16, 22:14
              Tak dokladnie to o mnie,choc ja wiem czego sie boje,ale to omnie,zawsze czarne scenariusze. Ty pisalas o tym reportazu w wiadomościach o bateriach,dlaczego to jest wierzchołek góry lodowej? Nie sa one takie straszne jak się naczytalam?
              • pade Re: Boje sie o dzieci 10.01.16, 00:45
                Wierzchołek góry lodowej Twoich problemów, czyli potocznie mówiąc nerwica.
                Idź jak najszybciej do lekarza, na terapię NFZ będziesz musiała troszkę poczekać, ale nie masz wyjścia, zaszkodzisz dzieciom nie lecząc się.
            • agusia.24 Re: Boje sie o dzieci 12.01.16, 09:12
              to masz już odpowiedź skąd to się bierze, przez Twoje trudne dzieciństwo (wiem coś na ten temat), ale pamiętaj lękowe matki mają lękowe dzieci, nie lecząc się robisz swoim dzieciom realną już nie wymyśloną krzywdę, weź się za siebie póki dzieci małe
    • morabal Re: Boje sie o dzieci 14.01.16, 21:21
      Pewnie juz nikt nie odpisze,ale nie mam z kim pogadać. Baterie okazaly sie schiza. Nie w tym rzecz. Ja popadlam w jakas taka paranoje,ze musze pilnować dzieci,musze dokladnie ich strzec. No bo to są moje dzieci i niewybaczylabym sobie gdyby im sie cos stalo przez moja nieuwagę. Kiedys nie zdawałam sobie z tego sprawy,owszem patrzyłam,pilnowalam zawsze ale bez przesady jakos tak naturalnie,a teraz mam plan ze codziennie musze przewidzieć kazda mozlliwa zagrazajaca im sytuacje. No i np gdy 1 stycznia bałam sie ze może z lalki niewiadomo jakim cudem wypadla bateria to juz po 10 dniach czyli 11 mogę spac spokojnie bo bylyby objawy,ale to się nie konczy jest 14 a ja prawie codziennie popelniam jakiś błąd i ten czas sie wydluza. Pomimo iż wiem ze musze ich pilnować następnego dnia zanim pomysle zrobię cos odruchowo i czas sie wydluza. Np. jechaliśmy do lekarza autem,bylo juz ciemno,mąż wsadzil jedno w fotelik z przodu ja drugie z tylu i nie pomyślałam,nie sprawdziłam czy na foteliku nie ma czwfos co mogloby polknac,niby Malo prawdopodobne ale czas sie wydluzyl. Albo szliśmy ze spaceru i starsze po klatce schodowej szlo jak piesek i wtedy mnie to bawili a potem miałam wyrzuty ze nie przewidzialam ze powinnam patrzeć dokladnie,a jak na schodach coś lezalo? Sama juz nie wiem mogłabym zyc tak ze trudno,jest to Malo prawdopodobne żeby cos lezalo na schodach,w aucie itp ale jesli akurat i ja tego nie przewidze? I teraz znowu liczę dni do 20 stycznia przynajmniej,ale co jak po drodze znowu cos się wydarzy? Nie umiem wszystkiego przewidzieć,nawet mam wyrzuty ze zostawiam ich samych na chwile jak odkurzam,ale jakos sobie z tym radze bo wiem ze w pokoju nie ma niczego niebezpiecznego. Boje sie ze każdy spacer będzie koszmarem ,patrzeniem po rękach,a po spacerze dumaniem i analizowaniem czy aby na pewno dobrze ich pilnowalam. Juz teraz codziennie przedluza mi się ten czas oczekiwania. Z jednej strony wiem ze to chore a drugiej moze lepiej byc przewrazliwionym a miec bezpieczne dzieci? Ciężko mi to ogarnac najlepiej siedzialabym z nimi w domu,ale przyjdzie wiosna lato i zacznie sie dwór i sama będę musiała ogarnac dwójkę na tym obcym niebezpiecznym terenie. Do tej pory dopóki o tym nie myślałam cale lato wiosnę przezyly ale może miałam sxczecie,moze nie warto ryzykować? Nie chce rad typu idź do lekarza,pójdę do psychologa tylko czekam na termin,pójdę żeby sobie pogadać,ale do tego czasu kurczę mamy powiedzcie jak jest u was? Nie mam kogo zapytać bo mnie wezmą za wariatkę przewrażliwiona ,wiec pytam tu,naprawde chce wiedzieć jak żyją inne mamy? Tzn czy pozwalacie sobie na wychodzenie żeby posprzątać,czy na dworzu,u gości chodzicie za dzieckiem krok w krok,wszystko umiecie przewidzieć? Moze to ja jestem taka beznadziejna? Jak miałam jedno dawalam rade,teraz ciężko,a mąż jeszcze czasem mi dowala jak dzis dzieci krzyczą,plączą,bo chca abym jedenmu rysowala drugiemu dawala klocki a on twierdzi ze mną rządzą i weszly mi na głowę,ze nie potrafię ich wychować,na wszystko pozwalam.
      • verdana Re: Boje sie o dzieci 25.01.16, 16:07
        Najwyższa pora na lekarza, bo to co robisz realnie zagraża zdrowiu psychicznemu dzieci. Zdajesz sobie oczywiście sprawę, ze dziecko jedząc posiłek też może się fatalnie zakrztusić, picie wody zagraża zachłystowym zapaleniem płuc, dziecko, które biega może nieszczęśliwie upaść - a więć nawet najtroskliwsza matka nie jest w stanie zapobiec wszystkiemu. Nie ma nic takiego, jak 100% bezpieczeństwo dzieci -każdy posiłek jest potencjalnie śmiertelnym zagrożeniem. Takie pilnowanie dzieci zaburza ich poczucie bezpieczeństwa, zaburza normalne kontakty z matka, pokazuje im świat jako miejsce, gdzie w każdej chwili grozi śmierć. Chodzenie cały czas za dzieckiem uniemożliwia mu normalne życie i normalną zabawę. Przy tym połknięcie klocka jest niebezpieczeństwem bez porównania mniejszym. Nie jesteś beznadziejna, tylko chora - i to na chorobę, którą trzeba wyleczyć jak najszybciej, bo to ona zagraża Twoim dzieciom najbardziej.
        • 1986natka Re: Boje sie o dzieci 26.01.16, 10:58
          Dziekuje za odpowiedzi,myślisz ze mogę spróbować sama psychoterapia? Nie za bardzo chciałabym jechac na lekach. Po za tym tu nawet nie chodzi o samo chodzenie za nimi non stop to jest na zasadzie ze np wyjmę kuferek z szafki aby znalezc taśmę klejaca,nie pamiętam co tam jest i szukam,a potem zastanawiam się a co jesli cos mi wypadlo i nie zauwazylam a dziecko polknie? Moze to przesada,ale czy normami ludzie po prostu wyjmują szukają i nie zastanawiają sie nad tym jesli nie widzieli nie słyszeli aby coś upadlo? Ja po tym zawsze odkurzam na wszelki wypadek a i tak boje sie ze cos zjadły,cos wypadło,nie umiem wyluzować,najlepiej chyba byloby nie wyciągać takich rzeczy przy dzieciach?
          • ciociazlarada Re: Boje sie o dzieci 26.01.16, 11:17
            Dziewczyno, ile osob musi ci jeszcze napisac, ze jestes chora i powinnas sie udac do lekarza?

            Nie, to nie jest normalne. Owszem, to jest przesada. Maz powinien zadbac zebys miala jak najmniej kontaktu z dziecmi jesli nie podejmiesz leczenia.
          • emila.dudek Re: Boje sie o dzieci 26.01.16, 11:22
            Leczenie i to jak najszybsze, Zatrujesz życie sobie jak i całej rodzinie. Nie czekaj na termin tylko biegiem prywatnie. Inne mamy nie zastanawiają się czy coś wypadło z szafki, po prostu wyjmują i już. A w związku z twoją paranoją przypomniał mi się kawał:

            Połknięcie monety:

            Pierwsze dziecko: Wzywasz pogotowie i domagasz się prześwietlenia.

            Drugie dziecko: Czekasz aż wysra .

            Trzecie dziecko: Odejmujesz mu z kieszonkowego.
          • karme-lowa Re: Boje sie o dzieci 04.02.16, 19:52
            Znowu zmieniłas nick ...
    • pade Re: Boje sie o dzieci 30.01.16, 13:28
      Dla autorki:
      www.mhim.org.uk/document_uploads/Other%20Languages/stress%20polish.pdf
      Wyszła też niedawno książka: "Zwalcz niepokój, uspokój umysł i odzyskaj swoje życie" GWP
      Może ta lektura ułatwi Ci oczekiwanie na spotkanie z psychologiem.
      • vilez Re: Boje sie o dzieci 30.01.16, 17:23
        Nie pisz jej takich rzeczy. Ona potrzebuje psychiatry i to pilnie, a nie- takich uspokajaczy.
        • morabal Re: Boje sie o dzieci 30.01.16, 17:48
          Myślałam ze ja mam cos z Glowa,ale wybacz ty chyba cos masz nie tak ze sobą,cos sie uparla na tego psychiatrę? Pani Agnieszka pisze,ze w moim przypadku moze wystarczyć krotka nawet niedluga,a krotka terapia,a ty ciągle z tym psychiatra? Owszem mam lęki o dzieci i wyolbrzymiam problemy,troche z niepewności własnej osiby czy naprwno dobrze zadbalam o dzieci dlatego wyolbrzymiam,ze cos się stanie,ale bez przesady jak narazie to w.miare kontroluje,wiem ze przesadzam,pisze tu bo mi to pomaga,a mimo swoich schiz żyje normalnie,boje sie np ze dziecko się zakrztusi spinka a mimo to starsza nosi spinki na włosach itp.nie mam golych ścian bez mebli itp.
        • pade Re: Boje sie o dzieci 30.01.16, 18:41
          Przecież nie doradzam jej lektury ZAMIAST terapii. W każdym z moich postów sugeruję wizytę u lekarza.
          • vilez Re: Boje sie o dzieci 30.01.16, 18:54
            Ale ona z tego zrobi "zamiast".
            W sumie- i tak nie mamy na to wpływu...
      • morabal Re: Boje sie o dzieci 30.01.16, 17:49
        Pade-dziekuje za literaturę.
        • verdana Re: Boje sie o dzieci 30.01.16, 21:12
          Problem w tym, zę Ty wcale nie troszczysz się o dzieci, tylko o siebie. Zrobisz absolutnie wszystko, aby sie nie denerwować. To jest w tej chwili dla Ciebie najwazniejsze - wcale nie dobro i bezpieczeństwo dzieci. Zrobisz wszystko, aby o dzieci się nie bać, nawet kosztem dobra dzieci, które w tym momencie nie liczą sie jako osoby, tylko jako ktoś, kto ma nie sprawiać Ci przykrości i nie dodawać lęku. Innymi słowy nie wmawiaj sobie, że troszczysz sie o bezpieczeństwo dzieci, bo tak nie jest - troszczysz sie jedynie o siebie, o własne samopoczucie. Dlatego właśnie lekarz jest potrzebny natychmiast.
          • morabal Re: Boje sie o dzieci 30.01.16, 21:34
            A to przykre bo naprawdę troszczę sie o dzieci i ich bezpieczeństwo. Czy ty masz w ogóle dzieci? Czy wychodzsc na plac zabaw z 2 malych dzieci jesteś w stanie ich upilnować? Ja się staram ale nie wiem co jest w ziemii,piasku,na lawce,kolo drzewa,nie rozdwoję się,wiec po spacerze mam myśli czy aby nic nie bylo,nie zjadly itp.....ty nie masz? Wierzysz w obcym miejscu co obcy ludzie tam przebywający pozostawili a np bateria z zabawki,a jakiś lek,a narkotyk....... A pomimo to ze się boje nie siedzę w domu tylko z nimi wychodzę,wiec chyba gdybym tak tylko starala sie nie miec stresów to bym siedziala w domu. Ale o czym tu rozmawiać pewnie nawet dzieci nie masz wiec nie wiesz.
          • pade Re: Boje sie o dzieci 30.01.16, 23:08
            Trochę głupio zabrzmiało to, co napisałaś Verdano.
            Czyżby chodziło Ci o to, że ten lęk o dzieci nie jest rzeczywistym niepokojem o ich dobro ale objawem choroby?
            • verdana Re: Boje sie o dzieci 01.02.16, 19:45
              Lęk o dzieci jest objawem choroby i Autorka zrobi wszystko -łącznie z ograniczeniem dzieciom elementarnej wolności - aby sama poczuć się lepiej. Ten lęk o dzieci utożsamia z dbaniem o dzieci - a przecież tak naprawdę o nie nie dba, bo taki lęk skrzywdzi wcześniej czy później każde dziecko. Dba przede wszystkim o to, aby sie jak najmniej denerwować, ograniczając dzieciom aktywność, zabawki itd. Niech się nie bawią, niech nie grzebią w ziemi, niech nie robią tego, co wszystkie dzieci - bo najważniejszy jest spokój mamy. Dbaniem o dzieci byłoby natychmiastowe udanie sie do specjalisty. Ale Autorka tego najwyraźniej nie chce - bo uważa to, co robi za jedyną możliwą formę chronienia dzieci, kompletnie nie biorąc pod uwagę ich potrzeb - bierze pod uwagę tylko swoje.
              • ola_dom Re: Boje sie o dzieci 01.02.16, 20:02
                verdana napisała:

                > kompletnie nie biorąc pod uwagę ich potrzeb - bierze pod uwagę tylko swoje.

                Może nie tyle "nie bierze", co nie za bardzo zdaje sobie z nich sprawę.
                Skutek jest taki sam, jednak przypisywanie egoistycznych intencji tam, gdzie ich (być może) nie ma, może być krzywdzące, szczególnie w tak delikatnym przypadku, jak macierzyństwo. Tak mi się zdaje. A jeśli faktycznie przyczyną jest rozregulowany system hormonalny, to "intencje" i "branie pod uwagę" w ogóle nie za bardzo mają zastosowanie.
                • morabal Re: Boje sie o dzieci 01.02.16, 21:25
                  To autorka sie wypowie,autorka zdaje sobie sprawę ze przesadne sa jej myśli a mimo to puszcza dzieci luzem na placu zabaw,patrzy owszem,czasem nachodzą ja myśli a co jesli cos tam bylo i dziecko zjadlo? Mimo tych głupich myśli,niedorzecznych,autorka wychodzi z dziecmi na dwór,puszcza pobiegać,zabawki maja nawet te na baterie tylko autorka juz wie bo przejrzala zabawki i wie które maja baterie a które baterie miały kiedys dawno wyjęte dzieki czemu nie będzie schiz pt. Nie wiem czemu ta zabawka nie ma baterii? Czy ja zjadly czy juz ich nie miała? Owszem Verdano masz racje bo sama wiem ze ogra uczą mi mój sposób myślenia taka swobodę jak kiedys,gdy sie nie przejmowałam,robiłam wszystko naturalnie,teraz robię to troszkę wbrew sobie,ale robię aby właśnie dzieci nie krzywdzić.
    • kokoryczko Re: Boje sie o dzieci 01.02.16, 13:27
      DO AUTORKI

      twoje natręctwa szkodzą całej rodzinie!

      Sama leczę tarczycę, zanim ją zdiagnozowano miała ataki pani i naprawdę głupie lęki w sytuacji gdy odkurzałam, siedziałam przy komputerze, piekłam ciasto - odkurzacz/komputer/piekarnik zaraz wybuchnie; wracałam sie z powrotem do domu, by sprawdzić czy gaz się nie ulatnia, czy żelazko jest wyłączone (nawet jak nie używałam!!!). Okazało się, że to wina tarczycy! Leczę się już kilka lat, nadal zmagam się z przykrymi skutkami niedoczynności, ale te schizy zniknęły po zażywaniu hormonów. Dam sobie rękę uciąć, że masz za niską dawkę! Idz do dobrego endokrynologa, drąż temat, psychiatra też Ci się przyda.. tak się nie da życ, robisz straszną krzywdę tym dzieciom, raz wpojony lęk ciężko jest odkręcić, o ile się wogóle da.. mąż też może mieć dość. Nie pytaj ciągle ludzi o prawdopodobieństwo katastrofy tylko zrób coś ze SOBĄ. Powodzenia!
      • kokoryczko Re: Boje sie o dzieci 01.02.16, 13:28
        *miałam ataki paniki
    • alinka_li Re: Boje sie o dzieci 06.02.16, 02:22
      Morabal, po co ciągle szukasz tych baterii, odkurzasz, sprzątasz z latarką? Przecież one wszystkie już są zjedzone:D




Pełna wersja