lena575
17.08.16, 13:42
Przeczytałam w sobotniej Gazecie rozmowę w prof.Bortnowską
wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20540296,halina-bortnowska-nieunikniona-nieublagana-kropka.html
i - mając doświadczenie w opiece nad starszymi - widzę, że ten przełom to stan, gdy się twierdzi, że "młodsi nie rozumieją starszych", i, że "młodsi stosują model opieki nad starszymi taki sam jak wobec dzieci, bo innego nie znają".
Z całym szacunkiem, to starsi przestają rozumieć młodszych i (bezwiednie?) uważają, że młodsi powinni zmniejszyć aktywność.
Znajomi, którzy mają rodziców około 80-tki, mówią to samo. W pewnym wieku zaczynają się pytanie "nie mógłbyś mniej pracować?", "nie mógłbyś zmienić pracy na mniej absorbującą?", "po co jedziesz do jakiejś Namibii, tam na pewno niebezpiecznie?", "po co jedziesz na wczasy na Mazury, mogłabyś posiedzieć ze mną na działce", "po co jeździsz tyle na rowerze?", "po co ci ten basen, lepiej byś u mnie okna umyła?". Są nawet tacy, którzy słyszą "jak ci się coś stanie to kto się mną zajmie" ...
Czy my też tacy będziemy ? Nie ma wyboru?