selina99
09.07.18, 11:57
Nie jest to wątek z cyklu kupiłam dom e chcę mieszkanie. Owszem, na starsze lata marzy mi się wygodne mieszkanko lub dom w bloku, teraz chcę korzystać z uroków jakie daje własny ogródek. Rzecz w tym, że będąc młodym małżeństwem dostaliśmy w spadku po babci dom. Całe moje życie zmieniło się o sto stopni, bo przeprowadziłąm się 40 km od domu rodzinnego i miasta. Mieszkałam na wsi, 7 km od miasta, około 40 tysięcy mieszkańców. Wylądowałam w wiosce 14 km od miasta, ale miasto liczy zaledwie 17 tysięcy. Powierzchniowo jest duże, ale jednak to nie to samo. Dom wymagał remontu, wprowadziliśmy się po kilku latach. Nie mamy kredytu, mamy własne miejsce na ziemi, niby wszystko fajnie, ale mnie czegoś brakuje. Na wiosce gdzie obecnie mieszkam nie ma dzieci. My mamy dziecko, i one jest bardzo poszkodowane, bo brakuje mu zabaw z rówieśnikami. Jest kilkoro dzieci, ale głównie starsze. Niewiele wychodzi na wieś. Nie ma tu placu zabaw. Kolejną sprawą jest to, że mąż dużo pracuje. Jest w domu kolo 17 stej, potem robi coś na podowrku i latem widujemy się od 20 stej tak na prawdę.
Ja od ponad roku walczę ze zdaniem prawa jazdy. Bardzo się stresuję i czuję silną presję, ale autobus od nas jeździ 3 razy na dzień. Każdy wyjazd wiąże się z ciąganiem męża. Dawniej gdy mieszkałam u mamy autobusy kursowały niewiele lepiej, nie oszukujmy się, prawie nikt już nie korzysta z komunikacji wiejskiej. Za to tam byłam bliżej miasta, mogłam jeździć rowerem.
Zmierzam do tego iż z każdym miesiącem żyje mi się co raz trudniej. Nie mówię, że wyidealizowałam sobie mieszkanie u mojej mamy, żałuję po prostu że wybrałam mieszkanie tutaj. Dziecko za rok idzie do przedszkola i mam presję by zdac prawko, inaczej będzie musiał wozić go mój teść, a ja tego nie chcę. Nie lubię być uzależniona od innych. Co jednak zrobię gdy nie uda mi się zdać ? Brakuje mi luzu, jestem nerwowa. W tej chwili siedze w domu z dzieckiem i mój dzień wygląda tak, że ogarniam dom i obiad, sniadania , kolacje. Robię przetwory, dbam o ogródek. Idę z dzieckiem na spacer, a potem bawimy się razem w ogrodzie. Czuję się samotna, nie nawiązałam tu z nikim bliższych kontaktów nie licząc przyjaciol mężą. Sąsiedzi to sami ludzie po 50 tce.
Jest jeszcze jeden powod. Mój ojciec jest poważnie chory. Zostało mu niewiele życia. Gdy mieszkałam z nimi to było dla mnie niedpojęcia, myślałąm ,że to dotyczy innych. Gdy go zabraknie moja mama zostanie w wielkim domu sama z moim bratem, który nie ma prawa jazdy, moja mama z powodu wady wzroku z resztą tez nie ma. Zawsze woził ją mój tata, lub drugi brat, który jest za granicą.
Nie chcę żeby mama była sama kiedyś. Jest jeszcze młoda, przed 50 tką. Co myślicie o sytuacji w której się znajduję ? Dodam jeszcze, że mój mąż zapowiedział, że nie myśli teraz o żadnej przeprowadzce. Może za kilka lat,