Dodaj do ulubionych

Kryzys małżeński

19.07.20, 01:29
Witam,
jesteśmy małżeństwem już ok 16 lat, mamy dwójkę dzieci 12 i 6 lat. Już od dłuższego czasu czuję, że nasze życie rodzinne nie układa się tak jakbym tego chciała. Mąż nie jest alkoholikiem ani nie używa przemocy fizycznej. Dba o rodzinę materialnie, mamy czysty podział które z nas za co płaci i wychodzi to w miarę sprawiedliwe. Jednak poza stabilnością materialną i wspólnym dbaniem o dom nie wiele więcej nas łączy :-( mamy dwa zupełnie inne haraktery i inne oczekiwania co do życia. On jest prosty i mało inteligentny, pomaga w domu ale nie dlatego, że tak bardzo chce mi ulżyć ale dlatego że woli robić wszystko by tylko nie zająć się dziećmi. Woli ugotować np obiad niż przypilnować starszego z lekcjami lub zająć się młodszą córką. Nigdy nie zajął się dziećmi tak na 100%, zawsze to ja jestem od lekcji, od usypiania, od kąpania, od zabawy, od wszystkiego. A on nastawi np wielce ważną "zupę" i ma wszystko inne w dupie - w między czasie ma czas na obejżenie tv lub jakąś jedną tą samą grę na telefonie. Gdy dziecko poprosi go o cokolwiek to wieczne "zaraz", "nie teraz", "idź do matki"... Wiecznie jest bardziej zmęczony niż ja chociaż jego pracę zawsze kończy wcześniej odemnie, spać też chodzi wcześniej niż ja bo to ja użeram się z dziećmi do późnej nocy. Jego praca zawsze ważniejsza od mojej i potrafi mi przygadać, że on więcej zarabia. I wq... mnie tym bo faktycznie ma dużo mniej inteligentną robotę a więcej zarabia, a ja jestem po studiach i mam odpowiedzialną i wymagającą myślenia pracę, więcej godzin mi ona zajmuje niż jemu a mniej zarabiam. Nie denerwowałoby mnie to gdyby potrafił docenić mój wkład w zarabianiu na rodzinę. Różnimy się też bardzo w kwestii wychowywania dzieci i często się o to kłócimy. Mi zależy na tym by dzieciaki były inteligentne i szczęśliwe, mam do nich szacunek i zaufanie, patrafię wysłuchać, porozmawiać. On ma zupełnie w dupie co one czują, non stop tylko burczy i krzyczy, nie potrafi zrozumieć, że dzieci mają prawo do różnych zachowań i buntów bo tak się rozwija ich psychika. Nie raz podsyłałam mu różne artykuły o rozwoju dzieci itp, ale ma to w dupie i nawet nie przeczytał a jak próbuje coś wytłumaczyć to działa na 5 sekund a potem dalej robi jak robił. Efekt taki, że jego własne dzieci go nie lubią. Zawsze jak miały wybór to wolały wszystko zrobić ze mną niż z ojcem, bo on zupełnie je ignoruje. Poza wspólnym prowadzeniem domu, nie bardzo mam z nim o czym rozmawiać. On tylko jak już coś to gada o tym co na obiad ugotować lub lubi plotkować jak baba na temat innych. Ja lubię przeczytać dobrą książkę i mam różne głębokie przemyślenia na wiele tematów, ale z nim nawet nie mam jak rozmawiać bo on jest z zupełnie innej bajki. Męczy mnie taka sytuacja, czuję się nieszczęśliwa.
Obserwuj wątek
    • 3-mamuska Re: Kryzys małżeński 19.07.20, 19:48
      Pytanie czemu masz z nim drugie dziecko i jesteś z nim minimum 16 lat?

      Masz 2 wyjścia albo rozwód albo życie z nim.
      Jedno jest pewne nie zmienisz go.
      Skoro prost chłop z niego ,to to pewnie nie ma szans na terapie.
      Masz plus taki ze nie będzie włączył o dzieci, a dzieci nie odczują jego braku.

      Możesz po prostu zacząć z nim żyć jak ze współlokatorem.
      Nich robi w domu co robi płaci rachunki ,a ty idź z dziećmi do parku ,na basen, do znajomych na grila, jedz na wakacje/wczasy. Przestań liczyć na niego.
      Spędzaj fajnie czas z dziećmi a on niech zapewnia „zapłacze” Może dojrzejesz do rozstania.
      Nie proś go nie dawaj nic do czytania.
      A zajmij się sobą i dziećmi. To wymaga przestawienie myślenia.
    • grrrrw Re: Kryzys małżeński 01.08.20, 10:42
      Skoro lubisz czytać dobre książki, przeczytaj coś na temat problemów i kryzysów małżeńskich.
      Podobała mi się Adam Szustak "Akrobatyka małżeńska".
    • eriu Re: Kryzys małżeński 01.08.20, 16:30
      Dlaczego z nim zaczęłaś być i po co z nim jesteś teraz?
      • viki0 Re: Kryzys małżeński 03.08.20, 13:43
        Jak go poznałam to byłam młodziutka i głupiutka, zadziałała chemia zauroczenia itp. Zresztą to on nalegał na szybki ślub mi na tym nie zależało i jakoś dalej poszło samo. Nie było jeszcze wtedy dzieci i problemów mniej, wiele cech charakteru wychodzi dopiero potem :-(
        • eriu Re: Kryzys małżeński 03.08.20, 14:33
          Powiedziałabym raczej, że wiele znaków ostrzegawczych się ignoruje.

          Pytanie: czego oczekujesz od forum? Przecież wiesz, że jesteś nieszczęśliwa i sama sobie radzisz.
          • viki0 Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 11:27
            Liczyłam na wsparcie psychiczne, porady jak sobie radzić w takim związku - przecież po to są fora by pytać lub dzielić się problemami (daje to jakąś ulgę)...
            • lumeria Re: Kryzys małżeński 05.08.20, 12:28
              Wyrobiliście sobie takie a nie inne dynamiki z mężem i przez 16 lat to było ok. Co teraz się stało, ze nie jest ok?

              Jesteś dorosłą, doświadczoną kobietą - co doradziłabyś koleżance, ktora by przyszla do Ciebie z w takiej sytuacji?

              • grrrrw Re: Kryzys małżeński 05.08.20, 12:34
                Pokłócili się o psa.
    • viki0 Re: Kryzys małżeński 03.08.20, 13:49
      Właśnie mamy kłótnie o posiadanie psa. On nie chce aja i dzieci bardzo chcemy. Długo zwlekałam bo zawsze, były małe ale teraz jedno ma 12 a drugie 6 lat więc nie widzę problemu by miały pupila. On suszy mi głowę, że będzie syf w domu itp i że syn nie będzie napewno wychodził z pieskiem z rana. Ja jestem. Pozytywnie nastawiona i miałam psa już jako 8 latka i wiem z czym to się wiąże. Mąż wszystko robi bym nie wzięła pupila - wypomina mi, że nie ma komu sprzątać itp. Ja uważam, że spokojnie damy radę i od odrobiny brudu nikt nie umarł. Radość dzieciaków jest najważniejsza. Powiedziałam mu, że jak mu nie pasuje to niech się wyprowadzi. Oczywiście nie ma zamiaru bo za dużo kasy tu włożył, i tak się żremy od wczoraj...
      • 3-mamuska Re: Kryzys małżeński 03.08.20, 14:34
        Serio ? Nie ukradła ci się z mężem ,a ty sobie dokładasz obowiązków?
        Dziecko sobie zrób jeszcze jedno.
        Normalnie nie wierze w to co czytam😳


        Pies to przede wszystkim żywe stworzenie nie zabaweczka dla dzieci, bo one maja radość.
        To masa obowiązków a twój maz i tak już nie dzieli z tobą tych największych. Eh szok uważam ze jesteś nieodpowiedzialna.
        • tt-tka Re: Kryzys małżeński 03.08.20, 15:33
          No cos ty, mamuska - ona ma takie glebokie przemyslenia, a maz od obejzenia i harakterow do piet jej nie dorasta :P i nawet nie chce sie wyprowadzic zlosliwiec :>
      • grrrrw Re: Kryzys małżeński 03.08.20, 21:22
        Rządzalska jesteś...
        • viki0 Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 11:35
          A waszym zdaniem powinnam zrezygnować ze swoich planów i marzeń bo mężowi to nie pasuje? on się godzi tylko na takie rozwiązania, które są najwygodniejsze dla niego - nie bierze pod uwagę np. uczuć dzieci ani moich. Marzą o pupilu już od dawna, ja też w głębi duszy (wychowywałam się z psem i bardzo miło to wspominam). Przy pomocy starszego syna i dorastającej sześciolatki jakoś to ogarniemy (oczywiście co już pisałam i wiem, że pies to nie zabawka - to zupełna zmiana stylu życia na ok 15 lat i jestem na to gotowa nawet bez pomocy męża).
          • 3-mamuska Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 14:35
            Nikt nie bierze pod uwagę uczuć męża!!!!, a psa i tego ze ledwo ci z dziećmi pomaga a jak się rozejdziecie ? Starczy wam kasy i czasu jak wszystko będziesz musiała robić sama?
            Jakbyś musiała mieszkanie podzielić? Itp.
            Chodzi o rozsądek, stoisz na rozstaju , a nie o uczucia bo tak ślicznie mieć pisaka dom z biały płotkiem i ślicznego rożnego bobasa z reklamy.
            Kryzys masz w małżeństwie i zamiast rozwiązać problemy ,bierzesz sobie na głowę dodatkowe obowiązki , zamiast zająć się bierzacymi problemami.
            Użerasz się z dziećmi do późnej nocy? A gdzie jeszcze wyjście z psem?

            Dzieci i tak słyszą od niego sporo złych słów ,a jak jeszcze będzie się wściekł na psa będzie lepiej w domu ?i mniej burczenia?
            Nie wiem kto tu jest mniej inteligetny.
            • viki0 Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 16:10
              On od samego początku dba właśnie tylko o swoje odczucia, przez wiele lat przymykałam oko w imię dobra związku. Już mam dość dalej układać, życie tak by tylko temu egoiście było dobrze. Jak to pięknie się radzi komuś obcemu, gdy się nie zna wszystkich aspektów z jego życia. W ogóle takie hejtowanie na forach jest bez sensu. Skoro nie byłyście w podobnej sytuacji jak ja to po co się odzywacie? Liczyłam na porady osób, które mają podobny problem a nie na ocenę jakim jestem człowiekiem bo niby skąd po paru zdaniach można to wiedzieć?
              • tt-tka Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 16:33
                viki0 napisała:


                > Liczyłam na porady osób, które mają podobny problem

                No to masz pecha. Nikt z nas nie jest w zwiazku z osoba "prosta i malo inteligentna", jak bylas uprzejma okreslic swego meza.

                >a nie na ocenę jakim jeste
                > m człowiekiem bo niby skąd po paru zdaniach można to wiedzieć?

                "piszac o innych wiele mowimy o sobie", nie wiesz o tym, oczytana osobo ?
              • 3-mamuska Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 16:38
                viki0 napisała:

                > On od samego początku dba właśnie tylko o swoje odczucia, przez wiele lat przym
                > ykałam oko w imię dobra związku. Już mam dość dalej układać, życie tak by tylko
                > temu egoiście było dobrze. Jak to pięknie się radzi komuś obcemu, gdy się nie
                > zna wszystkich aspektów z jego życia. W ogóle takie hejtowanie na forach jest b
                > ez sensu. Skoro nie byłyście w podobnej sytuacji jak ja to po co się odzywacie?
                > Liczyłam na porady osób, które mają podobny problem a nie na ocenę jakim jeste
                > m człowiekiem bo niby skąd po paru zdaniach można to wiedzieć?


                Jaki hejt czy ty czytasz co ja pisze i siebie przeczytaj na głos.
                🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️
                Napisałaś ze masz na głowie dzieci użerasz się sama do nocy a psa chcesz sobie wziąć
                Ja nie myśle o twoim facecie tylko o tobie i psie czy podłącz sama obowiązkom.
                A jak facet będzie się awanturował o bałagan siki to będzie w domu lepiej ? Miłej lepsza atmosfera?
                I nie nie mówię ze on ma prawo ,ale może tak być i będziesz miała dodatkowy stres i obowiązki.

                Wież myśl ale nie tylko czuje chce i tupie nóżka.

                Miałaś psa ALE NIE MIAŁAŚ DZIECI ANI PRACY. Itp.
          • grrrrw Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 15:00
            Małżeństwo to gra kompromisów w zakresie planów i marzeń.

            Miałaś psa mniej więcej 30 lat temu. Od tego czasu wiele się zmieniło. Zapoznaj się z ustawą o ochronie zwierząt.


            Byłaś dzieckiem, odpowiedzialność za psa ponosili rodzice. Dzisiaj za wałęsającego się psa (który wymknie się z domu) może wynieść nawet kilka tysięcy. A jak spowoduje straty np. stłuczkę lub karambol - koszty dodatkowe. Dlatego należy corocznie ubezpieczać się od odpowiedzialności cywilnej.
            Leczenie psa też słono kosztuje, a jak nie będziesz tego robić, masz kłopoty z TOZ lub inną organizacją od praw zwierząt.

            gmina.mielec.pl/zawiadomienie-w-sprawie-walesajacych-sie-psow
            • grrrrw Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 15:03
              zabrakło słowa "mandat"
              • viki0 Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 16:26
                Co wy się tego psa uczepiliście? I skąd pomysł, że będzie się sam wałęsał? To, że ja miałam psa dawno nie oznacza, że nie znam się na obecnych wymaganiach itp. Matko co za idiotyzm, oczerniać kogoś nie znając go wcale i sugerować jak będzie postępował!
                • 3-mamuska Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 16:43
                  Heheheh ty tez jesteś mało inteligenta heheh jak twój mąż.
                  Gdy miałaś psa chodziłaś do szkoły rodzice go utrzymywali płacili za szczepienia .
                  Jak się z mężem rozejdziesz to aliantów na psa nie dostaniesz a zarabiasz mniej.
                  Może pomyśl czy uda ci się utrzymać dzieci ,a potem martw się o kupno psa.
                  Nikt nie mówi ze masz nie mieć psa. Tylko czy podołasz sama nie maja wsparcia. Dzieci już masz nie oddasz ich ,a sama się z nimi użerasz. (Takiego słowa używałaś) to jeszcze sobie psa weź na głowę żebyś miała więcej obowiązków i więcej powodów do kłótni z mężem o siki kupę sierść w domu. Powodzenia.

                  Serio nie czaisz różnicy?
                  • grrrrw Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 17:22
                    Dzieci za 12-15 lat będą mieć 24-27 i 18-21. Będą może mieszkać w innym mieście, nawet za granicą, studiować lub pracować, a opieka nad starzejacym się psem spadnie na kogo ?
          • eriu Re: Kryzys małżeński 05.08.20, 14:30
            Moim zdaniem wiara w to, że 12-latek i 6-letnie dziecko będzie w stanie być odpowiedzialnym za wychowanie psa jest naiwne. Pies potrzebuje dorosłego, dojrzałego opiekuna. Poza tym weź pod uwagę, że dziecko wyprowadzając psa może sobie nie poradzić w sytuacji, kiedy dobiegnie do niego puszczony luzem obcy pies będący agresywny w stosunku do waszego. Niestety takie sytuacje się zdarzają.
    • enith Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 16:59
      Weź się najpierw za zrobienie porządku w swoim rozpadającym się małżeństwie, a dopiero potem dokładaj sobie odpowiedzialności, obowiązków i kosztów w postaci psa. Sama piszesz, że nie wyrabiasz, że obrabianie całego domu i dzieci należy wyłącznie do ciebie, bo małżonek leży rozwalony na kanapie i ma na wszystko równo wywalone. Czemu upierasz się na psa akurat teraz, gdy sama widzisz, że to nie jest dobry czas? Przecież wiesz, że wszystko, co jest ze zwierzęciem związane, będzie na twojej wyłącznie głowie.
      Poczekaj z pieskiem NA RAZIE. Teraz najważniejsze jest zaadresować ten galopujący kryzys, który macie z mężem. Czyli albo terapia małżeńska albo rozstanie, choćby tylko czasowe, bo taka sytuacja, jaka jest teraz, nie może trwać w nieskończoność. Wasze dzieci dorastają w toksycznym domu z mającym je w dupie ojcem. Piesek, choćby i najukochańszy, tej sytuacji nie zmieni. Wam jest potrzebna kompleksowa pomoc, a potem decyzja albo o walce o małżeństwo albo o rozejściu się.
      • grrrrw Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 17:44
        Viki uważa, że może powiedzieć "jak ci się nie podoba, to się wyprowadź", mąż może odpowiedzieć "jak chcesz mieć psa, to ponoś koszty, sprzątaj po nim i opiekuj się nim kilkanaście lat osobiście, ja nie mam życzenia" .

        • enith Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 18:48
          Mąż może też psiaka skopać, otruć albo wyrzucić przez okno. Ja mając takiego męża zwyczajnie bałabym się o bezpieczeństwo psa w naszym domu. Skoro mąż nie cacka się z żoną i dziećmi, to z psem, którego nie chce, też się cackać nie będzie. A niech mu jeszcze psiak pogryzie buty albo walnie kupę na dywan, jak to szczeniakom się zdarza.
          • tt-tka Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 19:24
            Pojechalas, enith. Nigdzie nie bylo, ze maz ma sklonnosc do czynnej przemocy czy ze ja stosuje. Nie bylo tez mowy, ze uchyla sie od prac domowych.
            natomiast na sprzatanie psich kup/siersci/miski etc ma pelne prawo nie miec ochoty. To nie on chce psa.
            • enith Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 19:39
              Na własne oczy przekonałam się, co oznacza sprowadzenie zwierzaka do domu osoby, która sobie tego nie życzy i jasno to od lat werbalizowała. I też nie było w tym domu przemocy wobec ludzi. Wobec bezbronnego zwierzęcia natomiast była. Nie twierdzę, że tak będzie u Viki, ale warto mieć ostre veto męża w tej sprawie na uwadze. I liczyć się z faktem, że pies będzie przez niego w najlepszym przypadku traktowany jak powietrze, a w najgorszym stanie się ofiarą konfliktu rodzinnego. Po co narażać siebie, dzieci i bezbronne zwierzę na burki i krzyki sfrustrowanego męża, bo mu przeszkadzają w oglądaniu TV czy graniu?
              • tt-tka Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 21:07
                Albo w gotowaniu... albo w sprzataniu... ten pan domem sie zajmuje.
                • enith Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 21:32
                  Co nie przeszkadza mu krzyczeć na dzieci. Pan ma problem ze sobą, dzieci nie wychowuje się krzykami, burczeniem, olewaniem ich czy odsyłaniem do matki z każdą pierdołą. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że żona chętnie by się z mężem zamieniła, cedując na niego całość opieki nad nimi, a sama biorąc na siebie to, co teraz robi mąż. I wtedy to ona miałaby czas na poleżenie na kanapie dupą do góry, a mąż użerałby się do nocy z dziećmi. Ale nie czytam, by pan się jakoś do tej zamiany garnął.
                  • tt-tka Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 21:50
                    Gdybym ja uslyszala od mojej polowki, ze jestem prosta i nieinteligentna i ze mam sie wynosic, nie garnelabym sie do zadnych zamian, zapewniam cie. Ani nie przylozylabym reki do niczego, czego chce /zachcialoby to drugie.

                    Oraz - nie zrobilabym sobie drugiego dziecka z kims, kto do wychowywania pierwszego czy zajmowania sie nim z.upelnie sie nie garnal. Szesc lat roznicy, dosc czasu, by zauwazyc.
                    • enith Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 22:54
                      tt-tka napisała:

                      > Oraz - nie zrobilabym sobie drugiego dziecka z kims, kto do wychowywania pierws
                      > zego czy zajmowania sie nim z.upelnie sie nie garnal. Szesc lat roznicy, dosc
                      > czasu, by zauwazyc.

                      Wiesz co, ja też bym sobie nie zrobiła. Ale to nie zmienia faktu, że państwo mają dwójkę dzieci. ONI mają, a nie tylko ONA. On nie jest jej współlokatorem, tylko ojcem ich dzieci i ma obowiązek się nimi zajmować. To, że jemu się z żoną nie układa, nie zwalnia go z tego obowiązku. A olewanie własnych dzieci, żeby zrobić na złość żonie, jest zwyczajnie podłe i niczym nie różni się od zachowania rozwodzących się rodziców, którzy używają dzieci, by zemścić się na eksie.
                      • 3-mamuska Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 23:32
                        enith napisała:

                        > tt-tka napisała:
                        >
                        > > Oraz - nie zrobilabym sobie drugiego dziecka z kims, kto do wychowywania
                        > pierws
                        > > zego czy zajmowania sie nim z.upelnie sie nie garnal. Szesc lat roznicy,
                        > dosc
                        > > czasu, by zauwazyc.
                        >
                        > Wiesz co, ja też bym sobie nie zrobiła. Ale to nie zmienia faktu, że państwo ma
                        > ją dwójkę dzieci. ONI mają, a nie tylko ONA. On nie jest jej współlokatorem, ty
                        > lko ojcem ich dzieci i ma obowiązek się nimi zajmować. To, że jemu się z żoną n
                        > ie układa, nie zwalnia go z tego obowiązku. A olewanie własnych dzieci, żeby zr
                        > obić na złość żonie, jest zwyczajnie podłe i niczym nie różni się od zachowania
                        > rozwodzących się rodziców, którzy używają dzieci, by zemścić się na eksie.



                        A kto powiedział ze pan nie ma obowiązku?
                        Tylko zmuś pana? Spróbuj ?
                        Co zrobisz siła go zaciągniesz do opieki czy awanturami?
                        I siła zmusisz pana aby akceptował psa nie popychał, nie szturchał ,nie zamykał gdy ich w domu nie będzie? Nie będzie wkładał psiego jaka w jego siki 🤬?
                      • tt-tka Re: Kryzys małżeński 05.08.20, 00:47
                        Maja dwojke. Oboje. nie kwestionuje tego.
                        Tylko - wynika, ze pan od poczatku unikal zajmowania sie potomstwem, nadrabiajac w zarobkowaniu i zajmowaniu sie domem. Tak wiec pani nie powinna byc zaskoczony, ze on jest taki, jaki ZAWSZE byl i nie wciskac kolejnego domowego obowiazku, skoro jasne jest, ze on spadnie glownie lub wylacznie na nia. A my za jakis czas przeczytamy, ze maz, ten nieinteligentny prostak, nawet sie z psem nie pobawi, na spacer nie pojdzie i dlaczego wszystko spada na nia, skoro maja psa.

                        Enith, dla faceta sprawa jest prosta (tak, jak nam to opisano) - zajmowanie sie dzieckiem przejela zona, wiec czy tych dzieci bedzie jedno, czy wiecej, panu nie robi roznicy. Co najwyzej taka, ze zarobic trzeba wiecej, ale akurat z tym on daje rade. Natomiast pani to powinno robic roznice, nie wierze, ze przy jej zdolnosci do glebokich przemyslen przez szesc lat nie zauwazyla, ze dziecko to jej domena.
                        • enith Re: Kryzys małżeński 05.08.20, 04:47
                          tt-tka napisała:


                          > Enith, dla faceta sprawa jest prosta (tak, jak nam to opisano) - zajmowanie sie
                          > dzieckiem przejela zona, wiec czy tych dzieci bedzie jedno, czy wiecej, panu n
                          > ie robi roznicy.

                          Widzisz, ja właśnie z tym mam problem. Po co płodzić i sprowadzać na świat dzieci, jeśli od samego początku nie ma się zamiaru ani nimi zajmować ani nawiązywać z nimi jakiejkolwiek więzi. Dla mnie to egoizm w najczystszej postaci. OK, żona nie wykazała się rozsądkiem decydując się na kolejne dziecko z tak niezaangażowanym w wychowanie pierwszego mężem. Ale pozostaje pytanie, co ten facet ma w głowie płodząc te dzieci mając do nich tak obojętny, olewawczy stosunek? I z jakim bagażem wyjdą one w świat, gdy całe dzieciństwo łasiły się do ojca, który zasadzał im kopy i odsyłał do matki? To nie jest ojciec, który spłodził i zniknął, ewentualnie zmarł. Ten ojciec mieszka z dziećmi, jest z nimi na codzień, ale nie dąży do nawiązania głębszej z nimi relacji. Bardzo to przykre.
                          • 3-mamuska Re: Kryzys małżeński 05.08.20, 15:36
                            Ale pozostaje pytanie, co ten facet ma w głowie płodząc te dzieci mając do nich tak obojętny, olewawczy stosunek?

                            Może to matka chciała tak samo jak chce pieska? Nic jej nie powstrzyma?
                            A skoro on się nie zajmuje to oddać trochę spermy żaden wysiłek
              • grrrrw Re: Kryzys małżeński 04.08.20, 21:32
                enith napisała:

                > Na własne oczy przekonałam się, co oznacza sprowadzenie zwierzaka do domu osoby
                > , która sobie tego nie życzy i jasno to od lat werbalizowała. I też nie było w
                > tym domu przemocy wobec ludzi. Wobec bezbronnego zwierzęcia natomiast była. Nie
                > twierdzę, że tak będzie u Viki, ale warto mieć ostre veto męża w tej sprawie n
                > a uwadze. I liczyć się z faktem, że pies będzie przez niego w najlepszym przypa
                > dku traktowany jak powietrze, a w najgorszym stanie się ofiarą konfliktu rodzi
                > nnego. Po co narażać siebie, dzieci i bezbronne zwierzę na burki i krzyki sfrus
                > trowanego męża, bo mu przeszkadzają w oglądaniu TV czy graniu?

                Psy uwielbiaja oglądać TV i grać na telefonie.
              • viki0 Re: Kryzys małżeński 05.08.20, 10:44
                Spokojnie, mąż straszna maruda, ale krzywdy zwierzęciu nie zrobi. Gdybym miała jakiekolwiek podejrzenia w tym kierunku to napewno bym psiny do domu nie sprowadziła. Co lepsze piesek już jest, mąż już na drugi dzień sam próbuje go do siebie oswoić w przyjazny sposób;-)
                • tt-tka Re: Kryzys małżeński 05.08.20, 12:01
                  Widzisz, enith, jak sie zalatwia sprawy w tym malzenstwie ! Pies juz jest.

                  O ile przy nowej kiecce czy nawet nowej szafie pultalabym sie w sposob umiarkowany, o tyle nowy domownik zainstalowany wbrew moim protestom... zastanawiam sie, czy nie w ten sam sposob pojawily sie dzieci :) ja chce, a ty, mezu, nie masz nic do gadania, bos glupi, a poza tym na pewno polubisz.

                  PS zaledwie wczoraj byla awantura o psa, jeszcze nieobecnego, a juz dzis jest "na drugi dzien" ?
                  • grrrrw Re: Kryzys małżeński 05.08.20, 12:33
                    Viki, stosujesz przemoc psychiczną !
                  • enith Re: Kryzys małżeński 05.08.20, 16:50
                    tt-tka napisała:

                    > zastanawiam sie, czy nie w ten sam sposob pojawily sie dzieci :) ja chce, a ty, mezu, nie masz nic do gadania, bos glupi, a poza tym na pewno polubisz.

                    Zaczynam podejrzewać, że masz rację. Pana męża stawia się przed faktem dokonanym, a jego fochy wpuszcza jednym, a wypuszcza drugim uchem.
                    Albo cały ten wątek to dzieło trolla. Na co mam wielką nadzieję, bo szkoda psa.
                • eriu Re: Kryzys małżeński 05.08.20, 14:37
                  Szczeniaki potrafią pogryźć meble, buty, torebki, książki, listwy przypodłogowe. Już widzę awanturę zrobioną jak mąż odkryje szkody w "tym domu, w który tyle włożył" i z którego się nie chce wyprowadzić.
                  • grrrrw Re: Kryzys małżeński 05.08.20, 18:47
                    Jak u muzułmanów ;) .
                    Żona mówi trzy razy - "jak ci się nie podoba, to się wyprowadź" i facet się wyprowadza !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka