Dodaj do ulubionych

Jak ogarniacie perfekcjonistow?

16.08.20, 00:20
Perfekcjoniści w ataku... eh... co zrobić drogie forum?

Jadę na spotkanie rodzinne, uczestniczyć będzie powiedzmy stryjenka, która ma kuku na punkcie idealnego jedzenia. Gotuje z przepisów super dokładnie - co owocuje np. 15 min. kłótnią z mężem nad garnkiem czy musi być sól himalajska, czy zwykła będzie ok, albo nagłym wyjazdem po białe wino do sosu - przy gościach siedzących przy stole i czekających na posiłek. Lub wyrzuconymi ogrodowymi pomidorami bo nie były idealne 😭, albo wyrzucaniem plastrów czegoś, bo były ukrojone grubo czy krzywo, itp. Jej mąż prosi nas, byśmy przymknęli oczy na te jazdy bo żona mu potem łeb suszy. Łatwiej byłoby zamówić pizze dla wszystkich, ale nie, gotowanie i jedzenie razem ma być spójnikiem rodziny.

Drugi pedant - szef. Facet wścibia nos w moja prace, bo jest super-specjalistą od funkcji, która jest częścią moich zajęć. Mówiąc w przenośni - szef robi tę robotę na poziomie BMW, ja - Toyoty, a moi pracownicy - Trabanta. Do tego mamy jeszcze automatycznie robione 'rowery'. Nie mam ambicji by ładować energie w perfekcjonizm dla samej perfekcji. Ktoś, kto nie jest specjalistą nie widzi różnicy miedzy tymi poziomami. Zaczynamy się wzajemnie poważnie frustrować. Szefowi nie mogę powiedzieć, by się przestał czepiać bzdetów :(

Macie jakieś rady jak takie osoby ogarnąć? Jak nie dać się zwariować?
Obserwuj wątek
    • marsylvik Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.08.20, 09:03
      Jeśli chodzi o szefa przypomnienie o kosztach.
      Można mięć szybko i dobrze, dobrze i tanio, szybko i tanio, ale nigdy wszystkie te trzy cechy jednocześnie.

      A jeśli o kuzynce mowa, to nic mi nie przychodzi do głowy poza tumiwisizmem. Nie moja działka, nie moja piaskownica, nie moje zabawki. Przeczekałabym. Tylko zdaję sobie sprawę, że to nie rada dla każdego i nie na każdą sytuację... No ale i tak starałabym się sobie przypominać co chwila i do skutku "Mogę coś zrobić? Nic. No to po co się przejmować?" Może w końcu pomoże :)
    • gonzo_101 Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.08.20, 09:24

      1. Nie wiem jak dokładnie przebiega posiłek, czy kłócą się przy stole, czy gospodyni grzebie w talerzach gościom? To zależy od sytuacji, ale jak robi się nieznośnie to warto wstać od stołu i wyjść. Ale to ostateczność i zanim do tego dojdzie może warto troszkę posprawdzać. Pochwalić gospodynię, za smaczne danie i docenić trud jaki włożyła w przygotowanie. Powiedzieć, że wolisz swojskie pomidory od tych idealnych sklepowych, że wolisz porozmawiać o tym co u nich słychać, bo cenisz ich towarzystwo i nawet zwykła herbata i paluszki nie będą wystarczające. Poobserwować reakcję może się trochę uspokoi, a może nie.

      2. Szefowi podziękować za cenne wskazówki i to wielokrotnie. Powiedzieć, że doceniasz jego zaangażowanie i nawet jeśli coś przeoczysz to on na pewno uzupełni projekt. Robić dalej swoje we własnym tempie, a może jakaś wskazówka serio okaże się przydatna? Wydaje się dziwne, ale jeśli to nie jest skończony frustrat to jest szansa na rozładowanie sytuacji.

      A tak ogólnie to perfekcjoniści to wg. mnie ludzie którzy całkowicie wręcz uzależnili swoje poczucie wartości od czynników zewnętrznych i nie mogą sobie pozwolić na jakąkolwiek porażkę. Nigdy dość dobrzy, zawsze nie dość dokładnie, można lepiej itd. To straszne życie i ciągła gonitwa. Natomiast kłopotliwi są jak dla mnie skrajni perfekcjoniści. Tacy którzy narzucają otoczeniu swoje nierealistyczne standardy i wymagają ich wypełnienia w 100% i jednocześnie nie posiadają refleksyjności.
      • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.08.20, 13:09
        Ta krewna jest bardzo sympatyczna i milo jest spędzić tydzień w domku razem - pary z dziećmi + ciocie/babcie. Ale tez ten perfekcjonizm stwarza głupie sytuacje. Np. cala rodzina jedzie na duzy targ. Przy pierwszych straganach kuzynki kupuja swoim dzieciom po koszyczku zielonego groszku, czy po owocu, dzieci podjadaja w wozku, spokojnie rozglądając sie. Dzieci perfekcjonistki w szloch, bo one tez chca, ale ona musi szukac organicznych owocow. Kuzynki oferuja, ze dadza jej dzieciom po paru strączkach groszku - nie, bo nie organiczny i nie myty. Dzieci ryczą. Perfekcjonistka obwinia kuzynki, ze nie trzeba bylo przy jej dzieciach karmić ich dzieci, tylko poczekać az ona cos organicznego znajdzie. Kuzynki mowia, ze nie beda chodziły po targu przez pol godziny z rozryczanymi dziećmi, bo ona tak chce.

        Albo obiad ma byc o 14 - wszyscy siedza przy stole glodni i czekaja, a to malzenstwo sie kloci w kuchni, bo ona do sosu pieczarki kroi w idealne plasterki o 14:20. O ile dorosli usmiechna sie porozumiewawczo i po prostu porozmawiają, to głodne dzieci raczej nie. Następnym razem wszyscy przychodzą najedzeni, czekając przy stole wyjadają przystawki, sery i ciasta, wiec kiedy wreszcie perfekcjonistka serwuje idealna potrawę, to trudno wykrzesać entuzjazm.

        Jak tak pisze, to zdałam sobie sprawę, ze w dużej mierze chodzi o marnowanie mojego czasu czy wysiłku na zbędne czynności.



        • gonzo_101 Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.08.20, 13:13
          To co opisujesz wcale nie brzmi jak perfekcjonizm, tylko jak jakieś zaburzenia kompulsjo-obsesyjne.
        • verdana Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.08.20, 13:17
          Nie mytego też bym nie dała, to nie perfekcjonizm, tylko zdrowy rozsądek. I może rzeczywiście w tej sytuacji należałoby poczekać, aż wszystkie dzieci coś dostaną.
          Co do obiadu - powiedziałabym otwartym tekstem, że jesteście na wakacjach i nie będziecie z dziećmi siedzieć godzinami przy stole, wobec tego rezygnujecie ze wspólnych posiłków.
          • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.08.20, 13:37
            Hmm...tak, to może być jakieś kompulsywne zachowanie.

            Argumentem kuzynek bylo to, ze dzieci nie poumierają od jednego koszyczka nieorganicznego i niemytego groszku - normalnie kupują organiczne i myją, ale na wakacjach nie chcą spiny.

            >rezygnujecie ze wspólnych posiłków

            Trudno zrealizować w domku z jedną kuchnią. A nie dopuścić jej do wspólnego gotowania tez trudno. :(
            • verdana Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.08.20, 19:53
              Można zjeść kanapki zamiast obiadu. Albo iść gdzieś na obiad. Po prostu powiedzieć, że dzieci są głodne i nie mogą tak długo siedzieć przy stole. Więć obiad był pyszny, dziękujecie, ale jutro poradzicie sobie sami.
              A co do mycia - o ile zjedzenie cukru, nieorganicznego groszku, parówki raz na jakiś czas na pewno nie zaszkodzi, to jednorazowe zjedzenie nieumytych owoców zaszkodzić potrafi.
            • eriu Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 17.08.20, 13:03
              Można wziąć butelkę z wodą na targ i umyć owoce już nie mówiąc o tym że kuzynka może spokojnie wziąć ze sobą coś dla dzieci na wszelki wypadek. Nie rozumiem czemu tego nie zrobi. Oczekiwanie, że wszystkie inne dzieci będą głodne aż się uda znaleźć coś dla jej dzieci jest nierealne. Wszystkie inne dzieciaki mają być głodne i płakać w miejscu pełnym jedzenia, bo ona ma wymagania?

              Co do obiadów: po pierwsze jesteście na wakacjach: ona całej reszcie psuje plany poprzez opóźnienia. Co to znaczy, że umawialiście się na obiad na którąś godzinę a ona jest spóźniona i robi sos? Kto płaci za to wywalone jedzenie bo było źle ukrojone? Jeśli gotujecie na zmianę to jest wszystko ze szkodą dla pozostałych na różnym polu. Nie mówiąc o tym, że jest to całkowicie nie fair w stosunku do dzieci (do pozostałych oczywiście też). Dzieciaki mają siedzieć głodne nie wiadomo ile, bo kawałek mięsa się krzywo ukroił? To naprawdę nie brzmi zdrowo.

              Musicie być asertywni i przestać się na to zgadzać, bo to jest terroryzowanie całego towarzystwa. Ludzie ze specjalną dietą tak się nie zachowują idąc gdzieś ze znajomymi tylko się zabezpieczają, żeby mieć co zjeść i nie było problemów a nie terroryzują resztę, że "nie zjesz jak ja nie mogę". W przypadku obiadu po prostu wyjść po 15 minutach i iść coś zjeść, bo dzieci są głodne a one muszą zjeść i my też. Jak była umowa, że stawiacie obiady na zmianę to przyjść z rachunkiem i go wręczyć jaśnie pani. Awantura na targu: powiedzieć, że mogła kupić wczoraj, umyć w domu i wziąć dla dzieciaków albo zabrać ze sobą bakalie dla dzieciaków odpowiednio wypieszczone. Nie będziecie głodzić innych dzieciaków. Też trudno żeby inni to robili za nią dla świętego spokoju.
              • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 17.08.20, 14:27
                Eriu - to sa dobre rady, dzieki. Chyba trzeba bedzie po prostu byc bardzej asertywnym - mimo, ze nie chcemy jej robic przykrosci, bo ogolnie jest fajna.

                Te sytuacje wychodzą raczej z zaskoczenia, stad tez brak przygotowania.

                Trochę jest trudno asertywnie oraz dyplomatycznie przekazać - chcemy jechać na targ, ale bez ciebie ; chcemy gotować razem, ale bez ciebie.
                • eriu Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 17.08.20, 22:10
                  To trzeba jej powiedzieć, że ją bardzo lubicie, ale takie podejście po prostu dezorganizuje wszystko i nie wiecie już co zrobić, bo nie chcecie jej wyłączyć z niczego, bo Wam zależy na niej ale nie możecie tak funkcjonować. I twardo po takiej rozmowie stawiać granice. Nawet żeby było bardziej przyjaźnie rzućcie pomysłem żeby wzięła coś dla dzieci na ten targ na przegryzkę żeby miała przygotowana już jako pomysł ale o wykonanie niech zadba sama.

                  Bo niestety rozwiązania są takie: albo stawiać granice albo się godzić na takie zachowania albo wyłączać tę kobietę.

                  A co do szefa to może być takie zachowanie w celu ochrony swojej pracy żeby mógł zawsze powiedzieć, że on jest potrzebny, bo musi Twoja pracę oceniać. Jest też opcja że to taki typ, że będzie zamęczał i niestety na takich jest albo się nauczyć żyć albo zmienić pracę. Pytanie co dasz radę zrobić.
                  • eriu Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 17.08.20, 22:13
                    A co do gotowania bez niej: powiedzcie, że taka ucztę ostatnio zrobiła, że niech sobie siedzi i niech Wam dotrzyma w kuchni towarzystwa, dać kieliszek wina i niech patrzy jak Wy gotujecie. Niech widzi, że można inaczej 😉 a to takie gotowanie z ale bez jej ingerencji. I niech będzie jak królowa a Wy będziecie mieć spokój.
                • agniesia331 Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 28.09.20, 19:57
                  A najlepiej to nie jeździć do wspólnego domku, przetestowałam. Mnie też koleżanka terroryzowała powrotem z plaży o 13,bo jej dzieci muszą obiad i drzemka, co skutkowało tym, że my zanim się rozłożyliśmy na plaży musieliśmy lecieć na wspólny obiad śniadaniem o 9 na które ona już wstająca obu o latała w Rowach 5 targów, perfekcka wykonania itd. To były 1 z naszych ostatnich wakacji że wspólna kuchnia
                  • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 28.09.20, 20:06
                    A dlaczego nie mogla wrócić sama ze swoimi dziećmi?

                    To byla dobra rada by nie gotowac razem i nie wchodzic w jedzeniowe dyskusje - sprawdzila sie.

                    • agniesia331 Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 28.09.20, 20:18
                      No bo domek był wspólny i ja jej nie znając z tej strony zgodziłam się na obiady co 2gi dzien gotowanie. Nigdy więcej już tego błędu nie popełniłam. A wiesz co najlepsze, w co nie może uwierzyć moją matka ja znająca? Mąż opuszczając ją (zafundował i funduje jej 4 lata histawki) powiedział, że ciasto i obiad to on sobie może kupić w cukierni i iść do baru. A chciał fajnej żony a nie tylko kuchty gotującej dniami i nocami (mają warunki na to, kasy kupa, pan chciał, narty, kajaki, wycieczki) a ona tylko w garach i coraz grubsza. Jak mówiłam mojej matce:jeszcze żaden facet nie kochał żony za to że sprząta i gotuję, kocha się też za wyglad
                      • agniesia331 Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 28.09.20, 20:21
                        No ale ona taka była zawsze, ja mówi jej siostra musiała być wszędzie najlepsza, jak bya 4 to płakała kula dni. Szkoda tylko, że nie zawalczyła o to, by mając nawet lepszy zawód niż mąż zadbać o siebie i mieć coś z życia małżeńskiego więcej niż terroryzowanie rodzinki perfekcyjnymi posiłkami.
    • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.08.20, 14:07
      A co jak szef każe oddawać mu do sprawdzania każdy obiekt, który zbudowałyście od zera? W każdym znajduje problemy do poprawy. Każdym.

      Nie sa to poprawki merytoryczne, tylko raczej kosmetyczne - np usuwanie punktacji, "bo tak to wygląda lepiej". Albo "ja bym zrobił inaczej". Albo dodawanie kodów, które obecnie są bezużyteczne, no "ale mogą być kiedyś użyteczne" (od 15 lat nie zostały zutylizowane).

      Nie jestem w stanie dosięgnąć jego poziomu perfekcjonizmu, i ciągłe pouczanie mnie, wytykanie błędów zupełnie rozwala mi morale.
      • gonzo_101 Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.08.20, 14:36
        Mam podobnego kierownika u siebie i powiem ci, że obecnie go po prostu olewam. Na początku bardzo przejmowałem się tym co mówi, ale ilość wzajemnie wykluczających się poleceń i ich poziom bezsensowności działał na mnie dobijająco. Nie uważam aby to był perfekcjonizm raczej jakieś lękowe zabezpieczenie na wypadek "W" taka skrajna zapobiegliwość prowadząca często do absurdu. Przecież nikt nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego - to jest niemożliwe. Ponieważ "góra" nie ma zastrzeżeń do mojej pracy robię swoje ku niezadowoleniu kierownictwa.
        Nie wiem jak to wygląda u ciebie, czy jest ktoś poza twoim przełożonym kto docenia pracę którą już wykonałaś i nie ma do niej obiekcji. Można próbować pytać o wytyczne i szczegóły i zwracać uwagę na konsekwencje dla ciebie i dla firmy np. 6 miesięcy "dopieszczacie" projekt, który już działa, w a tym czasie inne leżą odłogiem, strata czasu i pieniędzy dla firmy.
        Skoro w firmie jest specjalista w danej dziedzinie to dlaczego on się nie zajmuje danym tematem?
        • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.08.20, 15:32
          Moj jest z gatunku programista-perfekcjonista, który onanizuje się "pięknym kodem". A jest szefem-administratorem dwa poziomy wyżej, który w detale nie powinien ingerować - no i innym nie ingeruje, bo np. księgowość czy logistyka go nie kręcą. A moja działka tak.

          Parę osób docenia moja prace, która jest taka, ze jak jest robiona dobrze to jest niewidoczna. Dopiero jak coś się popsuje, to wyją syreny :)
          • marsylvik Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.08.20, 15:58
            Jeden z moich przełożonych jest w pewnym sensie podobny :)
            Jego chęć poprawiania często prowadzi do tzw "kółka grafika", zjawiska znanego w branży. Tzn kolejne poprawki tego, czego poprawiać nie trzeba, tylko on chce na wszelki wypadek, doprowadzają w końcu do powrotu do oryginalnego wyglądu, tylko kosztuje to masę czasu, a więc i pieniędzy. Jak z nim pracuję, to staram się, żeby wszystkie jego życzenia były na piśmie, odpisuję mu, że oczywiście, mogę to zrobić, zajmie mi to x czasu, nie wiem czy tyle mamy, więc proszę o zielone światło zanim zacznę pracę nad tymi poprawkami :)
            • gonzo_101 Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.08.20, 16:09
              No to wychodzi na to że takie osoby swoją działalnością przynoszą więcej szkody niż pożytku.
              • marsylvik Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.08.20, 16:30
                To zależy... Ten opisany przeze mnie ma też swoje zalety. Na przykład potrafi łagodzić konflikty. A to też się liczy, tym bardziej, że jest pośrednikiem pomiędzy nami a "samą górą". Jaki dokładnie jest bilans zysków i strat nie jestem w stanie oszacować, nie zajmuję się ani nie interesuję się tym. Po początkowym okresie, kiedy jeszcze nie znałam ludzi, nie wiedziałam kto co i jak, było trochę trudno, ale teraz sobie radzę, projekty są jednak kończone na czas. Konkretne przedstawienie mu różnych możliwości, tych z uwzględnieniem jego poprawek i tych bez, pozwala mu na wybór i zwykle wybiera wtedy rozsądnie. Tylko nie lubi na piśmie, oj nie lubi :P A ja się upieram :D Uważam, że skoro przełożony, to ma prawo decydować, ale skutki jego decyzji to jego odpowiedzialność. Moim zdaniem cały problem sprowadza się do tego, żeby nie dać na siebie zrzucić odpowiedzialności za cudze decyzje.
                • gonzo_101 Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.08.20, 18:28
                  Gratuluję, sprytu i mądrego podejścia. Znalazłaś sposób który działa i trochę ci zazdroszczę. W decyzjach mojego kierownika jest tle chaosu i paniki, że przestałem podążać za jego tokiem rozumowania. Nie czuję się też komfortowo olewając część jego poleceń, bo to pewien brak szacunku z mojej strony, ale jeśli chcę aby było zrobione to nie znalazłem innego wyjścia.
                  • marsylvik Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.08.20, 19:19
                    Zapisywanie! Zapisywanie zadań zawsze pomaga. I poprosić przełożonego o ustalenie kolejności, tzn co jest najważniejsze - bo co najmniej ważne, to perfekcjonista raczej nie jest w stanie ustalić ;)
                    To nie musi być mail, nie musi być bat na niego. Zapisuj i mów, że to po to, żebyś się sama nie pogubiła. A przy okazji może on, widząc to zapisane, trochę nad tą swoją chaotycznością zapanuje.
    • pade Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 28.08.20, 11:30
      Moim zdaniem przemilczanie jazd, które robi Wam stryjenka przynosi więcej szkody niż pożytku. Dlaczego? Bo chroniąc ją przed przykrościami (wtf?) podtrzymujecie obecną sytuację a sami siebie narażacie na stres. Tak naprawdę to stryjenka Was i męża terroryzuje a chyba nie jest tego świadoma bo nikt jej nie zwraca uwagi. Siedzicie przy stole głodni, słuchacie krzyków, atmosfera napięta, w brzuchu burczy a Wy się w tej sytuacji porozumiewawczo uśmiechacie do siebie???
      Powinniście jak najszybciej rozwiązać tę sytuację, czyli wziąć stryjenkę na stronę i powiedzieć wprost: słuchaj kochana, słuchanie Twoich krzyków jest dla nas stresujące, nie mamy ochoty na awantury przed obiadem. Wolimy krzywe pomidory, czy byle jakie pieczarki, ale o czasie, bo jesteśmy głodni. Jeśli nie jesteś w stanie powstrzymać się od nieustannego poprawiania tego, co robisz i to w nerwowej atmosferze, to są dwa wyjścia: albo jemy obiady poza domem, albo przygotowuje je ktoś inny, a Ty zajmij się np. deserem.
      Trudno, przez chwilę będzie jej przykro, ale skorzystają na tym wszyscy, może nawet ona, a potem jej mąż.
      Wymaganie od ludzi, żeby dostosowywali się do fisiów jednej osoby jest kuriozalne, po prostu.

      Co do szefa, ok, nie możesz mu powiedzieć, żeby przestał się czepiać, bo to jest zwykła agresja, a nie konkretny asertywny komunikat. Możesz spróbować powiedzieć mu, albo napisać w punktach "co ci to robi". Czyli np. obniża poziom koncentracji podczas pracy, gdyż z góry wiesz, że będą poprawki i zastanawiasz się ile. Obniża motywację, gdyż zaczynasz wątpić w swoją pracę. Możesz wykazać zrozumienie dla jego drobiazgowości (ale nie używaj tego słowa:)) i docenić staranność, ale podkreśl jaki to ma na Ciebie wpływ i zapytaj, czy da się to zmienić na tyle, żebyś czułą się bardziej komfortowo.

      Uwierz mi, znoszenie czyichś niewłaściwych, raniących, demobilizujących zachowań, zaciskanie zębów, żeby to jakoś przetrwać, jest potwornie energochłonne i zupełnie bez sensu. Nie obawiaj się konfrontacji, nie taki diabeł straszny, a zawalczenie swoje dobro zwykle daje i efekty i +100 do poczucia własnej wartości.
      Ludzie często powstrzymują się od zwracania uwagi w imię "dobrych stosunków". Tylko nie chcą dostrzec tego, ze one nie są dobre, bo są podtrzymywane ich kosztem.
      • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 18.09.20, 11:21
        >słuchacie krzyków

        Ci kłócą sie "kulturalnie" - szeptem. Żadnych krzyków, wyzywania etc. No kwaśne miny sa, napięcie tez, ale takie wysyczane. Spotkałaś sie z tym?
        • pade Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 18.09.20, 13:14
          Użyłaś słowa "jazdy", dlatego założyłam, że podnoszą głos co najmniej. Jazd szeptem nie potrafię sobie wyobrazić:D
          Ale rozumiem o co Ci chodzi z tym napięciem. Taka atmosfera na pewno nie sprzyja trawieniu.
    • bene_gesserit Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 30.08.20, 00:15
      Stryjence - zgadzam się z głosami powyżej - ustalić granice. Tzn. coś w rodzaju 'hej, to jak, gotujemy - ale tak, żeby obiad był na 15:00, bo inaczej dzieci znowu rozniosą dom, ok?' albo ustanowić dyżury, i w dniu, kiedy gotuje ona i jej podkuchenny najeść się i nakarmić dzieci czymkolwiek, bylebyście dotrwali do obiadu. I to niespecjalnie dyskretnie.

      Szefowi, o ile nie nosisz się z zamiarem zmiany pracy, sprzedawać głaski. I to szczerze. Od prawdziwego fachowca można się wiele nauczyć, nawet jeśli jest upierdliwy. Nie zaszkodzi, jeśli mu pokażesz, że co najmniej starasz się zaangażować jeszcze bardziej. I nie powinnaś brać do siebie faktu, że nigdy nie dostaniesz piątki, a co najwyżej cztery mniej.
      Chwal go - w każdym perfekcjoniście drży mały, niedoceniony króliczek, który uwielbia kiedy się go mizia tu i tam. Bo faceta raczej nie zmienisz raczej.
    • 3-mamuska Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 05.09.20, 01:21
      lumeria napisała:

      > Perfekcjoniści w ataku... eh... co zrobić drogie forum?
      >
      > Jadę na spotkanie rodzinne, uczestniczyć będzie powiedzmy stryjenka, która ma k
      > uku na punkcie idealnego jedzenia. Gotuje z przepisów super dokładnie - co owo
      > cuje np. 15 min. kłótnią z mężem nad garnkiem czy musi być sól himalajska, czy
      > zwykła będzie ok, albo nagłym wyjazdem po białe wino do sosu - przy gościach si
      > edzących przy stole i czekających na posiłek. Lub wyrzuconymi ogrodowymi pomid
      > orami bo nie były idealne 😭, albo wyrzucaniem plastrów czegoś, bo były ukrojon
      > e grubo czy krzywo, itp. Jej mąż prosi nas, byśmy przymknęli oczy na te jazdy
      > bo żona mu potem łeb suszy. Łatwiej byłoby zamówić pizze dla wszystkich, ale ni
      > e, gotowanie i jedzenie razem ma być spójnikiem rodziny.

      Po 10 minutach bym powiedziała ze albo coś zjemy albo wychodzimy lub dzwonimy po pizzę.
      I ze mam w duszy jej idealnie pokrojone.
      A przy następny zaproszeniu mówię nie przyjdę bo wiecznie cyrki robisz. Albo przychodzę z własnym prowiantem i wyciągam przy jej wydziwianiu i częstuje innych i jemy. Mówiąc ze mam dość czekania.

      > Drugi pedant - szef. Facet wścibia nos w moja prace, bo jest super-specjalistą
      > od funkcji, która jest częścią moich zajęć. Mówiąc w przenośni - szef robi t
      > ę robotę na poziomie BMW, ja - Toyoty, a moi pracownicy - Trabanta. Do tego ma
      > my jeszcze automatycznie robione 'rowery'. Nie mam ambicji by ładować energie w
      > perfekcjonizm dla samej perfekcji. Ktoś, kto nie jest specjalistą nie widzi r
      > óżnicy miedzy tymi poziomami. Zaczynamy się wzajemnie poważnie frustrować. S
      > zefowi nie mogę powiedzieć, by się przestał czepiać bzdetów :(
      >
      > Macie jakieś rady jak takie osoby ogarnąć? Jak nie dać się zwariować?

      Rób tak aby tych bzdetów nie zauważał, albo zmień prace.
      • agniesia331 Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 05.09.20, 20:16
        Dokladnie powiedziałabym, że nie przyjdę bo robi wieczne cyrki niech się nad sobą zastanowi. U mnie tak było że niby obiad na 14,przychodzimy a tam do 16. 30 przystawki i dopiero wtedy podaje zupe i wstawia ziemniaki,. Wtedy już my najedzeni a dzieci wściekle głodne. Nawet jak małe były. Bo babcia się na słuchała ze obiad to zaczyna się przystawkami Może i tak, ale nie 10cioma i poza tym na obiad czekamy do prawie wieczora. Zaczęliśmy odmawiać przyjścia, mówiąc, że obiady u matki (1km)trwaha za długo,do 19 że tej całej niedzieli nie mamy, bo wolimy zjeść normalnie w domu i wyjść na rower, spacer. Kilka razy syn wyszedł o 17 bez drugiego dania, bo umówiony z kolegami. Od 14 do 18 była tylko zupa i przystawki typu talerz wędlin, sałatki. Nawet na swoją rocznicę w restauracjizrobili takie harce, że od 14.30 do 18 jedliśmy te przystawki, potem, 2 i deser spróbowały może 2 osoby, bo już nikt chęci nie miał. A był zapłacony o czym nie wiedzieliśmy, vbo byśmy chcieli na wynos. rednio dało to do myslenia, więc staramy się wpadać tylko w święta i imieniny jak już odmówić nie wypada. A sami u siebie podajemy najpierw gorący obiad a potem dopiero deser i zimna płytę przy której można siedzieć do nocy.
        • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 17.09.20, 15:44
          O jeju Agniesia - koszmar!
      • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 17.09.20, 20:42
        >Po 10 minutach bym powiedziała ze albo coś zjemy albo wychodzimy lub dzwonimy po pizzę.

        Wiesz, idąc do kogoś w gości pierwszy czy nawet drugi raz nie wiesz co jest grane. A każdemu może się zdarzyć jakiś kryzys kuchenny - sama mam na kącie pędzenie do żabki w wigilie bo czegoś zabrakło, albo coś się nie dogotowało, a goście przy stole. No trochę wyrozumienia trzeba mieć, nie?

        Oczywiście nie piąty i dziesiąty raz...
        • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 18.09.20, 18:57
          na koncie tez :)
    • leni6 Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 16.09.20, 21:12
      Szefowi wytłumaczyć ile więcej czasu zajmuje zrobienie 'Bmw' zamiast toyoty i dostosować się do jego decyzji jakie rozwiązanie woli. Do stryjenki chodzić po lekkim posiłku i dac jej być sobą.
    • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 17.09.20, 16:56
      Dzieki Wam dziewczyny za spojrzenie z boku na te sprawy, dalyscie mi pomysły by przyglądnąć sie sytuacjom i jak zmienić własne podejście.

      Sytuacja z szefem - tutaj okazało się, ze jest drugie dno. Facet prowadzi własną działalność, gdzie produkuje te specjalistyczne obiekty-programy dla innych firm na zamówienie i płacą mu od dzieła. Szkopuł w tym, ze system jest taki, ze te obiekty są podpisywane nazwą firmy a nie programisty. Wiec facet uzywa obiekty firmowe naszego pracodawcy jakoby osobista reklamę, na czym to szef najbardziej korzysta, ale firma tez pozytywnie zyskuje. Co powoduje, ze trudno argumentować, ze nie warto tej dodatkowej pracy w te obiekty wtapiać.

      Przestałam się przejmować. Robię moją pracę na moim poziomie (mnie płacą za etat i mam inne zajęcia do ogarnięcia), a te specyficzne obiekty oddaje szefowi do podrasowania. Niech sam pracuje na swoją reklamę. :)

    • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 17.09.20, 20:25
      Jeśli chodzi o schizy około-jedzeniowe, to po przemyśleniu zdecydowałam, ze nie mam ochoty wychowywać dorosłych ludzi i ze olewam sprawę.

      Zapowiedziałam, ze potrzebuje wakacji od gotowania wiec planuje przeżyć te kilka wspólnych dni na pomidorach, jajkach na twardo i winie :) Pomysł sie spodobał i ustaliliśmy, ze robimy żarcie kempingowe, gotowanie 15 minut maks i spad z kuchni by inni mieli dostęp do lodówki i tyle. Ci co maja specjalne wymogi żywieniowe mają zadbać o siebie sami.

      Po przyjeździe z krewną nastawiłyśmy kocioł zupy, żeby ludzie mieli coś gorącego do zjedzenia po podroży. To tez się spodobało (gotowanie: 2-3 osoby 15 min) i zawsze garnek zupy pyrkał na kuchence albo siedział w lodowce, także kto głodny to mógł się pożywić bez ceregieli. Plus kiełbaski i warzywa z grilla - żarcie ogarnięte.

      Państwo próbowali cudować ("kupny majonez? trzeba zrobić domowy!") - na co reszta towarzystwa nalewała sobie zupy na talerze, piwko czy wino w druga rękę i marsz na zewnątrz posiedzieć w ogrodzie czy przy ognisku.
      Pan zdrowo czepiał się co było w tych zupach, jaki przepis, ile czego - co zostało skwitowane "nie chcesz, to nie jedz" i tyle. Wygląda na to, ze obydwoje są jedzeniowo specyficzni i wzajemnie się eee... dopełniają. :)
    • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 17.09.20, 23:41
      Co myślicie o takiej sytuacji:

      Młoda para, zamieszkali razem. Miłość, seks, wszystko super, ale pojawił się problem: ona wszystko co związane ze sprzątaniem i gotowaniem "robi lepiej" i mówi, ze kobiety na tych sprawach znają się lepiej i żeby on jej to zostawił to do zrobienia. Jak chłopak zmyje sedes czy podłogę, to ona leci ze szczotą czy mopem i poprawia po nim. Na próby rozmowy o tym kobieta zbywa go i mówi by się nie wtrącał w 'domenę kobiet'. Mężczyzna chce brać udział w zajęciach domowych, uważa, ze zanim ją spotkał to był w stanie adekwatnie posprzątać i ugotować, wiec takie podejście kobiety jednak mu mierzi.

      Panowie się śmiali, ze nie ma co się zastanawiać, tylko brać taki skarb. Co Wy myślicie?
      • aqua48 Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 18.09.20, 08:21
        Być może pani ma na tym punkcie hopla i MUSI wiedzieć że jest zrobione perfekcyjnie. Ale na miejscu jej partnera zastanowiłabym się też czy to nie jest objaw jakiejś kompulsji. Bo z tym może być gorzej, gdy pani zacznie godzinami szorować i polerować jedną umywalkę, i nie wpuści w tym czasie nikogo do łazienki. Albo będzie przez pół dnia myła i poprawiała podłogę, bo zawsze będą smugi i zawali przez to inne zajęcia/wyjścia/obowiązki/przyjemności. Sama się umęczy i otoczenie przy niej również. Znam takie przypadki.
        • verdana Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 18.09.20, 14:46
          Uciekłabym gdzie pieprz rośnie, o ile to ma być powazny związek. Bo 1. Oznacza to, ze mieszkanie jest pani, pan w nim tylko mieszka, bez możliwości decydowania o niczym. Pani wprawdzie sprzata, ale wcześniejczy póżniej będzie miała pretensje o przestawienie mebla, czy o to, ze pan nie dorósł do wygórowanych standardów idealnego porzadku i nie odkłada natychmiast wszystkiego na miejsce, 2. Należy sie spodziewać, ze w wypadku pojawienia sie dziecka tylko mama będzie miała monopol na opiekowanie sie i decydowanie, co dla dziecka dobre
          • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 18.09.20, 18:57
            To wspólnie wynajmowane mieszkanie.
            • tt-tka Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 19.09.20, 01:03
              lumeria napisała:

              > To wspólnie wynajmowane mieszkanie.

              To nie ma znaczenia - Verdana ma racje, to mieszkanie jest pani. W tym sensie, ze ona decyduje, co, jak i kiedy bedzie robione, jak ma stac, jakie ma byc i tak dalej. Moze sie okazac, ze pan nawet wlasnych gaci w szufladzie nie moze ulozyc tak, jak mu wygodnie...
          • gonzo_101 Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 18.09.20, 19:12
            Osoby, które wszystko "robią lepiej" nie nadają się do związków. Gość się tylko umęczy tym ciągłym umniejszaniem kompetencji. Jedyna nadzieja w tym, że z tego co piszesz to początek wspólnego mieszkania razem i jest cień szansy na jasne ustalenie reguł wzajemnego pożycia. Tylko nie może odbywać się to zbywaniem partnera tak jak w twoim opisie. Myślę, że ostatecznie pani na tym swoim sterylnym kibelku zostanie sama.
            • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 18.09.20, 19:37
              Na poczatku chłopak napisal propozycje grafiku jakimi zajeciami i kiedy sie zajma, dziewczyna wysmiala i powiedziala, ze ona sie tym zajmie.

              Wprowadzili sie razem na początku Covidu, obydwoje pracują - większość w domu, wiec kontakt dosyć intensywny. Dziewczyna ma podejście - nie ma co o tym gadac, to kobiece zajęcie, ty sie nie nadajesz do tego.

              Kuriozalne w XXI wieku, nie?
              • gonzo_101 Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 18.09.20, 22:36
                Zastanawia mnie po co w takim razie ta dziewczyna zdecydowała się na wspólne mieszkanie? Komenderowanie drugą osoba na zasadzie to rób, tego ci nie wolno, tym się nie zajmuj, to zostaw itd. jest raczej słabe. Może faktycznie chodzi o przejecie władzy jak pisze Bene? Tak czy inaczej zalecana ewakuacja dla pana.
              • aqua48 Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 19.09.20, 09:45
                lumeria napisała:

                > Na poczatku chłopak napisal propozycje grafiku jakimi zajeciami i kiedy sie zaj
                > ma, dziewczyna wysmiala i powiedziala, ze ona sie tym zajmie.
                > Dziewczyna ma podejście - ty sie nie nadajesz do tego.

                Moim zdaniem dziewczyna nie nadaje się do związku, z powodu konieczności kontroli, wyśmiewania, braku umiejętności robienia wspólnych ustaleń i niechęci do kompromisów oraz dzięki negowaniu kompetencji innych a priori.
                • lumeria Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 22.09.20, 19:49
                  Tak dokładnie powiedziały kobiety, szczególnie matka.

                  Po śmichach i chichach, panowie tez to powiedzieli - ze kwestią nie jest samo sprzątanie czy gotowanie co brak komunikacji, szacunku oraz traktowanie dorosłego faceta jak dziecko.
      • bene_gesserit Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 18.09.20, 21:19
        Jakoś mi się to nie kojarzy z perfekcjonizmem, ale z ustawianiem władzy. Całkiem możliwe, że ta kobieta pochodzi z domu, w którym rządziła Matka Gastronomiczna. Ma więc w głowie taki układ, w którym mężczyzna jest 'na zewnątrz' - zarabia przyzwoite pieniądze, interesuje się żywo polityką itd, a jej sfera władzy to gotowanie i porządki. Tylko ona to robi tak, jak należy, tylko ona to umie. Jeśli to robi on, narusza jej terytorium. To, na którym ona udowadnia, jak jest w związku potrzebna i ważna.

        Niby porządek opisany w zlinkowanym artykule to pokolenie-dwa temu, ale jeszcze długo podskórnie będzie trwał, niestety.
        • bene_gesserit PS 19.09.20, 17:26
          Z dzisiejszych WO, rozmowa Agaty Stoli (terapeutki) i Krystyny Romanowskiej, bardzo imo adekwatna w tym podwątku:

          'KR: Ciągle niewielu facetów sprząta, statystyki są dla nich druzgoczące. Gdybym miała szukać śladów patriarchatu, to właśnie w mieszkaniach pucowanych przez kobiety. (...)
          AS: Jakbym miała ci powiedzieć o moim doświadczeniu z pacjentkami i kobietami, z którymi rozmawiam, to taka sytuacja jest tylko przykrywką.
          KR: Bo jest pani do sprzątania?
          AS: Raczej 'Zosia samosia', która zawsze zrobi lepiej niż partner.(...) Obserwuję kobiety, które traktują zajmowanie się domem ambicjonalnie, podzielenie się obowiązkami jest dla nich ujmą na honorze. Mimo, że pracują zawodowo, obowiązki domowe to nadal ich teren. (...) Jak pytasz ją, dlaczego to robi, to ona odpowiada: >>Jak to? Przecież on by sobie nie poradził. On funkcjonuje tylko i wyłącznie dzięki mnie<<. A nierzadko obok siedzi prezes wielkiej firmy zarządzający rzeszą pracowników'.
          • tt-tka Re: PS 19.09.20, 18:07
            O tak, tak, tak.
            beze mnie on by umarl z glodu, zarosl brudem, nie trafilby do wlasnego lozka i nie umialby dobrac skarpetek do krawata

            Znalam taki okaz. Maz, i przy okazji syn, pod pelna kontrola w kazdym wymiarze zycia, wiadomo, gdzie byli i co robili (po ubiorze wiadomo), ubezwlasnowolnieni calkowicie. Po smierci matki syn nie wiedzial nawet tego, ze po powrocie z delegacji brudne lachy nalezy wypakowac z torby i rzucic kolo pralki, jesli juz nie do kosza, zaden nie umial obsluzyc pralki, zmywarki, nawet z odkurzaczem mieli problem, bez niej nie potrafili we wlasnej szafie znalezc czystych gaci czy koszuli... ojcie, niegdysiejszy jeniec wojenny po oflagu przypomnial sobie, jak to sie robi, syn pozostal zyciowa kaleka (osierocial kolo 50-tki), ktora bez zony, kochanki czy gosposi nie jest w stanie funkcjonowac.
            A sukcesy w pracy mieli obaj...

            Taki typ kobiety to rowniez terrorystka, czy to na ostro, czy na slodko. Facet nawet kanapki nie moze sam sobie zrobic, gdy zglodnieje poza pora posilkow, bo zaraz "ten noz nie jest do chleba, rozmazales maslo, pomidory to do niebieskiego pojemnika, a nie do koszyka, ty mi na zlosc robisz, przeciez mogles poczekac do kolacji" albo "juz mnie nie kochasz, chcesz pokazac, ze nie jestem ci potrzebna, wcale nie chciales jesc, tylko chciales mnie zlekcewazyc, pominac, a przeciez ja bym ci te kanapke jak najchetniej".

            To jest zreszta analogiczne do meskiego "nie bierz sie za to, bo glupia jestes i popsujesz"/ "nie zaprzataj tym sobie swojej kochanej glowki, ja ci to zalatwie" i powstaje dorosla babka, ktora nie ejst w stanie samodzielnie oplacic rachunkow czy wybrac farby do malowania scian...
      • tt-tka Re: Jak ogarniacie perfekcjonistow? 19.09.20, 00:49
        lumeria napisała:

        > Co myślicie o takiej sytuacji:
        >
        > Młoda para, zamieszkali razem. Miłość, seks, wszystko super, ale pojawił się p
        > roblem: ona wszystko co związane ze sprzątaniem i gotowaniem "robi lepiej" i m
        > ówi, ze kobiety na tych sprawach znają się lepiej i żeby on jej to zostawił to
        > do zrobienia. Jak chłopak zmyje sedes czy podłogę, to ona leci ze szczotą czy
        > mopem i poprawia po nim. Na próby rozmowy o tym kobieta zbywa go i mówi by się
        > nie wtrącał w 'domenę kobiet'. Mężczyzna chce brać udział w zajęciach domowy
        > ch, uważa, ze zanim ją spotkał to był w stanie adekwatnie posprzątać i ugotować
        > , wiec takie podejście kobiety jednak mu mierzi.

        Ale ona nie odpuszcza, mimo ze jego to mierzi ? Coz, czy jest zdecydowany i gotowy zyc i mieszkac z kims takim ?

        >
        > Panowie się śmiali, ze nie ma co się zastanawiać, tylko brać taki skarb. Co Wy
        > myślicie?

        Poradzilabym tym panom, zeby sami sprobowali. Niech odczuja, jak to fajnie nie miec w domu nic do zrobienia i do powiedzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka