ruda31
11.10.05, 14:27
spróbuje opowiedzieć wam moją historie w wielkim skrócie. jestem żoną mojego
męża od 14 lat i od tyluż matką wspaniałego syna. wiem,że mój mąż jest
alkoholikiem ale tylko ja to wiem. Staram się to przed znajomymi i
rodzinąukrywać, Chociaz tak naprawdę to nie wiem dlaczego. U mnie w domu nie
ma patologii mąż jestniezbut agresywny nie przepija więcej niż może zarobić/
wystarcza na SKROMNE życie i jego "pitko"- zarabia całkiem nieźle/. Nie
wychodzi z domu, nie pija wódki ..... Pije od conajmniej 6 lat codziennie po
5-6 piw mocnych i upija się nimi sam. Ze nie jest to już alkoholizm wierzy
już tylko sam mój mąż. Twierdzi że przecież to piwo!!!!!!! Codziennie jest
pijany. Klopoty zaczynają się kiedy nie chcę z nim spać.........Nawet jak
otym piszę denerwuję się. Jeżeli chodzi o rozwód?>..... Tak z zewnątrz to
wyglądamy na całkiem normalnąrodzinę. Jego nikt nie widziała pijanego/robi to
sam w domu/ pieniądze / marne resztki/ oddaje, Nie bije / jeden przypadek-
potwierdzony obdukcją / ale jeden przypadek to znęcanie się? chyba nie.... z
dzieckiem zerowy kontakt ........ Co z tym począć? ja juz nie mogę patrzeć
na niego wiecznie podchmielonego ......... i robiącego to samo w domu / i
tylko to/....