Dodaj do ulubionych

moja historia

11.10.05, 14:27
spróbuje opowiedzieć wam moją historie w wielkim skrócie. jestem żoną mojego
męża od 14 lat i od tyluż matką wspaniałego syna. wiem,że mój mąż jest
alkoholikiem ale tylko ja to wiem. Staram się to przed znajomymi i
rodzinąukrywać, Chociaz tak naprawdę to nie wiem dlaczego. U mnie w domu nie
ma patologii mąż jestniezbut agresywny nie przepija więcej niż może zarobić/
wystarcza na SKROMNE życie i jego "pitko"- zarabia całkiem nieźle/. Nie
wychodzi z domu, nie pija wódki ..... Pije od conajmniej 6 lat codziennie po
5-6 piw mocnych i upija się nimi sam. Ze nie jest to już alkoholizm wierzy
już tylko sam mój mąż. Twierdzi że przecież to piwo!!!!!!! Codziennie jest
pijany. Klopoty zaczynają się kiedy nie chcę z nim spać.........Nawet jak
otym piszę denerwuję się. Jeżeli chodzi o rozwód?>..... Tak z zewnątrz to
wyglądamy na całkiem normalnąrodzinę. Jego nikt nie widziała pijanego/robi to
sam w domu/ pieniądze / marne resztki/ oddaje, Nie bije / jeden przypadek-
potwierdzony obdukcją / ale jeden przypadek to znęcanie się? chyba nie.... z
dzieckiem zerowy kontakt ........ Co z tym począć? ja juz nie mogę patrzeć
na niego wiecznie podchmielonego ......... i robiącego to samo w domu / i
tylko to/....
Obserwuj wątek
    • zuzazuzazuza Re: moja historia 18.10.05, 11:00
      Witaj,
      mysle, ze powinnas sama przemyslec na spokojnie czego chcesz:
      chcesz z nim byc czy chcesz byc bez niego?
      Nikt nie podejmie decyzji zamiast Ciebie?
      Musisz rozwazyc wszystkie za i przeciw, odpowiadajac sobie na pytania:
      co z synem?
      co z Toba?
      co z pieniedzmi?
      co z mieszkaniem, samochodem?
      co z innymi bliskimi Wam ludzmi?
      co z Nim?
      Nikt tego nie zrobi zamiat Ciebie, kazda z nas ma inne priorytety. Nikt nie ma
      prawa Cie oceniac, bo to jest Twoje zycie.
      Sa osoby, ktore maja dosc i odchodza, sa osoby, ktore jakos trwaja i zostaja.
      sa mezowie ktorzy beda pic, i tacy ktorzy prestana..
      powodzenia
      Z>
    • dadunka Re: moja historia 28.10.05, 00:03
      Witam. twoja historia to tak jak moje życie, tylko mamy troje dzieci. Nie wiem
      co powinnaś zrobić. Mogę tylko napisać co ja zrobiłam. Mój (ciągle) mąż też pił
      tylko w domu, tez tylko piwo, też ukrywałam przed wszystkimi. Wreszcie zaczął
      popijać wódkę - zależnie od przypływu funduszy. Taki nijaki - a raczej trudny
      do wytrzymania dla domowników- stan trwał 7 lat. Ale w ciągu dwóch ostatnich z
      tych 7 mąż stoczył się bardzo (ciągle w ukryciu). O rozwód wystapiłam w 2003
      roku. Na rok wcześniej zdecydowałam się powiedzieć otwarcie w rodzinie męża i
      prosić ich o pomoc. Zgadnij, czy się doczekałam? Stwierdzili, że to nie może
      być prawdą, bo w gościach jest wszystko poprawnie.
      Właśnie jutro mam kolejną sprawę, na której - jak poprzednio - będzie mnie
      opluwać rodzinka męża. Ale jestem twarda i wytrzymam.
      Co osiągnęłam występując o rozwód?
      SPOKÓJ, UŚMIECH DZIECI, NORMALNE ROZMOWY Z DZIEĆMI, SzACUNEK DZIECI (20,18,10
      lat).
      Starsze dzieci wielokrotnie wspomagały mnie w tej decyzji (nie raz
      zastanawiałam się czy na pewno dobrze zrobiłam). Dzieci nie zostawiły mnie
      samej s problemem. Zeznają w sądzie. Chociaż rodzina mężą(pożal się Boże) gdzie
      może opowiada jaka ze mnie wyrodna matka, że ciągam dzieci po sądach a to
      przecież nie ich sprawy. Nikt nie chce zrozumieć, że właśnie im ojciec wyżądził
      najwiekszą krzywdę.
      Ja teraz nie żałuję decyzji. Żałuję jedynie, że nie zdobyłam się na to
      wcześniej.
      Pozdrawiam. Oby Twój przypadek był inny.
      • kleksa Re: moja historia 07.10.06, 00:10
        Podziwiam dadunkę za odwagę,priorytety /dobro dzieci i swoje/.obok mam
        sąsiadke,która meczy sie tak z 20 lat.Brakuje jej wiary ,ze może być
        lepiej,jest juz tylko cieniem samej siebie.
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=42669 -zapraszam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka