Dodaj do ulubionych

Najtrudniejsze chwile.......

    • edyta.g.25 Tego dnia zrobilam test ciazowy- 17.05... 17.05.07, 10:47
      ...2005 tuz przed godzina 12 w poludnie. Zobaczylam piekne 2 kreseczki.
      PAmietam ten dzien jak dzis...Bylismy przeszczesliwi.
      Nadia Oliwia
      "Kochać Cię było łatwo, zapomnieć niemożliwe"
      "Jeśli miłość do Ciebie umrze we mnie, to jakbym sama umarła..."
    • aniawdowa Re: Najtrudniejsze chwile....... 17.05.07, 15:37
      Witam nie wiem co sie dzieje ale od dwóch dni znowu jest gorzej, myslałam ze
      radze juz sobie jakos z życiem mineło rok i trzy miesc od smierci Pawła.
      A od dwóch dni nie daje rady zaczeło sie dwa dni temu wieczoram sama nie wiem
      skad zaczełam mysleć minuta po minucie wrócił tamten dzień, w głowie słyszałam
      ta straszną wiadomosc, potem dzien pogrzebu.
      W ciagu krótkiego czasu przezyłam to na nowo, i znów jest gorzej cały czas mysle
      o tym, staram sie aby znowu było tak jak jeszcze kilka dni temu ale nie moge sie
      jakos pozbierać tak strasznie mi brakuje Pawła tak bardzo chciałabym sie
      przytulic do niego. Patrze na dzieci i chce mi sie płakać,ale wiem ze musze być
      radosna one tak bardzo sie smuca kiedy ja sie smucę.
      Czy juz zawsze tak bedzie ze to bedzie wracać na nowo.
      Mysle o tym ze chyba wyjade gdzieś z dziecmi do rodziny dobrze nam to zrobi.
      Wiem od tego nie uciekne ale bedzie to jakas odmiana od życia codziennego.

      Pozdrawiam wszystkich
      Ania
      • dusia75 Re: Najtrudniejsze chwile....... 20.05.07, 00:46
        Właśnie wróciłam z koncertu zespołu Dżem.
        Ukochany Dżem mojego Adama. To on nauczył mnie słuchać tej muzyki i wciągnął w
        "ten klimat". Przez te ponad dwa miesiące od śmierci Adama słucham w domu tylko
        tej muzyki i przy niej nie raz płakałam. Jednym z ostatnich marzeń mojego męża
        było uczestnictwo w takim koncercie. W planach chciałam zrobić mu prezent na 33
        urodziny które były 6 maja i wręczyć mu bilet na taki koncert. Byłam tam dzisiaj
        niestety już bez NIEGO. W ostatniej chwili zabrali mnie nasi przyjaciele, którzy
        wiedzą ile ta muzyka znaczy dla mnie teraz. Wiem że Adam był razem ze mną.
        Słuchając tej muzyki na żywo wszystko wróciło. Cały ból, bezradność, tęsknota i
        samotność. Płakałam jak dziecko. Mijają dni a ja coraz bardziej go kocham i
        tęsknię zwłaszcza w takich chwilach. Brakuje mi jego dotyku, rozmów, wieczornych
        chwil spędzonych tylko we dwoje. Jak można żyć bez Niego? Brakuje mi sił. Staram
        się uśmiechać zwłaszcza przy dzieciach lecz przychodzą później takie chwile jak
        ta teraz. Kiedy wszystko się wzmaga i bardziej dociera do mnie że ta osoba która
        sprawiła że byłam tak szczęśliwa to już tylko moje wspomnienia.
    • edyta.g.25 Dzis bylyby Twoje 31 urodziny:( 01.06.07, 11:59
      tylko niespelna 7 dni bylo Ci dane poczuc jak sie zyje z 30-ka na karku:(-
    • dryfujacabezcelu Re: Najtrudniejsze chwile....... 05.06.07, 10:19
      Dziś po raz pierwszy od 3 i pół miesiąca spędziłam noc w NASZEJ sypialni..
      przeszła remont generalny, zmieniłam w niej wszystko, kolor, tapetę, meble,
      dywan.... zostało tylko łóżko..... wielkie i puste.... ze złożonym w kostkę
      Jego swetrem leżącym obok na poduszce...... zamiast Niego...... to wszystko
      jest bardzo trudne.....
    • smutnykluseczek Re: Najtrudniejsze chwile....... 06.06.07, 14:00
      dzis minely juz 3 tyg albo dopiero trzy.dzien wlecze sie nie ublaganie
      chcialabym zeby juz sie skonczyl zebym nie myslala caly czas ze minely juz 3
      tyg:(z kazdym dniem jest coraz gorzej mam wrazenie ze spadam na dno, na dno
      cierpienia
      • digirec Re: Najtrudniejsze chwile....... 06.06.07, 21:37
        Witaj smutna
        jak ja weszłam na to forum pierwszy raz ,to Zeng mi napisał ze bol i cierpienie
        bedzie tako samo, czy to minie miesiac,dwa ,czy trzy... Miał chłopak racje :)
        Musisz byc dzielna!!!!
        pozdrawiam Ela
        • aneri59 Re: Najtrudniejsze chwile....... 07.06.07, 12:18
          Do najtrudniejszych chwil napewno będą należały
          wszystkie uroczystości, w których razem braliśmy udział.
          Wrociłam z procesji Bożego Ciała, zawsze szliśmy razem,
          dzisiaj poraz pierwszy poszłam sama. Było mi smutno.
          Na procesji spotkałam znajomą, ktora już od 3 lat jest sama
          i starała się mnie pocieszyć. Niestety stwierdziła też,
          że im dłużej jest sama po śmierci męża to jest jej ciężej.
          Okropna jest samotność w pustym mieszkaniu i jesienne długie wieczory,
          ale to jeszcze przedemną.
          Dzięki, że jesteście na forum i nie czuję się taka samotna.
          Pozdrawiam
          • ewa-irena Re: Najtrudniejsze chwile....... 07.06.07, 12:59
            Jutro minie dwa tygodnie od śmierci mojego męża,siedzę sama w domu łykając
            łzy,jutro po pracy mieliśmy jechać do lasu ,dwa tygodnie temu planowaliśmy gdzie
            wybierzemy się na wakacje,cieszyliśmy się ,że wreszcie nasz syn zaczął robić coś
            sensownego w swoim życiu,a dzisiaj siedzę sama w domu i zastanawiam się co ze
            sobą zrobić!
            Najgorsze jest to,że zostało tyle nie wypowiedzianych słów,że nie mogłam go
            przeprosić ,za każde złe słowo,za które nie powiedziałam przepraszam,że tak mało
            mówiłam,że go kocham,że jest ,że był całym moim światem i tak naprawdę był
            jedyną osobą na którą mogłam zawsze liczyć.Boże jak mi ciężko!
          • edyta.g.25 Dzis mija rok jak Ciebie nie ma 07.06.07, 22:30
            ...Kocham Ciebie Bardzo...bardzo kochanie:-( Boli wszystko nadal... tak bardzo
            bym chcialabym sie wtulic w Twoje ramiona. Ale to juz niemozliwe...
            • edyta.g.25 2 lata temu... 23.01.08, 09:09
              ...bylismy najszczesliwszymi ludzmi na swiecie, przyszla na swiat
              nasza najukochansza coreczka, ktora byla dla nas i jest teraz dla
              mnie calym swiatem. Pozostal zal do losu ze to wspolne nasze
              szczescie trwalo tak krotko:(
    • smutnykluseczek Re: Najtrudniejsze chwile....... 07.06.07, 23:11
      Edytko wiem ze dzis jest trudny dzien dla ciebie:(Ty od teraz bedziesz
      odliczala juz lata, a ja za 9 dni zaczne odliczac miesiace....nie wiele moge
      napisac..nie bede ci pisac zebys sie trzymala bo w tym wszystkim nie chodzi o
      to zeby sie trzymac tylko zeby nie oszalec...jestem z Toba i sciskam cie mocno
      • edyta.g.25 Re: Najtrudniejsze chwile....... 07.06.07, 23:29
        TAk nic nie musisz pisac i ja Ciebie rozumie doskonale i sciskam mocno. Co moge
        dodac...tylko tyle ze zycze bardzo duzo sily i wytrwalosci bo to sie przyda.
        JA odliczam w dalszym ciagu dzien po dniu...licze dni nie przeliczam na
        miesiace ani lata....Wracajac do tego co bylo rok temu moge powiedziec ze nie
        jest nic lepiej a nawet moge powiedziec ze jest gorzej:(
        • dusia75 Re: Najtrudniejsze chwile....... 10.06.07, 23:43
          Wróciłam właśnie z miejsca gdzie uciekaliśmy z Adamem od miejskiego zgiełku na
          chwilę odpoczynku i wytchnienia. Z miejscem tym Adam był bardzo związany
          emocjonalnie. Spędziliśmy tam wiele pięknych chwil, tam w lipcu 1996 roku
          powstał owoc naszej miłości - Nikola. Tam spędziliśmy razem nasze pierwsze
          wspólne wakacje.
          Bardzo pragnęłam tam pojechać lecz i obawiałam się tego wyjazdu. Zawsze byłam
          tam z moim kochanym mężem. Każdy kont, przypominał boleśnie że jestem już sama :
          szczoteczka do zębów, buty pozostawione w szafce. Proste czynności które nigdy
          mnie dotychczas nie interesowały, bo robił to Adam, kuły prosto w serce. Nawet
          smakołyki z grila już nie smakują bo nie robił tego ON. Nie widział jak Szymon
          szaleje w jeziorze, jak gania za piłką. To tak boli i takie jest trudne.
          Powinniśmy tam być razem, ale...
    • dryfujacabezcelu Re: Najtrudniejsze chwile....... 18.06.07, 00:45
      ...kolejna bezsenna noc.. kłębiące się mysli, wycie w poduszkę, łzy....... dziś
      powinnam Mu dać imieninowy prezent... a mogę tylko zapalić swiatełko na Jego
      grobie..... Boże jakie to moje życie jest kur.. do dupy! Dlaczego z nim jeszcze
      nie skończyłam!!!!!!!
      • arinya Re: Najtrudniejsze chwile....... 18.06.07, 01:29
        Niedawno były urodziny Roberta. Było to jak dotychaczas najtrudniejszy dla mnie
        dzień, trudniejszy niż święta Bożego Narodzenia, Nowy Rok i Wielkanoc, bo to
        było dotychczas tylko nasze święto rodzinne. A w tym roku nikogo to nie
        obchodziło. Bardzo mi przykro Dryfująca.
        Ja też mam dziś bezsenną noc. Trzymaj się,POzdrawiam Ewa


      • zeng Re: Najtrudniejsze chwile....... 18.06.07, 07:11
        Bo jesteś odpowiedzialna za inne życie... Pewnie wielu z nas odpowiedzialność
        tylko za swoje bezcelowe życie by nie wystarczyła żeby nadal żyć...

        Trzymaj się, pogadam dzisiaj z Anią, żeby upiekła mu od Ciebie dobry tort, ona
        piekła świetne torty...
        • zeng Re: Najtrudniejsze chwile....... 18.06.07, 20:28
          zmarł dzisiaj mój wujek, to będzie pierwszy pogrzeb po pogrzebie Ani... z całym
          szacunkiem dla wujka, który był wspaniałą osoba, nie potrafię powstrzymac
          jednej myśli... wszystkie moje przeżycia koncentrują się na zazdrości, że wujek
          już jest tam gdzie Ania...
          • hania_2006 Re: Najtrudniejsze chwile....... 18.06.07, 21:04
            Jak tak siedzę jak teraz i nie mam nawet siły płakać to jedynym pocieszeniem
            jest dla mnie myśl, że przecież to się kiedyś skończy i z całą pewnością będę
            tam, gdzie on jest teraz, co by to nie miało oznaczać.
          • magdatysz Re: Najtrudniejsze chwile....... 18.06.07, 21:37
            przykro ze zmarł twój wujek ale Danielu zastanów się nad tym co mówisz a raczej
            myslisz... zazdrość że on już tam jest?? Pytanie czy on nie zazdrości tobie??
            To tak jakbyś chciał zostawić wszystko i nie chiałbyś patrzyć jak dorasta twój
            syn, wychowywać go pokazywać świat i nauczyć wielu rzeczy w tym życiu. Tak
            jakby tówj syn nic nie znaczył... Rozumiem miłość do tej drugiej osoby której
            już nie ma wśród żywych, która może i patrzy na nas z góry, ale w naszym życiu
            nie uczestniczy - już niczego nie nauczy, chyba że Tata lub Mama będzie dawała
            Ją/Go za przykład dziecku. Dziecko potrzebuje kogoś w kim bedzie miało oparcie,
            kogoś kto umie i chce żyć, kogoś kto pokaże i z kim można odkrywać to co dla
            niego było nieznane. Nie na siłę ale dlatego ze się chce. Dzieci są bardzo
            dobrymi barometrami naszych uczuć i dopóki my nie będziemy radośni one też,
            dopóki my nie znajdziemy ponownego sensu istnienie dopóty ich życie będzie
            szare. Bo dzieci umieją odróżnić szczery usmiech i naszą radość od tych
            wymuszonych.
            • zeng Re: Najtrudniejsze chwile....... 18.06.07, 22:20
              to ile mój syn dla mnie znaczy odzwierciedla się w tym ,ż e kończy się na
              zazdrości, a nadal tu dla syna jestem
          • dryfujacabezcelu Re: Najtrudniejsze chwile....... 19.06.07, 10:48
            Danielu, bardzo mi przykro z powodu wujka..

            Teraz tak siedzę i myślę, i zaczynam się tego bać, bo takie wiadomości, że
            odszedł komuś ktoś (u mnie w rodzinie ostatnio też) nie robią na mnie
            wrażenia.... przepraszam Danielu, nie chcę Cię w żaden sposób urazić!.... ale
            jak docierają do mnie takie wiadomości to przechodzi mi przz myśl wujek -
            trudno, zdaża się, babcia, dziadek - taka kolej rzeczy trudno..... boże jaka
            zrobiłam się nieczuła pod tym względem... nic mnie nie rusza......

            Wczoraj znowu był kryzys... zresztą ciagnący się już od tygodni....ciężko
            cholernie, nie mogę się otrząsnąć... tak bardzo potrzebuję, żeby mnie
            przytulił!
    • smutnykluseczek Re: Najtrudniejsze chwile....... 19.06.07, 16:45
      dzies jest ciezki dzien...codziennie staram sie jakos trzymac zeby nie zasmucac
      inych swoja obecnoscia usmeicham sie przez choc serce wcale tego nie chce i do
      tej pory było dobrze ludzie ze mna rozmawiali, traktowali tak normalnie, a dzis
      mam taki dzien ze moglabym caly czas wyc z bólu.ale oni juz tego nie rzoumieja
      mam tylko pretensje ze ich nie slucham a ja poprostu mysle o Kubie błądze
      myslami gdzies w przeszłość...jak moga byc tacy niewyrozumiali...dlaczego to ja
      i mójh ból musza sie przystosowac do towarzystwa a nie ludze do mnie i do
      mojego bólu......
      • ivonekk Re: Najtrudniejsze chwile....... 19.06.07, 23:11
        U mnie dzisiaj tez trudny dzień....jak wiele innych za mną i z pewnością przede
        mną. to taki dzień, w którym najchętniej zwinęłabym się w kłębek i czekała aż
        Adam mnie do siebie zabierze. Bożeeee....
    • dryfujacabezcelu Re: Najtrudniejsze chwile....... 22.06.07, 09:54
      dziś 4 miesiące... 120 dni... 2 880 godzin... 172 800 minut... 10 368 000
      sekund......istnego piekła na ziemi! Chcę do nieba... do Niego!
    • smutnykluseczek Re: Najtrudniejsze chwile....... 24.06.07, 11:45
      Witajcie
      Najpierw chcialam podziekowac Wam, za to, że jestescie, te forum naprawde
      pomaga, pomaga przetrwać te najtrudniejsze chwile i daje nadzieje na jutro.
      Właśnie jutro....tylko, że ja nie chce jutra nie chce już zadnej chwili bez
      Niego...nie mam juz celu, myslalam ze ejstem twarda, że dam rade ale wcale nie
      daje...za man kolejna nie przespana noc....wiem, że mnie rozumiecie...jak mam
      przetrwac, jak zyć....gdy już mnie mam sił.
      Jeszcze raz dziekuje za to, że jesteście.
    • violag Re: ...każda bez Ciebie Kochanie 04.07.07, 18:49
      ta w której, obiecałam że respirator to tylko na chwile! ...ostatni raz widział
      blask twoich oczu!!! Nienawidzę siebie że żyje!!!
      • aneri59 Już każda bez Ciebie Kochanie 05.07.07, 16:30
        Dzisiaj jest rocznica naszego ślubu, niestety teraz
        już każda bez męża. W tym roku i pewnie w następnych latach
        będzie to bardzo smutny dla mnie dzień.
        Jacy byliśmy wtedy szczęśliwi.
        Powróciły wspomnienia o marzeniach i planach na przyszłość.
        Niektóre udało nam się zrealizować, nietety częśći już nie.
        Nagłe odejście zmieniło wszystko.


        • violag Re: Już każda bez Ciebie Kochanie 05.07.07, 16:44
          Przykro mi.
          Nasza PIERWSZA za 45 dni
          • ivonekk Re: Już każda bez Ciebie Kochanie 06.07.07, 00:29
            A nasza szósta byłaby 23 czerwca, w Noc Świętojańską...A tak była msza za Adasia
            i dużo bólu....
            • dryfujacabezcelu Re: Już każda bez Ciebie Kochanie 06.07.07, 10:51
              ja również nie poznam smaku pierwszej rocznicy ślubu... byłaby za 23 dni :((((
              za to rocznice śmierci będą mi bardzo dobrze znane.... boli strasznie....
    • dryfujacabezcelu Re: Najtrudniejsze chwile....... 08.07.07, 22:09
      wczoraj na dole u rodziców byli swatowie i brat z żoną.... ja przesiedziałam
      całe popołudnie w swoim mieszkaniu na górze ze łzami na policzkach... czy
      przyjdzie taki dzień kiedy będę potrafiła stawić czoła takim sytuacjom i usiąść
      z wszystkimi sama? Nie potrafię... oni wszyscy siedzą i obok mają tą osobę...
      ja mam pustkę....
    • dryfujacabezcelu Re: 29.07.2006 godz. 17:00 29.07.07, 15:25
      Wszystkiego najlepszego Kochanie z okazji pierwszej rocznicy ślubu..........
      śpij spokojnie i czuwaj nad nami nasz Aniele..... KOCHAM CIĘ!
      • aniawdowa Trudny dzień.... 09.08.07, 22:45
        Byłam dziś po dokumenty na dalsze rodzinne słowa:
        -pani mąż pracuje?
        -jest pani wdową?
        -sama wychowuje pani dzieci?
        choc mineło trochę czasu takie sytuacje bardzo bolą kiedy wyszłam z tego biura
        było mi strasznie zle i przez cały dzień az do teraz wieczora to jakos mam w
        myslach.

        Nie potrafie wymawiać tego słowa "wdowa"

        Pozdrawiam
        Ania

        "Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna"
    • vesper.lynd Re: Najtrudniejsze chwile....... 01.08.07, 11:32
      Na biurku w pracy zdjęcie Łukasza. Podchodzi nowy kolega, patrzy i pyta -
      "Mąż"?, odpowiadam z gulą w gardle - "Nie". "Chłopak?" - pyta dalej, "Tak" -
      odpowiadam. "No to może kiedyś mąż?!" "Nie sądzę" - odpowiadam juz u kresu
      wytrzmania. Spojrzał zadziwony i poszedł.
      wlasciwie moglam spodziewac sie takich sytuacji staiwajac Jego zdjęcie, to tez
      nie wina Nowego, bo skad mogl wiedziec. Mimo wszystko boli.....
      • zeng Re: Najtrudniejsze chwile....... 01.08.07, 19:00
        Dzwoni Ani komórka, ja po chwili oddzwaniam, bo jestem za granicą, mówię, że
        ktoś dzwonił, mówię jak się nazywam. Mówi, że w sprawie OC dla lekarza, bo Ani
        się kończy. Mówię, że nie będzie przedłużała. Ona, że jest obowiązkowe, musi.
        Ja, że nie musi i nie będzie. Ona czemu. Bo nie żyje. Aha... dziękuje.

        Dzień jak codzień.
    • dryfujacabezcelu Re: Najtrudniejsze chwile....... 08.08.07, 05:46
      ostatnio każda jedna! począwszy od bezsennych nocy... na dołujących
      dniach skończywszy.... zero optymizmu, zero wsparcia.... i widok par
      trzymających się za rękę.... koszmar trwa!
      • smutnykluseczek Re: Najtrudniejsze chwile....... 08.08.07, 09:23
        Podpisuje sie pod wszystkim Moniko, ostatnio każda jedna, ciegnace
        sie w nieskonczonosc puste dni, koszmarne noce, kiedy to sie skonczy
        dzis znow snił mi sie szpital, dzien po dniu meczarni i
        cierpienia...dzis w nocy to było znow takie realne, nie chce takich
        snow.

        "Miarą życia nie jest jego długość, lecz dar jaki ze sobą przyniosło"
        • smutnykluseczek Re: Najtrudniejsze chwile....... 08.08.07, 23:40
          Miałam plan na wieczó i na poczatku wydawał mi sie niezły, umowiłam
          sie z koleżanka i jej chłopakiem film...tylko ze w trakcie okazał
          sie jednym z moich najgłupszych pomysłów...przez cały film
          siedziałam i myslalam Boze...oni sa razem a ja...kiedys siedzieliśmy
          tak w czwórke...a teraz wole samotność, jest lepsza niz 3...
          • zeng Re: Najtrudniejsze chwile....... 21.08.07, 21:39
            powoli kończy się wakacyjne turnee po Europie i czas kierować się w
            stronę domu...

            w sumie było cudownie, nawet mógłbym powiedzieć, że oderwałem się od
            rzeczywistości, choć oczywiście tęsknota może przyćmić nawet
            najpiękniejszą chwilę. Zastanawiam się czy jeszcze wróci
            kiedykolwiek dawne, "normalne" pojmowanie radości, szczęścia,
            chwili, znaczeń. Najtrudniejsze dla mnie było ... siedzenie
            wieczorem przy świecach... W domu jakoś nie miałem okazji ani
            potrzeby zapalaś świec, tam gdzie byłem wieczorami przesiadywało się
            przy świecach czy lampionach w ogrodzie. To co dla wszystkich (i dla
            mnie oczywiście kiedyś) tworzyło romantyczną atmosferę teraz kojarzy
            mi się z cmentarzem i zniczami... I czemu pytam patrzę na płomień
            nie jak na życie i radość co przecież oznacza jako symbol tylko na
            śmierć. I kiedy i czy kiedykolwiek to minie. Kiedy każdy płomień
            przestanie być płomieniem znicza...

            Mimo wszystko spędziliśmy cudowne wakacje, choć jeszcze się nie
            skończyły.

            Pozdrawiamy Was serdecznie,
            Daniel i Piotruś
            • smutnykluseczek Re: Najtrudniejsze chwile....... 29.08.07, 19:07
              Dzis jest koncert Myslovitz(w takim małym miasteczku jak moje to
              prawie rewelacja)tylko ze mi jest tak starsznie smutno,gorzej bo
              wiem ze pewnie teraz razem bysmy wychodzili...a tak specze kolejny
              samotny wieczór.
              Myslałam ze moze choc sama sie przejde ale nie zniosłabym tych
              roześmianych buzi,splecionych rąk...Boże jak mi Go brakuje...
    • vesper.lynd Re: Najtrudniejsze chwile....... 01.09.07, 06:04
      przed chwilą wróciłam z lotniska gdzie odwoziłam
      koleżankę/współlokatorkę na samolot. Byłabym dużo wcześniej, ale
      spędzilam trochę czasu na parkingu rycząc... w ostatnich miesiącach
      kilka razy odwiedziłam Pyrzowice kiedy odbierałam lub zawoziłam tam
      Łukasza, po tym jak wpadał do Polski ze szkolenia. Miejsce to
      kojarzy mi się więc z ogromnymi emocjami - płaczem przy pożegnaniach
      i niewysłowioną radością przy bramce "Przyloty". Czym był tamten
      płacz przy tym co przeżywam teraz?
      Myślałam, że może Cię tam znajdę Łukaszku, ale niestety nie...
      proszę, opiekuj się mną...
      :(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
    • luccio1 Re: Najtrudniejsze chwile....... 01.09.07, 12:37
      Nie jest to czas między śmiercią najbliższej Osoby a pogrzebem -
      wtenczas się biega i załatwia sprawy...
      Nie jest to sam pogrzeb - wówczas wydaje się, jak gdyby się
      uczestniczyło w czymś, co dotyczy kogoś zupełnie innego...
      Nie jest to też czas po pogrzebie: wtedy zwykle jest z nami Rodzina,
      zatem w domu pełno ludzi, uroczystość, co do której znów nie jest
      się pewnym, co to takiego, po co włąściwie, z jakiej okazji ten
      zjazd rodzinny - a że nie widzimy wśród nas np. Mamy, albo Babci -
      wtedy jeszcze wytłumaczenie jest proste: jesteśmy w pokoju -
      Mama/Babcia poszła właśnie do kuchni; może wyszła na zakupy, może do
      kościoła?
      Dopiero, gdy krewni, którzy przyjechali z innych miast, odjadą do
      siebie, dopiero kiedy w mieszkaniu nagle robi się przeraźliwie
      pusto, kiedy zaczyna być wiadomo, że jak Mamy nie ma w pokoju, to
      pójście do kuchni czy do drugiego (czy trzeciego) pokoju nic nie
      da - bo tam także Jej nie będzie -
      - wtenczas dopiero zaczyna się robić straszno.
      Pamiętam, że po śmierci Mamy, gdy zostałem sam w nagle opustoszałym
      domu rodzicielskim - wtedy zacząłem bać się wieczoru, bać się
      zachodu słońca, bać się ciemności zapadających za oknem...
      (z tego m.in. doświadczenia, doświadczenia strachu, przeżytego przed
      10 laty, wziął się mój wątek "Zrobisz tak?" - wprowadzony przeze
      mnie także na forum "Wychowanie w Wierze").
      • aneri59 Re: Najtrudniejsze chwile....... 22.09.07, 09:52
        Dziś dzień Twych urodzin jakże smutne i trudne chwile dla nas.
        Sześćdziesiąt czerwonych róż,
        chcemy Ci dać za każdy rok Twego życia,
        za dobroć, za miłość do ludzi, za lata spędzone z nami.
        Twoja żona i dzieci.

        "Odszedłeś nagle i niespodziewanie, pozostawiając po sobie pustkę i wielki żal. Odszedłeś, lecz zachowamy Cię na zawsze w naszych sercach i wspomnieniach."
    • nella77 Re: Najtrudniejsze chwile....... 09.10.07, 16:08
      wczoraj była nasza rocznica ślubu... ciężki dzień dla mnie - bardzo..
      To miąła byc nasza druga rocznica.... miało być tak cudownie a był
      tylko apalony znicz i łzy...
      • zeng Re: Najtrudniejsze chwile....... 09.10.07, 17:50
        jest tyle najtrudniejszych dni... jesteśmy z Tobą nella

        ja przedwczoraj miałem pierwszą rocznicę Ani śmierci...
        • hania_2006 Re: Najtrudniejsze chwile....... 09.10.07, 20:52
          Przede mną kolejne koszmarne dni - pojutrze, czyli 11, urodziny
          męża, 20 naszej córki, 26 moje, potem listopad i rocznica śmierci
          męża, potem święta i ... . No i jesień, kiedyś ją lubiłam,
          traktowalam jako taki czas wyciszenia, spokoju, po lecie. Wspólne,
          długie wieczory. Szkoda słów. Trzymajcie się dzielnie. Hanka
        • nella77 Re: Najtrudniejsze chwile....... 09.10.07, 21:35
          dzieki za wsparcie... mam nadzieje, że kiedys będzie choć trochę
          lepiej
          • dryfujacabezcelu Re: Najtrudniejsze chwile....... 10.10.07, 15:43
            musi być...
            ja też jestem już po tych cholernych datach.. 28 urodziny Męża...
            ten dzień był koszmarem, zamiast świeczki na torcie...świeczka na...
            a przede mną 15 październik... dokładnie 10 lat temu zapytał, czy
            moze mnie wziąć za rękę... i od tamtej chwili już zawsze i wszędzie
            szliśmy razem trzymając się za ręce... boże dlaczego tak krótko...
            dlaczego wyrwałeś Jego dłoń z mojej...?
            • dryfujacabezcelu Re: Najtrudniejsze chwile....... 15.10.07, 17:58
              Kochanie dzisiaj ten dzień... Pamiętasz..? Tego wieczoru po raz
              pierwszy dotknąłeś mojej dłoni.. i wszystko sie zaczęło... pomału
              stawaliśmy się jednością.. od tamtej chwili nierozłączni,
              nierozerwalni... 10 lat temu... kolejny raz zapytam dlaczego tak
              krótko?! Jak byłam dziś u Ciebie z bukietem pęknych czerwonych róż -
              dokładnie dziesięć - po jednej za każdy najwspanialszy rok mojego
              życia - na pewno taki bukiet dostałabym dziś od Ciebie.. tylko Ty
              wiedziałeś, jak kocham te kwiaty... - usiadłam na ławce i
              zapragnęłam pozostać tam przez kolejnych 10 lat. i kolejnych...
              kolejnych... już na zawsze... na zawsze z Tobą.. przy Tobie.... Tak
              bardzo tęsknię... tak bardzo kocham...

              [...] z podniesioną głową
              dziękował będę, że
              Pan dał mi właśnie Ciebie
              w radości i w potrzebnie
              na lepsze i na złe...
              A Ty choć powiedz słowo,
              że zawsze byłem z Tobą,
              bo chciałem tak i już
              I razem chleb jedliśmy
              i równym krokiem szliśmy
              wśród wichrów, pośród burz
              Ty wciąż mnie ratowałaś,
              za rękę mnie trzymałaś,
              gdy z drogi chciałem zejść
              A ja otuchy krople,
              gdy oczy miałaś mokre,
              nie raz musiałem nieść[...]
              GT
              • aniawdowa Re: Najtrudniejsze chwile....... 15.10.07, 20:02
                Moniko łacze sie myslami z Tobą, takie daty sprawiaja nam ból a tych dat jest
                sporo ( urodziny,imieniny,rocznica slubu,czy tez rocznica wspólnie spedzonych
                lat i jeszcze wiele innych) Ja wracajac dziś do domu wjechałam z dziecmi jak
                zwykle na cmentarz ale dzis było juz ciemno ten dziwny nastrój kupilismy znicz
                (jak zwykle niebieski taki wybieraja dzieci) zapalilismy i stalismy córeczka
                powiedziała " mamo teraz tatusiowi jest ciepło w raczki bo sie pali znicz"
                Pytam tez dlaczego tak sie stało.....???
                Moniko musimy byc silne w naszym codziennym zyciu.
                Ja juz dziś boje sie swieta zmarłych to bedzie ciezki dzien.

                Pozdrawiam Cie goraco
                Ania
                • hendik Re: Najtrudniejsze chwile....... 16.10.07, 10:50
                  No tak zbliża się Wszystkich Świętych ....
                  Zaraz potem pierwsza rocznica śmierci męża.
                  • dryfujacabezcelu Re: Najtrudniejsze chwile....... 16.10.07, 17:23
                    ..faktycznie.. jeszcze tylko 2 tygodnie... poraz pierwszy pójdę na
                    cmentarza tak naprawdę 'świętować' Wszystkich Świętych.. chyba dla
                    wszystkich z nas będzie to trudny dzień...
                    • gaba2002 Re: Najtrudniejsze chwile....... 16.10.07, 18:39
                      Tak to dla nas wszystkich cięzki i tak naprawdę nie wim jak go
                      przezyję, a wczesniej 29-10, 31 urodziny mojego męża.I tak od dat do
                      dat.Boję się długich ciągnących się bez końca zimowych
                      wieczorów...kiedyś razem spędzonych,radosnych i wtedy za
                      krótkich.Rozpacz,żal,smutek i ciągłe kołaczące się pytanie-DLACZEGO?
                      • nella77 Re: Najtrudniejsze chwile....... 20.10.07, 21:42
                        też się boje tego swięta.. A jutro mija pół roku od śmierci
                        Sławka... niby duzo..a jednak tak mało..ciągle mam czasem wrażenie,
                        ze za chwilę wróci z pracy :(
                        • smutnykluseczek Re: Najtrudniejsze chwile....... 26.10.07, 22:12
                          Coraz dłuższe wieczory i coraz więcej czasu na rozmyślanie, Kiedyś
                          cieszyłąm się ze idzie jesień bo mieliśmy więcej czasu dla siebie a
                          teraz jest tak strasznie ciężko:(


                          ---

                          Może jeszcze raz się uda znów przetrwać noc i doczołgać do rana :(
                          • dryfujacabezcelu Re: Najtrudniejsze chwile....... 01.11.07, 12:29
                            ...tego dnia wieczór zawsze spędzaliśmy na naszych 'chwilach zadumy'
                            w blasku i cieple światełek... dziś nie mam z Kim... mam za to do
                            Kogo..... dlaczego?
                  • mintadoyle Re: Najtrudniejsze chwile....... 24.02.08, 01:29
                    Są wtedy gdy dowiaduję się od przeróżnych ludzi, że jestem inna,
                    gorsza itp. Np. kiedy jechałam na wczasy z moja trzyletnią córką i
                    okazało się że muszę za nią zapłacic pełną cenę, "bo jakby jechała
                    normalna rodzina" to by była zniżka (słowa pani w biurze podróży).
                    Ponieważ nie chciałam nikogo upoważnic do mojej karty płatniczej,
                    pani pracownica banku czuła się w obowiązku wypytywac mnie 100 razy
                    a dlaczego (podobno to ważne dla banku), a po co, a może jednak, a
                    nie ma pani żadnej bliskiej osoby, którą możnaby upoważnic... No
                    więc w końcu powiedziałam, że nie mam i zapytałam czy mam upoważnic
                    mojego zmarłego męża czy może córkę trzyletnią. I tak na każdym
                    kroku, nawet gdy likwidowałam numer telefonu kom męża to pani
                    musiała znac powody takiej decyzji (podobno to ważne dla operatora).
                    Ja wiem, że ci ludzie po prostu pracują ale ja dostaję ataku
                    histerii, chce mi się płakac, ręce mi się trzęsą i w ogóle.. ile to
                    jeszcze potrwa?
    • digirec Re: Najtrudniejsze chwile....... 04.11.07, 08:04
      tych chwil ostatnio miałam sporo,30go były moje urodziny,1go
      listopada... same wiecie jak ciezko było w ten dzień ,dzis rocznica
      urodzin Pawła(pierwsza bez niego)i za niedługo rocznica śmierci...
      • aneri59 Re: Najtrudniejsze chwile....... 04.11.07, 08:44
        Wczoraj byłam na pogrzebie syna sąsiadów, miał 54 lata,
        w czasie uroczystości pogrzebowych powróciły moje wspomnienia sprzed kilku miesięcy, tak jakbym obserwowała tamte chwile, było mi bardzo ciężko. Szczególnie utkwiły mi w pamięci słowa księdza
        "Taki był czas jego życia".
        Jakże trudno pogodzić się z taką myślą, jednak po dłuższym zastanowieniu się nad tymi słowami zrobiło mi się lżej na sercu.
        Tak, taki był czas życia mojego męża.
    • nella77 Re: Najtrudniejsze chwile....... 10.11.07, 21:47
      Dzis Sławek skończyłby 31 lat,.... dziś opróżniłam szafę z jego
      rzeczy.. smunto mi...
      • fiambala Re: Najtrudniejsze chwile....... 11.11.07, 01:19
        Grzeska urodziny byly wczoraj. moje za pare dni :(
    • ksu Re: Najtrudniejsze chwile....... 12.11.07, 14:09
      Witam,

      nazywam się Katarzyna Surmiak-Domańska, jestem reporterką Gazety
      Wyborczej (i równiez wdową). Przygotowuję reprotaż do Wysokich
      Obcasów o młodych wdowach - matkach. Szukam rozmówczyń.
      Bardzo liczę na kontakt od Pań, które zechcą opowiedzieć o swoich
      doświadczeniach. Gwarantuję anonimowość. Czekam pod adresem
      ksu@agora.pl

      12 listopada 2007
    • dryfujacabezcelu Re: Najtrudniejsze chwile....... 15.11.07, 21:21
      Dzis moje urodziny... 10 lat temu były pierwsze, kiedy składałeś mi
      życzenia.... dziś pierwsze kiedy ich zabrakło ;(
      strasznie mi źle.........!
      • asiamars Re: Najtrudniejsze chwile....... 15.11.07, 23:03
        wiem, że to nie to, ale NAJSZCZERSZE I NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA ... CZEGO? WSZYSTKIEGO CZEGO PRAGNIESZ? NIE, PO PROSTU DUŻO DUŻO SZCZĘŚCIA...
        ŚCISKAM CIĘ BAAAARDZO MOCNO
        Asia
        • dryfujacabezcelu Re: Najtrudniejsze chwile....... 16.11.07, 21:45
          Asiu..baardzo dziekuję
          Dziekuję też Edycie, Tomaszowi, a szczególnie Danielowi za
          najpiękniejsze słowa... DZIEKUJĘ
          • aniawdowa Re: Najtrudniejsze chwile....... 19.11.07, 14:32
            Znów mam gorsze dni, natłok mysli, tysiące pytań DLACZEGO??? Często chce mi sie
            płakac. Dwa dni temu w pracy ktos zapytał o mojego męża gdzie pracuje
            odpowiedziałam ze " mąz nie zyje "(wczesniej nikt o to nie pytał) od tej pory
            jakos inaczej na mnie patrzą, współczują nie chce zeby tak było!Wczorajszy sen
            jeszcze pogorszył mój nastrój sniło mi sie ze nie było zadnego wypadku Paweł
            wrócił do domu tak mocno go tuliłam nie wierzyłam a On zapewniał mnie ze
            wszystko jest dobrze... a potem sie przebudziłam. Znów mam okres ze jestem
            codziennie na cmentarzu stoje tam i nie wierze mechanicznie zagrabiam liscie...
            Tyle bym oddała zeby Paweł wrócił. Wydaje mi sie ze jestem silna ale w takie dni
            nie panuje nad emocjami i myślami...
            • dusia75 Re: Najtrudniejsze chwile....... 19.11.07, 15:13
              Myślę że takie chwile lub nawet dni będą nas niestety jeszcze często nachodziły.
              Ja staram się na co dzień zająć się innymi sprawami lecz niestety nieraz tak
              jest że wraca wszystko łzy leją się strumieniami. Myślę że tego typu sny są, bo
              bardzo pragniemy aby to wszystko okazało się nieprawdą. Mój Adam śni mi się
              często choć teraz miałam przerwę. Sny powróciły od kilku dni i mam je w każdą
              noc. Zazwyczaj śni mi się że oczywiście jakimś cudem okazuje się że ON jednak
              żyje i tak ostatnio szczęśliwa tuliłam się zapłakana do Niego ubranego w skórę w
              której zginą - czułam Jego charakterystyczny zapach. Innym razem śni mi się jak
              wiedząc że On nie żyje widzę Jego odbicie w małym lusterku, patrzy się ma mnie
              jakby chciał mi coś powiedzieć. Nagle oczy Jego robią się z niebieskich, takie
              czarne i okropne że odwracam głowę, jak zerkam znów już go nie ma.
              Panicznie boję się nadchodzących świąt, choinki, dzielenia się opłatkiem. Wiem
              że nie będę mogła zapanować nad emocjami.
              Tak bardzo za NIM tęsknię. Również oddałabym wiele aby cofnąć czas.
              Nauczyłam się już nie okazywać emocji przed innymi ludźmi, uśmiecham się -
              słyszę często "ale świetnie sobie radzisz". Zamykam za sobą drzwi i nie muszę
              wtedy już nic udawać i nie muszę być silna.
              • luccio1 Re: Najtrudniejsze chwile....... 19.11.07, 21:21
                Jeżeli będzie to Twoja pierwsza Wigilia bez - to spróbuj zrobić tak,
                jak zrobiła moja Mama po śmierci Taty:
                ubierz drzewko, ustaw szopkę, stół z opłatkiem - dla tych, którzy
                przyjdą w Święta, między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokie i jeszcze
                później...
                - ale na Wigilię postaraj się pójść do Przyjaciół, po prostu
                dlatego, aby przeżyć ten dzień w innym otoczeniu.
                Myśmy po śmierci Taty chodzili w ten sposób na Wigilię przez
                pierwsze 10 lat.
                Pozdrowienia. Łukasz.
                • aneri59 Re: Najtrudniejsze chwile....... 20.01.08, 10:40
                  Czy zwróciliście uwagę, że wiele dookoła pokazuje się, reklamuje dla pełnych rodzin, tak jakby inne nie istniały?
                  Kiedyś przed laty jak koleżanka, młoda wdowa zwróciła mi na to uwagę,jakoś to do mnie nie dotarło, widzę to dopiero teraz.
                  Kilkakrotnie otrzymałam zaproszenia na jakieś prezentacje, gdzie napisano prezenty dla wszystkich par małżeńskich. Było to dla mnie przykre, odczułam to tak jakbyśmy były gorsze, bo przecież można pójść z osobą towarzyszącą,zaproszenie powędrowało od razu do kosza.
    • fiambala Re: Najtrudniejsze chwile....... 24.01.08, 15:48
      Dzisiaj rano, jak usłyszałam o katastrofie samolotu. Mój Grzesiek
      też zginął w wyniku wypadku samolotowego. Siedzę w pracy i ledwo się
      trzymam... Myślę o tym, co czuli i czują bliscy - kiedy minęła
      godzina o której miał wrócić, kiedy usłyszeli pierwsze informacje o
      wypadku, kiedy ktoś potwierdził, że to on...
      • smutnykluseczek Re: Najtrudniejsze chwile....... 27.01.08, 00:58
        i znów te gorsze chwile......chciałabym móc wyć z bezradności, czy
        keidys bede wstanie powiedziec sobie ze dałam rade....co za cholerny
        miesiąc akutar teraz większość moich znjomych musi sie zareczac brac
        ślub no i te wspólne wypady w góry...i co z tego ze mnie zapraszają
        ze chcą zebym jechała z nimi ale jak 3*2 + 1(ja sama )nie potarfie a
        tak bardzo chiwlismy keidys spedzic zimę w górach............
        • dryfujacabezcelu Re: Najtrudniejsze chwile....... 22.02.08, 21:53
          Dziś pory roku zatoczyły krąg... 365 dni samotności... W sumie dzień
          jak codzień... wszystko tak samo.. tylko scenariusz znów powtarzał
          się w myślach... patrzenie na zegarek - o! o tej dogzinie miałam Cię
          w ramionach... jeszcze....O! o tej również... 6:12 - zaczęło się
          piekło... odszedłeś :(
          Nic ten dzień nie zmienił.. a czekałam na niego jak na szpilkach.
          Nadal Go nie ma, nie wrócił... ja dalej żyję.. i żyć będę, mam
          nadzieję, że jeszcze kiedyś w szczęściu.
          • aniawdowa Re: Najtrudniejsze chwile....... 29.04.08, 22:50
            Wczoraj 28 kwiecień - 29 urodziny Pawła i imieniny.
            Takie dni zawsze bywaja gorsze....
      • dakota28 Re: Najtrudniejsze chwile....... 30.04.08, 08:54
        Wczoraj 29 obchodzilibyśmy 4 miesiące od ślubu:( Kurcze jak to boli,
        że nie mogliśmy świętować nawet miesiąca:( Miałam strasznego doła,
        dlaczego mogłam się cieszyć tym szczęściem tylko 18 dni- gdzie tu
        Bóg?
        • kasik2222 Re: Najtrudniejsze chwile....... 30.04.08, 09:03
          oj kochana, trudno powiedzieć gdzie jest Bóg. Siedzi i patrzy na
          nasze łzy? To jest dobry, sprawiedliwy i miłosierny Bóg? Zabiera nam
          nasze miłości do siebie, może Jemu są bardziej potrzebni niż nam? My
          obchodzilibyśmy 18 maja 6 rocznicę ślubu, nasza córeczka 28,04
          skończyła póltora roku, 25 minęło 5 miesięcy od Jego śmierci. I to
          są dla mnie najgorsze chwile. Straszne były też Jego imieniny i
          urodziny, miałby 37 lat.
          • alicjajulia Re: Najtrudniejsze chwile....... 30.04.08, 10:19
            Dziewczyny, nie wiem jak u was z wiarą, czy macie potrzebę, czy przechodzicie
            kryzys, jak było wcześniej. Ja byłam i jestem wierząca, oczywiste jest, ze takie
            zdarzenia rodzą pytania typu: "Gdzie tu Bóg?". I ja czasem pytam: "Boże, co ty
            odpie...lasz?", ale pamiętam cały czas słowa bardzo mądrego księdza, który
            wygłaszał homilię na pogrzebie Artura. Powiedział, że Bóg nie chciał tej
            śmierci, że za nią odpowiedzialny jest człowiek i Jezus pierwszy nad tą śmiercią
            zapłakał. Wiem, że trudniej jest znaleźć wytłumaczenie w przypadku choroby, bo
            tu trudno znaleźć winnych. Mój mąż nie żyje z powodu głupoty, brawury i słabości
            człowieka. Bóg tylko przygarnął go do siebie. Mocno w to wierzę.
            • kasik2222 Re: Najtrudniejsze chwile....... 30.04.08, 10:32
              Alicjo, ja zawsze byłam wierząca. Modliłam się o Męża zdrowie, ale
              nikt mnie nie wysłuchał, lub nie chcial wysłuchać. Może to
              załamanie, może przestałam wierzyć, nie wiem, za wcześnie jeszcze mi
              to ocenić. Mam ogromny żal - niestety właśnie do Boga. Ale
              gregorianki zamówiłam, Jemu są potrzebne, a i mojej zbolałej duszy
              będzie lżej.
            • dakota28 Re: Najtrudniejsze chwile....... 30.04.08, 10:47
              Ja byłam osobą wierzącą, ale teraz nie potrafie, ja zawsze myślałam
              że Bóg jest miłością- tak mnie uczono, ale co z tą miłością skoro
              zabiera mi męża w 18 dni po ślubie, zabiera ojca mojemu dziecku
              zanim zdążyło go poznać, zobaczyć- to jest ta miłość? Mi ksiądz na
              spowiedzi przed pogrzebem powiedział, że to jest kara za to że
              żylismy w grzechu, że nie mieliśmy ślubu kościelnego, a my poprostu
              nie zdążylismy, bo kościelny mielismy zamówiony na wrzesien tego
              roku, ale od tej spowiedzi nie potrafie się modlić ani wierzyć:(
              • kasik2222 Re: Najtrudniejsze chwile....... 30.04.08, 11:00
                nie wiem czemu Bóg ich zabrał, ale nigdy nie uwierzę w to że za
                karę. A niby co takiego złego zrobiliśmy, my lub oni? Za co ukarane
                są nasze dzieci? Mi ksiądz na spowiedzi powiedział, że to nie był
                mój mąz, bo nie mieliśmy slubu kościelnego. Myślałam że go palnę,
                ale tylko ryczałam.
                • reniawdowa Re: Najtrudniejsze chwile....... 30.04.08, 15:35
                  Bóg jest miłością i każdego człowieka kocha miłością wielką;
                  względem każdego z nas ma również swój plan, którego my ludzie
                  często nie rozumiemy! Nie można powiedzieć,że Bóg karze tę, czy inną
                  osobę, gdy dotyka ją jakieś cierpienie - przecież wszyscy musieliby
                  zostać ukarani( każdy jest grzesznikiem). Bóg często doświadcza
                  człowieka, by przez cierpienie go udoskonalić. Kiedy popatrzymy na
                  życie wielu świętych, to cierpienie było wpisane w ich życie(np.
                  Teresa z Lisieux, św. ojciec Pio). My z mężem byliśmy bardzo
                  wierzącymi osobami, a Pan nas ciężko doświadczał. Byliśmy
                  małżeństwem przez 6 lat, a w tym czsie zmarła nasza córeczka, mąż
                  2,5 roku chorował na raka( zmarł 8 miesięcy temu).
                  Niektórzy księża na prawdę pomylili " zawody", albo są
                  niedokształceni) więc ich opiniami nie należy się przejmować). Bóg
                  naprawdę nas kocha, chociaż pewno dzisiaj tego nie widzimy.
                  Pozdrawiam!
                  • maja_8 Re: Najtrudniejsze chwile....... 30.04.08, 22:24
                    Reniu podziwiam Cię za to że pochowałaś kochane ci osoby i dalej wirzysz ja tak jak Kasia wątpie w tą wielka miłość Bóg stwaorzł człowieka na obraz i podobienstwo swoje my nie jestwśmy doskonali w takim wypadku on też nie ,dlaczego miał nas udokonalić poprzez cierpienie, a nie przez szczęście, jak przez to doświadczenie /tak to nazywasz /ja to nazywam karą dla maszch mężów bo jetem pewna że oni woleli by być tu z nami niż tam w sumie nawet najlepszy ksiądz nie wie gdzie i w jakiej postaci.i mam pytanie Pan Bóg daje i odbiera, ale gdy umiera dziecko lub młoda osoba to na pogrzebach ksiądz mówi że Bóg nie chciał tej śmierci to po co ich zabrał ? zauważcie że w kościele zawsze słuchamy kawałek pisma św. a potem każdy ks.interpretuje tak jak został do tego wyszkolony nik mu nie zadaje pytań natomiast kidy zaczełam się wgłebiac w religię i zadawać pytania nikt nie umiałmi na nie odpowiedzieć a ja poprostu chciałabym wiedzieć gdzie jest mój mąż pozdrawiam Maja
                    • an.go Re: Najtrudniejsze chwile....... 01.05.08, 00:30
                      witajcie.wlasnie minal rok jak pochowalam meza.przez11mscy zmagalismy z rakiem
                      niestety przegralismy.Ten czas choroby przeszlam tylko z pomoca Boza.Bardzo
                      prosilam modlilam siei wierzylam ,ze moj maz wyzdrowieje,tak bardzo chcialam w
                      to wierzyc.Niestety chemioterapia:-komplikacja na serce,12dni w reanimacji i juz
                      Go nie ma tutaj.Bylam z nim gdy odchodzil pomalu pocichu zmniejszalo sie bicie
                      serca,a ja siedzialam przu nim ,patrzylam spokojnie cicho mowilam rozaniec i
                      nic nie moglam poradzic.Pojechalam do dzieci mowie nasz Tatus nie zyjei ich
                      zdziwione niewierzace oczy.Pozniej pogrzeb jak w transie to bylo obok nie ze
                      mna,pozniej dotarla straszna rzeczywistosc:tak moj maz nie wroci, nie zadzwoni
                      nie przytuli.koniec!I pustka ogromna przerazajaca pustka w sercu nie zostalo
                      nic ani nadzieji ani marzen ani wiary.jezdzilam prawie codziennie na cmentarz
                      telewizor nie wlaczalam pol roku, w pracy jak komputer robie by robic,najgorzej
                      w nocy tepe gapienie sie w sufit i ryczenie w poduszke. Szkoda dzieci stracili
                      Ojca a ja do niczego.Wiem ze musze zyc dla nich jestem ich oparciem,ale jak
                      trudno zaczac zyc po tym co sie stalo
                      • reniawdowa Re: Najtrudniejsze chwile....... 01.05.08, 07:59
                        Cześc dziewczyny! To nie jest tak, że ja nie mam pretensji do Boga i
                        rozumiem wszystko, co mi daje... Często się z Nim kłócę, mówię, żeby
                        dał mi święty spokój, także stawiam pytania, na które nie otrzymuję
                        odpowiedzi. Często płaczę i ogromnie tęsknię za Zbyszkiem. Jednak
                        mimo tego wszystkiego każdego dnia doświadczam Jego miłości i
                        dziękuję Mu za każde dobro w moim życiu. A tego dobra jest naprawdę
                        dużo- mam dwójkę wspaniałych dzieci, które są moją radością, mam
                        wspaniałą rodzinę, która mi pomaga, wielu prawdziwych przyjaciół, na
                        których mogę liczyć. Mimo tego, co mnie spotkało potrafię cieszyć
                        się tym wszystkim, co dobre. Myślę, że jest to bardzo ważne dla
                        moich dzieci, które potrzebują radości. Kiedy ja płaczę, one są
                        smutne, pytają się czy tęsknię za tatusiem, proszą, abym się
                        uśmiechnęła, boją się o mnie. Kiedy się uśmiecham one są szczęśliwe
                        i mówią, że tatuś też się bardzo cieszy:). Każdego dnia dziękujemy
                        za wszystko dobro w naszym życiu i prosimy o wszystko, czego nam
                        potrzeba.Dzisiaj z perspektywy czasu wiem, że gdyby nie wiara, to w
                        życiu byśmy sobie nie poradzili z tym wszystkim trudnym, co nas
                        spotkało. Dzisiaj wiem,że te 6 lat naszego małżeństwa było
                        najszczęśliwszym czasem w naszym życiu(mimo wielu trudności), a czas
                        choroby był prawdziwym egzaminem z miłości, który zdaliśmy na 6. To
                        dzięki wierze, wiem również, że Zbyszek jest tam szczęśliwy, czeka
                        na nas, pomaga nam i odczuwamy to każdego dnia. Wiem, że wiele z Was
                        pomyśli, że jestem wariatką, albo przynajmniej "zakręconą":):):) Być
                        może tak jest:):)) Pozdrawiam Was gorąco i życzę miłego wekendu!!!
                        Renata
                        • an.go Re: Najtrudniejsze chwile....... 01.05.08, 17:31
                          Czas choroby meza znioslam wierząc glęboko w Boga,przyjęlam to jak
                          krzyz.Dziękowalam,že przez to cierpienie ujrzalam co jest naprawdę w žyciu
                          warte.Ale smierc...nie przyszykowalismy się do niej.Nie odwazylam się o tym
                          mowic pierwsza
                          • reniawdowa Re: Najtrudniejsze chwile....... 01.05.08, 19:41
                            My rozmawialiśmy, nie wiem kto zaczął pierwszy, chyba Zbyszek. Do
                            końca wierzyliśmy, że otrzyma łaskę uzdrowienia, ale stało się
                            inaczej... Chociaż dwa miesiące przed śmiercią otrzymaliśmy
                            taki "mały cud"- mąż chorował na czerniaka gałki ocznej z
                            przerzutami do wątroby, płuc i kości. Na początku lipca przestały
                            pracować nerki. Opuchlizna od stóp do pasa, nie mół się załatwiać...
                            Pani doktor powiedziała, że zostało mu może kilka dni życia,
                            wszystko wskazywało na ogólne zatrucie organizmu. Byliśmy w klinice
                            w Warszawie, prawie 400 kilometrów od domu. Zadzwoniłam do naszego
                            przyjaciela Wojtka, który zorganizował taką "modlitewną ekipę",
                            przyjechali do Warszawy z modlitwą wstawienniczą. Po modlitwie nerki
                            zaczęły pracować, opuchlizna zeszła...żył jeszcze dwa miesiące...
                            Rozmawialiśmy o odejściu, obiecał, że nigdy mnie i dzieci nie
                            zostawi-nawet jeżeli będzie tam, po drugiej stronie, będzie blisko
                            nas. Obiecał, ze jeżeli będzie mógł, to przyjdzie-przychodzi we
                            śnie, chociaż czasami skrzypi podłoga, tak jakby chodził, córeczce
                            wydawało się w nocy, że położył się obok niej, a mnie , że
                            przykrywał nas kołdrą...
                            A ja teraz siedzę sama w domu( dzieci "na wakacjach" u moich
                            rodziców)i tak wspominając to wszystko zaczynam ryczeć... Pozdrawiam
                            (szczególnie an.go-przeżyłaś to, co ja)
                            • reniawdowa Re: Najtrudniejsze chwile....... 01.05.08, 19:43
                              Zapomniałam dodać, że Maję też!:):):)
                              • alex2377 Re: Najtrudniejsze chwile....... 01.05.08, 22:18
                                Cześć, dziewczyny. Czytam właśnie niektóre posty i może zabrzmi to
                                okropnie, poniekąd zazdroszczę Wam. Przez trudny czas chorób Waszych
                                Mężów z pewnością nie tracąc wiary w cud przypuszczam, że w jakiś
                                tam sposób mogłyście się na odejście przygotować. Wiem, że na to nie
                                ma dobrej pory i cierpiałyście już kiedy byli jeszcze z Wami. Na
                                mnie spadło to jak grom z jasnego nieba, kiedy nic na to nie
                                wskazywało i nie śnił mi się taki scenariusz w najczarniejszym
                                śnie.Stan w jakim byłam potem mogę już teraz nazwać letargiem i
                                wegetacją, tak chyba jak my wszystkie. Ale wiecie czego żałuję, że
                                nigdy nie porozmawialiśmy o tym, co będzie z drugą osobą, kiedy
                                jednej zabraknie. Teraz, gdy coś mam zrobić, podjąć jakąś decyzję ,
                                myślę- jak zachowałby się Andrzej, gdyby to on został tu, a mnie by
                                już nie było? Przypominają mi się jakieś strzępy rozmów, czy nasze
                                komentarze do jakiegoś zdarzenia, osób.
                                Moje życie zostało NAGLE przerwane, potem był czas nicości, a teraz
                                zaczynam myśleć, o tym, że to już inny czas, inne życie w którym
                                trwam , jestem - widocznie mam tu jeszcze coś do zrobienia.
                                Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję, że jesteście!
                              • dusia75 Re: Najtrudniejsze chwile....... 01.05.08, 22:26
                                Trudno jest być samotnym rodzicem. Właśnie zostawiłam dziecko w szpitalu a
                                wróciłam do domu do drugiego. Wiem że jutro prawdopodobnie wyjdzie, ale smutno
                                mi może gdyby był Adam może zostałabym z nią dłużej. To jej pierwszy pobyt w
                                szpitalu - jakaś silna reakcja alergiczna. Niby jest już ok ale wiem że to
                                przeżywa. Boję się takich momentów. Tak bardzo chciałabym aby Adam był z nami,
                                tak bardzo Go potrzebuję ...
                                • laurka2000 Re: Najtrudniejsze chwile....... 01.05.08, 22:48
                                  moje dziecko na działce z dziadkiem, ja jutro do pracy więc nie mogę
                                  być z nimi. siedze sama, nie chce mi się spać więc popijam wino, ale
                                  nie pomaga ani na sen ani na smutki.
                                  a miało być inaczej
                                  pozdrawiam
                                  • an.go Re: Najtrudniejsze chwile....... 02.05.08, 00:37
                                    Andrzej do konca wierzyl ,ze wyzdrowieje nikomu nie pozwolil zwątpic, nie
                                    zalamal się i ta jego sila wewnętrzna, wiara pomogla mi to przetrwac.Nie
                                    rozmawiając o smierci ,chyba chcial mnie w swoj sposob ochronic.Gdyzmarl na
                                    oddziale jego mlody sąsiad szpitalny powiedzial matce :tylko nie mow Gosi.A dla
                                    mnie mowil :umrzec latwo zamknąl oczy i juz,a najgorzej jest temu kto
                                    zostaje-musi to wszystko przezyc.Tak Alex teraz i mnie wygląda jak moglam nie
                                    przedwidziec taki final.Ale diagnoza rak krwi to tez grom z jasnego nieba i taki
                                    sam szok niespane noce i walka...Dzieci oderwane od nas byly u mych rodzicow
                                    .A ja pracowalam lub bylam z mezem w szpitalu i zylam dniem terazniejszym,bo
                                    inaczej nie mozna by bylo koncentrujesz sie tylko tą chwilą.Rok czasu widziec
                                    Jego cierpienia.Wiadrami wlewane "LEKI" i ich uboczne skutki.Przez te miesiące
                                    trzęslam się, ze Go stracę i wierzylam ze nie.Do tego nie przygotujesz się, taki
                                    sam bol i czas nicosci. Nawet trudno przypomniec jak bylo normalnie do
                                    choroby.Dzieci moze tak stopniowo przyzwyczaily się ze nie ma Taty w domu,bo one
                                    same rzadko tu byly.Malutki nie wiem czy będzie pamiętal Ojca,mial 4 latka gdy
                                    zachorowal Andrzej,a w szpitalu byly kilka razy.Niedlugo po pogrzebie przysnil
                                    Tatusia obudzil sie taki radosny mowi:widzialem Tatę szedl przez nasz podworek
                                    Taki widoczny odwrocil się do mnie usmiechnąl, a pozniej chwycil się za
                                    sznureczek i odlecial do chmurkow .Jaki synek byl szczęsliwy pytal moze Tatus
                                    znow przyjdzie do nas widoczny, bo wciąz mowilam ze Tatus w niebie i Go nie
                                    widac.
                                    Teraz i
                                    ja wciąz myslę ,ze byl czas DO a teraz czas PO. I to jest inne zycie w ktorym
                                    trwam tylko tak trudno w nim się odnalesc. Przepraszam za swoje zale ,bo
                                    tak naprawdę nie mam nikogo z kim moglabym byc tak szczera jak tu. Wokol jest
                                    tylu ludzi a ja sama. Dziękuję ze jestescie czytając wszystkie listy to tak
                                    jakby to moja cząstka, moj bol,moja zgryzota i moja milosc. Jestem z wami
                                    ,będziemy szczęsliwe na przekor ludziom ,bo mamy swych aniolow, ktorzy pragną by
                                    bylysmy szczęsliwe.
                                    • dusia75 Re: Najtrudniejsze chwile....... 06.05.08, 15:38
                                      Wszystkiego najlepszego kochanie z okazji Twoich 34 urodzin .......
                    • immunofortis Re: Najtrudniejsze chwile....... 20.07.08, 22:12
                      Podobne wątpliwości mną targają. Czasami stwierdzam, dość to nie ma
                      sensu za dużo energii na te bezcelowe rozważania tracę. Potem wracam
                      do rozmyślań i zazwyczaj kończy się to na stwierdzeniu w
                      stylu "niezbadane są wyroki boskie". Np dzisiaj słyszałem fragment
                      kazania w radiu odnośnie zła i cierpień które Bóg dopuszcza. Ksiądz
                      przytoczył relacje byłego więźnia któregoś z obozów.
                      Oprawcy powiesili młodego człowieka, inny więzień zapytał w tłumie
                      gdzie jest Bóg? Ktoś odpowiedział "Wisi na szubienicy". Dociera to
                      do Was?
                      Albo życie wieczne. Większość nas tu zgromadzonych marzy o tym że po
                      śmieric w końcu spotka swoich najbliższych. Może się mylę ale z
                      puntku widzenia religi katolickiej to to na czym najbardziej powinny
                      nam zależeć a właściwie tylko na tym to spotkanie z Bogiem
                      miłosiernym. Nawet słyszałem take zdanie, że po śmierci nic oprócz
                      miłości Boga nie będzie nam potrzebne. Doświadczając jej będziemy
                      szczęśliwi jak nigdy dotąd. Nasze ziemskie relacje nie będą już tak
                      ważne.
                      Jak się nad tym zastanawiam to mnie to przeraża. Wieczność
                      wypełniona miłością Boga...i to ma być dopełnienie tego co było tu
                      na ziemi, jeszcze pod warunkiem że się postaram.
                      • mariola008 Re: Najtrudniejsze chwile....... 21.07.08, 19:50
                        Rodzina uświadamia mi twardo, że nie ma go i nic na to nie poradzimy. Zostanie
                        tylko pamięć w nas. Dla mnie to za mało.
                        • corka.bossa Re: Najtrudniejsze chwile....... 21.07.08, 23:15
                          DZIś!!!
                          • nuxxx Re: Najtrudniejsze chwile....... 30.08.08, 23:50
                            gdy Emilka za wszelką cenę nie chce iść na cmentarz i robi z tego
                            wielką scenę, z płaczem, uciekaniem i bardzo głośnym NIE!
                            • aneri59 Re: Najtrudniejsze chwile....... 23.09.08, 07:52
                              Wczoraj były męża urodziny, bardzo smutny dla mnie dzień,
                              bo to już drugie bez niego. Byliśmy z dziećmi na cmentarzu,
                              zapaliliśmy znicze i złożyliśmy kwiaty. Ktoś powiedział,
                              że jak minie rok to następne powtarzające się będą łatwiejsze,
                              niestety było tak samo smutno jak rok temu.
                              Wieczorem zadzwoniło jego rodzeństwo, nie mogłam się powstrzymać
                              od płaczu, było to silniejsze odemnie.
                              Dzisiaj też mam oczy pełne łez.

    • anaveronika Re: Najtrudniejsze chwile....... 23.09.08, 19:47
      Wszystkie sa trudne... Przez ostatnie poł roku Konrad pracował na noce. Wyjeżdzał skuterem z domu o 22.30 więc przyzwyczaiłam sie wieczorem byc sama. Ale wracał ok 7.30, wtedy sie budziłam gdy wchodził do pokoju. Chwile rozmawialismy i kład sie spac. Jesli szłam do pracy na popołudnie to jeszcze troche spalismy razem, a jesli na rano to robiłam sniadanie i zjadał ze ma cos. Gdy wychodziłam dawałam Mu buziaka, wtedy On sie budził... Gdy wracałam ok 16 to juz był wyspany i cos robilismy w domu. A gdy wracałam po 21 to razem robilismy kolacje. Potem mowiłam Kocham Cie, uwazaj na siebie, do zobaczenia rano.
      Ciezko mi jest gdy patrze na Jego ubrania, kosmetyki, xboxa i gry, ktore tak lubił. W ładowarce stoi Jego komorka, nawet nie znam PINu. Na szafie pudełka od czesci komputerowych, na połce gazety o kompach. Nie czytam ich bo nic i tak nie zrozumiem.
      W pracy tez jest mi cięzko. Pamiętam jak przychodził do sklepu w ktorym pracuje. Czasem robilismy tam zakupy razem. Ostatnie pare tyg. przed wypadkiem zajezdzał wracając z basenu. Pamiętam, jak ostatniego dnia nie chciał kupic kociego jedzenia, bo jeszcze było w domu. I cholernie mi ciezko gdy widze młodych ojcow kupujących pieluchy i zupki dla dzieci. Bo wiem, ze dla naszego dziecka tez by kupował...
      I wszystkie daty. 5 czerwiec moje urodziny. 7 czerwiec wypadek. 24 czerwiec Jego smierc. 26 lipiec moje imieniny. 9 wrzesien rocznica slubu. 1 listopad. 21 listopad imieniny Konrada. Swięta. 11 marzec urodziny Konrada. Swięta. i jeszcze 16 czerwiec urodziny Hubka, synka Konrada z wczesniejszego związku.
      I wiem, ze bardzo trudna będzie wizyta u tesciów. Ostatni raz bylismy u nich na początku maja, wtedy powiedzielismy o dziecku. Boje sie tam jechac, boje sie wejsc do Konrada pokoju, boje sie zobaczyc Jego zdjecia...
      • mariola008 Re: Najtrudniejsze chwile....... 23.09.08, 19:52
        Dzisiaj jest mi tak ciężko, że łzy same lecą. Dlaczego muszę dźwigać
        ten ciężar ponad moje siły. Nie chce się żyć.
    • aleksa75 Re: Najtrudniejsze chwile....... 25.09.08, 11:29
      u mnie zaczyna sie ten etap, minęło lato, zaczynają sie długie
      jesienne wieczory, które zawsze z mężem spędzalismy razem,
      najczęściej gapiąc się w tv albo rozmawiając o ważnych sprawach,
      planach na przyszłość, pierdołach a teraz nie wiem co ze sobą
      począć, patrzę na Jego zdjecie i beczę, już nie mam siły
      • kasik-1974 Re: Najtrudniejsze chwile....... 26.09.08, 15:17
        najgorsze są dni wolne od pracy... Sama z dziećmi... Brak jego ciepłego głosu,
        brak jego wiecznie siedzącego przy komputerze... I te "katowanie" sie oglądaniem
        zdjęć albo słuchaniem nagrań.Synek, któremu wyrosły juz 2 ząbki i nauczył już
        się siedzieć - a on tego nie widzi...Tak bardzo kochał dzieci, tak bardzo chciał
        zagrać z synkiem w piłkę za rok.... Jakie to wszystko chore...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka