zuza145
05.04.07, 20:48
Jestem matką dwójki dzieci- 13 i 9 lat.
Mąż mnie zdradził i wyniósł się z domu. Dzieci tęsknią- to trwa już ponad rok-
"jak jest w delegacji:- bo syn mimo że tatuś powiedział mu że mieszka osobno
nie akceptuje tego i nadal czeka. Córka wie- że chodzi o kochanke i nie
akceptuje kontaktów z ta kobietą- ale mąz wie to tylko z mojej informacji- bo
dziecko nie ma odwagi z nim porozmawiać.
Staram sie bardzo utrzymywać kontakt dzieci i męża- ale jak był to łaskaw
napisać w pozwie- kontakować sie będzie w miare wolnego czasu.Po ustaleniu ze
mną.Ustralanie polega na zwiadomieniu w ostatniej chwili- z tym tez walczę
mimo że chce mną manipulować że kontakty utrudniam. Jednakże dowody mam że to
nieprawda.
Czuje się szantażowana- bo jak cokolwiek zaplanuję- mycie szyb i moi rodzice
zabierają na przykład małego na cały dzień żebym mogła zrobić to co musze- to
jemu akurat wydaje się że to specjalnie zrobiłam- co nie jest prawdą.
Nauczyłam się stoicko przyjmowac jego wizyty ale chyba są jakieś granice-
przeciez to ja organizuje wszystko- on nie chodzi na zebrania bo mu wstyd
znajomych wspólnych spotkać po tym co zrobił, unika moich rodziców- bo tez
się wstydzi.Jak dziecko jedno czy drugie ma jakąś imprezę i zawieśc trzeba-
ja mam swoje życie- sam sobie radż. to już sobie radzę.
ale ostatnio staje się werbalnie agresywny i grozi.
Nazwał mnie darmozjadem i powiedział że pora żebym teraz ja z siebie cos dała-
a chodzi oczywiście o pieniądze- na opłaty.
Zarabiam ok10 razy mniej, ale nie jestem bezsilna- wiem co mogę zrobic jak
spełni groźby.
Jednak teraz chcę zapytać o coś innego- szykuje sie ważna uroczystośc
dotycząca dziecka- on się boi przyjśc a ponieważ zdecydowałam że nie mogę
wiecznie za niego odpowiadać na :proste pytania syna-9 latka więc poprosiłam
żeby sam nieobecnośc wyjaśnił. Córce więc wyjaśnił- że przyszedłby ale
dziadków spotkał i nie mówią mu dzień bory- spotkali się raz od ponad roku-
mąż kiwnął głową bo był w szoku- rodzice odkiwnęli- też w szoku.Dziecko
okłamał- jakoś wygląda na to że teraz to dziadkowie winni- a temat zdrady i
kochanki mu umyka.
cholera- jak można tłumaczyć się tak?
To chyba strach przemawia- przeogromny- czeka jak zareaguję na pozew.
Jeszcze nie dostał odpowiedzi ale i tak od dawna ciężar winy przesuwa w moją
stronę bo go przerosło to co zrobił.Teraz dodatkowo rodziny. Manipulować
dziecmi zaczyna.
Nawet jak śnieg pada to ja jestem winna.
Jak długo może trwać taki stan? Facet jest w kryzysie wieku śrdniego ale jak
powiedział- wiek średni jest piękny i on depresji nie ma.
Ja doskonale wiem- że wszelkie rozmowy to teraz jak grochem o ścianę, ale
wiem też że mi na zdrowiu uszczerbek rośnie- bo mimo że się staram i tak ja
winna jestem permanentnie- bo jestem, bo rozwodu nie daję i byciem tylko
przeszkadzam.
Groził już prawnikami, że pieniądze przestanie dawać- jakoś mnie to nie
poruszyło- bo dokładnie wiem co mam robić jak wprowadzi w czyn groźby- co
niewątpliwie chyba własnie zrobił.Nie okazałam strachu.
Nie wiem tylko jednego- jak mogę chronić dzieci przed takim emocjonalnie
pokaleczonym facetem.
Nigdy nie wiem- co im powie- a mówić chce niestety tylko aby sobie ulżyć
wogóle nie myśląc że ma pomóc dziecku.choć troszke ulżyć.
Syn pytał dlaczego tatuś unika dziadków- wytłumaczyłam bez kłamstw, prawdę
podając na jego wiek ubraną w odpowiednie słowa.Że ponieważ nie mieszka z
nami- to dziadkowie są na niego żli- i dlatego ich unika. No chyba dobrze to
wytłumaczyłam 9ciolatkowi.
Agresja jest na jego twarzy jak tylko popatrzy na mnie.
Wiem że jak odpowiedżź na pozew dostanie będzie jeszcze gorzej- ale sie
przygotowałam.
Tylko czasami cięzko jest na pytania o... odpowiadać bo jego akurat nie
pytają- bo go nie ma i nie mają zaufania- kiedyś rozmawiałam z córką- pytałam
w trakcie tej rozmowy- czemu tatusia nie spyta- ona nie chce- podkopał swoje
zaufanie.
Jak był z nią na wczasach- to próbował ją słownie zaprzyjaźniać z córką
kochanki- ona tez nie chce- poznała tą dziewczynkę- która miała patologine
życie rodzinne już od dawna- ale nie chce- a poznała ją zanim mąz romans
nawiązał.
Ja zresztą też- i kochanke i jej męża.
Prosze o poradę- jak mam dzieciom opowiadać dlaczego ojciec obrączki nie nosi-
tłumaczyłam synkowi że tata nie chce i nie wiem dlaczego ale najlepiej
będzie jak tatusia zapyta.
A mąz- cóż- nie można nic powiedzieć- bo natychmiast- atrakujesz mnie, nie
chcę- nie przemyślę- a ja tylko poprosiłam- nie opowiadaj dziecku że nie
przychodzisz bo dziadkowie ci dzień dobry nie powiedzieli- oni nie umieją
poradzić sobie z tym co zrobiłes- a co ja zrobiłem?
ano mówię skrzywdziłeś ich dziecko. To wystarcza. To odpowiedż- ludzie sie
rozstają.
No dno totalne- facet jest lata świetlne emocjonalnie za mną.
Nie wie że stosuje chyba większośc mechanizmów obrony psychiki. Ba- zmienia
rzeczywistość- i tylko chwała mi że od pewnego czasu mam smsy jego- bo po pół
godzinie albo tygodniu swoje słowa mnie przypisuje- a jak pokazuję czasami-
nie to nie ja to ty- to podwaja atak.
Jeju- strasznie to chaotyczne ale coś mi sie zebrało i palce nie nadążają za
myślami.
Staram się z dziećmi rozmawiać i nie podkopywać autorytetu ojca. Dobieram
słowa, nie jestem przeczulona- więc obowiązki domowe i szkole są na stałym
poziomie utrzymywane- bo za dużo zmian i nie chce kalek wychować
egoistycznych.
niestety- nie pozwalam na spotkania z kochanką- bo jest to osboa która
rozbiła rodzine i na dokładkę najpierw swojemu dziecku niezłe piekiełko
zorganizowała w rodzinie- w związku z mężem-i nie muszę.
To też jest powód do agresji- ale nie pozwalam i już.
mój syn ma wielu kolegów którzy mają 'dwóch tatusiów"- to przerażające- ale
dzieciak czasami wali takie teksty że mi ręce opadają.
Chyba powinnam sie dokształcić.