Dodaj do ulubionych

moje życie...

24.07.07, 16:24
Moi rodzice są alkoholikami...Marze o tym, by się od nich wyprowadzić.Muszę
na to czekać jeszcze prawie 8 miesięcy.Czasem nie mam siły wracać do
tego "domu"...mam dosyć ciągłych awantur.Mój chłopak też coraz gorzej to
znosi... Jest mi strasznie ciężko...Jedyną myślą, jaka pozwala mi to wszystko
znosić jest to, że już niedługo zamieszkamy we własnym mieszkanku...Co prawda
bez bierzącej wody i ogrzewania, ale daleko od alkoholu...
Obserwuj wątek
    • iwucha Re: moje życie... 24.07.07, 16:29
      Na początek poszukaj grupy wsparcia dla DDA. Uczestnictwo jest bezpłatne. 8
      miesięcy to nie tak długo. Przy realnym wsparciu na pewno dasz sobie radę
      :-)Grup DDA można szukać w Wojewódzkich Ośrodkach Terapii Uzależnień i
      Współuzależnień. Baza tych ośrodków znajduje się na stronie www.psychologia.edu.pl.
    • sloneczko21021 moje życie... 25.07.07, 11:04
      Chciałabym mieć w życiu coś pewnego...Wiem, że miłość to bardzo dużo...ale ja
      tak bardzo chciałabym wiedzieć, czy będziemy mogli mieszkać w tym mieszkaniu...
      Ono należy do wujka mojego chłopaka... Nie wiadomo, kto ma do niego
      klucze...Nic nie wiadomo...
      • iwucha Re: moje życie... 25.07.07, 11:24
        Jedyne, co jest w życiu pewne to...zmiana. I inne, co pewne, to podejmowanie
        własnych decyzji i ich konsekwencje - tak mi się zdaje :-) Iluzje, oczekiwanie i
        skazywanie się na niepewność to żadne podstawy do poczucia bezpieczeństwa i
        pewności. Nie warto na nich budować swojego życia. Ale podejmować REALNE próby
        zmiany, mierzenie sił na zamiary, poszukiwanie rozwiązań (może wyjazd za
        granicę, praca i odkładanie na własne M, co jest możliwe i wykonalne?) to zawsze
        gra warta świeczki :-)
        • sloneczko21021 moje życie... 25.07.07, 11:33
          Tylko,że nie jestem pełnoletnia, więc raczej nie wyjadę do pracy za granicę...
          Do matury mam jeszcze dwa lata...Nie chcę zmieniać szkoły...Ta jest świetna
          (cudowni, pomocni nauczyciele, kochane przyjaciółki)...Mój chłopak zarabia 1000
          zł. Z tego raczej na wiele nie starczy... A to mieszkanie jest całe do
          remontu... I to takiego porządnego...
          • bea53 Re: moje życie... 25.07.07, 11:36
            Skoro nic nie wiesz odnoscnie tego mieszkania to też bądz ostrozna..moze wujek
            oczekuje ze waszymi silami wyremontujecie mieszkanie a pozniej on moze sie
            rozmysli a moze i nie, znam takie przypadki. W kazdym razie badz ostrozna i
            stawiaj sprawe jasno i zadawaj pytania.Iwucha ma rację sa specjalne bezpłatne
            programy dla DDA, bez terapii bardzo prosto mozesz sie wpadkowac w rownie
            toksyczne zwiazki, czasem uciekamy od rodzicow a swoje zycie ksztaltujemy
            podobnie...
            • sloneczko21021 moje życie... 25.07.07, 11:45
              Ten wujek nie mieszka tam od 10 lat...Ma piękny dom.Poza tym, kto w
              dzisiejszych czasach chciałby mieszkać w mieszkaniu bez bierzącej wody i
              ogrzewania? Raczej Nas nie wyrzuci, jak już je wyremontujemy...Nawet nie chce,
              żebyśmy mu coś za nie płacili...
              • iwucha Re: moje życie... 25.07.07, 16:32
                Słoneczko! wygląda na to, że jesteś jeszcze bardzo młodziutka :-) DDA to grupy
                dla Dorosłych dzieci Alkoholików. Dla nastolatków są grupy alteen - kliknij tutaj:
                www.al-anon.org.pl/alateen.html
                Ciężko jest być dzieckiem alkoholików, o czym zapewne doskonale wiesz ale można
                się postarać by nie wnosić swojego ciężkiego dziedzictwa w dorosłe życie - a tak
                się dzieje zazwyczaj, gdy człowiek myśli, że da sobie radę sam, desperacko chce
                uciec od swoich chorych rodziców, a de facto ucieka od siebie samego - swoich
                złych emocji nagromadzonych przez lata i - choć bardzo tego nie chce - może
                powtórzyć scenariusz życia swoich rodziców, o czym Bea już Ci napisała. To, czy
                go powtórzysz zależy wyłącznie od Ciebie samej. Jesteś wprawdzie osoba
                niepełnoletnia i zależną od swoich rodziców ale nie oznacza to, że nie masz
                prawa bronić się przed nimi. Każdy człowiek w każdej sytuacji ma prawo do obrony
                własnej godności! W sytuacji gdy nie dajesz sobie rady, a oni zagrażają Twojemu
                dobrostanowi psychicznemu czy fizycznemu - masz prawo (a nawet obowiązek!)szukać
                dla siebie pomocy np. masz prawo do bycia chronioną we własnym domu przez
                kuratora czy pracownika socjalnego. Możesz upomnieć się o niego sama w sądzie
                rodzinnym składając wniosek albo poprosić o taką pomoc np. pedagoga szkolnego,
                wychowawcę.

                "Ucieczka" do mieszkania wujka to tylko ucieczka "fizyczna". Psychiczne krzywdy
                będą drzemać w Tobie i nigdy nie wiadomo, kiedy się zbudzą. Dlatego wskazana
                jest dla Ciebie grupa wsparcia. Takich osób jak Ty jest cała masa - nie
                wyobrażasz sobie, jak wiele. Nie jesteś więc sama ze swoim problemem, a ta
                świadomość to na pewno wielka ulga. Zgłoś sie zatem do takiej grupy - nic
                lepszego nie możesz na ten moment dla siebie zrobić (na stronie, o ile się nie
                mylę, znajdują się adresy). Wszelkie zmiany należy zaczynać od "spraw
                wewnętrznych", choć nie ukrywajmy - te "zewnętrzne" tez mają spore znaczenie :-)
                Na początek przynajmniej spróbuj - to nic nie kosztuje :-) a może dać Ci
                wspaniałe efekty.

                Możesz też udać się do Centrum Interwencji Kryzysowej i spytać o możliwość
                wyprowadzki z domu. Może byłoby realne abyś np. zamieszkała w ośrodku
                szkolno-wychowawczym a opiekę nad Tobą roztoczyłby kurator na czas osiągnięcia
                pełnoletności? W takim centrum "siedzą" psychologowie i prawnicy i z pewnością
                Ci pomogą.
                Trzymam za Ciebie kciuki!
                • sloneczko21021 moje życie... 25.07.07, 17:01
                  zajżałam na tę stronkę...Godziny spotkań są dla mnie nie realne... Chodzę do
                  szkoły w Wawie. W najlepszym wypadku udałoby mi się dotrzeć do Nowego Dworu na
                  18... W piątki o 19 mam spotkania Katolickiego Stowarzyszenia Młodzierzy... Są
                  jeszcze spotkania w Wawie o 16. Ja jadę do Wawy prawie dwie godziny, a w
                  weekendy nie ma ode mnie żadnego autobusu. I rodzice raczej też nie byliby
                  zachwyceni, że chodzę na coś takiego. Kłamstwo nie wchodzi w grę bo i tak
                  wszyscy od razu wiedzą,że kłamię. Poza tym z trzyletnim dzieckiem nie jest za
                  fajnie tłuc się autobusami. Moi rodzice pracują w weekendy i muszę opiekować
                  się siostrą. Nie dam rady dojechać na te spotkania. Myślę, że moja wyprowadzka
                  nie jest ucieczką. Mój tata uważa, że jak skończę 18 lat to powinnam się
                  wyprowadzić. Ja szczerze mówiąc nie mam nic przeciwko temu. On już kiedyś kazał
                  mi się wynosić do mojego chłopaka. Jakieś pół roku temu. Chciałabym się
                  wyprowadzić w swoją osiemnastkę. Mama powiedziała,że nie dołoży nam do
                  wesela...Ja wcale tego nie chcę. Oni nawet nie potrafią uszanować tego, że chcę
                  wesela bez alkoholu. Mówią, że na takie wesele nikt nie przyjdzie... nikt
                  oprócz KSMu, znajomych księży i świadków... ojej...ale się rozpisałam. w
                  dodatku trochę nie na temat...
                  • mamotek Re: moje życie... 25.07.07, 17:10
                    witaj, pisałaś na emamie, dziewczyna z W-wy zaproponowała Ci pracę (prasowanie +
                    sprzątanie) czy nie myślałaś o podjęciu jej? może warto na moment wyskoczyć z
                    tego gdybania i zobaczyć czy potafisz pracować, dostałaś propozycję by zabierać
                    ze sobą do pracy siostrę jeśli nie masz jej z kim zostawić, może to dobry krok
                    by przed wyfrunięciem z klatki odłożyć trochę pieniędzy?
                    • sloneczko21021 moje życie... 25.07.07, 17:23
                      Pisałam, że jadę do wawy ok.dwóch godzin. Autobus z Legionowa jest co pół
                      godziny. Do domu musiałabym wrócić przed moją mamą bo gdyby dowiedziała się, że
                      pracuję "pożyczyłaby" ode mnie kasę na wieczne nieoddanie, albo zrobiła
                      awanturę, że nie chcę jej pożyczyć. Mama pracuje u prywaciarza, czyli wtedy,
                      gdy jest materiał. Dziś i jutro nie ma jej w domu, ale pozostałe dni tygodnia
                      siedziała i nic nie robiła. Nikt nie chce takiego pracownika, który nie może
                      spełnić jego wymagań. Dobrze wiem, że w domu musi być czysto. To nierealne,
                      jesli osoba za to odpowiedzialna może przyjechać dwa razy w tygodniu na 2-3
                      godziny. Szukałam czegoś w legionowie, ale nie chcą, bym przychodziła z
                      dzieckiem...
                      • mamotek Re: moje życie... 25.07.07, 18:55
                        To faktycznie spore utrudnienie, ale sprzątanie najczęściej zleca się raz w
                        tygodniu, pieniądze mogłabyś wpłacać na konto chłopaka, jeśli jest godny
                        zaufania (autobus z Legionowa może dojechać nieco szybciej niż w 2 godziny,
                        zależy o której godzinie). Awantury i tak masz, więc ich powód nie bedzie mił aż
                        takiego znaczenia (co byś nie zrobiła pretekst się znajdzie). W trudnych
                        momentach naszego życia często spotykamy ludzi, którzy są skłonni nam pomóc, nie
                        mam na myśli darowizny ale rodzaj szansy jaką może być praca, wsparcie
                        psychiczne, użyczenie mieszkania. Nie poddawaj się, start masz dużo trudniejszy
                        od innych ale poradzisz sobie.
                        • sloneczko21021 moje życie... 26.07.07, 08:14
                          Dzięki za wsparcie. Masz rację... Może dojechać szybciej. Przykładowo do szkoły
                          na woli jade 1,5 godz(jak nie ma korków), wyjeżdżam 6.04., jednym autobusem
                          później(6.14) jade 2.5 godziny i spóźniam się na lekcje... Tę pracę b.chętnie
                          przyjmę, tylko, że ktoś skasował mój wątek na emamie i nie wiem, kto mi ją
                          proponował. Narazie klikam na reklamy. Nie mogę powiedzieć, by zajęcie było
                          dochodowe, ale w dwa tygodnie zarobiłam 50zł... Co prawda udało mi się znaleźć
                          roznoszenie ulotek(dniówka 50zł), ale to było tylko na trzy dni...Poza tym
                          kasę "pożyczyła" sobie moja mama(sama sobie wzięła bez pozwolenia). Nie liczę
                          na to, że ją odda. Mówiła coś, że dołoży mi i kupimy mały tv do mojego
                          pokoju... podoba mi się ten pomysł...
                          • iwucha Re: moje życie... 26.07.07, 09:12
                            Twoja sytuacja rzeczywiście nie prezentuje się najlepiej... Tylko czy ona "sama"
                            się kiedykolwiek zmieni bez Twojego udziału w tej zmianie?
                            Na początek chociaż postaraj sie czytać i zdobywać jak najwięcej informacji nt.
                            choroby alkoholowej - zgodnie z tym, co radzą na stronie alateen. To już jakiś
                            dobry początek i myślę, że przy dostępie do internetu, bibliotek, dzięki
                            spotkaniom w stowarzyszeniu - możesz wiele takich cennych dla siebie informacji
                            uzyskać. A taka samowiedza jest kluczowa dla uświadomienia sobie np. związku
                            picia mamy/taty z ich konkretnymi postawami, zachowaniami wobec Ciebie. Dzięki
                            takiej wiedzy łatwiej przyjdzie Ci się obronić i zmienić tę sytuację, która jest :-)
                            • sloneczko21021 moje życie... 26.07.07, 09:25
                              Samo się nic nie robi...Ale ja już nie mam ani siły, ani ochoty na zajmowanie
                              się ich sprawami... Może jestem potworem, ale koedy moja matka, kompletnie
                              pijana wychodzi z domu trzaskając drzwiami nawet się o nią nie martwię.Wręcz
                              przeciwnie. Cieszę się, że jej nie ma bo nie może warczeć na tatę i jest
                              spokój. Nie wiem, jak to się stało, ale kompletnie przestał mnie obchodzić ich
                              los. Bardziej skupiam się na tym, co będzie, jak się wyprowadzę... Czy sobie
                              poradzimy? Jak Nam się będzie układało? Narazie jest wspaniale. Razem z moim
                              chłopakiem potrafimy znaleźć wyjście z każdej sytułacji, jesteśmy dla siebie
                              wsparciem i pomocą. Ale co będzie, gdy zamieszkamy razem? W zeszłym roku
                              byliśmy razem z moimi rodzicami na wakacjach. Bardzo nam się podobało bo
                              byliśmy razem. Zastanawialiśmy się, jak będzie wyglądało nasze wspólne życie.
                              Doszliśmy do wniosku, że tak samo, tylko że bez pijanych ludzi, za których
                              trzeba wszystko zrobić. W tym roku jedziemy z dziadkami(bez rodziców), już nie
                              moge się doczekać, kiedy sobie odpocznę... Ale to będzie krótko...zastanawiam
                              się, jak zniesiemy wspólne mieszkanie na dłuższą metę. Idziemy ramię w ramie
                              już rok, pęć miesięcy i 10 dni... tak wiele, albo tak niewiele...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka