mysz_ek
05.11.07, 10:16
czy to sie leczy czy trzeba zaakceptowac???
nie chce sie rozwodzić nad problemami naszego zwiazku, bo po
przeczytaniu kilku watków widzę, ze nasz impas w zwiazku jest typowy:
(
Głowna przyczyne naszych nieporozumien upatruje włąśnie w
cholerycznym usposobieniu meza. Co gorsze ja jestem typem wrazliwca
i każde podniesienie głosu mnie strasznie meczy. Te jego nerwy kładą
sie na wszystkie jego zalety. Potrafi sie zdenerwować o wszystko, o
rozlany sok, o plamę na scianie (mamy małe dzieci)o za duży ogien
pod garnkiem itp. Wracam z pracy pól godziny po nim i częto pierwsze
co słyszę to krzyk i pretensje o coś. Dodam, ze nigdy nie był
agresywny itp ani w stosunku do dzieci ani do mnie, ale psychicznie
wysiadam. Czy da sie jakoś ujarzmic te jego nerwy, czy muszę je
zaakceptowac. Obawiam sie, ze długo tak nie pociągnę, i nie z uwagi
na siebie ale dzieci na które też potrafi sie z błahego powodu
wydrzeć. Juz mu kiedyś powiedziałam, ze czasem mysle, ze wolałabym
byc sama, ze choc fizycznie bym miała gorzej ( choc prawda jest
taka, ze 95% spraw domowych jest i tak na mojej głowie) to
psychicznie bym odpoczęła. Juz mu zapowiedziałąm, ze w przyszłym
roku jade na wczasy sama, bo w tym roku przez pól pobytu tylko
marudził, ze pogoda nie taka, że pokój nie taki, że okolica też nie
taka-mało nie oszalałam:(
Da sie coś z tym zrobic??