Dodaj do ulubionych

maz choleryk

05.11.07, 10:16
czy to sie leczy czy trzeba zaakceptowac???
nie chce sie rozwodzić nad problemami naszego zwiazku, bo po
przeczytaniu kilku watków widzę, ze nasz impas w zwiazku jest typowy:
(
Głowna przyczyne naszych nieporozumien upatruje włąśnie w
cholerycznym usposobieniu meza. Co gorsze ja jestem typem wrazliwca
i każde podniesienie głosu mnie strasznie meczy. Te jego nerwy kładą
sie na wszystkie jego zalety. Potrafi sie zdenerwować o wszystko, o
rozlany sok, o plamę na scianie (mamy małe dzieci)o za duży ogien
pod garnkiem itp. Wracam z pracy pól godziny po nim i częto pierwsze
co słyszę to krzyk i pretensje o coś. Dodam, ze nigdy nie był
agresywny itp ani w stosunku do dzieci ani do mnie, ale psychicznie
wysiadam. Czy da sie jakoś ujarzmic te jego nerwy, czy muszę je
zaakceptowac. Obawiam sie, ze długo tak nie pociągnę, i nie z uwagi
na siebie ale dzieci na które też potrafi sie z błahego powodu
wydrzeć. Juz mu kiedyś powiedziałam, ze czasem mysle, ze wolałabym
byc sama, ze choc fizycznie bym miała gorzej ( choc prawda jest
taka, ze 95% spraw domowych jest i tak na mojej głowie) to
psychicznie bym odpoczęła. Juz mu zapowiedziałąm, ze w przyszłym
roku jade na wczasy sama, bo w tym roku przez pól pobytu tylko
marudził, ze pogoda nie taka, że pokój nie taki, że okolica też nie
taka-mało nie oszalałam:(
Da sie coś z tym zrobic??
Obserwuj wątek
    • smooczek Re: maz choleryk 05.11.07, 11:49
      Jak można zbudowac dobry związek z osobą która nie wiadomo kiedy i z
      jakiego powodu wybuchnie? Czy dzieci na tym cierpią, tzn. boją się?
      Krzyk jest działaniem "siłowym", niekontrolowany przeradza się w
      zachowania agresywne. Takie niekontrolowane wybuchy z błahych
      powodów mogą świadczyć o przewlekłym przeżywaniu złości.
      Złość bardzo często "przykrywa" inne uczucia: strachu, niepewności,
      bezradności, poczucia niskiej wartości, a do tych uczuć bardzo
      trudno się jest przed sobą przyznać. Więc lepiej się złościć...
      Bardzo mi sie podoba pomysł o oddzielnym urlopie, bo to jest
      rozsądny i czytelny komunikat, że nie jesteś w stanie spedzać z nim
      wolnego czasu. To szansa na refleksję dla Twojego męża, że może
      warto by było coś ze swoim zachowaniem zrobić.
      "Zwalczanie" takiego zachowania słowani i proszeniem nic nie da, bo
      nie można zmienić drugiego człowieka wbrew jego woli. Dopóki on nie
      ma możliwości uświadomienia sobie negatywnych skutków trudnej do
      skontrolowania złości, nie ma motywacji do pracy nad sobą i zmiany.
      Do zainteresowanych należy ocena sytuacji, czy już się nie da tak
      żyć, czy jeszcze trochę można wytrzymać...
      Bardzo to teoretyczne, ale mam nadzieję że choć trochę pomoże.
      Pozdrawiam
      • mysz_ek Re: maz choleryk 05.11.07, 12:37
        Bardzo Ci dziękuje za odpowiedź, naświetliłas mi pare spraw.

        Niestety mam wrazenie, ze maz nigdy sobie nie uswiadomi negatywnych
        skutków tych złosci, bo jak ja mu zwracam uwage, zeby sie nie unosił
        z byle powodu, to on twierdzi, ze przesadzam i co sie nagle taka
        wrażliwa zrobiłam:(
        Co do tych skrywanych złosci to nawet wiem o co mu w sporej mierze
        chodzi..o sex. Owszem jest go mało, ale nie potrafie inaczej:( Jeśli
        po przyjściu z pracy on wybucha z jakimiś pretensjami to mi sie
        seksu odechciewa. Zdaje sobie sprawę jak to działa, u facetów to
        fizyka, u kobiet chemia. Gdy dochodzi do nieporozumien jak po prostu
        ot tak nie potrafie sie do niego otworzyc i zbliżyc bo mam zadre,
        która daje o sobie znac przez cała reszte dnia. Maz gdy brak seksu
        sie przedłuża popada w flustrację i koło sie zamyka. Juz nie raz
        próbowałam sie przełąmać, miał seks (wiem, ze to srednio brzmi:()
        dwa dni pod rzad i nic w jego wybuchowym zachowaniu sie nie zmieniło:
        (

        Czy dzieci sie boją?? Córka ma 1,5 rku wiec jeszcze chyba niewiele
        rozumie, syn...z pewnoscia czuje respekt, choć mają ze sobą bardzo
        dobry kontakt. bać sie moze nie boi, ale widze, ze krzyk meza czasem
        go po prostu zaskakuje, mam wrazenie,ze syn nie wie za bardzo nawet
        o co chodzi. Kiedys mezowi mówiłam, ze jak ma zamiar krzyknać, niech
        dwa razy spokojnie syna poprosi o to czy tamto, by wiedział za co za
        trzecim razem na niego krzyczy. Czasem po prostu syn robi coś jakby
        nieświadomie, np ogląda bajke i w trakcie przemieszcza sie na fotelu
        az wkoncu siada na oparciu. Mąz wtedy zamiast spokojnie powiedzieć
        żeby zszedł od razu na niego krzyczy i często widzę zdumienie na
        twarzy syna, ze on po prostu nie wie o co chodzi.
        Kiedyś córka rozbiła szklanke, pogroziłam jej palcem, powiedziałam,
        ze nie wolno, a wtedy syn powiedział "ciesz sie ze nie ma taty, bo
        by Ci dał nauczke". Powtarzam, ze nigdy nie uderzył dziecka, ale
        czasem takie nerwy bolą bardziej niz klaps w tyłek:((

        Gdyby nie te nerwy...on jest naprawdę dobrym człowiekiem, zaradnym,
        jak chce ma świetny kontakt z dziecmi, potrafi sie z nimi świetnie
        bawic, jest dla mnnie czuły itp, ale te nerwy kładą sie na tych
        zaletach cieniem:(

        Chciałabym coś zmienic, z pewnością, i wiem, ze jeszcze wytrzymam....

        czasem sobie myślałam, ze gdyby bił, pił, zdradzał to byłoby
        łatwiej...
    • triss_merigold6 Re: maz choleryk 05.11.07, 12:17
      Leczy się na życzenie zainteresowanego terapią u psychologa + w
      razie potrzeby lekami stabilizującymi nastrój. Tylko oczywiście mąż
      musi sam dostrzec, że jego wybuchy są destrukcyjne dla rodziny.
      • nietonieja Re: maz choleryk 05.11.07, 15:03
        rozwiodłam sie z takim.Nie dało sie wytrzymać.Przemoc psychiczna i
        fizyczna.Nie wyrobiłam.Teraz jestem SPOKOJNA I SZCZĘSLIWA.Byłam o
        krok od depresji a nawet się o nią otarłam.zaproponuj terapię
        albo...no wiesz.Powodzenia
      • smooczek Re: maz choleryk 05.11.07, 15:10
        Dobrze zrozumiałam, że wścieka się z byle powodu, bo nie dostaje
        tego czego chce, kiedy chce i tak często jak chce? To jest
        frustracja na poziomie... chłopca. Dorosła osoba powinna byc
        świadoma napięć wewnętrznych i rozwiązywać je działaniem. Skoro żona
        mówi, że do "otwarcia się" potrzebuje spokoju (a nie problemu o byle
        co), to dojrzały człowiek to usłyszy. Ale w złości permanentnej
        człowiek jest jak pijany, zwyczajnie - nie jest w stanie usłyszeć
        żadnych rzeczowych argumentów, stale gotowy walczyć o "swoje".
        Zreszta nie będę się "teoretycznie" wymadrzać, bo całe życie z takim
        przeżyłam, aż trafiłam... na terapię. Niewiele brakowało, abym
        zwariowała. Nauczyłam się "nie zarażać" złością, ale już wiem, że
        relacji mnie satysfakcjonujacej nie mam szans z takim nawiązać.
        Smutne
        • smooczek Re: maz choleryk 05.11.07, 17:02
          Dodam jeszcze, że co związek to inny, nie ma dwóch takich samych,
          więc i radzić nie sposób. Każdy ma swoją odrębną historię.
          Dopóki jest więcej dobrego, wiecej zalet, niż wad, czyli blans jest
          dodatni, to korzystne są kompromisy, ewentualnie szukanie pomocy.
          Byle tylko mieć wspólne priorytety i system wartości. Pozdrawiam :)))
    • modonia Re: maz choleryk 05.11.07, 17:49
      Postaraj się puszczać mimo uszu jego uwagi. Wyjść z założenia, że ten typ tak
      ma. Nie zwracaj uwagi i rób swoje. Jak zacznie gadać to wyjdź np, do drugiego
      pokoju lub z domu. Jak tak robię i to w jakimś stopniu skutkuje. Od czasu do
      czasu "postaw postaw go do pionu", żeby nie poczuł się "władcą".
    • gwiazdeczka0645 Re: maz choleryk 05.11.07, 18:43
      Ciężka sprawa.... Najważniejsze, żeby mąż zdał sobie sprawę jak Cię
      to męczy. Porozmawiaj z nim na spokojnie, powiedz o wszystkich
      Twoich obawach, powiedz, że nie czujesz się szczęśliwa w takim
      związku, mam nadzieję, że do niego dotrze. Cholerycy mają jedną
      wielką wadę - nie zdają sobie sprawę jak ich krzyk może krzywdzić
      innych, a wręcz bagatelizują ataki swojej złości. Wydaje im się to
      takie naturalne....Niestety póki mąż nie zda sobie sprawę jak bardzo
      Cię to męczy, jego nerwica z wiekiem będzie się pogarszać...Twoim
      zadaniem jest uświadomienie jemu jego zachowania - jak to zrobić
      skutecznie ... sama się zastanów...my Ci tego nie powiemy, bo nie
      znamy męża. Jako matka musisz myśleć o dzieciach- a na dzieci nie
      można krzyczeć , tym bardziej jeśli dziecko nie wie o co chodzi...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka