umarlemzazycia
29.11.07, 16:58
Zona mnie zdradziła twierdzi ze z zemsty ale jakoś jej nie wierze.
Pogadalismy i powiedziałem sobie kochasz ja dasz rade. Ona ze teraz
tez mnie kocha i juz wie ze chce ze mną być. Problem tkwi w tym ze
jej okazywanie uczuć polega na zadzwonieniu raz na 3 dni słuzbowo i
pa. twierdzi ze nie ma czasu ale to lipa/. Ma czas na wszystko na 10
papierosów poza biurem, na urwanie sie z pracy. kiedy chce to
wychodzi wczesniej ze mną sie jednak nie da.
proponowalem wspolny kawe obiad ciagle nie moze bo praca. Dla niego
(mam nagrania) mogla miec i czas i checi. Dziś przelała sie czara
mam w pompie jej zapewnienia o miłosci i brak jakiejkolwiek zmiany w
zachowaniu, słowa mnie nie interesuja. Mysle/wiem ze w przyszłym
tygodniu złoze wniosek o rozwód. uwazam ze jest ze mnądla dziecka i
wygodnego zycia. Reszta to aktorstwo. Nic juz nie czuje, to co mi
obiecano nie istnieje, kocham ją ale juz nie dam sie wodzić za nos.
Niech idzie do kochanka na pewno da jej wiecej, w sumie to zycze jej
powodzenia. Ech zycie mi sie zawaliło.