Dodaj do ulubionych

chce juz odejsc...

29.11.07, 16:58
Zona mnie zdradziła twierdzi ze z zemsty ale jakoś jej nie wierze.
Pogadalismy i powiedziałem sobie kochasz ja dasz rade. Ona ze teraz
tez mnie kocha i juz wie ze chce ze mną być. Problem tkwi w tym ze
jej okazywanie uczuć polega na zadzwonieniu raz na 3 dni słuzbowo i
pa. twierdzi ze nie ma czasu ale to lipa/. Ma czas na wszystko na 10
papierosów poza biurem, na urwanie sie z pracy. kiedy chce to
wychodzi wczesniej ze mną sie jednak nie da.
proponowalem wspolny kawe obiad ciagle nie moze bo praca. Dla niego
(mam nagrania) mogla miec i czas i checi. Dziś przelała sie czara
mam w pompie jej zapewnienia o miłosci i brak jakiejkolwiek zmiany w
zachowaniu, słowa mnie nie interesuja. Mysle/wiem ze w przyszłym
tygodniu złoze wniosek o rozwód. uwazam ze jest ze mnądla dziecka i
wygodnego zycia. Reszta to aktorstwo. Nic juz nie czuje, to co mi
obiecano nie istnieje, kocham ją ale juz nie dam sie wodzić za nos.
Niech idzie do kochanka na pewno da jej wiecej, w sumie to zycze jej
powodzenia. Ech zycie mi sie zawaliło.
Obserwuj wątek
    • paula_oski Re: chce juz odejsc... 29.11.07, 17:28
      w jaki sposob zdobyles nagrania??w kazdym zwiazku sa wzloty i
      upadki.pogadaj z nia tak powaznie,na spokojnie,jeszcze raz.wytlumacz
      ze tak nie moze byc,powiedz ze sprobujecie jeszcze raz,a jak nie
      poprawi sie to sie wniesiesz o separacje.
      • otara Re: chce juz odejsc... 29.11.07, 20:59
        taak.. o separację ... jak ją rzuci kochanek to pewnie będzie
        chciala wrócić ...to chora sytuacja. chlopie ty musis zrobic
        konkretne kroki , bo inaczej ona bedzie tak cię wodziła za nos
        jeszcze baaardzo dluugo... wzloty i upadki ???? co to za
        okreslenie ??? jesli ktoś kocha to szlaja się na bokach i taka jest
        prawda , stara jak swiat!!! a żonka penie przypomni sobie o męzu jak
        ją kochanek zostawi , zostanie sama , bez pomocnego ramienia ...
        chlopie , puki jesteś młdy i możesz sobie jakoś ułozyć życie zrób
        coś z tym ... bo inaczej będziesz płakal tak jak ja dzisiaj ...
        pokrzywiona emocjonalnie jak paragraf rozwódka ...
        • paula_oski Re: chce juz odejsc... 30.11.07, 09:30
          nie kazdy przpadek jest taki sam,moze ona nie zdaje sobie sprawy z
          tego co moze stracic,jakby ja nastraszyl to nie jest powiedziane
          zeby sie sytuacja nie zmienila,nie jest powiedziane.moim zdaniem nic
          nie traci,a tylko moze odzyskac zone.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: chce juz odejsc... 02.12.07, 14:56
      Myślę, że na razie jest Pan miotany sprzecznymi uczuciami. Jest i
      miłość do żony, i próba naprawy, i uczucie, że umarł Pan za życia.
      Ale jest także zawód jakiego Pan doznał i wiele złości do żony za to
      co zrobiła. To niejest dobry koktajl do podejmowania decyzji.
      Wiele razy na tym forum pisałam, że zdrada jest poważnym obciążeniem
      dla związku. Niewiele par wychodzi z niej zwycięsko. Ale ostateczne
      decyzje należy podejmować w stabilnej emocjonalnie sytuacji.
      Mam na myśli sytuację, w której głęboka uraza ,całkiem zrozumiała
      u Pana , staje się jedynym uczuciem , w wyniku którego chce się Pan
      zdecycdować na ostateczne rozstanie. Napisał Pan "myślę/wiem,
      że...". Niech Pan jeszcze da szanse myśleniu, rozmowie, wspólnycm
      ustaleniom. I proszę nie porównywać tego co robiła żona zdradzając,
      z tym jak zachowuje się teraz wobec Pana. To są dwie zupełnie różne
      dynamiki. Zdrady nie pochwalam, ale jest tam pewna doza fascynacji
      sprzyjająca maniakalnym czyli nienaturalnym zachowaniom. Z Panem, w
      stałym związku inaczej toczy się relacja. Myślę, ze jest Pan włąśnie
      za to zły na żonę i to popycha Pana ku ostatecznym decyzjom. Na nie
      jeszcze przyjdzie czas. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka