Dodaj do ulubionych

Teściowie...?

16.01.08, 11:07
Chciałabym prosić o porade,moze któraś z Was miała podobny problem z
teściami.
Zaczne od początku.
Mam 1.5 roczne dziecko (syna),gdy ten miał zaledwie miesiąc teściowa
zapytała mnie czy nie dałabym jej wnuka na jakieś 2 tygodnie
dodam,ze mieszkamy oddzielnie ale w tym samym miescie bo chciała byc
bliżej chlopca. Dla mnie wydało się to śmieszne bo owszem mogę z
Piotrusiem iść do niej ale nie zostawiać tam takie maleństwo tym
bardziej ,ze po ślubie byłam zaledwie 3 miesiące i nie zdążyłam jej
bliżej poznać. Czasami wychodziłyśmy razem na spacery wiec ona
potrafiła wyrwać mi wózek z ręki i prowadzić go tak ze mało nie
przewróciła go bo zjechała z krawężnika,nie patrzy też że czasami
chodniki są wysokie i trzeba wózek podnieść tylko pcha tak aż ten
się wreszcie wtoczy. Nie wiem może jestem przewrażliwiona ale ona
wydaje mi się nie bardzo ostrożna. Ostatnio przyprowadziła go niby
ze spaceru a byli u niej i syn miał mocnego guza na czole a był tam
zaledwie 2 godziny.Wczoraj dzwonili do mnie i powiedzieli ze jutro
wezmą go na cały dzień i moze go przyprowadzą a może przenocuje tam.
Nie wiem jak mam im powiedzieć,ze się o niego boje. Nie chciała bym
pogorszyć relacji między nami. Dodam,ze mąż nie moze mi pomóc bo go
nie ma. Prosze moze macie jakieś pomysły.
Obserwuj wątek
    • mrowkojad2 Re: Teściowie...? 16.01.08, 11:59
      A nie możesz jej po prostu powiedzieć, że nie chcesz żeby dziecko zostawało i ze
      jako matka masz ostatecznie zdanie na temat, gdzie nocuje twoje dziecko.
      Grzecznie, ale stanowczo. Co do reszty, nie wiem, ale za teściami to ty raczej
      nie przepadasz, prawda?
      Być może jesteś nieco przewrażliwiona, takie małe dziecko często się przewraca,
      więc guza mogło sobie nabić też w twojej obecności.
    • awerona Re: Teściowie...? 16.01.08, 14:16
      Guzy zdarzają się i nie można tego uniknąć, nawet we własnym domu, ale guza nie
      widziałam, nie wiem jakie zdarzają się przy Tobie, a małego wiercipiętę trudno
      jest upilnować, zwłaszcza starszej osobie.
      Co do zostawania u babci: tak małe dziecko ma być przy matce. Rozumiem opiekę w
      ciągu dnia, gdy chcesz np. odpocząć lub masz coś do załatwienia (chociaż mi
      samej trudno przekonać się z pewnych względów do teściowej, ale walczę z tym i
      zaczyna być lepiej).Na dłuższe zostawanie u babci przyjdzie jeszcze czas.
      Wiem, że trudno spokojnie porozmawiać z kimś do kogo nie czuje się sympatii, nie
      pomaga nawet wtedy tłumaczenie się dobrem dziecka, ale wiem że MOŻNA!
      Życzę powodzenia i cierpliwości!
      • samela_0 Re: Teściowie...? 16.01.08, 14:29
        Dziękuje wam,za porady. Byc może troszkę źle opisałam moją teściową
        bo nie jest tak,ze ja jej nie lubie. W wielu rzeczach się różnimy i
        moim zdaniem jest troche nie ostrożna i ma jeszcze staroświeckie
        metody wychowawcze. np zaproponowała mi abym kupiła zwykłe pieluchy
        i je prała bo bedzie taniej lub dlaczego 6 miesięcznemu dzieku
        kupowałam słoiczki gdy powinnam juz ugotowac coś bo to również
        tańsze. Gdy syn miał 8 miesięcy przyszła po niego we wtorek i
        powiedziala że ma pyszną zupke z soboty lub gdy jesteśmy u niej
        napycha go słodyczami. Gdy zwracam jej uwage ona mi mówi ze
        wychowała swoje dzieci więc i tu wie jak robić. Nie umiem jej
        przekonac ze chce wychować syna swoimi metodami.
        • awerona Re: Teściowie...? 16.01.08, 14:33
          Przeczytaj mój wątek "ukryty konflikt synowa-teściowa". Może znajdziesz tam
          jakieś wskazówki.
        • asica33 Re: Teściowie...? 17.01.08, 09:04
          jesteś bardzo spokojną kobietą a teściowa chyba ma ze sobą jakieś
          problemy.Może wyrazić swoje zdanie, jasne. Ja posłchałam kiedyś
          zdania teściowej i mamy odnośnie pieluch z tetry i moja mała dostała
          ogromnych odparzeń, mimo,że wciąż jąprzewijaliśmy, smarowaliśmy itp.
          Dopiero pampersy załatwiły sprawę. To Twoje dziecko i wychowujesz je
          po swojemu -a mądra teściowa może doradzić poproszona, ale nie ma
          prawa wymagać i decydować za Ciebie. Wychowała swoje dzieci -jak
          słusznie zauważa -a teraz przyszedł czas na Ciebie, aby wychować
          swoje. Powodzenia. To Ty jesteś mamą.
          • samela_0 Re: Teściowie...? 17.01.08, 11:24
            Miło że ktoś sie ze mna zgadza bo miałam wrażenie że jednak ja źle
            robie,że moze teściowa uważa że źle wychowuje dziecko i powinnam to
            robić z jak największą oszczędnością również pieniędzy. Bo jak matka
            może kupować dziecku raz w miesiącu zabawke za 50 zł?... przecież to
            rozpieszczanie dziecka i strata pieniędzy :-) Pozdrawiam i biorę się
            za ...
    • samela_0 Re: Teściowie...? 16.01.08, 14:59
      :-) dziękuje
      • kinga_n1 Re: Teściowie...? 19.01.08, 19:12
        Witam, pamiętaj nawet jeśli masz jakieś wątpliwości odnośnie
        wychowania dziecka to nigdy nie daj tego po sobie poznać przy
        teściowej
        To Ty jesteś mamą i nigdy nie chcesz źle dla swojego dziecka,
        każdy wychowuje dzieci po swojemu, a teściowe miały już swój czas i
        go wykorzystały lepiej czy gorzej.
        Pozdrawiam wszystkie synowe, cierpliwości życzę...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Teściowie...? 20.01.08, 20:09
      Polecam ostanie wątki ze słowem " teściowa" lub "synowa" w tytule.
      Jak już pisałam wychowanie dzieci to wspniały teren dla rozwoju
      relacji synowa - teściowa, ale także mama - córka.
      A może tak zaciekawić starsze panie nowymi metodami wychowawczymi i
      pielęgnacyjnymi? Spokojnie porozmawiać, dać coś do przeczytania (
      np: miesięcznik "Dziecko" lub fragmenty wpisów na forum :))). Zbliża
      sie Dzień Babci. Może w prezencie jakoaś nowoczesna publikacja. No
      i nie dać się zbić z tropu. To jest Pani czas wychowywani.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
      • verdana Bywają pismienne teściowe... 20.01.08, 20:29
        Babcia to nie zawsze jest zgrzybiała staruszka, która nie ma pojęcia
        o nowoczesności, pisma do ręki nie weźmie, sama książki nie kupi i
        dopiero dzielna, nowoczesna synowa może jej uświadomić, ze świat się
        zmienia.
        Jestem starsza panią w wieku jak najbardziej babciowym. Czytam
        samodzielnie. Jesli będę wredną tesciową i babcią, to dlatego, ze z
        natury mam zły charakter, a nie dlatego, ze dopadła mnie starcza
        demencja.
    • katrin.1 Re: Teściowie...? 20.01.08, 20:48
      Witaj! Teściowie już wychowali swoje dziecko.Teraz jast kolej na
      Ciebie.Ty jesteś matką swojego synka i masz prawo decydować jak masz
      je wychowywać !Teściowie muszą się z tym pogodzić.Czasami trzeba
      pewne rzeczy powiedzieć jasno i wyrażnie,nawet kosztem zwiększenia
      dystansu z nimi.Inaczej się nie da.
      • kol.3 Re: Teściowie...? 20.01.08, 23:58
        Znam młode mamy stosujące pieluchy tetrowe i nic złego się z tego
        powodu dzieciom nie dzieje. Robią to z oszczędności, bo pampersy to
        duża pozycja w miesięcznym budżecie i po prostu nie wszystkich na to
        stać. Co do słoiczków to uważam, że są wielkim udogodnieniem i nie
        paliłabym się tak bardzo do gotowania, bo czas stracony przy
        garnkach można przeznaczyć na zabawę z dzieckiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka