Dodaj do ulubionych

Teściowie...

15.02.08, 15:18
Mozecie napisać jak radzą sobie z odejściem syna jego rodzice??? My
własciwie byliśmy bardzo krótko małżeństwem,mieszkaliśmy zagranicą i
nie często spotykałam się z jego rodzicami. Od śmierci męża minął
ponad rok ale widze,że jego mama nie bardzo sobie radzi z tym
wszystkim. Gdy ja się staram wspominać go jak najlepiej,potrafie
wspominać go uśmiechając sie bo cieszę się ,że mogłam to przeżyć,ona
płacze,że mogła jeszcze coś zrobić i coś zmienić. Mąż był chory a
ona obarcza siebie jego śmiercią. Zauważyłam,że czasami jest ciezko
z nia porozmawiac na jakiekolwiek tematy. Wszystko jest na nie i
ciągle nażeka. Czasami miewa dziwne pomysły itd... Nie wiem jak jej
pomóc bo moze sama takiej pomocy potrzebuje. Moze musi jeszcze minąć
troche czasu i przestanie tak boleć???
Obserwuj wątek
    • bajeczka35-pl Re: Teściowie... 25.02.08, 21:25
      Ja Nie wiem jak radza sobie rodzice Artura .Zapomnieli ze mial
      corkei zone.
      • jo39 Re: Teściowie... 27.02.08, 22:59
        na pewno jest Ci trudno i jestes pelna zalu, ale uwierz, ze lepsze
        to, niz wysluchiwanie wiecznych zlosliwosci, koniecznosc liczenia
        sie z ich zdaniem i opinia (zawsze jak najgorsza), pouczen i
        ingerencji w Twoje najintymniejsze przezycia. Naprawde, swieta tylko
        z dzieckiem sa darem - swieta z tesciami i rodzina sa meczarnia dla
        dziecka i dla Ciebie, musicie za to placic przez lata. Trzymaj sie,
        pisz. Pzdr.
        • bajeczka35-pl Re: Teściowie... 27.02.08, 23:45
          Dziewczyny
          Nie wiem czy to napisać .Moi teściowie wyrzucili mnie i Julke z
          mieszkania .Brak słów prawda?
          • binka19 Re: Teściowie... 28.02.08, 01:11
            bajeczka35-pl napisała:

            > Dziewczyny
            > Nie wiem czy to napisać .Moi teściowie wyrzucili mnie i Julke z
            > mieszkania .Brak słów prawda?

            szok,szok...ja na twoim miejscu zapomniałabym o nich ,widocznie nigdy nie
            akceptowali ciebie a po śmierci mieli okazje zrobić to o czym już od dawna
            myśleli i zrobili...
            • bajeczka35-pl Re: Teściowie... 28.02.08, 19:25
              Oni to zrobili jak jeszcze żył
          • samela_0 Re: Teściowie... 28.02.08, 07:58
            Oj ja rónież nie mam tak słodziutko z nimi. Przed slubem
            mowili ..."po co CI slub w kraju gdzie mieszkacie samotne matki maja
            dużo pieniędzy"...Slub wzielismy ale to co mowili sie sprawdzilo.
            Zostalam samotną matką. Wnuka widzą raz na 2 tygodnie choc
            mieszkamyblisko siebie. Wszystko inne jest najważniejsze od dziecka.
            Przynajmniej ja to tak odbieram,a gdy juz przyjdą pouczają mnie jak
            je wychowywać,zmieniać pampersy a najlepiej kupić papmerst tettowe i
            je prać bo taniej. Jak je żywić i co mu kupować- czyli też najlepiej
            nic bo rozpieszczam dziecko i szkoda pieniędzy.Kupuje za swoje nie
            ich.A tesc ciągle powtarza jak teściowa go bardzo kocha. Chyba tez
            coś zauważył i ja tłumaczy.
    • magda-live Re: Teściowie... 26.02.08, 21:41
      Uważam, że nie powinnaś się zamartwiać teściową, bo sama masz dość
      problemów. W moim przypadku niestety było i jest bardzo źle.. Jestem
      osobą, która ukrywa swoje uczucia i nigdy nie zalewałam się przy
      ludziach rzewnymi łzami. Za to moja teściowa... tylko ona cierpi...
      przynajmniej tak ona uważa... to że ja straciłam męża, z którym
      przeżyłam 13 lat a synowie stracili ojca to mało ważne..
      Może jestem zbyt harda?? Nie wiem, ale uważam że porównywanie
      cierpienia jest chore. Każdy cierpi tak samo ... Tyle, że niektórzy
      nie robią tego na pokaz.

      Nie raz usłyszałam: Jak ty świetnie wyglądasz, pozbierałaś się już!
      Zawsze brzmiało to jak zarzut. Gdy tymczasem moja teściowa
      ostentacyjnie rozpacza. Doprowadza mnie to do szewskiej pasji!!!
      Serio! Zaczęłam nawet momentami myśleć "Może ja faktycznie go nie
      kochałam tak jak jego mamusia??" Można ześwirować... Tracę
      ukochanego człowieka, świat mi się wali, a tu jeszcze wysłuchuję
      uwag w stylu "Jak ci mąż umiera to oczy płaczą, a jak dziecko umiera
      to serce płacze" Może jestem niesprawiedliwa, bo nie straciłam nigdy
      dziecka, ale moja teściowa nie straciła nigdy męża.
      Śmierć męża to cios w serce, które nigdy nie przestanie boleć, ale
      może łatwiej byłoby, gdybym nie musiała wiecznie brać udziału w
      przetargu na "kto bardziej kochał człowieka, który odszedł"
      • samela_0 Re: Teściowie... 27.02.08, 08:14
        Ja właśnie mam podobnie ,teść przychodzi i mówi,ze tesciowa calą noc
        płakała,żebym unikała niektórych tematów bo ona cierpi.Przykro mi
        gdy słysze o tym. Sama wyje każdej nocy w poduszkę,żeby nikt nie
        słyszał,aby nie robić przykrości. Codziennie biegam na cmentarz i
        tam również wypłakuję się bez opamiętania. Ale to tylko teściowej
        jest źle bo moich łez nikt nie widzi.
      • aniawdowa Re: Teściowie... 28.02.08, 23:07
        Przeczytałam wszystkie wasze wypowiedzi ale to co Ty Magdo napisałas to tak jakbym przelała moje mysli na klawiature, jakże czesto słucham ze moja tesciowa cierpi ze cierpi brat męza, jego siostra, czesto słysze od tesciowej "dobrze ze tak szybko sie pozbierałaś"
        Przyznam ze nie zwracałam wiekszej uwagi wczesniej na to ale ostatnio bardzo mnie to boli chciałabym wykrzyczec jej prosto w twarz co czuje jak bardzo mi zle, cieżko ale nawet gdybym chciała to nie potrafie tego dobrac w słowa bo tak naprawde tego bólu nie da sie opisac.
        A to ze sobie RADZE w zyciu codziennym ze pracuje (inaczej nie miałabym za co zyc z dziecmi) nie powinno byc dla kogos dowodem ze ja to juz sie pozbierałam.
        Najgorsze jest to ze tesciowa zajmuje mi sie córka kiedy ja pracuje i pewnie gdyby nie to juz dawno doszłoby do starcia. Tu musze tez dopisac ze nigdy nie usłyszałam od tescia tego co od tesciowej on tylko mówi ze cieszy sie ze daje rade ze potrafie pomimo tego wszystkiego dbac o dzieci i dom i ze nie mam patrzec na to co mówia inni.
        A męza rodzenstwo z jednym bratem kontakt minimalny tak zmieniło sie po tym jak zginął mąz wczesniej nasz kontakt był bardzo dobry, siostra niby rozmawiamy ale to nie to co było kiedyś.

        Ja płacze jak kazdy ale jak tu któras z was napisała tak aby nikt nie widział, dzieci bardzo sie wtedy smuca a na pokaz dla kogos nie mam ochoty,i przyznam ze naprawde jestem z siebie dumna ze potrafiłam przejsc ten najtrudniejszy okres i teraz pozostaje mi tylko zyc dalej i sporawiac aby to zycie wyglądało jak najlepiej,

        Pozdrawiam
        Ania
    • kasik2222 Re: Teściowie... 27.02.08, 08:51
      rodzice mojego męża nie żyją, nigdy ich nie poznałam, ja "licytuję
      się" z Jego siostrą.
      • alex2377 Re: Teściowie... 28.02.08, 09:00
        Cóż, dziewczyny, czytam i chwilami nie dowierzam, że można tak się
        zachowywać w stosunku do żon czy kobiet swoich synów. To
        straszne "licytowanie" się, kto bardziej przeżywa! Teściowej nie
        znałam, a teść zmarł 9 miesięcy przed moim mężem, więc zostałam
        tylko z rodzeństwem Andrzeja. Raczej nie było wśród nas
        manifestowania swojego bólu, choć wiem ,że każdy przeżywa to na swój
        sposób. W moim przypadku najdziwniejsze było to, że obwiniałam za
        Jego śmierć swoich teściow- choć wiem, że to bez sensu, ale przez
        pewien czas nie mogłam uwolnić się od tych mysli (nie potrafiłam
        nawet skupić się przy ich grobie). Teraz jest już lepiej, ale tak
        naprawdę nie wiem, czy do końcasię z tego wycofałam.
        Cóż, tyle, ile tragedii, tyle różnych odczuć...Myślę, że
        najważniejsze, to odnależć swoją dalszą dróżkę i trzymać się jej
        kurczowo nie zważając nawet na utyskiwania np. teściów, bo choć sama
        ich nie mam, to czasem inne osoby z otoczenia próbowały i próbują
        mówić mi co mam robić, jak dalej żyć. Staram się nie przejmować tym
        i robić to, co uważam za słuszne, co według mnie jest dla mojej
        rodziny najlepsze, a przede wszystkim, co dyktuje mi serce.
        Trzymajcie się!
    • nella77 Re: Teściowie... 28.02.08, 19:58
      Hmm.. moja teściowa (bo teść nie żyje ale i tak byli po rozwodzie) O
      niej to można epopeje pisać... Po śmierci Sławka dostała totalnego
      załamania, mimo, ze zotawiła dzieci jak były małe. W domu ma zdjęcie
      Sławka w trumnie! Kiedys poprosiła mnie żebym dała jej jakąś rzecz
      mojego męża żeby miała pamiątkę.. nic nie miałam takiego - dałam
      koszulkę . To ona ponoc teraz rozmawia z tą koszulką...
      Poza tym w moim synku widzi tylko Sławka, chociaż wszystcy mówią, ze
      on do mnie podobny.
      Nie odwiedza nas często... ostatnio była na mikołajki ale potem ja
      postanowiłam pójść w połowie lutego na jej urodziny, to była moja
      inicjatywa.
      Trudna mam teściową..niestety..
      • magda-live Re: Teściowie... 29.02.08, 09:50
        A propos rzeczy po mężu, to moja teściowa ciągle prosi mnie o jakieś
        zdjęcia.. Nie mam ich wiele (zazwyczaj Tomek robił zdjęcia) ale nie
        dlatego nie dałam. Nie dałam bo sama nie mogę oglądać zdjęć bo od od
        razu świruję. Ona to by chyba odpłynęła tak, że HISTORIA!!! No ale
        będąc obiektywną kobietą muszę przyznać, że zaczyna być trochę
        lepiej między nami.. Suma sumarum ona jest OK tylko czasem jej
        odbija z tym moim Tomkiem Ups... A propos kiedyś przy niej
        powiedziłam że "Mój Tomek coś tam....." I jaka była
        reakcja??? "Chyba mój Tomek - stwierdziła". Sytuację rozbroiła moja
        koleżanka, która szybko dodała: " Noo Wasz Tomek"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka