Dodaj do ulubionych

ciagle klotnie

26.05.08, 15:10
Mam taki problem, dla mnie to jest trudne. Nie portafie sie dogadac
z mezem. Co chwila sie klocimy i sie godzimy po jakims czasie. I
zawsze chodzi o to samo-bledy jakie popelnilismy w przeszlosci. Nie
wiem jak z tym poradzic, ja chciała bym przestac mu wypominac wiele
rzeczy ale nie potrafie. Juz sobie mowilam nie raz ze wszystko od
nowa zaczynamy juz zapomne co bylo, ale jak on cos zrobi wbrew mojej
woli to zaczyna sie klotnia i znowu wypominamy sobie wszystko,
przeklimany sie nawzajem a nastepnego dnia jest dobrze, potem znow
klotnia i znow dobrze, jak to przerwac:(?
Obserwuj wątek
    • brak.polskich.liter Re: ciagle klotnie 26.05.08, 16:14
      kasiula19800 napisała:

      > przeklimany sie nawzajem a nastepnego dnia jest dobrze, potem znow
      > klotnia i znow dobrze, jak to przerwac:(?

      Yyy...Dorosnac?
    • mama-cudownego-misia Re: ciagle klotnie 26.05.08, 19:19
      Bo widzisz, Wam się zapewne w gruncie rzeczy kłótnie podobają. Pozwalają
      pozornie rozładować napięcie, podnoszą temperaturę emocji w związku i na dodatek
      pozwalają się godzić, czyli obdarzać dużą dawką czułości i głasków. Czysty zysk
      przy okazji - upewniamy się, czy druga strona nas kocha i jak bardzo (tzn. ile
      jest w stanie znieść i dalej nas kochać). Wychodzi z tego błędne koło, bo w
      końcu się człowiek zaczyna kłócić, żeby móc się pogodzić. Znam nawet faceta,
      który odszedł od pieklącej się żony do łagodnego anioła, i po trzech miesiącach
      wrócił, bo go nuda zabijała.
      Jak to przerwać? Ano przestać się kłócić.
      • nutka07 Re: ciagle klotnie 27.05.08, 11:00
        Przestac sie klocic?
        hmm przeciez jest 'cos' co powoduje te klotnie, jakies stare niewyjasnione
        sprawy. Moze od tego trzeba by zaczac?
        • mama-cudownego-misia Re: ciagle klotnie 27.05.08, 11:22
          A nie szkoda czasu na kłócenie się o stare sprawy?
          Taka kłótnia na zasadzie "a bo cztery lata temu obraziłeś wujka Zdzisia" to
          trochę bezproduktywna jest. Za to rozrywkowa bardzo. Moja własna matka ze swoim
          bratem nie rozmawiała lat 25, bo miał wyłączyć gaz pod kurczakiem, a pomylił
          sobie kierunki i kurczacze zwłoki spalił na węgiel :-). Co więcej, dalsza
          rodzina też silnie się zantagoniozowała, bo kurczak był w jabłkach, w związku z
          czym część pociotków uznała winę za niewybaczalną (w czym wydatnie pomogła
          interesowność, bo mama lekarz, a to sie przydaje), reszta zaś pociotków uznała,
          że to nie po katolicku się obrażać i wyprowadzać z powodu nieszczęśliwie
          skremowanego ptasiego truchła. Ponieważ rodzinka ma krew gorącą, każde spotkanie
          kończyło się awanturą o to, kto miał rację, i tak to jeden niezbyt nawet tłusty
          kurczak podzielił ród na ćwierć wieku :-)).
          Wiem, że to jak Monty Python jest, ale piszę ku przestrodze, bo ludzie potrafią
          sobie wypominać najbardziej absurdalne rzeczy, które tak naprawdę stanowią tylko
          pretekst, ale urastają do rangi sztandaru na barykadach.

          A co powoduje kłótnie? Brak komunikacji zapewne. Może jak przestaną na chwilę
          wrzeszczeć, to uda im się usłyszeć, co to drugie mówi...
          • nutka07 :))) 27.05.08, 14:59
            no tu przyznaje Ci calkowita racje. Jezeli chodzi o takie 'pierdoly' to nie ma
            gadania. Ja mialam na mysli sprawy wiekszego kalibru. Nie wiem co tam sie dzieje
            o co sie kloca. Ja pomyslalam o jaikis powaznych tematach, ktore nie wyjasnione
            o czasie, powracaja non stop podczas klotni.
            Ja musze wyjsnic cos odrazu :) bo jak to zostawie to bedzie gdzies tam siedzialo
            calkiem niepotrzebnie i wychodzilo. Ale to nie mam na mysli 'kurczakow' ;)
            • mama-cudownego-misia Re: :))) 27.05.08, 19:19
              Jakiego większego kalibru?! Ten kurak dokonał tego, czego nie dokonały dwie
              wojny światowe! ;-) Serio, dopiero kiedy nieodżałowana ciocia Milcia (lat 101)
              nieszczęśliwie zleciała ze schodów leząc na brydża do młodszej koleżanki (lat
              zaledwie 94), i tym samym zgromadziła na swym pogrzebie obie zwaśnione gałęzie
              rodu, którym nie wypadało się kłócić nad trumną, a na dodatek młode pokolenie
              się nieopatrznie wymieszało, bo nie wiedziało, że jest skonfliktowane,
              zapanowała zgoda :-)

              A tak na serio, stare sprawy są od tego, żeby z nich wyciągnąć wnioski, i je
              zamknąć. Nie od tego, żeby się kłócić. Nie wykluczam zupełnie kłótni jako formy
              osiągnięcia tego, co się chce, ale naprawdę są lepsze metody.
              • kasiula19800 Re: :))) 04.06.08, 18:01
                O takie pierdoly nie byloby sensu to troche gorsza rzeczy...:(
                glownie wypominam zdrade i alkohol, w 8mies ciazy bylam wyzwana od
                ku...itp i szarpana przez co wyladowalam w szpitalu i ciezko mi
                zapomniec naprawde chce mu wybaczyc ale ciezko;(, a on sie czepia
                drobnostek:(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka