Dodaj do ulubionych

relacje pasierba z macochą

09.07.08, 08:42
Witam wszystkich, chciałbym prosić o opiniie, rady w takiej sprwaie:
jestem ojcem 20-letniego mężczyzny, owdowiałem 4 lata temu, teraz
ponownie jestem w związku, żona też była wdową gdy się poznaliśmy.
Zbudowałem dla nas dom, w którym jest miejsce dla mego syna (jest
jego współwłaścicielem) i mam duży ból, bo jestem między młotem a
kowadłem; relacje syna z moją żoną to ciągła gra w "czyje lepsze"
Przykład z dzisiejszego poranka; syn przyjechał na nocleg ze swoją
dziewczyną, w czasie ich poprzedniej wizyty ustaliliśmy, że pod
naszym wspólnym dachem obowiązują pewne normy-to znaczy że nocują w
osobnych pokojach, dziś rano żona wybrała się do łazienki na
poddaszu i zeszła wściekła: poczuła się zlekceważona, bo naruszyli
tą normę i spali w jednym pokoju; z tym, że bardziej idzie o
naruszenie ustaleń, niż o kwestię moralną.
Jesteśmy małżeństwem od roku, i wiele takich mniejszych i większych
konfliktów za nami. Pretensje do syna o łamanie ustaleń w drobnych i
ważnych sprawach, jak jego powroty w środku nocy i budzenie nas przy
wchodzeniu do domu( po kilku upomnieniach wraca cicho jak dobry
włamywacz), zostawianie na środku przedsionka butów rozmiar 50, o
które się potykaliśmy ( teraz stawia tam gdzie trzeba), spóźnienie
się średnio o 1,5 godziny na umówioną wspólną pracę przy urządzaniu
ogrodu itd, itp. Ja uważam, że żona reaguje nadmiarowo, ona na to,
że nie czuje się gospodynią pod wspólnym dachem, ma poczucie
niepewności i zagrożenia, uważa, że wchodzę czasem w koalicję z
synem przeciw niej, bo często usiłuję go bronić, czy tłumaczyć. Tak
wyglądające relacje są też przyczyną naszych sporów, czasem bardzo
emocjonalnych, czuję wtedy, że zagrożone są nasze więzi.
Po śmierci mojej pierwszej żony,być może za bardzo chciałem
niemożliwego, to znaczy zastąpić matkę mojemu synowi, być w dwóch
rolach jednocześnie, co teraz skutkuje problemami ze stawianiem mu
granic ( jest bardzo mocny w dążeniu do zaspokajania swoich potrzeb
i zachcianek, do tego studiuje psychologię i wyuczył się zachowań
asertywnych, choć często mieszają mu się z intruzyjnymi9
To tyle wstępu, bo jeśli zechcecie zareagować na mój post, to mam w
zanadrzu więcej podobnych opowieści.
dobrego dnia wszystkim
będę wdzęczny za Wasze opinie
Jędrek
Obserwuj wątek
    • aneri59 Re: relacje pasierba z macochą 10.07.08, 10:53
      Z uwagą przeczytałam Twój post. Jestem sama z dorosłymi dziećmi i nie wyobrażam sobie, żeby ktoś gdyby, się znalazł usiłował "ustawiać" moje dzieci, a już zwracanie uwagi i robienie problemu z tego, że młodzi spali razem jest śmieszne w sytuacji, gdy wiadomo, że poza domem tak jest i poruszanie tej sprawy prowadzi do niepotrzebnych konfliktów i stawia Ciebie w niewygodnej sytuacji, bo po której stronie masz się opowiedzieć?

      Przeraziło mnie zdanie "relacje syna z moją żoną to ciągła gra w "czyje lepsze". Rozumiem, że teraz to jest również jej dom, ale syn stracił matkę i ona napewno nie może mu jej zastąpić, ale może stać się jego przyjaciółką i tutaj potrzeba wiele jej taktu. To jest przede wszystkim dom Twojego syna, bo tu jest jego ojciec i zostałeś mu tylko Ty.W pierwszej kolejności to Ty powinieneś porozmawiać z synem o normach obowiązujących w domu, a nie Twoja żona. To nie może prowadzić do rozgrywki czyje na wierzchu bo Ty na tym cierpisz.
      Czy Twoja żona ma własne dzieci? Bo napewno to będzie miało istotny wpływ na ich wzajemne stosunki. Porozmawiaj też o tym z żoną, żeby nie dochodziło do takich spięć bo jest Ci w tedy bardzo przykro.
      Postaw siebie na miejscu syna, który ma już tylko ojca, a tu pojawia się obca kobieta i nie dosyć, że zabiera mu ojca to jeszcze stara się wprowadzać jakieś zmiany.
      Wiele spraw porządkowych można załatwić bezkonfliktowo bez nakazów, np. przytoczony obraz porozrzucanych butów, możesz je jeden jedyny raz ustawić porządnie i pokazać nawet dorosłemu synowi słowami :widzisz synu ustawione w ten sposób one nikomu nie przeszkadzają miło by było gdybyś o tym pamiętał.
      Przecież my, którzy straciliśmy bliską osobę wiemy już, że wiele codziennych spraw, które wydawały nam się bardzo istotne traci swoje znaczenie w obliczu straty bliskiej osoby. Starajmy się więc nie utrudniać codziennego życia, które nam jeszcze jest dane.
      Życzę wielu miłych chwil spędzonych wspólnie z synem i żoną.
    • immunofortis Re: relacje pasierba z macochą 11.07.08, 21:35
      Może zostałem wychowany na bajce o kopciuszku ale dokładnie tak sobie wyobrażam
      relacje macocha/ojczym/pasierbica/pasierb. Sam wydźwięk tych słów mówi sam za
      siebie. Nie wyobrażam sobie żeby ktoś w moim życiu i życiu mojej córci mógł
      zająć miejsce mojej Żony.
      • iza38bp Re: relacje pasierba z macochą 12.07.08, 14:34
        Mozesz sobie nie wyobrazac pod warunkiem,ze nie szukaz nikogo.A jesli masz to
        co traktujesz ją gorzej bo nie jest z całym szacunkiem twoja ukochana zona.jest
        czasem potzrbna bo są dzieci,jest dom no i seks.Zastanów sie co mówisz,czy ktos
        zn=musz kogos do bycia z kims.Poprzedni post i pan,niech zrezygnyuje z
        patnerki,niech siedzi i wspomina,z kim ona ma walczyc,z jaka rywalką,przeciez
        jak nawet było normalnie,czyli róznie raz dobrze raz zle yo ze w/g na to ze ktos
        nie zyje nikt nie powie o zmarłym zle.Czy ona ja zabiła? nie,nie wiedziała o
        istenieniu jej ani jego.jesli on nie moze jej ofiaróawc tego co
        poprzedniczce,miłosci,szacunku,opieki to niech bedzie sam.I z całym szacunkiem
        21 letni chłopak moze juz stawic czoła tragedii jaka jest smirc mamy.Ja jestem
        macocha dla 2 dzieci w tym 9 latka,miałniecałe 6 jak zmarła jego mama,mam tez
        swoje dzieci,ale wiem ze to jest krew mojego kochanego faceta i kocham je tez
        ,zresztą z wzajemnoscią.
        • samela_0 Re: relacje pasierba z macochą 29.09.08, 19:52
          Nie koniecznie mam rację ale... To ,ze chłopak powinien się podstosować do
          porządków domowych nie ma wątpliwości. Powinien słuchać uwag Twoich czy Twojej
          żony bo mieszka z Wami i nie ważne jest czy jest właścicielem,czy
          współwłaścicielem lub wynajemca.takie są zasady i koniec. To że chce sypiać z
          dziewczyną to jest dla Was długi temat. Musicie porozmawiać jakie on ma plany
          wobec niej,czy to miłość przelotna-czy przyjaźń. Co do niej czuje itd... wiedz
          ,że on ma 20 lat !!! nie 15!!! to nie będzie łatwe
      • manuskrypt Re: relacje pasierba z macochą 12.07.08, 23:33
        Immunofortis!
        Jeśli w Twoim życiu kiedyś pojawi się ktoś znaczący, to z pewnością
        nie zechce zajmować miejsca Twojej zmarłej żony. Jeśli dopcha się do
        Twego serca to zadowoli się miejscem obok :-)
        Nikt nie chce być produktem zastępczym, a zatem jeśli tak będziesz
        traktował innych to bez obaw zawsze pozostaniesz tylko Ty i córcia,
        a po latach już tylko TY i puste miejsca przy stole, czego Ci
        oczywiście nie życzę.
        A co do bajek to wybieraj tylko te z dobrym zakończeniem :-)
        Pozdrawiam serdecznie.
        Anna
    • manuskrypt Re: relacje pasierba z macochą 12.07.08, 23:28
      Jędrku!
      Sądzę, że sam postawiłeś sobie świetną diagnozę, a mianowicie chcąc
      wynagrodzić swojemu synowi stratę matki nie stawiałeś mu żadnych
      granic. Skutek jest taki o jakim piszesz, czyli syn dąży tylko do
      zaspokajania swoich zachcianek i potrzeb, nie bacząc na innych.
      Problem jaki przedstawiasz jest dość poważny, bo już trochę zbyt
      późno na wychowywanie syna. Sądzę jednak, że musisz stawić czoło
      sytuacji, przeprowadzając rozmowę z całą swoją "nową" rodziną, czyli
      z synem i żoną. Nie rozmawiaj z każdym z nich z osobna, ale
      spotkajcie się wspólnie. Powiedz im otwarcie o swoich uczuciach, o
      stawianiu Cię w niezręcznej sytuacji. Ustalcie wspólnie zasady
      funkcjonowania Waszego wspólnego domu. Zakładam, że skoro ożeniłeś
      się po stracie pierwszej żony to byłeś gotowy na nowy związek, i
      wówczas pojawiła się kobieta, którą pokochałeś, a zatem zależy Ci na
      jej szczęściu w równym stopniu, jak na szczęściu syna. I żadne z
      nich nie może się czuć w Waszym domu jak intruz. Pamiętaj, że żona
      nie może czuć, że jest "towarem zastępczym".
      Nie oszukujmy się też, że żona zastąpi matkę Twojemu synowi. Na to
      zbyt późno, szczególnie, że z tego co piszesz syn stracił matkę jako
      nastolatek.
      Nie odebrałam Twojej żony jako okrutnej macochy z bajek. Chce ona
      tylko szacunku i przestrzegania pewnych ustalonych wcześniej
      wspólnie zasad. Dlatego moim zdaniem potrzebna jest rozmowa, która
      pozwoli wytyczyć każdemu pewne granice.
      Pamiętaj, że syn któregoś dnia na stałe opuści rodzinne gniazdo, nie
      chcesz wtedy chyba pozostać sam?
      Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.
      Anna
    • hafal Re: relacje pasierba z macochą 13.07.08, 01:39
      Jędrkub, gratuluję Ci, ze potrafisz budować na nowo. Myślę, ze
      Twoja żona jest mądrą kobietą i nie chodzi jej o detale, tylko o
      ogół zachowań Twojego syna. Nie wiem, może o jego protest? Przeciwko
      temu że zbyt szybko wg.niego się pozbierałeś? Może człowiek dorosły
      też ma odruchy małego butownika? Jeśli wgłębisz się w to forum,
      znajdziesz wiele postów, w których pełno deklaracji, że na zawsze,
      że nigdy. Nawet w tym wątku.. Jak zwykle dyskusje na temat świętości
      zmarłych....Niektórzy nie dość wcześnie zdają sobie sprawę, ze
      człowiek potrzebuje bliskości drugiej osoby, a 4 lata, to wg. nich
      zbyt wcześnie. A może Twój syn uznał, ze skoro umarła jego matka, to
      zawsze już będziesz sam? Przyzwyczaił się do tej myśli, a gdy
      okaząło się ,ze nie, postanowił się zbuntować.
      Tak jak mówi Ania- porozmawiajcie otwarcie. Pewnie, że to niełatwe,
      ale może oczyści atmosferę.
      Zyczę Ci tego, zeby wszystko to minęło i żebyś mógł spokojnie
      cieszyć się rodziną. To ważne, że piszesz tu, na tym na forum. Jest
      to jakieś świadectwo, ze mimo problemów, ludzie ciągle się szukają i
      znajdują. Zbudowałeś dom raz, budujesz drugi. To bardzo
      optymistyczne, mimo Twoich kłopotów.
      Chcę w to wierzyć, że i ja kiedyś będę mogła taki dom zbudować po
      raz drugi...choć czasem ta ta moja wiara tak bardzo podupada...
      Pozdrawiam
      Hania
      • jedrekb Re: relacje pasierba z macochą 15.07.08, 14:50
        Bardzo dziękuję Wam za odpowiedzi,
        Jest w nich trochę mojego myślenia o sprawie, a także bardzo
        potrzebny mi mądry i rozważny komentarz z „zewnątrz”;
        Aneri 59, jest tak jak piszesz, czuję się jak między młotem, a
        kowadłem, ale sam sobie na to zapracowałem, gdy jak już
        pisałem „odpuściłem” synowi (miał 14 lat) na początku choroby żony,
        ale wtedy działał i zachowywał się jak dorosły, myślę, że był bardzo
        zmobilizowany, nie sprawiał problemów, bardzo dobrze skończył
        gimnazjum i dostał się do renomowanego liceum. Po 2 latach żałoby
        uznałem, że jestem powołany do życia w związku . Gdy poznałem syna z
        moją obecną żoną, skomentował to następująco: „ojciec, trzymaj się
        jej ona jest w porządku”.
        Nieźle się razem dogadywali, syn miał pomoc w nauce j. rosyjskiego,
        ja pomagałem niesłyszącemu synowi żony w załatwianiu różnych
        życiowych spraw. Ale wtedy pokazywaliśmy sobie nawzajem „odświętne
        twarze”, raz u nas w domu, raz u nich, relacja była klarowna, a role
        niepomieszane, raz oni, raz my byliśmy na zmianę gospodarzami, lub
        gośćmi.
        Potem syn, jakoś dla mnie niezauważalnie stał się bardzo wygodny i
        roszczeniowy, jakby nie zauważył, albo nie chciał zauważyć, że moja,
        nasza sytuacja po wejściu w nowy związek się zmieniła.
        Właściwie to ja z rezygnacją dawałem czego chciał, a później, gdy
        żona zaczęła mi to pokazywać (kiedy już zamieszkaliśmy we wspólnym
        domu) łatwo rezygnowałem z „oporu”, nie chcąc awantur, pod skórą
        siedzi też we mnie lęk związany z tym( o czym jeszcze nie pisałem),
        że jestem ojcem adopcyjnym, a znam wiele relacji o bardzo poważnych
        konfliktach w rodzinach takich jak moja, gdy dzieci wychodzą w świat
        i budują własną tożsamość w opozycji do rodziców. Z drugiej strony,
        wydawało mi się, że nasze więzi są tak silne, że nas to nie musi
        dotyczyć.
        Anno, zgadzam się z Twoją opinią, poza tym, tytuł mojego postu nie
        odnosi się do naszej rodzinnej rzeczywistości, bo ani syn nie uważa
        się za pasierba, ani żona za macochę, co ciekawe, oni lepiej
        układają wzajemne relacje bez mojej obecności, bo ja wprowadzam
        element nerwowości, z jednej strony buntuję się przeciw wchodzeniu
        żony w rolę wychowawcy, a z drugiej lękam się sytuacji, podczas
        której bez mojej obecności syn jeszcze bardziej popsuje te kontakty
        np.: pyskując i obrażając.
        Jestem więc pomiędzy dwiema najbardziej kochanymi przeze mnie
        osobami, bardzo silnymi osobowościami (żona zawodowo trudni się
        zwalczaniem przestępczości zorganizowanej, a syn jest mocny i
        psychicznie i fizycznie-2 m wzrostu, o głowę wyższy ode mnie) i
        czasem czułem się pogubiony.
        Jesteśmy na szczęście po dwóch wspólnych, które zalecasz i sytuacja
        się nieco unormowała; syn być może już nie myśli, jak to mi
        powiedział, że nikt się go w życiu tak nie czepiał jak moja obecna
        żona, a żona już o nim (mam nadzieję) nie myśli, że jest
        rozpuszczonym, aroganckim młodzieńcem.
        Haniu, być może coś jest na rzeczy; gdy powiedziałem synowi, że
        spotykam się z kobietą, a było to ze dwa lata po śmierci mojej żony,
        wypalił: zdradzasz matkę?(to było zanim ich ze sobą poznałem).
        Ja dotąd sam nie wiem czy te ponad 4 lata to wystarczający okres,
        uczestniczyłem niedawno w warsztacie mającym pomóc przeżywać
        ostateczne pożegnania z bliskimi ( mam ciężko chorych rodziców)
        dowiedziałem się, że być może mam jeszcze przed sobą jakieś drzwi do
        zamknięcia.
        I jeszcze na koniec, gdy poznałem moją obecną żonę też była wdową ,
        już okrzepłą; bardzo mi pomogła w przeżywaniu żałoby, ten dom
        budujemy razem i wiem, że przed nami radości i smutki, jak to w
        życiu. Mój związek trwał nieprzerwanie ponad 28 lat, jej ponad 20,
        łatwo z tego domu nie zrezygnujemy.
        Pozdrawiam
        jędrek
        • esteoporoza Re: relacje pasierba z macochą 16.07.08, 15:34
          Bardzo ważna rzeczą, która jest u mnie (w X relacjach) spotykana, jest to, ze
          Twojemu synowi i zonie relacje 'sam na sam' układają sie lepiej, niż ma to
          miejsce przy Tobie.

          moze to wariacki pomysł,.. ale zostaw ich samych na jakiś czas, tydzień dwa i
          zobacz jak sie będą zachowywali.
          Miej tez na uwadze, ze twoj syn, to juz mniej syn, a bardziej dorosły człowiek..
          Nawet tylko 20letni.
          • jedrekb Re: relacje pasierba z macochą 17.07.08, 09:39
            masz rację, tak właśnie robię
            jędrek
            • guido_contini Re: relacje pasierba z macochą 16.09.08, 17:39
              Macocha , pasierb to przede wszystkiem nieszczesliwie niemila
              terminologia w polskim jezyku. No coz szkoda ze nie wymyslono
              milszych dla ucha okreslen.
              Jedrekb, rozumie Twoje rozczarowanie co do oczekiwan w zachowaniach
              syna. Wydaje mi sie ze oboje, Ty i zona, musicie popracowac nad
              wlasna swiadomoscia, ze Twoj syn to juz dorosly facet i chce juz zyc
              wlasne zycie. Jest mu obce zycie w kolektywie, bo tej pory , znaczy
              do czasu wspolnego zamieszkania Twojej nowej partnerki w waszym
              domu, byl Twoim oczkiem w glowie. Podstawa udanego wspolzycia jest
              partnerstwo, a wiec masa kompromisow. Opisane zachowania Twojego
              syna sa najnormalniejsze i wystepujace w kazdej rodzinie.
              Nieposprzatane buty, nieposprzatane sypialnie, balaganienie w
              kuchnii czy lazience, to problem 90% domow gdzie mlodzi ludzie
              wchodza w samodzielne zycie, szczegolnie jak piszesz, ze
              dysponujecie domem, a wiec wieksza powierzchnia gdzie nieporzadek
              nie jest wiekszym utrudnieniem w funkcjonowaniu. Ta opowiesc o
              spaniu z dziewczyna to tak jak historia z cukierkami podarowanymi od
              Mikolaja a powieszonymi w niedostepnym miejscu na choince. Aby dojsc
              do porozumienia potrzebna jest rozmowa i wspolne ustalenia, pamietaj
              WSPOLNE a nie tylko Twoje. Gdy nie poskutkuje, poprostu potrzebne
              jest drastyczne ciecie typ podzielenia domu na dwie czesci z
              osobnymi wejsciami. Wowczas bedzie sie gospodarzyl sam i szybciej
              zobaczy co mu przeszkadza, a co nie i co jest wazne w relacjach.
              Twoj syn na prawo do samodzielnego zycia i nie nalezy on wcale do
              Ciebie. Ty natomiast miales szczescie byc ojcem i dac mu zycie.
              Natomiast Twoja obecna zona jezeli chce zdobyc przyjazn Twojego syna
              tez musi sie zastanowic na co narzekac, a czego nie zauwazyc.
              Balagan po sobie i wlasnych dzieciach niektorzy uwazaja ze niebyly
              i toleruja w inny sposob. Jednym slowem praca nad samym soba, dla
              uwieczenia relacji. To my mamy byc przykladem, a nie przeciwnikiem.
              Moi synowie sa bardzo daleko ode mnie, tak los chcial. Dzien kiedy
              przyjezdzaja i balagania, nalezy do najszczesliwszych w moim zyciu.

              • bszalacha Re: relacje pasierba z macochą 29.09.08, 08:28
                Twoje osobiste zycie przestało być więzią potrzebną
                synowi.Musisz/powinieneś/brać to pod uwagę.To,co robi jest wg.mnie
                manifestacją jego przezyć w tej sferze.Nigdy nie jest się inaczej
                dorosłym w ramach rodziny.Ojciec,matka itd pozostają na swoich
                miejscach w naszym sercu do końca.I tak ma być,to jest porządek
                podstawowy.Ty go zmieniłeś,syn nie.Twoja zona nie ma nic do gadania-
                wybacz.Jeżeli rozumie coś z zycia,niech usuwa się czym prędzej w
                cień we wsztystkich sprawach zwiazanych z Waszą rodziną.Inaczej
                wyjdzie na idiotkę a Ty stracisz dzieci.
                On łamie normy ponieważ Ty sam to zrobiłeś.Rodzicielstwo jest w tym
                wypadku pierwotną więzią wobec Twojego małżeństwa.Niestety.Sam
                jesteś za mało dojrzały i robisz rzeczy,które naruszają prawa innych.
                Przydałaby się wizyta u psychoterapeuty.
                • papuzka_gda Re: relacje pasierba z macochą 29.09.08, 16:33
                  A moze sproboac tutaj
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=898 , forum zycie
                  rodzinne,gdzie doradza psychoterapeuta?
                  Badz tu: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479 ,
                  forum "macochy", tam sa zyczliwe, dziewczyny, roznych sytuacjach
                  ktore na pewno chetie pomoga;)
                • iza38bp Re: relacje pasierba z macochą 29.09.08, 20:55
                  co to za dobre rady?usuwac sie w cien,więc kim ona ma byc?sama wychowuje dwoje
                  dzieci kto jest wdowcem i nie wyobrazam sobie bycia'obok'
                  • bszalacha Re: relacje pasierba z macochą 30.09.08, 00:06
                    Mówiąc "w cień"mam na myśli takt w postępowaniu.Trudno to
                    sformułowac inaczej.Ona po prostu nie musi dla dziecka być bliska
                    gdy dziecko tego nie czuje.To sa sprawy bardzo delikatne i dlatego
                    wymagają bardzo dużego taktu.Twoi bliscy mają prawo odczuwać,że
                    zabrała im Twoją miłość,Ciebie.A propos:gdzie pisze,że "wychowuje
                    dwoje dzieci"?One,jak rozumiem,są już wychowane dośc dawno,przez
                    inna osobę.Obecnie można się po prostu tolerować,to jednak inna
                    sprawa.
                    • tadeusz542 to może mieć drugie dno-jedrkub 04.10.08, 22:49
                      Niech zgadnę - to żona się wścieka kiedy twój syn spóźnia się o
                      półtorej godziny, to ona go głównie próbuje dyscyplinować?
                      Niczym Zazdrosna Kobieta.
                      Piszesz - żona zeszła wściekła bo syn spał ze swoją dziewczyną - a
                      nie pomyślałeś ,że może być wściekła o to ,że ją zdradził?
                      lepiej spróbuj wyczaić jak wyglądają stosunki pomiędzy nimi kiedy
                      ciebie nie ma w domu, kup se dyktafon cyfrowy - jest tani , działa
                      wiele godzin i jest bardzo czuły , załatw sobie wyjście na kilka
                      godzin i zostaw załączoną maszynkę.
                      Napisz co wyszło?
                      • jedrekb Re: to może mieć drugie dno-jedrkub 12.11.08, 10:47
                        witaj Tadeusz,
                        wybacz, ale chyba się Freuda za dużo naczytałeś,jeśli jest jakieś
                        drugie dno, to napewno w innym miejscu, ona się wścieka z dbałości o
                        moje zdrowie i siły, bo jak mi syn nie pomoże, to będę musiał coś
                        zrobić sam, a żona z niepokoju o mnie weźmie się za łopatę i taczki,
                        a to ja sam uważam za nienormalne, bo przecież w drugą stronę działa
                        mój niepokój i przecież nie może tyrać na pomnażanie majątku mego
                        syna, ma wystarczająco dużo pracy przy pomocy swoim niepełnosprawnym
                        synowi i synowej
    • jedrekb Re: relacje pasierba z macochą 12.11.08, 11:16
      witajcie mamy i wdowy,
      trochę się bez mojego udziału działo na tym wątku, przez ten czas
      nasze relacje znormalniały, przez wrzesień dużo z synem zrobiliśmy
      na rzecz urody otoczenia naszego domu, poza jednym spięciem, po
      użyciu przez syna ręcznika żony (dla niego nie ma problemu czyjego
      używa, choć przyznał, że gdyby użyto jego ręcznika to czułby się
      niekomfortowo)nie było zdarzeń godnych opisu. przemyślałem wymowę
      opisanych przeze mnie przykładów z naszego życia, i też rozumiem, że
      walka o porządki we własnym domu jest udziałem większości z nas,
      nawiększe awantury dotyczyły naruszania sfer intymnych, lub brak
      dbałości o wysiłek przy utrzymaniu porządku ( ręcznik, nie
      spuszczona dokładnie woda w toalecie, talerze po posiłku
      pozostawione brudne na stole itp) W kwestii porządków wokół siebie,
      syn często mówi mi: .." ja na stancji dbam o porządek, żebyś ty
      widział jaki bajzel mają u siebi moje koleżanki.." i ja mu wierzę,
      bo sam to widzę u dziewcząt w mojej rodzinie, nie wiem co w tej
      sprawie sądzicie, ale współczesna młodzież płci żeńskiej jakoś
      bardzo różni się w tej sprawie od tej z mojej młodości.
      Czytam, że kilka z Was chętnie wysłałoby mnie (nas) do
      psychoterapeuty, macie jakieś konkretne zalecenia?, w jakim kierunku
      miałaby się odbywać nasza praca?, w jakim nurcie? Prawdę mówiąc do
      podejścia humanistyczno-egzystencjalnego nie mam już zaufania, może
      poznawczo-behawioralny?, jakiś RTZ?, a może wszyscy troje na
      rodzinną w modnym ostatnio nurcie systemowo-interakcyjnym?, ale w
      którym z koleji podejściu?,w modelu rodzinnym właśnie, czy w
      analizie transakcyjnej?, a może jakaś krótkoterminowa terapia
      zorientowana na szybkie rozwiązanie naszych problemów?.
      dziękuję raz jeszcze za Wasze rady i wpisy
      jędrek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka