samotność w malżenstwie- dylematy

22.08.08, 21:47
nie wiem od czego zacząć a sama nie potrafie sobie juz z tym poradzic- jestem mezatką od 7 lat , mamy 2 synów , najmłodzy 1,5 roku a miedzy nami sie nie uklada, czyje sie samotnie z mojej perspektywy wyglada to tak rano do pracy nastepnie szybki powrót aby zmienić niane bo mąz nigdy nie wie kiedy wróci... wiec zajmuje sie dziecmi a pan wraca zazwyczaj pozno i oglada sobie telewizje albo czyt ksiazke a ja kapie dzieci , usypiam je a jak nie daj boże zasne to on strzela focha , bo nie zaspakajam jego potrzeb w nocy do dzieci nie wstaje bo musi sie wyspać ...najgorsze jest to ze nie umiemy w ogole ze soba rozmawiac ..tak juz jest od dłuższego czasu , zorientowałam sie jak byłam w ciązy i wtedy obiecal mi ze bedziemy wiecej spedzac czasu ... i na tym sie skonczyło ... dzisiaj sie dowiedziałam ze nie mamy zadnych wspolnych zainteresowan i roznimy sie temperamentem hm moj maz lubi football ... ale w telewizji ja natomiast lubie akttywnie spedzac czas- jazda konna, basen,podróze narty na ile mozna z malymi dziecmi
jestem juz wyczerpana ta sytuacja , mam wrazenie ze jestemy sobie bardzo obcy, dodatkowo podejrzewam ze ma kogos bo juz kiedys mial kochanke i wtedy tez sie podobie zachowywał , mowil ze kryzys osobowosciowy i jak pytam go wprost to robile ze mnie głupią... trawalo to kilka miesiecy az przypadkiem odkryłam ze ma kochanke, blagal wtedy o wybaczenie i przysiegal ze to sie juz wiecej nie powtórzy .... coz uwierzylam mu i wybaczyłam ale nie zapomnialam, mamy 2 fajnych chłopaków ale wpsomnienia wracaja bo zachowuje sie analogicznie...
boje sie ze popadne w paranoje , czy lepiej wynajac dedetyktywa i wiedziec na czy sie stoi czy od razu zlozyć pozew o rozwód bo brak mi zaufania?? dodam ze proponowalam mu spoatkanie w poradni malazenskiej ale odmówil...
chłopcy go uwielbiaja, jak sie tylko z nimi raczy pobawić i wiem ze potrzebują ojca, boje sie samotnego wychowywania i samotności
    • basia2012 Re: samotność w malżenstwie- dylematy 23.08.08, 06:03
      nie jest łatwo samej kobiecie wychowac dzieci bo będzie zwyczajnie
      trudno nie tylko finasowo ale czy ktoś inny tak naprawdę zastąpi
      ojca. Jednak musisz sama wybrac co ci pasuje czy takie życie jak
      jest teraz czy samotnośc dla ciebie i dzieci. Wybór trudny jednak
      trzeba go podjąc samemu te dylematy ma większośc kobiet.Moje zdanie
      jest takie człowiek co zdradza i robi skok w bok będzie to robił bo
      to jest dla niego wygodne,wikt i opierunek ma dzieci też chowa żona
      czego więcej chciesc niż fundowanie sobie przyjemności. MĄDRYCH
      DECYZJI CI ŻYCZĘ BASIA
    • ber_da Re: samotność w malżenstwie- dylematy 23.08.08, 13:08
      Droga belciu, w tych sprawach trudno radzic.Na pewno zszokowałoby męża, gdyby
      nagle znalazł w skrzynce pozew, ale podejrzewam, że i szybko by się
      otrząsnął.Jeśli drugi raz Cię zawodzi powinnaś coś (tylko co?)przedsięwziąc bo
      zawieśc można tylko raz, jak znów przebaczysz to będziesz przegrana na amen.Tak
      mi się wydaje.
      Może rzeczywiście w tajemnicy wynajmij detektywa i miej w zanadrzu haki na
      niego, przydadzą się przy ewent. orzekaniu o winie.Taki detektyw też Ci dużo
      doradzi.
      Z chłopem trudno sie dogadac jak mu nie zależy, wówczas rżnie głupa, choc
      doskonale wie o co chodzi.
      Zależy od charakteru i pozycji kobiety co w takiej sytuacji zrobi.Jedne się
      definitywnie rozwodzą, drugie straszą rozwodem, jeszcze inne zachowują pozory
      malżeństwa a na boku mają kochasia.
      Zastanów się glęboko, może poradz się rodziny, psychologa.W każdym razie nie
      działaj pochopnie, bo szkoda dzieci.
      • ewasxxx Re: samotność w malżenstwie- dylematy 23.08.08, 22:29
        Jak to się czasem może wszystko pogmatwać.Przecież na pewno nie
        zawsze było Wam tak trudno i w biegu żyć...tylko jak byliście
        pochłonięci pieluchami,karmieniem,itd to wydawało się,że wszystko
        jest ok...a gdy dzieci troszkę podrosły to powstaje pytanie co jest
        grane?Wygląda na to,że się rozminęliście w pędzie do nikąd i
        zgubiliście priorytery...mąż może ma kogoś,bo szukał odskoczni,Ty
        jesteś coraz bardziej rozżalona i robi się coraz mniej miło...a nie
        tak miało być.Wydaje mi się,że nie poświęcacie sobie zbyt wiele
        czasu,że między Wami jest więcej wyrzutów niż rozsądnej,szczerej
        rozmowy.Mogę radzić,byś zorganizowała jakiś wolny dzień tak by pobyć
        ze sobą ,a może emocje trochę opadną i szczerze porozmawiacie o
        swoich uczuciach: żalach oczekiwaniach...z doświadczenia wiem,że jak
        facetowi nie powiesz,że coś Ci nie odpowiada to sam się nie
        domyśli.Doradzam spokój mimo wszystko,a wtedy łatwiej będzie znaleść
        jakieś rozwiązanie!Powodzenia.
    • belcia77 Re: samotność w malżenstwie- dylematy 04.09.08, 10:22
      bardzo dziekuje wszystkim za życzliwe rady... coż , wyglada na to ze
      jest lepiej - synów przenislismy do malego pokoju sami
      wyprowadzilismy sie do salonu... podjelismy decyzje ze wyprowadzmy
      sie na wies... musimy tylko wyremontowac , mały bialy domek...
      moj maz sie zmienił , okazuje uczucia , stara się ba nawet mu sie
      wymknęło " kocham cię" czego nie słyszałam od 3 lat ...

      hmm, wyglada na to ze jest cool a ja w dalszym ciagu czujna i
      podejrzliwa...

      • alice734 Re: samotność w malżenstwie- dylematy 04.09.08, 14:21
        Czy możesz napisać, co zrobiłaś, że w mężu zaszła taka zmiana?
        Zapewne rozmawialiście, ale jak? co mówiłaś?
Pełna wersja