olanik
30.08.08, 13:27
Nie wiem co robić, ale nienawidzę swojej teściowej, kiedy wchodzi do mojego
domu działa na mnie jak czerwona płachta na byka. Mamy 6- miesięcznego synka.
Kiedy mały się urodził próbowała mi dyktować co i jak mam robić, krytykowała
nasz sposób wychowania, mówiła np. "dziecko należy zawinąć w koc i położyć
niech leży, a nie wy biegniecie na każde jego skinienie", albo " tak noś noś a
zobaczysz co będzie później", albo "ubierzcie go dlaczego on nie ma
skarpetek", mąż wreszcie nie wytrzymał i powiedział jej do słuchu, to na jakiś
czas mieliśmy spokój. Nie zaproponowała, że wyjdzie z małym na spacer, lub
posiedzi z nim kiedy musimy coś załatwić, ale wolałam to niż ciągłe jej
gadanie. Teraz niestety jej wizyty stały się znowu częstsze, co doprowadza
mnie do szału. Teściowa jest niesamowitą plotkarą przesiaduje całymi dniami z
koleżankami na ławce przed blokiem i wszystkich obgaduje, nigdy nie słucha co
mam do powiedzenia, jest zawistna i widzę, że nie kocha naszego synka tak jak
drugiego wnuka- syna jej córki. Znowu zaczyna mi dyktować czym mam karmić moje
dziecko i twierdz np., że półrocznemu dziecku można juz swobodnie dawać zupy,
takie jak jedzą dorośli lub ciastka. Mam dość, ale nie chcę waśni w rodzinie.
Jak dyplomatycznie wybrnąć z sytuacji, myślałam nawet o tym, żeby nie
wpuszczać jej do domu :)