majowakasia
03.09.08, 22:08
Mam 3-letnią Córeczkę i 3-miesięczną Córeczkę. Od porodu Maleńka cierpiała na
bezdechy i nie wiem czy to przez to ale czuję jakby ktoś spuścił ze mnie
powietrze. Musiałam wziąć wychowawczy ze względu na Małą i dowiedziałam się,
że w takim razie mam już zabrać z pracy z biurka wszystkie swoje rzeczy,
poczułam się jakby mi się świat zawalił. Dodatkowo mam ciągle pretensje do M.
że nie kupuje mi kwiatów, nie dba już o mnie, nie czuję się jako kobieta,
dodam, że przy porodzie pękła mi warga sromowa więc nie wyglądam tam za
ładnie... Ogólnie mówiąc zamiast cieszyć się, ze mimo niepowodzeń i trudnych
ciąż udało mi się urodzić dwójkę dzieci ja czuję się jak piąte koło u wozu i
nie daję rady. Widzę też, że odbija się to na starszej Córeczce. Nie mam do
niej cierpliwości i zamiast tłumaczyć ciągle na nią krzyczę. I co z tego, że
widzę, że źle postępuję i potem ją przepraszam, skoro za chwilę robię to samo.
Czy mogę coś zrobić dla swojej rodziny? Widzę, że ich niszczę... I dla siebie,
żebym się do końca nie rozpadła. Z góry dziękuję za odpowiedź.