Dodaj do ulubionych

Matka terrorystka

03.09.08, 22:08
Mam 3-letnią Córeczkę i 3-miesięczną Córeczkę. Od porodu Maleńka cierpiała na
bezdechy i nie wiem czy to przez to ale czuję jakby ktoś spuścił ze mnie
powietrze. Musiałam wziąć wychowawczy ze względu na Małą i dowiedziałam się,
że w takim razie mam już zabrać z pracy z biurka wszystkie swoje rzeczy,
poczułam się jakby mi się świat zawalił. Dodatkowo mam ciągle pretensje do M.
że nie kupuje mi kwiatów, nie dba już o mnie, nie czuję się jako kobieta,
dodam, że przy porodzie pękła mi warga sromowa więc nie wyglądam tam za
ładnie... Ogólnie mówiąc zamiast cieszyć się, ze mimo niepowodzeń i trudnych
ciąż udało mi się urodzić dwójkę dzieci ja czuję się jak piąte koło u wozu i
nie daję rady. Widzę też, że odbija się to na starszej Córeczce. Nie mam do
niej cierpliwości i zamiast tłumaczyć ciągle na nią krzyczę. I co z tego, że
widzę, że źle postępuję i potem ją przepraszam, skoro za chwilę robię to samo.
Czy mogę coś zrobić dla swojej rodziny? Widzę, że ich niszczę... I dla siebie,
żebym się do końca nie rozpadła. Z góry dziękuję za odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • alfika Re: Matka terrorystka 03.09.08, 22:20
      czy masz możliwosc pójsc na terapię?
      to może Ci pomóc od męża egzekwowac to, czego potrzebujesz - w taki
      sposób, by rozumiał
      poza tym lęk o dziecko też moze jeszcze w Tobie tkwi (w sumie nie
      napisałas, że się o malutką boisz/bałas, ale tak sobie wyobrażam) -
      i to musi dawac napięcie

      no i nie oszukujmy się, dwójka małych dzieci to tajfun w życiu
      rodziców
      moze z terapeuta cos dasz rade przemeblowac?
      • aalikan Re: Matka terrorystka 04.09.08, 12:18
        witaj kasiu
        dołączam do głosu alfiki< trzeba i ludzi i mądrego wsparcia> czasem wystarczy
        mądra książka (polecam SARK)lub przyjaciółka< a czasem warto poszukać pomocy
        profesjonalisty>
        przechodziłam podobny okres:nieprzydatna< mało atrakcyjna dla męża (przynajmniej
        mało mówił i robił na ten temat)< bezradna>
        też straciłam prace< ktoś inny był bardziej dyspozycyjny> Czasem to jeszcze
        wraca ale rzaadziej ;)
        Teraz widzę ze mąz byl przytłoczony nową sytuacją tak jak ja a nie potrafil o
        tym rozmawiac(polecam listy, ale nie liste zali lecz miłosne pisane przez te
        kobiete która wie jak chce byc kochana i kocha, z pewnoscia znajdziesz ją w sobie)
        Cieszę sie ze poswieciłam naszej małej dwa lata, widze efekty. Wielu może
        wykonac twoją prace ale mamą dla twoich dziewczyn możesz byc tylko Ty.
        zaczęlam warsztaty kobiece z ceramiki, pisanie w chwilach wolnych, spotkania z
        kobietami, niekoniecznie tylko mamami. Mam wiele tematów o ktorych moge
        porozmawiac z mezęm - nie tylko pieluchy.a jak nie mam to wymyślam opowiadam mu
        o nie-realnych marzeniach i realnych lękach, chcąc by tylko posłuchał.
        a czasem odgarniałam bałagan wokół - i na kawałku sofy uwodziłam mego męzczyzne,
        owocem, kieliszkiem wina, opowiescia którą tylko ja znam, zachwytem nad naszą
        małą- kawałkiem nas...Z czasem czułam się coraz pewniej (nie od razu :))
        powodzenia w pokochaniu siebie...pomalutku(i sen zamiast sprzątania:))
        pozdrawiam ciepło

        Najlepszą rzecza jaką matka może zrobić dla swych dzieci,
        to sama być szczęśliwą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka