Czy naprawdę kocha ?

27.11.08, 17:12
Witam. Chciałabym opowiedzieć o sytuacji jaka jest między mną a moim TŻ
(TŻ=Towarzysz Życia).

Gdy pytam, mówi, że kocha.
Gdy pytam, czy nie może się dla mnie zmienić, mówi, że nikt nie zmieni tego
jaki jest.
A przecież w miłości też trzeba coś dawać.

Z rozmów z przyjaciółkami, gdy mówią o swoich TŻ-ach, wyciągam wnioski iż, w
moim związku to ja gram rolę, którą powinien grac partnerem. To ja żądzę
wszystkim, to ja zawsze wychodzę naprzeciw wszystkiemu. Nie bardzo mi się to
podoba. Chciałabym, żeby i też on dawał do związku coś od siebie. Gdy ja się
do Niego nie odezwę, on także się nie odezwę i taki stan może trwać nawet
tydzień, dopóki, dopóty, aż ja oczywiście tego nie przerwę. Nigdy sam z siebie
nie pomyśli żeby po mnie wpaść, żeby mnie odwiedzić, żeby gdzieś wyjść, o
wszystko muszę ja go prosić, nawet o to żeby poszedł ze mną do Kościoła. W
swoich wypowiedziach unika ładnych słówek, nawet gdy ja cały czas mu "słodzę",
a gdy kiedyś zażartowałam sobie i powiedziałam do niego |"grzybie" i "piesku",
to zdenerwował się na mnie i powiedział, że nie stać mnie na to, żeby mu
powiedzieć coś takiego jak "słońce" czy "kotku". Ma wykupiony pakiet na
darmowe wieczory (od 21 do 9) na 18h i co miesiąc skarży się, że przepadają mu
te "darmówki". A przecież mógłby wykorzystać te godziny do mnie, a tymczasem
dzwoni do mnie raz na miesiąc. Częściej to ja do niego dzwonię...Czasami, gdy
dzwonię i powiem mu wszystko, co mam do powiedzenia, słysze poprostu
ciszę...Gdy coś przeskrobie, nie ma żadnego poczucia winy, nie obchodzi go,
jak jego zachowanie wpłynie na mnie, co się stanie. Nigdy też, nie powie
"przepraszam". Chyba,że mu tak trochę "podpowiem". Mamy małe problemy
finansowe... Ostatnio powiedział, że będzie pracował w weekendy. Zapytałam czy
uwzględnił w swoich planach (bo rzadko to robi) nasze spotkania. Odpowiedział,
że spotykać się będziemy na tygodniu. A na tygodniu rzadko kiedy ma dla mnie czas.
To chyba tyle...

Powiedzcie, proszę jak mogę na niego wpłynąć ?
Proszę , nie doradzajcie mi odejścia od partnera, ja sobie tego nie wyobrażam.
Jesteśmy już ze sobą 0,5 roku i bardzo się do niego przywiązałam. Kocham go,
ale nie potrafię zaakceptować jego tak wielu wad, zwłaszcza gdy otaczają mnie
przyjaciółki, opowiadające o walorach swoich partnerów.
Nie doradzajcie mi proszę rozmowy, rozmawiamy ciągle...Czasami się śmieje,
czasami odpowie "no", "dobrze", najczęściej nie odpowie nic (jak wspomniałam
wcześniej słyszę głuchą ciszę), ostatnio nawet powiedział, że nie ma dnia,
żebym nie narzekała...A sytuacje powtarzają wciąż ciągle i ciągle...
    • marzeka1 Re: Czy naprawdę kocha ? 27.11.08, 17:42
      Z opisu raczej trafił ci się facet, który nie bardzo ci pasuje,jakoś tu w ogóle nie widać związku, pary. Jeśli jego wady tak bardzo ci przeszkadzają, uwierz, nie da się na to przymknąc oka, one będą przeszkadały coraz bardziej.Może zwyczajnie to "nie ten".Poza tym pól roku to bardzo krótko,a jesli rzadko się widujecie, tym bardziej nie macie kiedy się poznać dobrze.
      • gatta5 Re: Czy naprawdę kocha ? 27.11.08, 17:50
        O matko, ale facet! A jakie są jego zalety?
        • annb Re: Czy naprawdę kocha ? 27.11.08, 19:08
          dokładnie o to samo mialam zapytac
          bo jesli jego jedynązaletą jest to ze jest no to...
          to szkoda czasu na tego pana
    • kicia031 Re: Czy naprawdę kocha ? 27.11.08, 21:21
      TZ to chyba ladna nazwa partnera czy konkubenta. Nie jest to przypadek, ktory
      zachodzi u was, znacie sie ktorko - uwierz, pol roku to krotko, nie mieszkacie
      razem i w zasadzie jedyny kontakt miedzy wami to ten inicjowany przez ciebie.

      Moja rada - przestan cokolwiek inicjowac - nie chodzi o obrazanie sie, tylko o
      pozostawienie mezczyznie inicjatywy. I zobacz co sie stanie. Moze tak byc, ze
      nic, ze zwiazek umrze smiercia naturalna, jesli jemu nie zalezy, ale uwierz, im
      wczesniej sie o tym dowiesz, tym lepiej dla ciebie.
      • anick5791 Re: Czy naprawdę kocha ? 27.11.08, 23:24
        No, ja też przestałabym się kontaktować i zobaczyła, co wtedy. Powodzenia
    • triss_merigold6 Re: Czy naprawdę kocha ? 28.11.08, 08:49
      Towarzysz Życia to raczej nie jest, prędzej sporadyczny gach.
      Czy poza faktem swojego istnienia i pozwalania Ci na adorację jego
      osoby, posiada jakieś zalety?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Czy naprawdę kocha ? 28.11.08, 17:09
      Z tego co Pani pisze z tym TŻ może nie być łatwo. Niech się Pani przyjrzy czy
      podobnie wyglądają inne jego relacje: towarzyskie, rodzinne. Jeśli podobnie, to
      w istocie trudno liczyć na zmianę. Jest pewien typ ludzi, którzy aż tak bardzo
      nie potrzebują kontaktów z innymi. Te relacje nie są im tak bardzo potrzebne,
      nie umieją o nie dbać, mają mało empatii, aby zrozumieć czego potrzebuje partner
      w relacji i mu to dawać. Na pytanie czy kocha może mówić prawdę, ze tak, ale nie
      będzie w stanie tego wyrażać w zachowaniu. To nie jest nic wymierzonego w drugą
      osobę, ale pewna skłonność charakterologiczna. Jeśli Pani jest z tym trudno,
      trzeba się zastanowić nad związkiem. Albo to akceptować i powoli socjalizować
      swojego TŻ.
      Może też być tak, że Pani odpowiada rola wiodącego i aktywnego partnera i
      dlatego wybrała sobie Pani taką drugą połowę aby to móc spełnić. Warto się
      pozastanawiać i jeszcze poprzyglądać się i sobie i jemu. Pozdrawiam. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
    • amapusin był pasożytem 10.02.09, 06:32
      Kochane koleżanki!
      Dlaczego ja Was nie posłuchałam wcześniej! Dzisiaj byłabym już normalnym człowiekiem a nie kłębkiem nerwów...Ten człowiek...Ostatnio się pokłuciliśmy, był wobec mnie nie fair, dostał w ryja i się obraził...Stwierdził, że przez 9 miesięcy robił się w hu*, że mnie kocha i, że nie może już ze mną wytrzymać(!) ...Ja stwierdzam, że był tylko tchórzliwym, pasożytującym człowiekiem, którego duch zatrzymał się na poziomie rozwoju dziecka w wieku przedszkolnym. Mam nadzieje, ż jak najszybciej o nim zapomnę, bo jest już historią !
      • kicia031 Re: był pasożytem 10.02.09, 09:53
        dostał w ryja i się obraził

        jakos mnie to nie dziwi.
        Uwielbiam takie kobiety, ktore najpierw narzucaja sie facetowi,
        ktory wyraznie ich nie chce, a potem maja pretensje, obrzucaja
        goscia obelgani i posuwaja sie do rekoczynow kiedy oczywiste fakty
        zostana formalnie, werbalnie potwierdzone.
      • ruda110 Re: był pasożytem 10.02.09, 13:54
        Po przeczytaniu Twojego pierwszego wpisu miałam niejasne przeczucie,
        że nie tylko Twój partner jest "dziwny", ale kiedy doszłam do
        powyższego miejsca już jestem pewna, że i Ty powinnaś popracować nad
        sobą, delikatnie rzecz ujmując!
    • 18_lipcowa1 Re: Czy naprawdę kocha ? 10.02.09, 10:13
      Jezu jasne jak slonce ze pan Cie olewa. Czego jeszcze potrzebujesz
      zeby w to uwierzyc?
      • amapusin Re: Czy naprawdę kocha ? 10.02.09, 19:17
        JAK JUŻ NAPISAŁAM: Ten "Pan" to historia...
    • holiwa Re: Czy naprawdę kocha ? 16.02.09, 04:52
      To przykre gdy spotykamy się z obojętnością partnera i w dodatku po tak krótkim
      czsie wspólnego " towarzyszenia sobie". Mogę Ci doradzić abyś spróbowała walczyc
      jegą bronią czyli bawić się nie zwracając uwagi na jego uczucia. To może byc
      przykre bardziej dla ciebie niż dla niego ale może po dłuższym czasie takiego
      twojego zachowania zauważy że cos jest nie tak i spróbuje sam podjąć ten temat.
      Jeśli nie uciekaj dziewczyno gdzie pieprz rośnie, bo przywiazanie nie pojawia
      się po pół roku bycia razem. Zastanów się nad tym i naprawdę trzymam kciuki.
      Pozdrawiam serdecznie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja