jucha32
06.12.08, 19:59
Dziś moje dzieci dostały mnóstwo prezentów. Spotkały dziś dwóch "prawdziwych"
Mikołajów.
Ja wiem, że to głupie, ale do tej pory Mikołaj (mój mąż) też o mnie pamiętał.
W zeszłym roku dostałam od niego piękny prezent. W grudniu był
w pracy w Norwegii. Obiecywał, że wróci na Święta, bo wcześniej
nie da rady. W tajemnicy przede mną przyleciał do kraju właśnie
6 grudnia. Jego brat przywiózł go z lotniska, z Warszawy.
Boże, jaka ja byłam szczęśliwa i zaskoczona. Pamiętam ten wieczór. Dzieci już
spały, a ja siedziałam do niego przytulona jakbym sama była dzieckiem.
A teraz kto będzie o mnie pamiętał?
Piszę to i serce pęka mi z bólu. Dlaczego to nas spotkało? Jak to się w ogóle
stało? Dlaczego ten pieprzony los jest taki okrutny?