salomona1
09.02.09, 11:36
wiele gromów na moją osobę za to co napisze , trudno zaryzykuję
musze to z siebie wyrzućić może ktoś mądry doradzić jak sobie z tym
poradzić bo mam chaos mętlik w głowie
Mam alerggie na teściową ...ilekroć słyszę że ma przyjechać
strasznie się denerwuje, nie panuje nad sobą robie rózne chaotyczne
rzeczy, ręce mi sie trzesą, cała drze..... Nie ma jakiś konkretnej
podstaw żeby jej nie lubić dobra, miła kobieta (niby bardzo mnie
lubi). Co mnie w niej drażni za bardzo nam się narzuca (chce nam
pomóc az za barzdo...) szczególnie przy dziecku, wysyła nas gdzieś,
żeby tylko ja zabrać do siebie albo wpada co weekend bo nie widziałą
wnuczki tak długo, bo jej nie odwiedzamy a ja po tygodniu biegania
praca dom marze o chwili spokoju z mężem i dzieckiem.
Najbardziej irytuje mnie relacja mojego meża z nią. Dziennie dzwonią
do siebie nawet po kilka razy dzienni, on wymyśłi każdy pretekst
żeby tam pojechać a "pożyczyć kg mąki" a "oddać kg mąki". Ściskają
się i cąłuja na przywitania witaj synusiu, jak synusiowi źle to fru
do mamusi się wyrzali i przy okazji opowiedzieć to i owo co się u
nas dzieje. A jak wraca to ani słowem do mnie poprostu idzie do
pokoju i cisza. Ciągle powtarza że ma wyrzuty że ją tam zostawił, że
juz się nią nie zajmuje tak jak powienie że zamało uwagi jej
poświęca. Wymyślił, że skoro z męzem nigdzie nie wyjeżdza to my
zabierzemy ja na wakacje. Czasem (często) czuje się przeszkoda, że
stanelam im na drodze,że gdyby nie ja i dziecko to byłoby dobrze
mógłby sie zajm ować nią i rodzeństwem
Tak wiele moze powiedzieć że moja wypowieć jest pełna ironi,
złosliwości, zazdrości ...ale prosze choć jedmna osobę znajdującą
sie w podobnej sytuacji co zrobić? CZasem mam czarne myśli, ze to
kwestia czasu, ze on odejdzie do nich i zostawi nas?