chaos w głowie

09.02.09, 11:36
wiele gromów na moją osobę za to co napisze , trudno zaryzykuję
musze to z siebie wyrzućić może ktoś mądry doradzić jak sobie z tym
poradzić bo mam chaos mętlik w głowie
Mam alerggie na teściową ...ilekroć słyszę że ma przyjechać
strasznie się denerwuje, nie panuje nad sobą robie rózne chaotyczne
rzeczy, ręce mi sie trzesą, cała drze..... Nie ma jakiś konkretnej
podstaw żeby jej nie lubić dobra, miła kobieta (niby bardzo mnie
lubi). Co mnie w niej drażni za bardzo nam się narzuca (chce nam
pomóc az za barzdo...) szczególnie przy dziecku, wysyła nas gdzieś,
żeby tylko ja zabrać do siebie albo wpada co weekend bo nie widziałą
wnuczki tak długo, bo jej nie odwiedzamy a ja po tygodniu biegania
praca dom marze o chwili spokoju z mężem i dzieckiem.
Najbardziej irytuje mnie relacja mojego meża z nią. Dziennie dzwonią
do siebie nawet po kilka razy dzienni, on wymyśłi każdy pretekst
żeby tam pojechać a "pożyczyć kg mąki" a "oddać kg mąki". Ściskają
się i cąłuja na przywitania witaj synusiu, jak synusiowi źle to fru
do mamusi się wyrzali i przy okazji opowiedzieć to i owo co się u
nas dzieje. A jak wraca to ani słowem do mnie poprostu idzie do
pokoju i cisza. Ciągle powtarza że ma wyrzuty że ją tam zostawił, że
juz się nią nie zajmuje tak jak powienie że zamało uwagi jej
poświęca. Wymyślił, że skoro z męzem nigdzie nie wyjeżdza to my
zabierzemy ja na wakacje. Czasem (często) czuje się przeszkoda, że
stanelam im na drodze,że gdyby nie ja i dziecko to byłoby dobrze
mógłby sie zajm ować nią i rodzeństwem
Tak wiele moze powiedzieć że moja wypowieć jest pełna ironi,
złosliwości, zazdrości ...ale prosze choć jedmna osobę znajdującą
sie w podobnej sytuacji co zrobić? CZasem mam czarne myśli, ze to
kwestia czasu, ze on odejdzie do nich i zostawi nas?
    • kicia031 Re: chaos w głowie 09.02.09, 12:16
      MOja pierwsza mysl jest taka, ze czujesz sie bardzo niepewnie w
      malzenstwie, jako kobieta, jako matka, jako czlowiek.

      Trzesienie sie rak z powodu wizyty tesciowej to naprawde extremalna
      i nieproporcjonalna reakcja. Niezaleznie od tego, czy maz jest
      nieopepiony czy nie, to nie masz wrazenia, ze prezesadzasz?
      • salomona1 Re: chaos w głowie 09.02.09, 12:31
        zgadzam się reakcja jest nie współmierna do wydarzenia, ale dzieje
        się tak zazwyczaj jak dostaje informacje "zaprosiłem mamę do nas
        będzie za 10minut". Tylko jak tą całą samonakręcającą się naszynkę
        zatrzymać, przecież to bez sensu taki stres
        • annb Re: chaos w głowie 09.02.09, 12:37
          uuu
          znaczy sie pan mąz nie konsultuje z tobąswoich planów, tylko stawia
          Cięprzed faktem dokonanym
          to nie tesciowa jest problemem, tylko mąż ktory cię nie szanuje
          no coz
          mamusia nie nauczyla
        • gina22 Re: chaos w głowie 09.02.09, 12:49
          Temat relacji z teściową był poruszany na tym forum juz
          wielokrotnie. Ale za każdym razem, kiedy pojawia sie nowy wątek na
          ten temat to ja sie bardzo cieszę, bo to mi pozwala sądzić że
          jeszcze ze mną nie jest tak źle:) i nie tylko ja mam taki problem. U
          mnie sytuacja troche podobna jak u Ciebie. Też mam alergie na
          teściową:) Mój mąż to jedynak, wychowany przez swoją Mamusię w
          przeświadczeniu, że u jego stóp leży cały świat i wszystko mu sie
          należy. Niestety nasze stosunki z teściową od poczatku za dobrze sie
          nie układały. Ja nie zgodziłam się mieszkać z nia po ślubie, więc
          mąż przeprowadził się do mnie - 150 km od teściowej (na całe
          szczęście)Myśle że teściowa ma do mnie o to żal. Niby jest miła i
          pomocna, ale potrafi mi tak szpilę wsadzić, że czasami nie moge
          dojść do siebie. Wszystko nadmiernie komentuje, wszystko jej sie nie
          podoba, kilka razy obraziła moja mamę telefonicznie - czego jej
          nigdy nie wybaczę.Nie lubię tam jeździć , bo za kazdym razem
          słyszę: "syneczku odpocznij sobie, bo mizernie wyglądasz", "dlaczego
          dziecko ma tyle ubranek, przecież to wszystko takie
          drogie", "dlaczego dziecko pije takie a nie inne mleko" i ble ble.
          Ja się staram przemilczać te jej odzywki - ale kiedyś nie
          wytrzymałam i zrobiłam jej awanturę, to ona stwierdziła że jak
          zwykle szukam dziury w całym i generalnie się ze mną dogadac nie
          można. Jak przyjechała do nas po urodzeniu, wnuczki to nastepnego
          dnia zadzwonmiła i powiedział mi że jestem oklapnięta a kiedyś byłam
          taka pogodna. Przykłady mogę mnożyć.Mój małzonek oczywiście problemu
          nie widzi i wychodzi na to że to ja się non stop czepiam. Nie wiem
          jak to bedzie dalej jesli on pewnych rzeczy nie zrozumie. Być może
          będzie sie musial do swojej mamusi wyprowadzić i z nią żyć. Wiesz
          czego się nauczyłam? Toleruję swoja teściową na tyle na ile sie da,
          a z drugiej strony ja po prostu olewam. Nie odbieram tetefonów od
          niej, a jak się spotykamy rozmawiam tyle ile muszę. Spróbuj i Ty
          tak. Z jednej strocny zaakceptuj a zdrugiej zacznij olewać - to na
          prawdę pomaga:) Trzymam kciuki i nie daj się:)
          • salomona1 Re: chaos w głowie 09.02.09, 13:04
            A już mysłałam że tylko ja tak mam i jestem najgorszą,
            rozhisteryzowaną, synową na swiecie, a to poprostu trzeba olać żeby
            nie zwariować, tylko że ma dodatkowy problem ona "mieszka w zasiegu
            ręki" a nie 150 km dalej i ma do mnie żal że zabrałąm jej syna i że
            niechciałam zamieszkać u nich (powiedziałm mężowi, ze skoro mamy
            mieszkanie nie zamieszkam u nich, z ojcem furiatem)
            • czerwonymuchomor Re: chaos w głowie 09.02.09, 16:55
              jeśli mój m bez mojej wiedzy ciągle zapraszałby teściową,to za
              którymś razem nie wytrzymałabym i dosadnie poinformowała mężusia co
              o tym myśle i pewnie zostawiłabym ich samych i poszła gdzieś na
              dłuuugie ploty,albo zakupy;)
    • amb25 Re: chaos w głowie 10.02.09, 09:33
      Witaj.
      Ja tez mialam Tesciowa i to z powolania nauczycielke :) Tez pare
      rzeczy mnie w niej wkurzalo...
      Ale skoro, jak sama piszesz, wlasciwie nie masz podstaw by jej nie
      lubic, to wyluzuj.
      W koncu Maz nie rzuca Cie dla innej, tylko dla matki (moze Twoj Syn
      tez bedzie Cie tak o Ciebie dbal, bo bedzie mial dobry wzor). Nie
      wiem na ile Maz liczy sie z Twoim zdaniem, ale zawsze mozesz mu
      powiedziec, ze chcesz byc teraz z nim. Poza tym chyba lepiej ze
      jedzie do Matki niz na piwo z kolegami.
      Moze rzeczywiscie ma wyrzuty sumienia, jak bedziesz mu wprost
      zabraniala spotykac sie z nia, to poczuje sie jeszcze gorzej. Moze
      okazesz troche zainteresowania (nie zlosliwego) co sie dzieje u
      Tesciowej.
      Moj tez zalil sie Mamusi, ale po mnie to splywalo. Jak kiedys
      Tesciowa pryszla wyprasowac koszule Mezowi (bo nie mial w czym
      chodzic) to jej nie zabranialam, bo przeciez ja jej do tego nie
      zmuszalam. Albo jak rzucal niby-zartem przy Tesiowej teksty co on
      musi sobie robic sam itp. to twierdzilam tez niby-zartem przy
      Tesciowej, ze jest rozpieszczony len i trzeba go doprowadzic do
      porzadku. Jak chciala nam gotowac obiady to czemu nie? Pytalam tylko
      co mam kupic. Chciala czesto widywac sie z dzieckiem. Czemu nie. Ja
      mam wiecej czasu, dziecko tez zadowolone bo kochalo Babcie, a
      przeciez Mama i tak jest najwazniejsza. A my z mezem moglismy wyjsc
      na spacer, do kina czy chocby na spokojne zakupy.
      Jak moj maz chcial zabrac gdzies Tesciowo to nie mialam nic
      przeciwko, na pare dni. Bylo milo. Na wakacje sie nie zgodzilam bo
      powiedzialam im wprost, ze chce byc tylko z mezem i dzieckiem.
      Kiedy dziecko bylo male i wrzeszczalo ze strachu na widok Tesciowej
      (nie wiem dlaczego bo nic mu zlego nie zrobila) a np. chciala zabrac
      dziecko na spacer to jej powiedzialam wprost, ze dopoki Maly sie jej
      boi to sam na sam z nim nie zostanie. No i musiala to zaakceptowac.
      Jak mu przeszlo to nie mialam nic przeciwko.
      Jak Tesciowa udzielala mi rad (nigdy wprost) to przyznawalam jej
      racje. Bo to nic nie kosztuje a przeciez i tak zrobie co chce.
      Staraj sie raczej skorzystac z sytuacji bo moze to byc z korzyscia
      dla Was wszystkich ale jednoczesnie musisz byc tez asertywna -
      czasami trzeba mowic wprost o tym czego sie chce.
      Przemysl to i wyluzuj.
      Moja Tesciowa odeszla i szkoda bo Dziecko bylo z nia bardzo zzyte. I
      mnie tez troche szkoda... I teraz mi wstyd bo moze czasem bylam zbyt
      bezposrednia.... Troche brakuje mi jej rad :) i przepysznych dan.
      • amb25 Re: chaos w głowie 10.02.09, 09:40
        aha! moja Tesciowa tez mowila np. oj, jak ostatnio zmizernialas...
        Wiec twierdzilam, ze to daltego ze dziecko nie daje mi spokoju w
        dzien, a jej syn w nocy :)
        Ona np. martwial sie, ze moj maz sie meczy jadac do pracy (10 min
        pieszo) podczas gdy ja dojezdzalam 70 km w jedna strone, co powodem
        do zmartwienia nie bylo. No alew koncu to on jej byl synem.
        Mnie takie rzeczy po prostu bawily.
      • kicia031 dodam jeszze do madrego postu amb25 10.02.09, 09:50
        ze zabranie tesciowej na wakacje to nie ejst zly pomysl. Wieczorem
        ona polozy dziecko spac, a wy pojdziecie zaszalec, rano sie wyspicie
        po szalenstwach, a ona zajmie sie dzieckiem i poda wam kefirek ;-))

        jak dla mnie, zyc nie umierac.
        • salomona1 Wspólnym wakacjom NIE! 10.02.09, 10:19
          Przykro mi, ale nie podzielm Twojego entuzjazmu do tego pomysłu,
          choć przyznaję z założenia cudowny pomysł i nawet próbowałam się do
          niego przekonać, ale po paru wspólnych weekendach za miastem
          zrozumiałm że ten pomysł nie może się udać. Dochodziło do różnych
          spięc wyrywała mi ubrania z ręki żeby przebrać dziecko, decydowała
          za mnie o dziecku, nawet zwrócił mi uwagę, ze zostawiłm dziecko samo
          w łóżewczku i wyszłam (na minute do W...) ia jak tak można zostawić
          samo dziecko. TAk szcegoły i może za bardzo się czepiam ale
    • brittas Re: chaos w głowie 10.02.09, 10:11
      tak to jest że w rodzinie więzi poziome powinny byc silniejsze od pionwych. to
      co opisujesz świadzczy o tym, że twój mąż jest bardzo silnie związany
      emocjonalnie ze swoją matką, a ona z kolei wciaż widzi w nim swojego, małego
      synusia. to niewątpliwie nie jest zdrowa sytuacja i twój mąż powinien w końcu
      dojrzec, a jesgo matka powinna mu na to pozwolic i zając się swoim życiem. to
      klasyczny syndrom opuszczonego gniazda. domyślam się, że w tym wszytkim
      najbardziej cierpisz ty. powinnaś więc, najpierw porozmawiac z mężem o swoich
      odczuciach, wszystko mu wyznac, że czujesz się mniej ważna od jego matki, że
      czujesz niechęc z jej strony i masz wrażenie jakbyś psuła im rodzinną sielanke.
      musisz mu uświadomic, że skoro założył własną rodzinę, to ona powinna byc dla
      niego teraz najważniejsza i musisz jasno wyrazic czego od niego oczekujesz, tzn.
      częstośc wizyt jego matki, że powinien cię najpierw zapytac o zdanie, zanim ja
      zaprosi, że nie chcesz by mówił jej o wszystkich waszych sprawach, itp. a przede
      wszystkim powiedz muj, że oczukujesz, aby w relacjach z matką stał zawsze po
      twojej stronie, niezależnie od wszyskiego i starał się ją hamowac, gdy za bardzo
      ingeruje w wasze życie (wkońcu jego bardziej zapewne posłucha).
      powinnaś też sama ustalic z teściową granicę w waszych relacjach; jeśli będzie
      chciała ci sprzątac, czy gotowac- jasno powiedz (ale jak najbardziej
      przyjaźnie),że chcesz robic to sama, gdy wpada bez zapowiedzi-popros by
      następnym razem zapytała, jakie macie plany, daje ci złote rady- podziękuj i
      powiedz że się zastanowisz, itp. musisz dac jej jasny przekaz, że musi się z
      tobą liczyc. jeśli będziesz siedziec cicho i cierpiec w milczeniu, żaląc się
      tylko na forum, sytuacja będzie sie tylko pogarszac, a teściowa uzna, że
      wszystko jej wolno. dlatego działaj i ratuj swoją rodzinę, póki nie jest jescze
      za późno. znałam taką rodzinę, w podobnej do twojej sytuacji, gdzie doszło do
      tego, że rano mąż biegał do mamusi na śniadanie, a po pracy na obiad, mamusia
      miała we wszysktim decydujące zdanie- nawet w kwestii liczby dzieci i jak się
      domyślasz skończyło się to bloesnym rozwodem, a dzieci (dziś już dorołe) nie
      chcą znac ojca. nie chcę cię straszyc, u was nie musi byc aż tak tragicznie, ale
      z pewnością jeśli nic nie zrobisz, nie będziesz miec spokoju we własnym
      małżeństwie.
      • salomona1 Re: chaos w głowie 11.02.09, 08:29

        > musisz mu uświadomic, że skoro założył własną rodzinę, to ona
        powinna byc dla
        > niego teraz najważniejsza i musisz jasno wyrazic czego od niego
        oczekujesz, tzn
        > .
        > częstośc wizyt jego matki, że powinien cię najpierw zapytac o
        zdanie, zanim ja
        > zaprosi, że nie chcesz by mówił jej o wszystkich waszych sprawach,
        itp.

        Rozmawiał wielokrotnie w złości i po dobroci, ze chce mieć w
        weekend dla nas, żeby jej nie opowiadał wszystkiego o nas i zawsze
        kończy się albo awanturą że jej nie lubie, albo przecież nie robie
        nic złego. Jeśli pyta czy może ją zaprosić to nie zna słowa
        nie „przecież nie mogłem odmówić

        . jeśli będziesz siedziec cicho i cierpiec w milczeniu, żaląc się
        > tylko na forum, sytuacja będzie sie tylko pogarszac, a teściowa
        uzna, że
        > wszystko jej wolno.


        mamusia
        > miała we wszysktim decydujące zdanie- nawet w kwestii liczby
        dzieci i jak się

        Zaczeła już naciskać na następne dziecko a on za nią.
        • salomona1 Re: chaos w głowie 11.02.09, 08:33
          CZasem ma wrażenie jakbym wlczyła z wiatrakami, bezsilna. Puki nie
          wchodze na temat rodziców to jest ok. Ale jak tylko porusze ten
          temat to jakbym otworzyła puszke pandory nie umiemy spokojnie na ten
          temat rozmawiać. Niechce ich wyelimonowac z naszego życia tyko
          troche ograniczyć żebyśmy my mieli troche mijesca dla siebie Cieżko
          jest
          • carmenzbemowa Re: chaos w głowie 11.02.09, 12:14
            :-) hmm, chyba wiem o czym piszesz... Miałam bardzo podobną
            sytuację. Mój mąż, jak był mały obiecał mamie że się z nią ożeni i
            słowa dotrzymał - ha,ha...
            Jestem w separacji z mężem 10 lat, mieszkamy osobno. Ona wpada do
            niego gotuje biedakowi, który je byleco na miescie, sprzata i
            prasuje. Ja z dzieckiem w drugim mieszkaniu, mam z głowy skakanie
            koło niego. Powodów separacji było kilka ale jednym z nich była
            teściowa. Muszę przyznać ze to co pisała któraś z dziewczyn o próbie
            akceptacji pomysłów teściowej wydaje mi sie ok. Z perspektywy uważam
            że to było najlepsze co mogłam zrobić. Dziecko ją kochało, były
            chwile kiedy była pomocna i oczywiście takie kiedy mnie maksymalnie
            wyprowadzała z równowagi.
            Ale po kilkunastu latach dziwnego zycia jestem zadowolona, że nigdy
            jej nie obraziłam (chociaz były miedzy nami spięcia, bo w sumie
            kocham męża a to jego matka. Chodzi mi o to, ze pomimo naszej
            sytuacji został wzajemny szacunek. Dobrze jest zachować sie
            asertywnie, i w takich sytuacjach, robić swoje. Czasem nie da sie
            zmienic świata ale można sobie ułozyć swoje zycie tak ze jesteśmy
            szczęśliwi pomimo wszystko. Po latach widze, ze mój mąż i ona są
            jakos związani, i rzeczywiście nie znalazłam sposobu aby to
            przerwać...ale z drugiej strony przecież to nie moja rola. To mąż
            musi dojrzec do tego i dostrzec co to robi rodzinie.
            Inaczej to Ty będziesz ta zła...
            To trudna i złozona sytuacja. Prawdopodobnie przerwać ją może tylko
            jakies "trześienie ziemi" albo "rewolucja" ale to tez trudne
            rozwiazania... Ech mogę napisać ... NIE JESTEŚ SAMA ;)

    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: chaos w głowie 13.02.09, 23:32
      Być może podłożem takiej irracjonalnej, jak Pani pisze, niechęci do teściowej
      jest zazdrość i rywalizacja, jaką musi Pani z nią toczyć o pozycję,
      zainteresowania, kontakty z jej synem a Pani mężem. Nie zawsze musi być ona
      wyraźnie uświadomiona. Bo tego często czuje się Pani przegrana w takiej
      rywalizacji, bo mąż czule traktuje swoją mamę.
      To jest trudniejsza sytuacja, bo każda próba przywrócenia równowagi w Waszym
      związku, kończy się koniecznością Pani ataku na teściową i aktywnej jej obrony
      przez męża.
      Ta rywalizacja jest trudna z takiego też powodu, że wydaje się Pani, że wygrana
      jest niemożliwa, bo postać teściowej nie jest neutralna, bo ma także konotację
      opuszczonej i potrzebującej opieki matki, co jest trudne do podważania.
      Nie pozostaje nic innego jak tylko praca nad swoim poczuciem wartości i swoją
      pozycją, bez poddawania się uczuciom, że jest Pani niepotrzebna czy nieważna.
      Bez naciskania ( na razie ) męża, aby coś zmienił bo to tylko wzmaga opór. Mąż
      może mieć kłopoty z separacja, a Pani może, czując się niepewnie w swojej roli,
      mieć tendencje do zbytniego wyostrzania i demonizowania postaci teściowej.
      Agnieszka Iwaszkiewicz

      • salomona1 Do pani ekspert 17.02.09, 07:16
        Dziękuję za odpowieć na moje pytanie, jednocześnie nasuwa mi się
        jeszcze jedno mianowicie jak długo i do jakiego momentu mam nie
        naciskać na męża żeby ograniczył swoją zażyłość z matką? Gdzieś
        przebiega ta cienka granica pomiędzy troską a niezdrowe przywiązanie
        i na ile to jest groźne dla mojego małżeństwa?
        • nowy99 Re: Do pani ekspert 17.02.09, 12:55
          Jak świat stary, związki małżeńskie, rodziny rozpadają się z powodu
          tego typu problemów - salomona, problem jest naprawdę hjudż (groźny
          i wystarczająco poważny). Wasze małżeństwo, przyjaźń po prostu
          niknie w oczach z powodu Twojej teściowej (miałam ten problem z
          własną mamą, musiałam się ewakuować, dziś mieszkamy od siebie 500km
          i to wcale nie za dużo;).

          Absolutnie i stanowczo NIE dla wspólnych wyjazdów - powiedz
          spokojnie mężowi, że to wykluczone, ponieważ urlop ma służyć jemu,
          Tobie za wypoczynek, relaks i naładowanie akumulatorów (ale energią
          pozytywną), a w rzeczywistości będzie inaczej. I koniec. Nie
          podejmuj żadnej dłuższej nerwowej dyskusji, nie daj się wciągnąć w
          sypanie argumentami, tylko krótko i metodą zdartej płyty co jakiś
          czas: niestety, chcę spędzić wyjazd tylko z Tobą i dzieckiem, we
          trójkę.
          Bo takie masz prawo.

          Mężowi nie ma sensu tłumaczyć, że to rozwala Wasz związek, że bla
          bla bla - on dokładnie tak to słyszy: bla bla bla. I na koniec
          stwierdzi, że przesadzasz.

          A Ty masz najzupełniejszą rację w całym tym konflikcie.

          No i jak ktoś już tutaj zauważył: on nie ma prawa non stop stawiać
          Cię przed faktem tak częstych odwiedzin. Przecież Ty chcesz
          odpocząć, poczytać gazetę, obejrzeć cokolwiek w tv, pobyć ze swoimi
          myślami. Wpierw powiedziałabym jemu, że wizyty mamy są za częste, a
          przy okazji samej wizyty i jakiejś sytuacji teściowej -
          powiedziałabym też jej, że widujecie się za często.

          ...teściowe po pierwsze uzurpują sobie prawo do pouczania, wręcz
          wychowywania synowych (od tego miałaś matkę i jakaś obca kobieta nie
          będzie Cię, dorosłą stale wychowywać i komentować), po drugie
          bezczelnie demonstracyjnie "żałują" swoich malutkich zapracowanych
          synusiów - ohyda! Moja teściowa też tak ma i np. kiedyś poprosiłam
          męża, by poszedł ze mną o 21.00 do sklepu jakieś 200-300 metrów, bo
          było ciemno i się bałam, za nagłą sprawą, jaką były podpaski.
          Tesciowa zaraz odpowiedziała, że mam iść sama, bo on jest zmęczony,
          przyszedł w końcu z pracy (kurde, z biura, o 17.00 !!!)... One są po
          prostu tragiczne i nie do urobienia!
          ... Najgorsze, że gdy mieszkaliśmy u moich rodziców, to oni wtrącali
          się i obstawali za... mężem, bo "co z tego, że nie on ma racji, ale
          to nie wypada, aby samotny w naszym domu czuł się nieprzyjaźnie i
          dlatego obstaję za nim"(mamcia moja podlizywała się do niego!).

          Samo życie...

          Wracając do Ciebie: powinnaś zapowiedzieć mężowi, że od dziś ma
          wpierw z Tobą ustalić, czy wizyta mamy się odbędzie - niech powie
          mamie, że ustali z Tobą i oddzwoni do niej, bo nie wie jeszcze jakie
          macie na ten moment plany, czy chcesz poleżeć, czy po prostu chcesz
          być sama choćby ze sobą. To Twoje najzwyczajniejsze w świecie prawo.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Do pani ekspert 17.02.09, 23:00
          Granica i jednoczesne zagrożenie dla Waszego związku może być w wynoszeniu do
          mamy tego co dzieje się w Waszym związku, wyżalenie się na niego, dopuszczanie
          mamy jednostronnie do Waszych wspólnych spraw. W tym miejscu należy postawić
          jawnie granicę, o tym z mężem rozmawiać i wyrażać swoje zdanie. Pozdrawiam.
          Agnieszka Iwaszkiewicz
          • salomona1 Ręce opadają 18.02.09, 08:11
            Rozmawiałam już z miom M na temat wspólnego wyjazdu i wtajemniczania
            jego mamy w nasze sprawy, ale NIC bez efektów… On nie widzi w tym
            nic złego
            Poza tym widze pogarszający się jej wpływ na niego zaprasza nas do
            siebie a jeżeli widzi, ze mi się to nie odpowiada(mam inne plany)
            zaprasza go samego i jak ma się z tym czuć??
    • marianka_marianka A może 18.02.09, 10:20
      pokaż tę dyskusję mężowi. Skoro Twoje argumenty nie mają siły oddziaływania, to może opinie innych zasieją nutkę wątpliwości. Jest takie powiedzenie: Jeżeli trzy osoby mówią ci, że jesteś pijany, to idź się połóż. Chyba nie masz nic do stracenia. Współczuję Ci serdecznie takiego związku Mąż, Teściowa, a gdzieś na szarym końcu Ty... Okropność... Pomyślałam jeszcze nad rozmową z kimś ważnym, z którego zdaniem liczy się mąż (oprócz teściowej oczywiście). Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • nowy99 Re: A może 18.02.09, 11:44
        A niech idzie do mamci, byle, tak jak podkreśliła Ekspert, nie żalił
        się na Ciebie, nie opowiadał spraw, których nie powinien był wynosić
        z Waszego gniazda - bo mamcia z poczucia żalu nad synem będzie go na
        Ciebie, nawet mimochodem niechcący, nakręcać. Tym samym mąż zacznie
        kopać dołek pod samym sobą, słuchając niepotrzebnie jakichś
        negatywów na Ciebie. I to mu po prostu wyjaśnij - uprzedź czym grozi
        opowiadanie mamie o Waszych sprawach, problemach.

        A wyjazd: powiedziałbym, że nie podoba mi się jego decyzja o
        wyjeździe z mamą, mimo Twoich próśb i po prostu jesteś zmuszona
        zrezygnować z wyjazdu z nimi.
        I jeśli on pojedzie z mamą a bez Ciebie, to będziesz miała jasny
        obraz, z kim liczy się bardziej, kogo szanuje, poważa i z kim chce
        jeździć. To beznadziejny gość.
Pełna wersja