Dodaj do ulubionych

wyrzuty sumienia

08.04.09, 15:32
A ja mam jakąś dziwną fazę na wyrzuty sumienia- że czasem się
posprzeczaliśmy, że bywały ciche dni, że czasem było ciężko.. Było
tego naprawdę mało, ale mi teraz tak szkoda, taki zmarnowany czas.
Pozniej, tzn gdy Kubus chorował, juz wiedzielismy , ze szokda kazdej
chwili na durne spory...takie rozpamietywanie każdego szczegółu..
Obserwuj wątek
    • anaveronika Re: wyrzuty sumienia 08.04.09, 22:16
      chcialabym Ci napisac, ze niepotrzebnie sie zadreczasz. Tylko, ze mam tak samo. Ciągle mysle, ze gdybysmy nie kupili skutera, gdybym naciskała, by sie uczył testów na prawo jazdy, gdybym chociaz pomyslała, ze to skrzyzowanie moze byc niebezpieczne. I ciągle mysle, ze to ja Go zabiłam... A przeciez wiem, ze sie nijak do tego nie przyczyniłam ale jednak tak mysle...
    • dch30 Re: wyrzuty sumienia 08.04.09, 23:59
      Mnie też czasami nachodzą wyrzuty sumienia...że jednak dałam Mu kluczyki do
      auta, chociaż miałam dziwne przeczucie aby tego nie robić...stwierdziłam,że
      przecież nie będę się o taką bzdurę sprzeczać :(
      A teraz nie opuszcza mnie myśl,że mogłam coś zrobić, nawet gdyby miał być na
      mnie obrażony do końca swojego życia, mogłam po prostu nie dać tych cholernych
      kluczyków...
      Zastanawiam się czy On o tym wie, jak bardzo boli mnie ta myśl...że mogłam coś
      zrobić ale jednak tego nie uczyniłam...
      I teraz jestem sama z tymi myślami, tęsknotą i bólem, uśmiechnięta na zewnątrz
      bo przecież kto zrozumie,że można przez 2,5 roku rozmyślać o jednym poranku,
      jednej cholernej chwili, gdzie można było podjąć inną decyzję i życie byłoby
      teraz zupełnie inne...
      Pozdrawiam serdecznie
      D.
      • edyta.g.25 Re: wyrzuty sumienia 09.04.09, 08:39
        Mnie czasami tez nachodza takie mysli...ze moglam bardziej nalegac
        zeby tego dnia nie jechal. Gdybym sie uparla wiem ze by ulegl.
        Przelozylismy nawet planowane szczepienie dziecka na inny dzien bo
        chcial miec w najblizszych dniach czas tylko dla nas wiec nie
        chcial odkladac pewnych zalatwien na potem, gdybym powiedziala ze
        absolutnie nie przekladamy wizyty u lekarza z dzieckiem- to by nie
        wyjechal, zostal by z nami i dzis bylo by inaczej.
        Gdybysmy nie zaspali tego dnia, a wstalismy godzine pozniej jak
        planowalismy to wszystko by sie w czasie inaczej poukladalo... tak
        czuje ze nie doszloby do wypadku, pewnie jechalby ta droga ale czuje
        i wiem ze przejechalby przez ta dziure kt. byla w drodze ale minalby
        sie na innym odcinku z wielkim dostawczym samochodem z ktorym sie
        zderzyl a tu zlozylo sie ze trafil na dziure i akurat musial na
        drodze pojawic sie ten wielki samochod a to przeciez byl ulamek
        sekundy....
        Moglo byc inaczej...i to jest bo...ze nigdy juz tak nie bedzie...
        Wyc mi sie chce jak mysle o tym wszystkim...
    • kasik2222 Re: wyrzuty sumienia 09.04.09, 08:30
      chyba każdy z nas ma wyrzuty sumienia, że można było inaczej, można
      było zapobiec, za mało sie zrobiło, niewystarczająco. Mnie też to
      dręczy, dręczy po prawie 17 miesiącach... nie umiałam pomóc mojemu
      mężowi, za mało się starałam, za mało zrobiłam...Tylko czy to
      prawda? czy mogłam zrobić więcej? nie wiem.
      I że można było kochać lepiej, bardziej, bez kłotni i cichych dni,
      tych straconych już na zawsze...
      • jucha32 Re: wyrzuty sumienia 09.04.09, 21:26
        Ja też mam wyrzuty sumienia, ale nie z powodu tego, że wyjazd był moim pomysłem
        i ja na niego nalegałam.
        Po co się z nim kłóciłam? Nie przytulałam wtedy kiedy chciał? Nie mówiłam
        "kocham" kiedy tego potrzebował? Nie wysyłałam smsów gdy był
        w Norwegii. Tyle niepotrzebnie straconych chwil, kłótni bez powodu, pretensji, żalu.
        Przez to, że pracował w Norwegii oddalaliśmy się od siebie. A mogłam temu
        zapobiec. Wystarczył czuły gest, czułe słowo, którego nie chciało mi się
        wypowiedzieć, bo myślałam, że mamy jeszcze na to dużo czasu.
        W czwartek przed wyjazdem pokłóciliśmy. Nawet nie pamiętam o co.
        I wyrzuty sumienia, że umierał obok mnie, a ja tego nawet nie pamiętam.
        Wyć mi się chce.
    • justynakm1 Re: wyrzuty sumienia 10.04.09, 18:35
      Rozumiem Cie, ale postaraj sie odciagac od tego mysli - choc latwiej
      powiedziec niz zrobic. Ja mam wyrzuty sumienia, ze choc staralam sie
      maksymalnie dbac o Niego w czasie choroby, to jednak czasem chyba
      nie rozumialam jakie to straszne, gdy nagle mlody zdrowy i piekny
      czlowiek musi zamknac sie w domu, zrezygnowac z zycia, cierpiec, a
      swiat mimo wszytsko idzie naprzod. Wspieralam, ale czasem sie
      martwie czy wystarczajaco??? nadal pamietam ten moj dol w maju, gdy
      juz nie mialam sily, bylo tak ciezko (choroba troszke kalczy , choc
      i wzmacnia , zwiazek), a ja mialam dosc, nie chcialam Go ani
      przytulac, ani pocalowac. Pamietam ten spacre, na ktorym bylam taka
      niemila, a on tak sie staral, tak pieknie sie dl amnie ubral....
      Mimo, ze to bylo tylko kilka trudnych dni, jak to w zyciu ywa, to
      tak bym chciala cofnac czas i juz nie zmarnowac zandej
      chwili....!!!!!
    • luccio1 Re: wyrzuty sumienia 10.04.09, 21:23
      Gdybym w 1974 r. nie wybuchnął do Taty, że ani myślę iść po raz szósty szukać po
      sklepach - już nie pamiętam czego (w każdym razie Tato spodziewał się wizyty
      kolegi i chciał go jak najlepiej przyjąć)
      - być może Tato nie dostałby wylewu, który po 14 godzinach zakończył się odejściem.

      Gdybym w r. 1996 feralnego dnia nie poszedł do pracy i był przy Mamie, kiedy tuż
      po 9 rano chwycił ją zator mózgu, i zaraz wzywał pogotowie - to może żyłaby
      jeszcze i chodziła.

      Ale czasu się nie cofnie. Trudno. Nie da się, niezależnie od tego, że ból wraca.
      • jucha32 Re: wyrzuty sumienia 12.04.09, 11:50
        Dziś mi się śnił Adam. Chciałam, żeby mi podał rękę, bo wiedziałam,
        że On odejdzie. Powtarzałam Mu, że już będę dobrą żoną, będę o niego
        dbała.
        Tylko cóż z tego jesli na wszystko jest za późno. Czemu nie
        doceniamy czegoś kiedy to mamy tylko wtedy kiedy stracimy?
        • dakam751 Re: wyrzuty sumienia 12.04.09, 15:27

    • martuskad Re: wyrzuty sumienia 12.04.09, 17:32
      Ja też każdego dnia mam potworne wyrzuty sumienia,że go obudziłam za
      5 12 w noc sylwestrową.Przeciez sama mogłam wejść w ten nowy rok.A
      tak on wstał złożyliśmy sobie życzenia i pojechał do kolegi...ale
      nie dojechał!Dlaczego go nie zatrzymywałam jak zawsze tylko
      położyłam sie spokojnie spać.DLACZEGO??????Teraz jestem sama z
      dziećmi i nie daje rady.To dopiero 3 miesiące i 12 dni,i w dodatku
      te cholerne święta....mam dość.
      • maja_8 Re: wyrzuty sumienia 12.04.09, 21:17
        ja też mam wyrzuty sumienia !że żyje ,że moge potrzeć jak dzieci dorastają ,ze moge oglądać filmy z jego ulubionymi aktorami,że moge jeść ulubione jego potrawy(ale nie jem)że widze słońce itp.itp! a tak wogule to myśle że mineło 2o miesięcy i wcale nie jest lepij ,czekam i czekam sama nie wiem na co ? i myśle ,że życie nie ma jednak większego sensu pozdrawiam "zdołowana"Maja
        • mariola008 Re: wyrzuty sumienia 12.04.09, 22:08
          Ja jestem zła na siebie. Jak mogłam żyć w takiej niewiedzy, że śmierć jest tak
          blisko. Wewnętrznie coś czułam, jakiś smutek i niepewność ale, że to może być
          coś tak koszmarnego nie pomyślałam. Nie długo będzie rok bez Ciebie. Jak mam
          dalej trwać skoro życie nie ma sensu.
          Zastanawiam się jak będzie wyglądało życie mojego syna skoro musiał zmierzyć
          się z odejściem ojca a ja stałam się strzępem człowieka.
          Najgorsze są dni wolne od pracy, za duże czasu na wspomnienia i myślenie.
          • moonlight201 Re: wyrzuty sumienia 13.04.09, 23:45
            Marcin prosil mnie w dzien przed smiercia (niedziela),zebym z nim zostala do
            poniedzialku. Powiedzialam, ze nie moge, bo ide rano na zajecia i jeszcze musze
            sie przygotowac. Moze by zyl gdybym zostala? To pytanie bedzie mnie dreczyc do
            konca zycia.
            Ja rowniez zaluje naszych klotni, nawet tego, ze chodzilam do pracy zamiast byc
            z nim. Tyle straconego czasu, ktory moglam spedzic z nim. Ostatnio mialam wiele
            na glowie i nie moglismy sie tak czesto spotykac jak chcielismy. Zawsze sobie
            powtarzalam, ze jeszcze troche i bedziemy mieli wiecej czasu dla siebie. Nie
            zdazylismy...
    • agama30 Re: wyrzuty sumienia 14.04.09, 23:58
      Mija prawie 5 lat od wypadku mojego Męża. Nadal męczą mnie wyrzuty sumienia, że
      nie zauważyłam dziwnych symptomów w zachowaniu mojego męża przed wypadkiem.
      Wyjeżdżał w dalekie podróże służbowe przynajmniej 2 razy w tygodni. Za każdym
      razem nie zasnęłam dopóki nie wrócił, komunikował się zemną co godzinę. Jeśli
      nie zadzwonił to ja dzwoniłam do niego. Tego dnia nie czułam żadnego niepokoju,
      nic!!!!
      Zginął 20 minut po pozegnaniu, nie zadzwoniłam, czy dojechał do Poznania, nie
      zadzwoniłam do niego mimo, że się spóźniał na urodziny swojej córki. O śmierci
      Sławka dowiedziałam się 8 godzin później mimo , że zginął ok. 30 km od miejsca
      naszego pobytu. Co mogłam zrobić??? Wszystko, opóźnić wyjazd o 1 min i to by
      wystarczyło, nie puścić go, co więcej??? Zadzwonić??? jedyne co zyskaliśmy to
      kilka godzin szczęśliwych urodzin naszej córeczki, która czekała na swojego Tatusia.
      • jucha32 Re: wyrzuty sumienia 18.04.09, 21:11
        Dakam ja nie potrafiłam docenić tego co Adam dla Nas robił. Stroiłam fochy,
        obrażałam się, kłóciłam z nim bez żadnego konkretnego powodu. Jak bardzo tego
        żałuję. Ale na żale jest już za późno.
        Teraz już nic tego nie zmieni. Jego już nie ma i nie wróci.
        A wyrzuty powinnam mieć do końca życia. To kara za to, że byłam złym
        człowiekiem. A kara powinna być długa i bolesna.
        • angel259l Re: wyrzuty sumienia 18.04.09, 21:54
          Uważam podobnie, to wszystko, to kara dla mnie za to ,że potrafiłam
          kłócić się z Nim z błahych powodów, że byłam okropna,nie taka jaką
          powinnam... Jak wyjeżdżał pożegnał się ze mną ,pocałował mnie i
          wyszedł zapalić przed domem, nie poszłam z Nim, bo przecież ten dym
          (dlaczego nie wyszłam) tylko zaczęłam płakać,jakbym właśnie widziała
          Jego ostatni raz... przecież mogłam Go zatrzymać ,mogłam coś zrobić,
          ale ja potraktowałam ,to jako kolejny objaw ciąży..
          • justynakm1 Re: wyrzuty sumienia 18.04.09, 22:30
            Ja tez wciaz analizuje ,ze moze za malo rozmawialismy, moze za malo
            dawalm MU wsparcia w czasie choroby, ze za malo wczuwalam sie w Jego
            sytuacje, ze padalam wieczorami po calym dniu i stresie, ze nie
            siedzialam z Nim do rana przed tv... ale to dlatego, ze ja
            WIERZYLAM, ze On wyzdrowieje i wroci do zycia....
            pamietam jak jeszzce Kuba byl zdrowy i chcial kupic buty.. ja nie
            chcialam z Nim isc bo padalam na nos. I On byl taki zly, ze przeciez
            wszytsko powinninismy robic razem.. Boze, ile ja bym dala, zeby
            wrocic czas!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka