lost_blueberry
23.04.09, 03:06
nie wiem jak poradzic sobie z sytuacja w moim domu. rodzice traktuja mnie inaczej niz pozostala dwojke rodzenstwa i czesto czuje sie przez to gorsza. nie interesuja sie moimi sukcesami, kiedy opowiadam im o swoich pomyslach i planach wszystko krytykuja.nie wynika to z ich troski o mnie(bo to bym chyba zrozumiala)bo kiedy pytam co dokladnie im sie nie podoba w moich planach nigdy nie maja nic konkretnego na mysli i czesto w ogole nie chce im sie nawet o tym rozmawiac, mowia "oj daj juz spokoj,nie mecz nas".
W przypadku mojego rodzenstwa sytuacja ma sie zupelnie inaczej-rodzice ekscytuja sie ich egzaminami,sluchaja ich uwaznie,rozmawiaja, inwestuja pieniadze w ich edukacje(np. kursy jezykowe,na ktore mi nie dawali pieniedzy tlumaczac,ze "ich nie stac" podczas gdy na kursy rodzenstwa jakos "bylo stac").Nawet jesli jest sytuacja w ktorej z pozoru wszyscy troje otrzymujemy "po rowno" troski rodzicielskiej np. wszyscy jestesmy odbierani samochodem po imprezie, to w rzeczywistosci wyglada to tak, ze ja prosze pol dnia i na koniec dostaje zgode "z laski",a moje rodzenstwo jak tylko ktores powie ze wychodzi i wroci pozno, dostaje z miejsca od rodzicow propozycje odebrania.To byl tylko przyklad - podobne sytuacje zdarzaja sie u nas kilkanascie razy dziennie.
Od 3 lat probuje rozmawiac z rodzicami,wytlumaczyc im ze czuje sie niekochana i traktowana gorzej niz rodzenstwo,ale to do nich w ogole nie dociera(lub nie interesuje). Kiedy zaczynam temat gorszego traktowania pod wzgledem materialnym slysze: "to my zarabiamy pieniadze,nie masz prawa sie wtracac jak je wydajemy,koniec tematu". A kiedy innym razem zaczynam rozmawiac o tym ze czuje sie nieakceptowana slysze: "ty to masz tylko wymagania.wylaczasz sie z zycia rodzinnego i ciagle tylko o cos prosisz"-i mowiac to maja niestety racje-wylaczam sie-ale to dlatego ze rodzice daja mi do zrozumienia ze nie interesuje ich wspolne spedzanie czasu ani rozmowa ze mna.a co do "ciaglego proszenia" owszem prosze- bo bez proszenia niczego nie dostane (i absolutnie nie mam tu na mysli pieniedzy)i pozostane po prostu niezauwazona.
Ta stan jest juz od bardzo dawna(zaczelam to wyczuwac kiedy poszlam do podstawowki)i nie zanosi sie na poprawe. Zalezy mi na dobrych relacjach z mama i tata, tym bardziej ze bede z nimi mieszkac przez najblizszych kilka lat(studiuje na ciezkich studiach wykluczajacych dodatkowa prace zeby moc sie utrzymac i wyprowadzic). Rozmowy nie pomagaja i ze strony rodzicow nie ma ani troche dobrej woli do poprawy naszych stosunkow. co robic? jak do nich dotrzec? a moze powinnam odpuscic i przyjac do wiadomosci ze nie kochaja mnie i trudno?-w koncu za pare lat sie wyprowadze, a nie wszyscy dorosli ludzie musza utrzymywac kontakt z rodzicami..
Dodam ze nie chodzi o faworyzowanie starszych lub mlodszych-bo ja jestem ta srednia, ani o plec-bo mam i siostre i brata. Wszyscy swietnie sie uczymy i zadne z nas nie ma szczegolnych talentow artystycznych czy sportowych.Jestemy rowniez bardzo podobni z wygladu.Co do charakteru-roznimy sie z siostra,ale z kolei z bratem jestesmy bardzo podobni.nie mam wiec pojecia skad wynika roznica w traktowaniu naszej trojki.