Dodaj do ulubionych

proszę o pomoc_mężatka

27.06.09, 12:51
Jestem 13 lat po ślubie.Pół roku temu poznałam kogoś na czacie,spotkaliśmy się
i stało się , zakochaliśmy się(ja stara baba-on młody chłopak)Próbowałam z tym
walczyć, mąz się dowiedział od życzliwych ludzi , ale wybaczył, dopiero po tym
całym incydencie zdałam sobie sprawę jak on mnie mocno kocha, szkoda że
wcześniej nigdy mi tego nie mówił, nie pije , nie pali , jest bardzo obrotny,
ale co z tego jak u mnie to się wszystko wypaliło. Boję sie od niego odejść (
mamy dzieci 10 i13 lat)bo chyba by sobie nie poradził z firmą , załamał by się
. Nie potrafię zapomnieć o tym drugim , mam z nim kontakt , chce żebym była z
nim. A ja mam sieczkę , nie wiem co robić , zostać z mężem i egzystować w tym
związku, czy zacząć nowy etap w życiu , już były nawet momenty , że
odchodziłam ale jakoś tak mąż zawsze mnie przekonał , nie wiem było mi żal
czy co. W łóżku jest kicha , choć bardzo się stara, to ja nawalam po prostu
nie potrafię.Nie mam zamiaru się wyczyszczać bo to moja wina , niekiedy myślę
, że może jak by poznał jakąś kobietę to mnie łatwiej byłoby odejść , ale on
nie za bardzo chce.Co mam robić , pomóżcie , proszę nie potępiajcie bo wiem że
mogę rozwalić tyle lat bycia razem , po prostu nie wiem co dalej
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: proszę o pomoc_mężatka 27.06.09, 13:10
      Tylko czy odchodząc od męża i wiążąc się z młodym chłopakiem bierzesz pod uwagę
      2 opcje:
      - on dostaje pakiet ty+ 2 nastolatków (a one gdy nie zaakceptują nowego pana
      jako "tatusia",, mogą dac się we znaki).
      - dzieci zostają z mężem, masz rozwód z orzekaniem o winie i płacisz alimenty na
      dzieci.
      No i na ile poważne jest to, co jest między tobą, a czatowym chłopcem.
      • nutka07 Re: proszę o pomoc_mężatka 27.06.09, 13:51
        Nie musi odchodzic do niego. Moze sama zostac z dziecmi a z nim sie spotykac.
        • i_co_teraz0 Re: proszę o pomoc_mężatka 27.06.09, 14:17
          Na pewno na razie chciałabym sama z dziećmi zamieszkać( jestem w stanie kupić
          sobie mieszkanie) , i zobaczyć jak to się dalej potoczy, ale jestem chyba
          tchórzem . Nawet mój mąż mówi , kiedy się odważę i mu powiem że odchodzę
        • ika997 Re: proszę o pomoc_mężatka 25.09.09, 14:46
          Wyobraź sobie sytuację, że tracisz męża, że umiera i zostajesz sama. Być może
          nie poczujesz trwogi, być może byłoby to dla ciebie ulgą.

          Ja znam babkę. która zostawiła męża dla 'wielkiej miłości'. Odeszła fajnego
          faceta, z dzieckiem. Tamten kopnął ją po roku i teraz jest sama. Żałuje cały
          czas tamtego kroku, a cofnąć się nie da bo były mąż pozbierał się i ułożył sobie
          na nowo życie.
      • i_co_teraz0 Re: proszę o pomoc_mężatka 27.06.09, 14:14
        nie boję się tego że będzie rozwód o orzekaniu o winie , nawet kiedyś
        rozmawiałam z mężem i ustaliliśmy alimenty na dzieci.Nie potrafie zapomnieć o
        tym drugim , to trwa pół roku a moja miłość zamiast słabnąć, rośnie.Jak go
        słyszę przez tel. to mi jest od razu lepiej.Mieszkamy od siebie 200 km a ten
        kontakt dalej jest taki silny. Dzieci mam grzeczne , fakt żę na początku bedzie
        ciężko ale myślę że dałabym radę.Tylko tak trudno rozwalić prawie 14 lat życia
        a zacząć coś co trwało pół roku. Boję się po prostu, boję się tego , że teraz
        jest dobrze a jak z nim będę to się wszystko rozwali
        • marzeka1 Re: proszę o pomoc_mężatka 27.06.09, 14:56
          Ile lat masz ty, a ile ten młody chłopak? - bo to też ważne,szczególnie w
          kontekście nastoletnich dzieci.
          • i_co_teraz0 Re: proszę o pomoc_mężatka 27.06.09, 14:59
            aż wstyd powiedzieć 35 i 25 on
            • marzeka1 Re: proszę o pomoc_mężatka 27.06.09, 15:20
              Dlaczego wstyd? Ważne tylko, czy jest on na tyle dojrzały, by stworzyć związek z
              kobietą z 2 nastoletnich dzieci, czy nie rajcuje go po prostu seks(lub taka
              możliwość) z dojrzałą kobietą? No i co na to wszystko twoje dzieci? Zna
              przypadek, gdy dzieci bez większych problemów zaakceptowały nowy związek matki,
              ale znam też taki, gdzie stały się na tyle upiornymi dziećmi, że związek się
              uparł, bo pan stwierdził, nie mój cyrk, nie moje małpy. P prostu zależy, jakim
              facetem jest ten 25-latek, bo wiesz w necie, na odległość to wielu wydaje się
              super facetami.Codzienne życie często najlepiej to weryfikuje.
        • triss_merigold6 Re: proszę o pomoc_mężatka 27.06.09, 15:59
          Wybacz ale to nieco śmieszne. Przeżywasz coś w rodzaju kryzyu wieku
          średniego, usiądź w kąciku i spokojnie przeczekaj. Nie zbudujesz
          żadnego związku na odległość za to nakarmisz się iluzjami jako
          mogłoby byc pięknie. Prawdopodobieństwo, że nastoletnie dzieci
          zaakceptują jako partnera matki 25-letniego chłopaka jest nikłe, tym
          bardziej, że ich ojciec nie jest zapitym sadystą tylko przyzwoitym
          facetem. 25-letni chłopak nie jest też przygotowany na niespodzianki
          jakie nastoletnie cudze dzieci mogą sprawiać i nie sądzę, żeby mu
          się te niespodzianki podobały.
          Różnica wieku i doświadczeń życiowych jest między wami ogromna.
    • kol.3 Re: proszę o pomoc_mężatka 27.06.09, 18:08
      Pół roku znasz się z panem, który mieszka od Ciebie 200 km. Nie wiem na ile go
      znasz, a na ile przeżywasz iluzję, jak to będzie z nim wspaniale. Na randkach
      jest romantycznie, jak Was dopadną obowiązki i kłopoty życiowe może być różnie.
      Różnica wieku też jest spora.
    • nutka07 Re: proszę o pomoc_mężatka 27.06.09, 19:12
      Taka odleglosc umozliwia posiadanie partnerek w roznych portach.

      Nie mysl o nim tylko zastanow sie nad malzenstwem. Jakby tamtego nie bylo.
      • verdana Re: proszę o pomoc_mężatka 27.06.09, 23:01
        Mysle, ze opcja "odchodze do 25-latka z dziecmi" jest nie do
        przyjęcia. 25-latek nie może i nie powinien wychowywać nastoletnich
        dzieci. Więć jesli chcesz odejść - nie marnuj zycia dzieciom i ich
        ojcu. Zostaw dzieci pjcu, plać na nie alimenty i zostań "weekendową
        matką".
        Możesz odejść do 25-latka, ale nie zmuszaj do tego dzieci. Nie
        zabieraj też ojcu jego dzieci - ty jesteś tu odpowiedzialna za
        rozpad małżenstwa, nie możesz jeszcze zabierac dzieci ojcu, bo sie
        zakochałas.
    • vadera12345 Re: proszę o pomoc_mężatka 28.06.09, 11:57
      Musisz ustalić jaki masz priorytet:
      1. Czy własne szczęście przy podeptaniu uczuć męża i dzieci, które
      buntować się będą przeciwko Twojemu związkowi z 25 latkiem, a nawet w trakcie
      rozprawy rozwodowej wyrazić mogą wolę ( w trakcie badania psychologicznego )
      pozostania z ojcem.
      2. Czy szczęście dzieci z faktu wspólnego życia z matką i ojcem.

      Jeżeli ustalisz, co jest dla Ciebie ważniejsze, musisz pogodzić się z
      możliwością utraty dzieci ( matka weekendowa ) przy wariancie 1, lub z utratą
      kochanka przy wariancie 2.

      Twój wybór, Twoje życie, to Ty będziesz żałować bez względu na to który wariant
      wybierzesz. Ja i tak uważasz, że przegrałaś swoje życie.

      Jak odejdziesz do kochanka, to dzieci Ciebie znienawidzą, a kochanek, no cóż w
      życiu codziennym nie będzie tak wspaniale jak mogłoby się wydawać z perspektywy
      netu i 200 km i wymieni Ciebie wkrótce na nowszy model.

      Jak pozostaniesz z mężem, to i tak zaufanie już nigdy nie powróci, będzie żyli
      obok siebie dla dzieci.

      Każdy płaci za swoje błędy.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: proszę o pomoc_mężatka 28.06.09, 20:35
      To co Pani opisuje, najbardziej wygląda na kryzys w małżeństwie, w następstwie
      którego , w pustkę jaka powstała między Wami, wszedł inny mężczyzna. Jego młody
      wiek tylko potwierdza to, co napisałam.
      W tym mężczyźnie ulokowała Pan, być może, swoje niezaspokojone pragnienia,
      możliwości, swoje rozczarowanie mężem i małżeństwem, swoje marzenia o
      wspaniałym,pełnym wrażeń i porywów życiu. Ale należy pamiętać, że to tylko jeden
      aspekt dorosłego życia. Być może ten, który nie jest zaspokajany w małżeństwie.
      Jeśli małżeństwo tak bardzo Pani nie satysfakcjonuje, lepiej podjąć próbę
      dojrzałego życia samej. Młody partner niech będzie w pobliżu i da szansę się
      poznać w trudach i prozie życia. Jeśli nabierze Pani pewności gdzie i przy kim
      jest Pani miejsce, wtedy Pani podejmie kolejną decyzję, ale już opartą o jakąś
      obserwację i doświadczenie. W tej chwili to wygląda na impulsywną próbę pogoni
      za odmianą. Niby można się zastanawiać : czemu nie, idę za czystym głosem
      serca i romantycznym porywem uczuć oraz jestem w zgodzie ze sobą. Ale można
      zapytać: czemu tak ? branie pod uwagę różnicy wieku można zobaczyć jako
      małostkowość wobec ogromu uczuć, ale także można zobaczyć jako realne testowanie
      rzeczywistości. Niestety, największy kłopot to, że wybór należy do Pani i nikt
      swoimi działaniami go Pani nie ułatwi, ani też nie przeżyje za Panią jego
      konsekwencji. Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • vocativa Re: proszę o pomoc_mężatka 29.06.09, 09:47
      Ja na Twoim miejscu jednak spróbowałabym zawalczyć o małżeństwo...
      Piszesz,że zakochałaś się w innym mężczyźnie,ale myślę,że należałoby odróżnić
      zakochanie(które jest stanem uczuć,być może chwilowym)od miłości(która jest
      postawą i decyzją,której myślę,że w pewnym stopniu można jednak podporządkować
      uczucia).I nie mówię tego na zasadzie,że powierz sobie od dziś zakochuje się w
      swoim mężu i już będzie super. Ale przecież w nim też chyba byłaś kiedyś
      zakochana skoro jest Twoim mężem,prawda?Więc jeśli zerwałabyś kontakt z
      mężczyzną poznanym na czacie i skupiłabyś się na ratowaniu małżeństwa(może
      zdecydowalibyście się na terapię małżeńską),to myślę,że po pewnym czasie mogłoby
      być naprawdę dobrze między Tobą a mężem zwłaszcza,że jak piszesz bardzo Cię
      kocha(co udowodnił moim zdaniem między innymi wtedy kiedy zdecydowanie bardziej
      cenił Ciebie niż swoją urażoną dumę-kiedy się zakochałaś w innym mężczyźnie a on
      nie dowiedział się tego od Ciebie tylko od jakiś innych ludzi).
      I przepraszam Cię na koniec,że mój post jest taki chaotyczny,ale po prostu
      uważam,że fajnie by było gdybyś spróbowała jednak zawalczyć o Waszą miłość(Twoją
      i męża)
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i napisz co postanowiłaś!
      • wanioliowa Re: proszę o pomoc_mężatka 29.06.09, 23:59
        Myślę, ze łatwiej będzie ci podjąć decyzję - jeśli całkowicie rozdzielisz te
        dwie sprawy.

        Jak na razie - scenariusz jest taki ze z mężem kiepsko - a na horyzoncie
        zakochane i wspaniałe lekarstwo na troski i zły nastrój - kochające i dające
        powód by żyć na nowo. Pięknie. Tylko przeanalizuj wszystkie opcje...

        Po pierwsze - załatw sprawę z mężem. Niezależnie od sytuacji romansowej -
        zastanów się co by było z waszym małżeństwem gdyby chlopaka nie było. I zastanów
        się czy nie będziesz z pokorną miną wracać do męża jak związek z chłopakiem się
        nie powiedzie.

        Odpowiedz sobie na pytanie - SAMA - czy z mężem. A nie chłopak czy mąż.

        Dopiero potem wkręcaj się w drugą miłość - tylko pamiętaj o swoich dzieciach. 13
        letnie dziecko i chlopak lat 25 - to moze być mieszanka wybuchowa jakich mało -
        a dzieci są za duże na zyskanie nowego tatusia - więc chyba sama rozumiesz jaki
        może być finał takiej sytuacji - szczególnie, ze w oczach dzieci - to ty
        będziesz ta zła co odeszła od ich taty do młodszego pana.
        • kochamkotyijuz Re: proszę o pomoc_mężatka 30.06.09, 03:34
          Dodam tez swoje 5 groszy...
          Piszesz ,ze byloby ci latwiej gdyby maz znalazl sobie jakas
          kobiete....
          hmmmm mam jakies nieodparte przeczucie ,ze dopiero wtedy otworzylyby
          ci sie oczy i docenilabys to co masz a milosc do 25latka prysnelaby
          jak banka mydlana.
          Przed malzenstwem mialam chlopaka.Mialam go w kieszeni ,byl
          pewniakiem na milion procent.Byl tak przewidywalny, oddany ,ze
          dlawilam sie jego miloscia i tez mialam w glowie zyczenia podobne do
          Twoich.
          Az stalo sie....
          Zostawil mnie dla innej.Z dnia na dzien z zimna
          krwia.Oszalalam ,zwariowalam.Mnie???zostawic???przeciez to ja
          chcialam zostawic, odejsc,to ja stawialam warunki.Co wiecej, bylam
          pewna ,ze beze mnie sobie nie poradzi.A jednak!!Swiat przewrocil mi
          sie do gory nogami.Nie bede opisywac co wyprawialam, bo do teraz mi
          wstyd a bylo to 8 lat temu : )))
          W Twoim przypadku wcale tak nie musi byc,ale moze ,tylko ,ze Ty tego
          nie wiesz.I wiesz co?Nie zycze Ci tego bo to bylo koszmarne
          przezycie.
          Jesli zas chodzi Twoj romanas to jak to bedzie???Ty sie wyprowadzisz
          tam z dziecmi???czy on przeprowadzi sie do Twojego miasta???
          Dlaczego wlasciwie tu piszesz(nie zebym miala cos przeciwko : )) )
          Chcesz poparcia dla Twojego romansu???Jednak od meza nie odchodzisz
          wiec moze nadal go kochasz tylko trzeba Toba potrzasnac ?? co??
          pozdrawiam
          • igge Re: proszę o pomoc_mężatka 30.06.09, 07:02
            mleko rozlane, nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji to pewne,
            szkoda mi ciebie i Twojej rodziny bardzo
            gdybyś kochała małża i potrafiła się w nim znowu zakochać od nowa -
            powinnaś zdecydowanie zostać z ojcem swoich dzieci
            jeśli zupełnie nie i nie przejdzie ci zauroczenie tym drugim
            młodszym...hmmm nie wiem, pewnie i tak powinnaś zostać z mężem lub
            pomieszkać trochę sama, zastanowić się. Nie zgadzam się, że 25 lat
            nowego partnera to musi być mieszanka wybuchowa z 13latkiem. Z moim
            13latkiem wcale nie, dogadaliby się. Niektórzy faceci też mając 25
            lat są równie dojrzali jak 38 latki, wiek o niczym nie musi
            świadczyć. Pozdr
    • serendepity Re: proszę o pomoc_mężatka 30.06.09, 11:56
      Kochanek ma to do siebie, ze jest przyjemna odskocznia i kiedy spotykasz sie z
      nim nie borykasz sie z codziennoscia. Jednak, gdybys miala z nim zyc na stale,
      to codziennosc Was dopadnie tak samo jak teraz w pozyciu z mezem.

      Moze zacznij od zastanowienia sie co jest nie tak w malzenstwie i jak mozna to
      uleczyc. Jesli uznasz, ze nie da sie to pomysl nad rozstaniem i mieszkaniem
      samemu przez jakis czas. Skakanie z kwiatka na kwiatek moze zle sie skonczyc, bo
      mozesz rozczarowac sie ponownie.
    • i_co_teraz0 Re: proszę o pomoc_mężatka 02.07.09, 12:04
      Witam
      Dziękuję Wam za spostrzeżenia.Nie życzę nikomu takiej patowej sytuacjiw jakiej
      sama się znalazłam poniekąd na własne życzenie.Dalej borykam się z tym wszystkim
      sama , mam mętlik w głowie. Może faktycznie mam kryzys wieku średniego , ale nie
      potrafię sobie z tym wszystkim poradzić .Wiem , że skrzywdziłam dwie bliskie mi
      osoby męża i "przyjaciela". Powiem szczerze , że czekałam az mi minie ale nie
      chce a wręcz mam wrażenie , że się nasila.Nie jest ciekawie , bo mąż walczy o
      mnie a ja niewdzięcznica staram się tego nie zauważąć . Słowa piosenki
      Zagrobelnego " Jeszcze o nas" są jak najbardziej adekwatne do mojej sytuacji.
      Nawet kiedyś puszczali ją w radiu i mąż mi ją zadedykował .Ryczeliśmy jak bobry,
      ale nie potrafie nic na to że kocham też tamtą osobę.Po prostu jestem porąbana i
      tyle.Nie nie zamieszkałabym z nim od razu nie ma takiej opcji, musiałabym ochłonąć.
      • marzeka1 Re: proszę o pomoc_mężatka 02.07.09, 12:42
        ".Wiem , że skrzywdziłam dwie bliskie mi
        osoby męża i "przyjaciela". P"- kobieto, ty nie występujesz w wersji mąż i ty,
        ale mąż+ 2 dzieci i ty. Chłopak jest młody, ale to "miłość" netowa, on jest 200
        km stąd, może ci wciskać WSZYSTKO i od ciebie zależy, na ile poważnie
        potraktujesz jego teksty. Bo wiesz, związek na serio, na życie, buduje się tu i
        teraz, na co dzień.

        ".Nie jest ciekawie , bo mąż walczy o
        > mnie a ja niewdzięcznica staram się tego nie zauważąć "- no i masz problem, bo
        łatwiej zostawić, odejść od człowieka, który jest dla nas niedobry, stosuje
        przemoc. A pamiętaj: trawa często wydaje się bardziej zielona tam, gdzie nas nie ma.
        I jeszcze jedno: mam synów, wyobrażam sobie, jak mój syn 25-letni przychodzi i
        mówi, że chce związać się z rozwódką w 2 dzieci i 10 lat starszą? Odradzałabym
        mu taki związek: romans -jak ma ochotę na doświadczenie -Ok, ale nie związek.
        Jak napisała ci verdana: 25-latek nie powinien wychowywać nastoletnich dzieci.
        Poza tym, one mają ojca.
        • vadera12345 Re: proszę o pomoc_mężatka 02.07.09, 13:12

          Jest to wygodna postawa polegająca na oczekiwaniu na to co los przyniesie.
          Na dziś to pobyt z mężem, który "walczy" o uczucie niewiernej żony i toleruje
          spotkania z kochankiem, a także są to spotkania z oddalonym o 200 km młodym,
          jurnym kochankiem z którym czas spędza się miło na bzykaniu.

          Mąż ufając w powrót uczucia ze strony żony godzi się na życie z kochankiem,
          kochanek na seks bez zobowiązań, a nasza bohaterka nie podejmuje decyzji.

          Może mąż przestanie tolerować taki stan rzeczy i złoży pozew o rozwód, wtedy
          nastąpi połączenie z kochankiem, może kochanek znudzi się starzejącą się
          bohaterka i wtedy nastąpi powrót do męża.
          Na razie jednak zjada ona ciastko i ma ciastko. Tylko pozazdrościć durnego męża.
          • kag73 Re: proszę o pomoc_mężatka 05.07.09, 21:43
            Wiesz, vadera12345, to tylko w teorii jest takie proste jak piszesz,
            inaczej bys myslala gdyby to Ciebie spotkalo.
            Sytuacja nie jest prosta. Nie znamy malzenstwa autorki ani jej meza.
            Uwazam, ze nie jest on "durny". Po prostu mimo wszystko chce, zeby z
            nim zostala. Bo moze ja kocha a moze nie chce rozpadu rodziny, boi
            sie zaczynac od nowa. Pewnie, ze byloby jej latwiej odejsc gdyby jej
            spakowal manatki i wyrzucil za drzwi, ale tego nie zrobil. A moze
            jest tzw. typem rodzinnym, ktory chce kogos miec. Znam przypadek, ze
            babka wniosla o rozwod, facet przed sprawa spotkal sie z nia, ze
            lzami w oczach mowil, ze ja nadal kocha i zeby zrezygnowala z
            rozwodu. Dwa dni pozniej poznal babke i po naprawde krotkim czasie
            sie z nia ozenil. Hmm, bo jak to czasem mowie: Milosc zostaje,
            zmieniaja sie tylko obiekty.
            Ja jej nie potepiam ani jej tej sytuacji nie zazdroszcze.
            • sebalda Re: proszę o pomoc_mężatka 07.07.09, 15:05
              Dla mnie zawsze ideałem miłości jest miłość bezinteresowna, wyrozumiała,
              wybaczająca. Z tego co piszesz Twój mąż tak Cię właśnie kocha. Godne
              pozazdroszczenia, bez ironii. Chciałabym być tak kochana. Mój mąż potrafi się
              obrazić za moją skrzywioną minę czy nieodpowiedni ton głosu, Twój wybacza Ci
              zdradę i jeszcze walczy o Wasz związek. Kobieto, zastanów się, czego chcesz się
              dobrowolnie pozbawić! Domyślam się, że może Twój mąż nie jest typem
              atrakcyjnego, pewnego siebie przystojniaka, ale uczucie, jakie Ci ofiaruje jest
              bezcenne.Zakładam, że przy takiej postawie jest też dobrym ojcem. I to wszystko
              chcesz porzucić dla mrzonki. Jeśli nawet Twój "przyjaciel" wydaje się dojrzały,
              kochający, miły, czy też wytrzymałby taką próbę miłości? Śmiem wątpić, bo to co
              reprezentuje Twój mąż jest ewenementem, skarbem godnym lepszego ulokowania, wybacz.
              O ile jestem od biedy w stanie zrozumieć kobietę, która żyjąc ze złym,
              wykorzystującym ją, zaniedbującym mężem, znajduje pocieszenie u innego, to
              kobiety, która chce rozbić dobrą rodzinę dla mrzonki (bo jak nazwać zauroczenie
              na odległość, i nie chodzi tu o różnicę wieku, ale brak sprawdzenia się w
              rzeczywistości, codzienności)nijak zrozumieć nie mogę. Dlaczego kobieta, która
              przeżyła już kawałek życia i ma dwoje dzieci, wykazuje się taką niedojrzałością?
              Dlaczego są ludzie, którzy nie potrafią docenić tego, co posiadają?
              Spójrz na męża innymi oczami, doceń jego postawę, przemyśl wszystkie jego dobre
              strony, może wyjedź z nim sama na kilka dni, zmieńcie otoczenie, zróbcie razem
              rzeczy, które lubicie robić. Daj mu szansę!
              Mówi Ci to kobieta sporo starsza, z większym doświadczeniem, starszymi dziećmi,
              którym nie wolno burzyć świata. Nie rób nic pochopnie.
              • sebalda Re: proszę o pomoc_mężatka 09.07.09, 16:08
                Miałam taką refleksję: facetom znacznie cześciej zdarza się twierdzić, że
                kochają żonę, ale mają taki wewnętrzny przymus sprawdzania swoje atrakcyjności u
                innych kobiet i zdradzają te nieszczęsne kochane żony bez poczucia winy nawet,
                nie mówiąc o rzucaniu jej i dzieci. Natomiast my, kobiety, kiedy już znajdziemy
                drugi obiekt uczuć, bo mąż z jakichś względów już nam nie odpowiada (choć dobry
                i poczciwy), od razu rzucamy się bez zastanowienia i przemyślenia konsekwencji w
                nowy związek, tragizujemy, rozdzieramy szaty, załamuje nam się świat i takie
                rozdarte cierpimy niezmiernie. Jesteśmy bardziej egzaltowane? Uczciwsze? A może
                naiwniejsze? Nie to, żebym popierała cichą zdradę i życie w zakłamaniu, ale
                jakoś postawa rozdarcia też wydaje mi się nieciekawa. Może lepiej dorosnąć i
                przemyśleć priorytety?
    • fieruska Re: proszę o pomoc_mężatka 05.09.09, 17:52

    • bas-122 Re: proszę o pomoc_mężatka 05.09.09, 21:32
      Przede wszystkim przeczytaj sobie wątek "I co ja mam robić?", jego autorem jest
      arrmani3. Widzę wiele podobieństw w obu sprawach. Przyznam, my dorośli
      nie ułatwiamy sobie życia. Trwanie w jednym związku i prawie rozpoczynanie
      drugiego, to...takie niedojrzałe...
    • india70 Re: proszę o pomoc_mężatka 06.09.09, 17:47
      wiesz kiedys na skype zaczepił mnie młody chłopak,który opowiedział
      podobna historię.Tylko ze to on poznal starsza kobiete z
      dziecmi,męzatkę.Ze sie razem spotykali i ze ona zerwala ten kontakt
      zwe wzgledu na rodzinę.A on strasznie cierpi z tego powodu i nie
      potrafi ułozyc sobie zycia,strasznie teskni.Byc moze to ta sama
      historia,być moze dowód na to ze wiecej jest takich miłości.Ni ema
      co byc na siłę w związku w którym sie wszytko wypaliło i liczyc na
      przypływ namiętności,ni emozna tez miec penosci ze nowy zwiazek nie
      stanie sie taki po latach i ze wogóle bedzie miał szanse
      zaistniec.Byc moze ze przyniesie wiele radosci ,ale moze tez sprawic
      duzo bolu i rozczarowania i co wtedy dalej? Najlepiej byc nie
      zależną,miec swoje lokum,swoj azyl gdzie ma sie poczucie
      bezpieczenstwa bez wzgledu na to co sie bedzie działo w sercu.Kieruj
      sie intuicją i bądz rozwazna.Zycze Ci powodzenia
      • ewcikm terapia albo rozstanie 06.09.09, 21:11
        A ja myślę, że na Twoim miejscu zastanowiłabym się, czy mimo
        wszystko decyduję się zostać z mężem, ale pracuję nad związkiem i
        idziemy na terapię + zastanawiam się co mnie kręci i spędzamy więcej
        czasu ze sobą, aranżujemy sytuacje, które budują naszą bliskość. I
        wtedy zrywam całkowiecie znajomość z chłopakiem, zero kontaktów.

        Albo decyduję się, że odchodzę i biorę pod uwagę, że mogę być sama.
        Odchodzę nie tylko dla chłopaka, ale przede wszystkim dla siebie.
        Uczciwym wydaje mi się rozwiązane, o którym napisała Verdana. Skoro
        ta sytuacja jest moją winą, to nie pozbawiam męża dzieci, tylko
        proponuję, że mogą zostać z nim i wtedy płacę alimenty.

        Uczciwe byłby w stosunku do męża, zebyś się zdecydowała, a nie
        trzymała go w niepewności, dla niego ta sytuacja może być męczarnią,
        ale oczywiście to moje przypuszczenie, bo może Twój mąż odbiera to
        inaczej.
        • ika997 Re: terapia albo rozstanie 25.09.09, 14:52
          Wyobraź sobie sytuację, że tracisz męża, że umiera i zostajesz sama. Być może
          nie poczujesz trwogi, być może byłoby to dla ciebie ulgą.

          Ja znam babkę. która zostawiła męża dla 'wielkiej miłości'. Odeszła fajnego
          faceta, z dzieckiem. Tamten kopnął ją po roku i teraz jest sama. Żałuje cały
          czas tamtego kroku, a cofnąć się nie da bo były mąż pozbierał się i ułożył sobie
          na nowo życie. Nad związkiem można popracować. Trzeba chcieć tylko bardzo.
    • moj_maz Re: proszę o pomoc_mężatka 02.11.09, 15:16
      Witam wszystkich!!
      To ja jestem tą osobą , która założyła to konto.Muszę z Wami podzielić się (mogę
      tylko tyle)tym co się wydarzyło w ostatnim czasie.Jestem z mężem, próbujemy
      wszystko poukładać, staramy się, mimo że to ja zawaliłam to jednak staramy się
      razem odbudować nasz związek. Mam do Niego ogromną wdzięczność i podziwiam Go za
      tą wytrwałość . Powiem Wam, że do sierpnia to wszystko wskazywało na to że się
      rozejdziemy.W drugiej połowie lipca pojechaliśmy na wczasy z dziećmi, nie
      mówiliśmy o tym , ale każde z nas wiedziało , że to ostatni wspólny wyjazd.
      Przedostatniego dnia na wczasach poszliśmy do kościoła na msze i tak z niej nic
      nie wiedzieliśmy bo nie była po "naszemu" ale stojąc tak przed sobą miałam pełno
      świec , które można było zapalić w jakiejś intencji, no to też tak zrobiłam,
      pomyślałam sobie niech to się w końcu w jakąś stronę przechyli bo tak dalej być
      nie może , wszyscy cierpią. Po przyjeździe do domu dalej było tak samo źle ,
      nawet była awantura i pełno złych słów z mojej i męża strony , no i moje
      postanowienie że rano szukam nowego mieszkania.Ale rano COŚ się zmieniło , nie
      wiem co ale po prostu jak bym dostała kijem w głowę.( chyba spadły mi różowe
      okulary)Moja reakcja była natychmiastowa , wszystko powiedziałam mężowi co
      czułam wczoraj i co jest teraz , oczywiście mi nie wierzył( wcale mu się nie
      dziwię )ale walczę o Niego.Widze jaki jest zadowolony.Czasami miewa doły, ale
      staram się jak mogę żeby przechodził je jak najlżej.Zasypiamy wtuleni w siebie,
      choc wcześniej tego nie było, piszemy sobie sms (jak wariaci a on jest 100 m ode
      mnie). powiem szczerze , że chcę być z nim jak najwięcej nawet czasami jak
      rozmawiamy a dzieciaki się przypałętają i wchodzą mi w paradę to mnie
      trzęsie.Ale spokojnie dzieci są tak samo ważne jak ON.To tyle.Gratuluje osobom ,
      które dotrwały do końca , ponieważ wyrzucałam to z siebie trochę nieskładnie i
      można było się nie połapać. Pozdrawiam wszystkich
      P.S. Nie wiem czy ta zapalona świeczka coś dała, czy ja sie obudziłam ale ważne
      , że teraz do przodu razem.
      • mata811 Re: proszę o pomoc_mężatka 02.11.09, 15:42
        Gratuluję i bardzo zazdroszczę takiego obrotu spraw. W moim związku
        też się coś wypala. Na szczęście nie ma nikogo trzeciego. Chciałabym
        jakoś zacząć nas "naprawiać" ale kompletnie nie wiem jak sie do tego
        zabrać. Nie potrafie rozmawiać! Z resztą mój nie-mąż także.
        Jeszcze raz gratuluje i życze sobie podobnego rozwiązania :)
        • moj_maz Re: proszę o pomoc_mężatka 02.11.09, 15:59
          w moim też się wypalało pomalutku aż do momentu kiedy poznałam tego drugiego.
          Potem to już poszło, że hej.Ale uważam , że teraz jest inaczej , nie wiem czy
          lepiej , może i tak ale to nie jest to co na początku, może dlatego że jesteśmy
          starsi i inaczej na to patrzymy ale kurde jak się pieprzy to nie zawsze sobie
          człowiek zdaje z tego sprawę i myśli że tak moze ma być.Trudno rozpoznać do
          czego to zmierza.My z mężem jesteśmy teraz naprawdę razem a nie obok siebie.
          Dziesiaj pojechał na parę dni za granicę i widziałam jak go to boli , jak się
          boi mnie zostawić.Poprostu miał to w oczach ten strach , że może znowu się
          zacznie od początku, nawet moje deklaracje że nic się nie stanie nic nie dały (
          no w sumie nie dziwię się). Ale wróci i będę grzecznie na niego czekać .
          • jedynaczka28 Gratuluję 02.11.09, 18:38
            Gratuluje mądrej decyzji i ciesze się, ze wszystko się ułożyło. W życiu każdego
            z nas najważniejszą wartością jest rodzina sama bym tak chciała. Mądrze Pani
            zrobiła.
            Pozdrawiam
      • opowiadam jak maz o Ciebie walczyl? 04.11.09, 23:25
        Cudowny taki happy end...

        Czy mozesz mi napisac jak maz o Ciebie walczyl, co robil by ocalic zwiazek i jak
        Ci okazywal ze mu na Tobie zalezy i chce zebys z nim byla?
        • moj_maz Re: jak maz o Ciebie walczyl? 05.11.09, 13:21
          To były drobne i niedrobne rzeczy. Żeby ratować nasz związek zabrał mnie na
          wymarzoną wycieczkę( Kuba) , bez dzieci, ale ja jeszcze wtedy myślami byłam
          gdzie indziej.Teraz gdyby można było cofnąć czas to byłby nasz miesiąc
          miodowy.Gdy miałam dośc tej całej sytuacji i chciałam się wyprowadzić prosił ,
          przekonywał , że będę żałować , że nikt mi nie da tego do czego doszliśmy razem
          , że firma , którą stworzyliśmy , w którą włożyliśmy tyle pracy i serca się
          rozpadnie .Zawsze chciałam mieć dom ( on był przeciwny, bo było dobrze jak
          było), zaczął szukać działki , przeglądać projekty. Zarzucałam mu to , że
          wieczorami sama chodze spać a on siedzi do późna na tv, nawet po seksie szedł
          na tv, nie miałam do kogo się przytulić a bardzo chciałam . Zmienił to
          zaczęliśmy razem zasypiać , a ja zgodziłam się na tv w sypialni.To ja nawaliłam
          a on odwalił całą robotę , żeby było lepiej.Ja lubię kino , on nie przepada, ale
          pyta się co jakiś czas czy nie mam ochoty na kino. Teraz to nawet jedziemy do
          kina a nie na film . Kiedyś pojechałam z koleżankami na babski wieczór , pisał
          smsy , że tęskni, a jak wróciłam to mieszkanie było całe w świecach i wszędzie
          czerwone róże , nawet puścił naszą piosenkę Pauli Abdul.Rozpłakałam się . Teraz
          zasypiam w jego ramionach, czasem go szturchnę bo pochrapuje, ale na to też jest
          sposób, mam stopery.Czuję przez sen jak mnie głaszcze. Po prostu cieszę się , że
          mam go przy sobie, że dał radę , ja bym chyba nie dała.Czasami ma doły ale to ja
          teraz się staram żeby miał ich jak najmniej. Kocham go, zawsze kochałam, i
          zawsze mu o tym mówiłam , nawet jak było źle , ale wtedy czegoś brakowało, teraz
          już mi nic do szczęścia nie potrzeba , staramy się o trzecie dziecko, chcemy się
          budować.Gdybym źle wybrała kto wie czy teraz nie byłabym sama.Dzięki Bogu i
          mężowi jest jak jest. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka