Dodaj do ulubionych

Wypierał się tyle razy

13.07.09, 07:23
Przez ponad rok i w czasie 8-letniego małżeństwa czułam się momentami
zaniedbywana. Wchodziłam do domu on wychodził, wieczne imprezy z
kolegami.Robił mi awantury, że go kontroluję, gdy przychodziłam do niego,
czyli komputera. Ostatnio nie działo się najlepiej, brak mi było pewności i
czułości. Zawsze go podejrzewałam, że kogoś ma, rachunki za telefon duże,
ciągłe sygnały, dzwonienie poza domem lub w łazience. Do telefonu i innych
komunikatorów nie mam wstępu, ale to też i dlatego, że nie ufałam mu i go
sprawdzałam a on zdawał sobie z tego sprawę. I w końcu chyba dostałam to co
chciałam, pewność, na jego poczcie znalazłam tekst żeby jej nie opuszczał,
kocha go i tylko z nim chce być. Zatkało mnie, zawsze się wypierał. Jestem
głupia bo widziałam sms-y, dzwoniłam do niej, dawno 2 lata temu, ale ona nie
chciała ze mną gadać, a on wypierała się, zawsze miał jakieś wytłumaczenie.
Chciałabym wiedzieć, jak mam z nim rozmawiać, żeby w końcu powiedział mi
PRAWDĘ, nie wyparł się. Jeżeli to osoba o której myślę to twa to praktycznie
od początku naszego małżeństwa, ale dowodów nie mam. Tyle razy się kłóciliśmy,
napisałam nawet pozew rozwodowy, ale on zawsze zapewniał mnie że nikogo nie
ma. Nie ma gdzie się wyprowadzić.Proszę dajcie mi radę jak postępować z tak
zakłamanym człowiekiem. Małżeństwa chyba nie ma co ratować, typowy egoista nie
poświęcający czasu rodzinie, zero pomocy w domu, motor koledzy i ...? Jesteśmy
na długach, bo motor, samochód a ja głupia dodatkowo pracuję. W naszym
małżeństwie doszło do przemocy, a kłótnie zawsze wynikały stąd, że miałam
wrażenie że wszyscy są ważni oprócz nas (mnie i dziecka), a dom traktuje jak
hotel.
Jestem osobą uległą, nie
Obserwuj wątek
    • serendepity Re: Wypierał się tyle razy 13.07.09, 11:40
      Zacznij zbierac dowody do rozwodu. Na spokojniej pomysl jak sobie mozesz
      poradzic bez meza. Skoro masz dodatkowa prace to chyba nie powinno byc tak zle.
      Jesli tak zle Cie traktuje to po co z nim jestes?
    • cichociemnylas Re: Wypierał się tyle razy 13.07.09, 16:21
      Zbieraj dowody, postaraj sie o rozwod ze orzeczeniem winy i pusc go
      z torbami, niech go kochanka utrzyma - moze ona bedzie miala na to
      ochote!

      Facet bez honoru i mega egoista, niech spotka kogos rownego sobie.
      • sebalda Re: Wypierał się tyle razy 14.07.09, 14:21
        Ta historia przypomina mi jako żywo sytuację, jaka miała miejsce i nadal trwa w
        mojej dalszej rodzinie.
        Żona miała liczne przesłanki po temu, że mąż ją lekceważy i ma kochankę,
        podejrzewała jego sekretarkę. Wszyscy troje mieli wtedy po ok. 40 lat. Mąż
        wypierał się w żywe oczy, a jej podejrzenia traktowal jako majaczenia chorej
        osoby, wpierał jej, ze jest chora psychicznie, poniżał i lekceważył. Ona
        sprawdzała i pilnowała, aż wreszcie znalazła na jego komórce tekst: Tak bardzo
        cię kocham, twoja ... i tu imię sekretarki. Postawiony tym pod ścianą nie miał
        wyjścia i przyzał się do romansu. Nie przeprosil i nie obiecal poprawy, całą
        winą obarczając ją, że jest nieznośna, czepialska, głupia i inne miłe rzeczy.
        Żona rzeczywiście nie należała do pewnych siebie, eleganckich kobiet, siedziała
        w domu, bo on świetnie zarabiał, wybudowali dom, zajmowała się dorastającymi
        synami, a on jej próby podjęcia pracy zbywał brakiem takiej konieczności.
        Kobieta się załamała, musiała żyć pod jednym dachem z jawnie już zdradzającym ją
        i nadal źle traktującym facetem, na dom zaciągnięty był ogromny kredyt, firma
        zaczynała powoli podupadać, bo mąż jednak tak bardzo zaradny nie był,
        przeinwestował, nie miała sie gdzie podziać, była bez pracy w dobie najgorszego
        bezrobocia. I tak jest do dziś, ona wegetująca wiecznie na skraju załamania,
        czasami bez środków do życia, bo mąż pieniądze dawkuje (chyba faktycznie ich nie
        ma), zahukana, wystraszona, przy braku pewności siebie jedyne na co ja było
        stać, to podjęcie się sprzątania na budowie, na czarno, ale z gotówką raz w
        tygodniu do ręki. Za to nierzadko nie tylko karmi synów, ale opłaca utrzymanie
        domu. Maz w ciągłych pretensjach, zero zażenowania, skruchy. Wyobrażacie sobie
        takie życie? Oczywiści każda z nas powie, że sama na to się godzi. Ale łatwo
        oceniać, jeśli nie było sie w depresji i nie poddawało się przez lata najpierw
        cichej, a potem jawnej dyskryminacji ze strony męża i jego rodziców, u których
        długo po ślubie mieszkali.
        Nauka: uciekać póki czas, póki mąż nie podkopie calkowicie poczucia własnej
        wartości, póki jest praca. Uciekać czym prędzej, pozbierawszy zawczasu dowody winy.
        • kicia031 Sebalda 14.07.09, 15:36
          amen.
          • landis85 Re: Sebalda 14.07.09, 22:31
            szczerze polecam ksiazke Dobsona "milosc potrzebuje stanowczosci"
            jest zwiazana z kryzysami

            jestem w polowie, ale wiem ze najbardziej na facetow dziala kubek zimnej wody w
            postaci "wybieraj albo ona albo ja"
            pokazanie ze maz nie jest pepkiem swiata, zajecie sie soba ,zeby maz widzial co
            traci
            zero placzu,gadania, narzekania itp
            naprawde bardzo polecam, w necie mozna przeczytac darmowe fragmenty
            cala ksiazka kosztuje 15 zl a porady w niej zawarte sa zgodne z nauka kosciola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka