ptaszek74
13.07.09, 07:23
Przez ponad rok i w czasie 8-letniego małżeństwa czułam się momentami
zaniedbywana. Wchodziłam do domu on wychodził, wieczne imprezy z
kolegami.Robił mi awantury, że go kontroluję, gdy przychodziłam do niego,
czyli komputera. Ostatnio nie działo się najlepiej, brak mi było pewności i
czułości. Zawsze go podejrzewałam, że kogoś ma, rachunki za telefon duże,
ciągłe sygnały, dzwonienie poza domem lub w łazience. Do telefonu i innych
komunikatorów nie mam wstępu, ale to też i dlatego, że nie ufałam mu i go
sprawdzałam a on zdawał sobie z tego sprawę. I w końcu chyba dostałam to co
chciałam, pewność, na jego poczcie znalazłam tekst żeby jej nie opuszczał,
kocha go i tylko z nim chce być. Zatkało mnie, zawsze się wypierał. Jestem
głupia bo widziałam sms-y, dzwoniłam do niej, dawno 2 lata temu, ale ona nie
chciała ze mną gadać, a on wypierała się, zawsze miał jakieś wytłumaczenie.
Chciałabym wiedzieć, jak mam z nim rozmawiać, żeby w końcu powiedział mi
PRAWDĘ, nie wyparł się. Jeżeli to osoba o której myślę to twa to praktycznie
od początku naszego małżeństwa, ale dowodów nie mam. Tyle razy się kłóciliśmy,
napisałam nawet pozew rozwodowy, ale on zawsze zapewniał mnie że nikogo nie
ma. Nie ma gdzie się wyprowadzić.Proszę dajcie mi radę jak postępować z tak
zakłamanym człowiekiem. Małżeństwa chyba nie ma co ratować, typowy egoista nie
poświęcający czasu rodzinie, zero pomocy w domu, motor koledzy i ...? Jesteśmy
na długach, bo motor, samochód a ja głupia dodatkowo pracuję. W naszym
małżeństwie doszło do przemocy, a kłótnie zawsze wynikały stąd, że miałam
wrażenie że wszyscy są ważni oprócz nas (mnie i dziecka), a dom traktuje jak
hotel.
Jestem osobą uległą, nie