IP: *.lubin.dialog.net.pl 15.06.04, 08:17
prosze o info jak sobie radzą za granicą kształceni w Polsce prawnicy; gdzie
pracujecie? czy w zawodzie?ile zarabiacie?jak wyglada tamtejszy rynek
pracy?....no i inne informac które uznacie za ważne i interesujace, dziękuje
i pozdrawiam wszystkich
Obserwuj wątek
    • Gość: Emm Re: PRAWNICY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.04, 20:26
      podtrzymuje watek bo tez jestem ciekawa.w lutym koncze prawo i chce wyjechac do
      USA.Moze ktos tez ma juz takie doswiadczenia?Ukonczyl prawo najpierw w Polsce,
      a potem w Stanach( 3 lata lub rok)?
    • Gość: chris Re: PRAWNICY IP: *.qdnet.pl 19.06.04, 01:43
      W zasadzie po polskim uniwerku i prawie (piszesz z Lublinia - UMCS?) to nic nie
      znaczysz, no jak znasz biegle jezyk mozesz popracowac po pewnym czasie w duzej
      firmie. Ja konczylem studia podyplomowe specjalistyczne w US - troche
      pracowalem tam (ale tylko w bibliotece- malo ambitnie ale spokojna praca za
      niewielkie pieniadze). No ewentualnie praca w Brukseli - ale wtedy trzeba znac
      dwa jezyki biegle. W sumie jest to raczej zawod krajowy jak chce sie scisle
      pracowac w tym zawodzie (radca/adwokat). Za granica mozna miec staze,
      szkolenia, praktyki raczej nie polecam.
      Jestem adwokatem w Polsce i takze z licencja w US (TX) ale nie wykonuje tam
      zawodu (zdalem egzamin) - po prostu zdany egzamin to nie wszystko, trzeba
      jeszcze praktytkowac. W sumie moge teraz wpisac sie na liste adwokatow np w GB
      czy RFN lecz obawiam sie ze niestety nie utrzymam sie na rynku - dlatego
      wspolpracuje z miejscowymi zaprzyjaznionymi adwokatami. W sumie jednostki
      utrzymuja sie na rynku (najwiecej dwunarodowych polskich adwokatow jest w RFN
      moze ok 100 i Francji ich systemy prawnicze sa podobne). Duzo mniej w GB,
      pojedynczy w Austrii, Wloszech, Belgii. US to odmienna historia ale praktykuja
      tam ludzie, ktorzy ukonczyli za granica studia i na stale tam sie osiedlili.
      Praktykujacych rownolegle w Polsce i US jest moze kilkunastu, gora 20 i chyba
      3 polsko-kanadyjskich.
      Tak wiec jesli wyjazd za granice to po nauke, albo nalezy zmienic zawod, chyba
      ze jestes wybitny......
      • Gość: q Re: PRAWNICY IP: *.lubin.dialog.net.pl 19.06.04, 08:53
        wybitny nie jestem ;-))) a studia konczyłem w poznaniu; rozumiem ze
        praktykujesz w Polsce; jakie podyplomowe studia konczyłeś w US?czy trudno jest
        zdać tam egzamin adwokacki?jaka jest sytuacja na rynku pracy dla prawników tam?
        i jak oceniasz tę sytuacje w Polsce? bardzo proszę o szereg informacji na ten
        temat, również tych "od kuchni", dzieki i pozdrawiam
        • Gość: chris Re: PRAWNICY IP: *.qdnet.pl 20.06.04, 11:50
          Ok po krotce -tak parktykuje w Polsce a w US - studiowałem najpierw na Dallas
          State School of Law - stypendium przez znajomego profesora miałem załatwione -
          połtora roku czasu - program generalny dla obcych prawnikow, przygotowywujacy
          do egzaminu po licencje adwokacka (starsznie ciezki i intensywnyesie czasu -
          konczacy sie BA w polowe krotszym okresie czasu niz normalnie - takie nasze
          eksternistyczne studia prawniecz - bylo nas tylko 12 osob, skonczylo 8).
          Pozniej studiowalem na szkole prawa w uniw waszyngtonskim - studia
          specjalistyczne - prawo miedzynarodowe handlowe, finanse miedzynarodowe,podatki
          (9 miesiecy)
          Studia te rzeczywiscie były takich rzeczach o jakich wtedy (1995-96 r) malo kto
          w Polsce slyszal (np miedzynarodowe planowanie podatkowe, konwencje
          miedzynarodowe podatkowe, transakcje bankwoe, czy na rynkach finansowych,
          miedzynarodowe prawo transportowe itp).
          W sumie warto bylo dodatkowo ma sie wiele kontaktow po takiej szkole (np
          doradzam wielkiem koncernowi ze Skandynawii w Polsce - jeden z glownych
          prawnikow centrali to moj kolega z Washington Univ)
          Wymog jezyk - od razu TOEFL i to sporo powyzej 600.
          Generalnie w US aby praktykowac nie jest to trudne - oczywiscie po studiach tam
          (BA)ale nie wszyscy to robia - po prostu single nie maja szans wyplynawc na
          szersze wody, chyba ze sa specjalistami w pewnej waskiej dziedzinie (wciaz
          modne sa odszkodowania za bledy medyczne, czy np w nieruchomosiach). Oczywiscie
          wykonuja zawod jako adwokat w naszym rozumieniu (dosc uniwersalnej praktyki)
          mozna sie utrzymac, niezle moze i zyc, ale przy porowaniu z prawnikami z
          wielkich firm (np pow 100 prawnikow) to wypada sie blado.
          Rynek pracy jest duzy ale albo spejalizacja albo ciezka orka, a przeciez sa i
          ambulance chaussers (biegajacy za karetkami i wreczajacy wizytowki). I
          porownania do Polski nie maja sensu, gdyz oprocz innego systemu prawa i
          podejscia do zawodu , po prostu inne jest spoleczenstwo tam wieszkosc ludzi nie
          emigrantow z pierwszego czy drugiego pokolenia ktore przyjachali - ma prawnika
          np rodzinnego ktory jest jak lekarz i wie wszystko i zawsze moze
          doradzic ...tam nic bez prawnika sie nie zalatwia a u nas szkoda gadac
          NIe jestem zwolennikiem tez tamtejszego wolnego rynku - horror pozwy o
          odszkodowania za bledy prawnikow wymuszaja olbrzymie ubezpieczenia. Przecietny
          adwokat ma ubezpieczenie na min 10 mln USD - znam przypadki i po 100.
          O licencjach napisze pozniej jak znajde chwile czasu ...

          • fiordilligi Re: PRAWNICY 20.06.04, 15:49
            Gość portalu: chris napisał(a):

            I
            > porownania do Polski nie maja sensu, gdyz oprocz innego systemu prawa i
            > podejscia do zawodu , po prostu inne jest spoleczenstwo tam wieszkosc ludzi
            nie
            >
            > emigrantow z pierwszego czy drugiego pokolenia ktore przyjachali - ma
            prawnika
            >
            > np rodzinnego ktory jest jak lekarz i wie wszystko i zawsze moze
            > doradzic ...tam nic bez prawnika sie nie zalatwia a u nas szkoda gadac
            > NIe jestem zwolennikiem tez tamtejszego wolnego rynku - horror pozwy o
            > odszkodowania za bledy prawnikow wymuszaja olbrzymie ubezpieczenia.
            Przecietny
            > adwokat ma ubezpieczenie na min 10 mln USD - znam przypadki i po 100.
            > O licencjach napisze pozniej jak znajde chwile czasu ...
            >

            Witam. Ja co prawda kończę dopiero sądówkę, ale pracuję jednocześnie w
            prywatnej firmie - grupie kapitalowej i prowadzę tam dział prawny. Wiem czego
            potrzebuje przedsiębiorca i jak dużo jest tej pracy. Prawo na każdym kroku, a i
            na ekonomii znać się trzeba, bo bez jej bardzo rozszerzonych podstaw ani rusz w
            obrocie gospodarczym.
            Ale masz rację, że u nas jest inaczej. Wiesz, ja do wszystkiego sama dochodzę,
            moi rodzice biedacy nie dali mi nic na studia, z Wawy musiałam wuyjechać Nie
            narzekam, zapierniczam jak mrówka. Tylko co widzę?
            Przez trzy lata mojej pracy obserwuję niebywałą ignorancję i niewiedzę
            przedsiębiorców o prawie i potrzebie wspołpracy z prawnikiem. Mojego szefa nie
            wytrzymała żadna kancelaria. Stąd moje samodzielne stanowisko. Ja mam nerwy
            mocne i silną wolę walki. I chęć zdobywania wiedzy. (Ale trzy lata to długo. Ju
            ż tam nie wracam)
            Ale w naszym kraju prawnicy są traktowani jak zło konieczne. W wielkich
            miastach prawnicy gadają przynajmniej w dwóch językach obcych, bo najlepszy
            klient to klient z kaitałem zagranicznym. Obsługiwać polskiego Prezesa, jeżeli
            w ogóle, to koszmar i taplanie się w błocie brzydkich słów. Przede wszystkim
            trudno się dowiedzieć o co chodzi. Moj szef mówi " chcę umowę na prowizję".
            Prośba o ujawnienie szczegołów niezbędnych dla skonstruowania kontraktu mija
            się z celem, bo on po prostu nie potrafi ich sformułować. Kontrakt jest na 8
            milionów i robie go z młodymi, rozgarniętymi dyrektorami. Potem jeszcze musimy
            tylko razem usłyszec parę rzeczy o sobie , np " że prawniki nie umią nawet
            dobrze pierdnąć" i kontrakt rusza...Czasem coś nagryzmoli, że włos by ci się
            zjeżył na głowie.
            Kultury obrotu nie ma żadnej. A przecież prawnicy mają w niej swoj zasadniczy
            udział.Jaki to obrót bez prefesjonalnej porady prawnej?Zastanawiam się, jak
            długo ten proces transformacji jeszcze potrwa, ale obawiam się że polskich
            feudałów ciężko będzie przetrawić.
            To nas rożni od Stanów. Jakość obrotu, przede wszystkim w zakresie
            profesjonalizmu. Inny poziom świadomości społecznej w tym zakresie. A to będą
            długie, długie lata.Może wolny rynek trochę ich przerósł, ale nam to nie grozi
            na tym etapie, o nie!
            Zazdroszczę Ci prywatnej praktyki i wspaniałych kwalifikacji. Pozdrawiam.
    • kestrel Re: PRAWNICY 21.06.04, 00:16
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=115&w=12609586&a=12740997
      To o UK
      (sorry za mala literowke :)
    • Gość: q Re: PRAWNICY IP: *.lubin.dialog.net.pl 21.06.04, 08:14
      chris, dziekuje bardzo za info i proszę o więcej;
      fiordiligi-mysle ze masz rację, rzeczywiscie nie ma zwyczaju korzystania z
      porad prawnych nie tylko przez przedsiebiorców ale również przez zwykłych
      obywateli,
      • Gość: chris Re: PRAWNICY IP: *.qdnet.pl 21.06.04, 13:36
        Troche o licencjach i uprawnieniach.
        Zasadą jest że uprawnienie do praktyki jest związne z danym sądem i stanem - ja
        mam w Texasie w sądach powiedzmy naszych rejonowych (district court)
        Poźniej trzeba miec uprawnienia do wystepowania przed Sądem Apelacyjnym i Sądem
        Najwyższym danego stanu.
        Mozna wpisywac się na listy wielu stanów - rekordziści, których znam są np w
        kilkunastu.
        Licencja dostajesz po przyjęciu do "baru" (adwokatury)i zdaniu ezgaminu
        centralnego dla danego stanu - na ogól dwa razy w roku. Warunek, pozapełnia
        praw, zamieszkaniem (pobyt w naszym rozumieniu oczywiscie legalny),
        nieposzklakowana opinia, nie karalnoscia, to ukonczenie autoryzowanej szkoly
        prawa w danym stanie (w Texasie jest, a wlasciwie było chyba 11 czy 12).
        Studia normalne (BA) sa 3 letnie- 1 rok law in books - teoria, przepisy,
        system, pojecia - dla mnie to byl koszmar (tez ze wzgledu na kwestie jezykowe).
        Pozniej troche "specjalistycznego" prawa ksiazkowego i poczatek zasad
        stosowania prawa (czyli law in action) - nacisk na procedury stosowania,
        wypowiedzi, eseje, ale tez sporo teorii. Trzeci rok normalnie to stosowanie
        prawa, duzo pisaniny (pisma procesowe - nawet po 2-3 tygodniowo) + zajecie
        specjalistyczne (obowiazuje wszedzie system punktow tak jak na kazdym
        amerykanskim uniwerku).
        Koszt szkoły prawniczej - najtansze korespondencyjno-zaoczne to od 5000 do
        10000 USD za rok. W miare dobra kosztuje ok 20k, najlepsze pow 30k za rok.

        Egzamin licencyjny trwa kilka dni (składa się z testu dotyczacego prawa
        krajowego - system prawa, system konstytucyjny USA, prawa i wolnosci,
        sądownictwo krajowe, zunifikowane prawo handlowe, troche podatkow, procedury,
        troche naszego prawa miedzynarodowego prywatnego). Ta cześc jest taka sama w
        danym roku kazdym stanie, tak wiec mozna w danym roku zaliczyc jeden test i
        jego wyniki stosowac przy egzminach w danym stanie (nie wiem czy taka mozliwosc
        wciaz istnieje ale jesli nawet to jest tylko teoretyczna - dwa ezgaminy w roku -
        moze jakis geniusz poradzilby ....). Poźniej cztery lub piec dni na prawo
        stanowe - tak jak u nas testy oraz eseje - pisma zwlaszca te sa najważniejsze)
        Bar okresla stale godziny i dni egzaminow. Koszt ezgaminow i wpisu - ponad 1000
        USD, ja chyba płacilem 1140. Cywilne (dotyczy to w szczegolnosci zobowiazan -
        kontraktow, karne (calosciowo), rodzinne i nasze opiekuncze, gospodarcze -
        handlowe (stanowe), nieruchomosci (w tym nasze mieszkaniowe), podatki
        stanowe - tego jest najwiecej.
        Oczywiscie wszystko na kazusach - zbiory ich sa dostepne na egzaminach, chociaz
        za czeste korzystanie z nich nie jest dobrze widziane - nalezy wypisac sobie
        zagadnienia i do tego znalesc werdykt).

        Polskim prawnikom chyba najłatwiej byłoby odnalezc sie w Luizjanie- gdzie
        obowiazuje w sporej czesci system troche francuski (zwłaszcza w zakresie prawa
        cywilnego i rodzinnego- byla to dlugo kolonia francuska), ale tam jest malo
        Polakow za to duzo spanics i latinos.


        No to tyle o licencjach adwokackich - jak znajde czas to napisze o mozliwosci
        swiadcznia usług przez polskiego adwokata/radce w zakresie prawa polskiego
        (wyłącznie) tzw Foreigne Law Profesionalist - tu jest mozliwosc dla polskich
        prawnikow - ktorzy nie maja licencji amerykanskiej (oczywiscie dotyczyc to moze
        tylko takich miejsc jak wschodnie wybrzeze, czy okolice Chicago).W Texasie z
        tego sie nie pozyje- Polkaow troche jest, ale na ogol nie maja juz koniecznosci
        stycznosci z prawem polskim (dawno osiadla emigracja).

    • Gość: q Re: PRAWNICY IP: *.lubin.dialog.net.pl 23.06.04, 09:58
      jeszcze raz bardzo dziękuję za info i proszę o więcej, jak na razie jesteś
      motorem napędowym tego watku; może jako praktyk pokusisz się o porównanie wad i
      zalet obu systemów;-))?co jest kiepskie ti i tam a co np. warto byłoby
      nasladować?pozdrawiam
    • Gość: q Re: PRAWNICY IP: *.lubin.dialog.net.pl 25.06.04, 10:58
      up
    • Gość: Kasia Re: PRAWNICY IP: *.dip.t-dialin.net 15.09.04, 13:57
      miejscowa polonia zna polskich prawnikow

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka