krzysztof.brychczy
15.07.04, 15:10
Właśnie wróciłem z Anglii po 4 tygodniach bezowocnych poszukiwań. Zjeździłem
całą wyspę, straciłem 5000 zł plus sporo zdrowia. Ostatni tydzień nic nie
jadłem i spałem na dworcu. W Anglii, Szkocji czy Walii nie ma żadnej pracy.
Owszem, miałem ze 2 oferty za 3,5 funta netto ale za miszkanie musiałbym
zapłacić 300 tygodniowo plus wyżywienie oraz inne opłaty, haracze itd.
Wychodziło mi, że musiałbym dopłacać do tej roboty. Znam algielski dość
dobrze, pracowałem już w kilku miejscach także mam pewne doświadczenie. Tu
już jest więcej Polaków niż Anglików. Do tego jest mnóstwo Murzynów, Arabów,
Hindusów, Cyganów, Ruskich. Oni znają angilski i mają sporą przewagę nad
Polakami. Pracy szukaja też Niemcy, Islandczycy, Nowozeladnczycy,
Australijczycy, Kanadyjczycy i wiele innych nacji. Ci mają oczywiście
najlepiej bo są traktowani jako swoi. Na dworcach koczuje wielu Polaków
którzy nie mają za co wrócić. Na ulicach leżą CV, głównie Polaków. Na wielu
dżwiach są napisy "NO WORK".
Nie jedźcie tam w ciemno, chyba, że macie coś konkretnie załatwionego.
Pozdrawiam wszystkich zrobionych z balona i tych co zostaną zrobieni.