Dodaj do ulubionych

Hostessa we Włoszech???

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.05, 16:32
czy któraś dziewczyna wyjeżdzala do Włoch do pracy jako hostessa z Agencją
Artystyczną HAYDA?

Tak bardzo bym chciała jak bardzo się boję...
Obserwuj wątek
    • pioo Re: Hostessa we Włoszech??? 28.04.05, 23:08
      Witaj ,powiedz mi kiedy planujesz jechac ? Tutaj nie chodzi o mnie,ale moja
      kolezanka wlasnie w lipcu wyjezdza z firmy work agency,czyli agencja artystyczna
      haida, nie znalazlem zadnych informacji o tej firmie,i troche martwie sie o
      kolezanke, moze ktos wyjechał przez tą firme ?
      • pioo Re: Hostessa we Włoszech??? 30.04.05, 14:16
        1500e brutto ,podobno po oplaceniu mieszkania i podatku wychodzi 1040 na reke,
        wiec obawiam sie ze cos jest nie tak,i z tego co widze,to chyba ta firma
        pierwszy raz zaczela organizowac cos takiego,wiec jestem bardzo nieufny,i chyba
        bede staral sie jej to odradzic
        • Gość: honeydew Re: Hostessa we Włoszech??? IP: 5.5R6D* / 198.54.202.* 30.04.05, 15:21
          oczywiscie ze odradzac...Znam jedna dziewczyne ktora wyjechala do Wloch i ponoc
          pracuje w jakiejs 'rewi' tzn robia przedstawienia i inne tam sztuki w nocnych
          klubach i osoba ta raz sie wygadala i powiedziala ze zarbia ok 2500 -3000 Euro
          miesiecznie...a praca jest noca w godz od 20.00 do bialego rana...wiec chyba
          mozna sobie wyobrazic skad bierze pieniadze... poza tym jak rodzice tej
          dziewczyny przez niechcaca powiedzieli tam nie pracuja zadne Wloszki, tylko
          Europa Wschodnia, oraz ze po skonczonym 'przedstawieniu' (moze to i taniec na
          rurze! kto tam wie!) dziewczyny musza zabawiac gosci lokalu!
    • Gość: fourways Re: Hostessa we Włoszech??? IP: 5.5R6D* / 198.54.202.* 05.05.05, 13:52
      znajomych corka tez wyjechala jako niby 'hostessa' do Wloch. Nie mowia oni duzo
      co ich corka tam robi dokladnie i miny maja nie tegie jak sie ostatnio pytalam,
      ale pracuje tylko w nocy. Zarabia 'mase' pieniedzy bo rodzice sie chwala. Wydaje
      sie ze zarabia wiecej niz CEO niektorych duzych firm wloskich. Podejrzewam ze to
      wszystko smierdzi burdelem i wysokimi napiwkami od klientow, bo wyglad tez musi
      miec nienaganny i nie moze przytyc ani grama.
      • zanta1 Re: Hostessa we Włoszech??? 05.05.05, 17:08
        Ja sie chyba zdecyduje na ten wyjazd aczkolwiek nie ukrywam ze sie boje...
        wyjadz planuje na koncuwke maja wiec jezeli jest ktos zainteresowany lub posiada
        cenne inforamacje to prosze o kontakt gg 4001201. Razem zawsze razniej...
        • Gość: mar Re: Hostessa we Włoszech??? IP: *.espol.com.pl 08.05.05, 10:42
          To jest coś pomiędzy latarnią a kościołem.Skąpo odziane dziewczyny czekają na
          facetów w dyskotekach.Musisz się do nich ślinić i kazdemu poświęcić uwagę.Może
          cię zaprosić do siebie podczas dyskoteki..........itd.Musisz ich namawiać na
          drinki i je również spożywać.Od każdego drinka masz 0.50 euro.Każdy zna włoski
          temperament.Wybór należy do Was!!!!!!!!!To ku..two
          • Gość: kobieta Re: Hostessa we Włoszech??? IP: *.rybnet.pl 08.05.05, 12:35
            a skąd masz takie informacje?? nie możesz nigdzie wyjśc z klientem, chyba że do
            stolika w którym siedzi i zostałas zaproszona- to po pierwsze, a po drugie nie
            trzeba być filozofem aby się domyśleć,że praca ta polega na zabawie, nie myl
            tego z świadczeniem usług erotycznych- to praca w klubach i dyskotekach, więc
            musisz dbać o klientów,uśmiechać się, rozmawiac z nimi , ogólnie być milutką.
            Poza tym w umowie wyraznie masz zaznaczone ze jest zakaz jakichkolwiek
            podtekstów erotycznych.
    • Gość: zdziwiona Re: Hostessa we Włoszech??? IP: *.rev.home.ne.jp 08.05.05, 20:20
      otrzymalam kontrakt od Haydy i wszystko by bylo pieknie gdyby nagle sie nie
      okazalo ze jest jakis dodatek o zgodzie na noszenie bikini w godzinach pracy
      (?!)

      Mam znajome ktore byly w pracy hostessy bezposrednio przez znajoma Polke a nie
      agencje i mowily ze jest calkiem znosnie.. ale nic nigdy nikt nie wspomnail o
      bikini! Czy to tylko wymog Haydy?
    • Gość: zdziwiona Re: Hostessa we Włoszech??? IP: *.rev.home.ne.jp 08.05.05, 20:27
      aha.. jeszcze jedno.. wiem ze pracuje sie jako hostessa w Japonii, i to
      rozumiem, Japonczycy to dziwni ludzie, inna kultura.. dla nich szczytem marzen
      jest gdy moga sie pochwalic znajomoscia angielskiego na poziomie hellloooooo
      myyyy naaaame is Suzuki i pobrzebywac w towarzystwie bialej kobiety.
      Ale co to ma ze sens we wloszech? Dlaczego taki Wloch ma siedziec z Polka i
      dyskutowac? Japonczycy to sztywne istoty pod krawatami, ktorzy nawet gdyby
      chcieli to nie wiedzieli by od czego zaczac molestowanie dziewczyny w pracy..
      ale wlosi? Jakos nie moglam sobie wyobrazic ze taki wloch moglby siedziec sobie
      obok mnie i z butelka alkoholu na stoliku rozmawiac o pogodzie.. a co dopiero
      gdyby jeszcze szanowna agencja Hayda kazala mi wlozyc bikini..
      ja wiec dziekuje bardzo choc pieniadze kuszace ( choc nie olbrzymie jezeli w
      ostatecznym rozrachunku oznaczaja tanczenie na rurze lub pobyt w burdelu heh )
    • Gość: Ivo Re: Hostessa we Włoszech??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 23:46
      Z drżeniem o kondycję umysłową niektórych "postowiczów(czki)" przeczytałam
      tekst całej dyskusji. Muszę coś napisać bo mnie diabli wezmą i zwyczajnie będę
      nieuczciwa wobec ludzi i tematu. W czerwcu ub.r. zgłosiłam się do agencji z
      Warszawy o nazwie Hayda. Zwyczajni ludzie. A jednak nie chciałam wyjeżdżać.
      Bałam się samego tematu. Media go prezentują histerycznie więc trudno się nie
      przestraszyć. Okazało się, że agencja jest prowadzona nietypowo. Nie wiem jak
      to opisać jasno. Nie są pośrednikami w takim tradycyjnym tego słowa znaczeniu.
      Raczej pełnomocnikami. Byli ze mną w kontakcie od początku do końca kontraktu.
      Wykłócali się z Włochami o pieniądze dla mnie i innych pracujących przez nich
      hostess z Polski. Ponoć inni pośrednicy przywozili dziewczyny i znikali. Z tą
      agencją nawet na święta utrzymuję miły kontakt. Pieniędzy za swoje usługi nie
      pobierali od hostess tylko od pracodawców. Napisali do mnie zwrotny mail i
      zaprosili na spotkanie. Nie owijali w bawełnę o jaką pracę chodzi i chyba to
      spodobało mi się najbardziej. Przeszłam szkolenie z zasad jakie obowiązują we
      włoskich klubach i z asertywności. Z tą u mnie najgorzej więc się przydało. Nie
      znałam wcześniej włoskiego ale troszkę angielskiego się przydało. Włoskiego
      komunikatywnego nauczyłam się w dwa tygodnie. Włosi lubią uczyć (i pouczać). No
      i jest to dobry pretekst do kontaktu z klientem. Na czym polega ta praca? Na
      towarzystwie dla klienta który przychodzi do klubu i oferowaniu mu drinków
      które lokal ma w karcie. Żadnego „podwójnego dna”. Praca od 22.00 do 04.00.
      Pracowały ze mną hostessy z tej samej agencji. W sumie było nas 6 w tym samym
      klubie (Viareggio). Miałam kontakt z polską rezydentką Haydy we Włoszech i z
      innym dziewczynami pracującymi w klubach na terenie Toskanii zarówno przez tą
      samą agencję jak i bez agenta. Służę ew. kontaktami z nimi. Mieszkałyśmy w
      niezłych warunkach ale mieszkanie nie miało klimatyzacji. Przy zamkniętych
      okiennicach dało się wytrzymać bo od morza czuć było zawsze przyjemną bryzę.
      Zarobiłam ok. 1000 euro. Nigdzie tyle by mi nie zapłacili za uśmiech i
      elegancki wygląd. Jedzenie we własnym zakresie. Zakupy wspólnie robione zawsze
      były tańsze. Podstawowe wady to: nocna praca czyli zamiana dnia z nocą; włoska
      natura klientów, objawiająca się zazwyczaj miłymi zalotami, rzadziej niemiłymi
      ale to kwestia odporności hostessy i kultury odmawiania propozycjom
      matrymonialnym lub towarzyskim (ale w końcu w Polsce też się to zdarza); jest
      też coś takiego jak „syndrom pierwszego dnia” – hostessa w Polsce ma stałą
      stawkę godzinową „czy się śpi, czy się leży...” a we Włoszech trzeba być
      aktywnym i problemy osobiste zostawić na progu klubu, jeśli chce się utrzymać w
      tej pracy; co do dwuznaczności pracy w klubie to powiem tylko, że wiele zależy
      od lokalu i agenta, który zawsze może (jak zechce) dyscyplinować szefa lokalu
      co do doboru klientów jakich się wpuszcza – ja trafiłam nieźle ale wiem że w
      innych lokalach kiedyś bywało różnie; teraz Polki mają markę (i Unię) a jak
      mają też dobrego agenta i trzymają się zasad, które wpajano nam na szkoleniu to
      wracają całe i zdrowe oraz „zarobione". Większość hostess wraca do tej pracy bo
      takich pieniędzy (najlepsze zarabiają nawet 2000 euro) nigdzie nie zarobią.
      Taki wyjazd (minimum na 2 m-ce) polecam dziewczynom nie mającym zobowiązań
      prywatnych, zawodowych lub edukacyjnych (chyba że studentka na wakacje); niech
      znajdą sobie dobrą, sprawdzoną agencję i niech się uzbroją w podstawy j.
      włoskiego (poziom rozmówek) oraz we wiarę w siebie. Reszta jest prosta. Acha,
      na koniec prośba: ludziska, nie gadajcie głupot póki nie sprawdzicie tematu, bo
      dla wielu młodych dziewczyn jest to zwyczajnie jedyna szansa na "odbicie się od
      dna". Pozdrówka. Ivo
      • Gość: sixsigma Re: Hostessa we Włoszech??? IP: 5.5R6D* / *.saix.net 18.05.05, 09:54
        i o czy z takim klientem rozmawiasz jezeli jak to mowisz wystarczy znac jezyk na
        poziomie rozmowek? jak go zabawiasz???? Chyba jedynie o pogodzie mowisz albo sie
        patrzy na tego klienta jak wol w namalowane wrota.....na jakiekolwiek inne
        tematy nie bedziesz w stanie zdania sklecic, wiec jezeli nie rozmowa to innymi
        'rozrywkami' musisz kilenta zabawic.... i nie mow bzdur ze w 2 tygodnie nauczysz
        sie komunikatywnego wloskiego!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka