mrozosia
26.01.10, 02:58
Przedstawia Pan ciekawa opinie. Filmu J. Borcucha jeszcze nie widzialam, ale z checia zobacze (pomimo landrynkowosci) i sama ocenie.
Rzeczywiscie tamte czasy z "grzecznoscia" sie nie kojarza. Pamietam koncerty z krojeniem i flaszka w tle. Swiat byl brutalny a jezyk brudny i mocno zbluzgany. Idee i spojrzenie na swiat ciemne.
Niestety teraz wszystko musi tryskac szczesciem , optymizmem i sztucznoscia niczym z telenoweli. Wszyscy mamy byc tacy grzeczni, ladnie ubrani i poukladani... Mowia, ze mlodzi ludzie sie juz nie buntuja, bo nie ma po co. A bunt powoduje zaprzeczenie oraz zastanowienie nad istniejacym stanem rzeczy, bunt prowokuje do przemyslen i wyrazenia wlasnej opinii.
Jesli historia w filmie rzeczywiscie jest mocno zlukrowana to szkoda, bo mialam nadzieje, ze bedzie to prawdziwy film o punkowych czasach.
Coz, jak obejrzymy to ocenimy.