Dodaj do ulubionych

Populizmy raczej nie wygrają

18.02.10, 09:46
Problemem jest, co to jest ten populizm?

I czy rzeczywiście, ów populizm, jakkolwiek definiowany, jest
najawiększym zagrożeniem dla demokracji?


Co do pierwszego pytania. Obiecywanie ludziom wszystkiego czego
chcą, 3 milionów mieszkań, cudu gospodarczego, dywidendy dla kazdego
obywatela z ropy i gazu, jest niby populizmem, tylko że tak
postępują dziś wszystkie partie; od Polski do Argentyny i od Wysp
Kergulena po Kanadę, kazdy polityk i partia, składa setki
nierealnych obietnic, o których dobrze wie, że nigdy nie zostaną
spełnione. Ten populizm, jest już integralną częścią tzw demokracji
liberalnej. Populizm w stylu Chaveza, nie grozi, PÓKI CO, Europie,
ze względu na kompletnie inną strukturę społeczną.

Ale faktem jest, że współczesny kapitalizm tworzy już inne
społeczeństwo niż w dekadach powojennych. Tworzy zbyt duże różnice,
mnóstwo tzw pracujących na pełny etat biedaków, kopie przepaści
między garścią oligarchó i menadżerów, słabnącą klasą średnią i
dołem społeczeństwa, gwałtownie się wszedzie powiekszającym.
Naturalnym odruchem jest dążenie ludzi, pamiętającyh, lub znających
z opowieści rodziców, kapitalizm lat 50-tych czy 60-tych, do poprawy
swojej sytuacji. Ci ludzi chcą, np w Polsce, podnoszenia płacy
minimalnej w sposób nie symboliczny, lecz radykalny. Nazywa się tego
typu żądania, dość powszechnie, populizmem. Ale czy żądanie
człowieka, pracującego na pełny etat, a mającego pustą lodówkę, pod
koniec miesiąca, aby jego płaca, pozwalała mu utrzymac rodzinę,
można nazwać populizmem? Moim lorteowym zdaniem, nie.

I tu przejdę do drugiego pytania. To nie tzw "populizm" jest
największym zagrożeniem dla demokracji. Jest nim nowy rodzaj
kapitalizmu, z potężnymi korporacjami, kontrolującymi media. Dzięki
tym mediom, regularnie płucze się ludziom umysły, że jakakolwiek
ingerencja państwa w gospodarkę jest be, ale wystarczy kryzys, by te
same media, przekonywały o koniecznoiści pakowania bilionów w
korporacje. Ten nowy kapitalizm, nie mając już wroga w postaci
komunizmu, nie ma żadnej motywacji do dbania o pracownika najemnego
i przydusza go do gleby coraz bardziej. Trwająca w Polsce nagonka na
związki zawodowe, jest tego najlepszym przykładem. Jednocześnie
korporacje likwidują firmy małej i średniej wielkości, czego handel
jest najlepszym przykładem.

Dość zatem paplania o wrednym nacjonalistycznym populiźmie, który
jest regularnym strachem na korytarzach Czerskiej, tylko jakoś
trudno go odnaleźc w rzeczywistości. Zacznijmy raczej dyskutować,
jak tworzyć społeczeństwo, a jakże, z ludźmi zarabiającymi różnie, z
klasami społecznymi, z milionerami i biedakami, ale bez tych
przepaści jakie szybko się pogłębiają. Jak zawrócić kapitalizm na
tory lat powojennych, gdy był użytecznym systemem gospodarczym dla
wszystkich, a nie tylko dla wybranych.
Obserwuj wątek
    • oliwia.anna.majewska Napisałem o nagonce na związki zawodowe, i 18.02.10, 12:48
      oto kolejny tekst GW, tym razem cyngielka Wielowiejska dała głos o
      wrednych związkach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka