Dodaj do ulubionych

Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie sklepy

22.02.10, 08:09
dobrze brzmi przed wyborami, ze te wstretne markety sprzedaja 3 razy drozej od
ceny sprzedazy rolnika.

tylko rolnika nie dotyczy :

zus
podatek dochodowy
podatek vat
inspekcja pracy
sanepid
straz pozarna
skladki na pefron
chorobowe wyplacane niesolidnym pracownikom
kradzieze w sklepie
itp.


jak pan minister taki madry to niech zaklada z rolnmikami siec sklepo U CHLOPA
, zobaczymy jak beda mieli tanio.
Obserwuj wątek
    • oliwia.anna.majewska Megakorporacje kontra polski biznes. 22.02.10, 08:16
      Taki jest ten spór, można jeszcze do niego dodać rolnika, któremu
      płaci się groszem i konsumenta, który kupuje owo niby-piwo.

      Nie chodzi tu o wyrugowanie z Polski kapitalizmu - TEGO NIKT NIE
      CHCE! Chodzi tylko o wytyczenie pewnychy reguł, na przykład tych
      istniejącyh na Węgrzech.
      • rechott Re: Megakorporacje kontra polski biznes. 22.02.10, 08:19
        A jak jest na Węgrzech?
      • geckoon Re: Megakorporacje kontra polski biznes. 22.02.10, 11:12
        mozna dodac do takiego sporu co tylko sie chce,

        konsumenta prosze w to nie mieszac bo ma wybor i nie musi kupowac niby piwa w sieci.

        Reguly sa takie ze jesli mamy jeszcze ochlapy wolnego wynku to niech sobie
        producenci z sieciami robia co chca i rozliczaja sie dowolnie, to ich sprawa i
        nikt ich do nieczego nie zmusza. Jesli tylko moge unikam sieci bo zakupy tam sie
        srednio oplacaja, jesli w ogole.

        A jesli na wegrzech jest utopia to moze wszyscy niezadowoleni sie tam przeniosa
        ... nawet paszportu nie trzeba.
    • kmieciuz A ja czegoś nie rozumiem... 22.02.10, 08:29
      W mojej branży także słyszałem o pułkowych, odroczeniach płatności i składkach
      na gazetkę z marketu. Dlatego nawet nie próbowałem "wejść" na markety. Mój
      towar ma dobrą jakość i jeżeli ktoś próbuje targować się o cenę to zostaje
      zabity śmiechem. Za pułkowe, inne ukryte opłaty i zarzynające marże
      odpowiedzialni są sami producenci, którzy zamiast zrzeszyć się i dogadać, co
      do taktyki wobec marketów, nawzajem się podkupują.

      Przykład piwa pokazuje równanie w dół małych browarów. A ja się pytam czemu
      producent piwa, posiadając jak mniemam bardzo dobrą jakościowo procedurę
      warzenia, startuje w przetargu na piwo za 1,50? Niech zrobi piwo > 4 zł -
      kupiec się znajdzie, gdyż wiem że sporo osób ma już dosyć masowej lury
      produkowanej przez koncerny. Do piwa za 1,5 kupuję się chińską technologię a
      składniki sprowadza w kwasoodpornych beczkach. Jeżeli trzeba będzie to można
      zrobić piwo za 0,50 zł :)
      • terion Re: A ja czegoś nie rozumiem... 22.02.10, 09:15
        > Niech zrobi piwo > 4 zł - kupiec się znajdzie, gdyż wiem że sporo osób ma już dosyć masowej lury produkowanej przez koncerny.

        Żeby sprzedac piwo za 3-4 zł trzeba wydać dziesiątki milionów na marketing, tak jak robią to "duże" browary. I nie licz, że koszt produkcji różni się jakoś znacząco od tych bezmarkowych, bo to taka piwna CocaCola, płacisz głównie za reklamę.

        Piwo powyżej 4 zł to już nisza tak wąska, że z tego nie idzie wyżyć na masowa skalę. Prawdziwy konsument to gośc który walnie 6 "mocnych" pod rząd, a nie zblazowana "warsiawka" (stan umysłu, nie adres) która posączy jedno, zwykle w knajpie i tylko jeśli ma "trendy" naklejkę.

        > Do piwa za 1,5 kupuję się chińską technologię

        Dokładnie odwrotnie :-)
        • kmieciuz Re: A ja czegoś nie rozumiem... 22.02.10, 09:59
          Czyli rozwiązanie jest jedno - a właściwie dwa. Albo zastanowić się nad
          strategią albo zmienić branże. Żyjemy w czasach kapitalizmu (i nie mówcie, że
          drapieżnego - drapieżny to był w XIX wieku) i trzeba sobie radzić.

          Zajmuję się handlem międzynarodowym (polecam Alibaba.com) i widzę, że
          praktycznie wszędzie można sprzedać wszystko. Trzeba tylko mieć trochę więcej
          wyobraźni a nie oczekiwać, że coś samo się zmieni. Czasami aż dziw bierze jakie
          rzeczy można sprzedać. Nie przekona mnie więc ten, kto uważa że dobre tradycyjne
          polskie piwo > 4 czy tam 6 zł jest niesprzedawalne.

          Swoją drogą interesujący jest casus bodajże Chivasa. Dobrych kilka lat temu była
          to podrzędna whisky - gdzieś w okolicach Passporta. Wystarczyło jednak mocno
          podnieść cenę, a ludzie uznali tą whisky za produkt luksusowy.

          K.
          • luxie Re: A ja czegoś nie rozumiem... 22.02.10, 12:44
            > Swoją drogą interesujący jest casus bodajże Chivasa. Dobrych kilka lat temu był
            > a
            > to podrzędna whisky - gdzieś w okolicach Passporta. Wystarczyło jednak mocno
            > podnieść cenę, a ludzie uznali tą whisky za produkt luksusowy.

            Masz rację. Dostałem jakiś czas temu Chivasa w prezencie i nie znając wcześniej
            jego smaku nastawiłem się na coś co najmniej średnio smacznego. W efekcie
            okazało się, że ten "napój" ma więcej wspólnego ze środkami czystości do kibelka
            niż z dobrą whisky.

            Co do piwa za 6PLN jako nie sprzedawalnego ze względu na konkurencję piwa za
            1.50PLN to w sumie można to potraktować jako niezmiernie smutną informację.
            Jesteśmy biednym krajem i popyt na lepszą jakość to może rzeczywiście nisza dla
            największych aglomeracji (np. Warszawa).

            SL
            • geckoon Re: A ja czegoś nie rozumiem... 22.02.10, 14:54
              mysle ze to dobrze ze sa piwa po 1.50 i takie po 30zl za butelke.

              kazdy znajdzie cos dla siebie, a nie kazdemu musi smakowac to za 30, swoja droga
              bywaja badziewne w smaku ... no ale nie jestem piwoszem "zawodowym", wiec penwie
              sie nie znam
              Za to nie kupuje zadnych popularnych marek bo one sie niczym prawie nie roznia,
              mam kilka niszowych ulubionych ktorych cena wcale nie przeraza a smak mi bardzo
              odpowiada, i tu jest sedno tych wszystkich roznorodnosci, jesli komus odpowiada
              piwo za 1.50 to wszsytko jest OK. jesli kogos nie stac na piwo za 3zl dziennie
              to zawsze moze pic co drugi dzien.

        • zdzisiek66 Re: A ja czegoś nie rozumiem... 22.02.10, 09:59
          > Żeby sprzedac piwo za 3-4 zł trzeba wydać dziesiątki milionów na marketing,
          tak jak robią to "duże" browary.


          Ciekawe :) Taki np. Browar Ciechanów na pewno nie wydał dziesiątek milionów na
          marketing. Cała firma chyba nawet w całości nie jest tyle warta. A sprzedaje
          piwa po 4 zł i finansowo ma się coraz lepiej.

          > Piwo powyżej 4 zł to już nisza tak wąska, że z tego nie idzie wyżyć na masowa
          skalę


          Może podasz przykład jakiejkolwiek niszy, z której można wyżyć na masową
          skalę?
          :)

          Prawdziwy konsument to gośc który walnie 6 "mocnych" pod rząd, a nie zblazowana
          "warsiawka" (stan umysłu, nie adres) która posączy jedno,

          No to muszę cię zmartwić, bo taki konsument nie utrzyma zbyt długo pracy, a z
          żebrania i zasiłku nie wystarczy mu już na 6 piw codziennie, przerzuci się
          raczej na czystą i jabole.
          Pozdrowienia od zblazowanego warsiawiaka :)
          • pewienlekarz Re: A ja czegoś nie rozumiem... 22.02.10, 10:32
            > Ciekawe :) Taki np. Browar Ciechanów na pewno nie wydał dziesiątek milionów na
            > marketing. Cała firma chyba nawet w całości nie jest tyle warta. A sprzedaje
            > piwa po 4 zł i finansowo ma się coraz lepiej.

            Dokładnie :) Co więcej, już od pewnego czasu nie jest to piwo niszowe i co mnie
            cieszy, mimo coraz większej popularnosci trzyma swój poziom. Życzę tego innym
            małym browarom, bo naprawdę jest ich sporo.
          • panbramkarz Re: A ja czegoś nie rozumiem... 22.02.10, 13:37
            No a mimo ze Ciechanow to niecale 100 km od wawy w wawie trudno sie
            tego piwa napic. Z tym ze szokuje mnie cena 4 zyla takie wysokie
            koszty transportu? w Ciechanowie jest ponizej 3 zyla.
            • geckoon Re: A ja czegoś nie rozumiem... 22.02.10, 14:57
              to chyba od miasta zalezy , nie ?

              Ciechan w lodzi jest miedzy 2.50 a 3.50
              miodowy minimum 3.50

              jak za takie piwo to cena jest rewelacyjna i zalezna od miejsca gdzie sie je
              sprzedaje a nie od odleglosci ... bo to zaden dystans 100 czy 200 km
              • pewienlekarz Re: A ja czegoś nie rozumiem... 22.02.10, 15:12
                Ciechana w Warszawie też można kupic za 3 złote z groszami w zwykłym sklepie, a
                można i za 6 (w jakims szpanerskim ze zdrową żywnoscią).
                • naczelny_troll_forum Re: A ja czegoś nie rozumiem... 22.02.10, 16:25
                  pewienlekarz napisał:

                  > Ciechana w Warszawie też można kupic za 3 złote z groszami w zwykłym sklepie, a
                  > można i za 6 (w jakims szpanerskim ze zdrową żywnoscią).

                  Na Rudnickiego obok żeleźniaka zielony Ciechan jest po 3 zł do kupienia w każdej
                  chwili :) W podobnej cenie można kupić w Carrefourze Bemowo (jak się akurat
                  trafi na dostawę)
      • and-j1 Re: PSL rozpoczyna kampanię wyborczą 22.02.10, 17:37
        kmieciuz napisał:

        > W mojej branży także słyszałem o pułkowych, odroczeniach płatności i składkach
        > na gazetkę z marketu. Dlatego nawet nie próbowałem "wejść" na markety. Mój
        > towar ma dobrą jakość i jeżeli ktoś próbuje targować się o cenę to zostaje
        > zabity śmiechem. Za pułkowe, inne ukryte opłaty i zarzynające marże
        > odpowiedzialni są sami producenci, którzy zamiast zrzeszyć się i dogadać, co
        > do taktyki wobec marketów, nawzajem się podkupują.
        >
        > Przykład piwa pokazuje równanie w dół małych browarów. A ja się pytam czemu
        > producent piwa, posiadając jak mniemam bardzo dobrą jakościowo procedurę
        > warzenia, startuje w przetargu na piwo za 1,50? Niech zrobi piwo > 4 zł -
        > kupiec się znajdzie, gdyż wiem że sporo osób ma już dosyć masowej lury
        > produkowanej przez koncerny. Do piwa za 1,5 kupuję się chińską technologię a
        > składniki sprowadza w kwasoodpornych beczkach. Jeżeli trzeba będzie to można
        > zrobić piwo za 0,50 zł :)
      • cehaem Re: A ja czegoś nie rozumiem... 22.02.10, 23:28
        > Przykład piwa pokazuje równanie w dół małych browarów. A ja się pytam czemu
        > producent piwa, posiadając jak mniemam bardzo dobrą jakościowo procedurę
        > warzenia, startuje w przetargu na piwo za 1,50? Niech zrobi piwo > 4 zł -
        > kupiec się znajdzie, gdyż wiem że sporo osób ma już dosyć masowej lury
        > produkowanej przez koncerny. Do piwa za 1,5 kupuję się chińską technologię a
        > składniki sprowadza w kwasoodpornych beczkach. Jeżeli trzeba będzie to można
        > zrobić piwo za 0,50 zł :)

        To stworz sobie siec dystrybucji i rozreklamuj swoje piwo nawet na regionalnym
        polskim rynku, gdzie liczy sie reklama i rozpoznawalnosc marki, a nie jakosc.
        Pewien browar ze Lwowka Sl. mial wspanialy produkt i padl. Pewnien panstwowy
        browar z Czarnkowa ma wspanialy produkt, jaka-taka siec dystrybucji, i broni sie
        zarowno przed zamknieciem, jak i przed przejeciem przez koncern, ktory go
        rowniez zamknie. Pewnien browar w Grodzisku mial produkt o dobrej jakosci i z
        tradycja. Najpierw go kupil a potem zarznal koncern.

        O komercyjnym warzeniu piwa masz tyle pojecia, co krowa o lotach w kosmos.
    • vontomke komuna wraca i PO na to pozwala 22.02.10, 08:42
      Dziennikarz też niezbyt rozgarnięty

      "Jedno z całą pewnością IRCH-ę różni od zespołu ministra Marka Sawickiego -
      cel. Socjalistyczna IRCH-a miała walczyć ze spekulacją towarem. Zespół walczyć
      będzie ze spekulacją sklepów."

      To mniej więcej tak samo jakby napisać

      "...miała walczyć ze spekulacją akcjami. Zespół walczyć będzie ze spekulacją
      maklerów"
    • blaze_0 Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 08:48
      Rolnik płaci KRUS (wiem, że mniej, ale płaci, no aco ciekawe, żeby nie było z
      roku na rok do KRUS-u rząd dokłada coraz mniej w przeciwieństwie niż do ZUS, po
      za tym niektórzy rolnicy płacą ZUS)
      Podatku dochodowego jako tako nie ma, rolnik płaci podatek od posiadanej ziemi.
      Podatek VAT płaci każdy rolnik (obecnie rolnicy dzielą się na dwie grupy tzw.
      VATowców i rolników ryczałtowych) Vatowiec musi wystawiać faktury itd.
      gospodarstwo pracuje praktycznie jako firma, rolnik zryczałtowany otrzymuje
      faktury VAT RR na podstawie których stawka VAT, którą otrzymuje rolnik z
      powrotem to 5%, z tym że dotyczy to części produktów kupowanych tylko na
      działalność rolniczą, za resztę produktów obowiązują normalne ustawowe stawki.
      Inspekcja pracy nie dotyczy rolnika ma na karku Ochronę środowiska, ARiMR,
      Inspekcje weterynaryjną.
      Część rolników ma kontrole z sanepidu np. jeśli zajmują się kiszeniem kapusty.
      Rolnik w każdym pojeździe powinien mieć odpowiednie wyposażenie ppoż tu nie ma
      dla nikogo wyjątku, no a przepisy ppoż też obowiązują tyle że dotyczą
      składowania nawozów, paliw, słomy itd. Jeśli nie spełnisz warunków to w
      przypadku pożaru nici z odszkodowania ( a spora część płodów rolnych i środków
      do produkcji to środki łatwopalne)
      Rolnik nie płaci na PFRON bo osoby niepełnosprawne nie mają szans na pracę w
      rolnictwie i rolnik w przypadku kalectwa otrzymuje rentę inwalidzką.
      Chorobowe jakie otrzymuje rolnik to 8 zł na dzień, za te 8 zł ma nająć
      pracowników do pracy w gospodarstwie, oraz utrzymać siebie i kupić leki.
      Kradzież z gospodarstw się zdarzają i to nie rzadko (kradzieże płodów rolnych z
      pól, magazynów, miejsc magazynowania, kradzieże maszyn rolniczych lub ich elementów)

      Dla przykładu obecnie rolnik w Wielkopolsce za kg żywca wieprzowego dostaje 3,7
      zł, co przy świni 100 kg daje 370 zł za świniaka, koszt przerobienia go na
      gotowy produkt to max. 200 zł, co w efekcie kosztuje masarnie ok 4,7 za każdy
      kilogram przerobionej świni(mięsa z przyprawami, bez dodatków otrąb,
      nastrzykiwanego wodą itd). No a ty jakie mięso wieprzowe kupisz za 5 zł za
      kg?(Parówki się nie liczą, bo jak mówią sami rzeźnicy: jesteśmy w stanie zrobić
      dobrą parówkę bez mięsa)
      • terion Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 09:18
        > No a ty jakie mięso wieprzowe kupisz za 5 zł za kg?

        Widziałeś kiedyś świnię składającą się z samej szynki? :-) Bo kości to nawet za mniej niż 5 zł kupisz. Poza tym skoro jest tak tanio, to dlaczego kiełbasa z wędzarni od chłopa tania wcale nie jest?
        • blaze_0 Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 09:40
          To zależy czy en chłop jest uczciwy, no i też od zasad wolnego rynku, który w
          Polsce funkcjonuje w myśl zasady jeśli inni sprzedają drogo, to dlaczego ja mam
          taniej. Kości może kupisz za mniej niż 5zł za kilo, ale kości to w takiej świni
          to około 7 kg. No, od tego należy jeszcze odliczyć 3kg innych odpadów (skóra,
          szczecina).
          No a twierdzisz, że wieprzowina jest taka tania tzn. ceny oscylują w okolicach 5
          zł jeśli cię dobrze zrozumiałem, to w jednej z gazetek promocyjnych marketów
          znajdziesz m.in łopatka wieprzową po 7,99, szynkę prasowaną 11 zł, boczek 16 zł,
          kiełbasę podwawelską 9,99. Z kolei inny market oferuje w promocji szynka 16 zł,
          schab 13,99, żeberka 9,99. No a swoją drogą rolnik jeśli nie ma zarejestrowanej
          firmy to wyrobów mięsnych nie powinien ci sprzedać bo we własnym gospodarstwie
          ubój jest dozwolony, ale tylko na własny użytek, a taka sprzedaż podrobów
          powinna podlega kontroli sanepidu itd., no ale legalnie rolnik może sprzedać ci
          całą żywą świnię, a co z nią zrobisz to już twoja sprawa. Z drugiej strony jak u
          rolnika kiełbasa składająca się z mięsa i przypraw bez innych dodatków jest ci
          za droga to kupuj w sklepie i tyle, ale nikt ci tak naprawdę nie zagwarantuje co
          tak naprawdę jesz.
          • comrade Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 09:59
            5-6 zł u rzeźnika zmieniające się na 10 zł w sklepie jest jeszcze moim zdaniem
            akceptowalne. Przecież dochodzi koszt transportu, magazynowania, energii,
            wynajmu pomieszczenia, pracy a na sam koniec sklep też chce zarobić.

            Ja podam inny przykład: same składniki do jednej dużej pizzy (ser, szynka,
            pieczarki + rzeczy na ciasto) kosztują może z 5-6 zł. Pizzę wyrabia się na
            miejscu i serwuje od razu a taka pizza kosztuje zwykle >20 zł. No i czemu nikt
            się nie oburza, inspekcji nie wprowadza, kontroli nie nasyła?

            W restauracjach tak samo! Kotlet którego cena jest w SKLEPIE 3zł kosztuje 10-15
            zł. No i znów - możemy się oburzać że za zwykłe usmazenie, podanie, posprzątanie
            i umycie talerza restauracja liczy 300% narzutu!
            • blaze_0 Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 12:43
              Tak, ale cena w sklepie utrzymuje się przez cały miesiąc na poziomie 10 zł, a
              cena świń zmienia się w tym czasie 5 razy i to najczęściej wędrując w dół, potem
              nagle znowu skacze, a potem spada, to boli najbardziej, no a w sklepie cena na
              mięso rzadko spada, a częściej rośnie.
              • comrade Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 17:25

                > Tak, ale cena w sklepie utrzymuje się przez cały miesiąc na poziomie 10 zł, a
                > cena świń zmienia się w tym czasie 5 razy i to najczęściej wędrując w dół, pote
                > m
                > nagle znowu skacze, a potem spada, to boli najbardziej, no a w sklepie cena na
                > mięso rzadko spada, a częściej rośnie.

                Gdybym był producentem świń to kupowałbym kontrakty terminowe na dostawę świń
                (nie wiem czy jest coś takiego? ale powinno być, skoro są na soję czy kukurydze)
                - to załatwia ruchy cen!
            • cehaem Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 23:45
              > Ja podam inny przykład: same składniki do jednej dużej pizzy (ser, szynka,
              > pieczarki + rzeczy na ciasto) kosztują może z 5-6 zł. Pizzę wyrabia się na
              > miejscu i serwuje od razu a taka pizza kosztuje zwykle >20 zł.

              Wartosc skladnikow przecietnej pizzy margharita w pizzeri to moze 2 zlote. Wyrob
              seropodobny i najgorzej jakosci salami is the trick. Pizze, jaka ja w domu
              upieke za 6 zlotych (lacznie z horendalna cena za gaz, bo piekarnik trzeba
              rozgrzac do bialosci), to w pizzerii kupisz za 35plus.
        • panbramkarz Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 13:39
          terion napisał:

          > > No a ty jakie mięso wieprzowe kupisz za 5 zł za kg?
          >
          > Widziałeś kiedyś świnię składającą się z samej szynki? :-) Bo
          kości to nawet za
          > mniej niż 5 zł kupisz. Poza tym skoro jest tak tanio, to dlaczego
          kiełbasa z w
          > ędzarni od chłopa tania wcale nie jest?

          Bo w kilogramie kielbasy od chlopa jest kilogram kielbasy .... a ile
          jest kielbasy (miesa) w kielbasie z supermarketu?
      • ohot Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 09:43
        "Rolnik płaci KRUS (wiem, że mniej, ale płaci, no a co ciekawe, żeby nie było z
        roku na rok do KRUS-u rząd dokłada coraz mniej w przeciwieństwie niż do ZUS, po
        za tym niektórzy rolnicy płacą ZUS)"

        Mylisz się rolników w KRUS coraz mniej, a dopłata coraz większa.
        www.krus.gov.pl/krus/krus-w-liczbach/ - ostatni link
        Jeden ubezpieczony w KRUS kosztuje budżet czyli nas wszystkich tyle co trzech z ZUS.
    • rabbinhood popieram 22.02.10, 08:51
      Wiele z postulatów ma swoje uzasadnienie i rzeczywiście trzeba coś z tym
      zrobić, problem tylko polega na tym czy Pawlak reprezentuje klientów czy
      producentów? Prawo powinno zabezpieczać interesy wszystkich 3 stron
      klient-producent-handel. Obecnie duży handel robi co chce i nikt mu nie patrzy
      na ręce, należy to ukrócić, co nie znaczy że można działać zbyt restrykcyjnie.
    • wedry Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie sklepy 22.02.10, 08:51
      Całe szczęście że są hipermarkety, bo ceny w normalnych sklepach i bazarkach
      to dopiero ździerstwo.
      A to że marże za wysokie? A gdzie są niskie? Na ciuchy to min. 100%.
      • pewienlekarz Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 10:39
        Pytanie tylko (pytam, bo nie znam się na ekonomii), jak zmniejszanie ilosci
        małych sklepików wpływa na kondycję naszej gospodarki. Wiadomo, że pracownik
        marketu zarabia grosze, czy on z tymi groszami chętnie pójdzie do lokalnego
        warsztatu, apteki, lekarza czy innej lokalnej firmy? Czy nie jest to tak, że
        coraz więcej kasy zostaje w kieszeni koncernów, które to koncerny mogą dzięki
        temu pozwolic sobie na kolejne obniżanie cen itd a coraz mniej pieniędzy
        przepływa między małymi i srednimi firmami?
        • terion Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 14:10
          > Wiadomo, że pracownik marketu zarabia grosze, czy on z tymi groszami chętnie pójdzie do lokalnego warsztatu, apteki, lekarza czy innej lokalnej firmy?

          Czy pani na kasie w małym sklepie zarabia jakoś szczególnie więcej niż w supermarkecie?

          > Czy nie jest to tak, że coraz więcej kasy zostaje w kieszeni koncernów, które to koncerny mogą dzięki temu pozwolic sobie na kolejne obniżanie cen itd a coraz mniej pieniędzy przepływa między małymi i średnimi firmami?

          Może i tak, ale czynnikiem jest również ilośc kasy jaka przepływa między mną a sklepem (czyt. cena). Ciężko wytłumaczyć konsumentowi, że wyższe ceny są dla jego dobra. Handel masowy i wielkopowierzchniwoy JEST tańszy również z powodu łatwiejszej logistyki i niższych kosztów stałych (na jednostkę obrotu oczywiście) i to jest czynnik obiektywny, naturalny i korzystny dla konsumenta.
          • pewienlekarz Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 14:34
            > Czy pani na kasie w małym sklepie zarabia jakoś szczególnie więcej niż w superm
            > arkecie?

            Pewnie szczególnie więcej nie, ale własciciel sklepu zarabia więcej na pewno. A
            włascicieli takich sklepow jest więcej niż supermarketów. Co do korzysci
            (bezposredniej) dla konsumenta i jej powodów nie mam wątpliwosci. Co do korzysci
            posredniej już mam, stąd moje pytanie (bez tezy, bo jak wspominałem nie mam
            wiedzy ekonomicznej). Ale może taka właśnie strata posrednia ponoszona ogólnie
            przez społeczeństwo (jeśli w ogole ta strata istnieje) jest dobrym powodem aby
            zapewnic uczciwa konkurencje ze sklepami wielkopowierzchniowymi sklepom tradycyjnym?
            • darr.darek Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 15:52
              pewienlekarz napisał:
              >ale własciciel sklepu zarabia więcej na pewno. A
              >włascicieli takich sklepow jest więcej niż supermarketów. Co do korzysci
              >(bezposredniej) dla konsumenta i jej powodów nie mam wątpliwosci. Co do
              >korzysci posredniej już mam, stąd moje pytanie (bez tezy, bo jak
              >wspominałem nie mam wiedzy ekonomicznej)

              Docenić można, że tak szczerze zastrzegasz, że nie stawiasz tez z braku wiedzy
              ekonomicznej, lecz jedynie zadajesz pytania.
              Krótko ? Liczy się wydajność pracy w każdym biznesie. Małe sklepy wraz z
              nadmiernie wydłużonym łańcuchem logistycznym są mniej efektywne, bo działać
              muszą na kilkukrotnie wyższym narzucie dając w efekcie niższą jakość obsługi (ja
              straciłbym kupując tylko w małych sklepach, bo mały wybór i wczesne zamykanie
              sklepów byłoby dla mnie przekleństwem. O marży nie wspominając).

              Analogicznie, można by psioczyć, że globalne wprowadzanie kombajnów zbożowych i
              mechanizacji rolnictwa powoduje złe skutki "straszliwego" potaniania żywności
              (nigdy tak nie było, że na równowartość zboża na ROCZNY wypiek chleba dla całej
              rodziny zwykły Polak musi pracować zaledwie dwa dni w roku, a Francuz zaledwie
              niecały jeden dzień). Czyż nie lepiej byłoby jak w Afryce, gdzie niemal nikt nie
              sprowadza maszyn rolniczych i są setki milionów "bogatszych" przedsiębiorców
              rolnych ?

              Analogicznie w każdej branży ! Po co te masówki produkcji butów czy odkurzaczy ?
              Zwykły szewc czy elektryk po szkole zawodowej składałby cierpliwie swój wyrób i
              biorąc kilkukrotną pensję za żmudnie wykonane rękodzieło miałby po tej szkole
              zawodowej pewny fach, nie musząc starać się o pracę jakiegoś tam technologa czy
              pracownika linii produkcyjnej wypluwającej setki czy tysiące sztuk produktu co
              godzinę.
              Przecież podobnie jest z lekarzami !
              Tysiące lat temu wypełnienie zęba ceramiką to było rękodzieło godne mistrza, na
              które stać było tylko faraonów lub najbogatszych notabli. Ówczesny dentysta nie
              ostawiał masówki na podsuwanych mu co kilkanaście lat coraz to nowocześniejszych
              "rozwiązaniach branżowych". Zamiast tego, zaleczył jednego zęba faraona i przez
              rok utrzymywał rodzinę i swoje sługi czarując co tydzień nad pozostałymi
              zdrowymi zębami faraona.




              • pewienlekarz Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 21:27
                Ok, faktycznie, nie zastanowiłem się nad tym tak z perspektywy historii, dzięki
                za odpowiedź, analogia jest oczywista. :)

                Nasuwa mi się tylko parę wniosków/pytań:

                Coraz mniej osób zajmuje się produkowaniem i usługami, coraz więcej
                nadzorowaniem i reklamami. Jako laika często zastanawia mnie ilość menadżerów,
                doradców, analityków, prawników, maklerów, reklamodawców i ich współpracowników,
                którzy zastanawiają się jak ze złotówki zrobić trzy w stosunku do ilości osób,
                które można powiedzieć fizycznie produkują tą złotówkę (chociaż nie mówię tu
                tylko o pracownikach fizycznych). Zastanawiają mnie dwie rzeczy: czy nie jest to
                (czasem) poszukiwanie na siłę nowych zawodów w związku z tym, że pracy dla tych
                faktycznych wytwórców jest coraz mniej, oraz czy istnieje jakiś kres, proporcja
                kadry logistyczno-finansowej do kadry wytwórczej, który to kres spowoduje jakąś
                wyraźną reakcję rynku pracy? Może ktoś zna jakieś prace lub prognozy na ten temat?

                Albo: Czy powrócą kiedyś czasy, gdy sklep nie będzie jedynie fabryką do mielenia
                pieniędzy, a proces kupowania/sprzedawania będzie znów pewnego rodzaju rytuałem,
                gdzie klient będzie naprawdę ważną osobą? Chyba tylko tu jest luka dla małych
                sklepów obecnie. Wszak wolę iść do mojej ulubionej kawiarni, gdzie słyszę
                "cześć" i dostaję bez pytania moją ulubioną kawę, niż do sieciówki, gdzie
                codziennie obsługuje mnie kto inny.
                • darr.darek Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 23.02.10, 00:03
                  Rozdział między fizyczną pracą na wykonanie jakiegoś elementu wyrobu a
                  zaangażowaniem specjalistów w działalność pomocniczą zaistniał tak przy
                  pierwszym wspomaganiu produkcji bardziej skomplikowanymi środkami produkcji jak
                  i przy nakładach zarządczych na organizację pracy wielu pracowników.
                  Pytanie, kto bardziej "fizycznie" produkuje dany element produktu końcowego -
                  czy ten co stoi przy skomplikowanym automacie czy prasie wytłaczającej, czy
                  konserwator, który raz dziennie sprawdza wszystkie maszyny i jest najbardziej
                  upaprany smarem, czy "programator" automatów odpowiedzialny za kilkanaście
                  takich maszyn, czy informatyk nadzorujący całe oprogramowanie do maszyn i
                  odpowiedzialny za zlecanie zmian oprogramowania u "koderów", czy osoba z
                  zaopatrzenia dbająca, aby tych kilka surowców do automatów (i tysiąc innych dla
                  innych komórek) dojeżdżało zawsze na czas, czy ludzie ze sprzedaży wciąż
                  szukający nowych klientów lub choćby ci "tylko" obsługujący tysiące zamówień
                  dziennie od stałych odbiorców ? Że już nie wstawię tu dyrektora i pielęgniarki
                  zakładowej.

                  A owo oddzielenie nakładów pracy od "powszechnie" postrzegalnych efektów jest
                  najbardziej widoczne i firmach nietypowych, które produkują np. krem 50 razy
                  droższy niż podobny krem z innej firmy i np. w ... administracji publicznej.
                  Kto ze zwykłych ludzi wie, że pracownik najemny ponad dwie trzecie swojej płacy
                  rynkowej przekazuje na rózne fiskusy, zusy, vaty, akcyzy itp. narzuty podatkowe
                  ? Przecież dla zwykłego człowieka to już wkraczanie w sferę przerastających go
                  spekulacji - czy aby bez podatków płaca rynkowa nie zmniejszyłaby się ? Bo
                  przecież "kto zmusiłby pracodawcę, aby mi płacił więcej na rękę" ? Tak, tak,
                  zwykły zjadacz chleba uznaje, że ktoś chyba nadzoruje pracodawcę i nakazuje mu
                  płacić pracownikowi np. 2000zł na rękę, bo bez tego nadzoru pracodawca
                  oszwabiłby go niechybnie. Poczytaj wszystkich socjalistów z tego forum.

                  A różne opcje kupowania to standard postrzegalny od wieków, z tym, że teraz
                  więcej ludzi kupuje np. pstrąga z surówką za 20-35zł w knajpie zamiast kupić to
                  samo "niemal gotowe" w sklepie za 8zł i samemu zrobić czekając 15 minut przy
                  goracej patelni i robiąc nakład pracy wyłożenia zakupionej surówki na talerz. W
                  sklepie byłby bezosobowy choć nie w każdym - w knajpie może być "panem" lub
                  klientem-przyjacielem choć niekoniecznie w każdej.
                  Ta sama analogia w setkach różnych zakupów. Inaczej i taniej obługuje masówka a
                  inaczej niszowy biznes. Klient, który chce akurat taniej masówki nie może być
                  kierowany przymusowo tam, gdzie nie ma ochoty być inaczej obsługiwany. Gorzej,
                  gdy głupcy socjalistyczni nie rozumieją tego i chcą po swojemu regulować rynek.


    • borsuk07 skarbowka powinna pobierac od sklepow 60% dochodow 22.02.10, 08:54
      jako nadzwyczajny nieuzasadniony zysk. faktury zawieraja pozycje za co placą
      sklepy dostawcom tak wiec latwo dojsc do pozycji naruszajacych zasade
      rownosci. Ciekawe w czyje koszty wchodza pozycje dodatkowych wydatkow ktore sa
      narzucane przez sklepy. Okazuje sie przy okazji ze male sklepy korzystaja na
      wysokich cenach w duzych sklepach, chyba ze producenci jak i hurtownie
      sprzedaja im towar w innych podwyzszonych kwotach zeby pokryc sobie koszty
      wspolpracy z molochami handlowymi. A co na to urzad d/s nieuczciwej konkurencji.
      • maruda.r Re: skarbowka powinna pobierac od sklepow 60% doc 22.02.10, 12:30
        borsuk07 napisał:

        Okazuje sie przy okazji ze male sklepy korzystaja na
        > wysokich cenach w duzych sklepach, chyba ze producenci jak i hurtownie
        > sprzedaja im towar w innych podwyzszonych kwotach zeby pokryc sobie koszty
        > wspolpracy z molochami handlowymi.

        **************************

        Tak właśnie to wygląda. Producenci zostali uzależnieni przez wielkie sieci
        handlowe - aby przetrwać i mieć jakieś środki obrotowe, to muszą nieźle czesać
        tych małych. Małym nie opłaca się branie kredytu, by kupować na zapas - mogą
        więc kupować za tyle, ile odłożą z utargu. Kupując mało muszą więc mieć wyższe
        ceny, inaczej sklep trzeba będzie zamknąć.

        Innymi słowy: mały detalista nie ma większych szans. I to mimo faktu, że kupuje
        za gotówkę.

      • gandalph Dlaczego nie 100% albo 110%? 22.02.10, 17:26

    • jan12121 Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie sklepy 22.02.10, 09:17
      Ciekawe, że analizowane są koszty rolników i innych producentów, a nie widzę w
      artykule kosztów sklepów (dużych i małych).Co mi z tych procentów - 60 czy 80
      %, nie wiem, czy to pokrywa koszty...
      Jako klient patrzę na rozsądną relację jakości i ceny i akurat ja wysoko ważę
      jakość. Często jest tak, że wyższa cena powoduje niższy koszt jednostkowy,
      trzeba się przyglądać...
      Myślę, że ta Wysoka Komisja może dojść do rewolucyjnych wniosków - ano takich,
      że żadnych przekrętów nie ma.
      Albo przy znanej dociekliwości i inteligencji naszych urzędników cwaniacy
      sobie dadzą radę, kilka kozłów ofiarnych pokaże telewizja i na tym sie skończy.
      • panbramkarz Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 13:42
        Przekrety sa powinno byc krotko zadnych dodatkowych kosztow dziwnych
        faktur, koszty utrzymania reklamy itp pokrywa sie z marzy i wszystko
        na ten temat.
    • tanczacy.z.myslami Klient nie pojedzie do producenta po towar 22.02.10, 09:48
      Z artykułu:
      "Minister rolnictwa (...) chciałby, aby na serach, jogurtach, sokach, kiełbasie czy maśle pojawiła się tzw. cena producenta, czyli informacja, ile kosztuje ich wyprodukowanie. (...) Klient, stojąc przy kasie w sklepie, mógłby porównać sumę, jaką ma zapłacić, z ceną producenta. I miałby jasną informację, czy ktoś z niego zdziera skórę, czy nie."

      I co z tego, że będzie wiedział? Czy jak zobaczy w sklepie np. mleko po 1,60 zł z informacją, że "cena producenta" = 0,90 zł, to pojedzie na drugi koniec Polski (albo chociaż do sąsiedniego regionu) do tego wytwórcy żeby kupić parę litrów po tej "cenie producenta" i oszczędzić?
    • comrade A gdzie stary dobry wolny rynek? 22.02.10, 09:50
      Facet twierdzi że siki za 1,50 PLN sprzedawane sa jako piwo. Ale gdzie tu
      problem? Konsument nie jest przecież głupi, wie że między ceną a jakością jest
      zależność.

      Narzekanie na ceny skupu hipermarketów to żenada. Nie ma przecież musu
      handlować. Myślenie a'la komuna.
      • moritani Re: A gdzie stary dobry wolny rynek? 22.02.10, 10:00
        Taki rynek to w podrcezniku ekonomii w I klasie szkół zawodowych i
        centrum A.Smitha.
        • comrade Re: A gdzie stary dobry wolny rynek? 22.02.10, 10:45
          > Taki rynek to w podrcezniku ekonomii w I klasie szkół zawodowych i
          > centrum A.Smitha.

          Dodaj jeszcze że istnieje nauka burżuazyjna i nauka sowiecka: dwa różne zestawy
          praw przyrody - jeden obowiązuje w świecie ludzi radzieckich, drugi w zgniłym
          kapitalizmie.

      • hefajstion Re: A gdzie stary dobry wolny rynek? 22.02.10, 10:15
        Nie chodzi o ceny hipermarketow. Chodzi o metody przez nie stosowane
        wobec handlowcow. Poza tym sklepy wilkopowiezchniowe powinny placic
        dodatkowe podatki od obrotu. Byloby uczciwie. A tak zazynaja polski
        handel wyprwadzajac kase z RP
        • comrade Re: A gdzie stary dobry wolny rynek? 22.02.10, 10:42
          > Nie chodzi o ceny hipermarketow. Chodzi o metody przez nie stosowane
          > wobec handlowcow. Poza tym sklepy wilkopowiezchniowe powinny placic
          > dodatkowe podatki od obrotu. Byloby uczciwie. A tak zazynaja polski
          > handel wyprwadzajac kase z RP

          Nie rozumiem jak wobec tego mają jeszcze jakichkolwiek kontrahentów. Kto w ogóle
          chce handlowac z nimi skoro oferują tak niekorzystne warunki. Wyjaśnisz mi ten
          paradoks?
          • makova_panenka Re: A gdzie stary dobry wolny rynek? 22.02.10, 11:51
            Są przynajmniej dwa wyjaśnienia. Producenci nie są w stanie sprzedać swojego
            towaru gdzie indziej, dwa naciskani przez markety dopasowują ceny najczęściej
            kosztem jakości.
            • comrade Re: A gdzie stary dobry wolny rynek? 22.02.10, 17:29
              > Są przynajmniej dwa wyjaśnienia. Producenci nie są w stanie sprzedać swojego
              > towaru gdzie indziej, dwa naciskani przez markety dopasowują ceny najczęściej
              > kosztem jakości.

              To pierwsze to nie jest dobre wyjaśnienie, bo mając do wyboru dokładanie do
              interesu versus zamknięcie go - kazdy wybierze to drugie. Czyli jeśli sprzedają
              w tych hipermarketach to NA PEWNO nie dokładają do interesu. A to drugie to nie
              jest wyjasnienie w ogóle - obniżenie jakości przy obniżeniu ceny to normalna
              praktyka - konsument może zdecydować czy chce kupić taniej a gorzej czy drożej a
              lepiej.
        • terion Re: A gdzie stary dobry wolny rynek? 22.02.10, 14:12
          > Poza tym sklepy wilkopowiezchniowe powinny placic dodatkowe podatki od obrotu.

          Dlaczego powinny? I dlaczego miałoby to być korzystne dla kogokolwiek?
        • pissonpis hefajstion, powtarzasz mity ktorych nie rozumiesz 22.02.10, 15:11
          stawiasz sie na poziomie intelektualnym lepera.
          sprawdź raporty finansowe sieci i pokaz gdzie i ile wyprowadzają z PL

      • makova_panenka Re: A gdzie stary dobry wolny rynek? 22.02.10, 11:47
        No ciekawe co byś powiedział gdyby ktoś uporczywie odmawiał zakupienia efektów
        twojej pracy np. importując ją z Chin.
        Możesz pieprzyć tutaj dowolne androny, ale przecież z czegoś musiałbyś żyć.
        • comrade Re: A gdzie stary dobry wolny rynek? 22.02.10, 17:36
          Nie jestem pracownikiem najemnym. Prowadzę firmę.

          Popełniasz elementarny bład logiczny: zakładasz że wszystko można zrobić w
          Chinach taniej i lepiej i wszyscy będą chcieli to kupić. I to zawsze. Jest to
          bzdura. Nie możesz też nikomu narzucać gdzie ma kupować pracę czy towary bądź
          usługi - takie coś odbija się zawsze na konsumentach, zwłaszcza
          najbiedniejszych. To przedsiębiorcy są od tego by konkurowac z Chinczykami i
          zatrudniac ludzi na miejscu, a w interesie zwykłych ludzie jest mieć najniższe
          ceny w sklepach.

          Konkurencja istniała odkąd pojawił się handel. I jeszcze nigdy nikomu nie wyszła
          na złe. Przedsiębiorca który narzeka na konkurencję to dupa a nie przedsiębiorca
          (chyba że jest np. zmowa - ale to karalne). Ja nie narzekam - robię swoje.
    • moritani A możę przy okazji- o jakość 22.02.10, 09:54

      Zbadać ile produktów żywnościowych jest fałszowana, poniżej
      jakichkolwiek standardów, norm. Gdzie sa opublikowane wyniki
      kontroli o producentów, masła, mięsa, itd itd. Które firmy, kim sa
      właściciele, i czym nas żywią. Jak sieci „sprawdzają” oszustwa,
      promując najniższe ceny???????????
    • ohot Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie sklepy 22.02.10, 10:00
      "Oni oddają do skupu swoją krwawicę za grosze. W sklepach zaś jest taka cena,
      że proszę siadać."

      Dziękuję za rolniczą krwawicę, niech ją sobie w kieszeń schowają. 5% budżetu
      idzie na finansowanie KRUS.

      " - Ser żółty w mleczarni kosztuje 10 zł, a w sklepie 25 zł za kilogram.
      Rolnik za litr mleka dostaje 90 gr, a sklep sprzedaje je trzykrotnie drożej.
      Zboże mamy bardzo tanie, a chleb jest drogi - twierdzą rolnicy."

      Tyle że w sklepie mogę kupić 3 plasterki sera i pół litra mleka w kartoniku.
      Sklep mam pod domem, a mleczarnie pewnie pod miastem. Chyba jasne że towar w
      detalu jest droższy niż w hurcie. Od rolnika do klienta droga jest długa,
      fabryka (mleczarnia czy inna rzeźnia), hurtownia, sklep każdy zarabia na
      swojej pracy.
      Skoro rolnicy chcą więcej zarobić niech zorganizują się w spółdzielnie i ominą
      hurtownie i sklepy.




      • makova_panenka Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 11:54
        Rolnicy nie mają za grosz wiedzy jak to zrobić, a przekazanie zarządzania taką
        spółdzielnią w łapy zewnętrznych cwaniaczków z pewnością skończy się dla nich
        bardzo, bardzo źle.
    • kretu23 Etatyczna propagandowa bzdura dla moherow 22.02.10, 10:01
      Kto taki skansen bedzie w ogole bral powaznie?? Zarzadzanie? Moze
      kurs Pani Ministrowi by sie przydal? I zloty medal za ignorancje i
      dyletanctwo.
      • imw to działanie pod publiczkę 22.02.10, 10:48
        ale jak widać na forum większość naiwniaków się na to nabiera
        • makova_panenka Re: to działanie pod publiczkę 22.02.10, 11:45
          Piszesz to bo nie wierzysz w skuteczność takich działań czy dlatego, że wolisz
          płacić coraz więcej za pseudożywność.
          • imw piszę bo nie jestem tak naiwny jak Ty 22.02.10, 12:13
            ja nie kupuję żywności w marketach,
            mięso i wędliny kupuję u producenta, pozostałą żywność w małych sklepach :)

            ja to robię świadomie i nie potrzebuję do tego żadnych nakazów urzędasów

            co do skuteczno9ści tech nowej IRChy to jest skuteczność będzie żadna, to
            "oczywista oczywistość" dla każdego myślącego człowieka
          • darr.darek NAIWne czy urzędniczo sposnorowane ? 22.02.10, 16:19
            makova_panenka napisała:
            > Piszesz to bo nie wierzysz w skuteczność takich działań czy dlatego,
            > że wolisz płacić coraz więcej za pseudożywność.

            Tu nie chodzi o wiarę w ową przyszłą "skuteczność tych działań urzędasów", bo
            żadnej skuteczności być nie może i sam autor artykułu przytacza, że nawet w
            etatystycznej Francji musiano się wycofać z głupich ustaleń urzedasów (a mają
            tych regulacji o miliony więcej niż w Polsce). Jedyną "skutecznością" dla
            urzedasów byłoby stworzenie agencji z nowymi tysiącami pociotków na ważnych
            stanowiskach nikomu niepotrzebnych i niszczących gospodarkę.

            Ty nie masz wiedzy i nie wiesz o tym, że w Polsce mamy najtańszą w Europie
            żywność w hipermarketach. No ale nie mając wiedzy, po co zabierasz głos plotąc
            bzdury ? Czyżby żywe zainteresowanie jakimś stanowiskiem u "ważnych urzędników"
            ? Uważaj, nikomu niepotrzebni i nic nierobiący "ważni urzędnicy" mają raczej
            skłonność zatrudniania takich Anet K. niż specjalistów. Po co komu jakikolwiek
            specjalista na nikomu niepotrzebnych, do niczego nie przydatnych urzędach ?


            • makova_panenka Re: NAIWne czy urzędniczo sposnorowane ? 22.02.10, 16:32
              Jak widzę takich idiotów jak ty to mi się nóż w kieszeni otwiera.
              I co z tego, że mamy (podobno) najtańszą żywność. Czyżbyś popierał jej
              podrożenie? I jesteś pewny, że będzie cie na to stać? To idiotyczne gadanie.
              W Polsce nie ma i nie będzie specjalistów na usługach ministerstw. Od czasu gdy
              zlikwidowano instytuty badawcze podporządkowane ministerstwom nie ma prawdziwych
              ekspertów o wiedzy popartej nauką a nie układami.
              • darr.darek Re: NAIWne czy urzędniczo sposnorowane ? 22.02.10, 17:07
                makova_panenka napisała:
                > I co z tego, że mamy (podobno) najtańszą żywność. Czyżbyś popierał jej
                > podrożenie?

                To z tego, durna istoto, bo mamy tą najtańszą żywność głównie dlatego, że
                czerwona hołota mało "ważnych regulacji" wydała w temacie handlu tą żywnością.
                Cholera bierze, gdy takie durne istoty zamiast zamknąć się w swoim świecie
                socjalistycznych regulacji, to próbują mnie i innych mądrych na siłę wdrażać w
                swe następne socjalizmy. Ja nie chcę was, czerwoni durnie !

                Ustal sobie wraz ze swoimi czerwonymi guru, że człek socjalistyczny od jutra
                będzie kupował tylko w sklepach po szyldem "tak jak za Gomółki i Gierka". Wy
                będziecie właścicielem szyldu i franczyzy, wy będziecie tam sobie ustalać
                kontrole cotygodniowe. I to wszystko będzie w waszej gestii, choć i tacy jak wy
                i ja wiemy, że ta wasza marka nie pociągnęłaby na rynku nawet miesiąca.

                Tylko wara, czerwona hołoto, od biznesu, gdzie was nie chcą.
                Wara od sklepów, w których mądrzy chcą kupować licząc, że żaden czerwony idiota
                nie będzie próbował wdrożyć swoich lew (przecież nie - praw).

                > zlikwidowano instytuty badawcze podporządkowane ministerstwom nie ma
                > prawdziwych ekspertów o wiedzy popartej nauką a nie układami.

                Tych instytutów z "ekonomami" było od cholery w socjaliźmie bolszewickim. Tylko,
                że wtedy tv color kosztował 10 pensji i musiał być talon na zakup. Cukier, mięso
                były na kartki. A takie debilne istoty jak ty też narzekały, bo do niczego
                innego się nie nadają.



            • maden1 Re: NAIWne czy urzędniczo sposnorowane ? 23.02.10, 21:36
              Ciekawe jak ta taniość była liczona.Na podstawie swoich doświadczeń z wyjazdów
              po Europie twierdzę,że mamy bardzo drogą żywność.Oczywiście w stosunku do
              zarobków.!!
              • darr.darek Re: NAIWne czy urzędniczo sposnorowane ? 24.02.10, 23:06
                maden1 napisał:
                >twierdzę,że mamy bardzo drogą żywność.Oczywiście w stosunku do zarobków.!!

                Z ekonomią to ty nie miałeś nic wspólnego, zgadłem ?

                Doceniam twoje myślenie fantasty, że w Polsce płaca rynkowa jest identyczna jak
                na Zachodzie tylko ceny się różnią. Przyswój, że realia a fantastyka to dwie
                odległe dziedziny.
                W Polsce ciągle jest ok. 2-krotnie niższa średnia wydajność pracy i przez to
                ciągle jest niższa płaca rynkowa niż w Europie Zach.. W przeliczniku dewizowym
                jest nawet niższa ok. 3.5-krotnie.
                Życzę, więcej wiedzy, mniej fantazji.

    • eruduma Nowa wojna o handel. 22.02.10, 10:31
      A ile polskich supermarketów jest w Niemczech?
    • wielki_czarownik Jestem "za" 22.02.10, 10:41
      Jako konsument mam prawo wiedzieć ile płacę rolnikowi a ile korporacji. Na paragonie mam napisane ile zapłaciłem VAT, czemu więc nie mam mieć podane ile wyniosła mnie marża?
      • imw niewiele rozumiesz :( 22.02.10, 10:44
        market nie kupuje bezpośrednio u rolnika ale u przetwórcy i u pośrednika,
        nie dowiesz się za ile rolnik sprzedał towar bo marża sklepu jest czymś innym
        • wielki_czarownik Re: niewiele rozumiesz :( 22.02.10, 11:07
          Ale będę wiedział ile moich pieniędzy idzie do rolnika a ile do pasożytów zwanych pośrednikami.
          • imw nie będziesz tego wiedział :) 22.02.10, 11:10
            jw.
      • geckoon Re: Jestem "za" 22.02.10, 11:00
        prosze , pozwol mi sie upewnic
        jestes za tym zeby wydac blizej nie okreslona ilosc pieniedzy na to zeby jakas
        komisja miala okazje skorumpowac sie w sieciach handlowych.

        bo chyba taki efekt tylko mozna uzyskac,

        i jeszcze jestes za tym zeby ceny produktow wzrosly o X% bo zasugerowanie
        komisji wnioskow kosztuje.

        Jak jestes ciekaw ile placisz rolnikowi to podzwon moze, napisz kilka listow -
        nawet e-mail, bedzie taniej nawet dla ciebie, niz zlecanie takich glupot jakims
        panstwowym komisjom.
        • wielki_czarownik Re: Jestem "za" 22.02.10, 11:08
          Ale bardzo fajnie jak się skorumpują. Wówczas do pierdla zamknie się i urzędnika-łapówkarza i kapitalistę oszusta. Sam zysk.
          • geckoon Re: Jestem "za" 22.02.10, 13:19
            happyend'y to tylko w Shreku i Gumisiach są
          • patriota21wieku Re: Jestem "za" 22.02.10, 17:00
            wielki_czarownik napisał:

            > Ale bardzo fajnie jak się skorumpują. Wówczas do pierdla zamknie
            się i urzędnik
            > a-łapówkarza i kapitalistę oszusta. Sam zysk.

            Marzy ci sie widze komunizm, bo w normalnym kapitalizmie obowiazuje
            zasada ze konsumer decyduje na to czy chce cos kupic za podana cene
            czy nie!

            Jak chcesz wiedziec ile kosztuja produkty u rolnika, to kupuj od
            niego wprost. A jak wolisz kupowac w markecie (albo jakimkolwiek
            innym sklepie) to plac cene jaka ten sklep wyznaczy, bo placisz
            wiecej za to ze masz wygode!

            Ale oczywiscie, dla ciebie kazdy kapitalista to oszust.
            • truten.zenobi polacy tak mają... 22.02.10, 17:17
              chcieli by zarabiać tyle co niemcy, mieć socjal tak jak w szwecji,
              apracowac tak jak w prl'u (w biurze lub na państwowej posadzie)

              tu też chcieli by mieć sklep pod domem, mały ale by wszystko w nim
              było (tak jak w markecie), obsługa i towar najwyższej jakości ale
              ceny takie jakie płaci się w skupie rolnikowi...

              marzenia fajna rzecz ale nie mozna ich mylić z rzeczywistością....
            • wielki_czarownik Chwila moment 22.02.10, 19:36
              Prawdziwy kapitalizm (idealny) to taki, w którym i konsument i producent i sprzedawca mają odpowiednią wiedzę o rynku. W tej chwili ja (konsument) jestem pozbawiony wiedzy na temat rzeczywistych kosztów danego produktu/usługi, co powoduje, że sprzedawca (i/lub producent) może wykorzystywać tą moją niewiedzę i sprzedawać mi towar po zawyżonej cenie.
              Propozycja podawania marży zbliża nas więc do koncepcji rynku idealnego, o którym tak pieją kapitaliści. Będzie wówczas równowaga informacyjna i dzięki temu ceny będą uczciwiej ustalane.
              Ty mylisz kapitalizm z cwaniactwem w którym sprzedawca wykorzystując swoją pozycję, ukrywa istotne dla transakcji informacje przed konsumentem i dzięki temu zawyża ceny.
              • truten.zenobi Re: Chwila moment 22.02.10, 22:01
                "wiesz że dzwoni ale nie wiesz w którym kościele"

                wiedza o rynku oznacza wiedzę o cenach jakie mają poszczególni
                oferenci a nie informacje o kosztach i marżach każdego z nich..

                poza tym w modelu zakłada się że wszyscy oferują to samo... a to
                nawet przy masowej produkcji, wbrew pozorom nie często się zdarza..

                zgodnie z modelem zawyżać ceny sprzedawca może tylko wtedy gdy ma
                dominująca pozycję lub wręcz monopol.

                to o czym piszesz to nie cwaniactwo tylko Twoje lenistwo - nie chce
                ci się sprawdzić ceny u konkurencji...
                nigdzie w literaturze tematu nie spotkałem się z tym by na sprzedawcy
                miał spoczywać obowiązek zapewnienia kupującemu pełni informacji.
                stwierdza się natomiast że że ta wiedza jest.
                • wielki_czarownik Re: Chwila moment 22.02.10, 22:38
                  truten.zenobi napisał:

                  > "wiesz że dzwoni ale nie wiesz w którym kościele"
                  >
                  > wiedza o rynku oznacza wiedzę o cenach jakie mają poszczególni
                  > oferenci a nie informacje o kosztach i marżach każdego z nich..

                  O, o! Uwaga! O tym, co jest istotną informacją decyduje konkretna osoba.

                  >
                  > poza tym w modelu zakłada się że wszyscy oferują to samo... a to
                  > nawet przy masowej produkcji, wbrew pozorom nie często się zdarza..
                  >

                  Możemy bez bólu uprościć i powiedzieć, że marchewka w Tesco jest taka sama jak w Auchan.

                  > zgodnie z modelem zawyżać ceny sprzedawca może tylko wtedy gdy ma
                  > dominująca pozycję lub wręcz monopol.

                  Otóż nie. Może zawyżać wykorzystując nieświadomość konsumenta. Jeżeli dowiem się, że sklep X narzuca sobie 50% marży na marchewkę to poszukam sklepu Y, bo jest prawdopodobne, że znajdę sklep z niższą marżą i ceną. Jeżeli zaś sklep X ma marżę 10%, to szukanie sklepu w którym marchewka będzie obłożona marżą 9% nie ma ekonomicznego sensu.

                  >
                  > to o czym piszesz to nie cwaniactwo tylko Twoje lenistwo - nie chce
                  > ci się sprawdzić ceny u konkurencji...

                  Muszę wiedzieć, czy warto sprawdzać.

                  > nigdzie w literaturze tematu nie spotkałem się z tym by na sprzedawcy
                  > miał spoczywać obowiązek zapewnienia kupującemu pełni informacji.
                  > stwierdza się natomiast że że ta wiedza jest.
                  >

                  A ja nigdzie w literaturze nie spotkałem się z twierdzeniem, że marża 50% jest po ludzku uczciwa.
                  • truten.zenobi Re: Chwila moment 23.02.10, 15:12
                    > O, o! Uwaga! O tym, co jest istotną informacją decyduje konkretna
                    osoba.

                    to przypomnij sobie co jest napisane w podręcznikach!

                    > Możemy bez bólu uprościć i powiedzieć, że marchewka w Tesco jest
                    taka sama jak
                    > w Auchan.
                    ale na pewno nie taka sama jak w moim osiedlowym warzywniaku, a tym
                    bardziej jesli kupię od rolnika z "produkcji dla siebie"
                    :P

                    > Otóż nie. Może zawyżać wykorzystując nieświadomość konsumenta.
                    ale t już nie rynek idealny w modelu rynku idealnego kupujący zna
                    ceny konkurencji
                    i tak przy okazji źródłem informacji jest rynek! (takie małe
                    wyjaśnienie jak byś jeszcze do tych podręczników nie zajrzał)

                    masz rację w realnym świecie sprzedajacy może wykorzystywać
                    nieświadomosc konsumenta, ale to chyba oczywiste że kazy w swoim
                    dobrze pojętym interesie powinien zdobyc informacje o towarach i
                    cenach.
                    poza tym to co proponujesz - informacja o marżach wcale nie oznacza
                    informacji o cenach u konkurenta - tylko stwarza fałszywe przeświadczenie co do pola negocjaci a więc może być potencjalnym
                    źródłem konfliktów.

                    eżeli dowiem si
                    > ę, że sklep X narzuca sobie 50% marży na marchewkę to poszukam
                    sklepu Y, bo jes
                    > t prawdopodobne, że znajdę sklep z niższą marżą i ceną.
                    jakoś nie widzę ludzi wychodzących z marketów bez zakupów i
                    cwałujących na targowisko przy obornickiej...

                    > Muszę wiedzieć, czy warto sprawdzać.
                    jeśli chodzi o markety to poza jakimś czyszczeniem magazynów, albo
                    dziwną wyprzedarzą to możesz mieć tą pewność że warto sprawdzić..
                    problemem jednak jest to że brakuje konkurencji i nie masz gdzie!

                    > A ja nigdzie w literaturze nie spotkałem się z twierdzeniem, że
                    marża 50% jest
                    > po ludzku uczciwa.
                    ani pewnie się nie spotkałeś że nie jest...
                    wszystko zależy od okoliczności, i ocen indywidualnych...
                    (marża 0,5% w jednym przypadku może być strasznym ździerstwem a 100%
                    w innym jak najbardziej uczciwa)
                    • wielki_czarownik Re: Chwila moment 23.02.10, 22:23
                      truten.zenobi napisał:


                      > to przypomnij sobie co jest napisane w podręcznikach!

                      No właśnie. Przypomnij sobie np. o preferencjach konsumentów. Niektórzy chcą zapłacić drożej, ale żeby handel był uczciwy - np. akcja Fair Trade.


                      > ale na pewno nie taka sama jak w moim osiedlowym warzywniaku, a tym
                      > bardziej jesli kupię od rolnika z "produkcji dla siebie"
                      > :P
                      >

                      Oczywiście, że nie. Dlatego nie kupuję warzyw w hipermarketach.

                      > > Otóż nie. Może zawyżać wykorzystując nieświadomość konsumenta.
                      > ale t już nie rynek idealny w modelu rynku idealnego kupujący zna
                      > ceny konkurencji
                      > i tak przy okazji źródłem informacji jest rynek! (takie małe
                      > wyjaśnienie jak byś jeszcze do tych podręczników nie zajrzał)
                      >

                      Pewne nawyki u kapitalistów trzeba wyrobić. W idealnym rynku nie jest potrzebna np. płaca minimalna, bo wszyscy płacą uczciwie. Wyobrażasz sobie zniesienie płacy minimalnej w Polsce? Wtedy by płacili chyba po 100 PLN brutto.

                      > masz rację w realnym świecie sprzedajacy może wykorzystywać
                      > nieświadomosc konsumenta, ale to chyba oczywiste że kazy w swoim
                      > dobrze pojętym interesie powinien zdobyc informacje o towarach i
                      > cenach.

                      Jasne. Ale dla konsumenta to trudne. Konsument od tego ma państwo, żeby mu pomogło w starciu z większym i silniejszym.

                      > poza tym to co proponujesz - informacja o marżach wcale nie oznacza
                      > informacji o cenach u konkurenta - tylko stwarza fałszywe przeświadczenie co do
                      > pola negocjaci a więc może być potencjalnym
                      > źródłem konfliktów.

                      Biznes to konflikt.


                      > jakoś nie widzę ludzi wychodzących z marketów bez zakupów i
                      > cwałujących na targowisko przy obornickiej...
                      >

                      Ja tam kupuję. Ostatnio kupiłem dwie gęsi i zapłaciłem za nie mniej, niż za jedną w sklepie.


                      > jeśli chodzi o markety to poza jakimś czyszczeniem magazynów, albo
                      > dziwną wyprzedarzą to możesz mieć tą pewność że warto sprawdzić..
                      > problemem jednak jest to że brakuje konkurencji i nie masz gdzie!
                      >

                      Jawność sama w sobie potrafi utemperować chciwość.


                      > ani pewnie się nie spotkałeś że nie jest...
                      > wszystko zależy od okoliczności, i ocen indywidualnych...
                      > (marża 0,5% w jednym przypadku może być strasznym ździerstwem a 100%
                      > w innym jak najbardziej uczciwa)

                      Przykład 100% uczciwej marży?
                      • truten.zenobi Re: Chwila moment 23.02.10, 23:22
                        > No właśnie. Przypomnij sobie np. o preferencjach konsumentów.
                        no i przypomnij mi czy model zakłada że konsumenci wybierają innego
                        tańszego sprzedawcę czy może budowę rozbudowanych systemów
                        biurokratycznych które mają im zapewnić najniższą cenę?

                        > Pewne nawyki u kapitalistów trzeba wyrobić. W idealnym rynku nie
                        jest potrzebna
                        > np. płaca minimalna, bo wszyscy płacą uczciwie.
                        w przypadu konkurencji doskonałej nikt nie płaci uczciwie ale cenę
                        jaką dyktuje rynek. by konkurencja była doskonała potrzebny jest
                        wolny rynek. jego biurokratyzacja zachwieje konkurencją doskonałą i
                        pewnie cena pracy będzie poniżej wcześniejszej ceny rynkowej.

                        a co oznacza wg. Ciebie uczciwa płaca? bo dla mnie to jakaś utopia i
                        tani chwyt populistyczny, ludzie z natury rzeczy nigdy nie są
                        zadowoleni ze swoich zarobków, i pewnie poza nielicznymi przypadkami
                        uważają że powinni zarabiać więcej, z kolei pracodawcy pewnie uważają
                        że przepłacają- są to sprzeczne interesy których nie da się pogodzić
                        w prosty sposób.

                        Wyobrażasz sobie zniesienie pł
                        > acy minimalnej w Polsce? Wtedy by płacili chyba po 100 PLN brutto.
                        co by było? nic by nie było! w rejonach o dużym bezrobociu może
                        trochę by wzrosło zatrudnienie, ale tak poza tym pewnie niewiele by
                        to zmieniło.
                        przecież jeżeli ktos nie chce pracować za 4 tys to tym bardziej nie
                        będzie pracował za 100zł
                        ci którzy zatrudniają na legalu nie będą robić szopek ze zatrudniają
                        za 100zł bo z jednej strony narazili by sie na kontrole a zdrugiej by
                        osoiągali kosmiczne rentowności bez osłony kosztów pracowniczych -
                        czyli podatki tak czy inaczej by płacili albo by musieli strasznie
                        kombinować - i czy to by się opłaciło?
                        ci co są w szarej strefie mogli by się ujawnić ale pewnie by się nie
                        ujawniali bo pewnie wielu by jeszcze długo nie mogło uwierzyć że
                        normalniejemy...

                        > Jasne. Ale dla konsumenta to trudne.
                        jasne więc państwo i stado urzędników musi go prowadzić za rękę...
                        oczywiście średnia płaca urzędników jest dużo wyższa niż pozostałych
                        pracowników a więc utrzymanie tej arami Troskliwych misiów musi
                        kosztować a kogo? w ostatecznym rozrachunku konsumenta ale to
                        przecież dla jego dobra!

                        Konsument od tego ma państwo, żeby mu pomo
                        > gło w starciu z większym i silniejszym.
                        zaraz zaraz ale to nie to samo państwo które wykańcza polską
                        konkurencję i wprowadza większe i silniejsze koncerny międzynarodowe?

                        > Biznes to konflikt.
                        ale interesów a nie interpersonalny..

                        > Ja tam kupuję.
                        ja też, i pewnie jeszcze wiele osób ale większość wybiera markety, i
                        z tego co obserwuje nawet mając pełną świadomość że dużo
                        przepłacają...

                        > Jawność sama w sobie potrafi utemperować chciwość.
                        zawsze Cię miałem za idealistę...

                        > Przykład 100% uczciwej marży?
                        każda sprzedaż surowców ogólnodostępnych..
                        woda w kranie , pamiatki - kamyczki itp...
                        • wielki_czarownik Re: Chwila moment 24.02.10, 10:17
                          truten.zenobi napisał:


                          > no i przypomnij mi czy model zakłada że konsumenci wybierają innego
                          > tańszego sprzedawcę czy może budowę rozbudowanych systemów
                          > biurokratycznych które mają im zapewnić najniższą cenę?
                          >

                          Ja (mając możliwość) wybieram tego, który prowadzi uczciwy biznes. Dba o klienta, dostawcę i pracownika. Nawet kosztem wyższej ceny.


                          > w przypadu konkurencji doskonałej nikt nie płaci uczciwie ale cenę
                          > jaką dyktuje rynek. by konkurencja była doskonała potrzebny jest
                          > wolny rynek. jego biurokratyzacja zachwieje konkurencją doskonałą i
                          > pewnie cena pracy będzie poniżej wcześniejszej ceny rynkowej.

                          Taaa... Wierzysz w uczciwą, dobrowolną płacę w Polsce?

                          >
                          > a co oznacza wg. Ciebie uczciwa płaca? bo dla mnie to jakaś utopia i
                          > tani chwyt populistyczny, ludzie z natury rzeczy nigdy nie są
                          > zadowoleni ze swoich zarobków, i pewnie poza nielicznymi przypadkami
                          > uważają że powinni zarabiać więcej, z kolei pracodawcy pewnie uważają
                          > że przepłacają- są to sprzeczne interesy których nie da się pogodzić
                          > w prosty sposób.

                          Są różne definicje. Najbardziej popularna głosi, że godna płaca to 60 (czy 66%) PKB na głowę.
                          Sytuacja (znam taką) w której właściciel firmy zarabia więcej, niż wszyscy 14 jego pracownicy razem wzięci nie jest uczciwa.


                          > co by było? nic by nie było! w rejonach o dużym bezrobociu może
                          > trochę by wzrosło zatrudnienie, ale tak poza tym pewnie niewiele by
                          > to zmieniło.
                          > przecież jeżeli ktos nie chce pracować za 4 tys to tym bardziej nie
                          > będzie pracował za 100zł

                          I umrze z głodu? Za co rodzinę utrzyma?

                          > ci którzy zatrudniają na legalu nie będą robić szopek ze zatrudniają
                          > za 100zł bo z jednej strony narazili by sie na kontrole a zdrugiej by
                          > osoiągali kosmiczne rentowności bez osłony kosztów pracowniczych -
                          > czyli podatki tak czy inaczej by płacili albo by musieli strasznie
                          > kombinować - i czy to by się opłaciło?
                          > ci co są w szarej strefie mogli by się ujawnić ale pewnie by się nie
                          > ujawniali bo pewnie wielu by jeszcze długo nie mogło uwierzyć że
                          > normalniejemy...

                          Uważasz, że wolna ręka dla kapitalistów to normalność? Popatrz co było w UK w XIX wieku, co jest teraz w Chinach. To jest normalność?


                          > jasne więc państwo i stado urzędników musi go prowadzić za rękę...

                          Po coś jest państwo.

                          > oczywiście średnia płaca urzędników jest dużo wyższa niż pozostałych
                          > pracowników a więc utrzymanie tej arami Troskliwych misiów musi
                          > kosztować a kogo? w ostatecznym rozrachunku konsumenta ale to
                          > przecież dla jego dobra!
                          >

                          Wiesz, ile zarabia zwykły urzędnik? Zwykły - nie pan Rosół.


                          > zaraz zaraz ale to nie to samo państwo które wykańcza polską
                          > konkurencję i wprowadza większe i silniejsze koncerny międzynarodowe?
                          >

                          Tendencja światowa.

                          > ale interesów a nie interpersonalny..
                          >

                          W moim interesie jest znać marżę.


                          > ja też, i pewnie jeszcze wiele osób ale większość wybiera markety, i
                          > z tego co obserwuje nawet mając pełną świadomość że dużo
                          > przepłacają...
                          >

                          Bo czasami wygodniej przepłacić 10 PLN, niż tłuc się na drugi koniec miasta, stracić 2 godziny i wypalić benzynę za 15 zetów.


                          > każda sprzedaż surowców ogólnodostępnych..
                          > woda w kranie , pamiatki - kamyczki itp...
                          >

                          Woda w kranie nie jest zbyt dostępna. Z wiadrem do Odry nie pójdziesz, bo to nie ta sama ciecz. A kamyczki-pamiątki kupują tylko idioci.

                          >
                          • truten.zenobi Re: Chwila moment 24.02.10, 11:58
                            > Ja (mając możliwość) wybieram tego,

                            ciągle mieszasz raz powołujesz się na jakaś utopię (która stanowi jakaś mieszankę modeli teoretycznych i Twoich wizji) raz na swoje
                            preferencje (zresztą pewnie dość nietypowe)

                            > Taaa... Wierzysz w uczciwą, dobrowolną płacę w Polsce?
                            tak bo w zasadzie taką dostaję...

                            > Sytuacja (znam taką) w której właściciel firmy zarabia więcej, niż
                            wszyscy 14 j
                            > ego pracownicy razem wzięci nie jest uczciwa.

                            a dlaczego nie może taką być? wyobraź sobie gościa który zaiwestował
                            w maszyny i technologię, zatrudnia 14 gostków z czego większośc to
                            wykonawcy czynnosci prostych...
                            gro efektów to wynik pracy maszyn anie ludzi dlaczego niby mieli by
                            oni dostawac więcej niż wynosi wartość rynkowa ich pracy?

                            co jednak nie zmienia faktu że dużo się nie mylisz jesli chodzi o
                            znaczną cześc polskich firm... tyle że nie wynika to z braku
                            własciwych regulacji prawnych a zbraku firm czyli konkurencji
                            pomiedzy pracodawcami na rynku pracy
                            i żaden urzędnik tego nie zmieni - "praw fizyki pan nie zmienisz"

                            > > przecież jeżeli ktos nie chce pracować za 4 tys to tym bardziej
                            nie
                            > > będzie pracował za 100zł
                            >
                            > I umrze z głodu? Za co rodzinę utrzyma?
                            swój przykład odniosłem do realnej sytuacji i gościu jakoś nie umarł
                            z głodu.. państwo opiekuńcze nie pozwoli ... a szkoda
                            bo jakoś nie żal mi zdrowego byka który żyje na nasz koszt i nie chce
                            mu się pracować...

                            > Wiesz, ile zarabia zwykły urzędnik? Zwykły - nie pan Rosół.
                            wiem co nie zmienai faktu że średnia i tak jest wyższa a przecież to
                            suma zarobków kształtuje koszt obciążający nas podatników czyli
                            pośrednio ceny towarów...

                            > Woda w kranie nie jest zbyt dostępna. Z wiadrem do Odry nie
                            pójdziesz, bo to ni
                            > e ta sama ciecz. A kamyczki-pamiątki kupują tylko idioci.

                            co nie zmienia faktu że cena surowca to 0zł
                            • wielki_czarownik Re: Chwila moment 24.02.10, 14:46
                              truten.zenobi napisał:


                              > ciągle mieszasz raz powołujesz się na jakaś utopię (która stanowi jakaś mieszan
                              > kę modeli teoretycznych i Twoich wizji) raz na swoje
                              > preferencje (zresztą pewnie dość nietypowe)
                              >

                              Nic nie mieszam. Pokazuję jak to wygląda w rzeczywistości. Liberałowie popełniają podstawowy błąd twierdząc, że motorem działań ludzkich jest pieniądz. Nie jest tak. Pieniądze są ważne, ale dla wielu osób liczą się też inne sprawy. W Polsce (społeczeństwie biednym) nie jest to jeszcze tak widoczne, ale na zachodzie sporo osób woli dopłacić tylko po to, aby kupić produkt, który nie był testowany na zwierzętach, którego nie wytworzyli dziecięcy niewolnicy w Bangladeszu itp.


                              > tak bo w zasadzie taką dostaję...
                              >

                              W zasadzie?


                              >
                              > a dlaczego nie może taką być? wyobraź sobie gościa który zaiwestował
                              > w maszyny i technologię, zatrudnia 14 gostków z czego większośc to
                              > wykonawcy czynnosci prostych...
                              > gro efektów to wynik pracy maszyn anie ludzi dlaczego niby mieli by
                              > oni dostawac więcej niż wynosi wartość rynkowa ich pracy?

                              Akurat ta firma nie ma żadnych maszyn. Ot zwykły broker ubezpieczeniowy. Sam siedzi i pierdzi w stołek a jego pracownicy (większość na umowach cywilno-prawnych) zasuwa po to, żeby gnida kupiła sobie czwarte mieszkanie.

                              >
                              > co jednak nie zmienia faktu że dużo się nie mylisz jesli chodzi o
                              > znaczną cześc polskich firm... tyle że nie wynika to z braku
                              > własciwych regulacji prawnych a zbraku firm czyli konkurencji
                              > pomiedzy pracodawcami na rynku pracy
                              > i żaden urzędnik tego nie zmieni - "praw fizyki pan nie zmienisz"

                              Wątpię. W Polsce rozwarstwienie majątkowe jest w okolicach 15-16:1 w takich Czechach 6:1. My jesteśmy pod tym względem gdzieś w okolicach Afryki czy innej Ukrainy. Do Europy nam tu bardzo daleko.


                              > swój przykład odniosłem do realnej sytuacji i gościu jakoś nie umarł
                              > z głodu.. państwo opiekuńcze nie pozwoli ... a szkoda
                              > bo jakoś nie żal mi zdrowego byka który żyje na nasz koszt i nie chce
                              > mu się pracować...

                              Nie myl pracy i niewolnictwa.


                              > wiem co nie zmienai faktu że średnia i tak jest wyższa a przecież to
                              > suma zarobków kształtuje koszt obciążający nas podatników czyli
                              > pośrednio ceny towarów...
                              >

                              Jak już mówiłem - średnia polega na tym, że 10 pracowników zarabia po 1200 PLN a pan prezes zarabia 12 tys. Średnia wynosi prawie 2200, tylko że takiej pensji nikt nie widział.


                              >
                              > co nie zmienia faktu że cena surowca to 0zł

                              Ale my nie mówimy o cenie surowca tylko cenie producenta. To pewna różnica.
      • truten.zenobi wiem że jesteś inteligentny facet 22.02.10, 12:04
        więc pewnie dobrze wiesz że markety mają marże +50%

        z drugiej strony niby czemu mam Ci się tłumaczyć z moich marż,
        wysoka marża może wynikać z tego że zapewniam wysoką jakosć obsługi,
        pomijam pośredników przy zakupach, mam dobrych negocjatorów...

        niby z jakiej paki mam Ci się tłumaczyć

        masz towar masz cenę jeśli Ci pasuje to kupujesz jeśli nie idź do
        konkurencji..

        z drugiej strony co zmieni to że będę się musiał tłumaczyć z
        wysokiech marż? pewnie tylko to że sklepy wprowadzą sztucznych
        pośednikó by ukryć marże... czyli znowu tak wielu wzieło tak wiele
        za uchwalenie prawa z którego skorzysta tak niewielu..

        i to jest właśnie sedno biurokracji - wiara w cuda (że papier
        kształtuje rzeczywistośc)
        • wielki_czarownik Re: wiem że jesteś inteligentny facet 22.02.10, 15:37
          truten.zenobi napisał:

          > więc pewnie dobrze wiesz że markety mają marże +50%
          >
          > z drugiej strony niby czemu mam Ci się tłumaczyć z moich marż,
          > wysoka marża może wynikać z tego że zapewniam wysoką jakosć obsługi,
          > pomijam pośredników przy zakupach, mam dobrych negocjatorów...
          >
          > niby z jakiej paki mam Ci się tłumaczyć

          Bo ja tak chcę. Bo jestem obywatelem, wyborcą i mam taki kaprys. Sklep zaś ani obywatelem ani wyborcą nie jest. Pasi?
          BTW już widzę tą wysoką jakość obsługi w markecie hehehe. Gdybym kiedyś w takim czymś nie pracował, to może bym uwierzył.

          >
          > masz towar masz cenę jeśli Ci pasuje to kupujesz jeśli nie idź do
          > konkurencji..
          >

          Właśnie o to chodzi. Chcę sprawdzić cenę - jak zobaczę w sklepie, że marża wynosi np. 10% to wiem, że nie ma sensu iść do konkurencji, bo szansa że będzie taniej jest mała. A nawet jak ktoś będzie miał marżę 9%, to ile zaoszczędzę? Nie opłaca się. Natomiast jak zobaczę że marża wynosi 50% to już wiem, że warto poszukać gdzie indziej, bo ktoś mnie robi w wała.

          > z drugiej strony co zmieni to że będę się musiał tłumaczyć z
          > wysokiech marż? pewnie tylko to że sklepy wprowadzą sztucznych
          > pośednikó by ukryć marże... czyli znowu tak wielu wzieło tak wiele
          > za uchwalenie prawa z którego skorzysta tak niewielu..
          >

          Ale co to zmieni? Będzie podany koszt producenta a nie cena zakupu u pośrednika.

          > i to jest właśnie sedno biurokracji - wiara w cuda (że papier
          > kształtuje rzeczywistośc)

          W tym wypadku akurat to się może sprawdzić.
          • truten.zenobi Re: wiem że jesteś inteligentny facet 22.02.10, 16:40
            > Bo ja tak chcę. Bo jestem obywatelem, wyborcą i mam taki kaprys.
            Sklep zaś ani
            > obywatelem ani wyborcą nie jest. Pasi?
            raczej rozkapryszoną księzniczka która chce żyć w świecie fikcji

            poza tym ja jako przedsiębiorca też jestem obywatelem tego kraju i
            mam prawo do swoich tajemnic :P
            > BTW już widzę tą wysoką jakość obsługi w markecie hehehe.
            pewnie masz rację :D ale uogólniałem i podałem wiele mozliwości do
            marketu pewnie bardziej pasuje pomijanie pośredników i dobrzy
            negocjatorzy

            > Właśnie o to chodzi. Chcę sprawdzić cenę
            to uzyj ceneo pewnie będzie to o wiele bardziej wiarygodne niż
            informacje o marżach do ujawnienia jakich zostaną zmuszeni
            sprzedwcy...

            > Ale co to zmieni? Będzie podany koszt producenta a nie cena zakupu
            u pośrednika

            czyli market dogada się z producentem że kupuje z marżą 5% a
            producent płaci za reklamę 40% obrotu..
            zabronisz? będą robić przez pośredników, może nawet zagranicznych
            wypompowując zyski do podatkowych rajów...


            > W tym wypadku akurat to się może sprawdzić.

            wierzysz w cuda! przedstwiłem Ci parę wariantów omijaia prawa, masz
            rację można wprowadzić kolejne ustawy uszczelniające system i
            powołac kolejne urzedy kontroli ... a efekt będzi etaki że mały
            osiedlowy sklep padnie bo nie będzie w stanie sprostac wymogom
            biurokracji lub połozy go jakaś kontrola czepiająca się
            formalności... a duże markety zatrudnią dobrych prawnikó i bedą
            dalej robić co im się żywnie podoba...

            a poniewaz biurokracja wykosi i tak już słabą konkurencje będą mogi
            dalej podnosić ceny...

            jakiś rok temu markety znacząco podniosły ceny... i co klienci
            odwócili się od nich? :/
            • wielki_czarownik Re: wiem że jesteś inteligentny facet 22.02.10, 19:43
              Trutniu a uczyłeś się o rynku idealnym? Co jest podstawą zdrowego kapitalizmu? Równość kupującego i sprzedającego. W tym równość informacyjna. Informacja to podstawowa sprawa przy ustalaniu ceny.
              Pompowanie pieniędzy za granicę przez fikcyjnych pośredników, to stary straszak, ale równie groźny co nóż do masła schowany w szufladzie.
              Biurokracji zaś zbędnej nie widzę. Producent umieszcza na opakowaniu swoją cenę, market swoją i wsio. Żadne kruczki tu nie pomogą, bo jak producent coś zafałszuje, to go skarbówka przy pierwszej kontroli capnie i wytknie, że coś tu nie pasuje.
              • truten.zenobi Re: wiem że jesteś inteligentny facet 22.02.10, 21:45
                czyli uważasz ze mam prawo do informacji o Twoich zarobkach?
                poza tym rynek idealny opiera się na braku dominacji jednej ze stron
                a nie pełnej jawności informacji.
                OK występuje pełna wiedza o cenach - ale cenach a nie o marżach,
                technicznych kosztach wytworzenia itp.

                > Pompowanie pieniędzy za granicę przez fikcyjnych pośredników, to
                stary straszak
                > , ale równie groźny co nóż do masła schowany w szufladzie.
                ponoć rentowność marketów to około 1% małych sklepów 10-15%
                ale Ty przecież w bajki nie wierzysz! :)

                > Biurokracji zaś zbędnej nie widzę.
                a ja myślę że zaraz za tym pójdzie konieczność


                sporządzania odpowiedniej dokumentacji - super każdy straganiarz
                będzie robił magazynówkę.
                do tego przecież potrzebne będą odpowiednie urzędy kontroli, a co za
                tym idzie sprawozdania itp...
                przecież to tak się nie da na "słowo"!

                Producent umieszcza na opakowaniu swoją cenę
                > , market swoją i wsio. Żadne kruczki tu nie pomogą,
                cena producenta 99, moja 100, czyli marża 1% czujesz się
                doinformowany? szczęśliwy że tanio kupujesz? nie odczuwasz zawiści że
                ktoś zarabia?
                to super! więc nie musisz wiedzieć że dostaję za reklamę 50... po co
                psuć Ci nastrój...

                oczywiście kasę za "reklamę" dostaną markety czasem może nawet
                średniej wielkości sklepy... ale nie te małe.. te które powinny być
                podstawą gdybyśmy chcieli tworzyć "rynek idealny"
                • wielki_czarownik Re: wiem że jesteś inteligentny facet 22.02.10, 22:45
                  truten.zenobi napisał:

                  > czyli uważasz ze mam prawo do informacji o Twoich zarobkach?

                  Nie myl marży i zysku.

                  > poza tym rynek idealny opiera się na braku dominacji jednej ze stron
                  > a nie pełnej jawności informacji.

                  Nikt nie mówi o pełnej jawności a jedynie o ujawnieniu jak bardzo wykorzystuje się podmioty słabsze (konsumentów i rolników).

                  > OK występuje pełna wiedza o cenach - ale cenach a nie o marżach,
                  > technicznych kosztach wytworzenia itp.
                  >

                  To niech będzie wiedza o cenie producenta. Marża może zostać utajniona.


                  > ponoć rentowność marketów to około 1% małych sklepów 10-15%
                  > ale Ty przecież w bajki nie wierzysz! :)

                  Pracowałem w markecie i wiem jakie marże są nakładane. Rentowność bierze się z generowania sztucznych kosztów (S-Klasse prezesa z kratką itp.)


                  > a ja myślę że zaraz za tym pójdzie konieczność
                  >
                  >
                  > sporządzania odpowiedniej dokumentacji - super każdy straganiarz
                  > będzie robił magazynówkę.

                  Po co?

                  > do tego przecież potrzebne będą odpowiednie urzędy kontroli, a co za
                  > tym idzie sprawozdania itp...
                  > przecież to tak się nie da na "słowo"!
                  >

                  Po co?

                  > Producent umieszcza na opakowaniu swoją cenę
                  > > , market swoją i wsio. Żadne kruczki tu nie pomogą,
                  > cena producenta 99, moja 100, czyli marża 1% czujesz się
                  > doinformowany? szczęśliwy że tanio kupujesz? nie odczuwasz zawiści że
                  > ktoś zarabia?
                  > to super! więc nie musisz wiedzieć że dostaję za reklamę 50... po co
                  > psuć Ci nastrój...
                  >

                  Producent produkuje tylko dla Ciebie?

                  > oczywiście kasę za "reklamę" dostaną markety czasem może nawet
                  > średniej wielkości sklepy... ale nie te małe.. te które powinny być
                  > podstawą gdybyśmy chcieli tworzyć "rynek idealny"
                  >
                  >

                  Musiałoby to być porozumienie ogólne wszystkich marketów, a to już by była zmowa cenowa i podstawa do przywalenia ślicznej kary.
                  • truten.zenobi Re: wiem że jesteś inteligentny facet 23.02.10, 14:55
                    > > czyli uważasz ze mam prawo do informacji o Twoich zarobkach?
                    >
                    > Nie myl marży i zysku.

                    nie myle tylko ja też mam prawo do informacji! ty chcesz wiedzieć ile
                    mogę zejść z ceny a ja chce wiedzieć ile mój potencjalny klient może
                    wydać!

                    > Nikt nie mówi o pełnej jawności a jedynie o ujawnieniu jak bardzo
                    wykorzystuje
                    > się podmioty słabsze (konsumentów i rolników).

                    ale te informacje już są dostępne! i ludzie i tak kupują w
                    marketach... (chociaż czasem taniej i bliżej jest w zwykłym sklepie)

                    > To niech będzie wiedza o cenie producenta.
                    ale tak to można krecić się w kółko rozwijając zbędną biurokrację
                    chleb masz dzięki piekarzowi czy dzięki urzędom które go kontrolują?

                    > Pracowałem w markecie i wiem jakie marże są nakładane.
                    > Nie myl marży i zysku.
                    :P

                    Rentowność bierze się z
                    > generowania sztucznych kosztów (S-Klasse prezesa z kratką itp.)
                    a w poprzednim poście pisałeś że się nie da!

                    super każdy straganiarz
                    > > będzie robił magazynówkę.
                    >
                    > Po co?
                    no pomyśl! musi przecież mieć dokumentację co i za ile kupował,
                    doliczyć koszty pozostałe koszty zakupu (przecież dowóz własnym
                    samochodem towaru to nie "koszty zarządu"!)
                    koszty się zmieniają w czasie, trzeba uwzglednić lilo, lifo,
                    rozliczenie międzyokresowe kosztów, ubytki magazynowe,... hmmm znam
                    jesze jakies trudne słowa? które Ty na pewno znasz ale czy zna je
                    kazdy własciciel małego sklepu...

                    > > przecież to tak się nie da na "słowo"!

                    > Po co?

                    "po co?"? "nie da się na słowo?"? chyba "dlaczego?"
                    dlaczego nie da się na słowo ano dlatego że Ty i tobie podobni będą
                    chcieli kontrolować.

                    > Producent produkuje tylko dla Ciebie?
                    dla mnie nie... ale dla marketu tak
                    (to znaczy małe wyjasnienie nie jestem przedsiębiorca ale kiedyś nim
                    byłem i wybrałem ciepła posadkę a nie użeranie się z urzędami- ale
                    właśnie dlatego pisze z pozycji drobnego przedsiębiorcy)
                    i właśnie o to chodzi że market znajdzie obejście tych przepisów a
                    dla drobnych sklepikarzy będących na końcu łańcucha dostaw będzie to
                    tylko kolejne dodatkowe obciążenia biurokratyczne i być może czarny
                    PR.

                    > Musiałoby to być porozumienie ogólne wszystkich marketów, a to już
                    by była zmow
                    > a cenowa i podstawa do przywalenia ślicznej kary.
                    tylko jak to udowodnisz?
                    producent ma prawo sie reklamować?
                    każda sieć pewnie negocjuje oddzielnie, a nawet jeśli razem to za
                    Boga ci się do tego nie przyzna,
                    sieci w odróżnieniu od małych sklepów mają i kasę na prawników i
                    pewnie nawet całe działy prawne, finansowe, itp.
                    mają kase na lobbing
                    tak więc nie wydaje mi się żeby taka ustawa zrobiła im krzywdę,
                    prędzej, jak zwykle, drobnej i słabej polskiej konkurencji...
                    • wielki_czarownik Re: wiem że jesteś inteligentny facet 23.02.10, 22:32
                      truten.zenobi napisał:


                      > nie myle tylko ja też mam prawo do informacji! ty chcesz wiedzieć ile
                      > mogę zejść z ceny a ja chce wiedzieć ile mój potencjalny klient może
                      > wydać!

                      Zapytaj się? Przeprowadź badanie rynku?


                      > ale te informacje już są dostępne! i ludzie i tak kupują w
                      > marketach... (chociaż czasem taniej i bliżej jest w zwykłym sklepie)

                      Ale muszą być dostępne "tu i teraz". Przeciętny konsument nie ma czasu na szukanie ile kosztuje kilogram ziemniaków w skupie.


                      > ale tak to można krecić się w kółko rozwijając zbędną biurokrację
                      > chleb masz dzięki piekarzowi czy dzięki urzędom które go kontrolują?
                      >

                      Chleb mam dzięki piekarzowi - nie dzięki pośrednikowi.


                      > a w poprzednim poście pisałeś że się nie da!
                      >

                      Nic takiego nie napisałem. S-Klasse z kratką był przez wiele lat legalny.


                      > > Po co?
                      > no pomyśl! musi przecież mieć dokumentację co i za ile kupował,
                      > doliczyć koszty pozostałe koszty zakupu (przecież dowóz własnym
                      > samochodem towaru to nie "koszty zarządu"!)
                      > koszty się zmieniają w czasie, trzeba uwzglednić lilo, lifo,
                      > rozliczenie międzyokresowe kosztów, ubytki magazynowe,... hmmm znam
                      > jesze jakies trudne słowa? które Ty na pewno znasz ale czy zna je
                      > kazdy własciciel małego sklepu...
                      >

                      Już dzisiaj sklepikarz się z tego wszystkiego rozlicza (koszty, paliwo etc.) I chyba nie lilo i filo (ale mogę się mylić, bo czas zaciera szczegóły) :P
                      Poza tym nie ma mowy o żadnej biurokracji. Po prostu producent na opakowaniu umieszcza cenę sprzedaży. Tą samą cenę umieszcza sklepikarz obok swojej. W 99% przypadków nie będzie musiał tego robić, bo producent umieści to na opakowaniu.



                      > dla mnie nie... ale dla marketu tak

                      Czyli marka własna. Zero problemu - cena na pudełku i już.

                      > (to znaczy małe wyjasnienie nie jestem przedsiębiorca ale kiedyś nim
                      > byłem i wybrałem ciepła posadkę a nie użeranie się z urzędami- ale
                      > właśnie dlatego pisze z pozycji drobnego przedsiębiorcy)
                      > i właśnie o to chodzi że market znajdzie obejście tych przepisów a
                      > dla drobnych sklepikarzy będących na końcu łańcucha dostaw będzie to
                      > tylko kolejne dodatkowe obciążenia biurokratyczne i być może czarny
                      > PR.

                      Powiem Ci tak. Na moim osiedlu jest zapyziała cukiernia. Właściciel jeździ coraz to nowszą terenówką a pracownicy 20 letnimi gratami. Sorry, ale taki mały biznes, to zwykłe draństwo i wyzysk.


                      > tylko jak to udowodnisz?
                      > producent ma prawo sie reklamować?
                      > każda sieć pewnie negocjuje oddzielnie, a nawet jeśli razem to za
                      > Boga ci się do tego nie przyzna,
                      > sieci w odróżnieniu od małych sklepów mają i kasę na prawników i
                      > pewnie nawet całe działy prawne, finansowe, itp.
                      > mają kase na lobbing
                      > tak więc nie wydaje mi się żeby taka ustawa zrobiła im krzywdę,
                      > prędzej, jak zwykle, drobnej i słabej polskiej konkurencji...

                      Jakoś udało się złapać na zmowie i producentów cementu i farb i Castoramę... Jak się chce, to się da. Kary tylko są za to za małe. Castorama zabuliła 36,7 miliona, a powinna 367 + konfiskata majątku prywatnego odpowiedzialnych dyrektorów.
                      • truten.zenobi Re: wiem że jesteś inteligentny facet 24.02.10, 13:09
                        > Zapytaj się? Przeprowadź badanie rynku?
                        1. Ty masz mieć wszystko podane na tacy a jak mam wszystko zdobywać
                        na mój koszt?
                        2. ty masz mieć pewne dane ja mam zawierajace błędy?
                        3. ty chcesz konkretne informacje ja mam otrzymywać uogólnione?

                        > Ale muszą być dostępne "tu i teraz". Przeciętny konsument nie ma
                        czasu na szuka
                        > nie ile kosztuje kilogram ziemniaków w skupie.
                        a to już jego sprawa... zresztą jemu tak naprawdę sa potrzene
                        informacje o cenach u dostępnych dla niego sprzedawców

                        > > a w poprzednim poście pisałeś że się nie da!
                        > >
                        >
                        > Nic takiego nie napisałem
                        ależ pisałeś!!
                        dezawuowałeś moją wypowiedź o wypompowywaniu kasy za granice a zaraz
                        przytaczasz przykład skutecznego nabijania kosztów...

                        > Już dzisiaj sklepikarz się z tego wszystkiego rozlicza
                        ale nie musi udowadniać kosztów zakupu dla każdej parti towaru.

                        Po prostu producent na opakowaniu um
                        > ieszcza cenę sprzedaży. Tą samą cenę umieszcza sklepikarz obok
                        swojej. W 99% pr
                        > zypadków nie będzie musiał tego robić, bo producent umieści to na
                        opakowaniu.
                        błednie zakłądaż że producent każdą partię towaru wszystkim nabywcom
                        sprzedaje po tych samych cenach,
                        poza tym by było uczciwie należało by doliczać uboczne koszty nabycia
                        towaru a tego wszystkiego nie da się zrobić po stronie producenta a
                        więc potrzebna by była u sprzedawców rozbudowana ewidencja magazynowa

                        > Czyli marka własna
                        to że cała produkcja idzie do marketu nie zawsze oznacza ze jest to
                        marka własna, zreszta wydaje mi się że przekręcasz jak Ci jest
                        wygodnie... ale w życiu rózne bywa i pewnie trudno wszystkie
                        przypadki zamknąć w kilki typach - a już na pewno urzednik nie
                        znający praktyki nie jest w stanie przewidzieć nawet 10% z nich...

                        > Powiem Ci tak. Na moim osiedlu jest zapyziała cukiernia. Właściciel
                        jeździ cora
                        > z to nowszą terenówką a pracownicy 20 letnimi gratami. Sorry, ale
                        taki mały biz
                        > nes, to zwykłe draństwo i wyzysk.
                        to skoro to taki dochodowy business to czemu pracownicy nie założa
                        obok piekarni konkurencyjnej i sami nie jeżdżą najnowszymi merolami?


                        > Jakoś udało się złapać na zmowie
                        jak słusznie to ująłeś "jakoś się udało"
                        ale wydaje mi się że to tylko wierzchołek góry lodowej..

                        problem moim zdaniem lezy gdzie indziej
                        wolny rynek wcale nie zapewnia że sam z siebie wytworzy optymalne
                        rozwiązania..
                        do tego potrzebna jest konkurencja doskonała wielu sprzedawców i
                        nabywców.
                        jednak biurokratyczna machina naszego kraju z jednej strony niszczy
                        drobną przedsiębiorczość a z drugiej sprzyja wielkim koncernom które
                        stosują nieuczciwe praktyki i monopolizują rynek.
                        co w oczywisty sposób prowadzi do wielu patologi... które biurokraci
                        chcą leczyć za pomocą rozwoju biurokracji...

                        w PRL'u to się nie udało...
                        • wielki_czarownik Re: wiem że jesteś inteligentny facet 24.02.10, 14:55
                          truten.zenobi napisał:

                          > > Zapytaj się? Przeprowadź badanie rynku?
                          > 1. Ty masz mieć wszystko podane na tacy a jak mam wszystko zdobywać
                          > na mój koszt?

                          Ja płacę progresywny PIT i VAT, Ty 19% CIT. Nie ma sprawiedliwości.

                          > 2. ty masz mieć pewne dane ja mam zawierajace błędy?

                          Wynajmij lepszą firmę badawczą.

                          > 3. ty chcesz konkretne informacje ja mam otrzymywać uogólnione?
                          >

                          Też będziesz miał konkretne. Każdy Ci konkretnie poda ile zechce zapłacić.


                          > a to już jego sprawa... zresztą jemu tak naprawdę sa potrzene
                          > informacje o cenach u dostępnych dla niego sprzedawców

                          Plac na Obornickiej jest poza zasięgiem? Poza tym tak jak mówię - wielkość marży wskazuje czy warto szukać innego sprzedawcy czy nie.

                          >

                          > ależ pisałeś!!
                          > dezawuowałeś moją wypowiedź o wypompowywaniu kasy za granice a zaraz
                          > przytaczasz przykład skutecznego nabijania kosztów...

                          Legalnego.

                          >
                          > > Już dzisiaj sklepikarz się z tego wszystkiego rozlicza
                          > ale nie musi udowadniać kosztów zakupu dla każdej parti towaru.

                          Cena będzie na opakowaniu. Poza tym ma fakturkę na którą kupił towar.


                          > błednie zakłądaż że producent każdą partię towaru wszystkim nabywcom
                          > sprzedaje po tych samych cenach,

                          Więc wtedy by umieścił swoją cenę. W czym problem? Skoro musi wpisywać cenę na karteczkę umieszczoną na półce, to może wpisywać dwie ceny. To taka wielka praca?

                          > poza tym by było uczciwie należało by doliczać uboczne koszty nabycia
                          > towaru a tego wszystkiego nie da się zrobić po stronie producenta a
                          > więc potrzebna by była u sprzedawców rozbudowana ewidencja magazynowa

                          Ale po co? Po co komplikować? Sprzedawca pisze "kupiłem za 1.20, sprzedaję za 1.80". Koniec.

                          >
                          > > Czyli marka własna
                          > to że cała produkcja idzie do marketu nie zawsze oznacza ze jest to
                          > marka własna, zreszta wydaje mi się że przekręcasz jak Ci jest
                          > wygodnie... ale w życiu rózne bywa i pewnie trudno wszystkie
                          > przypadki zamknąć w kilki typach - a już na pewno urzednik nie
                          > znający praktyki nie jest w stanie przewidzieć nawet 10% z nich...

                          Dalej komplikujesz sprawę najprostszą. Producent wystawia fakturkę, na fakturce jest cena, cenę umieszczamy w widocznym miejscu. Gdzie tu problem?


                          > to skoro to taki dochodowy business to czemu pracownicy nie założa
                          > obok piekarni konkurencyjnej i sami nie jeżdżą najnowszymi merolami?

                          Jasne. Niech wszyscy założą własne biznesy. Sorry, ale taki argument jest niepoważny.


                          > jak słusznie to ująłeś "jakoś się udało"
                          > ale wydaje mi się że to tylko wierzchołek góry lodowej..
                          >

                          Kontrolować, kontrolować i jeszcze raz kontrolować.

                          > problem moim zdaniem lezy gdzie indziej
                          > wolny rynek wcale nie zapewnia że sam z siebie wytworzy optymalne
                          > rozwiązania..
                          > do tego potrzebna jest konkurencja doskonała wielu sprzedawców i
                          > nabywców.
                          > jednak biurokratyczna machina naszego kraju z jednej strony niszczy
                          > drobną przedsiębiorczość a z drugiej sprzyja wielkim koncernom które
                          > stosują nieuczciwe praktyki i monopolizują rynek.
                          > co w oczywisty sposób prowadzi do wielu patologi... które biurokraci
                          > chcą leczyć za pomocą rozwoju biurokracji...
                          >
                          > w PRL'u to się nie udało...

                          Dopóki w Polsce nie wytworzy się "instytucji" uczciwego handlu, tak długo trzeba stać i pilnować tego, co się dzieje.
                          • truten.zenobi Re: wiem że jesteś inteligentny facet 24.02.10, 21:54
                            > Wynajmij lepszą firmę badawczą.
                            każde badanie zawiera jakiś margines błedu
                            ty jednak dla siebie oczekujesz jednoznacznych danych..

                            > Też będziesz miał konkretne. Każdy Ci konkretnie poda ile zechce
                            zapłacić.
                            ale tobie sie nie podoba to że ja chce Ciebie poinformować za ile
                            konkretnie Ci chce szpredać

                            masz jeszcze jakieś oczekiwania to chyba ja także mieć je mogę?


                            > Legalnego.
                            a ja pisałem o nielegalnym?

                            > Ale po co? Po co komplikować? Sprzedawca pisze "kupiłem za 1.20,
                            sprzedaję za 1
                            > .80". Koniec.

                            bo np jeden będzie sam sobie dowoził inny bedzie miał towar
                            dostarczany, bo dostawy mogą byc w różnych cenach, bo towar może mieć
                            ubytki naturalne i trzeba to jakoiś rozliczać...

                            > Jasne. Niech wszyscy założą własne biznesy. Sorry, ale taki
                            argument jest niepo
                            > ważny.
                            sorry ale dlaczego nie? dlaczego zawsze odpowiedzią na taką prostą
                            propozycję jest uzycie erystyki? na mnie to nie działa!
                            jeżeli twierdzisz że ktoś ma tak wspaniale bo cos robi to przeciez
                            możesz spróbowac robić to samo proste i logiczne
                            jeżeli prowadzenie DG to tyle przywilejów to mogą mieć je wszyscy ja
                            im nie bronię
                            przeciwskazań ekonomicznych tez nie widze
                            więc o co chodzi? a pewnie o to że to nie taki cymes

                            > Kontrolować, kontrolować i jeszcze raz kontrolować.
                            do kontrolowania jest wielu chetnych tylko do pracy niekoniecznie
                            jeszcze raz! chleb robi piekarz czy urzędnik?

                            > Dopóki w Polsce nie wytworzy się "instytucji" uczciwego handlu
                            ale ta instytucja nie powstanie dopóki będzie się opłaciło byc
                            nieuczciwym i żadne urzednicz ekontrole tego nie zmienią!

                            jeśeli jest spora konkurencja i oszukasz klienta to go stracisz bo on
                            bez problemu znajdzie innego dostawcę a pozyskac noweg zwłaszcza
                            jesli tamten sie pochwali wielu osobom bedize trudno

                            druga sprawa to szybko działające i dostępne sądy ( oczywiście
                            starające się być obiektywne i sprawiedliwe)
                            nie jak mnie ktos oszuka to nie potrzeby mi jest urzednik który
                            będzie udawał że cos robi tylko potrzebna mi jest możliwośc szybkiego
                            egzekwowania moich praw
                            (a nie jak obecnie sprawy ciągnące się latami)
                            • wielki_czarownik Re: wiem że jesteś inteligentny facet 25.02.10, 13:08
                              truten.zenobi napisał:

                              > każde badanie zawiera jakiś margines błedu
                              > ty jednak dla siebie oczekujesz jednoznacznych danych..

                              Ponieważ w niektórych wypadkach da się podać precyzyjne dane a w innych nie. Proste. Ty masz dokładne dane ile zarabiasz na moich zakupach, a ja nie mam. Więc wyrównajmy ten deficyt.
                              A ile jestem w stanie zapłacić za dany produkt? Nie ma jednej odpowiedzi. Zależy od produktu, odległości od sklepu, kolejki, etc.


                              >
                              > masz jeszcze jakieś oczekiwania to chyba ja także mieć je mogę?
                              >

                              Ależ możesz. Tylko, że w chwili obecnej wiesz więcej ode mnie a to nie jest uczciwe.


                              > a ja pisałem o nielegalnym?
                              >

                              Tak, bo przy obecnych przepisach transfer kasy za granicę jest bardzo trudny.


                              >
                              > bo np jeden będzie sam sobie dowoził inny bedzie miał towar
                              > dostarczany, bo dostawy mogą byc w różnych cenach, bo towar może mieć
                              > ubytki naturalne i trzeba to jakoiś rozliczać...

                              Ale nadal nie rozumiem w czym problem. Kupujesz np. mleko w kartonikach. Na kartoniku masz cenę zakupu (np. naklejoną metkownicą) obok doklejasz swoją i już. Nawet swojej nie musisz doklejać, bo wywieszasz ją na półce. Konsument porównuje cenę z kartonika z ceną z półki i już wie.


                              > sorry ale dlaczego nie? dlaczego zawsze odpowiedzią na taką prostą
                              > propozycję jest uzycie erystyki? na mnie to nie działa!
                              > jeżeli twierdzisz że ktoś ma tak wspaniale bo cos robi to przeciez
                              > możesz spróbowac robić to samo proste i logiczne
                              > jeżeli prowadzenie DG to tyle przywilejów to mogą mieć je wszyscy ja
                              > im nie bronię
                              > przeciwskazań ekonomicznych tez nie widze
                              > więc o co chodzi? a pewnie o to że to nie taki cymes

                              Doskonale wiesz, że nie ma możliwości aby wszyscy pozakładali biznesy. Są potrzebni urzędnicy, sędziowie, pracownicy produkcji etc. Sędzia też ma założyć własny biznes? Policjant? Strażak? A kto będzie pracował, jak wszyscy będą "byznesmenami"?


                              > do kontrolowania jest wielu chetnych tylko do pracy niekoniecznie
                              > jeszcze raz! chleb robi piekarz czy urzędnik?
                              >

                              Chleb robi piekarz, a urzędnik sprawdza czy we właściwych sanitarnie warunkach, czy z opłaceniem wszystkich podatków itp.


                              > ale ta instytucja nie powstanie dopóki będzie się opłaciło byc
                              > nieuczciwym i żadne urzednicz ekontrole tego nie zmienią!
                              >

                              Dlatego jestem zwolennikiem skrajnego zaostrzenia kar. Jakoś w Niemczech czy Skandynawii mimo wyższych podatków można płacić lepiej, sprzedawać taniej i nie tworzyć tak wielkich nierówności społecznych. Tylko w Polsce każdy chce kombinować i za nic ma zarówno podwładnych jak i klientów.
                              Jak pracowałem w pewnym hipermarkecie, to uczciwie mi powiedziano, że szkolenia BHP nie będzie, bo się nie opłaca. Wolą zapłacić raz na miesiąc 500 PLN mandatu, niż szkolić ludzi. Gdyby zaś mandat wynosił 500 tys. PLN od każdego nieprzeszkolonego + milion PLN grzywny od kierownika + 2 lata ciupy dla niego to zaraz by był porządek.

                              > jeśeli jest spora konkurencja i oszukasz klienta to go stracisz bo on
                              > bez problemu znajdzie innego dostawcę a pozyskac noweg zwłaszcza
                              > jesli tamten sie pochwali wielu osobom bedize trudno
                              >

                              Teoria. Ile razy konsumenci w Polsce ogłaszali bojkot? Ilu to mamy biznesmenów-przekręciarzy, którzy żyją na zasadzie przekręt - bankructwo-wyrok-przekręt-bankructwo?

                              > druga sprawa to szybko działające i dostępne sądy ( oczywiście
                              > starające się być obiektywne i sprawiedliwe)
                              > nie jak mnie ktos oszuka to nie potrzeby mi jest urzednik który
                              > będzie udawał że cos robi tylko potrzebna mi jest możliwośc szybkiego
                              > egzekwowania moich praw
                              > (a nie jak obecnie sprawy ciągnące się latami)
                              >

                              Moim zdaniem tu jest pole popisu dla administracji. Ona powinna mieć możliwość załatwiania spraw z zakresu przedsiębiorca-konsument. Dzisiaj wiele osób nie chce iść do sądu np. w sprawie butów za 200 PLN. A tak sprawę załatwiałaby Inspekcja Handlowa - mandat 10 tys. dla oszusta-kapitalisty, egzekucja administracyjna i już. Jak się nie zgadza, to niech on (a nie konsument) idzie do sądu i się tam męczy. Wówczas przedsiębiorcy woleliby sprawę załatwić z konsumentem polubownie.
                              • truten.zenobi Re: wiem że jesteś inteligentny facet 25.02.10, 17:26
                                > > a ja pisałem o nielegalnym?
                                > Tak, bo przy obecnych przepisach transfer kasy za granicę jest
                                bardzo trudny.

                                bardzo trudny nie oznacza niemożliwy... a pewnie duże światowe
                                koncerny mają swoje sposoby

                                > Ale nadal nie rozumiem w czym problem. Kupujesz np. mleko w
                                kartonikach. Na kar
                                > toniku masz cenę zakupu (np. naklejoną metkownicą) obok doklejasz
                                swoją i już.
                                1. a kto w to się będzie bawił - pomyśl jak to zrobić fizycznie!
                                na produkcji? przepakowywac w magazynie?
                                2. a niby czemu nie mam prawa uwzglednić pozostałych kosztów zakupu

                                Czy Tobie się wydaje że handel hurtowy to jak w markecie wg jednej
                                ceny? (ba nawet w markecie czasem idzie ponegocjować...)

                                > Doskonale wiesz, że nie ma możliwości aby wszyscy pozakładali
                                biznesy.
                                no właśnie tego nie wiem! a w zasadzie wiem coś zupełnie przeciwnego
                                każdy obywatel tego kraju ma prawo założyć DG...
                                a jeśli by zaczęli odchodzic pracownicy róznych służb to by się
                                okazało czy są tak naprawdę potrzebni...

                                a póki co jakoś nie grozi nam by różnej maści urzednicy zakłądali
                                zakładali normalną DG...

                                A kto będzie pracował, jak wszyscy będą "byznesm
                                > enami"?
                                masz spaczone pojęcie o DG z ludzi których znam i mają własne firmy
                                większość zapie... po 12h 6-7d/t bez prawa do urlopu, chorobowego,
                                opieki nad chorym członkeim rodziny, urlopu wychowawczego, itp..

                                Tobie pewnie się wydaje że prezes dużej firny pracuje tak jak kazdy
                                użędnik od 8 do 16 5d/t i po wyjsciu z biura ma to wszystko w d...

                                > Chleb robi piekarz, a urzędnik sprawdza czy we właściwych
                                sanitarnie warunkach,
                                > czy z opłaceniem wszystkich podatków itp.

                                czyli bez piekarza na pewno nie będzie chleba a bez jego nadzorcy
                                tylko być może..

                                > Dlatego jestem zwolennikiem skrajnego zaostrzenia kar. Jakoś w
                                Niemczech czy Sk
                                > andynawii mimo wyższych podatków można płacić lepiej,
                                ale ja cały czas twierdze że to biurokracja a nie wysokie podatki
                                rozwala polską gospodarkę..
                                wysokie podatki są tylko wtedy szkodliwe gdy są przejadane/marnowane
                                przez rozpasioną burokrację
                                jeśli są odpowiednio inwestowane mogas być równorzedną siła
                                napendowa gospodarki jaki i inne metody racjonalnej redystrybucji
                                pieniądza/środków.

                                > Jak pracowałem w pewnym hipermarkecie, to uczciwie mi powiedziano,
                                że szkolenia
                                > BHP nie będzie, bo się nie opłaca. Wolą zapłacić raz na miesiąc
                                500 PLN mandat
                                > u, niż szkolić ludzi. Gdyby zaś mandat wynosił 500 tys. PLN od
                                każdego nieprzes
                                > zkolonego + milion PLN grzywny od kierownika + 2 lata ciupy dla
                                niego to zaraz
                                > by był porządek.
                                tylko co zmienia taki kurs BHP? uzywania własnej głowy nie nauczysz
                                się na kursie...
                                dla mnie wazniejsze jest by osoby odpowiedzialne za organizację
                                pracy o to dbały

                                kary i owszem powinny być surowe ale za rzeczywiste zanbiedbania
                                (zwłaszcza jak dojdzie do wypadku) a nie za za brak świastka!

                                wtedu każdy szef w swoim dobrze pojętym interesie dbałby o to by
                                każdy pracownik był odpowiednio przeszkolony i by miał na to dowody.

                                Gdyby zaś mandat wynosił 500 tys. PLN od każdego nieprzes
                                > zkolonego + milion PLN grzywny od kierownika + 2 lata ciupy dla
                                niego to zaraz
                                > by był porządek.
                                no... pewnie tak. co prawda bezrobocie było by pewnie powyżej 80% a
                                chleb z zagranicznej pomocy charytatywnej...

                                > Teoria. Ile razy konsumenci w Polsce ogłaszali bojkot?
                                a jaka jest w polsce konkurencja?
                                ile we wrocławiu masz prawdziwych sklepów sportowych, AGD, itp. nie
                                powiązanych z różnymi sieciami marketów lub nie tworzących własnych
                                sieci?

                                i tak dla przeciwwagi w sklepach komputerowych zwykle masz towar
                                tańszy i lepszej jakości niż w marketach. czasem może fachowa
                                obsługa szwankuje ale... wystarczy poszukać!

                                Ona powinna mieć możliwość
                                > załatwiania spraw z zakresu przedsiębiorca-konsument. Dzisiaj
                                wiele osób nie ch
                                > ce iść do sądu np. w sprawie butów za 200 PLN.
                                bo sady są ślamazarne adwokaci drodzy... więc wszystkim się marzy
                                droga na skróty...

                                tyle że na dłuższą metę jest ot szkodliwe...
                                to nie sądy a urzędnicy wykończyli JTT i optimusa.. a kto zapłaci
                                odszkodowania?
                                • wielki_czarownik Re: wiem że jesteś inteligentny facet 26.02.10, 15:10
                                  truten.zenobi napisał:

                                  >
                                  > bardzo trudny nie oznacza niemożliwy... a pewnie duże światowe
                                  > koncerny mają swoje sposoby
                                  >

                                  Nie da się zlikwidować przekrętów. Nawet w Chinach, gdzie za oszustwa podatkowe strzelają w tył głowy nadal mnóstwo ludzi usiłuje "kręcić lody". Ludzka chciwość jest niezwyciężona.


                                  > 1. a kto w to się będzie bawił - pomyśl jak to zrobić fizycznie!
                                  > na produkcji? przepakowywac w magazynie?

                                  Masz metkownicę i samemu w sklepie naklejasz cenę. Po skończeniu ogólniaka (a przed studiami) pracowałem w hipermarkecie i takie czynności wykonywałem. Przy odrobinie wprawy całą paletę soków (1000 kartoników) można było ometkować w ciągu kilkunastu minut.

                                  > 2. a niby czemu nie mam prawa uwzglednić pozostałych kosztów zakupu
                                  >

                                  Bo mówimy o czystej marży a nie o zyskach. Jak

                                  > Czy Tobie się wydaje że handel hurtowy to jak w markecie wg jednej
                                  > ceny? (ba nawet w markecie czasem idzie ponegocjować...)
                                  >

                                  Nie. Ale jak kupujesz np. 100 kartoników soku do małego sklepu, to wiesz ile zapłaciłeś za każdy z nich.


                                  > no właśnie tego nie wiem! a w zasadzie wiem coś zupełnie przeciwnego
                                  > każdy obywatel tego kraju ma prawo założyć DG...
                                  > a jeśli by zaczęli odchodzic pracownicy róznych służb to by się
                                  > okazało czy są tak naprawdę potrzebni...

                                  A kto będzie w tych DG pracował? Kto stanie przy taśmie? Kto za ladą? Wszyscy przecież będą "byznesmeny". Jak to mawiał Ferdek Kiepski "Minusować każdy jeden głupi potrafi, ale robić nie ma komu."

                                  >
                                  > a póki co jakoś nie grozi nam by różnej maści urzednicy zakłądali
                                  > zakładali normalną DG...
                                  >

                                  Świat składa się z urzędników?


                                  > masz spaczone pojęcie o DG z ludzi których znam i mają własne firmy
                                  > większość zapie... po 12h 6-7d/t bez prawa do urlopu, chorobowego,
                                  > opieki nad chorym członkeim rodziny, urlopu wychowawczego, itp..

                                  Taaa... Jakbym nie miał w rodzinie ludzi z biznesami to może bym w to uwierzył.

                                  >
                                  > Tobie pewnie się wydaje że prezes dużej firny pracuje tak jak kazdy
                                  > użędnik od 8 do 16 5d/t i po wyjsciu z biura ma to wszystko w d...

                                  Widzę, że prezes dużej firmy zarabia 1000 razy więcej, niż jego pracownik, za nic nie odpowiada, doprowadza firmę do upadku i na koniec dostaje pomoc rządową, z której wypłaca sobie i swoim przydupasom premie.


                                  >
                                  > czyli bez piekarza na pewno nie będzie chleba a bez jego nadzorcy
                                  > tylko być może..

                                  Bez tego nadzorcy będzie tak jak w Chinach - trujące mleko dla dzieci i kilkadziesiąt tysięcy zatrutych.


                                  > ale ja cały czas twierdze że to biurokracja a nie wysokie podatki
                                  > rozwala polską gospodarkę..
                                  > wysokie podatki są tylko wtedy szkodliwe gdy są przejadane/marnowane
                                  > przez rozpasioną burokrację
                                  > jeśli są odpowiednio inwestowane mogas być równorzedną siła
                                  > napendowa gospodarki jaki i inne metody racjonalnej redystrybucji
                                  > pieniądza/środków.

                                  Kwestia zbiurokratyzowania to inna rzecz. Polska administracja jest nieudolna. Można z powodzeniem zwolnić połowę urzędników, dowalić jeszcze zadań i wszystko będzie grało. Trzeba tylko uprościć procedury i stworzyć porządną, urzędniczą infrastrukturę (system PESEL2 itp.)
                                  Z drugiej strony co się dziwić, że urzędnikom się nie chce pracować, skoro dostają takie żenujące pensje? Mój kolega po studiach administracji pracuje w UM Wrocław. Jest w swojej komórce najlepszym specjalistą, jedynym z wykształceniem kierunkowym i... ma najniższe stanowisko i najniższą pensję. Właśnie szuka nowej pracy. Jak długo urzędnikami będą ludzie bez wykształcenia kierunkowego i opłacani na poziomie sprzątaczki w galerii handlowej, tak długo w Polsce będzie taki burdel, jaki jest.


                                  > tylko co zmienia taki kurs BHP? uzywania własnej głowy nie nauczysz
                                  > się na kursie...
                                  > dla mnie wazniejsze jest by osoby odpowiedzialne za organizację
                                  > pracy o to dbały
                                  >
                                  > kary i owszem powinny być surowe ale za rzeczywiste zanbiedbania
                                  > (zwłaszcza jak dojdzie do wypadku) a nie za za brak świastka!
                                  >

                                  Ale tu chodziło o realne zagrożenie, bo do moich obowiązków należała obsługa tzw. kompaktora (prasa do miażdżenia opakowań). No i sam musiałem się nauczyć jak to coś obsługiwać. Zgadzam się, że szkolenie BHP w stylu "nie liż kontaktu" to bezsens, ale jeżeli mówimy o pracy z maszynami to jest to coś innego.

                                  > wtedu każdy szef w swoim dobrze pojętym interesie dbałby o to by
                                  > każdy pracownik był odpowiednio przeszkolony i by miał na to dowody.
                                  >
                                  > no... pewnie tak. co prawda bezrobocie było by pewnie powyżej 80% a
                                  > chleb z zagranicznej pomocy charytatywnej...

                                  Dlaczego? Zobacz jakie kary grożą za łamanie praw pracowniczych np. w USA albo krajach skandynawskich. Mają 80% bezrobocia? Spróbuj w Szwecji nie dać pracownikowi np. kasku ochronnego. Chyba do końca życia się nie wypłacisz.


                                  > a jaka jest w polsce konkurencja?
                                  > ile we wrocławiu masz prawdziwych sklepów sportowych, AGD, itp. nie
                                  > powiązanych z różnymi sieciami marketów lub nie tworzących własnych
                                  > sieci?
                                  >

                                  Nie ma. To jest fakt. Sam mam zagwozdkę, gdzie kupić filtr do aparatu. Znam tylko jeden dobrze wyposażony sklep, ale tam nie kupię, bo go bojkotuję.

                                  > i tak dla przeciwwagi w sklepach komputerowych zwykle masz towar
                                  > tańszy i lepszej jakości niż w marketach. czasem może fachowa
                                  > obsługa szwankuje ale... wystarczy poszukać!
                                  >

                                  Z tym się zgadzam. Inna sprawa, że prędzej dogadasz się z chłopakiem ze sklepiku komputerowego, niż sprzedawcą w markecie.


                                  > bo sady są ślamazarne adwokaci drodzy... więc wszystkim się marzy
                                  > droga na skróty...
                                  >
                                  > tyle że na dłuższą metę jest ot szkodliwe...
                                  > to nie sądy a urzędnicy wykończyli JTT i optimusa.. a kto zapłaci
                                  > odszkodowania?
                                  >

                                  Ale ale. Powinna być wprowadzona odpowiedzialność urzędników. Urzędnik powinien być doskonale opłacanym, chronionym przepisami przed naciskami profesjonalistą, ale odpowiedzialnym za swe działania.
                                  • truten.zenobi Re: wiem że jesteś inteligentny facet 27.02.10, 21:32
                                    > Ale ale. Powinna być wprowadzona odpowiedzialność urzędników.
                                    Urzędnik powinien
                                    > być doskonale opłacanym, chronionym przepisami przed naciskami
                                    profesjonalistą
                                    > , ale odpowiedzialnym za swe działania.

                                    a to jest jeszcze większa bajka niż to że niewidzialna ręka rynku dla
                                    każdemu dobrobyt...
                                    oczywiście wołabym zyc w kraju rządzonym przez mądrego i dobrego
                                    króla.. tyle ze tacy sa tylko w bajkach..

                                    chyba troche przeceniasz możliwości kontroli

                                    jest na świecie kraj w którym poziom kontroli osiągnął chyma maksimum
                                    tego co da się osiągnąc. system w ramach dbałości o dobro obywateli
                                    pokazywał ludzi którym pękły żołądki po zjedzeniu 3 posiłków
                                    dziennie...

                                    z drugiej strony nie mogę zrozumieć dlaczego zakłądasz że urzednik
                                    będzie mądrzejszy od Ciebie i będzie lepiej dbał o Twoje interesy

                                    Przy o
                                    > drobinie wprawy całą paletę soków (1000 kartoników) można było
                                    ometkować w ciąg
                                    > u kilkunastu minut.
                                    gratuluje wyniku ... ale w dalszym ciągu to czynnosc która trzeba
                                    wykonac dodatkowo do tego ceny sam nie ustalałeś ale dostawałeś ją od
                                    kogoś a więc ktos my musiał to przygotować, im bardziej skomplikowane
                                    rozliczenia tym więcej pracy która tak naprawdę nic nie tworzy...

                                    > > 2. a niby czemu nie mam prawa uwzglednić pozostałych kosztów
                                    zakupu
                                    > Bo mówimy o czystej marży a nie o zyskach.

                                    marża to róznica pomiędzy ceną sprzedaży a kosztem nabycia...
                                    nie wiem skąd wymyśliłeś te zyski...

                                    > Nie. Ale jak kupujesz np. 100 kartoników soku do małego sklepu, to
                                    wiesz ile za
                                    > płaciłeś za każdy z nich.
                                    ale dowiozłem je własnym transportem, ...
                                    jak to rozliczysz? pewnie jego właściciel nie ma nic lepszego niż
                                    bawić się w takie obliczenia...

                                    i właśnie tak samo ma się rozliczac market i mały sklep... tyle że
                                    market ma magazynierów, księgowe, prawników, system komputerowy..
                                    obowiązek ten sam ale możliwości jego wykonania jakby inne...

                                    > A kto będzie w tych DG pracował?
                                    właściciel! a co nie może? z innej gliny? zapewniam cię że nie i
                                    wielu tak właśnie zap...

                                    > Taaa... Jakbym nie miał w rodzinie ludzi z biznesami to może bym w
                                    to uwierzył.
                                    to dużo wyjaśnia...


                                    > Bez tego nadzorcy będzie tak jak w Chinach - trujące mleko dla
                                    dzieci i kilkadz
                                    > iesiąt tysięcy zatrutych.
                                    ale przecież to właśnie min. chiny mają rozbudowany aparat kontroli i
                                    arie urzędników... tylko mają oni inne priorytety...


                                    >...ma najniższe stanowisko i najniższą pensję
                                    ale o to właśnie mi chodzi
                                    ja wiem że "panienka z okienka" niewiele może ma marną pensję i
                                    jeszcze wszyscy się na niej odgrywają... ale niestety im wyższe
                                    stanowisko tym większa kasa i zwykle nieadekwatna do kompetencji...
                                    niestety tych urzedów i stanowisk jesyt dosyć soro co oznacza znaczne
                                    obciązenie finansowe ale też destrukcję w prawie każdej dziedzine
                                    życia...
                                    dodatkowo niestety system jest tak skonstruowany by nie promowac
                                    ludzi zdolnych...

                                    wlaśnie dlatego uważam że anarchia była by dużo bardziej efektywna
                                    niż to co sie obecnie dzieje...

                                    przy czym w przypadku anarchii w sposób naturalny ludzie by zaczeli
                                    się organizowac społecznie w przypadku raka biurokracji zwykle
                                    oznacza to droge do samodestrukcji...

                                    Zgadzam się, że szkolenie BHP w stylu "nie liż kontaktu" to
                                    > bezsens, ale jeżeli mówimy o pracy z maszynami to jest to coś
                                    innego.

                                    ale tak właśnie wygląda przeciętne szkolenie BHP.
                                    a moim zdaniem o wiele ważniejsze jest to by przed dopuszczeniem do
                                    maszyny albo ktoś dał ci instrukcje do ręki (jeśli jesteś
                                    wykwalifikowanym pracownikiem) albo przeszkolił z jej obsługi
                                    (zwłaszcza jesli jesteś bladynka)


                                    > > a jaka jest w polsce konkurencja?
                                    > > ile we wrocławiu masz prawdziwych sklepów sportowych, AGD, itp.
                                    [..]
                                    > Nie ma. To jest fakt. Sam mam zagwozdkę, gdzie kupić filtr do
                                    aparatu. Znam tyl
                                    > ko jeden dobrze wyposażony sklep, ale tam nie kupię, bo go
                                    bojkotuję.
                                    >
                                    > > i tak dla przeciwwagi w sklepach komputerowych ...
                                    > Z tym się zgadzam. Inna sprawa, że prędzej dogadasz się z
                                    chłopakiem ze sklepik
                                    > u komputerowego, niż sprzedawcą w markecie.

                                    moim zdaniem tu jest seno problemu, im silniejsza konkurencja tym
                                    większe prawdopodobieństwo wyższej jakości usług/towaru/obsługi
                                    tak naprawdę to najważniejsza jest ludzka motywacja

                                    i podstawowy problem jak na nia wpłyunąc
                                    model liberalny może nie jest idealny ale wskazuje związek pomiędzy
                                    efektami pracy zyskiem i motywacją
                                    jeśli piekarz będzie wiedział ze jego zarobek zalezy od jakości jego
                                    pracy to będzie się starał


                                    żaden zaś kontroler nie będzie go w stanie zmusić do dobrej pracy..
                                    tym bardziej że jest mało prawdopodobne by się na niej znał...
                                    odwoływanie się do ideałów, strachu, czy obowiązków na dłuższa metę
                                    się nie sprawdzi...

                                    tak więc podst
          • truten.zenobi marża kopalni 100% marża pośednika 20% 23.02.10, 16:09
            Chcę sprawdzić cenę - jak zobaczę w sklepie, że marża wyno
            > si np. 10% to wiem, że nie ma sensu iść do konkurencji, bo szansa
            że będzie tan
            > iej jest mała. A nawet jak ktoś będzie miał marżę 9%, to ile
            zaoszczędzę? Nie o
            > płaca się. Natomiast jak zobaczę że marża wynosi 50% to już wiem,
            że warto posz
            > ukać gdzie indziej, bo ktoś mnie robi w wała.

            marża kopalni 100% marża pośednika 20% rozumiem że będziesz pomijał
            kopalnię i wybierał pośrednika

            ;)
            • wielki_czarownik Re: marża kopalni 100% marża pośednika 20% 24.02.10, 10:18
              Kupując bezpośrednio w kopalni jestem 20% do przodu. Poza tym przemysł wydobywczy to inna bajka - ogromne zużycie energii, maszyn, roboczogodzin etc.
              • truten.zenobi Re: marża kopalni 100% marża pośednika 20% 24.02.10, 11:08
                > Kupując bezpośrednio w kopalni jestem 20% do przodu.

                ale przecież z godnie z Twoim podejściem marża 100% powoduje że
                szukasz gdzie indziej..

                > Kupując bezpośrednio w kopalni jestem 20% do przodu
                a z tym że jesteś do przodu tez bym polemizował...
                1. cena dla pośrednika wcale nie musi być ceną dla indywidualnego
                klienta - by się o tym przekonać możesz podejśc do najbliższej
                hurtowni i sprawdzić.
                2. nie wziąłeś pod uwagę kosztów transportu które przy niewielkim
                tonażu moga zjeśc Twoje oszczędności
                • wielki_czarownik Re: marża kopalni 100% marża pośednika 20% 24.02.10, 14:56
                  I o tym mówiłem! Jeżeli widzę, że marża jest 20% to zastanawiam się czy warto szukać gdzieś taniej. Jeżeli widzę, że jest 50% to wiem, że trzeba szukać bo zapewne znajdę tańszego dostawcę.
              • truten.zenobi Re: marża kopalni 100% marża pośednika 20% 24.02.10, 11:45
                Poza tym przemysł wydobywc
                > zy to inna bajka - ogromne zużycie energii, maszyn, roboczogodzin
                etc.

                ale z tego co wcześniej pisałeś nie wynika że nalezy to brac pod
                uwagę
                dla kopalni cena surowca = 0
                sprzedają go w stanie nieprzewożonym.
                cała reszta to koszty transportu
                • wielki_czarownik Re: marża kopalni 100% marża pośednika 20% 24.02.10, 14:47
                  Jak to nie? Ja cały czas mówię o różnicy pomiędzy ceną producenta a ceną sprzedaży. Innymi słowy pomiędzy ceną za jaką producent pozbywa się towaru i za jaką my go kupujemy.
        • maruda.r Re: wiem że jesteś inteligentny facet 22.02.10, 20:43
          truten.zenobi napisał:

          > z drugiej strony niby czemu mam Ci się tłumaczyć z moich marż,
          > wysoka marża może wynikać z tego że zapewniam wysoką jakosć obsługi,
          > pomijam pośredników przy zakupach, mam dobrych negocjatorów...

          ****************************

          Może też wynikać z łupienia klientów. Najlepsze zyski są w lombardach. Sęk w
          tym, że lombardy niczego nie negocjują, a ich usługi są do dupy. Po prostu
          wykorzystują sytuację ludzi przyciśniętych do muru.



          • truten.zenobi Re: wiem że jesteś inteligentny facet 22.02.10, 22:08
            > Może też wynikać z łupienia klientów.

            tylko przecież nikt nie zmusza Cię byś kupował tam gdzie drożej...
            no chyba ze polityka gospodarcza kraju doprowadziła do powstania
            oligopolu marketów...

            ale to przecież nie wina marketów a polityków którzy by naprawić "bolączki systemu" wynikające z biurokratyzmu chcą doprowadzić do
            kolejnego wzrostu biurokracji...
    • g.r.a.f.z.e.r.o Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie sklepy 22.02.10, 10:47
      W przemyśle spożywczym jest TYLKO 50% różnica pomiędzy ceną producenta, a ceną
      detaliczną?
      Olbrzymia większość producentów z innych branż poszłaby na taki układ.

      Nie mówiąc o towarach importowanych z Azji gdzie producent dostaje jakieś 10%
      ceny detalicznej.
    • kapitan.kirk Głupawe to jakieś 22.02.10, 10:50
      Rozumiem, że rolnik/producent chciałby, żeby publicznie ujawnić marże
      handlowców. Po pierwsze nie rozumiem jednak, dlaczego właściwie ktoś miałby
      musieć takie swoje wewnętrzne dane ujawniać, zwłaszcza w sytuacji gdyby
      rzeczywiste koszty producentów nadal pozostałbyy ukryte (no chyba, żeby
      pociągnąć ten absurd dalej i na każdym serze oprócz "ceny sugerowanej" przez
      mleczarnię umieścić "cenę rolnika" za jaką sprzedał on mleczarni mleko i "cenę
      krowy", zawierający "rzeczywisty" koszt przeżutej kiszonki i wypitej wody ;-)
      Po drugie, jeśli nawet producenci i konsumenci słusznie (przynajmniej ze
      swojego punktu widzenia) domagają się ujawniania marż, to nic nie stoi na
      przeszkodzie, żeby związki zrzeszające rolników czy organizacje konsumenckie
      zlecały odpowiednie badania i publikowały ich wyniki na własny koszt. Moim
      zdaniem nie ma absolutnie żadnego powodu, żeby działalnością taką zajmowała
      się instytucja publiczna, utrzymywana z podatków wszystkich i w dodatku z góry
      arbitralnie opowiadająca się po jednej ze stron sporu. Modnie jest dziś
      dokopywać "korporacyjnym" hipermarketom, zwolennikom prostych Prawd
      Objawionych na ten temat sugerowałbym zastanowienie się nad dwoma prostymi
      faktami: dlaczego w tych chciwych i pazernych marketach wszystko jest dziwnym
      trafem dużo tańsze oraz w większym wyborze niż w małych sklepach osiedlowych
      czy wiejskich (nie mówiąc już nawet litościwie o kosmicznych cenach przy
      kupowaniu czegokolwiek prosto od samych chłopów) oraz dlaczego producentom,
      pomimo owego "półkowego" i innych półlegalnych haraczy, nadal jakoś bardziej
      opłaca się sprzedawać za pośrednictwem sieciowych marketów niż poprzez małe
      sklepy (bo jakoś dziwnie nie wierzę, że wszyscy jak jeden mąż dopłacają do
      interesu).

      Pzdr
      • maruda.r Re: Głupawe to jakieś 22.02.10, 12:39
        kapitan.kirk napisał:

        > Objawionych na ten temat sugerowałbym zastanowienie się nad dwoma prostymi
        > faktami: dlaczego w tych chciwych i pazernych marketach wszystko jest dziwnym
        > trafem dużo tańsze oraz w większym wyborze niż w małych sklepach osiedlowych

        *************************

        Załóż sklep osiedlowy, a natychmiast się dowiesz.

        Hipermarket nie kupuje towaru - on de facto bierze go w komis.
        Sklep kupuje towar za gotówkę.

        Hipermarket bierze jednorazowo 2000 puszek groszku. Z miejsca wchodzi na
        najwyższy upust rabatowy.
        Sklep kupuje 50 puszek groszku. Dwa lata będzie musiał kupować, by przeskoczyć
        jakikolwiek próg rabatowy, bo liczą się obroty w miesiącu.

        Producent może rozwijać produkcję, jeżeli znajdzie odbiorcę. To oznacza
        przekonanie rady nadzorczej, kredyty i dominującą rolę na rynku skupu od rolników.
        Przekonanie jednego hipermarketu daje większe możliwości, niż objeżdżanie
        sklepów osiedlowych.

        • stawo73 Re: Głupawe to jakieś 22.02.10, 13:27
          Hipermarket nie kupuje towaru - on de facto bierze go w komis.
          Sklep kupuje towar za gotówkę.


          Małe sklepy także rzadko kupują towar za gotówkę. Powszechna
          praktyką jest stosowanie kredytu kupieckiego.

          Hipermarket bierze jednorazowo 2000 puszek groszku. Z miejsca
          wchodzi na najwyższy upust rabatowy. Sklep kupuje 50 puszek groszku.
          Dwa lata będzie musiał kupować, by przeskoczyć jakikolwiek próg
          rabatowy, bo liczą się obroty w miesiącu.



          Traktujesz to jako zarzut? To normalna praktyka , nie tylko w handlu
          ale także w przemyśle czy usługach. Niemal zawsze gdy kupujesz
          większą ilość towaru, możesz liczyć na niższą cenę jednostkową.

          Generalnie zaś gdybym nie był przeświadczony o tym ,że PSLowi chodzi
          o zapewnienie miejsc pracy swoim dołom partyjnym, to pomyślałbym ,że
          cierpią na jakąś schizofrenię. Najpierw bowiem walczą o
          ograniczenie możliwości powstawania nowych super i hipermarketów, by
          później dziwić się ,że te które są wykorzystują swoją pozycję na
          rynku.
          • maruda.r Re: Głupawe to jakieś 22.02.10, 20:27
            stawo73 napisał:

            > Małe sklepy także rzadko kupują towar za gotówkę. Powszechna
            > praktyką jest stosowanie kredytu kupieckiego.
            >

            ****************************

            Żeby dostać kredyt, najpierw trzeba zrobić obrót. Jednym ze źródeł zaopatrzenia
            małych handlowców jest Makro. Kup coś tam na krechę.

        • kapitan.kirk Re: Głupawe to jakieś 22.02.10, 17:01
          maruda.r napisał:

          > Hipermarket bierze jednorazowo 2000 puszek groszku. Z miejsca wchodzi na
          > najwyższy upust rabatowy.
          > Sklep kupuje 50 puszek groszku. Dwa lata będzie musiał kupować, by przeskoczyć
          > jakikolwiek próg rabatowy, bo liczą się obroty w miesiącu.
          >
          > Producent może rozwijać produkcję, jeżeli znajdzie odbiorcę. To oznacza
          > przekonanie rady nadzorczej, kredyty i dominującą rolę na rynku skupu od rolnik
          > ów.
          > Przekonanie jednego hipermarketu daje większe możliwości, niż objeżdżanie
          > sklepów osiedlowych.

          No ale o co Ci właściwie chodzi? Ja doskonale rozumiem, że producent bardzo
          chciałby sprzedawać groszek hurtowo w cenach detalicznych, w tym samym stopniu
          co ja wolałbym kupować go detalicznie w cenach hurtowych - ale na razie jedno
          ani drugie nie jest możliwe. Tak samo rozumiem, że z punktu widzenia producenta
          jest świetnym pomysłem powołanie kolejnego Centralnego Głównego Urzędu, który za
          moje podatki będzie dbał o to, żebym płacił mu za groszek np. trzy razy więcej
          niż obecnie. Rzecz jednak w tym, że ja tego nie chcę - ponieważ sytuacja
          finansowa producenta groszku obchodzi mnie w takim samym stopniu, jak jego
          obchodzi dobro moich finansów, tj. nieprzesadnie. W moim interesie jest kupić
          jak najlepsze jak najtaniej, a hipermarkety mi to umożliwiają - zaś jeśli jemu
          tak źle idzie współpraca z nimi, to niech ją zerwie i poszuka alternatywnych
          dróg dotarcia do klientów, zamiast wciągać w swoje problemy ministrów i
          wicepremierów.

          Pzdr
          • maruda.r Re: Głupawe to jakieś 22.02.10, 20:39
            kapitan.kirk napisał:

            W moim interesie jest kupić
            > jak najlepsze jak najtaniej, a hipermarkety mi to umożliwiają - zaś jeśli jemu
            > tak źle idzie współpraca z nimi, to niech ją zerwie i poszuka alternatywnych
            > dróg dotarcia do klientów,

            *************************

            Niestety, w tej sprawie przestały działać mechanizmy rynkowe. Kierunkiem jest
            monopolizacja rynku. Jeżeli hipermarket wyeliminuje z okolicy konkurentów, to
            ograniczy różnorodność towarów i podniesie ceny. Nie będziesz miał już żadnego
            wyboru.

            Były już na łamach Wyborczej analizy z innych krajów - wskazujące na taką
            właśnie politykę.

            Hipermarkety stwarzają wobec producentów przymus ekonomiczny. Eliminując
            konkurentów coraz bardziej uzależniają producentów od siebie. Sytuacja rozwija
            się w kierunku oligopolu. Państwo musi przeciwdziałać takim praktykom - w imię
            kapitalistycznej gospodarki konkurencyjnej.





    • a.ba towar najtańszy i najczęściej najgorszy wygrywa 22.02.10, 10:55
      a cena dla klienta wcale nie najlepsza.
      Chińskie gumowe śmierdzące buty które kiedyś kosztowały do 10 zł -
      teraz Tesco sprzedaje powyżej 50 zł - jako własną markę.
      Dużo produktów podłej jakości jest teraz w marketach droższych niż w
      zwykłych sklepach.
      Kilka produktów po cenach 'promocyjnych' troszkę tańszych niż w
      inych sklepach a na reszcie przycinaja bo klienci nie są w stanie
      się połapać. Jeszcze drobne stare oszustwa ; cena na półce 2 zł a w
      kasie 4 zł, nieistniejące obniżki (cena standardowa tylko informacja
      o obniżce).
      Sieci mają dużo niższe ceny zakupów (dodatkowe opłaty dla dostawców)
      a ceny dla klientów wcale nie niskie.
      Korzystaja z tego że klienci chcą kupić wszystko w jednym sklepie i
      kiedyś w marketach rzeczywiście było taniej.
    • geckoon Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie sklepy 22.02.10, 10:56
      caly ten problem to jakies wyimaginowane problemy jak w PRL,

      co kogo obchodzi walka producentow ze sklepami, to ich sprawa, ja nie kupuje w
      marketach i dlaczego mialbym chciec placic (poprzez jakies komisje panstwowe)
      za rozwiazanie tego problemu.

      A jesli tych producentow pokrzywdzonych jest tak duzo, proponuje im zalozyc
      wlasne sieci sklepow, powolac samemu jakas spolke i konkurowac z sieciami,
      moze doprowadza do tego ze sieci zaczna doplacac do przyciagniecia producenta
      i nie trzebabedzie marnowac publicznch pieniedzy na szpiegowanie marketow.
    • elbertson nakazac informowanie o pochodzeniu miesa 22.02.10, 11:18
      i % zawartosci konserwantu w miesie , siec promuje schab bez kosci swiezy - pochodzacy z Argentyny niech konsument ma pelna informacje , gdyz 99% kupujacych traktuje mieso jako towar absolutnie nieprzetworzony i pozbawiony dodatkow .
      Rynek jest zasypywany tanszym miesem z Hiszpani , Niemiec i nawet Argentyny- OK ale jako konsument domagam sie mozliwosci wyboru pomiedzy naszym swiezym a ,,swiezym " ktore jechalo do marketu 6 tys km w chlodni a przed podroza zostalo solidnie nastrzykniete .
      Wedlina posiada etykiete z zawartoscia , mieso - nie .
    • otis_tarda Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie sklepy 22.02.10, 11:18
      A nie lepiej byłoby zakładać spółdzielnie, na przykład, zamiast marudzić, że
      ZUUUEEE supermarkety kradną? U mnie na bazarze szynka ("od chłopa") kosztuje
      więcej niż w supermarkecie - i jakoś znajdują się chętni. A obywa się bez
      pośredników, chyba, że za takowego uznać żonę.
    • nadpis PSL może nie wejść do sejmu w następnych wyborach 22.02.10, 11:31
      PSL może nie wejść do sejmu w następnych wyborach więc Sawicki i
      Pawlak walczą o swoje stołki i o naszą kasę. Obudowali swoje
      pazerniactwo w ideologię walki z hipermarketami i liczą głosy
      rolników.

      Ile dotacji dostają ci 'biedni' rolnicy

      i czy ktos sprawdził o ile podrożały energia i paliwa w ostatnich 6
      latach

      Jak to minister mawia, jeśli spuszczę cenę cebuli o 50% to nie
      znaczy że mi klient dwa razy więcej weźmie
    • ola_rataj Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie sklepy 22.02.10, 11:34
      Z mojego klienckiego pktu widzenia to wygląda tak że w
      hipermarkecie mam różnej często kiepskiej jakości tanio a w
      warzywniaku koło domu na ogół dobrej jakości baaardzo drogo. I jak
      to się ma do przedsięwzięcia ministra?
    • henryk-burczyk Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie sklepy 22.02.10, 11:35
      Jak się ma do tego tzw.wolny rynek.Czyżby zaczęły obowiązywać ceny
      urzędowe?Panowie politycy nie wtrącajcie się do handlu,bo jak zwykle
      wszystko spieprzycie,bo najlepiej robicie.Jeśli hipermarkety
      oszukują rolników,to dlaczego dostawcy nie szukają innych rynków
      zbytu.
      radykał
      • makova_panenka Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 11:43
        Panie kolego.
        Zorganizowana chciwość zawsze pokona zdezorganizowaną demokrację.
        Pora zatem żeby ktoś im się przyjrzał w zorganizowany sposób.
        • cillian1 Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 12:03
          > Pora zatem żeby ktoś im się przyjrzał w zorganizowany sposób.
          może rolnicy się zorganizuję i nie będą im sprzedawać! Moxę ciule z PRL dadzą
          sobie wbić do łbów, że on już się skończył? No PRL!!! się skończył!
        • geckoon Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 13:37
          mozliwe ze masz racje ale czy na pewno chcemy zeby zamiast

          organizujacych sie i zdezorganizowanych
          byli
          narzucajacy prawa i podporządkowani
          • cillian1 Re: Nowa wojna o handel. Ludowcy kontra wielkie s 22.02.10, 15:03
            > narzucajacy prawa i podporządkowani
            tacy już byli :))) i podobno zabrali sztandar i odeszli :) Ale jak widzę, to
            tylko podobno!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka