Dodaj do ulubionych

Czas odczarować mit Kresów

13.04.10, 07:12
Kolejny załgany artykuł Marcina Wojciechowskiego.
Kolejny raz GW przyjmuje perspektywę banderowców.
Obserwuj wątek
    • han_pasado Kolejny zagłany tekst Wyborczej, której 13.04.10, 09:16
      język to czysty, krystaliczny przykład języka kłamstwa. Zbieram ich
      artykuły, jak ten, aby mieć czym ilustrować przykłady ordynarnych
      kłamstwa. Żałosne w tym wszytskim jest to najbardziej, że
      ćwierćinteligenta Gierdoycia, kawiarnianianego intelektulaisty,
      wybiórcza bierze za jakiś probierz. Żenada, nic więcej.
      Pytanie: czym polonocentryzm jest gorszy od judeocentrymzu
      Wyborczej? Jestem ciekaw, która gazeta pisała na pierwszej
      stronie "Jerozolima nasza!"?
      • przecinek_cambridge Re: ćwierćinteligenta Gierdoycia 25.04.10, 14:04
        Niektórym wystarczą dwa słowa, żeby się wyczerpująco opisać...


        Ty jesteś za to, jak rozumiem, ten pełny inteligent? ;-DD
        • jazmig Autor jest kłamcą 25.04.10, 17:11
          Nikt na Wołyniu nie odbierał ziemi Ukraińcom. Polacy tam mieszkali
          wcześniej, a nowi koloniści otrzymywali ziemie, które były
          własnością państwa.

          Natomias Steinbach mieszkała w domu ukradzionym przez Niemców
          polskiej rodzinie. A teraz twierdzi, że jest wypędzona.

          Redkacja GW nie dostrzega różnicy, co jest oczywiste u ludzi ze
          złodziejskimi nawykami w genach. To rodzina Michnika i Kuronia
          współtworzyła PRL - złodziejskie państwo komunistyczne. Niedaleko
          pada jabłko od jabłoni.
          • lmblmb Artykuł jest o czymś innym 25.04.10, 18:51
            jazmig napisał:

            > Nikt na Wołyniu nie odbierał ziemi Ukraińcom. Polacy tam mieszkali
            > wcześniej, a nowi koloniści otrzymywali ziemie, które były
            > własnością państwa.

            Artykuł jest o tym, że sentyment do Kresów jest bezpodstawny, bo Polaków była
            tam garstka, były to tereny biedne i strasznie zacofane. Czy Polacy byli
            kolonizatorami czy nie to nie stanowi różnicy; jeśli rząd chce wprowadzić swoich
            ludzi na swój teren, to ich tam wysyła, a jak ich się zwie jest kwestią akademicką.
            • han_pasado Debilu, ta "garstka" to prawie 70% w samym Lwowie 25.04.10, 20:21
              ponad 80% w Wilnie, debilu, podobnie w innych miastach... -
              nieprzerwanie od 7,5 wieku!!!
              • babatakajaga Re: Debilu, ta "garstka" to prawie 70% w samym Lw 25.04.10, 21:06
                A ja tam wolę Wrocław i Szczecin - dalej do Dzikich Pól, ale bliżej
                do cywilizacji ;)


                han_pasado napisał:

                > ponad 80% w Wilnie, debilu, podobnie w innych miastach... -
                > nieprzerwanie od 7,5 wieku!!!
                • makoshika Wolę Poznań 250 km od Berlina 26.04.10, 10:07
                  Wolę Poznań, bo mam z niego 250 km do Berlina. Nie życzę sobie, żeby
                  jacyś mitomani wciągali Polskę i Polaków w kolejną awanturę na
                  wschodzie, gdzie tylko bieda, lenistwo, brud i smród.
              • tadeusz.4 Re: Debilu, ta "garstka" to prawie 70% w samym Lw 26.04.10, 21:16
                han_pasado napisał:

                > ponad 80% w Wilnie, debilu, podobnie w innych miastach... -
                > nieprzerwanie od 7,5 wieku!!!

                Skąd masz te dane, biedny idioto? W 1939 r. we Lwowie ok. 50%
                ludności to Polacy, a nie "prawie 70%". "Nieprzerwanie od 7,5
                wieku" - to ciekawe, bo Lwów został założony 750 lat temu przez
                ruskiego księcia i nie było tam ówczas ani jednego Polaka. Gdy
                Polska objęła te tereny, sto lat później, Polacy nadal nie stanowili
                tam większości (od tej chwili minęło 650 lat). Ok. 1425 r. 70%
                mieszkańców Lwowa to ...koloniści niemieccy, więc 550 lat temu
                Polacy nadal nie byli tam większością (nie mówiąc o "prawie 70%".
                Idź i nie bzdurz więcej...
            • maruda.r Tak, artykuł jest o czymś innym 26.04.10, 00:46
              lmblmb napisał:

              > Artykuł jest o tym, że sentyment do Kresów jest bezpodstawny, bo Polaków była
              > tam garstka,

              *********************************

              Repatriowano blisko 2 miliony osób. Faktycznie, garstka. W czterech
              przedwojennych województwach kresowych Polakami powiadała się przynajmniej połowa.

              Poza tym, czytaj między wierszami. Wojciechowski od lat lansuje tezę
              usprawiedliwiającą eksterminację ludności polskiej przez OUN/UPA.
              • lmblmb Re: Tak, artykuł jest o czymś innym 26.04.10, 08:59
                maruda.r napisał:


                >
                > Repatriowano blisko 2 miliony osób. Faktycznie, garstka.

                Rzeczywiście, nie wiedziałem że było ich tak mało. Z terenów zabranych Niemcom
                wygnano chyba 4× więcej Niemców. Żeby było jasne, nie uważam tego za
                niesprawiedliwie, Niemcy wojnę przegrali.


                > W czterech przedwojennych województwach kresowych Polakami
                > powiadała się przynajmniej połowa.

                Ewidentnie nie znasz prawdziwych danych, bo po polsku mówiło ok. 30% (w miastach
                więcej). Na życzenie przepiszę tabelkę z atlasu. A i tak nie wystarczy mówić po
                polsku żeby być Polakiem. Austriacy nie są Niemcami, tak samo nie są nimi
                Luksemburczycy.

                > Poza tym, czytaj między wierszami. Wojciechowski od lat lansuje tezę
                > usprawiedliwiającą eksterminację ludności polskiej przez OUN/UPA.


                Nie czytam między wierszami, bo to polska przypadłość.
    • han_pasado Do Rekacji GW: odpieprzecie się od Kresowiaków! 13.04.10, 09:18
      Maleszki, Skalscy i inne "ałtorytety" z przeszłością!
      • lmblmb z was tacy Polacy jak ze Ślązaków Niemcy 25.04.10, 15:07
        han_pasado napisał:

        > Maleszki, Skalscy i inne "ałtorytety" z przeszłością!

        Nie mam autorytetu powyższych, ale z imigrantami zza Buga mieszkałem na Dolnym
        Śląsku. Nie wiem po co i na jakiej podstawie nazywa się was Polakami, bo z was
        tacy Polacy jak ze Ślązaków Niemcy. Mówicie w innym narzeczu, macie inne
        obrzędy, przyzwyczajenia czy kuchnię. Dopiero kolejne pokolenia urodzone w
        Polsce są do nas kulturowo podobne.

        Przyjęliśmy was po wojnie, utrzymywaliśmy was, a wy w zamian za to mieszacie w
        stosunkach polsko-wschodnich. Parafrazując, przyszedł, zjadł obiad, rachunku nie
        zapłacił, a na odchodne dał gospodarzowi w mordę.
        • westbrompton Re: z was tacy Polacy jak ze Ślązaków Niemcy 25.04.10, 15:30
          Pieprzony poznaniaku, jaką tobie krzywde wyrządzili wypędzeni rodacy
          z Kresów, że plujesz jak najęty? Bezsensowna poznańska i nienawiść,
          pogarda, nigdy nie potrafiłem tego zrozumieć...
          • babaqba Re: z was tacy Polacy jak ze Ślązaków Niemcy 25.04.10, 15:56
            westbrompton napisał:

            > Pieprzony poznaniaku, jaką tobie krzywde wyrządzili wypędzeni
            rodacy
            > z Kresów, że plujesz jak najęty? Bezsensowna poznańska i
            nienawiść,
            > pogarda, nigdy nie potrafiłem tego zrozumieć...

            Krzywdę? Może nie krzywdę... masz rację. Poza tym, że trzeba było na
            nich pracować, utrzymywać, poza tym, że zniszczyli wsie, które
            dostali od państwa, poza tym, że wprowadzili takie zwyczaje jak
            składowanie śmieci w lasach i na podwórkach... poza tym... jest tego
            jeszcze parę stron. To tak ogólnie są w porządku, nawet zaczęli się
            cywilizować. Zabugole. Są powody niechęci. Nie ma mowy o nienawiści,
            jest trochę pogardy, na którą sobie zasłużyli tym, w jaki sposób
            prowadzili gospodarkę, jak odnosili się do sąsiadów, jak traktowali
            siebie nawzajem i swoje zwierzęta. Ot, zwykłości, codzienności.
            • westbrompton Re: z was tacy Polacy jak ze Ślązaków Niemcy 25.04.10, 16:18
              Żal mi ciebie humanisto, plujesz i lżysz, a nawet cię nie
              znam...Powtarzasz zakłamaną propagande bolszewicką. Wypędzeni ludzie
              ze wschodniej przedwojennej Polski, to byli najwięksi wrogowie
              komunistycznego systemu i zsrr, więc trzeba im był zrobić gębe
              hołoty a ich rodzinną ziemię przedstawić jako nic nie wart gnój.
              • voluntariusz Re: z was tacy Polacy jak ze Ślązaków Niemcy 25.04.10, 19:52
                Wyborcza kontynuuje taką indoktrynację nadal do dziś.

                Ma to jedną zaletę, gazeta sama się coraz szczerzej określa i
                przyznaje o co jej chodzi, po co ona, dlaczego i dla kogo.
                Wątek - nie podpadać Rosji- wymowny. Znowu ma Wyborcza coś w Rosji
                obiecane za przygotowany grunt pod nową sytuację?


                Dziwne że już z nadania uprzywilejowani, nowi, kulturowo sztuczni
                osadnicy w Palestynie są Wyborczej zawsze ok. Wygnani skądkolwiek
                Żydzi zaś zawsze mają prawo do żalu, sentymentu, pamiętliwości
                krzywdy, i mitu świetności najświetniejszej. Tylko oni i nikt inny.

                Porównywanie przesiedlonych Niemców do ludności polskiej przez
                pokolenia mordowanej przez cara, zsyłanej, mordowanej przez Lenina,
                a później Stalina....
                Autor artykułu jest idiotą...
                Czy nie mówią mu nic liczby przesiedlonych Polaków w głąb Azji,
                wymordowanych dziesiątkami lat nawet poza statystykami, Czy naprawdę
                nie może poznać nawet tych zachowanych statystyk. Ile ludności
                polskiej mieszkało na tych ziemiach przed rozbiorami, ile car
                wymordował i przesiedlił, ile jeszcze „dopracowali” carski plan sami
                lenin i stalin.
                Autor artykułu jest idiotą...
                • lmblmb jakiś związek z mitologizowaniem Kresów? 26.04.10, 09:08
                  voluntariusz napisał:




                  > Porównywanie przesiedlonych Niemców do ludności polskiej przez
                  > pokolenia mordowanej przez cara, zsyłanej, mordowanej przez Lenina,
                  > a później Stalina....

                  Rzeczywiście, porównanie tego, co osiągnęli Niemcy na zajętych obecnie przez
                  Polaków terenach z tym, co zostawili Polacy za Bugiem to jakieś nieporozumienie.
                  Jak pisałem w innym poście, analfabetyzm za Bugiem sięgał 70%, podczas gdy w
                  Wielkopolsce wynosił 3,5%.

                  Dlatego nie płaczę za Kresami. Gdyby zostały, to spokojnie mogłyby konkurować z
                  Albanią. Byłyby ogromnym obciążeniem gospodarczym.

                  > Czy nie mówią mu nic liczby przesiedlonych Polaków w głąb Azji,
                  > wymordowanych dziesiątkami lat nawet poza statystykami,

                  Ale jaki to ma związek z mitologizowaniem zacofanych Kresów?

                  > Czy naprawdę nie może poznać nawet tych zachowanych statystyk.
                  > Ile ludności polskiej mieszkało na tych ziemiach przed rozbiorami,
                  > ile car wymordował i przesiedlił, ile jeszcze „dopracowali” carski plan sam i
                  lenin i stalin.

                  Ponownie, jaki to ma związek z mitologizowaniem Kresów? Co to ma wspólnego z
                  idiotyczną polityką garstki krzykaczy, którzy próbują pluć na polską politykę
                  wschodnią?

                  > Autor artykułu jest idiotą...

                  A w lustro to kiedy ostatnio patrzyłeś?
                  • westbrompton Re: jakiś związek z mitologizowaniem Kresów? 26.04.10, 12:56
                    Ciebie w pluciu nikt nie prześcignie, przypominam co
                    napisałeś:
                    >Nie wiem po co i na jakiej podstawie nazywa się was Polakami, bo z
                    was tacy Polacy jak ze Ślązaków Niemcy.<
                    Nie udawaj merytorycznego, bolszewicki wykształciuchu, bo jesteś
                    jedną z wielu netowych mend, którzy toczą wojnę przeciw własnym
                    rodakom, lżą, wyją i tupią a potem z faryzejską bezczelnością,
                    rozkładasz ręcę i bełkoczesz coś o "kresowych krzykaczach". Czy wy
                    debile rzeczywiście wierzycie, że ci staruszkowie stojący nad
                    grobem, chcą wszczynać wojnę o Kresy? Wiesz co to jest elementarna
                    uczciwośc i szacunek? Nie wiesz, bo żeby to wiedzieć trzeba być
                    człowiekiem a nie netową tirówką. Jeszcze przy okazji całym sobą
                    demonstrujesz swoje kompleksy i nienawiść ubliżając i mieszając z
                    błotem kolejne pokolenia ludzi mieszkających na Sląsku czy Pomorzu
                    Zachodnim.Nawet nie wiesz ,że przesiedleńcy z Wlkp stanowią tam
                    większość, po wysiedlonych ze wschodu....
                    • lmblmb To wy jesteście gośćmi u nas, nie odwrotnie. 01.05.10, 12:27
                      westbrompton napisał:

                      > Ciebie w pluciu nikt nie prześcignie, przypominam co
                      > napisałeś:
                      > >Nie wiem po co i na jakiej podstawie nazywa się was Polakami, bo z
                      > was tacy Polacy jak ze Ślązaków Niemcy.<
                      > Nie udawaj merytorycznego, bolszewicki wykształciuchu, bo jesteś
                      > jedną z wielu netowych mend, którzy toczą wojnę przeciw własnym
                      > rodakom,

                      To nie są rodacy! Tak samo, jak Niemcy nie są Austriakami, ludzie zza Buga nie
                      są moimi rodakami. Takim jak ty to zawsze będzie wydawało się złośliwością, ale
                      to zwykłe stwierdzenie faktu.

                      > lżą, wyją i tupią a potem z faryzejską bezczelnością,

                      Dla wielu samo stwierdzenie jakiegoś faktu jest czystą bezczelnością.

                      > rozkładasz ręcę i bełkoczesz coś o "kresowych krzykaczach".

                      Jeśli "bełkoczę", to ewidentnie masz problem ze zruzumieniem tego, co czytasz.

                      > Wiesz co to jest elementarna uczciwośc i szacunek?

                      Niech zgadnę, to niedotykanie tego, co ciebie drażni.

                      > Jeszcze przy okazji całym sobą
                      > demonstrujesz swoje kompleksy i nienawiść ubliżając i mieszając z
                      > błotem kolejne pokolenia ludzi mieszkających na Sląsku czy Pomorzu
                      > Zachodnim.

                      Żeby odebrać coś jako "mieszanie z błotem" trzeba mieć kompleks danej rzeczy.
                      Jak pisałem, stwierdziłem fakt, własną (to ważne!) obserwację.

                      Zdaję sobie sprawę, że we wschodniej kulturze zamiatanie pod dywan i udawanie,
                      że problem nie istnieje jest standardem, jednak nie zamierzam się do tych
                      standardów dostosowywać. To wy jesteście gośćmi u nas, nie odwrotnie.

                      > Nawet nie wiesz, że przesiedleńcy z Wlkp stanowią tam
                      > większość, po wysiedlonych ze wschodu....


                      Gdyby tak było, to zrozumiałbym narzecze lokalnych bez problemu. Tymczasem
                      "przynieś ich" nie jest dialektem z zachodniej strony Buga, ani tym bardziej
                      spod Jarocina. Podobnie, "durny" jest wyrazem, który usłyszysz tylko na terenach
                      zamieszkanych przez imigrantów zza Buga.
                      • grba Re: To wy jesteście gośćmi u nas, nie odwrotnie. 01.05.10, 15:48
                        Specjalnie dla Ciebie taki kawałek...


                        Głogów po wojnie

                        W 1945 r. pewien wysoki urzędnik, który z ramienia rządu lustrował ruiny
                        Głogowa, powiedział do osadników z Jarocina: „Co wy tu chcecie robić? Miasto od
                        nowa stawiać? Przecież na ten cmentarz dostać się z drugiej strony Odry nie ma
                        sposobu.”

                        Pierwsze zarejestrowane narodziny w USC w Głogowie:
                        11 lipca 1945 Leokadia Chrzanowska robotnica urodziła „ o godzinie 10 minut 30
                        dziecko płci męskiej... nadano imię Jerzy Piotr.”
                        Pierwszy ślub: „8 września 1945 kapral Wojsk Polskich Czesław Kuczyński,
                        kawaler, ur. 1924 r., i panna Abrasimowicz Wanda, ur. 1922 zawarli związek
                        małżeński.”
                        Pierwszy zgon:
                        27 lipca 1945 r. zmarła w lokalu PCK w Głogowie Katarzyna Kulica, lat 35.

                        Pierwszy burmistrz Głogowa jarocinianin Hoinka wydawał garstce polskich
                        obywateli kartki na chleb wykonane ręcznie z makulatury i opieczętowane
                        pieczęcią wykonaną z linoleum.

                        Aleksander Śmigoda z zawodu ślusarz wyłowił z Odry poniemiecki dziurawy ponton,
                        którym po naprawie zaczął przeprawiać ludzi przez Odrę.
                        • lmblmb Re: To wy jesteście gośćmi u nas, nie odwrotnie. 01.05.10, 17:58
                          grba napisał:

                          > Specjalnie dla Ciebie taki kawałek...

                          Romantyczne dla Jarocinian (nie jestem z Jarocina), wartość naukowa czy
                          historyczna żadna, bo to wyjątki. Popatr na akapit o dialekcie - przejedź się w
                          "głęboki" Dolny Śląsk i pogadaj z ludźmi.

                          Podobne teksty o "co wy tutaj chcecie robić" usłyszał mój dziadek, kiedy pojawił
                          się w Szczecinie. Wrócił po 3 miesiącach.
                  • voluntariusz Re: jakiś związek z mitologizowaniem Kresów? 26.04.10, 16:57
                    Na ziemiach nazywanych obecnie kresami, a będącymi kiedyś centrum
                    kraju, żyło wiele milionów Polaków, różnych Polaków, mądrych i
                    głupich, czystych i brudnych. Już po pierwszym rozbiorze Rosjanie
                    rozpoczęli czystki wszelkiej maści, przez przesiedlenia, mordy,
                    degradacje społeczne i zawodowe głównie na liderach społeczności,
                    pozostawiając we względnym spokoju resztę. Proceder trał przez cały
                    okres zaborów, następnie wybuchł na nowo po wkroczeniu armii
                    czerwonej w czasie wojny polsko bolszewickiej.
                    Nie dziw się więc, że ludzie tam we wielu miejscach cofnęli się o
                    epoki, skoro zabito ich wszystkich przywódców na każdej płaszczyźnie
                    życia. Bez radnych, nauczycieli, prawników, administracji itp.
                    ludzie zwykli stają się jacy się stali, to nie dziwi myślących i coś
                    więcej rozumiejących od ciebie.


                    Po wkroczeniu armii czerwonej w 1939r. proceder negatywnej selekcji
                    doskonalono nadal. W ten sposób stalin wspólnie z hitlerem
                    wyselekcjonowali nowe szeregi „elit” wkraczającego po wojnie prlu.
          • babaqba Re: z was tacy Polacy jak ze Ślązaków Niemcy 25.04.10, 15:58
            westbrompton napisał:

            > Pieprzony poznaniaku (...)

            Tu masz przykład, dlaczego zabugole wzbudzali niechęć. Są nieukami.
            Mieszkają na ziemiach wycykanych od półwiecza i nadal myślą, że
            poznaniacy to na Śląsku mieszkają.
          • lmblmb Juma i podobne: to przynieśliście. 25.04.10, 18:42
            westbrompton napisał:

            > Pieprzony poznaniaku, jaką tobie krzywde wyrządzili wypędzeni rodacy
            > z Kresów, że plujesz jak najęty?

            Pokaż mi palcem gdzie "pluję"? Czy "pluciem" jest stwierdzenie, że mieszkałem na
            Dolnym Śląsku, czy też może zwrócenie uwagi na fakt, że mówicie innym dialektem
            ("przynieś ich")?

            > Bezsensowna poznańska i nienawiść,
            > pogarda, nigdy nie potrafiłem tego zrozumieć...

            Ani bezsensowna, ani tym bardziej bezpodstawna.

            Popatrz jak wyglądał Dolny Śląsk przed wojną i porównaj to ze stanem obecnym, to
            zrozumiesz źródło "gorących uczuć".

            Popatrz na źródło niechęci Niemców do Polaków, szczególnie w części dot.
            kradzieży w Niemczech, i powiedz mi dlaczego "jumą" (złodziejskimi wypadami do
            Niemiec) zajmują się potomkowie ludzi zza Buga.
            • westbrompton Re: Juma i podobne: to przynieśliście. 25.04.10, 18:54
              I znowu manipulacja, buta i kłamstwa. Wyposażenie katedry
              poznańskiej pochodzi z dolnośląskich kościołów, szabrownicy z Wlkp
              biją na głowe przygranicznych "jumaczy".
            • bogdantoronto Re: Juma i podobne: to przynieśliście. 26.04.10, 01:18
              Tobie napluć w pysk należało choćby za ten chamski tekst w stopce. Sam się
              określiłeś matołku. Takich jak ty za czelność, kiedyś przez pysk szpicrutą
              przeciągano.
              • lmblmb Re: Juma i podobne: to przynieśliście. 26.04.10, 08:53
                bogdantoronto napisał:

                > Tobie napluć w pysk należało choćby za ten chamski tekst w stopce.

                Idź napluj autorowi-nobliście.
        • han_pasado Goń się łachudro! 25.04.10, 20:18
          jw
          • babatakajaga Re: Goń się łachudro! 25.04.10, 21:01

            Styl i treść zaiste godne polskiego patrioty.

            Na kresach nasi zapewne zachowywali się podobnie.
            • bogdantoronto Re: Goń się łachudro! 26.04.10, 01:34
              Ściągacie pyskówkę do parteru a gdy odpowiada się w tym samym stylu to czynicie
              z tego zarzut?! Zaraz, zaraz... gdzieś już to widziałem! Aaaa... to komuszki tak
              robiły i dodatkowo nazywały to "wyższą szkołą jazdy". Tym zmanierowanym troszkę
              podkształconym prostaczkom wydawało się że stosując erystykę i sofistykę
              automatycznie stają się gigantami umysłowymi i wyroczniami w każdej możliwej
              dziedzinie. Powodzenia.
    • zg13 plujecie juz od lat 13.04.10, 10:50

    • net_ua Czas odczarować mit Kresów 13.04.10, 11:02
      ...Czy czasem w tamtejszej prasie nie ukaże się wzmianka o "polskich obozach koncentracyjnych"....

      hmmm... No właśnie, a tak wiele słyszymy o tzw. katyńskiej liście ukraińskiej lub białoruskiej...
      • kulturowiec Re: Czas odczarować mit Kresów 15.04.10, 17:09
        Zastanawiające jak ciężko do nas dociera obraz innych (inne
        spojrzenie) niż ten wypielęgnowany i utrwalony, jak nie możemy
        przyjąć do wiadomości racji innych. Ciągłe tylko oskarżamy i szukamy
        winnych wszędzie tylko nie u nas samych. Ciężko nam przyjąć
        wrażliwość innych narodów ich inne spojrzenie na historie. W Polsce
        lubimy żyć mitem i idyllicznym opisem historii strwożonym przez nas
        samych. Opracowanie autorów zewnątrz o naszej historii traktujemy
        podejrzliwie i wrogo no chyba, że autor wpisuje się w nurt mitologii
        i wielbienia np Boże Igrzyska.
        Dyskusja na temat kresów jest potrzebna ale należy wysłuchać także
        drugą stronę i dyskusji nie sprowadzać do licytacji kto kogo więcej.
        Solidne opracowanie historii pogranicza Polsko - Ukraińskiego jest
        potrzebne ale z udziałem dobrych i profesjonalnych historyków obu
        stron z wykorzystaniem źródeł i ich krytyczną kwerendą.
        Wpisy na forum pozostawiam bez komentarz no może poza jednym czytać
        źródła i dobre opracowania a nie mity, jeśli to tylko mity greckie.
        • michas-l Re: Czas odczarować mit Kresów 16.04.10, 22:14
          Każdy lubi żyć mitem i tak zostanie w Polsce z Kresami i nic i nikt tego nie
          zmieni - bo tak jest wygodnie
          • lmblmb Gdzie jest ten mit i jak on wygląda? 25.04.10, 14:55
            michas-l napisał:

            > Każdy lubi żyć mitem i tak zostanie w Polsce z Kresami i nic i nikt tego nie
            > zmieni - bo tak jest wygodnie

            O jakim "micie kresów" mówicie? W którym regionie Polski on tak naprawdę
            istnieje? Bo osobiście widziałem go tylko w jednym, kiepskim zresztą, filmie
            ("Sami Swoi").

            Mieszkałem kiedyś na Dolnym Śląsku i czasami słyszałem opowieści miejscowych na
            temat nędzy w "starej ojczyźnie". Opowieści o tym, że posiadanie murowanego domu
            było czymś wielkim, o pastuszkach bez butów, którzy grzali nogi w krowich
            odchodach, o braku perspektyw na edukację, wreszcie o wywózce Polaków na Sybir.

            Nie było w tych opowieściach żadnych czerwonych wiśni, miłych Ukraińców, czy
            innych pozytywnych elementów.

            Więc gdzie jest ten mit i jak on wygląda?
            • maruda.r Re: Gdzie jest ten mit i jak on wygląda? 25.04.10, 15:46
              lmblmb napisał:

              > Mieszkałem kiedyś na Dolnym Śląsku i czasami słyszałem opowieści miejscowych na
              > temat nędzy w "starej ojczyźnie". Opowieści o tym, że posiadanie murowanego dom
              > u
              > było czymś wielkim, o pastuszkach bez butów, którzy grzali nogi w krowich
              > odchodach, o braku perspektyw na edukację, wreszcie o wywózce Polaków na Sybir.

              *********************************

              Jak więc mają się te opowieści do idei kolonizacji przedstawionej przez
              Wojciechowskiego?

    • tristesse11 Wojciechowski jest bardziej zakłamany, czy głupi ? 17.04.10, 21:14
    • no_war Dlaczego "GW" tak kłamie o ks. Zaleskim ? 17.04.10, 21:35
      Dlaczego nie przeprowadzi z nim wywiadu, by czytelnicy mogli się
      dowiedzieć co naprawdę myśli ?
      • gandalph Re: Dlaczego "GW" tak kłamie o ks. Zaleskim ? 17.04.10, 22:51
        no_war napisał:

        > Dlaczego nie przeprowadzi z nim wywiadu, by czytelnicy mogli się
        > dowiedzieć co naprawdę myśli ?

        A myśli?
    • tornson A może by tak GW łaskawie coś o Borysowej napisała 19.04.10, 10:13
      To jest chyba najlepszy przykład polskiej wersji Eryki Steinbach, dodatkowo
      wspieranej agresywnie przez Warszawkę.
    • protoplex Re: Czas odczarować mit Kresów 25.04.10, 13:45
      Nikt nie mówi o sielance. Moja babcia urodziła sie i dzieciństwo spędziła we Lwowie. Byli tam Polacy, Ormianie i Ukraińcy. Potem przyszli Rosjanie, rozstrzelali pradziadka, a prababcia z dwójką córek musiała uciekać na zachód. Jednak to nie Rosjan babcia nie lubi. Ona nienawidzi wręcz Ukraińców. I babcia mówiła, że tak wtedy było we Lwowie, Polacy nie lubili Ukraińców, a Ukraińcy nie lubili Polaków. Może ten pan z przedziału mieszkał w innym mieście, a może w innym kraju, a może wogóle go nie było. ;)
      • ole16 Re: Czas odczarować mit Kresów 25.04.10, 18:14
        Myślę, że wizja Kresów zależy też od miasta, z którego ta wizja
        pochodzi. Chyba we Lwowie były większe "napięcia". O takich
        czytałam, więc w tonie Pana redaktora przepytałam babcię. Tzn. też
        wyszłam z przekonania, że jej wspomnienia są mocno polukrowane
        faktem, że była jeszcze dziewczynką, kiedy ją wywieziono na Syberię
        itp. ale "zeznania" babci są spójne i nienacechowane jakimiś
        animozjami. Najcelniejszy chyba argument przeciw wizji strasznej
        polonizacji to fakt, że babcia uczyła się w powszechnej szkole -
        oobowiązkowo - ukraińskiego. Ukraiński był na kresach normalnie w
        programie szkolnym. Co ciekawe, obecnie na wschodniej Ukrainie
        Ukraińcy często wcale nie znają ukraińskiego. Ukraiński jest znany
        pod dawnym polskim zaborem;) Z jej opowieści wynika, że przed wojną
        nie było raczej w Stanisławowie (obecny Iwanofrankowsk) napięć
        narodowościowych. Miasteczko było przyjazne ludziom. Nikt natomiast
        nie mówi, że było bogato. Ludzie żyli dość skromnie. Inna była
        struktura wydatków - np. tania żywność, ale było dużo biedy. Bieda
        (i zacofanie) była jednak największa na wsiach. Podobno
        rzeczywiście - jak z nowel pozytywistycznych, ale też jakich cudów
        się spodziewać po (niecałych) 20 latach państwowości i czy aby tylko
        Polacy tej ukraińskiej biedzie byli winni? O zaszłościach kresowych
        trudno też mówić bez obawy, że prawda będzie niepoprawna
        politycznie. Choćby to, że bieda ludności ukraińskiej była biedą
        ludzi prostych.
        Więcej smutku jest we wspomnieniach ludzi, którzy uciekli z Wołynia.
        Ich historie są naprawdę wstrząsające. Rodzice drugiej babci -
        wiejscy nauczyciele - uciekli na czas, ale wielu Polaków zamordowano
        w sposób straszliwy. A czynili to - dotąd dobrzy - sąsiedzi.
        Nacjonalizm to straszna rzecz. Nie wiem, czy w imię politycznej
        poprawności powinniśmy o tym zapominać i zapominać jednak niewinnie
        zamordowanych ludzi (przecież mordowano widłami całe rodziny, z
        małymi dziećmi włącznie). Jestem przeciwna jątrzeniu i rozbudzaniu
        antagonizmów, ale udawać, że tego nie było? Trudno. Wiadomo, że
        Ukraina jest niepodległym państwem, wiadomo, że chcemy dobrych
        relacji, wiadomo, że przeszłości nie cofniemy, ale trudno mieć za
        złe rodzinom ofiar, że protestują przeciw uznawaniu zbrodniarzy za
        bohaterów. Jeśli zaś chodzi o pozytywny mit, to może nie warto go
        tak całkiem burzyć. Niesie bowiem przeciez dość pozytywną treść -
        przyjaźni wielokulturowej. A z pozytywnych wspomnień nie płyną
        przecież żadne żądania. Dziadkowie często nie chcą nawet pojechać na
        wschód na wycieczkę. Albo trauma jest zbyt wielka albo zbyt wielka
        obawa przed rozczarowaniem, że wszystko się zmieniło, a świat lat
        dziecinnych uległ zeszpeceniu wraz z modernizacją - budową przemysłu
        i blokowisk. Trudno pamięć o polskiej (pozytywnej i tragicznej)
        historii wschodnich ziem utożsamiać z roszczeniowymi działaniami
        związku wypędzonych E. Steinbach. Nie bronimy przecież Niemcom
        wspominać. Trudno też zrównywać wypędzenie z eksterminacją.
    • williamadama Czas odczarować mit Kresów 25.04.10, 13:59
      ... ale o co w ogóle chodzi? Nie rozumiem sedna sprawy. Jeżeli mieszkają tam jeszcze jacyś Polacy, to niech wrócą po prostu do kraju - jeśli chcą, rzecz jasna. A Ukraińcy, Białorusini i Litwini są u siebie i niech się rządzą jak chcą. W czy problem? Ludzie opamiętajcie się!
      • jaremma wypedzenia Polakow z Ukrainy w latach 1917-1921 25.04.10, 14:37
        Moze Wojciechowski powie mi ilu sposrod tych jego polskich
        kolonistow na przyklad na Wolyniu to wypedzeni z lat 1917-1921 z
        terenow Ukrainy, ktora stala sie Ukraina Sowiecka. Zazanaczam,ze
        ludzie ci uciekali nie tylko przed boszewikami.
        Co do tego, ze Polacy byli kolonistami, to powiem, ze OUN zwalczala
        takze zydowska kolonizacje. To najwiekszy guru ukrainski, ich
        Mickiewicz, Szewczenko szlochal w dziewietnastym juz wieku w
        wierszu 'Moje stepy sprzedane Szkopowi i Zydowi'
        • lmblmb W oku twoim belka 25.04.10, 14:47
          jaremma napisał:

          > To najwiekszy guru ukrainski, ich
          > Mickiewicz, Szewczenko szlochal w dziewietnastym juz wieku w
          > wierszu 'Moje stepy sprzedane Szkopowi i Zydowi'

          Polacy szlochają podobnie: "Jak świat światem Niemiec nie będzie Polakowi
          bratem", i cała masa innych bzdur.

          W oku twoim belka, ale ty będziesz bluzgał, że w oku sąsiada źdźbło trawy.
      • lmblmb Ubarwiane historyjki na temat trzeciego świata 25.04.10, 14:45
        williamadama napisał:

        > ... ale o co w ogóle chodzi? Nie rozumiem sedna sprawy.

        Ja chyba też nie do końca, ale widzę kilka elementów.

        Po pierwsze złość, że zostało się wyrzuconym - ludzie wracają do sentymentów z młodości. To nie dziwi.

        Po drugie, "trzeci świat". Rejony te były bardzo biedne i ekstremalnie zacofane - na Polesiu 71% było analfabetami, podczas kiedy odsetek ten w Warszawie wynosił 15%, a w Wielkopolsce 4%. Nawet jeśli taki migrant zza Buga był synem lokalnego urzędnika, czyli "kimś" tam, to tu był nikim, co zapewne miejscowi dali mu do zrozumienia. Pozbawili Cię tożsamości przez wypędzenie, do prawdziwej tożsamości nie ma co wracać (bo do czego? do ziemianek, bezzębnych i niepiśmiennych chłopów?), więc tworzy się nową tożsamość, ubarwia się historyjki z młodości, jak cytowany pan w pociągu. Tak, te wiśnie musiały być bardzo smaczne, tylko że, starszy panie, byłeś pewnie jedynym we wsi, który miał buty.

        Moim zdaniem nie ma ani do czego wracać, ani z czego problemu robić. Trzeba wprost powiedzieć, że Polacy stanowili tam niewielki odsetek, tereny były biedne (to mało powiedziane), a całość była ciężarem, a nie zyskiem. "Takie gadanie" oczywiście nie było argumentem dla Józefa "Dziada" Piłsudskiego i jego kompanów.


        Kilka liczb z 1928 roku:
        Polska: gęstość zal. 70os./km², Polaków 69%, analfabetyzm 32%, zatrudnieni w przemyśle 23%,
        Polesie: gęstość 21os., Polaków 24%, analfabetyzm 71%, zatrudnieni w przemyśle 12,8%
        Tarnopol: gęstość zal. 88os./km², Polaków 45%, analfabetyzm 39%, zatrudnieni w przemyśle 12%

        Dla porównania polskie województwa:
        Kieleckie: gęstość zal. 98os./km², Polaków 91%, analfabetyzm 36%, zatrudnieni w przemyśle 31%
        Poznańskie: gęstość zal. 74os./km², Polaków 83%, analfabetyzm 4%, zatrudnieni w przemyśle 28%

        Jak na dłoni widać, że etnicznie polskie województwa przebijają te za Bugiem o klasę lub dwie. Żadne zabużańskie województwo nie osiągnęło nawet takich wyników, jak biedne Kieleckie: wszystkie mają większe odsetki analfabetyzmu i mniejsze zatrudnionych w przemyśle i komunikacji niż dowolne etnicznie polskie województwo.
        • maruda.r Re: Ubarwiane historyjki na temat trzeciego świat 25.04.10, 15:49
          lmblmb napisał:

          > Jak na dłoni widać, że etnicznie polskie województwa przebijają te za Bugiem
          > o klasę lub dwie.
          Żadne zabużańskie województwo nie osiągnęło nawet takich
          > wyników, jak biedne Kieleckie: wszystkie mają większe odsetki analfabetyzmu i
          > mniejsze zatrudnionych w przemyśle i komunikacji niż dowolne etnicznie polskie
          > województwo.

          *****************************

          Ale gdzie dowód na to, że polescy i wołyńscy analfabeci byli kolonizatorami? Bo
          to jest główna teza artykułu.

          • lmblmb "rzekoma" wyższość cywlizacyjna. 25.04.10, 18:23
            maruda.r napisał:

            > lmblmb napisał:
            >
            > > Jak na dłoni widać, że etnicznie polskie województwa przebijają te za
            > Bugiem
            > > o klasę lub dwie.
            Żadne zabużańskie województwo nie osiągnęło nawet t
            > akich
            > > wyników, jak biedne Kieleckie: wszystkie mają większe odsetki analfabetyz
            > mu i
            > > mniejsze zatrudnionych w przemyśle i komunikacji niż dowolne etnicznie po
            > lskie
            > > województwo.
            >
            > *****************************
            >
            > Ale gdzie dowód na to, że polescy i wołyńscy analfabeci byli kolonizatorami? Bo
            > to jest główna teza artykułu.

            Nie, główną tezą jest to, że sentyment do Kresów jest bezpodstawny. Czy Polacy
            byli tam kolonizatorami jest sprawą drugorzędną. Jak zacofane i biedne były te
            tereny zrozumiałem dopiero, kiedy zobaczyłem rocznik statystyczny, cytowany w
            innym poście.



            Co więcej, w tekście znalazło się słowo "rzekomy" przy słowie "wyższość
            cywilizacyjna", co jest zdecydowanym nieporozumieniem. Nie jest to oczywiście
            podstawą do wyzysku czy czystek etnicznych, ale "rzekomy" stawiam obok skeczu
            Monty Pythona "What have the Romans brought us".


            PS Nie jest to również podstawą do wywyższania się przez Polaków.
            • maruda.r Re: "rzekoma" wyższość cywlizacyjna. 26.04.10, 00:28
              lmblmb napisał:

              > Nie, główną tezą jest to, że sentyment do Kresów jest bezpodstawny. Czy Polacy
              > byli tam kolonizatorami jest sprawą drugorzędną. Jak zacofane i biedne były te
              > tereny zrozumiałem dopiero, kiedy zobaczyłem rocznik statystyczny, cytowany w
              > innym poście.

              *******************************

              Sprawa nie była drugorzędna, bo te same dane statystyczne naprowadzą Cię na
              informację, że świadomość narodowa na Kresach zaczęła się kształtować pod
              wpływem utrwalania państwowości polskiej II RP, a nie jak sugeruje Wojciechowski
              - kolonizacji przez ludność np. z Polski centralnej.

              Olbrzymia część mieszkańców Kresów podczas pierwszych spisów powszechnych
              określała się mianem: "my, tutejsi". Przyjęto więc zgrubny klucz językowy.

              Poza tym, do jakich czasów musielibyśmy się cofnąć, by cokolwiek w kwestii
              kolonizacji ustalić? Do czasów Unii Lubelskiej (1569) przynajmniej. Wówczas
              Kresy stanowiły ziemie Litwy. Efemeryczne państwowości z siedzibami w Kijowie
              tylko w trakcie najazdów sięgały linii Bugu. Ale linię Bugu osiągnęły kiedyś
              również wojska Czyngis-Chana. Sentymenty kresowe nie dotyczą zresztą Kijowa i
              okolic, a takie przekonanie usilnie próbuje od lat wtłoczyć czytelnikom
              Wojciechowski.

          • autko Re: Ubarwiane historyjki na temat trzeciego świat 26.04.10, 11:05
            >
            > Ale gdzie dowód na to, że polescy i wołyńscy analfabeci byli kolonizatorami? Bo
            > to jest główna teza artykułu.
            >

            Mam prosbe (choc pewnie i tak jej nie spelnisz):
            poczytaj sobie co to byla akcja polonizacyjna, ile cerkwi nasze wlaczene wojsko
            wtedy zbuzylo wprowadzajac "jedyniesluszny katolicyzm" oraz jak traktowano
            WIEKSZOSC prawoslawna np. w okolocach Lwowa. Wtedy moc cokolwiek o kolonizowaniu
    • witaschek przylepianie latki Steinbach! 25.04.10, 14:51
      Bracia Kresowiacy!
      Skoro zaklamana Wyborcza przylepia nam latke Steinbach i mamy byc
      stygmatyzowani wedlug takich parametrow, to proponuje, zebysmy choc
      cieszyli sie przywilejami Steinbach. Jak juz byc obrazanym, to za
      cos. Dlatego proponuje:
      1. Podajmy do sadow europejskich Ukraine, Bialorus i Litwe o zwrot
      majatku zostawionego na Kresach, dlaczego to Polska ma nam placic?
      2. Rzadajamy zbudowania 'Muzeum Ludobojstwa i Wypedzen z Kresow' na
      koszt polskiego podatnika i z pomoca prawna polskiego parlamentu
      3. Rzadajamy, aby na nasze zloty i spotkania przyjezdzal premier RP,
      prezydent RP i przewodniczacy parlamentu europejskiego
      4. Polska powinna stworzyc urzad ministra do spraw wypedzonych i
      wymordowanych na kresach
      5. Kresowianie powinni miec swoich oficjalnych przedstawicieli w
      prezydium kazdej partii politycznej, to powinien byc wymog prawny

      Jak juz panstwo polskie zalatwi i wesprze nas w tych postulatach, to
      wtedy klamca Wojciechowski moze nas porownywac do Steinbach.
      • lmblmb Dla was to przesiedlenie było jak dar boży. 25.04.10, 15:00
        witaschek napisał:


        > wtedy klamca Wojciechowski moze nas porownywac do Steinbach.

        Na Steinbach to jesteście za głupi. Można wam przylepić łatkę imigrantów, którym
        II Wojna Światowa spadła z nieba, i przesiedliła spowrotem do Polski, gdzie
      • barakkobamaa Re: przylepianie latki Steinbach! 25.04.10, 18:20
        Michniki obsrają każdą Polskę tylko nie PRL i PRL-bis. Tu nie chodzi o żaden mit
        fałszywy czy nie. To nikogo na czerskiej nie obchodzi. Jak czerska ma problem to
        niech porówna kresy np. z Ukrainą pod rządami Jagody albo Mojżesza Kaganowicza.
        W II RP nikt nie mordował ludzi milionami.
    • antylewar Wójciechówski zwykły śmieć, łże jak zwykle 25.04.10, 14:54
      Na pewno pod polskim butem było tak źle na kresach, że zgroza.
      Wszyscy aż się palili, żeby wiać na wschód, jak najdalej, do Charkowa,
      zwłaszcza w latach 1932-1933. Eh redaktorzyno, pocieszny idiota z ciebie i tyle.
      cms.polityka.pl/_gAllery/71/65/71651/glod-na-ukrainie-big.jpg
    • skuba2 Mit Kresów 25.04.10, 14:55
      Moja rodzina wywodzi się z kresów (woj. stanisławowskie) i sporo mi
      opowiadano o sytuacji jaka tam panowała. Polski dwór (od wieków) był
      znienawidzony (i okradany) przez ukraińskich chłopów, miejscowych nie
      zatrudniano we dworze bo tańsi byli Huculi, a jak coś ukradli to nie
      mieli gdzie sprzedać bo byli w konflikcie z miejscowymi. W latach 30.
      polscy ułani odbywali tam "rejzy" i tygodniami siedzieli we wsi
      terroryzując Ukraińców. Sytuację kolonistów świetnie opisała
      Wasilewska w powieści "Płomień na bagnach". Gdy pominąć stalinowskie
      wstawki ideologiczne, jest do doskonały esej o relacjach w trójkącie
      dwór, wieś poleska, osadnik. Jedno wiem - gdyby Polska po wojnie
      odrodziła się w tamtym kształcie, to dziś mielibyśmy Bośnię. A swoją
      drogą rabacja galicyjska (1846 jakby kto nie wiedział) nie odbywała
      się na Ukrainie a w Polsce, jak najbardziej! I co? To samo!
      • ole16 Re: Mit Kresów 25.04.10, 18:41
        Być może analogia do rabacji trafiona. Tylko to nie brzmi zbyt
        dobrze;) Zapewne musiało istnieć napięcie między polskim(?) albo
        raczej pzrez wieki spolonizowanym dworem, a ludnością chłopską. Ale
        też do mordów dochodziło między ludnością wiejską - i tego już tak
        klasowo nie wytłumaczysz. W miastach było więcej Polaków. Fakt -
        często byli ludnością napływową, ale cytowane wcześniej dane o
        poziomie analfabetyzmu dość dobrze ten fakt tłumaczą. Urzędnicy,
        nauczyciele itp wykształciuchy byli tam po prostu potrzebni.
        Znajdowali pracę, to się przenosili. Trudno ich wszystkich nazwać
        kolonizatorami. Obecnie ludzie też migrują za pracą.
        • bokertov1947 Re: Mit Kresów 25.04.10, 19:04
          ole16 napisał:
          > Znajdowali pracę, to się przenosili. Trudno ich wszystkich nazwać
          > kolonizatorami. Obecnie ludzie też migrują za pracą...

          Nie sadze, aby porownanie z ostatnich zdan Twoich przemyslen bylo sluszne.
          Migracja zarobkowa to jedno – „wykonywanie zadan” w ramach ideologii – to druga
          para butow. Nauczyciele, czy inni inteligenci przyjezdzali na Kresy by je
          „cywilizowac”. Bo taka byla wtedy polska racja stanu. Tak samo „cywilizowano”
          Gorny Slask po 1922 – a pozniej po 1945. To byla po prostu kolonizacja –
          umacnianie polskosci na odwiecznie polskim Schlesien!
          Skutki polskiej polityki kolonizacyjnej odczuwamy na Slasku do dzisiaj – w mysl
          zasady – Hanysy dobre do roboty, a od decydowania jestesmy my (Polacy)!
          Pozdrawiam
          • ole16 Re: Mit Kresów 26.04.10, 13:13
            Cóż, jeśli było tam tak wielkie zacofanie, to misja cywilizacyjna
            pewnie nie była nie na miejscu, nie? Może nie było/brakowało
            miejscowych specjalistów? Poza tym, jeśli komuś przyświecała, to
            raczej władzom, a nie zwykłym ludziom. Mój pradziadek zmieniał
            kilkakrotnie miejsce pracy, ale ideologiem narzucania nikomu
            polskości nie był;)
            Jeśli zaś chodzi o Śląsk, to - przyznaję - nie jestem ekspertką.
            Jeśli jednak myślisz o przywiezieniu na tzw. "ziemie odzyskane"
            repatriantów ze wschodu, to chyba jednak niesprawiedliwy osąd. Moja
            rodzina nie została na (Dolnym) Śląsku, ale sposób w jaki władze,
            ale i tamtejsi mieszkańcy, potraktowali obszarpanych przybyszów z
            Syberii był skandaliczny.
            Nie czuję się natomiast na siłach, by dyskutować, czy Ślązacy to
            odrębna narodowość. Jestem Małopolanką, ale nie miłam nigdy poczucia
            jakiejś narodowej odrębności od Ślązaków, Wielkopolan,Pomorzan czy
            Kaszubów... Powinnam? Rozumiem, że Ślązacy mają poczucie odrębności,
            ale przyjmij i to, że "cała reszta" Polaków też jest zróżnicowana. I
            językowo i kulturowo, więc może powinieneś określić przez kogo
            jesteście dyskryminowani? Przez Mazowszan, czy Mazurów?;) również
            pozdrawiam.
    • barakkobamaa GazWyb pisze ... 25.04.10, 14:59
      Miało być o kresach a jest o Isakowiczu, no i oczywiście nie obyło się bez
      polskiego "bij Żyda".
    • j666 Ksiazka prof. K.Jasiewicza. 25.04.10, 15:53
      Proponuję przeczytać książkę profesora Krzysztofa
      Jasiewicza 'Rzeczywistość sowiecka 1939-1941 w świadectwach polskich
      żydów'.

      www.rp.pl/artykul/432524.html

    • j666 Czas odczarować mit Zachodniej Ukrainy. 25.04.10, 15:58
      www.youtube.com/results?search_query=Podole+UPA&aq=f
    • voluntariusz Czas odczarować mit Kresów 25.04.10, 16:56
      cym Cyt.: „Każdy naród ma swoje mity” .

      Nie tylko naród, nawet każda gazeta też ma swoje mity, natręctwa,
      paranoje. Wyborcza od PEWNEGO czasu wyjaśnia nam kto na tym świecie
      ma mity słuszne, a kto nie słuszne, kto wspomina zmarłych słusznie,
      a kto nie słusznie, czyja żałoba jest dobra, a czyja żałoba jest
      zła, czyja tęsknota po wygnaniu jest słuszna, a czyja tęsknota jest
      błędna i zawsze klucz do rozważań jest ten sam.
      Czy np. 68r to też jest tylko mit i zakłamanie rzeczywistości
      rzeczywistej?

      A czy Wyborcza nie mogłaby odczarować kilka mitów Wyborczych, które
      we wspaniałych, fantastycznych, cudownych mitach o swojej świetności
      są arcymistrzostwem i nam z naszymi mitami II RP daleko do nich.
      Mitomani z II RP, prosimy Wyborczą, tak dla równowagi także o
      odczarowanie kilku własnych mitów.

      Sami jesteście mitem wymagającym odczarowania.
    • imagistyk Czas odczarować mit Kresów 25.04.10, 19:23
      Redaktor Wojciechowski nie wspomniał o burzeniu cerkwi przez policję, wojsko i KOP. O wiele rzetelniej o sytuacji na kresach napisał Stanisław Cat-Mackiewicz w swojej historii II RP. Także Władysław Pobóg-Malinowski pisał o tym dość obiektywnie. Nie znaleźli jednak godnych naśladowców w III RP. Grzegorz Motyka usiłuje przedstawić ludobójstwo na Wołyniu i Polesiu jako sąsiedzkie porachunki, co jest obrazą pamięci pomordowanych Polaków i Ukraińców,którzy usiłowali im pomóc. Lech Kaczyński bał się nazwać ludobójstwa ludobójstwem. Dopiero ostatni wyczyn Juszczenki obudził odwagę u LK.
      Kresy II RP to nie była sielanka. Ale nic nie usprawiedliwia ludobójstwa i prób jego relatywizacji. Nacjonalizm to zbrodnicza ideologia, której niczym nie można usprawiedliwić.
    • tbarbasz Nauka historii 25.04.10, 20:32
      Dopóki polscy uczniowie nie dowiedzą się o tym, że Traktat Ryski został
      potraktowany przez Ukraińców jako zdrada i rozbiór Białorusi i Ukrainy, prawdy
      o kolonizacji Kresów przez osadników wojskowych, prześladowaniu prawosławia i
      likwidacji cerkwi będzie pożywka powstawania legendy sielskich Kresów. A
      wystarczy zajrzeć do przedwojennych gazet - i od razu będzie jasne, że
      czarownie to tam nie było. Z obu stron.
      Ale w nauczanej u nas historii Polski Polacy zawsze byli szlachetni, walczyli
      czysto, nie pacyfikowali, nie gwałcili - nasz żołnierz zawsze występuje jako
      chodzący ideał pełen cnót wszelakich. To tylko nas prześladowano - oczywiście
      (w naszym przekonaniu) za niewinność.
      Nigdy się nie pogodzimy z żadnym sąsiadem, jeśli nasze dzieci będą poddawane w
      szkole takiej indoktrynacji na lekcjach historii i języka polskiego!
      Chyba wreszcie czas, aby z tym skończyć!!!
      Polacy byli takimi samymi ludźmi jak inni - popełnialiśmy i czyny wielkie -
      ale również i zbrodnie. Ale ten czas już minął. Żyjmy dla jutra - a nie
      rozpamiętujmy wczorajszych (nawet prawdziwych) krzywd!
      • rstokczap76 Re: Nauka historii 25.04.10, 21:05
        Tak czytam i czytam te wpisy komentarzy i dopiero pierwszy
        -tbarbasza- jest cokolwiek wart.
        Mimo tego nie wierzę,że "to" (zajadłość między polskimi obywatelami)
        szybko się skończy,a nadchodzi groźba dalszego dzielenia naszego
        społeczeństwa.Dalsze ogłupianie nas przez pisowskich histeryków
        łącznie tymi z dzisiejszego IPNu.
    • babatakajaga najwyższy czas, bo to mit 25.04.10, 20:52
      Nie wszystko na kresach było piękne. Mój dziadek w latach
      międzywojennych jako żołnierz zawodowy dzielnie okupował Wilno.
      A na ukraińskich wioskach rządził strach przed polskiem wojskiem,
      które biło i gwałciło w ramach pacyfikacji, często na życzenie
      miejscowego polskiego "właściciela" ukraińskiej ziemi. Taka jest
      prawda, nie chcieli nas tam, często nienawidzili i często było za
      co.
      Ten sam dziadek wyrósł pod zaborem pruskim, gdzie dzieci w szkole
      bito za mówienie po polsku. Ironia, prawda i historia.
    • grba Czas odczarować mit Kresów 25.04.10, 21:35
      Do mojego dziadka mówiono "o pan zza Buga", dziadek na to "nie zza, z przed",
      na to słyszał "jak to przecież ze Lwowa", dziadek "z pod Lwowa, a na mapie pan
      zobaczy gdzie płynie Bug"...

    • marta_sk Tradycja Ozjasza Szechtera z KPZU wiecznie zywa 25.04.10, 21:48
      Funk z Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy pobierajacy pensje od Sowietow
      za walke z panstwem polskim jest duchowym patronem propagandy gazetki wyborczej.

      Kilku obecnych funkow z agory (w rodzaju Wojciechowskiego, Smolenskiego)
      kontynuuje z duma tradycje znieslawiania wszystkiego co polskie na Kresach

      Ciekawe czy wciaz rubelki z ambasady plyna do tych panow na wzmocnienie ich
      prosowieckiego rewolucyjnego zapalu
    • gandalph Zupełnie nie rozumiem zapiekłości... 25.04.10, 23:17
      ...niektórych dyskutantów.

      Sam artykuł jest lepszy lub gorszy, ale nie on jest tu najważniejszy. W
      problemie tzw. "kresów" są przynajmniej trzy różne warstwy. Pierwsza to po
      prostu sentyment do kraju lat dziecinnych. Jest to dla mnie całkowicie
      zrozumiałe, niezależnie od tego, czy dotyczy osób pochodzących z Wilna, Lwowa,
      Stanisławowa, Brześcia itd. czy Niemców z Breslau, Danzig, Koenigsberg,
      Stettin itd. Mają do tego prawo i nie widzę w tym niczego dziwnego ani
      zdrożnego. Przy okazji może warto wspomnieć o wysiedlonych po wojnie do ZSRR
      Ukraińcach czy Białorusinach z terenów obecnej Polski. Nie ma również niczego
      dziwnego ani zdrożnego w kultywowaniu obyczajów kresowych, gwary itd. Jest
      przy tym rzeczą oczywistą, że Lwowiaków, Wilnian itd. jest coraz mniej i ten
      "problem" (o ile to w ogóle jest problem) będzie z natury rzeczy zanikać.
      Młodszego pokolenia, urodzonego po wojnie to po prostu nie interesuje albo
      interesuje w znikomym stopniu, co też jest zrozumiałe.
      Należy jednak pamiętać, że o ile tzw. ziomkostwo śląskie, pomorskie,
      wschodniopruskie w Niemczech mogło bez żadnych przeszkód ze strony władz RFN
      organizować się, publikować itd., o tyle w Polsce można było mieć grube
      nieprzyjemności, gdyby ktoś w czasach PRL chciał np. zorganizować konkurs
      piosenki kresowej. Wszystko to, całe to kultywowanie, odbywało się
      ukradkiem... Po 1989 roku nastąpiło po prostu odreagowanie. I to też jest
      zrozumiałe.
      Druga warstwa problemu to taka, że jakkolwiek Lwów, Wilno itd. od
      dziesięcioleci do Polski nie należą, to nie da się jednak wykreślić z polskiej
      świadomości, kultury, wreszcie historii faktu, że kiedyś była to jednak
      Polska. Że Lwów, Wilno, Krzemieniec były ważnymi ośrodkami kultury, że z
      Kresów pochodzili albo tam uprawiali swoją działalność tacy luminarze, jak
      Mickiewicz, Słowacki, Fredro, Iwaszkiewicz, wreszcie Kościuszko, Piłsudski.
      Każdy, kto interesuje się matematyką, wie co to jest "Kawiarnia Szkocka". Mało
      tego, w tym właśnie kontekście nie wolno zapominać o "dalszych kresach", tzn.
      tych ziemiach, które po traktacie ryskim nie weszły w skład Polski. W końcu
      Kijów, Odessa, Żytomierz były ośrodkami ważnymi dla kultury polskiej. Czy mamy
      o tym nie mówić tylko dlatego, że to już nie jest Polska?
      I wreszcie jest warstwa trzecia, najbardziej problematyczna. Obrzucanie się,
      po dziesięcioleciach, kalumniami albo wzajemne oskarżanie o rzeczywiste czy
      rzekome winy z Ukraińcami, Litwinami, Białorusinami nie ma najmniejszego
      sensu. Służy być może "procesom trawiennym" tego czy owego pieniacza. A te
      akurat mnie osobiście najmniej obchodzą, bo służą tylko jątrzeniu.
      Mówiąc krótko: "To se ne vrati", Lwów jest i będzie na Ukrainie, Brześć na
      Białorusi, Wilno na Litwie i tyle!
      Ale nie widzę powodu, aby dokonywać amputacji polskiej kultury i "wycinać"
      Mickiewicza, Słowackiego czy Fredrę, a w podręcznikach historii iść śladem
      przewodnika po Wilnie z czasów ZSRR: zaraz po Giedyminie pojawiły się kołchozy
      i "budownictwo socjalistyczne" tak, jakby przez 700 lat na Litwie nic się nie
      zdarzyło (autentyczne, miałem taki przewodnik w ręce!).
      • lmblmb Re: Zupełnie nie rozumiem zapiekłości... 26.04.10, 09:24
        gandalph napisał:


        > Druga warstwa problemu to taka, że jakkolwiek Lwów, Wilno itd. od
        > dziesięcioleci do Polski nie należą, to nie da się jednak wykreślić z polskiej
        > świadomości,

        Lwów czy Wilno nie istnieją w "polskiej świadomości", a w świadomości garstki
        osób związanych rodzinnie czy kulturowo z osobami pochodzącymi stamtąd. Być może
        należysz do nich, ale proszę o wyrozumiałość: problemem jest to, że garstka
        (podobno migrantów było 2 miliony) wypędzonych robi szum i domaga się uwagi
        godnej głównej partii politycznej.


        > kultury, wreszcie historii faktu, że kiedyś była to jednak
        > Polska. Że Lwów, Wilno, Krzemieniec były ważnymi ośrodkami kultury,

        Zapomniałeś słowa "relatywnie". Były ważne, bo na tamtych terenach była pustynia
        (rozwinąć?). Ważnym ośrodkiem były Kraków czy Łódź.

        > Każdy, kto interesuje się matematyką, wie co to jest "Kawiarnia Szkocka".

        ...a "Cafe Szkocka". Jedna Cafe Szkocka. Rzeczywiście, ośrodek o znaczeniu
        międzynarodowym (aczkolwiek czy np. Łukasiewicz nie był już w Warszawie kiedy
        opublikował RPN?), ale JEDEN. Jeden taki na całe Kresy.

        Przy okazji, Cafe Szkocka to chyba jednak bardziej jest w Jerozolimie i
        Brooklynie opłakiwana, niż w Warszawie ;)

        > Czy mamy o tym nie mówić tylko dlatego, że to już nie jest Polska?

        Czy rzeczywiście problem leży w tym co mówią, czy jak mówią? Bo z tego, co mi
        wpadło w ucho, mowa myła bardzo rydzykowa, tj. w podtekście pełna dwuznaczności
        i nienawiści do miejscowych.


        > Ale nie widzę powodu, aby dokonywać amputacji polskiej kultury i "wycinać"
        > Mickiewicza, Słowackiego czy Fredrę,

        Czy ktoś tak sugeruje?
        • gandalph Re: Zupełnie nie rozumiem zapiekłości... 26.04.10, 12:19
          lmblmb napisał:

          > gandalph napisał:
          >
          >
          > > Druga warstwa problemu to taka, że jakkolwiek Lwów, Wilno itd. od
          > > dziesięcioleci do Polski nie należą, to nie da się jednak wykreślić z pol
          > skiej
          > > świadomości,
          >
          > Lwów czy Wilno nie istnieją w "polskiej świadomości", a w świadomości garstki
          > osób związanych rodzinnie czy kulturowo z osobami pochodzącymi stamtąd.

          Jeśli ktoś nigdy nie czytał Mickiewicza, to rzeczywiście
          Wileńszczyzna/Nowogródczyzna w jego świadomości nie istnieje. Ja czytałem! O ten
          rodzaj świadomości mi chodzi, a nie o dzikie wrzaski.

          Być moż
          > e
          > należysz do nich, ale proszę o wyrozumiałość: problemem jest to, że garstka
          > (podobno migrantów było 2 miliony) wypędzonych robi szum i domaga się uwagi
          > godnej głównej partii politycznej.

          Czyżbyś sądził, że jestem zwolennikiem "robienia szumu"? A to, że została
          garstka, jest wynikiem upływu 65 lat od repatriacji, zaś przed 1989 rokiem za
          bardzo obnosić się z "kresowością" nie było można. Dlatego poniekąd rozumiem to
          zjawisko, działające na zasadzie odreagowania.
          >
          >
          > > kultury, wreszcie historii faktu, że kiedyś była to jednak
          > > Polska. Że Lwów, Wilno, Krzemieniec były ważnymi ośrodkami kultury,
          >
          > Zapomniałeś słowa "relatywnie".
          Co to znaczy "relatywnie"? Wszystko jest/może być relatywne!!


          Były ważne, bo na tamtych terenach była pustyni
          > a
          > (rozwinąć?).

          Jaka pustynia? bo nie kulturalna!
          Weź poprawkę na to, że w całej Polsce "warstwa kulturalna", powiedzmy pod koniec
          XIX w., była nieliczna. Na tym tle Wilno czy Lwów coś znaczyły.

          >Ważnym ośrodkiem były Kraków czy Łódź.

          Kraków tak, ale Łódź? Na początku XIX wieku to była wiocha, a potem miasto
          przemysłowe raczej niż kulturalne. Nie sprowadzajmy zresztą wszystkiego do
          20-lecia międzywojennego.
          >
          > > Każdy, kto interesuje się matematyką, wie co to jest "Kawiarnia Szkocka".
          >
          > ...a "Cafe Szkocka". Jedna Cafe Szkocka. Rzeczywiście, ośrodek o znaczeniu
          > międzynarodowym (aczkolwiek czy np. Łukasiewicz nie był już w Warszawie kiedy
          > opublikował RPN?), ale JEDEN. Jeden taki na całe Kresy.

          No i co z tego, że jeden? Przed 1939 rokiem w Polsce w ogóle było tylko 6
          (sześć) uniwersytetów, i 2 politechniki. Poza tym to był tylko przykład.
          >
          > Przy okazji, Cafe Szkocka to chyba jednak bardziej jest w Jerozolimie i
          > Brooklynie opłakiwana, niż w Warszawie ;)
          >

          Nie chodzi znowu o opłakiwanie.

          > > Czy mamy o tym nie mówić tylko dlatego, że to już nie jest Polska?
          >
          > Czy rzeczywiście problem leży w tym co mówią, czy jak mówią? Bo z tego, co mi
          > wpadło w ucho, mowa myła bardzo rydzykowa, tj. w podtekście pełna dwuznaczności
          > i nienawiści do miejscowych.
          >
          >
          > > Ale nie widzę powodu, aby dokonywać amputacji polskiej kultury i "wycinać
          > "
          > > Mickiewicza, Słowackiego czy Fredrę,
          >
          > Czy ktoś tak sugeruje?
          >
          >
          >

          Nie sugeruje, ale ja wymieniłem to dla porządku; po prostu, za komuny problem
          kresów chciano w ogóle wymazać z pamięci i świadomości, a tego się nie da, bo
          jak tu pominąć choćby Mickiewicza czy Kościuszkę?
          Natomiast czymś zupełnie innym jest robienie wokół kresów zadymy, co mi się nie
          podoba i chyba napisałem to wyraźnie.
          • babatakajaga parę sprostowań 26.04.10, 15:21
            1. Fredro to nie kultura ale w najlepszym przypadku kulturka.
            Jego "twórczośc" jest najlepszym dowodem jak wielka przepaść
            dzieliła ”kresy” od Europy, która zawsze się nam śniła.

            2. Dla Ukraińców Fredro jest typowym przykładem polskiego pana,
            który chłopów twardą ręką trzymał a i ich córki i żony zabierał do
            łóżka. Dlatego jego pomnika we Lwowie nie chcieli i słusznie.

            Artysta z niego żaden.
            • gandalph Re: parę sprostowań 26.04.10, 22:00
              babatakajaga napisała:

              > 1. Fredro to nie kultura ale w najlepszym przypadku kulturka.
              > Jego "twórczośc" jest najlepszym dowodem jak wielka przepaść
              > dzieliła ”kresy” od Europy, która zawsze się nam śniła.


              To Twoja opinia, przyznam dość dziwna, ale masz do tego prawo.
              >
              > 2. Dla Ukraińców Fredro jest typowym przykładem polskiego pana,
              > który chłopów twardą ręką trzymał a i ich córki i żony zabierał do
              > łóżka. Dlatego jego pomnika we Lwowie nie chcieli i słusznie.
              >

              Co ma piernik do wiatraka, to znaczy do tematu wątku, to nie wiem.

              > Artysta z niego żaden.

              To również Twoja opinia. Jeśli wolisz Dodę, proszę bardzo!
          • lmblmb Re: Zupełnie nie rozumiem zapiekłości... 27.04.10, 12:23
            gandalph napisał:


            >
            > > Były ważne, bo na tamtych terenach była pustynia
            > > (rozwinąć?).
            >
            > Jaka pustynia? bo nie kulturalna!

            Być może w miastach, ale wskaźnik analfabetyzmu był zatrważający, do 70% (!).
            Oczywiście był on odwrotny do polskości, ale jeśli mówimy o Kresach, to nie
            możemy ograniczać się jedynie do miast (które były etnicznie polskie).

            > Weź poprawkę na to, że w całej Polsce "warstwa kulturalna", powiedzmy pod konie
            > c
            > XIX w., była nieliczna. Na tym tle Wilno czy Lwów coś znaczyły.

            No właśnie nie jest prawdą jakoby. W Polsce po drugiej stronie Buga istniało
            trochę ośrodków, które wielkimi nie były, ale jednak coś znaczyły (w skali
            polskiej). Natomiast za Bugiem ośrodkami kultury były tylko duże miasta, a potem
            nic.


            > >Ważnym ośrodkiem były Kraków czy Łódź.
            >
            > Kraków tak, ale Łódź? Na początku XIX wieku to była wiocha, a potem miasto
            > przemysłowe raczej niż kulturalne. Nie sprowadzajmy zresztą wszystkiego do
            > 20-lecia międzywojennego.

            Rzeczywiście, palnąłem. Sądziłem, że Lesman (Leśmian) i wszyscy inni Żydzi
            tworzyli w Łodzi, tym czasem mieszkali oni w Warszawie.

            > No i co z tego, że jeden? Przed 1939 rokiem w Polsce w ogóle było tylko 6
            > (sześć) uniwersytetów, i 2 politechniki. Poza tym to był tylko przykład.

            No jeden, na całe kresy. To nie jest dużo. To może być argumentem przy dyskusji
            o Lwowie, ale nie o całych Kresach.


            > > Przy okazji, Cafe Szkocka to chyba jednak bardziej jest w Jerozolimie i
            > > Brooklynie opłakiwana, niż w Warszawie ;)
            > >
            >
            > Nie chodzi znowu o opłakiwanie.

            O dowcip chodzi. I o sentyment do Żydów.

            > > > Ale nie widzę powodu, aby dokonywać amputacji polskiej kultury i "w
            > ycinać
            > > "
            > > > Mickiewicza, Słowackiego czy Fredrę,
            > >
            > > Czy ktoś tak sugeruje?
            > >
            > >
            > >
            >
            > Nie sugeruje, ale ja wymieniłem to dla porządku; po prostu, za komuny problem
            > kresów chciano w ogóle wymazać z pamięci i świadomości, a tego się nie da, bo
            > jak tu pominąć choćby Mickiewicza czy Kościuszkę?

            Nie ubolewasz nad nieistnieniem Cegielskiego w powszechnej świadomości? Nie
            ubolewasz nad tym, że w Krakowie stoi pomnik Mickiewicza, a nie kogoś naprawdę
            wartościowego (industrialisty, bankiera, generała, polityka)? Gdzie w Polsce
            stoi pomnik Grabskiego czy Balcerowicza?

            W tym kraju połowa rzeczy stoi na głowie, to nie powód do tego, żeby w
            nienormalność dalej brnąć.

            > Natomiast czymś zupełnie innym jest robienie wokół kresów zadymy, co mi się nie
            > podoba i chyba napisałem to wyraźnie.

            Ze swojej strony dodam, że słowa o zadymie nie były kierowane w Twoją stronę. To
            nie są przeprosiny, a stwierdzenie faktu.
            • gandalph Re: Zupełnie nie rozumiem zapiekłości... 27.04.10, 19:18
              lmblmb napisał:

              > gandalph napisał:
              >

              Tak w ogóle, to właściwie nie wiem, o czym dyskutujemy. Mnie chodziło tylko o
              to, że po 1989 roku nastąpiło odreagowanie w dziedzinie, o której nie wolno było
              mówić po 1944 roku, a jeśli już to źle albo półgębkiem. I ja to rozumiem.
              Ziomkostwa spod znaku Steinbach miały o tyle lepiej, że nikt ich nie
              prześladował za kultywowanie starych tradycji Królewca, Tylży, Gdańska czy
              Wrocławia, dlatego tam ta sprawa wygląda zupełnie inaczej.
              Po drugie, jest dla mnie całkowicie zrozumiały sentyment do kraju lat
              dziecinnych (czyli tego, co Niemcy nazywają "Heimat"). I nie ma tu znaczenia,
              czy ktoś urodził się w Haliczu, Lwowie, czy Pikutkowie. To zjawisko jest dla
              mnie również całkowicie zrozumiałe.
              Nie mam zamiaru mitologizować Kresów, bo istotnie, była to kraina nędzy i
              ubóstwa oraz analfabetyzmu ponad przeciętną kraju. (Tak się jednak dziwnie
              składa, że ziomkostwa dolnośląskie, pomorskie czy wschodniopruskie też opierają
              się o sentyment do najuboższych części ówczesnych Niemiec, takiego, nie
              przymierzając a zachowując proporcje, polskiego Polesia. Kto nie wierzy, niech
              sobie poczyta książki Marion von Doenhoff.)
              Jest też sprawą oczywistą, że ta warstwa problemu, czyli czysto sentymentalna,
              zanika wraz z odchodzącymi z tego świata kresowiakami. Młodsze pokolenia mają to
              w nosie, co też jest zrozumiałe.
              Jest natomiast pewien element, który odróżnia "kompleks kresowości" w Polsce i w
              Niemczech; przez 45 lat komuniści usiłowali te sprawy wykreślić z pamięci i
              świadomości Polaków; przyczyny były oczywiste. A tego się zrobić nie da, bo...
              Mickiewicz, Słowacki, Kościuszko, Lwów, Wilno, Krzemieniec itd. znaczą wiele w
              polskiej kulturze, jest to też kawał naszej historii, patrz Sienkiewicz itd. I
              tyle. Tylko o to mi chodziło. "Naród bez przeszłości nie ma przyszłości",
              chciałoby się powiedzieć.
              Natomiast czym innym jest jątrzenie w stosunkach polsko-ukraińskich, wypominanie
              sobie dawnych grzechów (gdzie żadna ze stron nie była bez winy), nie mają
              żadnego sensu. Mnie się to w każdym razie nie podoba. Co więcej, obawiam się,
              czy to nie jest jakaś dywersja ze strony oszołomów; jak słyszę o tym księdzu
              Isakiewiczu, to mi się po prostu nóż w kieszeni otwiera. Dlatego nie dajmy się
              zwariować, zachowajmy spokój i tyle. W związku z tym nie rozumiem zapiekłości
              niektórych dyskutantów.


              >
              > >
              > > > Były ważne, bo na tamtych terenach była pustynia
              > > > (rozwinąć?).
              > >
              > > Jaka pustynia? bo nie kulturalna!
              >
              > Być może w miastach, ale wskaźnik analfabetyzmu był zatrważający, do 70% (!).
              > Oczywiście był on odwrotny do polskości, ale jeśli mówimy o Kresach, to nie
              > możemy ograniczać się jedynie do miast (które były etnicznie polskie).
              >
              > > Weź poprawkę na to, że w całej Polsce "warstwa kulturalna", powiedzmy pod
              > konie
              > > c
              > > XIX w., była nieliczna. Na tym tle Wilno czy Lwów coś znaczyły.
              >
              > No właśnie nie jest prawdą jakoby. W Polsce po drugiej stronie Buga istniało
              > trochę ośrodków, które wielkimi nie były, ale jednak coś znaczyły (w skali
              > polskiej). Natomiast za Bugiem ośrodkami kultury były tylko duże miasta, a pote
              > m
              > nic.
              >
              >
              > > >Ważnym ośrodkiem były Kraków czy Łódź.
              > >
              > > Kraków tak, ale Łódź? Na początku XIX wieku to była wiocha, a potem miast
              > o
              > > przemysłowe raczej niż kulturalne. Nie sprowadzajmy zresztą wszystkiego d
              > o
              > > 20-lecia międzywojennego.
              >
              > Rzeczywiście, palnąłem. Sądziłem, że Lesman (Leśmian) i wszyscy inni Żydzi
              > tworzyli w Łodzi, tym czasem mieszkali oni w Warszawie.
              >
              > > No i co z tego, że jeden? Przed 1939 rokiem w Polsce w ogóle było tylko 6
              > > (sześć) uniwersytetów, i 2 politechniki. Poza tym to był tylko przykład.
              >
              > No jeden, na całe kresy. To nie jest dużo. To może być argumentem przy dyskusji
              > o Lwowie, ale nie o całych Kresach.
              >
              >
              > > > Przy okazji, Cafe Szkocka to chyba jednak bardziej jest w Jerozolim
              > ie i
              > > > Brooklynie opłakiwana, niż w Warszawie ;)
              > > >
              > >
              > > Nie chodzi znowu o opłakiwanie.
              >
              > O dowcip chodzi. I o sentyment do Żydów.
              >
              > > > > Ale nie widzę powodu, aby dokonywać amputacji polskiej kultur
              > y i "w
              > > ycinać
              > > > "
              > > > > Mickiewicza, Słowackiego czy Fredrę,
              > > >
              > > > Czy ktoś tak sugeruje?
              > > >
              > > >
              > > >
              > >
              > > Nie sugeruje, ale ja wymieniłem to dla porządku; po prostu, za komuny pro
              > blem
              > > kresów chciano w ogóle wymazać z pamięci i świadomości, a tego się nie da
              > , bo
              > > jak tu pominąć choćby Mickiewicza czy Kościuszkę?
              >
              > Nie ubolewasz nad nieistnieniem Cegielskiego w powszechnej świadomości? Nie
              > ubolewasz nad tym, że w Krakowie stoi pomnik Mickiewicza, a nie kogoś naprawdę
              > wartościowego (industrialisty, bankiera, generała, polityka)? Gdzie w Polsce
              > stoi pomnik Grabskiego czy Balcerowicza?
              >
              > W tym kraju połowa rzeczy stoi na głowie, to nie powód do tego, żeby w
              > nienormalność dalej brnąć.
              >
              > > Natomiast czymś zupełnie innym jest robienie wokół kresów zadymy, co mi s
              > ię nie
              > > podoba i chyba napisałem to wyraźnie.
              >
              > Ze swojej strony dodam, że słowa o zadymie nie były kierowane w Twoją stronę. T
              > o
              > nie są przeprosiny, a stwierdzenie faktu.
              >
              • lmblmb Re: Zupełnie nie rozumiem zapiekłości... 27.04.10, 23:35
                gandalph napisał:

                > lmblmb napisał:
                >
                > > gandalph napisał:
                > >
                >
                > Tak w ogóle, to właściwie nie wiem, o czym dyskutujemy. Mnie chodziło tylko o
                > to, że po 1989 roku nastąpiło odreagowanie w dziedzinie, o której nie wolno był
                > o
                > mówić po 1944 roku, a jeśli już to źle albo półgębkiem. I ja to rozumiem.
                > Ziomkostwa spod znaku Steinbach miały o tyle lepiej, że nikt ich nie
                > prześladował za kultywowanie starych tradycji Królewca, Tylży, Gdańska czy
                > Wrocławia, dlatego tam ta sprawa wygląda zupełnie inaczej.

                Nie jest do końca jak piszesz. Niemcy mają powojennego kaca o takim rozmiarze,
                że pewne zachowania są źle widziane. Może to nie "prześladowanie", ale żeby
                mówić "naszych kresach" trzeba się w Niemczech zamknąć w pewnych środowiskach.
                Ich historyjki zawsze są "cenzurowane", prostowane, zanim ukażą się w poważnych
                mediach.

                Widziałem reklamę wycieczki do Wrocławia. Nie pamiętam, czy w ogóle pojawiło się
                słowo "Breslau", ale cały tekst był bardzo wyważony: historyczne miasto (nie
                "nasze" czy "niemieckie"), najładniejsze miasto Śląska, itp.

                Po prostu Niemcy mają takie poczucie winy, że przekroczenie pewnej granicy może
                skończyć się bojkotem.


                > Nie mam zamiaru mitologizować Kresów, bo istotnie, była to kraina nędzy i
                > ubóstwa oraz analfabetyzmu ponad przeciętną kraju. (Tak się jednak dziwnie
                > składa, że ziomkostwa dolnośląskie, pomorskie czy wschodniopruskie też opierają
                > się o sentyment do najuboższych części ówczesnych Niemiec, takiego, nie
                > przymierzając a zachowując proporcje, polskiego Polesia.

                Pomorze było i jest (Vorpommern) najbiedniejszym regionem, ale nie jestem
                pewien, że Dolny Śląsk był najbiedniejszy. Przy takiej ilości kopalń mam pewne
                wątpliwości do tego stwierdzenia.

                > Kto nie wierzy, niech sobie poczyta książki Marion von Doenhoff.)

                OK, dzięki za wskazówkę.

                > Jest też sprawą oczywistą, że ta warstwa problemu, czyli czysto sentymentalna,
                > zanika wraz z odchodzącymi z tego świata kresowiakami. Młodsze pokolenia mają to
                > w nosie, co też jest zrozumiałe.
                > Jest natomiast pewien element, który odróżnia "kompleks kresowości" w Polsce i
                > w
                > Niemczech; przez 45 lat komuniści usiłowali te sprawy wykreślić z pamięci i
                > świadomości Polaków; przyczyny były oczywiste. A tego się zrobić nie da, bo...
                > Mickiewicz, Słowacki, Kościuszko, Lwów, Wilno, Krzemieniec itd. znaczą wiele w
                > polskiej kulturze, jest to też kawał naszej historii, patrz Sienkiewicz itd. I
                > tyle. Tylko o to mi chodziło. "Naród bez przeszłości nie ma przyszłości",
                > chciałoby się powiedzieć.

                Trafiłeś w sedno:
                Ale my mamy przeszłość! I nie ma w niej w ogóle śladu Kresów. Naszą świadomość
                generuje nie tyle Sienkiewicz, co Ściegienny, Cegielski czy Romek Strzałkowski.
                Mickiewicz jest tak odległy, że nie uznaję go za "ziomka". Jeśli ktoś pisze po
                polsku, to nie od razu zostaje Polakiem. Austriacy nie są Niemcami.

                W takiej sytuacji próba wybicia się na scenę polityczną za pomocą wrzasków tej
                niewielkiej grupy po prostu irytuje. Ich miejsce jest na marginesie.

                > Natomiast czym innym jest jątrzenie w stosunkach polsko-ukraińskich, wypominani
                > e
                > sobie dawnych grzechów (gdzie żadna ze stron nie była bez winy), nie mają
                > żadnego sensu. Mnie się to w każdym razie nie podoba. Co więcej, obawiam się,
                > czy to nie jest jakaś dywersja ze strony oszołomów; jak słyszę o tym księdzu
                > Isakiewiczu, to mi się po prostu nóż w kieszeni otwiera. Dlatego nie dajmy się
                > zwariować, zachowajmy spokój i tyle. W związku z tym nie rozumiem zapiekłości
                > niektórych dyskutantów.

                Musisz poznać ich mentalność bliżej. Pewnie to nie standard dla wszystkich
                Kresowian, ale to co pokazano w filmie "Sami Swoi" nie jest dalekie od
                rzeczywistości. Złośliwość i zacietrzewienie jest zatrważające.
    • bukraba Czas odczarować mit Kresów 25.04.10, 23:52
      Może nie przeczytałem do końca. O ile by było wszystko łatwiejsze,
      gdyby nie dzielila nas religia. Dziękuję Stalinowi, że w ten, a nie
      w innny sposób nas podzielił. Byłaby druga Jugosławia. Etnicznie
      Serbow, Chorwatów, ,tfu(Bośniaków-Hercegończyków)nic nie dzieli.
      Dzieli ich religia. I tak jesrt od 1600 lat. A nas?. Chcecie Litwy?.
      Chcecie Lwowa i okolic?. Ja chcę granicy na Odrze i Nysie. Może być
      Łużycka. Nie będe się upierał przy Nysach, ale przy Odrze tak. Mam
      już swoje lata. Zawsze myślałem, że doczekam tych lat kiedy już nie
      będzie żadnych kombatantów. Mój Ojciec walczył w Powtaniu War. Mój
      bliski krwny zginął w ZAMACHU MAJOWYM w 1926 roku. Wujek zginał w
      Katyniu. Kogo mam bardziej nie lubieć Polaków, czy Polskę.
      • grba Re: Czas odczarować mit Kresów 26.04.10, 07:40
        Z tymi Nysami rozbawiłeś mnie...
    • miroslaw.veritas Czas odczarować mit Kresów 26.04.10, 06:16
      My narod wybrany !!!
      Przez wiekszosc hierarchow Kosciola Rzymskokatolickiego
      Jerzy Giedroyc -Paryska Kultura-byl nie-lubiany-czy
      raczej znianawidzony.
      Pani Erika Steinbach jest zlym odniesieniem do
      polskiego nacjonalizmu i mesjanizmu.

      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka