sekwana2005
18.06.10, 07:53
"Lista towarów dopuszczanych do Gazy poszerzona zostanie w
najbliższych dniach o wszystkie produkty żywnościowe, zabawki,
przybory szkolne i biurowe, sprzęt AGD i tekstylia."
Jak można dopuszczać rzeczy, które na pewno terroryści wykorzystają ?
Przecież groch i fasola mogą po przetrawieniu być źródłem groźnych
gazów bojowych, trudniej snajperowi trafić w gó...arza na koniku na
biegunach, pralka może służyć do mieszania materiałów wybuchowych a
gołym Palestyńczykom trudniej ukryć broń.
Generałowie i ministrowie Izraela naoglądali się "macgiwera", który
jako groźną broń potrafił użyć nawet wykałaczkę do zębów.
Przecież jak pół miliona mieszkańców Gazy z wykałaczkami rzuci się
na mur, którym ich otoczono, to go zniszczą, wtedy drugie pół
miliona też z wykałaczkami zrobi rzeź niewiniątek z izraelskiej
armii. A "trzecia połowa" jak szarańcza obeżre aż do korzeni
wszystkie rośliny na wzorcowych farmach izraelskich, gdzie każda
palma ma większy dzienny przydział wody, niż Palestyńczyk
miesięcznie.
Zupełnie serio - trzeba było śmierci i ran uczestników konwoju, by
mieszkańcy Gazy mogli kupić najzwyczajniesze towary, dostępne w
każdym sklepiku po drugiej stronie granicznego muru. Bez
przepłacania palestyńskim i egipskim przemytnikom, muszącym w cenę
wpisywać ryzyko iż tunele przemytnicze zostaną zbombardowane - razem
z nimi.
Kiedyś Jerzy Urban wobec sankcji amerykańskich z powodu stanu
wojennego, zabraniajacych sprzedaży Polsce między innymi paszy dla
kurczaków, cynicznie stwierdził, iż mimo sankcji rząd się wyżywi a
poszkodowani będą zwykli ludzie. Tak samo mimo izraelskiej blokady
na pewno przywódcy Hamasu nie musieli głodować.