mr.man
19.11.10, 13:45
Szczerze powiedziawszy, to ten felieton jest moim zdaniem kuriozalny. Wyszla pani profesor jakas apoteoza dymku. Ja tez mam mase znajomych, ktorzy pala i spedzilem kawal zycia w ich towarzystwie, sluchajac noca ciekawej muzyki, rozmawiajac o interesujacych sprawach, omotany dymem papierosowym, ktory w polaczeniu z dobrym oswietleniem stawal sie integralna czescia nastroju. Ma to swoj urok, ale raz doswiadczone staje sie zwykla upierdliwoscia.
Ponadto, znacznie czesciej z dymem papierosowym stykamy sie w nieco innych okolicznosciach. Na przyklad, pchajac wozek dzieciecy i probujac wyminac idacego srodkiem chodnika dzentelmana. Najpierw doganiamy go wdychajac smrod jego sporta, czy innego wynalazku, a pozniej obserwujac wahadlowy ruch jego reki z zarzacym sie petem wybieramy odpowiedni moment na manewr, ktory zle skoordynowany, skonczyc sie moze zgaszeniem rzeczonego peta na twarzy dziecka, lub naszym rekawie. Podobnych tej okolicznosci, jest znacznie wiecej, niz rozmow na uniwersytecie, przepalania sznurka trzymajacego ulotki, czy koncertow w sp Akwarium.
Liberalizm mowi, ze wolnosc jednostki jest ograniczona jedynie wolnoscia innych jednostek. Skoro dym papierosowy nie tylko ogranicza wolnosc innych jednostek, ale rowniez zagraza ich zdrowiu, to zakaz palenia w miejscach publicznych wydaje sie byc zupelnie zgodny z ideami liberalizmu.