jack8944 Re: Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy pr 15.01.11, 15:51 Nareszcie wyjaśnienie: nie było samobójczej decyzji o lądowaniu! Był błąd w określeniu wysokości lotu w stosunku do lotniska. Stan lotniska nie miał znaczenia. Kontroler Plusnin nie chciał pozwolić na zejście do 100 m - i słusznie. Był już prawie emerytem i ew. wkurzenie się Gł. Pasażera niczym mu nie groziło. A zwierzchnicy płk. Krasnokutskiego postanowili pozwolić Polakom na zejście do 100 m ponad poziom lotniska, aby oni sami doszli do wniosku, że nikt ich nie oszukuje udając złą pogodę, a warunków do lądowania istotnie nie ma. A wtedy nie byłoby jak wszczynać alarmu o spisu Putin - Tusk! Więc i w Moskwie bali się, że ktoś się wkurzy! A decyzja o zejściu na 100 m - zamiast natychmiastowego odlotu na lotnisko zapasowe - zapewne wynikała z niedowierzania Rosjanom: ktoś uznał, że należy sprawdzić (i stąd obecność gen. Błasika w kokpicie), czy istotnie nie ma warunków do lądowania, bo uznano (w otoczeniu Gł. Pasażera lub w rozmowie satelitarnej o godz. 10.20), że ostrzeżenie o złej pogodzie może być realizacją spisku pp. Putina i Tuska - mającego na celu zepsucie uroczystości w Katyniu poprzez spowodowanie nieobecności Prezydenta RP w Katyniu w porze transmisji TVP. A za niedowiarkostwo zdarza się zapłacić życiem! Jest kolejna wpadka - niejasna i niejednoznaczna opinia z Jaka - 40, przecież ich opinia powinna być jednoznaczna: uciekać ze Smoleńska gdziekolwiek! Przyczyną katastrofy jest więc błąd w określeniu wysokości nad progiem pasa lotniska. Pilot Ił-76 niemal samobójczo chciał wykazać, że wyląduje i dorówna Polakom na Jaku - 40. Jak - 40 nie miał zezwolenia na lądowanie, ciekawe czy miał je Ił - 76. Mało prawdopodobne, aby Plusnin mu je dał! Odpowiedz Link Zgłoś
pani_bozia Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy prze... 15.01.11, 16:08 Jezu - ufam Tobie. Bóg tak chciał, to była wola naszego Pana, pomódlmy się, podziękujmy mu, ufajmy, ze wszechwiedzący, wszechmocny Pan Bóg podjął najlepszą decyzję z możliwych. Nie obwiniajmy Rosji ani Polski, podajmy sobie ręce jak bracia, jak boże dzieci, którymi wszyscy jesteśmy i chwalmy Pana. Nikt nie zawinił, Polska nie i Rosja nie,piloci nie, kontrolerzy nie- jeśli Bóg tak zdecydował - musiało się tak stać. Tylko wszechwiedzący , dobrotliwy i miłosierny Pan Bóg wie jak było, tylko On zna przyczynę. Apeluję, oderwijmy się na chwilę od klawiatur i nie piszmy więcej na ten temat - odmówmy teraz wszyscy Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Teraz, w tej chwili. Odpowiedz Link Zgłoś
litery99999 Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy prze... 15.01.11, 16:09 Prztczyna katastrofy byla chyba 30 razy publikowana w rosyjskich pismach lotniczych. -jak myslicie na czyje zyczenie eksperci, marszalkowie , generalowie i inni "ojcowie narodu" to ukrywaja? 1. Cecha poderwanych do odejscia Tu 154 jest ze po poderwaniu wzwyz,najpierw zapadaja sie-(prowaliwajetsa) w dol nawet do 80-100 metrow-co sie stalo po komendzie ODCHODZIMY na 80 metrach. Po tej komendzie zaloga zaniemowila ,ze zdumienia i strachu az do konca, slyszac cyfry dalszego spadania czytane przez nawigatora. 2.Kto jest ze winny,ze polska opinia publiczna nigdy nie dowiedziala sie, oraz ze zaloga ewidentnie nie wiedziala o tej wlasciwosci Tu154 o ktorej wiedza i pisali mnostwo rosyjskich pilotow? 3.Dlaczego wieza naprowadzala zaloge na sciezke (glidslope) ladowania nie posiadajac na lotnisku ani radaru wielofazowego ani nowoczesnego GPS do glideslope.jedynie predpotopowy calkowicie nieprecyzyjny radar z lat chyba 60tych 4.Dlaczego wieza NIE REAGOWALA doskonale widzac DLUGO, na radarze,ze sciezka ladowana konczy sie ok 180-200 metrow przed progiem plyty ¨lotniska i prowadzi na zderzenie z ziemia? 4.Dlaczego MAK w raporcie ani slowem nie wspomina ze w Rosji, stwierdzono obecnie iz Tu154 sa na 100% latajacymi trumnami i po pozarze Tu154 w Surgucie, zostaly CALKOWICIE wycofane z obiegu? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_bozia Re: Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy pr 15.01.11, 16:26 litery99999 napisała: > Prztczyna katastrofy byla chyba 30 razy publikowana w rosyjskich pismach lotnic > zych. > -jak myslicie na czyje zyczenie eksperci, marszalkowie , generalowie i inni "o > jcowie narodu" to ukrywaja? Na życzenie Boga, to On jest Panem i Władcą tego świata: i gór, i pól, i rzek, mórz i lotnisk. > 1. Cecha poderwanych do odejscia Tu 154 jest ze po poderwaniu wzwyz,najpierw za > padaja sie-(prowaliwajetsa) w dol nawet do 80-100 metrow-co sie stalo po komend > zie ODCHODZIMY na 80 metrach. Po tej komendzie zaloga zaniemowila ,ze zdumienia > i strachu az do konca, slyszac cyfry dalszego spadania czytane przez nawigator > a. A moze to Bóg odebrał im mowę? > 2.Kto jest ze winny,ze polska opinia publiczna nigdy nie dowiedziala sie, oraz > ze zaloga ewidentnie nie wiedziala o tej wlasciwosci Tu154 o ktorej wiedza i > pisali mnostwo rosyjskich pilotow? Wola Boża...dziecko, przyjmij z ufnością boże wyroki. > 3.Dlaczego wieza naprowadzala zaloge na sciezke (glidslope) ladowania nie posia > dajac na lotnisku ani radaru wielofazowego ani nowoczesnego GPS do glideslope.j > edynie predpotopowy calkowicie nieprecyzyjny radar z lat chyba 60tych Do kurii nędzy, a ci debile nie mogli wcześniej sprawdzić na jakie lotnisko lecą, to nie ich obowiązek wiedzieć, że tam nie ma nowoczesnego sprzętu i powinni wiedzieć gdzie lecą i że jak tylko przewidują najmniejsze problemy z pogodą - to się wycofać na inne lotnisko? > 4.Dlaczego wieza NIE REAGOWALA doskonale widzac DLUGO, na radarze,ze sciezka la > dowana konczy sie ok 180-200 metrow przed progiem plyty ¨lotniska i prowadzi na > zderzenie z ziemia? A skąd wiesz, że nie reagowali, nie znam rosyjskiego, ale pewnie pewnie powiedzieli coś takiego do siebie "ale zaraz polaczki się rozpie...t" a ci polacy to ślepi byli? aaaaaa, nie widzieli bo mgła.... skoro widzieli mgłe to mogli się zabierać, ruscy mają ich latać uczyć? > 4.Dlaczego MAK w raporcie ani slowem nie wspomina ze w Rosji, stwierdzono obec > nie iz Tu154 sa na 100% latajacymi trumnami i po pozarze Tu154 w Surgucie, zost > aly CALKOWICIE wycofane z obiegu? a to jest obowiązek Rosjan pilnować czym Polacy latają i co mają w obiegu? a czego nie? Odpowiedz Link Zgłoś
eruve.elen Re: Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy pr 15.01.11, 18:22 Przeczytaj z łaski swojej raport, a nie histeryzuj. Nawet gdy podchodzić do niego z rezerwą, znajdują się w nim wiarygodne odpowiedzi na 4 Twoje pytania. A na piąte pofatyguję się ja: > 4.Dlaczego MAK w raporcie ani slowem nie wspomina ze w Rosji, stwierdzono obec > nie iz Tu154 sa na 100% latajacymi trumnami i po pozarze Tu154 w Surgucie, zost > aly CALKOWICIE wycofane z obiegu? Bo jest to łeż i mydlenie oczu. Loty zostały wstrzymane do wyjaśnienia sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
off-ice Dziwne procedury lotnicze 15.01.11, 16:20 Po przeczytaniu opisu lądowania TU 154, można dojść do wniosku (zwłaszcza jeśli robi to laik taki jak ja), że winne katastrofy są procedury lotnicze, które do końca i jasno nie precyzują, kto i do jakiego momentu lotu, podejmuje samodzielnie decyzje i jest za nie odpowiedzialny. Wydaje się myśleniem logicznym - że KOŃCOWE I OSTATECZNE decyzje powinna podejmować ZAWSZE załoga samolotu, ponieważ to właśnie ci w powietrzu ponoszą największe konsekwencje ewentualnych błędnych decyzji. Jeśli tak właśnie jest, to wszystkie działania obsługi naziemnej są tylko działaniami pomocniczymi, czyli dodatkiem do działań pilotów, którzy powinni mieć możliwość PEŁNEJ kontroli WSZYSTKICH PARAMETRÓW lotu równolegle z parametrami podawanymi z wieży, jak również procedury podchodzenia do lądowania. Zatem nawet jeśli kontrolerzy w Smoleńsku nie zamknęli lotniska (bo z technicznego punktu widzenia było ono sprawne, na płycie lotniska nie znajdowały się żadne przeszkody stałe), nawet jeśli radar lotniskowy nie pozwalał na podanie precyzyjnych namiarów na bezpieczne podejście do lotniska, to załoga i przyrządy samolotu powinni takimi parametrami dysponować. Jeśli z jakichś przyczyn kapitan samolotu nie miał pełnej kontroli nad parametrami lotu (czyli w pewnym momencie zdał się jedynie na kontrolerów), powinien bezwzględnie przerwać manewr podchodzenia do lądowania. Przecież równie dobrze, kontroler mógł zasłabnąć i zupełnie przestać podawać jakiekolwiek informacje - i co wtedy???? Czy załoga również by się rozbiła a winny byłby kontroler, który milczał????? Kontroler podaje załodze takie dane, jakie widzi na swoich przyrządach, jeśli jego radar pokazuje mu, że samolot mieści się na ścieżce podejścia – to jak ma on sprawdzić, czy faktycznie tak jest i czy urządzenie się nie myli??? Może dostać zwrotną informację od pilota, jeśli samolot dysponuje bardziej precyzyjnym urządzeniem pomiarowym i jeśli pilot te dane odczytuje i podaje kontrolerowi. Sęk w tym, że polscy piloci nie podawali zwrotnie kontrolerowi takich danych. Nie podawali bo nie chcieli, czy może procedury lotnicze takich działań nie przewidują???? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_bozia Re: Dziwne procedury lotnicze 15.01.11, 16:29 ładnie napisałeś nie podawali bo musieli wyladować za wszelką cenę, bo jarek zagroził, że kota Alika zabije ze zlości jak nie wylądują Odpowiedz Link Zgłoś
off-ice Re: Dziwne procedury lotnicze 15.01.11, 16:36 pani_bozia napisała: > ładnie napisałeś > nie podawali bo musieli wyladować za wszelką cenę, bo jarek zagroził, że kota A > lika zabije ze zlości jak nie wylądują Nie można zakładać a priori, że piloci byli pod taką presją, że wiedząc o nadchodzącej katastrofie, postanowili się rozbić. Jeśli więc odrzucimy hipotezę, że w końcówce lotu zwariowali, to musiał być jakiś inny powód, którego konsekwencją była katastrofa. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_bozia Re: Dziwne procedury lotnicze 15.01.11, 16:39 daj spokój, piloci nie zwariowali, przechodzą badania lekarskie, nie chcieli się rozbić a przyczyna była tak: próbowali wylądować za wszelką cenę, bo byli pod presją, kiedy chcieli się ratować - bylo już po prostu za późno, nic już nie mogli zrobić ich instynkt zachowawczy, stłamszony przez kurdupla i generałka - wrócił, ale zbyt późno Odpowiedz Link Zgłoś
off-ice Re: Dziwne procedury lotnicze 15.01.11, 16:59 pani_bozia napisała: > daj spokój, piloci nie zwariowali, przechodzą badania lekarskie, nie chcieli si > ę rozbić a przyczyna była tak: próbowali wylądować za wszelką cenę, bo byli pod > presją, kiedy chcieli się ratować - bylo już po prostu za późno, nic już nie m > ogli zrobić >> ich instynkt zachowawczy, stłamszony przez kurdupla i generałka - wrócił, ale z > byt późno Sorry, ale jakoś nie mogę uwierzyć w fakt, że doświadczeni piloci WOJSKOWI mogli popełnić ŚWIADOMIE tyle błędów po kolei, ze względu na ich "stłamszoną" przez kogokolwiek psychikę. Jak zachowaliby się ci piloci wojskowi, gdyby ich psychika była non stop "tłamszona" przez nieprzyjacielski ostrzał wroga w ich kierunku???? A co by się stało z ich psychiką, gdyby ostrzał okazał się celny??? Co jest w stanie powstrzymać doświadczonego pilota przed poderwaniem maszyny, kiedy otrzymał pierwszy lub drugi komunikat z TAWS, znając parametry samolotu w locie????? Nie mogę uwierzyć - że tą przeszkodą okazał się gen. Błasik (który notabene też był pilotem) - kurdupel nie był pilotem i mógł nie zdawać sobie sprawy z zagrożenia - ale jego w kokpicie nie było!! Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Dziwne procedury lotnicze 15.01.11, 17:50 > Sorry, ale jakoś nie mogę uwierzyć w fakt, że doświadczeni piloci WOJSKOWI mogl > i popełnić ŚWIADOMIE tyle błędów po kolei, ze względu na ich "stłamszoną" przez > kogokolwiek psychikę. Mogą. pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_elektrowni_j%C4%85drowej_w_Czarnobylu#Przebieg_awarii Poczytaj sobie jak doświadczeni ludzie mogli doprowadzić do jednej z największych katastrof. Zobacz ile błędów po drodze popełniono świadomie. Niestety "siła rażenia" "szefa za plecami" jest znacznie większa niż wroga. Odpowiedz Link Zgłoś
off-ice Re: Dziwne procedury lotnicze 15.01.11, 18:20 maaac napisał: > > Sorry, ale jakoś nie mogę uwierzyć w fakt, że doświadczeni piloci WOJSKOW > I mogl > > i popełnić ŚWIADOMIE tyle błędów po kolei, ze względu na ich "stłamszoną" > przez > > kogokolwiek psychikę. > Mogą. > pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_elektrowni_j%C4%85drowej_w_Czarnobylu#Przebieg_awarii > Poczytaj sobie jak doświadczeni ludzie mogli doprowadzić do jednej z największy > ch katastrof. Zobacz ile błędów po drodze popełniono świadomie. > Niestety "siła rażenia" "szefa za plecami" jest znacznie większa niż wroga. Przykład z Czernobylem jest pouczający, jednak o tyle nieadekwatny do omawianej sytuacji z katastrofy smoleńskiej, bo dotyczy EKSPERYMENTU, który w Czernobylu przeprowadzano. Chciałbym wierzyć, że lądowanie Tupolewa nie można zaliczyć do EKSPERYMENTU (w trakcie którego wszystko może się zdarzyć), a zwłaszcza z prezydentem na pokładzie. To byłby już chyba jakiś hardcor :]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]]] Odpowiedz Link Zgłoś
eruve.elen Re: Dziwne procedury lotnicze 15.01.11, 18:24 Jak się działa wbrew procedurom i wbrew właściwościom użytkowanego sprzętu, to tak - jest to eksperyment. Epitetów określających go należycie dodawać nie wypada :). Odpowiedz Link Zgłoś
off-ice Re: Dziwne procedury lotnicze 15.01.11, 18:44 eruve.elen napisała: > Jak się działa wbrew procedurom i wbrew właściwościom użytkowanego sprzętu, to > tak - jest to eksperyment. Epitetów określających go należycie dodawać nie wypa > da :). Nie będę się sprzeczał, ale dla mnie eksperyment jest wtedy, jak parametry i właściwości sprzętu są niewiadomą i w trakcie eksperymentu mają zostać określone. Parametry samolotu i jego właściwości w locie były pilotom świetnie znane, zatem nie wiem, czy ten lot można nazwać eksperymentem. Odpowiedz Link Zgłoś
eruve.elen Re: Dziwne procedury lotnicze 15.01.11, 18:58 Przeczytaj raport. Mogły nie być im znane tak do końca, choć raczej nie byli tego świadomi :). Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Dziwne procedury lotnicze 16.01.11, 14:25 > Nie będę się sprzeczał, ale dla mnie eksperyment jest wtedy, jak parametry i właściwości > sprzętu są niewiadomą i w trakcie eksperymentu mają zostać określone. > Parametry samolotu i jego właściwości w locie były pilotom świetnie znane, zatem nie > wiem, czy ten lot można nazwać eksperymentem. Parametry KAŻDEGO urządzenia zawsze są niewiadomą. To co znamy to "parametry, które napewno są bezpieczne". Ile można wyjść poza nie nigdy nie wiadomo. W "normalnych" warunkach urządzenia się eksploatuje w zakresie zalecanym przez wytwórcę jako bezpieczne i pewne. Masz wtedy gwarancję zwykle pisemnie daną przez producenta, że przez określony czas szansa awarii jest minimalna. Jednak są i takie okoliczności gdy się urządzenia eksploatuje POZA bezpiecznymi warunkami. Tak jest np w przypadku procesorów komputerowych - fabryka dała tyle, ale nie kusi by przetaktować? Czasem wynika to z "okoliczności" - sam wiesz, że środki komunikacji publicznej w Polsce znacznie przekraczają normy załadunku. Jedne egzemplarze/modele to znoszą inne nie. Autobus czy pociąg "ubity na twardo" to norma, którą na pewno kazdy widział. Dokładnie tak samo z samolotami. Producent podaje normę, ale.... Czytałem o rosyjskich samolotach latających non stop w stanie przeładowania. Jakoś im się to udaje i żyją. Problem się pojawił, w tym momencie, gdy piloci swoje doświadczenia z lotów na Syberii chcieli przenieść do Afryki. Okazało się, że różnica we właściowściach fizycznych powietrza wynikających ze średniej temperatury na Syberii i w Afryce są na tyle różne, że tym razem się nie udało i zakończyło się katastrofą. Tyle, że zabawy z przetaktowaniem procesora gdzie łamie się NORMY jego zasilania i taktowania, w porównaniu do zabaw rosyjskich pilotów, a to z kolei do zabaw z reaktorem czy z lotem z pasażerami będącymi elitą polskiej polityki i wojska to jednak hmmmm moralnie, w zakresie strat to nie to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
drzejlowski Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy prze... 15.01.11, 16:32 polecam... www.pluszaczek.com/2010/07/07/amatorski-film-ze-smolenska-–-analiza-oraz-transkrypcja-audio-–-czesc-vii/ Odpowiedz Link Zgłoś
kibic_rudego Klich szkolił ich na symulatorach Embraer a nie na 15.01.11, 16:38 symulatorach TU 154 Odpieprzcie się od pilotów i Ruskich. To "elity" z KOR, S i Krk rządzące III RP są winne, tak po stronie PiS jak i PO. Odpowiedz Link Zgłoś
snellville Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy prze... 15.01.11, 16:38 Mnie juz mierzi to pird..e o tej katastrofie. Ludzie czy nie tlumaczy fakt ladawania naszej nowej Prezydentowej w Smolensku ze jestesmy poje.....m narodem. Zabrala znowu grupe ludzi na to polne lonisko. Dla mnie jest niezrozumiale jak bardzo trzeba byc glupim zeby dotykac goracy garnek dwa razy. Niech mi ktos wytlumaczy dlaczego zawiozla jeszcze wiecej "duszyczek" na rzes . Jeszcze sie wzial i rozrusznik w samolocie spierd...l . Musieli biedacy jechac po rozrusznik do miasta bo w sklepie gminnym nie mieli. Ludzie.....na takim lotnisku laduje sie gdy samolot ma awarie a my ochotniczo ladujemu dobrym samolotem. Nie dziwie sie ruskim ze nas olewaja bo nasza glupota jest widoczna i sie powtarza. Odpowiedz Link Zgłoś
off-ice Re: Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy pr 15.01.11, 17:21 snellville napisał: > Mnie juz mierzi to pird..e o tej katastrofie. > Ludzie czy nie tlumaczy fakt ladawania naszej nowej Prezydentowej w Smolensku z > e jestesmy poje.....m narodem. > Zabrala znowu grupe ludzi na to polne lonisko. > Dla mnie jest niezrozumiale jak bardzo trzeba byc glupim zeby dotykac goracy ga > rnek dwa razy. > Niech mi ktos wytlumaczy dlaczego zawiozla jeszcze wiecej "duszyczek" na rzes . Bo tak się składa, że samoloty służą (i tak zostały skonstruowane) do przewozu większej ilości osób niż jedna. > Jeszcze sie wzial i rozrusznik w samolocie spierd...l . > Musieli biedacy jechac po rozrusznik do miasta bo w sklepie gminnym nie mieli. > Ludzie.....na takim lotnisku laduje sie gdy samolot ma awarie a my ochotniczo l > adujemu dobrym samolotem. Ja standardowo nie latam samolotami, ponieważ wychodzę z założenia, że człowiek nie został do latania stworzony. Poza tym, trzeba zdać sobie sprawę, że samolot to zwykła maszyna, taka sama jak samochód czy telewizor, tylko bardziej skomplikowana, a co za tym idzie bardziej narażona na awarie. I o ile awarii ulegnie samochód czy TV, to cała przygoda kończy się w serwisie, z samolotem już tak prosto nie jest i często po awarii w samolocie, serwis nie ma już nic do roboty, co najwyżej posprzątać bałagan. Mimo tylu katastrof lotniczych, ludzie nadal latają samolotami, bo pewnie wychodzą z założenia - dlaczego akurat w tym samolocie ma wystąpić awaria. Myślą tak, bo nie zdają sobie sprawy, że awarie w samolotach występują co dzień i we wszystkich, tyle tylko, że większość udaje się opanować na ziemi, lub nie zagrażają one poważnie bezpieczeństwu lotu, do czasu....... . > Nie dziwie sie ruskim ze nas olewaja bo nasza glupota jest widoczna i sie powta > rza. To nie jest głupota - to jest brawura i ułańska fantazja. Odpowiedz Link Zgłoś
snellville Re: Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy pr 15.01.11, 17:36 Twoja odpowiedz ze tak sie sklada ze samoloty sluza do przewozu wiekszej ilosci osob jest dla mnie niezadawalajaca. Moze wlasnie z tego powodu p.Prezydentowa nie powinna promowac tej wycieczki. Czy ty sobie wyobrazasz co by sie stalo gdyby znowu cos sie stalo ? Ulanska fantazja i brawura nie ma z tym nic wspolnego,glupota i brak logicznego myslenia brzmi poprawnie. Odpowiedz Link Zgłoś
off-ice Re: Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy pr 15.01.11, 18:25 snellville napisał: > Twoja odpowiedz ze tak sie sklada ze samoloty sluza do przewozu wiekszej ilosci > osob jest dla mnie niezadawalajaca. No cóż, życie nie składa się tylko z przyjemności :]]]] > Moze wlasnie z tego powodu p.Prezydentowa nie powinna promowac tej wycieczki. Może masz rację, ja nie mam wiedzy, kto tę "wycieczkę" promował??? > Czy ty sobie wyobrazasz co by sie stalo gdyby znowu cos sie stalo ? > Ulanska fantazja i brawura nie ma z tym nic wspolnego,glupota i brak logicznego > myslenia brzmi poprawnie. Dopóki żyje człowiek, wypadki będą się zdarzać i zdarzają się wyjątkowo często. Mimo to ludzie dalej jeżdżą samochodami, kolejami i latają samolotami, pewnie dlatego, że jeszcze nikt nie wymyślił środka transportu bezpiecznego dla człowieka w 100%. Odpowiedz Link Zgłoś
mariab109 Re: Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy pr 15.01.11, 21:20 To teraz czekajcie jaki cyrk bedzie w Kwietniu 2011. KTO i CZYM odwiedzac bedzie i "czcic" i KOGO, a wszystko w oparach przedwyborczego absurdu. Ci beda w lesie katynskim a ci beda pod lotniskiem. Mrozek z Witkacym z Gombrowiczem razem wzieci to "maly pikus". To wlasnie sie stalo!!! Brak slow... Odpowiedz Link Zgłoś
jarek_na_smietniku Re: Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy pr 16.01.11, 13:47 Najwięcej luda weźmie udział w marszu żałobnym za utraconą władzą. Miejsce wiadome. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_bozia Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy prze... 15.01.11, 16:40 samozachowawczy* Odpowiedz Link Zgłoś
snellville Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy prze... 15.01.11, 17:15 Macie tu samolot dla naszych vip-ow. 4 do 10 dni bez tankowania. Moze zabrac na poklad dwoch naszych dziarskich politykow pod warunkiem ze kazdy z nich wazy ponizej 100 kg. Samolot maia probne loty w ubieglym roku. Sorry ze po angielsku. www.boeing.com/Features/2010/07/bds_feat_phantom_eye_07_12_10.html Odpowiedz Link Zgłoś
snowbird1 Cholera mnie wziela jak to przeczytalem 15.01.11, 17:18 Polecieli bez zaproszenia Rosjan i z brakiem poparcia wiekszosci Polakow. Czyli wepchali sie tam "na chama". Pogwalcili wszelkie mozliwe procedury. Postepowali wbrew wszelkim zasadom bezpieczenstwa i zdrowemu rozsadkowi w ogole. Narobili gospodarzom i Polsce klopotow i problemow. Narazili oba kraje na koszty ktore ida w miliony a pojda w miliardy. Teraz zamiast powiedziec: PRZEPRASZAMY BARDZO, JUZ WIECEJ NIE BEDZIEMY. POPRAWIMY SIE, BEDZIEMY LEPIEJ SZKOLIC PILOTOW, ZROBIMY LEPSZE PROCEDURY BEDZIEMY TE PROCEDURY DO BOLU BEZWZGLEDNIE EGZEKWOWAC. to tylko slychac: TO NIE MY, TO ONI, KONSPIRACJA, SZTUCZNA MGLA, ZLA WOLA, MORDERCY. Strasznie duzo glupoty w tym polskim narodzie i mala nadzieja na poprawe. Odpowiedz Link Zgłoś
ljkoziol2 Re: Cholera mnie wziela jak to przeczytalem 15.01.11, 19:36 Snowbird.Masz w 100 a nawet 200% rację.Bardzo trafnie to wszystko ująłeś.Tylko jest jeden problem:Jak mogą w to uwierzyć ludzie dla których białe nie jest białe a czarne...itd.Sam widzisz.Tego nie da się zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
frusto Rosjanie mieli ich zapraszać na polska uroczystosc 16.01.11, 11:49 snowbird1 napisał: > Polecieli bez zaproszenia Rosjan Może mi Pan łaskawie wytłumaczyć, od kiedy to Rosyjskie zaproszenie jest potrzebne na uroczystości organizowane przez stronę polską? Od wielu lat POLSKA ORGANIZACJA za zgodą Rosji, na terenie Rosji organizowała polskie uroczystości i zapraszała tam kogo chciała. W tym roku, 27.01 Kaczyńsi postanowil 2 raz wziąć udział w tych uroczystościach. Wysłał list do ambasady rosyjskiej, sugerując także m.in. że chętnie by widział w tych uroczystościach Miedwiediewa. W odpowiedzi, Putin zdecydował się zorganizować swoje własne, rosyjskie uroczystości, zapraszając na nie 3.02 Tuska. Nie trudno było zrozumieć o co chodzi: o wywołanie wojny polsko-polskiej, upokorzenie Kaczyńskiego itd. Tusk z chęcią na to poszedł. Po czyjej stronie jest wina? Po stronie Kaczyńskiego, który nie chciał się dać wypchnąć z uroczystości, czy Tuska, który widząc, że Kaczyński chce wziąć udział postanowił go wypchnąć? Odpowiedz Link Zgłoś
yamata Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy prze... 15.01.11, 17:42 Podjął działanie którego nie można udowodnić, a jeśli nawet to kolejność tych działań była jakaś chora. Widać że polski raport będzie pisany na zamówienie polityków i mediów, a do bezstronności mu będzie baaardzo daleko. Naprawdę przydałby się arbitraż międzynarodowy... Szczególnie jak się czyta takie zdania: "Komisja badania wypadków lotniczych zastrzega: "brak jest jednak (...) zdecydowanej komendy inicjującej ten proces" (przerwania zniżania)". No i te gadki o "ostatniej sekundzie"... To ci mógł nastąpić przełom. Większy statek hamuje przez półtora kilometra, pociąg przez pół, a choćby nawet zwykły samochód - przez te 40-80m. Pomijając czas reakcji, dużo by wskórali będąc 100m nad ziemią i zasuwając 300km/h. Gratuluję polskim analitykom trzeźwości myślenia, zdrowego rozsądku i dobrego samopoczucia. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
eruve.elen Re: Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy pr 15.01.11, 18:28 Akurat będąc 100 metrów nad wys. progu pasa (albo 100m nad płaskim i łysym terenem) mieliby spore szanse, żeby się uratować (potrzebowali marginesu bodaj ~60m przy tej prędkości). No tylko jakoś o to nie zadbali. A komenda o odejściu to może i była, tylko zdecydowanego działania w tym kierunku nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
andy-bara Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy prze... 15.01.11, 18:23 Te wszystkie gdybania co by było są bez sensu znając efekt końcowy. Przyczyniają się tylko do rozdrapywania dopiero co lekko zabliźniających się ran rodzin i znajomych tych, którzy zginęli w tej katastrofie. Odpowiedz Link Zgłoś
zbychus1 to sie zgadza, oni rozpoczeli procedure i widac to 15.01.11, 18:31 to sie zgadza, oni rozpoczeli procedure i widac to na wykresie N1 i N2, tyle ze nie byla to zwykla procedura go around ale proba wyrowniania lotu na wysokosci 100m. Po wykesach N1 i N2 prawdopodobnie kapitan ustawil wysokosc znizania na autpilocioe do 0m/s czyli wyrownac lot. To niestety przy odczytach radiowych wysokosci i zboczy jaru doprowadzilo do katastrofy, bo szybkosc opadania byla wciaz wysoka i wowczas nalezalo standardowo odjezdzac na pelnej mocy i wychyleniu wolantu. Potwierdzenie glosowe wydanej komendy zmienia diametralnie cala sprawe. Raport MAK do kosza, bo cale ich wywody pscycho analityczne o emocjolanym clushu sa do d. WINA jest po obu stronach !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
eruve.elen Re: to sie zgadza, oni rozpoczeli procedure i wid 15.01.11, 19:00 Powiedz mi, powiedz, jak to jedno słowo, które teraz nasi odkryli w odsłuchach, dodaje więcej winy Rosjanom? Chyba że winić ich dodatkowo za to, że nam sprzedali samolot a nie taczkę. Odpowiedz Link Zgłoś
zbychus1 Re: to sie zgadza, oni rozpoczeli procedure i wid 17.01.11, 09:18 rozumiem, ze tak jak ja przeczytalas caly raport od deski do deski. Otoz zauwaz, ze rosjanie probuja narzucac teze, ze pilot chcial ladowac "na sile" chcac wykonac rozkaz. Okazuje sie, ze nie. ze chcial wyrownac lot - decyzja niewlasciwa, ale nie kardynalna. W okolicznosciach innych bledow (czytanie radiowysokosciomierza) oraz poczucia bezpieczenstwa potwierdzonego przez wieze (na kursie i sciezce) brak zdecydowanej reakcji go around a jedynie pozornie bezpieczne wyrowanie lotu doprowadzilo do katastrofy. W raporcie jednak rosjanie probuje wmowic nam, ze oni na sile ladowali totalnie w ciemno. Jesli nie widzisz roznicy w bledu pilotazu a probie ladowania w ciemno, to trudno wiecej argumentow nie mam. Odpowiedz Link Zgłoś
off-ice Re: absurd też ma swoje granice 17.01.11, 18:21 zbychus1 napisał: > rozumiem, ze tak jak ja przeczytalas caly raport od deski do deski. Otoz zauwaz > , ze rosjanie probuja narzucac teze, ze pilot chcial ladowac "na sile" chcac wy > konac rozkaz. Okazuje sie, ze nie. ze chcial wyrownac lot - decyzja niewlasciwa > , ale nie kardynalna. W okolicznosciach innych bledow (czytanie radiowysokoscio > mierza) oraz poczucia bezpieczenstwa potwierdzonego przez wieze (na kursie i sc > iezce) brak zdecydowanej reakcji go around a jedynie pozornie bezpieczne wyrowa > nie lotu doprowadzilo do katastrofy. W raporcie jednak rosjanie probuje wmowic > nam, ze oni na sile ladowali totalnie w ciemno. Jesli nie widzisz roznicy w ble > du pilotazu a probie ladowania w ciemno, to trudno wiecej argumentow nie mam. Przepraszam ale twoje tezy są nielogiczne od początku do końca. Po PIERWSZE - piloci nie mieli uprawnień do zejścia niżej niż 100m przy braku widoczności pasa - złamali prawo!! Po DRUGIE - kontroler dał im pozwolenie na podejście próbne JEDYNIE do wysokości owych 100m - złamali dyspozycję kontrolera, Po trzecie - mieli wszystkie potrzebne informacje o widoczności na samej płycie lotniska od kolegów z Jaka Po CZWARTE - znali lotnisko i jego wyposażenie i wiedzieli że i jedno i drugie jest kiepskiej jakości, Po PIĄTE - olali wskazania własnej aparatury pokładowej i systemów ostrzegania o niebezpieczeństwie TAWS, kontynuując zniżanie. Zarzuty do kontrolerów w takich okolicznościach moim zdaniem są absurdalne i porównać je można tylko do sytuacji, w której ktoś miałby pretensje do strażaków, że nie uratowali skaczącego z 10-tego piętra samobójcy, bo nieprecyzyjnie podstawili pneumatyczną poduszkę ratowniczą (nie obliczyli precyzyjnie kierunku i siły wiatru działającej na lecącego, oraz nie przewidzieli siły jego odbicia z progu). Odpowiedz Link Zgłoś
off-ice Re: to sie zgadza, oni rozpoczeli procedure i wid 15.01.11, 20:05 zbychus1 napisał: Po wykesach N1 i N2 prawdopodobnie kapitan ustawil wysokosc znizania na > autpilocioe do 0m/s czyli wyrownac lot. To niestety przy odczytach radiowych wy > sokosci i zboczy jaru doprowadzilo do katastrofy, (..) > . Raport MAK do kosza, bo cale ich wywody pscycho analityczne o emocjolanym clu > shu sa do d. WINA jest po obu stronach !!!! Wina jest po obu stronach, czyli po stronie pilotów i jaru, czy po stronie pilotów i autopilota??????? Odpowiedz Link Zgłoś
zbychus1 Re: to sie zgadza, oni rozpoczeli procedure i wid 17.01.11, 09:12 po obu stronach oznacza to, ze kontroler "zaspal". Wiesz co to jest podejcie na 2NDB z radarem ? Wlasnie to, ze przy ladowaniu kontroler wspolpracuje z zaloga. A wspolpraca ta polegala na tym, ze 3 krotnie pilot uslyszal ze jest na sciezce. Ostatni raz uslyszal to jak te sciezke przecinal. 10sekund musial czekac (w lotnictwie cywilnym nie moze to byc wiecej niz 5s) na kolejna komende ktora byla spozniona ("sprawdz wysokosc 101) pilot nie byl samobujca, skoro nic nie widzial a slyszal, ze jest na sciezce czul sie bezpieczny. Jego blad (a wlasciwie jego i zalogi) bylo podchodzenie jedynie na radiowysokosciomierzu i to jest blad kardynalny, ale wina po stronie rosyjskiej tez jest i kto temu zaprzecza nie zna sie na lotnictwie. Odpowiedz Link Zgłoś
off-ice Re: wina Rosjan mocno dyskusyjna 17.01.11, 17:54 zbychus1 napisał: > po obu stronach oznacza to, ze kontroler "zaspal". Wiesz co to jest podejcie na > 2NDB z radarem ? Wlasnie to, ze przy ladowaniu kontroler wspolpracuje z zaloga > . A wspolpraca ta polegala na tym, ze 3 krotnie pilot uslyszal ze jest na sciez > ce. Ostatni raz uslyszal to jak te sciezke przecinal. 10sekund musial czekac (w > lotnictwie cywilnym nie moze to byc wiecej niz 5s) na kolejna komende ktora by > la spozniona ("sprawdz wysokosc 101) Ja nie jestem specjalistą od lotnictwa, ale faktyczni specjaliści niestety mają wątpliwości co do przyjętego przez pilotów systemu lądowania : "A czy podejście wykonywane przez załogę było faktycznie podejściem 2NDB? Bo po pierwsze nie ma pewności, że częstotliwości NDB były w ogóle właściwie ustawione na radiokompasie (rap. ang. str 149). Po drugie autopilot pracował w oparciu o waypointy z komputera nawigacyjnego FCOM (LNAV), z tym, że 4 ostatnie to: nieaktywny już zewnętrzny marker, punkt znajdujący się 10nm na przedłużeniu pasa, bliższe NDB oraz ostatni - lotnisko. Tyle, że punkty były zadane współrzędnymi geograficznymi i to w dodatku niewłaściwie przeliczonymi z SK-42 na WGS-84 (str 107 rap. ang): "... EPWA – a number of waypoints from RW29.BAMS1G Departure – ASLUX – TOXAR – RUDKA – GOVIK – MNS (Minsk-2 VOR/DME) – BERIS – SODKO – ASKIL – DRL1 – 10XUB – DRL – XUBS. All the waypoints excluding the latter four are taken from the FMS navigation database (valid till May 6, 2010). The last four waypoints were user-defined. The coordinate analysis revealed that DRL1 has coordinates of the former outer marker for approach with the heading 79° at Smolensk “Severny” Airdrome (now out of service). 10XUB is a point 10 nm (about 18.5 km, azimuth 79°M) from the ARP. DRL is LOM-259, XUBS is ARP. The coordinates of both outer markers and ARP were obviously taken from the air navigation charts that the crew had (in the SK-42 coordinate system, without conversion to WGS-84 system which is used by GPS). " Tego ostatniego nie rozumiem - wprowadzenie współrzędnych bezpośrednio z mapy podejścia dałoby duże przesunięcie. Może współrzędne zostały przeliczone niewłaściwie i stąd przesunięcie toru lotu o ponad 39m względem osi pasa? Czytałem kiedyś o systematycznej niedokładności przeliczeń tych dwóch siatek. W każdym razie, czy podejście na 2 NDB było w ogóle wykonywane, skoro autopilot korzystał z listy punktów, która obydwu NDB w ogóle nie zawierała? Bo dużo się mówiło o tym, że wyposażenie lotniska jest słabe, ale mam wrażenie, że nawet z tego słabego wyposażenia nie skorzystano... Czy jako znawca tematu lotnictwa (zbychus1) - mógłbys to jakoś sensownie skomentować???? > pilot nie byl samobujca, skoro nic nie widzial a slyszal, ze jest na sciezce cz > ul sie bezpieczny. Jego blad (a wlasciwie jego i zalogi) bylo podchodzenie jedy > nie na radiowysokosciomierzu i to jest blad kardynalny, ale wina po stronie ros > yjskiej tez jest i kto temu zaprzecza nie zna sie na lotnictwie. Może i pilot "samobujcą" nie był, co najwyżej mógł być SAMOBÓJCĄ, ponieważ jeśli piloci wiedzieli na jakim lotnisku lądują (lądowali już tam wielokrotnie), wiedzieli, że lotnisko wyposażone (w sprzęt techniczny) jest słabo, to nie mogli przecież zakładać, że kontroler odczytuje im właściwe i dokładne parametry, ponieważ ten "sprzęt" takich parametrów podawać nie mógł. Jeśli wsiadam do 20-letniego samochodu, w którym drzwi trzymają się na drucie, silnik kopci i rzęzi po zapaleniu na "pych", a hamulec działa wtedy, jak wiatr wieje w przeciwną stronę do kierunku jazdy - to nie mogę zakładać a priori - że na pewno świetnie działają spryskiwacze z wycieraczkami, ręczny hamulec i szybkościomierz oraz zdać się bez reszty na to przypuszczenie - bo musiałbym na pierwsze nazywać się KRETYN, a na drugie SKOŃCZONY. Stan i wyposażenie lotniska w Smoleńsku był świetnie znany pilotom i mając taką wiedzę, oraz widząc jakie otaczają ich warunki i wiedząc, że w takich warunkach muszą zdać się jedynie na kiepski sprzęt rosjan i ich słabe wyszkolenie - nie mieli prawa podjąć decyzji o lądowaniu, jeśli nie byli samobójcami. Okazało się jednak, że polscy piloci nie byli dużo lepiej wyszkoleni od Rosjan, jak nie gorzej, ponieważ dysponując lepszym sprzętem pokładowym niż kontroler i tak nie kierowali się jego wskazaniami - system TAWS działał prawidłowo i podawał komunikaty o kursie kolizyjnym z ziemią, a piloci nadal kontynuowali zniżanie, pomimo że piloci nie mieli uprawnień do zchodzenia poniżej 100 m przy takiej widoczności. Odpowiedz Link Zgłoś
greencolonel11 Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy prze... 15.01.11, 19:03 Odezwał się kolejny ekspert ( po KLichu),który powinien bawić prawnuki ......, ale gyby jeszcze wyjaśnił z jakiego wysokościomierza odczytał te 100m,bo jeśli z radiowego, takim posługiwała się załoga, to mniej więcej byli na poziomie pasa startowego i mogli odlecieć tylko do nieba ........ Odpowiedz Link Zgłoś
yasior666 Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy prze... 15.01.11, 19:16 O tym jak minister Klich uzdrawia lotnictwo polskie: Propagandzista i bajkopisarz - niech no Pan powie publicznie czy dotrzymał słowa i wywalił na zbity pysk faceta który ma krew na rękach po katastrofie CASA C-295 M i śmierci tylu oficerów. Chodzi o byłego dowódcę 13 krakowskiej eskadry, ppłk Leszka L., którego Pan zwolnił do cywila,potem przyjął z powrotem na etat oficera latającego do DSP, a teraz jeszcze zezwolił tej personie latać (sic!) znowu w krakowskiej eskadrze.... Pana słowo Panie Klich jest g.ó.w.n.o. warte, jak to wszystko co Pan zrobił z armią, czyli nic :-). Człowiek ma zarzuty prokuratorskie, swoimi idiotycznymi decyzjami pośrednio przyczynił się do tej tragedii, a Pan NIC !! Tak to właśnie lekarz o specjalizacji: psychiatra, uzdrawia lotnictwo wojskowe trwając na stanowisku p . Klich Odpowiedz Link Zgłoś
bmarq Re: Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy pr 15.01.11, 19:43 No właśnie! A przy okazji - czy płk. Grochowski to nie ten sam facet, który "wdrażałw życie wnioski po wypadku CASY"? Bo wdrożone zostały, jak widać, bardzo skutecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
representation1 Jeden dzień z życia Tatiany Grigoriewnej Anodiny 15.01.11, 20:56 Budzik. Co z tego, że złoty, kiedy nastawiony na siódmą. Zaspane swe oczka przeciera koło mnie on, Jewgienij Primakow, nastajaszczij sowieckij generał, piękny mężczyzna. Żenia odpina ordery od pidżamy. Nie zakłada wszystkich, ale te za służbę w organach zawsze. Mnie też namawia, w końcu jestem generałem. Tłumaczę mu, głupiutkiemu misiowi, że mi do satynowej koszuli nocnej kolorystycznie nie pasują. Jaka szkoda, że organy nie wymyśliły różowych odznaczeń, prawda? Bo ja, owszem, jestem generałem lotnictwa, ale z Żenią (Boże mój, jakie on ma piękne te lampasy na kalesonach! Sama szydełkowałam.) poznaliśmy się jeszcze w FSB czy jak to się tam wtedy nazywało. Ten mój mąż to śmieje się nawet, czy kiedyś leciałam samolotem. A do Courchevel to niby jak latamy, Jewgieniju Maksimowiczu? Styczeń to naprawdę nie jest dobry czas, by siedzieć w Moskwie, a w dodatku w środę ogłosiliśmy ten cholerny raport dla Polaków i teraz się pieklą. No to już jest czarna niewdzięczność. Raport był przecież gotowy od początku, mój Gieniuchna sam ostatnie poprawki nanosił 11 kwietnia. To Polacy nalegali, żeby się nie spieszyć. Zdaniem ich specjalistów od piaru to nie wypadało. Ale dobry mieli pomysł towarzysze z Warszawy, by powołać tych ekspertów psychologów. Co z tego, że pacjentów nie znali? Sowiecki uczony, specjalista od schizofrenii bezobjawowej, pacjenta znać nie musi i bez tego poradzi. Od razu wiedzieli, kto naciskał. Na zdjęciach im pokazaliśmy. Dobrze też, że wykryliśmy, iż ten ich generał miał 0,6 promila. Nasze chłopaki na początku każdemu napisali po 6 promili, ale wytłumaczyliśmy im, że tyle to miał ten nasz kontroler z wieży, co się tłumaczył, iż ze szwagrem na rybałce byli. Z tym ich generałem to trudno było, bo alkohol mu wykryliśmy dzień po katastrofie, ale ciało zidentyfikowaliśmy 11 dni po niej. Że się niby nie zgadza? A dajcież wy mi wszyscy święty spokój, do Władimira Władimirowicza z tym idźcie! Ja jestem niezależny generał, piszę, jak kazali. Polacy to mili ludzie, ale miauczliwi jacyś. Żenia ostrzegał, że trzeba było od razu ekspertów dendrologów do Smoleńska wezwać. Jak to, po co dendrologów? A kto teraz za te zniszczone rosyjskie krzaki zapłaci? blog.rp.pl/mazurek/2011/01/14/jeden-dzien-z-zycia-tatiany-grigoriewnej/ Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Jeden dzień z życia Tatiany Grigoriewnej Anod 15.01.11, 21:58 Powszechnie i nie od dziś wiadomo jaką wartość mają wypociny p. Mazurka et consortes z Rzepy, ale ten tekst jest szczytem głupoty. Szkoda, że nie napisał jeszcze, nasz rozkoszny kabareciarz, jak to Anodina, nawijając jednocześnie wałki, wspólnie z mężem dobijali pasażerów pechowego samolotu. Zapewne obydwoje poszukiwali ze szczególną zaciętością gen. Błasika, aby wpakować mu kulę w potylicę. Odpowiedz Link Zgłoś
oryginal-cyceron Re: Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy pr 15.01.11, 20:58 Kto przeprosi Potasiuka? Odpowiedz Link Zgłoś
bmarq Re: Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy pr 15.01.11, 21:09 A za co ktoś miałby go przepraszać? Jeżeli, powtarzam: jeżeli faktycznie powiedział odchodzimy, to dlaczego nic nie zrobił? Czekał aż samolot posłucha jego komendy i sam odejdzie? Odpowiedz Link Zgłoś
oryginal-cyceron Protasiuk niewinny Rosjanie niewinni czyli awaria 15.01.11, 21:01 To chyba jest proste dla dyżurnych trolli , czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Protasiuk niewinny Rosjanie niewinni czyli a 15.01.11, 22:02 Szkoda, że dla ciebie to zatrudne, że samolot był sprawny, chociaż o wiele lepiej byłoby, gdyby okazało się, że to jakaś maleńka śrubeczka się odkręciła i spowodowała tę tragedię. Niestety, należy pogodzić się z tym, że to jednak nie była awaria. Nie był to też jednak i zamach. Odpowiedz Link Zgłoś
representation1 Protasiuk niewinny, Rosjanie współwinni 15.01.11, 22:26 Szkoda, że nie możecie pogodzić się z bolesną prawdą, że rewelacje MAK biorą w łeb, i Rosja ponosi co najmniej połowę winy za katastrofę. To dopiero początek. Szykujcie głowy na kolejne kubły zimnej wody. Może otrzeźwiejecie. A co do zamachu, to mogło być tak: macie ich ośmieszyć/postraszyć, tak żeby wszyscy szydzili z Kaczyńskiego. Sprawy jednak wymknęły się, jak to często bywa, spod kontroli. Faktem jest, że piloci zostali wprowadzeni w błąd przez źle działając radiolatarnie. Tak było już w przypadku lądowania JAKa. Oto zdanie Wiktora Suworowa, byłego oficera KGB: "Co do katastrofy, mam swoją wersję wydarzeń. Otóż służby specjalne chciały utrudnić misję prezydenta Kaczyńskiego i zakłócić mu lądowanie. Być może nie dążyli do tak tragicznego finału, ale z całą pewnością próbowali utrudnić prezydentowi Kaczyńskiemu przyjazd do Katynia – zmusić do zawrócenia ze Smoleńska, do lądowania na dalekich lotniskach zastępczych. Chcieli dać mu do zrozumienia: zabieraj się stąd. Gdyby im chodziło o spowodowanie katastrofy, to też nic nie stało na przeszkodzie. Rosyjskie służby mają wiele ofiar na sumieniu. Sowiecki agent zabił w Niemczech Stepana Banderę. Pomijam tu ocenę samego Bandery, chodzi o fakt jego zamordowania przez sowieckiego agenta. Mój przyjaciel Sasza Litwinienko został zamordowany w Londynie przez rosyjskie służby za pomocą środków radioaktywnych. Jest to pierwszy w świecie akt międzynarodowego terroryzmu z ich wykorzystaniem. To, że śmierć Litwinienki jest skutkiem działań rosyjskich służb specjalnych, nie budzi żadnych wątpliwości. W Rosji rządzą przestępcy zdolni do każdej zbrodni. Nie mam dowodów na potwierdzenie tezy, że samolot strącili agenci rosyjskich służ specjalnych, ale jest rzeczą pewną, że byliby do tego zdolni. W toczącym się w Rosji śledztwie nie jest ważne ustalenie prawdy, lecz wynalezienie prawdopodobnego wytłumaczenia przyczyn katastrofy zadowalającego stronę rosyjską. Zarówno w Związku Sowieckim, jak i we współczesnej Rosji nie poszukuje się w takich przypadkach prawdy, lecz wygodnego dla władz wytłumaczenia biegu wydarzeń. Sposób potraktowania przez władze rosyjskie pola, na którym rozbił się samolot prezydencki, świadczy, że władzom nie zależy na zabezpieczeniu ewentualnych dowodów wskazujących na prawdziwe przyczyny katastrofy. Na tym polega brak odpowiedzialności najwyższych czynników państwowych z prezydentem Miedwiediewem na czele. Mówią o nim, że jest to strach na wróble. Również ja uważam, że jest to człowiek, który zgodził się pełnić taką funkcję." www.tu154.eu/index.php/archives/1947 Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Protasiuk niewinny, Rosjanie współwinni 15.01.11, 22:29 Nie ograniczaj się: Rosja ponosi 99 koma 9 procenta winy za katastrofę. No, ale do kogo ja mówię w ogóle? Przecież nikt wam nie bedzie mówił, że białe jest białe, a czarne czarne. Odpowiedz Link Zgłoś
representation1 A może jest szare? 15.01.11, 22:50 Jedni chcą czarne, drudzy białe. Ty też chciałbyś mnie wepchnąć w ten prostacki schemat. Ja przecież napisałem, że wina jest po obu stronach. 99,9% procent to mieliście za komuny. Te czasy już nie wrócą. Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: A może jest szare? 15.01.11, 23:05 No, ale to wiemy. Z tym, że, niestety, to nie jest fifty-fifty. Tego, czego jeszcze nie wiemy (i być może nigdy się nie dowiemy), to co brat bratu przez telefon naopowiadał. Pewnie nawet nie zauważyłeś, ale w świetle znanych nam faktów,to co tam bajdurzy Suworow kupy się nie trzyma. Można by nawet powiedzieć, że szkoda. Gdyby, Rosjanie chcieli ten samolot rzeczywiście odpędzić... Odpowiedz Link Zgłoś
representation1 Re: A może jest szare? 15.01.11, 23:35 Niepotrzebnie robicie sobie nadzieję, że ta rozmowa Kaczorów zawiera jakieś rewelacje. Przede wszystkim była bardzo krótka. Co jak, co, ale czas trwania rozmowy nasze służby sprawdzić chyba mogą. W minutę nie da się raczej zmontować intrygi. Rozmowa odbyła się na kilkanaście minut przed katastrofą, a wtedy Lech Kaczyński pewnie nawet nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji. Jarosław Kaczyński stwierdził, że rozmowa nie dotyczyła złej pogody. Nie odniósł też wrażenia, żeby brat był czymkolwiek zaniepokojony bądź zdenerwowany, ani nie dotarły do niego jakieś odgłosy niepokoju w tle. Potwierdzają to stenogramy z ostatnich minut lotu. Nie ma tam jakiejś paniki. Jest ogromne zaskoczenie w ostatnich sekundach lotu, bo piloci byli przekonani, że są zupełnie gdzie indziej. Poza tym Kaczyńscy, jako starsi ludzie, potrzebowaliby dłuższego czasu, żeby załapać. Zanim Jarosław zdążył namieszać, jak chcieliby tego jego przeciwnicy, było już po wszystkim. Co do intencji Rosjan, to Suworow ma rację. Rosjanie nie chcieli Kaczyńskiego w Smoleńsku. Nienawidzili go za Gruzję. Stąd cała haniebna intryga z dwiema uroczystościami i brakiem zaproszenia Kaczyńskiego. Ja myślę, że jak teraz nasi dostali od ruskich kopa w dupę, to stracili motywację do ich wybielania. Dlatego dowiemy się jeszcze sporo o działaniach rosyjskiej "dyplomacji". Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: A może jest szare? 15.01.11, 23:48 Ja sobię nierobię żadnych nadziei. Po prostu, chciałbym znać jej treść. Jak ją poznam, to mogę ewentualnie skomentować. Jeśli nie mogę jej poznać, to chciałbym wiedzieć dlaczego. Tylko tyle. W minutę na pewno nie da sie zmontować intrygi, ale na pewno da się wydać polecenie. Tylko nie pytaj jakie. Odpowiedz Link Zgłoś
nerwus0 Re: representation1 16.01.11, 13:59 Co ty gościu bredzisz o radiolatarniach. Gdzie? W Smoleńsku? Na takiej łące. Powiedz jeszcze Airport Smoleńsk a ześmieję sie śmiechu. Zobacz jak wygląda wieża. Jak samoróbka na działce. Lotnisko nie remontowane od początku istnienia o czym doskonale wiedziały "służby" z wackiem-dzierżyńskim na czele. Teraz rżną głupa o stanie lotniska. Odpowiedz Link Zgłoś
lech-123 piloci nie byli samobójcami 15.01.11, 22:25 Piloci na pewno nie byli samobójcami. Na katastrofę złożył się łańcuch błędów, generalnie spowodowanych brakiem treningu na symulatorach i doświadczenia w lądowaniach w tak ekstremalnych warunkach. Chciałoby się dodać, że jeszcze brak elementarnego wyobrażenia o tym że lotnisko w Smoleńsku nie ma wyposażenia nawigacyjnego, które umożliwia lądowanie w tych warunkach, ale jak wiemy ze stenogramów, kokpit raczej nie chciał słuchać kontrolerów. Przypominam że piloci 1. schodzili z prędkością pionową 8m/sekundę, zdaniem ekspertów co najmniej dwukrotnie za szybko, to znaczy że źle zaplanowali manewr podejścia do lądowania, 2. w pewnym momencie samolot wleciał nad głęboki jar, tak że przez kilka sekund wysokościomierz radiowy pokazywał wysokość 100 metrów nad powierzchnią ziemi, pomimo że samolot nadal szybko tracił wysokość, 3. źle ustawione ciśnienie odniesienia na wysokościomierzu barometrycznym powodowało że przyrząd wskazywał wysokość od poziomu morza, podczas gdy lotnisko było 170 m wyżej, 4. lecieli przy całkowitym braku widoczności ziemi . Moim zdaniem, to wystarczy żeby zrozumieć co się stało. A dlaczego odejście się nie udało? 1. byli bardzo nisko, w momencie podjęcia decyzji 2. opadali szybciej niż powinni, a ważący kilkadziesiąt ton samolot ma bezwładność 3. może włączenie autopilota w modzie współpracy z systemem ILS lotniska (którego nie ma w Smoleńsku) miało także znaczenie. Pilot Jaka-40, który wylądował w tych warunkach, powinien mieć sprawę w sądzie wojskowym za narażenie życia pasażerów. Odpowiedz Link Zgłoś
nerwus0 Re: piloci nie byli samobójcami 16.01.11, 14:03 Skąd to zerżnąłeś ekspercie? Odpowiedz Link Zgłoś
representation1 Wszystkiemu winny był ten klimat i atmosfera 15.01.11, 22:58 Myślał nasz mistrz bajeru i wielki człowiek do małych intryg, że jak okaże Kremlowi spolegliwość, to Kreml się odwdzięczy, coś tam półsłówkiem przyzna o rosyjskich niedociągnięciach i tym sposobem pozwoli mu jakoś ocalić twarz. A Kreml się nigdy nie odwdzięcza. Kreml, taka już niezgłębiona rosyjska dusza, takich, którzy mu są ulegli, uważa za tchórzy, a tchórzami się tam gardzi. Świat dostał jasny sygnał: z Polakami można zrobić wszystko, idąc zupełnie na chama, na bezczelnego, bez liczenia się z pozorami − a Polacy nie odważą się nawet miauknąć w obronie swego. Jak za najciemniejszej, saskiej nocy. Trochę postraszyć, trochę sypnąć jurgieltem, trochę pomóc lokalnym mafiozom w ich drobnych interesach, trochę podbechtać do mędrkowania różnych durniów uważających się tu za elitę, i czekać, aż państwo toczone głupotą i deprawacją samo zgnije do reszty, a cały świat zacznie prosić sąsiadów, aby wreszcie zrobili z tym polskim bałaganem porządek. Części tak demonstracyjnie upokorzonych Polaczków − tym związanym ze swym krajem raczej miejscem zamieszkania, niż czymkolwiek innym − nie pozostaje nic innego, niż gorliwie nie przyjmować do wiadomości, co się stało. Może i są jakieś „ale”, ale „faktem przecież jest, że polski generał miał we krwi alkohol”, powtarzają jednobrzmiącym chórem zdeklarowani kolaboranci i „pożyteczni idioci”. Jest to dokładnie takim samym faktem, jak „niezidentyfikowana łódź podwodna zachodniej konstrukcji”, która jakoby zatopiła „Kursk” − ale z idiotami trudno dyskutować, a ze zdeklarowanymi kolaborantami tym bardziej. Dla pragnących sobie wmówić, że nic się nie stało, prawdziwym darem z niebios jest „news” o terminie planowanej beatyfikacji Jana Pawła II. Ludzie, których pamiętam z rozmaitych korytarzy, a często i wręcz z ekranów, jak zapluwali się na samą wzmiankę o Janie Pawle II z nienawiści, a z entuzjazmem powtarzali urbanowe plugastwa o „Breżniewie Watykanu”, nagle z przejęciem tokują na wszystkich antenach o fenomenie polskiego Papieża, godzinami, aby tylko nie mieć czasu na mówienie o czym innym. No, może przesadzam, są w sobotni poranek w mediach jeszcze inne ważkie tematy. Wiele czasu zajmują zastrzeleni pod Nairobi… pardon, w Tunisie (nie wiem, skąd mi się tu nagle jakaś Gwatemala przyplątała), co przecież bardzo każdego Polaka dotyczy, bo każdy mógł się tam akurat znaleźć albo mógł znać kogoś kto mógł się tam akurat znaleźć. Wrócił też temat z ostatniej chwili − śmierć Barbary Blidy. Po trzech latach żmudnego ustalania komisja nie zdołała ustalić niczego konkretnego, ale ponad wszelką wątpliwość stwierdza, że na samobójstwo byłej minister miała wpływ ogólna „atmosfera”. Katastrofa Smoleńska, jak wygłosiła pani z „Gazety Wyborczej”, też była wynikiem atmosfery wytworzonej przez, jakżeby inaczej, śp. Lecha Kaczyńskiego. To ta atmosfera sprawiła, że pilot chciał lądować, a rosyjscy kontrolerzy nie odważyli się mu zabronić. Skoro atmosfera wytwarzana przez śp. Kaczyńskiego była tak potężna, że nawet ruscy oficerowie ze strachu przed jego gniewem trzęśli hajdawerami, to już jasne jest, dlaczego to właśnie nieżyjący prezydent, a nie konstytucyjnie nadzorujący te sprawy premier, odpowiada za bajzel w specjalnym pułku lotnictwa wojskowego, które w chwili tragedii stało się cywilne, za złe szkolenie, braki kadrowe, za bardak w kancelarii premiera, która organizowała wizytę, za niejasny status lotu, brak jego należytego planu, brak podstawowych ustaleń co do bezpieczeństwa, za karygodne błędy popełnione przez ochronę… Za wszystko odpowiada atmosfera, a za atmosferę wiadomo kto odpowiada. Sławna sejmowa komisja „naciskowa” powinna zmienić nazwę na „atmosferyczną”, bo też żadnego konkretnego „nacisku” nie zdołała znaleźć, ale istnienie atmosfery potwierdza. Są i inne ważkie problemy – na przykład zagrożona wolność słowa. Na Węgrzech, oczywiście, przecież nie w Polsce. W Polsce nic wolności nie zagraża, każdy, kto chce, może swobodnie krytykować atmosferę wytworzoną przez PiS i nieżyjącego prezydenta, albo szukać sobie pracy poza mediami, nikt mu nie zabrania. Ale sytuacja na Węgrzech bardzo niepokoi autorytety, z samym Sharkeyem, to jest, chciałem powiedzieć, Michnikiem na czele, i nawet młodych z fejsbuka, którzy się spontanicznie skrzyknęli na demonstrację przed ambasadą w obronie wyrzucanych z pracy za przekonania węgierskich dziennikarzy. Ach, są i wydarzenia ważkie dla ducha narodu. W Katowicach Narodowa Orkiestra Polskiego Radia dała światową prapremierę Requiem dla ofiar zbrodni w Jedwabnem Krzysztofa Meyera do wiersza Adama Zagajewskiego. Ponieważ nie wszyscy rozumieją publicystyczny dynamit zawarty w poezji Zagajewskiego, nie mówiąc już o muzyce, więc prapremierę poprzedzono „dyskusją” z udziałem kompozytora i poety oraz kilku autorytetów, którzy spierali się − szatański wynalazek Internetu pozwalał głębię tej debaty podziwiać niemal na bieżąco − czy Jedwabne było największą zbrodnią w dziejach ludzkości, czy największą polską zbrodnią w dziejach. Ostatecznie ustalili, że największą polską zbrodnią w dziejach ludzkości, i że po tej zbrodni nic już nie ma sensu, nic już nie istnieje, a w każdym razie niemożliwa jest muzyka i poezja. To po co w takim razie panowie Meyer i Zagajewski pitolą, zamiast się zająć czymś możliwym − chciałoby się zapytać, gdyby się nie wiedziało, że po prostu kolejny miejscowy poeta stara się zasłużyć na Nobla. Wyrażając przy tym najistniejszą istność polskiej duszy, bo przecież o czym innym może w dzisiejszej dobie myśleć przejęty sprawami swego narodu Polak, jak nie o swoim wstydzie, wiecznej sromocie i odpowiedzialności za prześladowania Żydów? Przecież nie o tragedii smoleńskiej i demonstracyjnym sponiewieraniu Ojczyzny przez sposób jej „wyjaśnienia”, na ten temat wszystko wiadomo, zawiniła atmosfera i „pora skończyć z żałobą, z wieńcami i wołaniem o uczczenie”, jak apeluje wspomniana pani z „Wyborczej”. Wszystko jest jasne, pozamiatane − i kto śmie protestować? Tylko ziemia jakby się poruszyła. Zabobonny naród bredzi coś, że to tu czy tam dawni Polacy się w grobach przewracają, ale to pewnie tylko ten deszcz. I to wszechobecne błoto. blog.rp.pl/ziemkiewicz/2011/01/15/badania-atmosferyczne/ Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Wszystkiemu winny był ten klimat i atmosfera 15.01.11, 23:13 Faktem jest, że gen. Błasik - wstawiony czy całkiem trzeźwy, to zupełnie bez znaczenia - siedział załodze na karku w kokpicie, do czego, jako pasażer nie miał prawa. Cała reszta Twojego postu jest bez znaczenia, ponieważ nie dotyczy tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
maaac Re: Wszystkiemu winny był ten klimat i atmosfera 16.01.11, 13:15 To nawet nie jest jego post. To odowołanie do świętej opinii Guru Represenatation1 - niejakiego Ziemkiewicza. Całe szczęście, że tym razem dał link skąd te mądroiści ściągnął. Czasami o tym zapomina. Ziemkiewicz też niezły gość. Poczytałem sobie ostatnio jego opowiadanie SF z czasów zanim zaczął robić za "mentora" "prawicy". Myśle, że różni "patriotyczni" i "broniący roli kultury chrześcijańskiej" osobnicy by mu zawartych tam myśli nie darowali. No ale na jego szczęście oni wiedzą tylko to co im się poda jako "jedynie słuszną papkę". Odpowiedz Link Zgłoś
bmarq Re: Wszystkiemu winny był ten klimat i atmosfera 15.01.11, 23:45 O czym Ty człowieku w ogóle bredzisz? O jakichś przepychankach, o tym, co kto przyzna, kto sie komu kłaniał? Zrozumcie wreszcie "patrioci", że zginęło 96 osób i nie ma tu miejsca na brednie, pseudo-patriotyczne podrygi i partyjne pieniactwo. Czy naprawdę tak trudno zrozumieć, że opowieści o lotnisku, wieży i o tym, z kim rozmawiali dyspozytorzy służy tylko do przykrycia totalnego bajzlu nie tylko w polskim wojsku, ale w całym państwie?Choćby dyspozytorzy byli zalani w trupa i błagali załogę aby wylądowała, to zejście przy takiej widoczności poniżej 300 metrów jest złamaniem prawa, otwarte drzwi do kokpitu i obecność w nim Błasika jest złamaniem prawa, schodzenie do lądowania w warunkach braku widoczności i to na radiowysokościomierzu jest złamaniem prawa. Ale kłóćcie się dalej, szukajcie winnych wszędzie tylko nie w Polsce, a doczekacie się następnego wypadku i następnych ofiar. I znowu będzie pięknie i martyrologicznie, a minister będzie pieprzył, że w papierach wszystko mu się zgadza. Od wypadku CASY w polskim lotnictwie wojskowym były trzy kolejne wypadki lotnicze, a faceci, którzy za to odpowiadają są nagradzani, dekorowani i awansowani. I wszyscy są zachwyceni, bo wiadomo, że skoro coś idzie nie tak, to winni są inni! Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: Wszystkiemu winny był ten klimat i atmosfera 15.01.11, 23:49 Jak to się dziś modnie mówi: dokładnie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
representation1 Napisz to do Tuska 15.01.11, 23:55 Przecież po objęciu wszechwładzy przez PO i totalnym odsunięciu PiS miało być lepiej. Jak Tusk skończy się ślizgać w Dolomitach, to posłucha Twoich rad. A poza tym skąd wziąłeś takie rewelacje, że zejście samolotu poniżej 300 metrów to złamanie prawa? Odpowiedz Link Zgłoś
bmarq Re: Napisz to do Tuska 17.01.11, 11:23 Przeczytaj sobie "Instrukcję wykonywania lotów HEAD", to sie dowiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
emilly_davisson Re: Wszystkiemu winny był ten klimat i atmosfera 17.01.11, 00:01 Dokładnie! Przecież patrząc na ten barak szumnie nazwany "wieżą" aż człowiek ciarki przerażenia na plecach czuje. Ani Prezydent ani Premier RP (nieważne który) nie powinien lądować na takim "lotnisku". Są inne lotniska, są tez helikoptery, którymi można dowieść VIP-a do celu. Szkoda, ze reszcie pasażerów nie pokazali przed wylotem w/w "wieży", to pewnie i ofiar byłoby mniej. Oglądałam ostatnio film dokumentalny o życiu nad jeziorem Wiktoria w Afryce. Wieża kontrolna na skromnym lotnisku w ichnim pipidówku,, na którym lądują samoloty transportowe po ładunek ryb z okolicznej przetwórni jest o jakieś 50 lat nowsza i nowocześniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
nerwus0 Re: Wszystkiemu winny był ten klimat i atmosfera 16.01.11, 14:16 Proste pytania: Kto odpowiada z siły zbrojne? Premier? Kto jest zwierzchnikiem sił zbrojnych? Znajdziesz odpowiedź w Konstytucji. Więc nie truj elaboratami bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
elvisisking Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy prze... 16.01.11, 00:43 Piloci byli pod presja w tym sensie ze rozpoczeli procedure ladowania chociaz mieli dane ze wyladowac sie nie da. Natomiast to, ze samolot nie zrobili odejscia na drugi krag kiedy slychac "odchodzimy" moze wynikac z tego ze chcieli zrobic odejscie na autopilocie (to sie robi poprzez nacisniecie przycisku na wolancie) i zajelo im to troche czasu zeby skonstatowac ze autopilot pomimo nacisniescia przycisku nie zadzialal (bo komputer sterujacy autopilotem nie mial danych lotniska). Kiedy juz pilot sie zorientowal ze autopilot nie robi odejscia na drugi krag pociagnal za wolant ale bylo juz za pozno... Odpowiedz Link Zgłoś
foriastrong Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy prze... 16.01.11, 09:45 Szukania dziury w całym ciąg dalszy... Polak potrafi porażkę przekuć w sukces, wszak łatwiej znaleźć belkę w oku brata swego, a zdzibła w swoim nie widzieć. Chociaż fakty są odwrotne! Polska przegrywa 10:0, a wszyscy ekscytują się strzeleniem honorowego gola do ogródka rosyjskiego - nacjonalistyczny koszmar Polaków. Przypominam że w kabinie pilotów jak pierwszy pilot chce odejść to odchodzi, jeżeli tego nie robi to bez pytania może to samo zrobić drugi, ŻADEN powtarzam, ŻADEN tego nie zrobił, przyklejeni do szyby wypatrywali ziemi, a byli już poniżej pasa lotniska... Odpowiedz Link Zgłoś
rychorycho Re: Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy pr 16.01.11, 10:07 Oglądając co się dzieje w TV to myślę, że dobrze, że Ruskie przeprowadzili to śledztwo. Gdyby to u nas było, trwało by 10 lat z wymianą śledczych po każdych wyborach. A następne 10 lat kulało by to po sądach by w końcu wyszedł jakiś klon pomroczności jasnej, sprawiedliwości społecznej czy ważnej tajemnicy państwowej. Fajnie jest być dumnym z własnego kraju, z siebie, ze swojej rodziny. Ale czasami tak się nie da. Każdy ma takie momenty w swoim życiu których wolałby aby ich nie było. O tym się mało mówi lub wcale a już na pewno nie powinno się kłamać czy wymyślać nowe historie. Gdy córka tańczy w klubie na rurze to od biedy można mówić, że w kulturze robi, czyli artystka. Ale gdy w lupanarze na chleb zarabia to nie opowiada się, że to usługi albo badania naukowe przeprowadza. Już tu ktoś użył tego porównania. MAK ściągnął nam gacie. I wrzask się podniósł, że hańba, że w pysk dali czy też napluli, że skandal. Bo znienacka ogłosili, bo nie przyznali się bo, bo, bo. A to nie dupa goła jest czy małe jaja ale majtki brudne. I zamiast czyste naciągnąć a jak nas na to nie stać to uprać, to wrzeszczą z gołą dupą a co niektórzy na lewą stronę usiłują obrócić i chcą tak po świecie po sprawiedliwość chodzić. Już mało kto opowiada o zamachu, mgle, bombach, bombowcu przerobionym na TU. Gada jeszcze o tym Dubieniecki czy mec. Rogalski. Ale oni wykonują zlecenia swoich klientów. Taki job. I na pewno stratni na tym nie będą. Wiedzą jak głupie pyszczenie wymienić na złotówki. Tak jak politycy. Tylko co poniektórzy blogerzy zostali z otwartymi dziobami. Na temat samej katastrofy to o bezpośrednich przyczynach wiadomo było już kilka dni później. Nie wiadomo było tylko dlaczego piloci postąpili tak jak postąpili. I pewnie nigdy się o tym nie dowiemy. Kozakowanie czy brak asertywności? Teraz doszło jedynie tylko parę szczegółów. Przykrych. Zero sześć promile to taki mały pryszcz jest, taka żółta plama z przodu. Wspomnienie o tym na konferencji to pstryczek w nos był, złośliwość. Ale w protokole jest bo musi być. I dobrze, że jest. Bo wyjaśnia to trochę sytuację na pokładzie. I nie obroni się tego cudowną zamianą trupa w spiryt. Każdy kto wino nastawiał to zrozumie dlaczego. Tak samo głupie jest tłumaczenie, że na świecie to z taką dawką można za kierownicą siadać. Jakby w fotelu pasażera siedział to nikt by o tym nie wiedział i nie czepiał się. Ale dał się w kabinie pilotów zabić i wyszło. Stało się. I jak nic nie zrobimy tylko z własnymi krzywdami po świecie będziemy chodzić to już niedługo spadnie następny samolot. Ale w Polsce. Bo nikt nie wpuści do siebie samolotu pilotowanego przez wojsko. Nie zajmuję się wróżeniem ale tym razem spróbuję. Na miesiąc przed rocznicą katastrofy, rosyjska prokuratura ogłosi zakończenie śledztwa. Nikt żywy, pozostający pod jurysdykcją rosyjską nie jest winny. Zwrócą czarne skrzynki, kartony papierów. Wrak z należną celebrą przywiozą do Polski. I wtedy znów się zacznie. U nas. Bo wybory za pasem. Teraz za sprawę wzięli się prawnicy. Obracają kartki, rzucają paragrafami nic nie zmieniającymi w tym co się stało. Analizują przecinki w tekstach. Tylko bicie piany. A może jest coś jeszcze o czym nie wiemy. Np w Moskwie leży i czeka spora faktura za sprzątanie w Smoleńsku? Odpowiedz Link Zgłoś
gucio60 Re: Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy pr 16.01.11, 11:35 " W naszym raporcie podamy naszą wersję ........" no tak ale skąd mamy mieć pewność, że będzie to wersja odpowiadająca rzeczywistości a nie pobożnym życzeniom strony polskiej przeniesienia winy na Rosjan ? Dobrze by było, gdyby strona polska zajęła się intensywnie wyjaśnieniem pytania, co w tym dniu i w tym czasie robił ten samolot nad lotniskiem w Smoleńsku ? Nie dociekając odpowiedzi na to pytanie stawia się sprawy na głowie, próbując odwrócić uwgę od rzeczywistej przyczyna katasrtofy. Na 20 min. przed katastrofą, piloci otrzymali informację: nie ma warunków do lądowania o czym poinformowali dyspozytora lotu. Od tego momentu decydenci loto Odpowiedz Link Zgłoś
michal.b09 Decyzja dowódcy: "Odchodzimy" - 22 sekundy prze... 16.01.11, 12:02 Dziwne że niektórych nie wzburzył pijany generał w kokpicie ale że Anodina to wypaplała! Odpowiedz Link Zgłoś