Dodaj do ulubionych

Kameduła do sądu musi

    • apas13 Re: Kameduła do sądu musi 26.07.11, 21:36
      Jestem ateistą, wszelki zabobon, bojący sie rozumu mnie śmieszy. Uważam też, że zakonnicy powinni uszanować prawo kraju, bo państwo nie jest od tego, żeby się przejmować przesądami dorosłych w końcu ludzi.
      Ale...
      Podziwiam ich. Podziwiam, bo oddali ze swego zycia o wiele więcej, niż otrzymali przywilejów z racji bycia ludźmi kościoła. Gdybyż prawdziwa wiara, by mozna nią szemrować, wymagała takich poświęceń, ciekawe jak wyglądała by ta przytłaczające większość katolicka w Polsce? Gdyby te wszystkie Rydzyki i Natanki, Giertychy, Jurki, Kaczory i członkowie RRM musieli pozyć tak przez kilkanaście lat zastanawiając się nad sobą, zanim zaczęli by czegokolwiek domagać się w imię religii i kościoła - czyż nie zasłużyli by na wysłuchanie i szacunek, pomimo całej naiwności wiary w boga?
      • nikodem_73 Re: Kameduła do sądu musi 27.07.11, 00:10
        Dokładnie to. Sam, z dokładnie tych samych powodów, szanuję (do pewnego stopnia - ze względu na skazy w biografii) np. Ernesto "Che" Guevarę, choć jego poglądami jak najgłębiej gardzę. Oto koleś, który porzucił całkiem fajną synekurę na Kubie. Miast siedzieć cicho i po cichu mordować sobie gejów w obozach, które dla nich stworzył, ten zaczął coś fanzolić publicznie "nie po linii". A później wyjechał do Kongo i Boliwii dalej się bić.

        To też jest przykład kogoś, który w imię czegoś w co wierzył zdołał poświęcić własne, jednostkowe szczęście.

        I nie będę ukrywał, że jest to coś, co mi imponuje - ja bym tak nie potrafił.
    • sammler Co to ma być, do ciężkiej cholery? 26.07.11, 21:48
      Policji w osobach kobiet funkcjonariuszek nie wpuszczają, na przesłuchania się nie stawiają, a pan sędzia czy prokurator zamiast skomentować całą sprawę słowami "Nie ma w tym nic niezwykłego, wszyscy są wobec prawa równi.", kryguje się i podnieca, że staruszka z brodą jeszcze nie gościł... "W sferach duchownych się jeszcze, carbonara, nie obracałem!"

      W jakim my, do jasnej cholery, kraju żyjemy? I Tusk ma czelność seplenić, że nie klęka przed księdzem?

      S.
      • sverir Re: Co to ma być, do ciężkiej cholery? 26.07.11, 22:44
        A tak właściwie to o co Ci chodzi?
        • sammler Re: Co to ma być, do ciężkiej cholery? 26.07.11, 22:49
          I tak ojciec nie zrozumie...

          S.
          • sverir Re: Co to ma być, do ciężkiej cholery? 26.07.11, 22:50
            Prawdopodobnie nie, ciężko mi zrozumieć klepanie dla samego klepania. Ale bardzo się staram.
            • sammler Re: Co to ma być, do ciężkiej cholery? 26.07.11, 22:58
              Więc co tu ojciec robi? Projekcja?

              S.
              • sverir Re: Co to ma być, do ciężkiej cholery? 27.07.11, 08:14
                Nie wiem co robi ojciec. Zapytaj go, powinien dziecku odpowiedzieć.
    • krawiec6661 Psychiczne kaleki 26.07.11, 21:50
      Nie potrafią się bawić, nie potrafią wykonywać żadnej pożytecznej dla innych pracy, nie potrafią się komunikować po ludzku...
      • lonelyboy1989 Re: Psychiczne kaleki 26.07.11, 23:11
        nie potrafią wykonywać żadnej pożytecznej dla innych pr
        > acy

        Szczęście że Ty potrafisz.
      • mlot_na_mlotow Re: Psychiczne kaleki 26.07.11, 23:17
        krawiec6661 napisał:

        > Nie potrafią się bawić, nie potrafią wykonywać żadnej pożytecznej dla innych pr
        > acy, nie potrafią się komunikować po ludzku...

        Wystarczy, że wejdę w dzielnicę zamieszkaną przez dresiarzy i nierobów. Oni też nie umieją się bawić bez rozpierduchy, nie potrafią niczego użytecznego robić i nie chcą tego robić, z komunikacją też fatalnie, bo wystarczą im dwa-trzy słowa plus kij lub kosa. A najgorsze jest to, że żyją z moich podatków i nie chcą z takiego sposobu życia rezygnować. A ci braciszkowie utrzymują się przynajmniej sami. I bawić się potrafią, tylko inaczej niż większość ludzi: nie potrzebują przy tym chlać i oglądać dupę Dody na festynach. Krawcze, a cóż ty pożytecznego robisz dla innych? I czy robiłbyś to, gdyby ci za to nie płacili?
        Kochani ateiści- chciałbym być tak jak wy pewny wszystkiego i z politowaniem patrzeć na tych "frajerów" co to nie umieją się bawić i gadać po ludzku, a wierzą w jakieś "bożki" i triumf nauki we wszystkich dziedzinach. Ale nie umiem, bo nauka wiele jeszcze nie wie i nigdy nie pozna. Pewnie też coś mam z tych "kalek", stąd jestem tylko agnostykiem.
        • mlot_na_mlotow Re: Psychiczne kaleki 26.07.11, 23:20
          "Kochani ateiści- chciałbym być tak jak wy pewny wszystkiego i z politowaniem patrzeć na tych "frajerów" co to nie umieją się bawić i gadać po ludzku, a wierzą w jakieś "bożki" oraz wierzyć w triumf nauki we wszystkich dziedzinach." -tak miało być.
        • nikodem_73 Re: Psychiczne kaleki 26.07.11, 23:59
          Dokładnie. Sam to mam wrażenie, że dla niektórych nauka stała się właśnie nową religią. "Oto mamy naukowe podejście - tego i tego NIE MA - a kto uważa inaczej to ciemnogród". Najśmieszniej jest zawsze przy kolejnej wolcie w nauce, gdy objawiana jest kolejna "przedostateczna wersja prawdy".

          Już pomijam taki fakt, że już pod koniec XIXw uważano, że nauka wyjaśniła zasadniczo wszystko i zostało tylko parę drobnych wątpliwości.

          Podobnie jak Ty - jestem agnostykiem (i apostatą, bo zorganizowane imprezy mnie nie bawią). Najnormalniej w świecie nie wiem, a argumenty żadnej ze stron mnie nie przekonują.
          • sammler Re: Psychiczne kaleki 27.07.11, 02:35
            nikodem_73 napisał:

            > Dokładnie. Sam to mam wrażenie, że dla niektórych nauka stała się właśnie nową
            > religią. "Oto mamy naukowe podejście - tego i tego NIE MA - a kto uważa inaczej
            > to ciemnogród". Najśmieszniej jest zawsze przy kolejnej wolcie w nauce, gdy ob
            > jawiana jest kolejna "przedostateczna wersja prawdy".

            Nie bierz się za naukę ani za jej komentowanie, bo najwyraźniej albo nie rozumiesz, czym nauka jest, albo nie jesteś w stanie odróżnić nauki od pseudonauki, albo też po prostu błędnie interpretujesz jej dokonania/odkrycia. Quartum non datur. Stawiam na to pierwsze.

            S.
            • nikodem_73 Re: Psychiczne kaleki 27.07.11, 04:04
              Podstawą postawy naukowej jest wątpić. Stąd masz teorie, które (uwaga) ulegają zmianie, lub w ogóle są z czasem obalane. W nauce nie ma "prawdy ostatecznej". I być jej nie może. WSZYSTKO może ulec zmianie.

              Masz taką fizykę klasyczną. Przez długie lata doskonale się sprawdzała. Potem przyszedł genialny niemiecki Żyd i wykazał jej luki. W międzyczasie inny Niemiec stwierdził, że bóg jednak gra w kości i dzięki niemu istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że za dokładnie 13,4 godziny mój komputer zamieni się petunię.

              A przecież fizyka nie jest kompletna. Do dziś straszy "upiorne oddziaływanie" cząstek spłątanych, istnieją (albo i nie) bozony Higgsa, niektórzy zaś twierdzą, że wszechświat najlepiej opisywać w 11tu wymiarach choć nigdy nie stwierdziliśmy istnienia nawet 4 (lub 5 zależy jak liczyć). Nawet Wielka Teoria Wszystkiego jeszcze nie jest gotowa. A czym jest czas? Czy strzałka czasu jest zmienna? A to tylko parę przykładów.

              Jak dorzucisz do tego całkiem poważnie stawiane hipotezy mówiące o tym, że wynik eksperymentu zależy od obserwatora to nagle można się znaleźć w cholernie metafizycznej i nieracjonalnej części nauki.

              Dlatego wiara, że nauka wszystko wyjaśnia jest po prostu śmieszna.

              PS. Quidquid latine dictum sit, altum videtur
              • sammler Re: Psychiczne kaleki 27.07.11, 10:20
                nikodem_73 napisał:

                > Podstawą postawy naukowej jest wątpić. Stąd masz teorie, które (uwaga) u
                > legają zmianie, lub w ogóle są z czasem obalane. W nauce nie ma "prawdy
                > ostatecznej". I być jej nie może. WSZYSTKO może ulec zmianie.
                >

                Dokładnie. Więc dlaczego teraz sobie przeczysz? Wcześniej pisałeś coś o jakichś "prawdach przedostatecznych", do których głoszenia jakoby rościli sobie pretensje naukowcy...

                Jeśli spojrzysz sobie na rozwój nauki od co najmniej średniowiecza, łatwo zauważysz, że następuje stopniowe wyjaśnianie zjawisk/procesów wcześniej przypisywanych jakimś bóstwom czy siłom nadprzyrodzonym. Wszystko wskazuje na to, że proces ten będzie kontynuowany. To, że jeszcze czegoś nie wiemy, nie oznacza jeszcze, że automatycznie musimy zakładać istnienie jakiegoś bóstwa, które dysponuje siłą sprawczą. Jeśli nie znasz mechanizmu jakiegoś zjawiska/procesu, nie oznacza to jeszcze, że musi być ktoś czy coś, co tym mechanizmem steruje.

                Konkludując: założenie istnienia jakiegoś bóstwa nie jest warunkiem koniecznym postępu czy rozwoju nauki i opisu samego wszechświata. Jeśli komuś jest ono potrzebne, tak jak w starożytności i średniowieczu, bo ułatwia mu odnalezienie się w otaczającej rzeczywistości, niech sobie w nie wierzy.

                Tylko nie popełniaj błędu katolików (skoro jesteś agnostykiem i apostatą), którzy stawiają znak równości między bóstwem a instytucją, która tu, na Ziemi, rości sobie prawa do bycia jego reprezentantem. My tu komentujemy postępowanie funkcjonariusza Kościoła, a nie roztrząsamy faktu jego pełnomocnictw od szefa.

                S.
                • nikodem_73 Re: Psychiczne kaleki 27.07.11, 14:56
                  "The Penultimate Truth" to książka P.K.Dicka. Tak po prostu mi się skojarzyło.

                  Twoje argumenty przeciw teistom przypominają mi argumenty szurniętego fizyka vs matematycy. "Nie ma czegoś takiego jak nieskończoność! Plus nieskończoność to tyle ile najdalej widzimy w kosmosie; 1/nieskończoność to średnica najcięższych atomów! Nie ma potrzeby wprowadzenia takiego bytu jak jakaś tam nieskończoność!"

                  Niekiedy wprowadzenie bytów abstrakcyjnych ułatwia.

                  Dla mnie bóg, takim jakim widzą go wierzący z kultur judeo-chrześcijańskich, nie istnieje. Nie wierzę, że gdzieś tam przesiaduje brodaty staruszek.

                  Natomiast bóg rozumiany jako "siła wyższa", "opatrzność", "wielki planista"? Jego istnienia wykluczyć nie mogę. Nie mam podstaw.

                  Dodatkowo uważam, że jeżeli ktoś potrzebuje absolutu, to powinien szukać go właśnie w religii, a nie w nauce. Nauka nie może być przeciwstawiana wierze, gdyż nauka to ciągłe zwątpienie.

                  > My tu komentujemy postępowanie funk
                  > cjonariusza Kościoła, a nie roztrząsamy faktu jego pełnomocnictw od szefa.
                  Generalnie tak, ale akurat w tym wątku (i nie tylko tym zresztą) zeszło na wiarę.
                  • sammler Re: Psychiczne kaleki 28.07.11, 10:06
                    Ja nie rozstrzygam, czy bóg istnieje, czy nie. Napisałem tylko tyle, że założenie istnienia jakiegoś bóstwa nie jest warunkiem koniecznym niczego. Chyba wyraźnie napisałem, że jeśli ktoś chce, może sobie jego istnienie zakładać. Więc z łaski swojej, baw się w demagoga (to odnośnie bzdurnego w tym kontekście cytatu, który podałeś), ale nie wkładaj mi w usta (palce) słów, których nie wypowiedziałem (nie napisałem).

                    > Dodatkowo uważam, że jeżeli ktoś potrzebuje absolutu, to powinien szukać
                    > go właśnie w religii, a nie w nauce. Nauka nie może być przeciwstawiana wierze
                    > , gdyż nauka to ciągłe zwątpienie.

                    Czy to się kłóci z tym, co sam napisałem? W poprzedniku swojej implikacji zakładasz, że ktoś tego "absolutu" potrzebuje i chce go znaleźć. Dokładnie to napisałem - jeśli komuś wiara w taki byt jest potrzebna, niech sobie wierzy.

                    > Natomiast bóg rozumiany jako "siła wyższa", "opatrzność", "wielki planista"? Je
                    > go istnienia wykluczyć nie mogę. Nie mam podstaw.

                    Owszem, nie masz podstaw. Tylko co z tego? Istnienie jakiegoś boga możesz traktować jako jedną z wielu hipotez. Dość naiwną, biorąc pod uwagę dotychczasowy dorobek nauki... Ale możesz. Tylko co to zmienia? Chyba tylko tyle, że idąc tym tropem od razu możesz zakładać, że nic nie udowodnisz, niczego nie odkryjesz. Ciągle będziesz wątpił i zakładał (a ewentualne nieistnienie boga ostatecznie udowodnisz nie wprost). Tego nie można nazwać nauką. Definicje nauki i teorii naukowych są różne, ale zasadniczo teorie te powinny być weryfikowalne albo przynajmniej falsyfikowalne. A sama nauka nie jest nieuporządkowanym poszukiwaniem i wątpieniem...

                    I ustalmy może jedno, bo nad tym chyba też zbyt lekko przeszedłeś do porządku dziennego: mówimy o bogu, który miałby jakąś siłę sprawczą i był rzeczywistą praprzyczyną lub architektem (wszech)świata. Nie o koncepcji czegoś, co upraszcza opis rzeczywistości, jak np. koncepcja nieskończoności.

                    S.
    • marbat1969 Kameduła do sądu iść musi 26.07.11, 22:07
      Kilkanaście lat temu stanąłem przed bramą tego klasztoru z moją ówczesną dziewczyną, aby go zwiedzić. Okazało się, że wejść mogę tylko ja, bo nie był to jeden z 12 dni w roku, w których kobiety mają wstęp do kościoła. Otworzył mi brodaty furtian, który bardzo ciekawie ( i jak na mnicha klauzurowego - dużo) opowiedał o swoim życiu. Pokazał mi arcyciekawą salkę akustyczną i dał przykład ja kto działa - ustawił mnie w jednym kącie twarzą do ściany, a sam poszedł do przeciwnego (jakieś 6-8 m po przekątnej pomieszczenia na planie kwadratu), i nagle usłyszałem jego przytłumiony szept.... Fala akustyczna niosła się po kolebkowym sklepieniu. Osoba stojąca na środku pomieszczenia nie słyszałaby naszej prowadzonej szeptem rozmowy. To tytułem anegdoty.
      Najbardziej utkwiło mi jednak w pamięci to co powiedział na samym wstępie:

      "bo widzi pan, my tutaj przez modlitwę, pracę, post, umartwienia wypraszamy łaski Pana Boga dla całego świata..." Zrobiło mi się bardzo dziwnie i ciepło na duszy na myśl, że jest ktoś, kto modli się też za mnie przez kilka dziesiątków lat swojego życia. Na płytkach nagrobnych mają napisy ile przeżyli w świecie, a ile w zakonie, czasem jest to ponad 50 lat - pół wieku nieustannej modlitwy - także za Ciebie Siostro, także za Ciebie Bracie ......
    • tetradrachma Kameduła, a jednak nie ...safanduła. 26.07.11, 22:10
      Ten, co kradł !
      I tak, dzień po dniu, KK zamienia się w zorganizowana grupę przestępcza albo, gorzej...małpi cyrk !
    • mol_chemiczny Ortografia i gramatyka 26.07.11, 22:52
      To nie prawda, ale w swoich celach zdarza się, że mają

      Po pierwsze: nieprawda, po drugie - co to za gramatyka? Powinno być: ale zdarza się, że w swoich celach mają.
      • zgr-edo do Prokuratury udadzą się pieszo ? 26.07.11, 23:19
        czy dysponują jakimś pojazdem konnym ?
        • jacques_lacan Re: do Prokuratury udadzą się pieszo ? 27.07.11, 00:12
          Jak dla mnie, to również strata życia, ale na szczęście nie mojego. I nie wtrącałbym się poprzez swoją wypowiedź, gdyby:
          - Kościół był finansowany TYLKO przez swoich wiernych, a nie z podatków od wszystkich, także ode mnie. Wtedy niech sobie utrzymują i sto zakonów w każdym mieście i niech sobie ci zakonnicy, mnisi etc. żyją jak chcą, oczywiście przestrzegając prawa; niech się modlą i przez 100 lat, jeśli im życia nie szkoda.
          Odnośnie do czaszek trzymanych w pokojach - w kwestiach prawnych się nie wypowiem, bo się nie znam. Zapewne dla wielu, to dziwne, ale jak w takim razie określić modlenie się do zakrwawionych szat, palców, serc, łożysk (tak, tak, Kościół ma w posiadaniu łożysko Maryśki! Na pewno oryginał). Toteż, jeśli trzymają sobie czaszkę przyjaciela "na pamiątkę", by tak rzec, emocjonalną, dla wspomnienia, to jakoś to przeżyję i zrozumiem. Natomiast czczenie niewidzialnego bytu oraz/lub resztek bytu martwego jest dla mnie odrażające i niepojęte. Niemniej nic mi do tego, dopóki wierzący w to lub tamto nie twierdzi lub nakazuje, bym ja też żył wedle przykazań boga, proroka itp - live and let live/die.
          • tadeusz.4 Re: do Prokuratury udadzą się pieszo ? 27.07.11, 01:08
            jacques_lacan napisał:

            > Jak dla mnie, to również strata życia, ale na szczęście nie mojego. I nie wtrąc
            > ałbym się poprzez swoją wypowiedź, gdyby:
            > - Kościół był finansowany TYLKO przez swoich wiernych, a nie z podatków od wszy
            > stkich, także ode mnie. Wtedy niech sobie utrzymują i sto zakonów w każdym mieś
            > cie i niech sobie ci zakonnicy, mnisi etc. żyją jak chcą, oczywiście przestrzeg
            > ając prawa; niech się modlą i przez 100 lat, jeśli im życia nie szkoda.
            Niemniej nic mi
            > do tego, dopóki wierzący w to lub tamto nie twierdzi lub nakazuje, bym ja też
            > żył wedle przykazań boga, proroka itp - live and let live/die.

            No właśnie - uwielbiam argument katolickich fanatyków (tych mudżahedinów z Bielan też do nich zaliczam), że homoseksualizm nie jest normalny, bo gdyby wszyscy byli homoseksualistami, toby się życie na planecie Ziemia skończyło... A jakby tak wszyscy byli kamedułami? Kali ukraść krowę - to coś z tej bajki (tym talibom wolno się odciąć od prokreacji, a wszyscy pozostali ludzie mają rodzić im kolejne zastępy dla utrzymania tego Katotalibanu)...
        • sammler Re: do Prokuratury udadzą się pieszo ? 27.07.11, 03:08
          zgr-edo napisał:

          > czy dysponują jakimś pojazdem konnym ?

          Pewnikiem osiołkiem...

          S.
      • tetradrachma Re: Ortografia i gramatyka 27.07.11, 08:08
        Masz rację. Wydaje mnie sie, że Polacy ..."psieją". Szczególnie, politycy i dziennikarze.
    • glemp1 Kameduła do sądu iść musi 27.07.11, 00:17
      TAJEMNICĄ POLISZYNELA JEST TO, ŻE LEKARKA BYŁA KOCHANKĄ o. Maksymiliana (Witolda K.).

    • rok25 Kameduła do sądu iść musi 27.07.11, 00:38
      Po raz pierwszy w życiu opuszczą pustelnię.
      Czyli musieli zostać tam urodzeni.
      Przez współbraci?
      • tadeusz.4 Re: Kameduła do sądu iść musi 27.07.11, 01:05
        rok25 napisał:

        > Po raz pierwszy w życiu opuszczą pustelnię.
        > Czyli musieli zostać tam urodzeni.
        > Przez współbraci?

        No wiesz, jeśli kobieta jest dla nich naczyniem szatana i współżycie z nią jest zakazane - to zostaje już tylko jedna droga...
    • ingeborg Kameduła do sądu iść musi 27.07.11, 02:42
      Ehh... komentarze w Wyborczej spadają już czasem pod poziom komentarzy z Onetu.

      Podziwiam tych ludzi i czasem myślę, że życie które prowadzą jest prawdziwsze i bogatsze od naszego. Mają czas na to, żeby myśleć i żeby się skupić, żeby wykonywać każdą czynność świadomie. To straszne ile czasu tracimy na bezproduktywne czynności: automatyczne wysyłanie esemesów, bezmyślne gapienie się w reklamy, pracowanie ponad siły po to, żeby zaimponować rzeczami na które nas nie stać ludziom których nie lubimy. A prawdziwe życie mija gdzieś obok, za szybką, nawet nie zwracamy na to uwagi. Ci ludzie zdają się celebrować każdą chwilę, każdą prostą czynność. I jeśli są w tym szczęśliwi to mają to, za czym ugania się reszta świata.

      Do zajadłych antyklerykałów: to nie są radiowi krzykacze ani obrońcy krzyża. Zostawcie ich w spokoju i skupcie się na tej części Kościoła, która naprawdę jest problemem. Proponuję zacząć od Natanka.
    • maxstirner Ile w was zawiści i głupoty 27.07.11, 03:12
      ..bo płacą mniej (albo wcale) podatków niż wy?
      Po pierwsze jesli tak to nalezy im pogratulować i życzyć szczescia bo każdy kto nie musi opłacać zbiurokratyzowanego brukselskiego bajzlu ani hordy urzędników, spasłych polityków i innych oficjeli dobrze czyni i bedzie mu to policzone. Większość musi to robic ale ja sie ciesze ze sa tacy którym jest to oszczędzone i oby było ich jak najwiecej.
      Po drugie zapominacie o jednym. Nie da sie (na szczescie) wszystkiego przeliczyć na pieniądze lub według jakiejkolwiek innej mierzalnej formuły. I oni sa tego najlepszym przykładem. Prawdopodobnie w tym tkwi ich najwieksza wartość że są jedną z ostatnich zywych manifestacji tego faktu. I to was chyba w tym najbardziej boli.
      • sammler Re: Ile w was zawiści i głupoty 27.07.11, 03:27
        maxstirner napisał:

        > każdy kto
        > nie musi opłacać zbiurokratyzowanego brukselskiego bajzlu ani hordy urzędników
        > , spasłych polityków i innych oficjeli dobrze czyni i bedzie mu to policzone. W
        > iększość musi to robic ale ja sie ciesze ze sa tacy którym jest to oszczędzone
        > i oby było ich jak najwiecej.

        Zgłoś się do benedyktynów z Tyńca, z inicjatywy których dokonano tłumaczenia tzw. Biblii Tysiąclecia. Bo tam stoi jak wół: Bogu, co boskie, cesarzowi, co cesarskie. Z tego fragmentu (i kontekstu) jednoznacznie wynika, że podatki płacić należy.

        Eh, kolejny Polak-katolik, który Biblii w życiu nie przeczytał, ale w jej duchu chce pouczać innych... I kolejna, kilkudziesięciomilionowa zapewne wersja Biblii... Jak to u katolików...

        S.
    • old.european Re: Kameduła do sądu musi 27.07.11, 07:10
      logopeda9 napisała:

      > Bezsensowne marnowanie życia, jedynego jakie posiadamy.

      Oni swoj sens maja, a uniwersalne nie istnieja. Mysle, ze jednak to oni, umierajac, beda spokojni, bez zalu, ze cos traca.
      • sammler Re: Kameduła do sądu musi 27.07.11, 10:50
        Za członków zakonów kontemplacyjnych klauzurowych, misjonarzy w okresach pracy na terenach misyjnych składki na ubezpieczenia społeczne finansowane są przez Fundusz Kościelny w wysokości 100% składki.

        e-inspektorat.zus.pl/sprawy.asp?id_profilu=1&menu=3&pomoc=3&id_sprawy=153
        Czym jest Fundusz Kościelny, chyba nie muszę wyjaśniać? Tylko za 20 zakonników rocznie budżet państwa (czyli formalnie Fundusz) musi wyłożyć 90 tys. A w Polsce jest ok. 40 tys. zakonników i zakonnic (bez księży diecezjalnych). Większość z nich nie pracuje i nie ma formalnych dochodów z pracy. Rocznie na same tylko ubezpieczenia społeczne tych osób idzie więc z budżetu ok. 150-180 mln złotych (to są tylko szacunki, ale rząd wielkości na pewno zostanie zachowany). A gdzie składki zdrowotne?

        Czy braciszkowie kameduli także remonty swoich siedzib, które udostępniają zwiedzającym przez 12 dni w roku (a są to grube miliony) także wykonują we własnym zakresie?

        S.
    • robert6_666666 Re: Kameduła do sądu musi 27.07.11, 07:39
      To ich zycie i ich sprawa. Takich jak oni szanuje znacznie bardziej niz zaklamanego, chciwego Rydzyka.
    • alienka_x ja mam tylko jedno pytanie 27.07.11, 07:43
      Kto ich utrzymuje???

      Podatków też pewnie nie płacą, jak cała reszta kościoła - a kościół powinien płacić, jak każda instytucja (skoro już się zachowuje jak takowa).

      Zamknąć się w swoim świecie jest łatwo - o nic się nie trzeba starać, nikomu pomagać... Ale nie sądzę, żeby nawet wg biblii to było dobrze widziane przez Boga :/
      • simply_z Re: ja mam tylko jedno pytanie 27.07.11, 09:56
        nie placa ale przynajmniej utrzymuja sie z pracy wlasnych rak ,wytwarzaja jedzenie ,odziez itd, a ksieza nie dosc ,ze nie placa to jeszcze nic nie wytwarzaja,
    • f_crane Czas wolny 27.07.11, 08:19
      No tak, bo modlitwa i "kontemplacja" są tak zajmujące, że w żaden sposób nie mogą być traktowane jako "czas wolny". Eh, wczasy.
    • modraczek.2 dla jasności :) 27.07.11, 12:18

      Kameduli utrzymują się z datków wiernych :) ... nikt na siłę pieniędzy wiernym nie zabiera...więc Ci którzy krzyczą,że nie chcą ich utrzymywać niech najpierw poznają zasady zgromadzenia :)
      Kameduli nie podlegają jako zakon pod władze kościelne, tak też z ich puli pieniędzy nie otrzymują.Ten tryb życia wybrali sami i nikt ich do tego nie zmuszał.
      • sammler Re: dla jasności :) 27.07.11, 13:28
        modraczek.2 napisała:

        >
        > Kameduli utrzymują się z datków wiernych :) ... nikt na siłę pieniędzy wiernym
        > nie zabiera...więc Ci którzy krzyczą,że nie chcą ich utrzymywać niech najpierw
        > poznają zasady zgromadzenia :)
        > Kameduli nie podlegają jako zakon pod władze kościelne, tak też z ich puli pien
        > iędzy nie otrzymują.Ten tryb życia wybrali sami i nikt ich do tego nie zmuszał.

        Wyznajesz zasadę, że kłamstwo po wielekroć powtórzone staje się prawdą?

        forum.gazeta.pl/forum/w,904,127349618,127387980,Re_Kamedula_do_sadu_musi.html
        S.
        • modraczek.2 Re: dla jasności :) 27.07.11, 15:09
          pomiędzy księdzem, a zakonnikiem jest zasadnicza różnica :)
          pierwszy idzie nie koniecznie z powołania ;) drugi tylko
    • asraz Kameduła do sądu iść musi 27.07.11, 21:02
      Czy Kapucyn trzepie kapucyna ?
    • mmmsik Zaś równi i równiejsi, 27.07.11, 21:54
      a pan jezus nie działa czy co,

      czemu ich nienormalność ma być z jednej strony absolutnie nie uznawana za chorobę psychiczną itp - bo ich pan jezus działa

      ale już gdy przychodzi co do czego, to trzeba uważać żeby im się bardziej we łbach nie popierdzieliło - bo ich pan jezus nie działa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka