terleo 27.11.11, 13:18 Miałem już studenta w wieku 65 lat - w Niemczech, na slawistyce, ale studiował na swój koszt - i czegoś podobnego życzę również moim Rodakom. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
timmr82 Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 13:48 "Teraz studiuję marketing i zarządzanie. Dobry kierunek, na dniach kariery na uczelni usłyszałam, że takich specjalistów potrzeba na rynku." Gratulujemy dobrego samopoczucia i oderwania od rzeczywistości. Może to i dobrze, że nigdzie pani nie pracuje, bo pracodawca szybko by się rozczarował. Odpowiedz Link Zgłoś
kaziuniek-is-one Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 13:57 Sądzę podobnie. Jeszcze kilka lat studiowania i będziemy mieli osobę, która sobie nie radzi na rynku pracy i żadna praca jej nie odpowiada, żadna firma nie jest odpowiednia. A swojej nie założy - bo po co? Nie po to zrobiła tyle kierunków, żeby się męczyć na własnym. Odpowiedz Link Zgłoś
goracy-list Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 15:10 Pozniej sie okaze, ze albo jest przekwalifikowana, za stara albo ze za chwile bedzie chciala zalozyc rodzine i ten nikt jej nie wezmie... Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 16:22 A przede wszystkim brak jej doświadczenia. Do tego dochodzi postawa 'mam dyplom, nawet 3, więc mi się należy z miejsca rozwojowa i odpowiedzialna praca' i mamy osobę niesprawną społecznie i niesamodzielną. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl To chyba żart 27.11.11, 16:26 Czy ta kobieta z reportażu jest prawdziwa??? Socjologia + stosunki międzynarodowe + marketing... Już trzeci kierunek studiów i każdy z deszczu pod rynnę - o każdym z tych kierunków wiadomo, że trudno po nim znaleźć pracę. Nie wierzę, że to prawdziwa postać. Odpowiedz Link Zgłoś
ezoterycznypoznan Re: To chyba żart 27.11.11, 16:47 > Czy ta kobieta z reportażu jest prawdziwa??? > Socjologia + stosunki międzynarodowe + marketing... Już trzeci kierunek studiów > i każdy z deszczu pod rynnę - o każdym z tych kierunków wiadomo, że trudno po > nim znaleźć pracę. Nie wierzę, że to prawdziwa postać. Mam podobne odczucia. Chyba spec od tworzenia postaci z Czerskiej trochę przeholował z tą paniusią. :D Ale pozostałe postacie wyszły mu bardziej wiarygodne, to też trzeba docenic. Odpowiedz Link Zgłoś
barry.the.babtist Re: To chyba żart 27.11.11, 20:57 Gdybym osobiście nie znał 2-3 ludzi, z takim podejściem do życia jak 'bohaterowie' tego artykułu to rzeczywiście bym miał wątpliwości co do ich autentyczności. Ludzie, przecież określenia 'wieczny student' nie wymyślono rok lata temu. Te określenie funkcjonuje już od czasu głębokiej komuny. Sieroty życiowe, wychowane pod kloszem, zupełnie nie przystosowane do życia istniały zawsze. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że życie niczego ich nie uczy. Paniusia 'spod Warszawy" mieszkająca w Krakowie, nie chce 'wklepywać liczb do Excela" bo to niezgodne z jej ideałami, ale już życie na garnuszku rodziców po trzydziestce i udzielanie korepetycji już jest? WTF!? Chętnie wysłałbym ją na dwa miesiące do pracy w Tesco, albo gdzieś na taśmie to może by nabrała szacunku do pracy... Reszty nie chce mi się komentować. Jedynie Maciej z Warszawy i Adam z Hongkongu wydają się w miarę rozgarnięci o reszcie nie ma co gadać. W zasadzie powinienem się cieszyć bo nie robią niepotrzebnej konkurencji na rynku pracy.... Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk Wygląda, że ten kawałek jest ciągle na czasie 27.11.11, 21:19 Właściwie dla tego pokolenia powinien być obowiązkowy: www.youtube.com/watch?v=ymsHLkB8u3s Odpowiedz Link Zgłoś
tmp0001 [...] 27.11.11, 21:14 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
zitterbewegung Z deszczu pod rynnę? 27.11.11, 17:17 To trochę jak fizyka, a potem matematyka, nieprawdaż? Trudno sprostać inercji. Nie wiem czy ta akurat postac jest prawdziwa, ale w zeszłym roku, czy dwa lata temu najlepszym studentem socjologii UJ (prowadzą tam punktowany konkurs na najlepszego studenta/studentkę) był student przeniesiony ze stosunkow miedzynarodowych i równolegle studiujący filozofię. Take tak, stosunkim miedzynarodowe + socjologia + filozofia. Wierzę więc w postać studentki, bo jednak marketing z nazwy brzmi bardziej praktycznie na dyplomie niż filozofia. Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: Z deszczu pod rynnę? 27.11.11, 17:27 Bo te kirunki się własnie uzupełniają i jak sie studiuje jeden to juz łatwiej na drugim, troche jkaby z automatu wchodzi, prawdziwa jazda by bya jakby ktos powiedzmy studiował wieczorowo prawo , dziennie automatyke i robotyke a na wszelki wypadek zaocznie dziennikarstwo albo filologię polska ale nie sadze by taki śmiałek się znalazł heh , bo to by była tyrka naprawde wtedy, takich smiałków to juz cięzko znaleźć natomiast studiowanie filologi polskieju i dziennikarstwa razem to tęz juz mniejszy kaliber Odpowiedz Link Zgłoś
zitterbewegung Re: Z deszczu pod rynnę? 27.11.11, 21:28 Istnieje i taki śmiałek wśród moich studentów. Z tym, że studiuje nie prawo (serio, prawo jako trudny kierunek?) tylko medycynę i studia matematyczno-przyrodnicze (indywidualny program skladający się min z dwóch kierunków, w tym przypadku matematyka i informatyka). W takim przypadku dopiero jest wielka, bo niezawiniona, tragedia z pracą, bo w Krakowie mozna zostac tylko pracownikiem biurowym za 2K netto (czy to w farmacji (gdzie wypelnia sie tylko stosy dokumentów procedur walidacji i kwalifikacji), czy firmie informatycznej (co w krakowie sprowadza sie nie do architektury programowania, a byciu siłą roboczą na placu budowy piramid), czy centrach outsourcingu księgowosci, wszystkie oferty pracy sprowadzają sie do pracy niewykwalifikowaneJ), albo stażystą w szpitalu za 1.5k netto, chyba, ze akurat ktos z rodziny pracuje, jak w przypadku świeżo upieczonego ministra pracy, ktorego tatus szefuje w szpitalu CMUJ i synek był skazany na sukces. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Z deszczu pod rynnę? 27.11.11, 21:18 > To trochę jak fizyka, a potem matematyka, nieprawdaż? Trudno sprostać inercji. Heh, faktycznie... Poznałam kiedyś faceta, który nie wiem po kiego grzyba robił trzy... doktoraty! Z jakiejś inżynierii, z fizyki i z matematyki. Dwa już chyba miał zrobione, a trzeci w trakcie. 8-[ Nie do wiary w sumie. Odpowiedz Link Zgłoś
zitterbewegung Re: Z deszczu pod rynnę? 27.11.11, 21:45 Takiego to znam tylko jednego. Też trzy, ale żaden z inzynierii, wiec to musi być KOLEJNA taka osoba. Znany przeze mnie przypadek jest szczególnie smutny, bo to laureat miedzynarodowej olimpiady matematycznej i gdyby znalazł naprawdę dobrego promotora (Karol Ż. okazał się go nie pokierować) to można go bylo wysłac w świat, a tak jest ofiarą romantycznej wizji uniwersytetu i chyba liczy na "pozostanie na uczelni", co mu się na razie udaje (własnie obronił doktorat z informatyki u gościa który nic nie opublikował od 1996). Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Z deszczu pod rynnę? 27.11.11, 23:19 > chyba liczy na "pozostanie na uczelni", co mu się na razie udaje Jeśli dzięki temu pracuje na uczelni, to znaczy, że całkiem realistycznie znalazł sobie, hm, niszę. Niszę w patologicznym co prawda systemie, ale w ramach tego systemu postępuje na swój sposób racjonalnie... No chyba że on nie ma zatrudnienia, tylko robi za studenta - uczestnika studiów doktoranckich. Ale jak tak, to teraz po obronie może nie dostać zatrudnienia i chała, koniec z milutką niszą. Odpowiedz Link Zgłoś
snurfik To nie klęska tych opisanych ludzi 27.11.11, 21:28 To nie klęska tych opisanych w artykule ludzi. To klęska tych którzy, kiedy oni byli w wieku 17-19lat nie wybili im takich kierunków studiów z głowy. Młodzieży trzeba uświadamiać jaka jest sytuacja na rynku, oni są za młodzi by rozumieć. A potem na 4 roku studiów jest już za późno. To się bierze z lenistwa nauczycieli, ale też i takiego polskiego "ja mam źle - niech inni też mają, a co". Brakuje współpracy między uczelniami, szkołami średnimi i ministerstwem edukacji. A ministerstwo edukacji ma krótki wzrok i nie myśli 10-15 lat do przodu. To trzeba dalekich analiz a nie jazdy "po łebkach". No i co to za państwo które tnie koszty w budżecie na edukację... No i jeszcze jedno: Polskie szkolnictwo wyższe jest na poziomie miejsca 300-400 w klasyfikacjach światowych. Papierek nie robi ŻADNEGO wrażenia na pracodawcy za granicą. A życie to harówka i sprowadza bujających w chmurach na glebę. Ta rok starsza ode mnie kobieta (33lata) która czeka na pracę na jej poziom...heh. Nie wiem czy ktoś jej to powiedział, może będę pierwszy: Właśnie marnuje swój najbardziej rozwojowy wiek na studiowaniu. I niech lepiej się przygotuje do przejęcia interesu po rodzicach. Bo oni nie będą żyć wiecznie i różne rzeczy w życiu mogą się przytrafić. Poza tym sam bym nie przyjął do pracy 33 letniej bezdzietnej baby bez jakiegokolwiek doświadczenia zawodowego, gdybym był pracodawcą. Ja też zaczynałem od pracy o której myślałem że będzie moim życiem. Dzięki zbiegowi okoliczności zdobyłem pracę która stała się drogą mojej kariery. Żadna z moich prac nie jest związana z kierunkiem studiów który ukończyłem. Wszystko muszę nadganiać ambicją i ciężką pracą. Da się. Odpowiedz Link Zgłoś
trzy.14 Re: To chyba żart 27.11.11, 17:39 > Czy ta kobieta z reportażu jest prawdziwa??? Wg mnie jest jak najbardziej prawdziwa. U mnie na wydziale blisko 40% studentów to "drugokierunkowcy". Do tego dochodzi nieprawdopodobna liczba okazji do nadużyć stypendialnych. Studia powinny być płatne, z szeroko rozwiniętym systemem stypendialnym. System stypendialny powinien przede wszystkim pomagać prawdziwie ubogim (jak to sprawdzić? najwięcej stypendiów teraz dostają dzieci osób prowadzących samodzielną działalność i nie wykazujących dochodu), niewielki procent powinien dostawać stypendia za wyniki w nauce. Studia w końcu powiny zostac poddane grze rynkowej i byc traktowane jako *inwestycja* w swoja przyszłość. Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: To chyba żart 27.11.11, 17:48 Moim zdaniem bezpłatny powinien byc eden kirunek a jak ktos chce drugi to niech juz płaci. Jak ja studiowałm pare ładnych lat temu juz , ale znowu nie tak dawno to koledzy sobie na kompach drukowali sami zaswiadczenia z zakładu rodziców o zarobkach małych czy z Zusu i dostawali stypendium, nawet piecżatki jakies lewe mieli,ze sie nie bali i udawało sie im , ech ,ze nikt tego nie sprawdzał, to ze stypendium biora Ci co maja kupe kasy chodzi o socjalne, własnie majacych rodziców prowadzących dziąłnośc to norma od wielu lat a ktos kto ma ciezko9 pracujących rodzicó a dochody rodziny przekraczają o 100 zł limit juz wypadał z tego systemu to naprawdę zal i to jest własn ie państwo polskie, źle działajace nieskuteczne. Odpowiedz Link Zgłoś
there.there Re: To chyba żart 27.11.11, 21:19 byłaś świadkiem przestępstwa, nie zgłośiłaś go nigdzie i jeszcze masz pretensje do świata że "nikt tego nie sprawdzał" Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: To chyba żart 27.11.11, 21:21 > System stypendialny powinien przede wszystkim pomagać prawdziwie > ubogim (jak to sprawdzić? najwięcej stypendiów teraz dostają dzieci osób prowad > zących samodzielną działalność i nie wykazujących dochodu), niewielki procent p > owinien dostawać stypendia za wyniki w nauce. Owszem powinien pomagać ubogim, ale jak to sprawdzić gdy wielu studentów tak naprawdę wykazuje minimalne albo zerowe dochody w rodzinie? Samodzielna działalność, praca za granicą czy na czarno to standard jeśli chodzi o realną sytuację "biednych" studentów. Chyba każdy zna takie przypadki, ja osobiście z czasów swoich studiów znam nie jeden, gdy pierwsi w kolejce po stypendium socjalne ustawiali się ludzie, którzy np. dojeżdżali na uczelnię własnym samochodem albo co chwile fundowali sobie nową komórkę, laptopa, itp., gdy jednocześnie inni musieli pożyczać kasę na opłaty i jedzenie, gdy wypłata stypendiów się spóźniała i bez tej kasy nie byliby w stanie studiować. Co do stypendium za wyniki w nauce, to uważam, że powinno je dostawać jak np. było to u mnie, max 20% osób na roku. Wysokość powinna być uzależniona zarówno od wyników, jak i przydatności studiów dla państwa, które ma te stypendia fundować. Chyba ważniejsze jest stypendium naukowe dla przyszłego inżyniera, żeby mógł się jak najlepiej skupić na nauce przyszłego zawodu, niż dla filozofa albo socjologa. Odpowiedz Link Zgłoś
markus119 Re: To chyba żart 27.11.11, 22:40 Ja przez pierwsze dwa lata nie brałem stypedium socjalnego choć mi się należało. Zacząłem brać stypendium dopiero po przeniesieniu się do akademika. Zobaczyłem ,że po wypłacie stypendium cały akademik jest pijany. Odpowiedz Link Zgłoś
kloss99 Re: To chyba żart 28.11.11, 19:46 > Owszem powinien pomagać ubogim, ale jak to sprawdzić gdy wielu studentów tak naprawdę wykazuje minimalne albo zerowe dochody w rodzinie? Komukolwiek chcesz pomagać, i tak pomoc dostaną nie najbardziej potrzebujący, a najsprytniejsi. Do ubogich żadna pomoc nie dotrze, bo nie umieją jej sobie załatwić. Odpowiedz Link Zgłoś
trzy.14 Re: To chyba żart 29.11.11, 08:26 To nie tak. Człowiek ubogi swojej biedy się po prostu wstydzi. Odpowiedz Link Zgłoś
villianna Re: To chyba żart 27.11.11, 19:56 anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała: > Czy ta kobieta z reportażu jest prawdziwa??? > Socjologia + stosunki międzynarodowe + marketing... Już trzeci kierunek studiów > i każdy z deszczu pod rynnę - o każdym z tych kierunków wiadomo, że trudno po > nim znaleźć pracę. Sama mam podobną koleżankę, więc wierzę w tę historię. Po pierwszych studiach nie mogła znaleźć pracy w zawodzie, to zaczęła kolejny kierunek - z tych, słynących za fabrykę bezrobotnych ;) Potem wzięła się za rodzenie dzieci, ale obecnie wszystkie pociechy chodzą już do szkoły i mąż wspomina coś o jej powrocie do pracy. Dlatego pani wzięła się za trzeci kierunek studiów. Ambitnie :) Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista jak najbardziej 27.11.11, 19:58 miałem już jedną taką studentkę, tylko zestaw był następujący: stosunki międzynarodowe-prawo-socjologia. Za to studiowała wszystko równocześnie i większość swojego czasu spędzała na "załatwianiu" specjalnych warunków zaliczenia, zamiast na zdobywaniu wiedzy. Nie wiem, co się z nią dalej stało - u mnie zaliczyła kurs, oświadczając mi przy okazji że planuje też robić MBA. Musiałem ją oświecić, że do tego wymagane jest doświadczenie zawodowe. Obstawiam, że jest na doktoranckich. To chyba nowa jednostka chorobowa: tytułofilia, czyli szał kolekcjonowania kolejnych dyplomów. Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: jak najbardziej 27.11.11, 21:23 flamengista napisał: > miałem już jedną taką studentkę, tylko zestaw był następujący: stosunki międzyn > arodowe-prawo-socjologia. > Za to studiowała wszystko równocześnie Ja jeszcze rozumiem studiować wszystko równocześnie - ktoś jest ambitny, ale z młodzieńczej głupoty nierozeznany w rynku pracy. Ale taki motyw, że kończę jedne kupowate studia, nie mogę znaleźć po nich pracy, idę na drugie kupowate studia, znów nie znajduję po nich pracy, więc idę na trzecie kupowate studia - to dla mnie nie do pojęcia. Po tych wszystkich latach ta osoba powinna chyba zorientować się, w których zawodach łatwiej znaleźć pracę, a w których trudniej. Odpowiedz Link Zgłoś
villianna Re: jak najbardziej 27.11.11, 22:15 anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała: > Ale taki motyw, że kończę jedn > e kupowate studia, nie mogę znaleźć po nich pracy, idę na drugie kupowate studi > a, znów nie znajduję po nich pracy, więc idę na trzecie kupowate studia - to dl > a mnie nie do pojęcia. Po tych wszystkich latach ta osoba powinna chyba zorient > ować się, w których zawodach łatwiej znaleźć pracę, a w których trudniej. Po pierwsze: co to nam mówi o inteligencji pani potrójnej magister? Po drugie: szukać pracy, a chcieć znaleźć pracę to dwie różne rzeczy. Podejrzewam, że tej pani po prostu odpowiada model życia, w którym cały czas jest małą dziewczynką, a całą odpowiedzialność za jej życie ponoszą rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
trzy.14 Re: jak najbardziej 29.11.11, 08:28 villianna napisała: > Podejrzew am, że tej pani po prostu odpowiada model życia, w którym cały czas > jest małą dziewczynką, a całą odpowiedzialność za jej życie ponoszą rodzice. Amen. Tylko dlaczego na koszt podatnika? Odpowiedz Link Zgłoś
mhm6 Re: To chyba żart 27.11.11, 20:42 nie, nie sądzę trzeba chyba lekko zmodyfikować znane powiedzenie: głupich nie sieją, sami się rodzą - po czym przystępują do Oburzonych Odpowiedz Link Zgłoś
rio_bravo_39 Kobieta może nie, ale sytuacja wprost z życia. 27.11.11, 20:56 Znam wielu takich, co siedzą na garnuszku rodziców, albo na socjalu i robią kolejne podyplomówki, a jeszcze i doktoraty. Często to ludzie nawet po pięćdziesiątce! I ciągle, po kilkunastu/kilkudziesięciu latach nieprzerwanego zdobywania wiedzy narzekają, że nie ma dla nich pracy. Zero doświadczenia zawodowego. Magisterium z pedagogiki lub psychologii, historii sztuki czy anglistyki, podyplomówka albo i dwie ze specjalizacji i liczą na cud bez jakiejkolwiek pracy w zawodzie. Na przedszkolankę nie pójdzie, na opiekunkę nie, bo co będzie majtki zmieniać, nauczanie początkowe po doktoracie? To nie do przyjęcia! Wyobraźnia podpowiada im, że stos dyplomów to recepta na pracę, wrota do raju. A potem są koszmarnie rozczarowani, bo oczywiście pierwsze o co ich pytają na rozmowie, to doświadczenie zawodowe. Zaraz po studiach trzeba się zaczepić w zawodzie, nawet za psie pieniądze, nawet na pół etatu, a potem myśleć o dokształcaniu. Pracodawcy często doceniają, gdy pracownik się rozwija, natomiast takich bez doświadczenia, ale z aktówką pełna dyplomów i roszczeniową postawą postrzegają jako nieudaczników. Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: Kobieta może nie, ale sytuacja wprost z życia 27.11.11, 21:26 Święta racja. W 95% zawodów pierwsze na co się patrzy, to doświadczenie w zawodzie. Poza tym, ważny jest też poziom tych przeróżnych "dokształcaczy". Sam jak się po pierwszych studiach załapałem do pracy, to uznałem, że należy się jeszcze dokształcić i poszedłem na podyplomówkę (o dość konkretnej tematyce związanej z moim zawodem). Z perspektywy czasu widzę, że niewiele ona mi dała, a doświadczenie w zawodzie bardzo dużo. Papier zawsze się przyda, ale realnych kwalifikacji nigdy nie zastąpi ani nie przebije. Odpowiedz Link Zgłoś
indywidualismus Re: To chyba żart 27.11.11, 22:32 anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała: > Czy ta kobieta z reportażu jest prawdziwa??? > Socjologia + stosunki międzynarodowe + marketing... Już trzeci kierunek studiów > i każdy z deszczu pod rynnę - o każdym z tych kierunków wiadomo, że trudno po > nim znaleźć pracę. Nie wierzę, że to prawdziwa postać. Też uważam, że jest nieprawdopodobna. Zauważyłem już 3 takie artykuły w "Wyborczej" w ciągu ostatniego tygodnia. Przecież łatwiej jest wymyślić postać pasującą do założonej tezy niż wynajdywać ciekawych ludzi do rozmowy i jeszcze zrozumieć o czym mówią. Kto pisze takie artykuły, dzieci facebooka?? Odpowiedz Link Zgłoś
donek.com Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:42 no cóż - bohaterowie narodowi - Balcerowicz, Michnik, Mazowiecki, Kiszczak, Wałęsa, Urban, Buzek, Suchocka i inni stworzyli Polskę taką jaką stworzyli i nic ludziom nie pozostaje jak ślizganie się albo wyjazd do UK, Niemiec itd. Do USA się wciąż nie da, mimo, ze kolejne prezydenty i premiery 3. RP jeżdżą na klęczkach do waszyngtonu z prośbami o zniesienie wiz... Polska racja stanu jest taka, zeby pozbyc się jak największej liczby obywateli, części pozwolić zdechnąć z głodu, a reszcie - krewnym i znajomym Michnika, tfu, Kulczyka, tfu, królika, dać możliwość rozkradania i pasienia się. Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 28.11.11, 10:21 A mówił ci pan doktor, że jak będziesz brał leki regularnie, to opanujesz swoje obsesje - a ty znowu zapominasz. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 13:56 Urocze, hodujemy pasożyty z kilkoma fakultetami. I to z naszych podatków. Odpowiedz Link Zgłoś
cehaem Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 14:03 Ze oni ida na studia, poniewaz nie maja innych perspektyw a przecietna "biurwa" obok znajomosci musi miec jakis papierek, o tym w zawodowce nie uczyli? Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 14:16 Nie mają perspektyw bo debilnie wybrali pierwszy kierunek studiów. A w zawodówce kolego to uczą przydatnych umiejętności dzięki czemu po zawodówce jest praca. Po filozofii nie ma. Po co komu filozof? Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 14:50 Co to znaczy 'debilnie' wybrać kierunek studiów? Każdy powinien studiować to do czego ma największe predyspozycje. Najwięcej zarejestrowancych bezrobotnych to właśnie ludzie po zawdówce. Do większości prac kierunek studiów nie ma znaczenia. Wolę pracować z myślącym filozofem niż z tępawym mgr ekonomii. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 15:01 Ma studiować to do czego ma predyspozycje nawet jeśli rynek tego nie chce? I co po skończeniu studiów ma robić? Sprzedawać banany? Trzeba mieć odrobinę zdrowego rozsądku i przed wybraniem kierunku studiów sprawdzić na jakie umiejętności jest zapotrzebowanie. Sprawdź jakich umiejętności najbardziej pożądają pracodawcy. Ślusarze, spawacze itp. to umiejętności uzyskiwane w szkołach zawodowych. Na filozofów i socjologów zapotrzebowanie jest niemal zerowe. Mamy wielu bezrobotnych którzy chcą być bezrobotnymi. Nie są zainteresowani uzyskaniem pracy. Nawet tępawy magister ekonomii będzie rozumiał procesy zachodzące w firmie. Filozof nie. Nie wątpię że wolisz pracować z inteligentnym człowiekiem ale intelekt nie zależy od kierunku studiów, to cecha osobnicza. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 16:18 jacek_dp napisał: " Ma studiować to do czego ma predyspozycje nawet jeśli rynek tego nie chce? I co po skończeniu studiów ma robić? Sprzedawać banany?" A skąd wiadomo czego będzie chciał 'rynek' za 5-10 lat? "Trzeba mieć odrobinę zdrowego rozsądku i przed wybraniem kierunku studiów sprawdzić na jakie umiejętności jest zapotrzebowanie. Sprawdź jakich umiejętności najbardziej pożądają pracodawcy. Ślusarze, spawacze itp. to umiejętności uzyskiwane w szkołach zawodowych. Na filozofów i socjologów zapotrzebowanie jest niemal zerowe." A na jakich studiach nauczysz się czegoś przydatnego dla pracodawcy? Studia to dopiero pierwszy krok do kariery. To bezrobocie jest strukturalne, czyli takie które wynika z tego, że jest znacznie więcej pracowników niż miejsc pracy. Ogarnięty filozof czy socjlog ma generalnie znacznie większy potencjał niż przeciętny absolwent szkoły zawodowej. " Nawet tępawy magister ekonomii będzie rozumiał procesy zachodzące w firmie. " Sam studiowałem biznes i mogę powiedzieć, że na studiach niczego praktycznego o firmie, biznesie się nie nauczysz. Powtarzam: studia mają za zadanie ogólnie rozwinąć potencjał człowieka, aby potem ten potencjał wykorzystać w biznesie i robić tzw. karierę. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 16:28 > A skąd wiadomo czego będzie chciał 'rynek' za 5-10 lat? Z grubsza wiadomo, np. zapotrzebowanie na informatyków (osoby piszące programy) raczej gwałtownie nie zaniknie. > A na jakich studiach nauczysz się czegoś przydatnego dla pracodawcy? Np. na elektronice. Po elektronice rozumiesz co się dzieje w układach elektronicznych, po filozofii nie. >To bezrobocie jest strukturalne, czyli takie > które wynika z tego, że jest znacznie więcej pracowników niż miejsc pracy. Nieprawda, w UE jest ogromne zapotrzebowanie na specjalistów w takich dziedzinach jak spawanie czy ślusarstwo a zatem na osoby po zawodówkach. Brakuje także inżynierów. Mamy zatem sytuację kiedy popyt przewyższa podaż, jest odwrotnie niż powiedziałeś. > Ogarnięty filozof czy socjlog ma generalnie znacznie większy potencjał niż prze > ciętny absolwent szkoły zawodowej. Żaden z z nich nie naprawi maszyny czy też nie będzie umiał konserwować maszyny. Są bezużyteczni. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 17:25 > > A skąd wiadomo czego będzie chciał 'rynek' za 5-10 lat? > " Z grubsza wiadomo, np. zapotrzebowanie na informatyków (osoby piszące programy) raczej gwałtownie nie zaniknie." Tak, w IT jest względnie sporo pracy, tylko pytanie jak długo jeszcze to potrwa. "A na jakich studiach nauczysz się czegoś przydatnego dla pracodawcy?> Np. na elektronice. Po elektronice rozumiesz co się dzieje w układach elektronicznych, po filozofii nie." Co do inżynierów to się zgadza, ale weźmy pod uwagę to, że nie każdy może być inżynierem. Do wielu prac nie potrzeba wykształcenia kierunkowego. "To bezrobocie jest strukturalne, czyli takie które wynika z tego, że jest znacznie więcej pracowników niż miejsc pracy." " Nieprawda, w UE jest ogromne zapotrzebowanie na specjalistów w takich dziedzinach jak spawanie czy ślusarstwo a zatem na osoby po zawodówkach. Brakuje także inżynierów. Mamy zatem sytuację kiedy popyt przewyższa podaż, jest odwrotnie niż > powiedziałeś." 'Brakuje inżynierów'. Tak, ale tylko tych z kilkultenim doświadczeniem i uprawnieniami. Absolwentów bez doświadczenia mało kto poszukuje, więc sporo z nich nie ma jak tego doświadczenia zdobyć. "Ogarnięty filozof czy socjlog ma generalnie znacznie większy potencjał niż prze> > ciętny absolwent szkoły zawodowej. > > Żaden z z nich nie naprawi maszyny czy też nie będzie umiał konserwować maszyny > . Są bezużyteczni." No popatrz, a mój szef jest doktorem literatury i świetnie sobie radzi jako menedżer firmy zajmującej się giełdą papierów wartościowych. Też mu powiessz, że jest bezużyteczny? Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 17:29 > No popatrz, a mój szef jest doktorem literatury i świetnie sobie radzi jako men > edżer firmy zajmującej się giełdą papierów wartościowych. Też mu powiessz, że j > est bezużyteczny? Sam się nauczył, brawo. Nie siedział na dupie i nie czekał aż mu ktoś da pracę w zawodzie który studiował. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 17:34 To był tylko przykład tego, że wykształcenie humanistyczne wcale nie jest gorsze od ścisłego i jak ma się poukładane w głowie to można być świetnym w pracy niezwiązanej z wykształceniem. Ponieważ pracy w PL generalnie nie ma, to szuka się przyczyn - złe studia, brak doświadczenia, brzydkie CV, itd. Gdyby było pracy dużo to firma sama szkoli i inwestuje w ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 17:41 Tak naprawde to trzeba miec odpowiedni charakter i umiesc walczyc, kariery nie robią wcale najlepsi i c i co mają dobrze poukładane w głowie tylko ci co się mniej boją a włąsnie na rynku pracy takim jak w Polsce jak ktos ma leki i rózne dizwne inne jazdy, nie umie zawalczyc to on ma najtrudniej. Sama wiedza to za mało i pukłądane w głowie leki i rózne dziwne jazdy potrafią każdego wykluczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
tranquest Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:30 jak człowiek może być bezużyteczny. Jesteś spaczonym, ograniczonym i zamkniętym człowiekiem. Trybikiem w maszynie... więc dalej się kręć w kółko - trybiku. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:33 Człowiek ma się dostosować do potrzeb społeczeństwa a nie oczekiwać że społeczeństwo dostosuje się do niego. Jeśli tego nie robi to jest bezużytecznym pasożytem. Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:46 Jesteś Jacek, jakimś pieprzonym faszystą? I czym jest ot mityczne społeczeństwo? Społeczeństwo składa się z jednostek i grup, które pozostają w wielokrotnych relacjach ze sobą. To do kogo mamy się dostosowywać - do samych siebie? Bełkoczesz, człowieku. Ja, jak większość znanych mi ludzi, jestem liberałem i uważam, że państwo i społeczeństwo jest po to, żeby jednostak mogła się realizować. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:55 Jak miło. Na czym miałby polegać mój faszyzm? Społeczeństwo to ludzie żyjący wokół Ciebie. Lub szerzej ludzie żyjący w Twoim kraju, mieście itp. Masz się dostosowywać do ludzi żyjących wokół Ciebie. Jeśli upierasz się być filozofem a oni filozofa nie potrzebują to może powinieneś poszukać innej pracy? Albo przeprowadzić się w taki rejon gdzie jest zapotrzebowanie na filozofa? Liberalizm ma polegać na tym że ludzie wokół Ciebie mają Cię utrzymywać bo Ty tak chcesz? Mimo że nie potrzebują usług jakie upierasz się świadczyć? Dziwna definicja. Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:03 Jeśli zyję za pieniądze mojej rodziny, to są to nasze pieniądze i tobie nic do tego, jak je wydajemy. Rozumiem, że zazdrościsz nam tego, że nie musimy biegać codziennie do byle jakiej pracy. Rozumiem twoją frustrację, ale nie potrafię ci pomóc, choć jestem, gneralnie, życzliwie nastawiony do innych. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:08 Wyjaśniłeś wszystko. Żyj sobie jak chcesz, ale na szacunek nie licz. Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:13 A po diabła mi twój szacunek? Przecież nawet nie wiem, kim jesteś. Zależy mi na szacunku tych, których sam szanuję. Ale żebym oczekiwał szacunku od jakiegoś Hitlera czy innego Łukaszenki albo Macierewicza? Wszystko można o mnie powiedzieć, ale nie to, że mam nierówno pod kopułą. Odpowiedz Link Zgłoś
kloss99 Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 28.11.11, 20:06 > Wyjaśniłeś wszystko. Żyj sobie jak chcesz, ale na szacunek nie licz. Chyba żartujesz. Kogo obchodzi dystrybucja Twojego szacunku? Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Zawód: Filozof? 27.11.11, 22:43 "Jeśli upierasz się być filozofem a oni filozofa nie potrzebują to może powinieneś poszukać innej pracy?" Innej pracy niż "filozof"? A filozof to jest "praca" tak? W sensie zawód taki, jak "ślusarz"? A studia to zawodówką mają być, nie? Gdzieś w tym tekście masz ludzi, którzy chcą być "zawodowymi filozofami", czy tworzysz sobie pojęcia na potrzeby wymuszanego przez Ciebie toku dyskursu? To już jest trochę irytujące. Właśnie największy dramat ludzi bierze się z tego, że studia mają za jakiś gwarant czegokolwiek, a zwłaszcza na rynku pracy i, co gorsza, niektórzy je z zawodówką chcieliby utożsamić. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Zawód: Filozof? 27.11.11, 23:25 Tylko widzisz... Jeżeli "darmowość" studiów uzasadnia się tym, że dzięki temu ktoś zdobędzie wiedzę, dzięki której otrzyma dobrze płatną pracę, która konkretnie opodatkowana zapewni wpływy pokrywające koszta jego kształcenia? No sorry, ale w takiej sytuacji, to "filozof to zawód". Natomiast jeżeli uznamy, że wpływy z podatków po studiach są kompletnie irrelewantne, to oznacza to, że "darmowymi" studiami fundujemy komuś możliwość pogłębiania wiedzy o czymś co nie zostanie później wykorzystane. Czyli - fundujemy komuś hobby. No pozwalamy mu uczyć się czegoś z czego nie będzie miał później pieniędzy. Zatem - albo "filozof to zawód", albo fundujmy chętnym po sportowym samochodzie, wycieczki dookoła świata i wizyty w agencjach towarzyskich. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Re: Zawód: Filozof? 28.11.11, 00:42 "Tylko widzisz... Jeżeli "darmowość" studiów uzasadnia się tym, że dzięki temu ktoś zdobędzie wiedzę, dzięki której otrzyma dobrze płatną pracę, która konkretnie opodatkowana zapewni wpływy pokrywające koszta jego kształcenia? No sorry, ale w takiej sytuacji, to "filozof to zawód"." Ja tej darmowości tak nie uzasadniam, ale nawet przy takim wyłącznie rynkowym/ekonomicznym uzasadnieniu to zdanie jest zbyt dużym uproszczeniem. OK, niech będzie, że furtka do co najmniej kilku "zawodów" poprzez otwarcie czyjejś głowy na myślenie. To dla mnie będzie brzmiało zawsze absurdalnie - w jakiejkolwiek wersji. Ciężko mi sobie wyobrazić jakiekolwiek "studia" jako przyuczenie do zawodu, a co dopiero studia filozoficzne. I tego nie zmienię w sobie. Jednoznaczne wynikanie jest tylko dla ludzi uzasadniających to w powyższy, wymieniony przez Ciebie, sposób. "Zatem - albo "filozof to zawód", albo fundujmy chętnym po sportowym samochodzie, wycieczki dookoła świata i wizyty w agencjach towarzyskich". A tę alternatywę uzasadniasz czym? Bo polska humanistyka jest niby tyle warta, że lepiej dać się komuś za darmo nacieszyc konsumpcją niż fundować takie studia, czy po prostu zrównoważyłbyś te potrzeby - pędu do "mądrości" i pędu do konsumpcji, jako warte takiego samego "sponsoringu"? Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Zawód: Filozof? 28.11.11, 01:03 Jako, że jestem zwolennikiem utylitaryzmu, więc zatem się spytam - jeżeli nie możliwość osiągnięcia większych wpływów z czyjejś pracy po studiach, to niby co miałoby uzasadniać ich fundowanie? Uprzedzam, że "uszlachetnienie umysłów", "zwiększenie świadomości", czy "zwiększenie poziomu wykształcenia" do mnie nie przemawiają jako niemierzalne, lub tautologiczne. > Ciężko mi sobie wyobrazić jakiekolwiek "studia" jako przyuczenie do zawodu > , a co dopiero studia filozoficzne. Mnie także. Tym bardziej nie rozumiem dlaczego inni powinni fundować komuś coś z czego nie odniosą korzyści. > A tę alternatywę uzasadniasz czym? Bo polska humanistyka jest niby tyle warta, > że lepiej dać się komuś za darmo nacieszyc konsumpcją niż fundować takie studia > , czy po prostu zrównoważyłbyś te potrzeby - pędu do "mądrości" i pędu do konsu > mpcji, jako warte takiego samego "sponsoringu"? Tę alternatywę uzasadniam istnieniem zasady podle której korzyść osiągana przez płatnika jest niezwiązana z korzyściami przezeń osiąganymi. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Re: Zawód: Filozof? 28.11.11, 01:42 "Jako, że jestem zwolennikiem utylitaryzmu, więc zatem się spytam - jeżeli nie możliwość osiągnięcia większych wpływów z czyjejś pracy po studiach, to niby co miałoby uzasadniać ich fundowanie?" A jak te wpływy w ogóle mierzysz? Np. tak: en.wikipedia.org/wiki/Sciences_Po#Business Czy jeszcze inaczej? W sensie studiował w Darmowej Wyższej Szkole Ślusarstwa i będzie dobrym ślusarzem, na którego jest konkretny popyt i będziemy co roku każdorazowo ustalać ilu przyjmujemy ślusarzy na dany darmowy wydział ślusarstwa? I widzimy oczywiście, jak nasze pieniądze się nie marnują "Uprzedzam, że "uszlachetnienie umysłów", "zwiększenie świadomości", czy "zwiększenie poziomu wykształcenia" do mnie nie przemawiają jako niemierzalne, lub tautologiczne." No to zostańmy przy tautologii, bo przecież bajek, że bez "lwowskiej szkoły matematycznej, to..." i tak nie przyjmiesz, bo to są brednie dla nieutylitarnych ciemniaków. Przecież musi być "zawód filozof", albo "zawód matematyk", żeby studia coś dawały materialnie, a już całemu społeczeństwu to zupełnie niemożliwe przy innym stawianiu sprawy. Przecież nikomu nie była kiedyś potrzebna definicja fizyczna tego, co się dzieje, kiedy ciężki wóz na kółkach postawimy zamiast go tak po ziemi ciągnąć. Stawiamy i wio, chrzanić fizykę. "Tym bardziej nie rozumiem dlaczego inni powinni fundować komuś coś z czego nie odniosą korzyści". Nie mityczni inni komuś tylko My Sobie. Jeśli jesteś za wszystkimi studiami płatnymi oprócz tych uzasadnionych Wydziałów Darmowego Ślusarstwa to głosujesz w wyborach na takich, którzy do tego doprowadzą. Jeśli nie masz takiej opcji, starasz się działać obywatelsko, by zaistniała. "Tę alternatywę uzasadniam istnieniem zasady podle której korzyść osiągana przez płatnika jest niezwiązana z korzyściami przezeń osiąganymi". To zdanie jest dla mnie niejasne. Poproszę o parafrazę z użyciem innej składni. I, co najważniejsze, wcale nie zakładam, że muszę być mądrzejszy od Ciebie, więc, ponawiam prośbę wzmacniając ją tym skromnym podkreśleniem. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Zawód: Filozof? 28.11.11, 02:09 martin.slenderlink napisał: > A jak te wpływy w ogóle mierzysz? Np. tak: > en.wikipedia.org/wiki/Sciences_Po#Business > Czy jeszcze inaczej? W sensie studiował w Darmowej Wyższej Szkole Ślusarstwa i > będzie dobrym ślusarzem, na którego jest konkretny popyt i będziemy co roku każ > dorazowo ustalać ilu przyjmujemy ślusarzy na dany darmowy wydział ślusarstwa? I > widzimy oczywiście, jak nasze pieniądze się nie marnują Bierzesz PITy. W PITach masz informację ile i jaka firma wrzuciła podatku. Z PKD firmy widzisz jaki jest jej główny (i poboczne) charakter działalności. Na tej podstawie możesz wnioskować komu wiedza przydała się w pracy, a komu nie. To co prawda trudniejsze, niż zwykła odpłatność za studia, ale też powinno dać się zrealizować. > No to zostańmy przy tautologii, bo przecież bajek, że bez "lwowskiej szkoły mat > ematycznej, to..." i tak nie przyjmiesz, bo to są brednie dla nieutylitarnych c > iemniaków. To Twoje słowa. Ale o ile pamięć mnie nie myli to taki np. Banach to został niejako zmuszony do zrobienia doktoratu (nie miał magistra!). I to w czasie gdy już pracował na Uniwersytecie Jana Kazimierza. > Przecież musi być "zawód filozof", albo "zawód matematyk", żeby stud > ia coś dawały materialnie, a już całemu społeczeństwu to zupełnie niemożliwe pr > zy innym stawianiu sprawy. Przecież nikomu nie była kiedyś potrzebna definicja > fizyczna tego, co się dzieje, kiedy ciężki wóz na kółkach postawimy zamiast go > tak po ziemi ciągnąć. Stawiamy i wio, chrzanić fizykę. Uwielbiam takie radykalizmy. Państwo może sobie pozwolić na kształcenie wąskiej grupy naukowców. Dlaczego nie? To taki swoisty vanture capital. Na PWr istniał (a może nadal istnieje?) wydział PPT - Podstawowe Problemy Techniki. Tam ludzie zajmowali się właśnie teoretycznymi podstawami najróżniejszych zagadnień. W skali państwa utrzymywanie nawet kilkunastu tego typu wydziałów to nie jest problem. Tyle tylko, że to nie usprawiedliwia "produkcji" setek (jeżeli nie tysięcy) matematyków, filozofów, czy etnologów, którzy później mają pracować poza uczelnią. > Nie mityczni inni komuś tylko My Sobie. Jeśli jesteś za wszystkimi studiami pła > tnymi oprócz tych uzasadnionych Wydziałów Darmowego Ślusarstwa to głosujesz w w > yborach na takich, którzy do tego doprowadzą. Jeśli nie masz takiej opcji, star > asz się działać obywatelsko, by zaistniała. Nie, nie, nie. Nie "my sobie", lecz "większość-wszystkim". To większość decyduje o tym co ma obowiązywać wszystkich. A większość sądzi, że to dobrze być magistrem, bo "rynek pracy tego wymaga". No mylą skutek z przyczyną. I co ja mam niby z tym zrobić? > "Tę alternatywę uzasadniam istnieniem zasady podle której korzyść osiągana prze > z płatnika jest niezwiązana z korzyściami przezeń osiąganymi". > To zdanie jest dla mnie niejasne. Poproszę o parafrazę z użyciem innej składni. > I, co najważniejsze, wcale nie zakładam, że muszę być mądrzejszy od Ciebie, wi > ęc, ponawiam prośbę wzmacniając ją tym skromnym podkreśleniem. Jeżeli zakładasz, że korzyść osiągana przez płatnika może być niezwiązana z tym ile ów płatnik wniósł. W szczególności zakładasz, że akceptowalnym jest stan w którym ów płatnik nie osiągnął żadnej korzyści (bo np. ktoś studiował europeistykę, a teraz myje gary w UK), to mechanizm "poniesione nakłady = ewentualny brak korzyści" jest dla Ciebie akceptowalnym. W takim układzie nie ma różnicy pomiędzy fundowaniem komuś studiów podwodnej archeologii śródziemnomorskiej, a wizytą w agencji towarzyskiej. To też można próbować uzasadniać mówiąc o "szukaniu polskiego Casanovy". Wiesz - to tak jak w tej anegdocie o Marku Twainie: - Czy prześpi się pani ze mną za milion dolarów? - No nie wiem... ale... TAK! - A za 10 dolarów? - Za kogo pan mnie ma?! - Myślę, że to już ustaliliśmy. Teraz się targuję. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Bardzo mi się podoba Twój styl, ale... 28.11.11, 10:13 "Uwielbiam takie radykalizmy. Państwo może sobie pozwolić na kształcenie wąskiej grupy naukowców". OK. Zgadzam się z tą wąską grupą (czy jest zresztą aż taka szeroka obecnie?) Swoją drogą filozofa - geniusza marketingu już byś uznał jednoznacznie, jak rozumiem, za ten przypadek, kiedy ta filozofia mu była po diabła, bo nie z tego "żyje". Po PKD wyjdzie przecież, że nie z filozofii czerpie dochody. "Banach to został niejako zmuszony do zrobienia doktoratu (nie miał magistra!). I to w czasie, gdy już pracował na Uniwersytecie Jana Kazimierza". Oj, ale czy to nie są już kwestie zupełnie "techniczne", do czego go zmuszali? To dośc osobliwy przypadek wybitnie zdolnego człowieka. Chodzi o regułę, że nauka nigdy się bezpośrednio na biznes nie przełoży. Nie ma takiej możliwości. To jest dla mnie myślenie mocno życzeniowe. To nigdy nie jest droga na skróty. Zawsze to jest wynikanie w sensie: za jakiś czas może tak i tak się przełożyć na "dobrobyt", a wcale nie musi. Inna sprawa, jaka jest kondycja uniwersytetów i kogo dziś "produkują" kto u nas kończy europeistykę, socjologię czy nauki polityczne. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Bardzo mi się podoba Twój styl, ale... 28.11.11, 18:35 Chodziło mi raczej o sytuację kiedy filozof wykonuje stricte swój zawód. Podaję przykład. Studiowałem elektronikę na PWr ale miałem jeden semestr filozofii. Odpowiedz Link Zgłoś
titus77 Re: Bardzo mi się podoba Twój styl, ale... 28.11.11, 21:10 jacek_dp napisał: > Chodziło mi raczej o sytuację kiedy filozof wykonuje stricte swój zawód. Podaję > przykład. Studiowałem elektronikę na PWr ale miałem jeden semestr filozofii. Typowe myślenie człeka bez humanistycznej bazy, przekonanego o swojej nieomylności, głoszącego swojego przekonania prawdopodobnie w oparciu o pragmatyzm. To drobna dygresja. Jeżeli chodzi o kierunek studiów filozofii, to jest on fantastycznym fundamentem do następnych studiów względnie antidotum na brak konkretnej decyzji odnośnie wyboru studiów. Filozofia to dobry prolog tudzież uzupełnienie do takich studiów jak reżyseria, filmoznawstwo/kulturoznawstwo, prawo, dziennikarstwo, studia wielokierunkowe. Mam kolegę, który ukończył filozofię, germanistykę, przed trzydziestką zaczął studiować reżyserię. Studiując na Ujocie prawo znałem kilka osób, które wcześniej studiowały filozofię. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Bardzo mi się podoba Twój styl, ale... 28.11.11, 21:14 Mógłbyś rozwinąć swoją myśl bo nie zrozumiałem Twojej wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Bardzo mi się podoba Twój styl, ale... 29.11.11, 02:16 martin.slenderlink napisał: > Sw > oją drogą filozofa - geniusza marketingu już byś uznał jednoznacznie, jak rozum > iem, za ten przypadek, kiedy ta filozofia mu była po diabła, bo nie z tego "żyj > e". Po PKD wyjdzie przecież, że nie z filozofii czerpie dochody. Bo nie czerpie. Jemu te studia filozoficzne najnormalniej w świecie nie zaszkodziły. I tylko tyle. Najprawdopodobniej bez nich byłby równie wielkim geniuszem marketingu. Wiedza z zakresu historii filozofii (bo tak to de facto powinno się nazywać) nie wpływa na umiejętności związane z marketingiem. > Chodzi o regułę, że nau > ka nigdy się bezpośrednio na biznes nie przełoży. Nie ma takiej możliwości. Kehem, ale... Nauka niemal zawsze przekłada się na biznes. To, że zwykle nie tak jak projektodawcy sądzili? No cóż... To odmienna historia. To Faraday miał odpowiedzieć ministrowi skarbu, że jeszcze nie wie do czego można zastosować jego wynalazek, ale jest pewien, że zostanie to opodatkowane? Aprecjacja wykształcenia, nawet nie tyle nietechnicznego, lecz ogólniej - czysto teoretycznego, jest o tyle niepoważne, że obecnie wykształcenie nie ma być wartością samą w sobie (w kwestii uzasadniania nie będę się powtarzał). Odpowiedz Link Zgłoś
kloss99 Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 28.11.11, 20:02 old-amsterdam napisał: > Jesteś Jacek, jakimś pieprzonym faszystą? Dziwią Cię poglądy Jacka? Przecież jeśli do myślenia o sprawach społecznych zabiera się ktoś bez dobrego przygotowania humanistycznego, to zawsze tak wygląda. Poczekajmy jeszcze z pięć lat, to Jacek wymyśli koło... Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 28.11.11, 21:12 Twoim zdaniem koło wymyślił humanista :-) Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 16:35 > Sam studiowałem biznes i mogę powiedzieć, że na studiach niczego praktycznego o > firmie, biznesie się nie nauczysz. Powtarzam: studia mają za zadanie ogólnie r > ozwinąć potencjał człowieka, aby potem ten potencjał wykorzystać w biznesie i r > obić tzw. karierę To źle studiowałes z żarżadzania gryfina czy Zileniewskiego mozna sie sporo dowiedzieć a z Samuelsona czy Bega równiez ci co się uczyli to wiedzą o co chodz , jesli byli w szkołach gdzie nawet na 3 trzeba było duzo umiec a 5 była prawie poza zasiegiem z pewnych przedmiotów.Jestem juz ładnych pare lat po studiach a pamietam ciągle tak samo były perty drzewka decyzyjne i kazdy kto chciał miec 3 musiał zrobić perta i drzewko decyzyjne na pytania opisowe juz niek0oniecznie musial odpowadać, natomiast ktos kto odpowiedział na 3 pytania opisowe a nie zrobił perta i drzewa decyzyjnego wylatywał z płka napoprawkę , taże mozna sie na studiach nauczyc takzeby miec pojęcie przynajmniej ogóle i szerokie o pewnych mechanizmach działnia a póxniej trzeba sie douczyc szczególlów do konkretnego stanowiska pracy i to powinien byc zasrany obowiazek każdego pracodawcy, przyjmuje nowego pracownika to daje mu pewien czas na zapoznanie sie z obowiazkami zfunkcjonowaniem danej firmy, z dokładnymi danymi czy zakresem obowiązków i czas by nowy pracownik sobie równiez wszystko poprzypominał ze studiów i zacżął obowiązkowo i prawidłowo wykonywac swoje obowiązki, ale pracodawcy by chieli tanio, jak nadłuzej zeby kazdy pracował i najlepiej odrazu na drugi dzień a tak byc nie powinno, obie strony powinny sie starac a nie tyko pracownik zatrudniony na umowe o dzieło najlepiej. > Odpowiedz Link Zgłoś
kaziuniek-is-one Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 16:53 Można wnioskować, że nie jesteś pracodawcą, tyle w tobie do nich żalu. Ale gdy przyjdzie dzień, że role się odwrócą i będziesz zatrudniać za swoje własne pieniądze - to zaczniesz oszczędzać na każdym pracowniku. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 17:08 kaziuniek-is-one napisał: > Można wnioskować, że nie jesteś pracodawcą, tyle w tobie do nich żalu. Ale gdy > przyjdzie dzień, że role się odwrócą i będziesz zatrudniać za swoje własne pie > niądze - to zaczniesz oszczędzać na każdym pracowniku. > > Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Słuchaj napisałm o obowiązkach obu stron a pracodawcy najlepiej by chieli zeby tylko pracownik miał obowiązki, ja nie pisże ze chce niewiadomo czego, tylko jak sie wymaga to się tez daje a n ie wykorzystuje , a to co jest przedstawione w tym artykule jezeli to prawda bo darmowe staże w trakcie studiów to normalka z ta laska,ze sprzedaza mieszkania to chyba wymysł bo to juz przesada albo szzyt głupoty, to jednak tego typusytuacje sie zdarzaja i jest to wykorzystywanie. Tak samo jak zatrudnianie na 1/2 etatu a praca na cały i reszta kasy pod stołem a do emerytury marne grosze, umowa o dzieło ani do emerytury ani do uberpieczenia zdrowotnego sie nie liczy no sorry ,a le to nie w porzadku. A jeszcze ten lewiatan cały ciągle trabi ,że tak bardzo u nas sa restrykcyjne uregulowania a to nie do końca prawda tak samo jak z wysookościa podatków a poglady mam lewicowe i mam do tego prawo od 14 roku zycia mam takie i nie zamierzam zmieniać tak juz mam,ze we wszystkim jestem bardzo stała taki charakter, moze i źle , ale nie moge na to nic poradzić. Odpowiedz Link Zgłoś
kaziuniek-is-one Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 17:21 Nie zgadzam się z Twoimi poglądami (mimo, że nie jestem pracodawcą, ale pracownikiem stoję po stronie prawicowej). Jednak już Cię lubię. Za fajną polemikę :-) Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 17:30 kaziuniek-is-one napisał: > Nie zgadzam się z Twoimi poglądami (mimo, że nie jestem pracodawcą, ale pracown > ikiem stoję po stronie prawicowej). Jednak już Cię lubię. Za fajną polemikę :- a dzieki miło mi lubię sobie tak czasem podyskutowac, chociaz ostatnimi czasy gorzej mi to wychodziło z pewnych wzgledów, ale dziisaj u mnie cos jakby lepiej , sie zrobiło po południu, żeby nie byc dłuzna tez Cie lubie za prowadzenie ciekawej dyskusji > ) Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:08 najlepszygeorge napisał: > Co to znaczy 'debilnie' wybrać kierunek studiów? Każdy powinien studiować to do > czego ma największe predyspozycje. Założę się, że większość ludzi nie ma predyspozycji do niczego, ewentualnie ma je do prostych prac typu sprzedawanie w sklepie. Zresztą, jakie trzeba mieć predyspozycje do studiowania socjologii, filozofii i pokrewnych? Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:17 ciekawość świata, znajomość szeroko rozumianej kultury, elokwencję, umiejętność obserwowania i analizowania otaczającej cię rzeczywistości, innymi słowy - takie umiejętności, któych nie ma większość studentów wyższych szkół zawodowych zwanych w Polsce politechnikami. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 28.11.11, 14:20 Większość absolwentów socjologii i pokrewnych też nie ma tych umiejętności. Odpowiedz Link Zgłoś
martin.slenderlink Filozof 27.11.11, 21:47 "Wolę pracować z myślącym filozofem niż z tępawym mgr ekonomii". Dokładnie tak. A gdy jeszcze taki myślący filozof jest CEO, albo gdzieś z wyższego kierownictwa to dopiero widać, jak się fajnie z nim gada. Osobiście z jednym mi się gadało bardzo dobrze - lepiej i spójniej mówił o konkretnym sektorze rynku niż niejeden dyplomowany mgr zarządzania. W Polsce wciąż ludzie myślą, że studia to coś jak zawodówka, która daje im jakiś 'fach'. Owszem nauka powinna się lepiej dogadywać z biznesem, ale nawet przy spełnieniu tego warunku ludzie nie powinni w żadnym wypadku myśleć, że studiowanie da im jakąś gwarancję braku problemów na rynku pracy. To jest najgorsza utopia. Odpowiedz Link Zgłoś
big.ot absolwent zawodówki wcale nie ma lepiej... 27.11.11, 20:16 ...niż absolwent pierwszego lepszego kierunku. Zrozum, że na rynku pracy potrzeba ludzi z kwalifikacjami, a te z kolei zdobywa się w pracy. Koło się zamyka - nie masz kwalifikacji bo nie masz pracy, nie masz pracy bo brak ci kwalifikacji.... Odpowiedz Link Zgłoś
cehaem Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:22 Jakos roboli tez malo kto poczekuje. Opowiesci o nie wiadomo jakich zarobkach spawacza mozna sobie wsadzic miedzy ksiazki z bajeczkami. To samo dotyczy zapotrzebowania na nich. Jest, owszem, ale zawsze w malo atrakcyjnych miejscach i za pieniadze pozwalajace na wegetacje. Inzynierowie? Tak, ich tez dotyka bezrobocie. Mnozenie absolwentow "poszukiwanych" kierunkow tez nic nie da, bo dla nich miejsca pracy tez ktos musi stworzyc. Zreszta nie kazdy chce byc robolem. Tymczasem zobacz, kto okupuje stanowiska, ktore zwykle obsadzaly osoby z wyksztalceniem srednim/humanistycznym wyzszym. Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:34 > Jakos roboli tez malo kto poczekuje. Opowiesci o nie wiadomo jakich zarobkach s > pawacza mozna sobie wsadzic miedzy ksiazki z bajeczkami. To samo dotyczy zapotr > zebowania na nich. Jest, owszem, ale zawsze w malo atrakcyjnych miejscach i za > pieniadze pozwalajace na wegetacje. Dobry robotnik z doświadczeniem przynajmniej kilkuletnim może zarobić nawet kilka tysięcy złotych. Problem w tym, że najczęściej jest to robota ciężka, często w delegacjach, w sezonie (jeśli danego zawodu to dotyczy) nawet po kilkanaście godzin na dobę przez 6 dni w tygodniu. Nie dość, że ktoś kto spędził lata na "kształceniu" się w wygodnych warunkach, tych w takiej pracy nie byłby w stanie zaakceptować, to u nas dalej pokutuje przekonanie, że lepiej być "wykształconym" urzędasem za 2k niż robolem za dwa razy więcej. > Inzynierowie? Tak, ich tez dotyka bezroboci > e. Mnozenie absolwentow "poszukiwanych" kierunkow tez nic nie da, bo dla nich m > iejsca pracy tez ktos musi stworzyc. Problem tkwi w tym, że inżynier inżynierowi nie równy, nie tylko pod względem branży czy specjalności, ale też doświadczenia. To ciągle wspominane "zapotrzebowanie" na inżynierów dotyczy zazwyczaj ludzi z wysokimi kwalifikacjami i co najmniej kilku lub kilkunastoletnim doświadczeniem w swoim zawodzie. Patrząc na realne zapotrzebowanie na świeżych absolwentów, to nadprodukcję mamy już na uczelniach od dobrych 2-3 lat jak szaleje kryzys. Nawet jak pracodawca inżyniera potrzebuje, to zatrudnia go gdy jest robota, a gdy jej brak, młody pracownik pierwszy leci na odstrzał. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 22:36 " Dobry robotnik z doświadczeniem przynajmniej kilkuletnim może zarobić nawet kilka tysięcy złotych. " I na tym koniec, za 20 lat będzie zarabiał tyle samo, chyba, że jego firma bedzie dochodowa. Człowiek wykształcony ma za to szanse na rzeczywisty rozwój zawodowy i tzw. karierę. Dzisiaj zarabia te 2 tys. netto, ale za 10 lat może to być już 10 razy więcej. "to u nas dalej pokutuje przekonanie, że lepiej być "wykształconym "urzędasem" za 2k niż robolem za dwa razy więcej. " Lepiej być tym "urzędasem", bo ma sie stabilne zatrudnienie i pracę, która nie niszczy tak bardzo zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
velluto Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:33 cehaem napisał: > Ze oni ida na studia, poniewaz nie maja innych perspektyw a przecietna "biurwa" > obok znajomosci musi miec jakis papierek, o tym w zawodowce nie uczyli? Bzdura, ta panna prezentuje takie podejście do życia, że nikt normalny jej nie zatrudni nawet z 3 doktoratami. Kierunek studiów nie ma tu absolutnie nic do rzeczy. Na kilometr wieje od niej niczym nie uzasadnionym samouwielbieniem i roszczeniową postawą. Komu potrzebny pracownik, który ma tylko wybujałe ego i żadnego doświadczenia? Ona nigdy sobie pracy nie znajdzie i będzie doić rodziców do śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
zenon444 Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 13:58 Polecam zobaczcie trzy teksty o tej tematyce ale z mediów nie zależnych 1. JAKIEJ POLSKI CHCEMY 2. Czego premier Tusk bał się nam powiedzieć przed wyborami? 3. Współczesna walka klas w Polsce Odpowiedz Link Zgłoś
fajny30lat Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 14:53 "Facet, żeby być mężczyzną, musi zarabiać ponad 2 tysiące" Dodjamy inne slogany : musisz byc piekny(a), mlody(a), szczupla, muskularny. Im wiecej takich sloganow tym wiecej objawo depresji wsrod mlodych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
fretkanelson Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 16:08 Tak pretensjonalnej i naiwnej "stopki" już dawno nie widziałam na tym forum :/ Brakowało jeszcze tekstu: "A wiecie, że świat wcale nie został stworzony w sześć dni?" No coś Ty?! Na takim poziomie to rzeczywiście możemy dyskutować sobie o religii na poziomie Nergala. I nie piszę tego jako wojująca katoliczka :) Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:11 Naprawdę wpędza cię w depresję fakt, że ktoś jest ładniejszy, chudszy, bogatszy od ciebie? Dziw, że jeszcze żyjesz. Odpowiedz Link Zgłoś
joryca Studiuj - raz a dobrze! 27.11.11, 15:08 W Wielkiej Brytanii jest na to proste rozwiązanie - bezplatny jest tylko pierwszy kierunek nauki w college'u, ludzie więc dobrze zastanawiają się, jaką kwalifikację chcą zdobyć (w Polsce byłby to odpowiednik technikum / liceum). Gdyby nad Wisłą były podobne przepisy dotyczące studiów, historie opisane w artykule jeśli by się w ogóle zdarzały, to nie na koszt pracujących podatników. I jeszcze to nastawienie do pracy - "zaharowuję się w banku", "wyjechali na Wyspy i zarabiają, ale co to za życie" - litości... Znam wielu ludzi, którzy albo cenią sobie pracę w Polsce, jaka by nie była, bo wiadomo, że o nią trudno, albo wyjeżdżają za granicę i tam owszem, zaczynają od sprzątania, ale uczą się języka i realiów, zmieniają pracę i mieszkanie na coraz lepsze, rozwijają się. Ja sama przeszłam tę ścieżkę i może na początku nie było łatwo, ale początkowe poświęcenie się opłaciło - mam trzydzieści parę lat i coś, co spokojnie określam mianem kariery. Czy naprawdę lepiej siedziec i mieć za złe...? Odpowiedz Link Zgłoś
vitek_1 Re: Studiuj - raz a dobrze! 27.11.11, 15:23 joryca napisała: > W Wielkiej Brytanii jest na to proste rozwiązanie - bezplatny jest tylko pierws > zy kierunek nauki w college'u Niezupełnie. College jest gratis do ukończenia 19 lat (jeżeli zaczniesz kurs przed tą datą to do końca nie płacisz). Biorąc pod uwagę że High School (gimnazjum) opuszcza się na ogół w wieku 16 lat a kursy trwają 2 lata, można z łatwością załapać się na drugi kierunek. Jedyna różnica że na 2 kierunku nie dostaje się stypendium (tak, w Anglii już w liceum przysługuje pomoc finansowa) Odpowiedz Link Zgłoś
vitek_1 Re: Studiuj - raz a dobrze! 27.11.11, 15:27 sorry, właśnie sprawdziłem że rząd (z pewnością w ramach walki z kryzysem) zlikwidował stypendia w collegeach w Anglii (w Szkocji nadal są) Odpowiedz Link Zgłoś
wnec2005 Studiuj 27.11.11, 15:14 Jak pamietam Filozofem byl tez chlop Slimak z "Placowki" ktory nigdy nie studiowal. Odpowiedz Link Zgłoś
kbaus Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 15:18 Moze to nie jest takie zle. W USA w latach trzydziestych XXw (wychodzenie z Wielkiej Depresji) tez wielu dluzej studiowalo bo rynek pracy byl nielatwy. Chodzi by nie wpasc w tzw strefe komfortowa. Wtedy wszystko na zewnatrz nie pasuje bo po prostu czuje sie dobrze tylko na uczelni. Wtedy klapa. Co latwo przyszlo to jest nie doceniane. Rafal troche mnie zmartwil bo nie rozumie ze matka zapewnia co ona uwaza za najlepsze ze swoich opbserwacji a reszta jest zalezna od niego. Dodam ze matka Rafala ma racje bo statystyki pokazuja ze ludzie wyksztalceni maja wyzszy standard zycia, zarabiaja lepiej i ich dzieci sa zdrowsze. Ale zalezy od Rafala czy zaliczy sie do tej mniejszosci ktora szuka winnych zamiast zaaceptowac ze od niego zalezy jego przyszlosc. Odpowiedz Link Zgłoś
szeregowy_agent Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 16:51 Gazeta uporczywie wdraża dogmat, że żyjemy, aby pracować. Nie dajcie się! Jest taki dowcip, że nikt jeszcze na łożu śmierci nie żałował, że za krótko siedział w pracy. Wyciągnijcie z tego wnioski. Odpowiedz Link Zgłoś
zmienna_elfka Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 21:10 Każdy ma inny sens życia :)) Jedni chcą wieść spokojne rodzinne życie, inni spełniają się zarabiając górę pieniędzy, a jeszcze inni podróżując dookoła świata. Moje cele z reguły wymagają gotówki, a tutaj jedynym sposobem jej osiągnięcia jest praca, czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 21:19 Buhaha! Jesteś aż tak naiwny (-na?) czy tylko udajesz? Odpowiedz Link Zgłoś
zmienna_elfka Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 21:25 Z naiwnością nie ma to nic wspólnego. To czysta logika - chcę coś kupić/ gdzieś wyjechać - potrzebuję pieniędzy - z założenia nie kradnę (co również tyczy się życia na koszt państwa) - idę do pracy - zarabiam - wydaję. Czego w tym schemacie nie rozumiesz?? Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 21:34 Najwyraźniej preferuję bardziej wyrafinowane myślenie niz twoje. I nie przepadam ża kultem pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
zmienna_elfka Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 22:00 Widzę, że nadal nie rozumiesz. To nie ma nic wspólnego z żadnym kultem. Pieniądze to tylko środek, środek który prowadzi do celu. Mi Twoje wyrafinowane myślenie przywodzi na myśl jedynie kombinatorstwo, co szeroko tępię wśród znajomych. Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 22:13 A MNIE twoje wypowiedzi kojarzą się z brakiem znajomości podstaw gramatyki języka polskiego. I wyobraź sobie, dziecko, że niektórzy ludzie mają pieniądze, choć wcale nie musieli ich zarabiać i pozostali przy tym uczciwymi ludźmi. Choc nie wiem, czy nie wymagam za wiele od twojej niezbyt wyrafinowanej wyobraźni. Odpowiedz Link Zgłoś
peer2 Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 22:17 Bycie bogatym z domu to żaden powód do chwały. Kiedyś zrozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 22:32 Z emerytury, majątku odziedziczonego po rodzicach, odsetek z oszczędności, honorariów z praw autorskich i jeszcze paru innych rzeczy, których nie chce mi się wymieniać. I znakomicie utrzymałbym się przez całe życie, nie chodząc do żadnej pracy. Pracowałem na uczelni, bo akurat to lubiłem. Gdybym nie lubił, nie pracowałbym. Oczywiście, gdybym lubił naprawiać np. zegarki albo choćby sprzątać, to też bym to robił, choć zapewne większość ludzi uznałaby moje zachowanie za dziwactwo. Ale ja lubię swoje dziwactwa i nie zamierzam się ich pozbywać, żeby zaspokoić oczekiwania innych. Odpowiedz Link Zgłoś
peer2 Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 22:41 Po kolei: "Z emerytury, majątku odziedziczonego po rodzicach, odsetek z oszczędności, honorariów z praw autorskich i jeszcze paru innych rzeczy, których nie chce mi się wymieniać. " Żeby mieć emeryturę - trzeba najpierw pracować. Nie każdy ma majątek odziedziczony po rodzicach. Oszczędności nie powstają same z siebie. Żeby mieć honoraria z praw autorskich to jednak trzeba popracować i coś napisać/ Wniosek: praca jest niezbędna. Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 22:49 OK. Jeśli się przy tym upierasz. Tobie z pewnością jest niezbędna. I bardzo dobrze, przecież ktoś musi w tym kraju pracować, żeby inni mogli przyjemnie żyć. Swoją drogą, zdziwiłbyś się,ilu ludzi ma bardzo dobrą emeryturę, uzyskaną praktycznie bez żadnej pracy. Taki np. agent Tomek albo ci dwaj prokuratorzy w stanie spoczynku, których ostatnio wylali z Sejmu. Odpowiedz Link Zgłoś
peer2 Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 23:00 Jakoś nie przekonasz mnie do tego, że wysoka emerytura załatwiona dzięki kolesiostwiu jest uczciwszym rozwiązaniem od normalnej pracy. Nadto nieśmiało zauważam, że wymienione osoby mają emeryturę dzięki temu, że wcześniej pracowały (przynajmniej formalnie). A więc jednak... Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 23:06 A to my tu o uczciwości rozmawiamy? No to ja się nie piszę. To jest poważny, filozoficzny dyskurs. Ani miejsce na to, ani czas. Pozdrawiam i życzę dobrej nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
peer2 Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 23:14 Taka ta cała twoja filozofia: oderwana i od życia, i od etyki. Odpowiedz Link Zgłoś
snurfik Re: Żyjemy, aby pracować? 28.11.11, 07:00 Nie karm trolla. Dzisiaj musi wstac rano na autobus. Odpowiedz Link Zgłoś
zmienna_elfka Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 22:31 Obawiam się, że nie zrozumie. To jak rozmawiać ze ślepym o kolorach. Bezcelowe. Odpowiedz Link Zgłoś
zmienna_elfka Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 22:28 Sam odpowiadasz za swoje skojarzenia. Poza tym czyjeś wypowiedzi nie mogą 'kojarzyć się' z brakiem znajomości podstaw czegokolwiek. Konstrukcja zdania jest pozbawiona logiki, ale to już wyższa 'szkoła jazdy'. Ponadto jeśli posiadasz pieniądze, których nie zarobiłeś sam - tylko pozostaje mi pogratulować sytuacji. Jednak widzisz, ja cenię ludzi za własne osiągnięcia, za ambicję i wytrwałość w dążeniu do celu. Poza tym osoba o minimalnej kulturze osobistej nie ma w zwyczaju obrażać swojego rozmówcy. Ja czuję się dotknięta twoją wypowiedzią. Mimo to znaj moje dobre serce - pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 22:37 Ciesz się, idiotko, że nie jesteś moją studentką. Za taki język, składnię i gramatykę wyleciałbyś ze studiów po pierwszym miesiącu. Osiągnięć mam zapewne więcej, niż ty zdołałabyś zdobyć przez 10 żyć, a o kulturze osobistej masz takie pojęcie, jak Macierewicz o rozumie. Ale grunt to dobre samopoczucie. Mam nadzieję, że poczułaś się dotknięta moją wypowiedzią, bo taki właśnie był jej cel. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 22:42 Kolego, odpuść sobie stosowanie inwektyw. Każdy ma prawo popełniać błędy językowe. Nie świadczy to bynajmniej o intelekcie. Obrzucanie innych inwektywami świadczy fatalnie o Twojej kulturze osobistej. Wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 22:57 A ty dalej swoje. Zabawne, jak ludzie twojego pokroju i tej paniusi nie czują hierarchii społecznej i nie znają swojego miejsca w społeczeństwie. Na szczęście dotyczy to tylko tzw. dyskusji na forum albo rozmów u cioci na imieninach. W realnym świecie, tacy jak ty kłaniają się w pas takim jak ja i pytają, czy nie ponieść teczki. Choć w duchu, szczerze nas nienawidzą. A najbardziej zawadza im nasza wolność i niezależność myślenia, bo to jest coś, czego nigdy nie uda im się osiągnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
peer2 Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 23:01 Oj kolego nie trolluj już więcej, bo robisz się załosny. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 23:07 Facet sobie rekompensuje niską pozycję społeczną? Dziwne. Odpowiedz Link Zgłoś
zmienna_elfka Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 23:03 Powoli się przekonuję, że nie warto z kimś takim nawet dyskutować. Facet ma ewidentnie jakieś kompleksy i nie przemówimy mu do zdrowego rozsądku. Odpowiedz Link Zgłoś
zmienna_elfka Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 22:47 Na szczęście nigdy Cię nie spotkam. Poza tym będąc na studiach (w gwoli ścisłości kierunki humanistyczne omijałam szerokim łukiem) nikt z mojego otoczenia nie przepadał za nadętymi bufonami - doktorami tudzież profesorami z profesurami zrobionymi za PRLu gdzie trzeba było odsiedzieć swoje na uczelni, a nie przynosiło to żadnego wkładu w wykładaną dziedzinę. Takich ludzi kilka lat temu po prostu się nie szanowało, nie mieli oni żadnego autorytetu. A Ty jawisz mi się jako ktoś taki. Więc szczerze współczuję Twoim studentom. Jednak oni za kilka lat skończą studia i będą spełniać się na każdej innej płaszczyźnie. A Tobie już tylko pozostanie starość. Smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 23:04 Cos ty! Fantastyczne, nie smutne! Nie ma niczego fajniejszego niż możliwość uwolnienia się od niektórych głupawych tzw. studentów, którzy za moich czasów nie dostaliby się na studia nawet na politechnikę. O uniwersytecie nie mogliby marzyć nigdy. Na szczęście, większość studentów (przynajmniej na mojej uczelni) to fantastyczni, bardzo inteligentni ludzie, z którymi miło jest spotykać się na zajęciach i wykładach. Ale co o prawdziwych studiach mogą wiedzieć takie pindowate paniusie jak ty? Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 23:09 Ręce i nogi opadają. Ciekawe czy on kiedykolwiek był na jakiejś uczelni? Odpowiedz Link Zgłoś
zmienna_elfka Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 23:21 Wg mnie facet faktycznie może być wykładowcą tj. znałam taki przypadek osobiście. Oczywiście nie jest to powód do przechwałek, ale dzięki temu faktycznie wierzę iż to co pisał jest prawdopodobne. Mój 'przypadek' wykładał etykę. Stanowiło to dość dziwne połączenie z jego kompleksem wyższości. Ale po tych zajęciach nauczyłam się (jak widać mało skutecznie ;D), iż z ludźmi o takim pokroju się nie dyskutuję. Bo są zbyt ograniczeni. Odpowiedz Link Zgłoś
arthaus Re: Żyjemy, aby pracować? 28.11.11, 21:40 do zmiennej-efki - podzielam pani (zakładam, że pani) pogląd i sądzę, że pan old-amsterdam jest po pierwsze niekulturalny, mniejsza o to, jaki ma stopień czy tytuł (jak wiadomo, w większości wypadków, im większe osiągnięcia, tym głębsza świadomość, ile jest jeszcze do zrobienia, znam kilku wybitnych i ogromnie skromnych profesorów), po drugie, chyba kręci. Najpierw pisze, że wykładał (czas przeszły), bo lubił, później - o swoich studentach mówi w czasie teraźniejszym (jak gdyby wykładał teraz, nadal). "(...) fantastyczni (...) ludzie, z którymi miło jest spotykać się na zajęciach". Po trzecie, określenie "pindowata paniusia" stosuje na ślepo - mimo inteligencji - bo efka wcale nie musi być dziewczyną, to jedno (jedynie tak się "jawić" w sieci), albo być kobietą bardziej dojrzałą od autora tego postu. A gdyby była "pindowata", jak to "patetycznie" i literacko ujął dyskutant, raczej by nie forumowała w GW! Odpowiedz Link Zgłoś
zmienna_elfka Re: Żyjemy, aby pracować? 29.11.11, 00:19 Prawda jest taka, że tutaj, w internecie ludziom złudnie wydaje się, że są anonimowi. I dlatego też pozwalają sobie na mniej lub bardziej obraźliwe docinki pod adresem rozmówcy. Oczywiście są na szczęście wyjątki. Uczestnicząc w dyskusjach forumowych nauczyłam się, że trzeba być na coś takiego przygotowanym i uodpornionym. Nie zawsze niestety udaje się zachować spokój i zimną krew. I dlatego też, przyznaję się, czasem i mnie nerwy poniosą. I ludzka głupota sprawia, że człowiek daje się wciągnąć w bezowocne dyskusje z różnymi osobnikami. A tak poza nawiasem, również zauważyłam rozbieżności w wypowiedzi poprzedniego rozmówcy, jednak już wówczas odpuściłam jakiekolwiek próby wyjaśnienia tych faktów. PS. Nie pomylił się pan, jestem kobietą :)) Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
peer2 Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 22:15 To powiedz, królu złoty, z czego się utrzymujesz, jak nie z pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
shannyn Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 21:30 Ufff,rozsądek, ważna rzecz-całe szczęście, że są jeszcze takie wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
porazostatni Re: Żyjemy, aby pracować? 27.11.11, 21:56 Ale pracujemy, żeby było za co żyć. Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Niektórzy nie muszą. 27.11.11, 23:47 Bo mają inne źródła. Chociażby bogatych starych. Odpowiedz Link Zgłoś
porazostatni Re: Niektórzy nie muszą. 28.11.11, 00:07 Starzy nie są wieczni. Pewno dnia mogą nie dać więcej kaski i postawić ultimatum - albo pracujesz albo won z domu. Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Nie mierz wszystkich swoją miarką. 28.11.11, 00:32 Jak już wspomniałem, nie wszystkie rodziny są patologiczne. Poza tym nie wszyscy ludzie traktują pracę zarobkową jako sens życia i miernik wartości człowieka. Jeśli miałbyś warunki finansowe, to postawiłbyś swojemu dziecku (uczącemu się, nie żadnemu wykolejeńcowi) takie ultimatum? Jeśli tak, to należy twoim dzieciom współczuć takiego ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
porazostatni Re: Nie mierz wszystkich swoją miarką. 28.11.11, 01:16 ppo napisał: > Jak już wspomniałem, nie wszystkie rodziny są patologiczne. To nie są patologiczne rodziny. >Poza tym nie wszyscy ludzie traktują pracę zarobkową jako sens życia i miernik wartości >człowieka. A ktoś napisał, że jest to sens życia ? Dla większość praca zarobkowa jest jednym z mierników decydującym o wartości. > Jeśli miałbyś warunki finansowe, to postawiłbyś swojemu dziecku (uczącemu się, > nie żadnemu wykolejeńcowi) takie ultimatum? Zależy jak uczącemu się. Bo ci z artykułu, to zrobili sobie wymówkę. Parasol ochronny przed odpowiedzialnością. Gdyby moje dziecko tak postępowało jak oni to dostałoby ultimatum. Odpowiedz Link Zgłoś
ppo A ty jesteś większość i jesteś z tego dumny. 28.11.11, 02:14 Dla większość praca zarobkowa jest jedn > ym z mierników decydującym o wartości. Nikt ci biedaku nie uświadomił, że większość to idioci, potrzebni właśnie do roboty. Wystarczy 1 mądry na 100 głupich i świat się kręci. Odpowiedz Link Zgłoś
porazostatni Chciałbyś :> 07.12.11, 00:51 Ty za to jesteś w większości leniwych pasożytów, których wartością jest obijanie się. Pozazdrościć poczucia lepszości i mądrości jaśniepaństwa, które uważa pierdzenie w stołek za wartość. Tylko kretyn taki jak ty uważa, że pracujących zawodowo to głupcy. Nikt ci biedaku nie uświadomił, że żeby żyć trzeba mieć za co. Widać, po tobie, że ukończenie kilku kierunków z debila, mędrca nie zrobi. Odpowiedz Link Zgłoś
porazostatni Re: Chciałbyś :> 08.12.11, 16:02 Spadaj trollu, najlepiej z dala ode mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
wtyka82 Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 17:30 Studiowanie dla samego studiowania to i tak w końcowym rozrachunku strata czasu i pieniędzy rodziców i podatników . A gdzie tu ambicje ukończenia studiów technicznych i pokazania w końcu co jest się wartą/y . A gdzie założenie rodziny i pokazania swojej wartości. Widać jak na dłoni , że delikwentka lub d - ent poluje na łatwe beztroskie życie !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 17:40 "A gdzie tu ambicje ukończenia studiów technicznych i pokazania w końcu co jest się wartą/y " Aha, studia techniczne to te 'lepsze' i jak będę 'inż' to poczuję się pełnowartościowy? Dzięki. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 17:51 Studia techniczne są chyba nieco trudniejsze i większy jest popyt na absolwentów politechnik. Zapewne o to mu chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 18:08 jacek_dp napisał: > Studia techniczne są chyba nieco trudniejsze i większy jest popyt na absolwentó > w politechnik. Zapewne o to mu chodziło. Tylko ci sie tak wydaje dostał bys spis lektur do przeczytania na filologii Polskiej, pouczuł sie historii gramatyki, dokonywął analizy lektur to bys tez zobaczył ile to nauki a filozofia , wsztskie doktryny od Starozytności daty, nurty kierunki, daty urodzi kazdego filozofa, tytuły ksiązek które napisał, w dobrych szkołąch nie ma łatwych studiów a bez filozofi dzisiejszy śwait nie wygladął by tak jak wyglada , niestety ,ale w dorobku ludzkości na cywilizację skład asię wszystko, rozwój prawa też i słynne dopóki nie udowodnisz komuś winy jest niewinny. Kidys mogłes zostać skazany na smier bo padło podejrzenia uwielbiam takie wąskie patrzenie na swi8at, bardzo ograniczone patrzenie. wiesz ile trzeba przerobić ksiazek i rózne nurty literatury by w końcu ukonczys studia doktoranckie ech. Odpowiedz Link Zgłoś
kaziuniek-is-one Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 18:29 Fakt, filologia, filozofia ... też są trudne. Tylko, że inżynier jest bardziej potrzebny i poszukiwany. Robotnik też. A filozofować, dyskutować sobie można przy piwku, po pracy, pracy, która tworzy rzeczy materialne, użyteczne do dalszej pracy. Cóż nam przyjdzie z filozofii przy pustym żołądku? Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 19:19 przyjdzie przyjdzie istnieje cos takiego jak normy etyczne, kulturalne obowiazujące w społeczęństwie to wszystko powstało na bazie min. rozwoju filozofii szkoda ze ludzie tak jednokierunkoow myśla, cywilizacja sie rozwija w róznych kierunkach nie tylko technicznych Odpowiedz Link Zgłoś
marcin_kkkk Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:00 Filozofowie tez sa potrzebni, tylko ze w proporcjach 1 filozof na 100 inzynierow. Takie jest mniej wiecej zapotrzebowanie rynku pracy, a ze produkuje sie ich kilkadziesiat razy wiecej niz potrzeba to juz problem absolwentow filozofii. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:12 Żeby stosować normy etyczne i kulturalne nie trzeba kończyć filozofii. Odpowiedz Link Zgłoś
chamski_post gdzie ci inżynierowie są poszukiwani? 27.11.11, 21:16 kaziuniek-is-one napisał: > Fakt, filologia, filozofia ... też są trudne. Tylko, że inżynier jest bardziej > potrzebny i poszukiwany. Nie masz pojęcia o czym mówisz. Jestem inżynierem, widzę co się dzieje na rynku pracy- panuje taki sam marazm jak w innych branżach. Wartościowej roboty, która oprócz tego, że pozwala brać udział w naprawdę ciekawych projektach to oferuje godziwe zarobki, jest jak na lekarstwo. Reszta to albo handel albo praca w montowniach przy wdrażaniu obcych rozwiązań. Narzekać nie mogą jedynie informatycy lub budowlańcy (pod warunkiem, że mają uprawnienia). Odpowiedz Link Zgłoś
danuta49 Na politechnice trzeba myśleć i rozumieć!!!;-) 27.11.11, 18:46 Na humanistyce, jak piszesz, wyłącznie kuć... rzeczy,które każdy znajdzie,jak trzeba w googlu a;albo w wiki...;-) >Tylko ci sie tak wydaje dostał bys spis lektur do przeczytania na filologii Polskiej, pouczuł sie historii gramatyki, dokonywął analizy lektur to bys tez zobaczył ile to nauki a filozofia , wsztskie doktryny od Starozytności daty, nurty kierunki, daty urodzi kazdego filozofa, tytuły ksiązek które napisał, w dobrych szkołąch nie ma łatwych studiów < Cała trudność twoich studiów to kucie, a z postu widać,że się nawet znośnie po polsku pisać nie nauczyłeś...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: Na politechnice trzeba myśleć i rozumieć!!!;- 27.11.11, 19:24 jakbyś się znał na jezyku polskim to bys wiedziął ,ze w naszym ezyku końcówki zeńskie kończą sie na a a skoro ja mam coelka to widocznie jestem płci żeńskiej, uwielbiam takich mistrzów mowy polskiej, którzy zawsze musza się pochwalic swoooooim madra elokwencja, przeczytałm pare twoich postów i zarzucam Ci to samo co ty mi także zacznij od siebie , pani elokwencjo, uwielbiam takie ą i ę , ułeke prze bibułke, pisze językiem potocznym i tyle, a ty sie starasz a i tak ci nie wychodzi , ot taka róznica Odpowiedz Link Zgłoś
coelka Re: Na politechnice trzeba myśleć i rozumieć!!!;- 27.11.11, 19:26 no i wytknij mi błedy w tym poscie bo sporo ich jest , brakuje przecinków i tez napisałam ci wiedział a ty danuta czy jakoś tak hehe, no dawaj , dawaj z mojej strony bez odbioru, nie skończyłam polonistyki tak apropo Odpowiedz Link Zgłoś
milalee Re: Na politechnice trzeba myśleć i rozumieć!!!;- 27.11.11, 19:50 Jesteś żenująca. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Na politechnice trzeba myśleć i rozumieć!!!;- 27.11.11, 21:16 nie skończyłam polonistyki tak apropo Dzięki niech będą niebiosom. Odpowiedz Link Zgłoś
agulha Re: Na politechnice trzeba myśleć i rozumieć!!!;- 27.11.11, 23:45 I romanistyki też nie :-)). "A propos". Jeżeli małą literą, to nad "a" powinien być akcent (accent grave). Nie kończyłam studiów humanistycznych, to jest poziom oczytanego gimnazjalisty. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Na politechnice trzeba myśleć i rozumieć!!!;- 27.11.11, 21:15 Na forum jest 30-latek płci męskiej o nicku puszysta_gimnazjalistka, więc nie do końca jest tak, jak piszesz z tymi końcówkami. A ty nie piszesz językiem potocznym, tylko po prostu niechlujnie, literówki i brak polskich znaków wołają o pomstę do nieba. Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:38 Tylko, że potem całą tą wiedzę możesz sobie wsadzić w dupę. A zarabiać będziesz będąc królem sedesów. Odpowiedz Link Zgłoś
porshe Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:50 > Tylko ci sie tak wydaje dostał bys spis lektur do przeczytania na filologii Pol > skiej, pouczuł sie historii gramatyki, dokonywął analizy lektur to bys tez zoba > czył ile to nauki a filozofia , wsztskie doktryny od Starozytności daty, nurty > kierunki, daty urodzi kazdego filozofa, tytuły ksiązek które napisał, w dobrych > szkołąch nie ma łatwych studiów a bez filozofi dzisiejszy śwait nie wygladął b > y tak jak wyglada , niestety ,ale w dorobku ludzkości na cywilizację skład asię > wszystko, rozwój prawa też i słynne dopóki nie udowodnisz komuś winy jest niew > inny. Kidys mogłes zostać skazany na smier bo padło podejrzenia uwielbiam takie > wąskie patrzenie na swi8at, bardzo ograniczone patrzenie. wiesz ile trzeba prz > erobić ksiazek i rózne nurty literatury by w końcu ukonczys studia doktoranckie > ech. Bardzo lubiłem czytać twoje 'zastanawiająco' naiwne wypowiedzi, ale tym tekstem mnie rozłożyłaś niestety na łopatki. Pomijam już fakt 'zjadania' literek (zakładam, że jesteś po studiach humanistycznych, gdzie wielką wagę przywiązuje się do słowa mówionego i pisanego). Wytłumacz mi proszę, w czym tkwi trudność studiów j/w? W ilości materiału? To co mają powiedzieć dajmy na to 'lekarze', którzy na studiach (wcale nie doktoranckich) dostają najbardziej po tyłku ilością wiedzy? Od razu kończyć uczelnię z tytułem zamiast lek.med dr n. med.? No proszę cię. Gubisz się, bo sama masz bardzo wąskie horyzonty, widzisz świat przez swój 'otworek' tzn swoje studia i za nic w świecie nie chce ci się otworzyć drzwi. Dalej wolisz patrzeć jedynie przez 'dziurkę od klucza' na otaczający cię świat. Owszem - może i dobrze zinterpretujesz zmiany zachodzące na świecie obserwując liście na drzewach (np. prawidłowo odgadniesz jaka jest pora roku), ale już nie narąbiesz sobie sama drewna do kominka. Nie zbudujesz sama domu i nie wytworzysz PKB (bo to taki fajny, choć niemiarodajny wskaźnik 'pracowitości' społeczeństwa). Innymi słowy - owszem, bardzo cenię ludzi z pasją na studiach humanistycznych, pseudo-ekonomicznych, szczególnie ludzi zdeterminowanych, by podjąć pracę już na studiach choćby i za psie pieniądze, byleby ukończyć studia dla wiedzy, a praktykę mieć w pracy. Wtedy po studiach jesteś idealnym kandydatem do zatrudnienia. W chwili obecnej, co doskonale obrazuje ten artykuł (pomijam fikcyjność postaci) mamy szereg młodych ludzi, którzy wolą studiować, bo tak im zwyczajnie w świecie wygodnie. Do pracy? O nie, poniżej moich kwalifikacji nie pójdę, co to to nie! Ja tu jestem pan/pani na włościach, mam stypendium + kasa od rodziców i mi się wygodnie żyje. Kredyt? Rodzice spłacają, ewentualnie mieszkam pod ich dachem! Lubię to! A ja znalazłem pracę od ręki po studiach, w dodatku w zawodzie i od razu za godziwe pieniądze (w okolicach średniej krajowej), tyle tylko, że miałem 'parcie' na zawód - pracowałem uczciwie na praktykach, nie na zasadzie - przynieś kawę i idź do kąta, ale zrobiłem tę kawę i poszedłem się dalej uczyć 'pracy' w firmie. Tu zajrzałem i poprosiłem pracownika o objaśnienie, co robi, tam się zapoznałem z obsługą maszyny, a potem w domu wertowałem po nocach książki, aby to wszystko usystematyzować i zrozumieć. Dzięki takiej pracy na studiach spłaciłem mieszkanie, teraz przymierzam się do zakupu drugiego, sporo większego. Za chwilę będę myślał o budowie domu, działkę już mam, kupuję sobie materiały, zbieram pozwolenia na wszystko, co chcę mieć. A przy okazji pracuję. I to nie w korporacji, która wymaga przesiadywania przez 16 godzin przy komputerze, ale w fantastycznym zespole pracowników. Ci, którzy wyżej ode mnie są w hierarchii nie zadzierają nosa, dokładnie znają wartość pracownika. Oczywiście - często, gęsto są u nas 'praktykanci' z urzędu pracy, albo ze studiów - czemu nie. Ale taki niczym nie zainteresowany, ciągle foczy. Przecież nie będę go za ucho tarmosił i wlekł na siłę po firmie, aby się czegoś dowiedział, to już jego w tym brocha, prawda? Praktycznie żadnego takiego praktykanta nie zatrudniamy, choć naturalnie zaraz po studiach przysyłają eleganckie CV z wytłuszczonym, iż byli tu na praktykach. Skoro młodzi ludzie nie chcą pracować i nie chcą się nauczyć, jak się pracuje (bo to o to w życiu chodzi, a studia nigdy nie przygotowywały do pracy w zawodzie pod względem praktycznym) to nie ma składek emerytalnych, nie ma tez miejsc pracy. Bo taki człowiek nawet nie pomyśli o zbudowaniu własnej firmy, lepiej przyjść na gotowe i mieć malutką pensyjkę na umowę o dzieło. Mi to obojętne, tylko tych ludzi mi żal. Nie wiem, co spowodowało taką zmianę mentalną, ale w wieku 35-40 lat zaczną pluć sobie w brodę ... a wtedy będzie za późno - raz na wypracowanie emerytury, a dwa na konkurencyjność na rynku pracy, bo z każdego rocznika kilkuset ambitnych znajdzie pracę w zawodzie i będą się legitymowali dużo większym doświadczeniem zawodowym niż te poli-dohtory po 4 kierunkach. To jest smutna prawda, pani filozof. Otworzyłem choć odrobinkę te drzwi, czy dalej twardo stoją zamknięte? Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:57 No jeśli w życiu chodzi o to, żeby pracować, to życzę miłej pracy. Niestety, zdaje się, że w twoim życiu chodzi jeszcze o to, żeby zgnoić wszystkich, którzy myślą inaczej. Żyj sobie, człowieku, jak chcesz i daj żyć innym tak, jak oni sobie życzą. I nie oceniaj tak łatwo. Odpowiedz Link Zgłoś
marcel_tutejszy Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 22:34 Na początku to nawet chciałem polemizować z tym postem, ale z każdym kolejnym akapitem moja ochota malała. Ograniczę się zatem do czystej złośliwości. > A ja znalazłem pracę od ręki po studiach, w dodatku w zawodzie i od razu za god > ziwe pieniądze (...), tyle tylko, że miałem 'parcie' na zawód - pracowałem uczciwie na > praktykach (...), a potem w domu wertowałem po nocach książki, aby to wszys > tko usystematyzować i zrozumieć. (...) Za chwilę bę > dę myślał o budowie domu, (...) A przy okazji pracuję. I to nie w korporacji, > która wymaga przesiadywania przez 16 godzin przy komputerze. Ktoś wyżej wkleił link do sceny z Buntownika z Wyboru. Obejrzyj sobie, tylko ostrzegam, że możesz wpaść po niej w depresję, więc przygotuj sobie prozac. Skończyłem nauki polityczne, nie pracując na studiach i nie chodząc na praktyki (bo studia są od studiowania, a nie pracowania). Robię to co mi sprawia przyjemność. Pracuję w korporacji i o dziwo nikt nie wymaga ode mnie pracy więcej niż 8h. Dom już zbudowałem, nie musząc wertować książek po nocy. No i co teraz? Kto jest górą? :)) p.s. Rozbiór logiczny zdania na studiach polonistycznych może być równie trudny co analiza przebiegu funkcji na kierunku technicznym. Trzeba być naprawdę bufonem, aby żyć w przekonaniu, że trudne jest tylko to co samemu się robi, bo może przyjść ktoś inny i zrobi to z łatwością - i co wtedy? Odpowiedz Link Zgłoś
porazostatni Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 22:10 coelka napisała: > jacek_dp napisał: > > > Studia techniczne są chyba nieco trudniejsze i większy jest popyt na abso > lwentó > > w politechnik. Zapewne o to mu chodziło. > Tylko ci sie tak wydaje dostał bys spis lektur do przeczytania na filologii Pol > skiej, pouczuł sie historii gramatyki, dokonywął analizy lektur to bys tez zoba > czył ile to nauki a filozofia , wsztskie doktryny od Starozytności daty, nurty > kierunki, daty urodzi kazdego filozofa, tytuły ksiązek które napisał, w dobrych > szkołąch nie ma łatwych studiów a bez filozofi dzisiejszy śwait nie wygladął by tak jak wyglada , niestety ,ale w dorobku ludzkości na cywilizację skład asię> wszystko, rozwój prawa też i słynne dopóki nie udowodnisz komuś winy jest niew > inny. Kidys mogłes zostać skazany na smier bo padło podejrzenia uwielbiam takie > wąskie patrzenie na swi8at, bardzo ograniczone patrzenie. wiesz ile trzeba prz > erobić ksiazek i rózne nurty literatury by w końcu ukonczys studia doktoranckie > ech. > Faktycznie trudne studia. Ciężko się na nich nauczyć, jak poprawnie po polsku pisać. :> Odpowiedz Link Zgłoś
wrr2 Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:42 Studia techniczne uchodzą za trudniejsze, bo przy niedoborze kandydatów na politechniki dostaje się kupa osób, które kompletnie się do tego nie nadają. Potem większość idiotów odpada i powstaje mit, że och, ach jak ciężko, bo tylu odpadło. I jakoś nikt nie bierze pod uwagę, że duża część kandydatów nawet nie podchodziła do wstępnego z fizyki, bo progi tak ogromne, że wystarczyło jako tako napisać matmę (wyjątkiem była infa, budownictwo i zdaje się elektronika - PW łaaaadnych parę lat temu). Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:32 Ty się człowieku ciesz, że ci młodzi ludzie nie chcą zostac inżynierami, bo gdybyśmy wszyscy byli inżynierami, to bezrobocie wśród inżynierów byłoby dziesięć razy większe, niż jest teraz. Czytam te bzdury na forum i nie mogę wyjść ze zdumienia nad sposobem "myślenia" różnych miłośników techniki, elektroniki i temu podobnych rzeczy. Studia to nie szkoła zawodowa. Studia są po to, żeby rozwijać się intelektualnie. Nie bardzo rozumiem, po co miałby ktoś studiować jakąś elektronikę, skoro kompletnie go to nie interesuje? Miałby później cierpieć całe życie, chodząc codziennie do pracy? I czy w ogóle każdy z nas musi pracować? Szczególnie jeśli potrafi sobie jakoś finasowo poradzić bez codziennego udawania się do biura? Co jest złego w podróżowaniu, czytaniu książek czy chociażby wychowywaniu dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:38 Nie tylko inżynierowie są potrzebni. Jeśli kogoś nie interesuje elektronika nie powinien jej studiować. Zgadzam się, jednakże kierunek studiów powinien wybrać kierując się dwoma czynnikami: swoimi zainteresowaniami i potrzebami rynku. Jeśli wybierze kierunek kompletnie bezużyteczny to po skończeniu studiów nie znajdzie pracy. Kropka. Oczywiście są ludzie których utrzymują rodzice czy też współmałżonek. W moich oczach są pasożytami. Ty masz prawo uważać inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:52 A ty nie masz niczego lepszego do roboty, tylko oceniać innych ludzi? I to takich, którzy w ogóle cię o to nie prosili? Ani w żaden sposób nie wchodzą ci w drogę? I jeszcze raz powtórzę swoją myśl z poprzedniego postu - ty się człowieku ciesz, że nie wszyscy chcą pracować. Wyobraź sobie, jaka byłaby konkurencja na rynku pracy, gdyby wszyscy nagle zapragnęli być "pożyteczni dla społeczeństwa" w sposób, jaki odpowiada twojej wyobraźni. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:00 Rozumiem, że należysz do mojej kategorii pasożytów? Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:10 NIe, nie należę. Jestem emerytowanym pracownikiem naukowym. Całe życie miałem pracę i teraz też mam, ale zawsze była to praca zgodna z moimi zainteresowaniami i wykonywanie jej było czystą przyjemnością. Gdyby było inaczej, zapewne zrezygnowałbym z niej. Poza tym, nigdy nie zamierzałem i nadal nie zamierzam dostosowywać się do potrzeb społeczeństwa. No chyba że w sytuacji wojny albo jakiejś poważnej klęski żywiołowej wymagającej odłożenia na bok swoich potrzeb i zajęcia się tym, co w danym momencie najwazniejsze czyli ludzkiego życia. I to też poważnie bym się zastanowił, czy chcę brać w tym udział. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:20 Fakt że sobie nie uświadamiasz że Twoja praca jest potrzebna społeczności w której żyjesz nie zmienia tego że jest potrzebna. Jeśli ta praca sprawia Ci przyjemność to zapewne jesteś w niej dobry. Jeśli jesteś w niej dobry to cieszysz się szacunkiem. Nie musisz się dostosowywać, już jesteś dostosowany. Bardzo dobrze, gratuluję. Odpowiedz Link Zgłoś
berbeku Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 22:15 Łaskawca się znalazł...Doskonale rozumiem old-amsterdam, tyle tylko, że znam Twój typ, Wy żyjecie dzięki temu (i swoją wartość budujecie na tym), że non-stop oceniacie innych. Tłumaczenie, żebyś Pan pilnował własnego nosa nie ma tu sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 22:23 Dzięki za wsparcie. Bo, prawdę mówiąc, ręce mi opadły do samej ziemi po kolejnej odpowiedzi tego osobnika. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 22:54 Też nie rozumiem dlaczego w postach jest tyle pretensji o to, że ktoś wybrał sobie taki sposób życia jak trzeci kierunek studiów. Jak kogoś na to stać to jego sprawa, po co to tak krytykować?Jeżeli ta osoba podjęła złą decyzję to sama poniesienie tego konsekwencje. Odpowiedz Link Zgłoś
marcel_tutejszy Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 22:58 Ja też chętnie wesprę kolegów, bo również mam dość podobnych osobników, którzy podnoszą swoje ego udowadniając innym jak oni bardzo są potrzebni, a jak ci inni bardzo niepotrzebni (Freud coś by tu powiedział ciekawego, chyba szukają w ten sposób dowodu na własną przydatność - sic!). Niestety wielu ludzi nie rozumie, że o powodzeniu na rynku pracy w mniejszym stopniu decyduje formalne wykształcenie, a w większym: a) otoczenie (jeśli ktoś chce być dyrektorem w międzynarodowej korporacji, a mieszka w małej wiosce na Podkarpaciu i nie chce się przeprowadzać, to dyrektorem nie zostanie z banalnego powodu - z braku tychże korporacji w jego miejscu zamieszkania; ale jeśli już będzie chciał założyć ośrodek kulturalny w swojej gminie, zostanie przez tę społeczność doceniony i zapamiętany na pokolenia, nawet jeśli byle kierowniczyna ze stolycy zarobi więcej) b) cechy osobnicze: rzetelność i dokładność, odpowiedzialność, umiejętność pracy w zespole, dobra komunikacja, szybkość uczenia się, otwartość umysłu, itd., itp. (większość inżynierków na tym forum poniewiera "humanistami", bo myślą, że jak po studiach dostają średnią krajową, to Pana Boga za nogi złapali, mogąc się wyrwać ze swoich "wiosek na Podkarpaciu"; nie zdają sobie sprawy, że zdecydowana większość z nich za 10-15 lat będzie robiła to samo, bo nikt nie powierzy odpowiedzialności za zespół ludziom z takimi klapkami na oczach). c) szczęście - ot, coś czego nie da się zbadać; jedni je mają, inni nie (niezależnie od tego jak bardzo się spinasz robiąc karierę, nie mając szczęścia g.... osiągniesz) Jakie byłoby nasze nieszczęście, gdyby wszyscy chcieli robić karierę. Uradowani byliby chyba tylko przedsiębiorcy, bo mogliby przebierać w ofertach jak w ulęgałkach. Odpowiedz Link Zgłoś
osmiol Załamałeś mnie 27.11.11, 21:11 Do rozwijania się intelektualnego to sobie poczytaj książki ciekawe, obejrzyj film albo pogadaj z bystrym człowiekiem. Na studia idzie się po wiedzę potrzebną do wykonywania pracy. Jak pięknoduch z bogatego domu idzie studiować życie seksualne myszek z pustyni Gobi albo funduje sobie tytuł kolejnego magistra od zarządzania i filozofowania czytając bzdety teoretyków, którzy całe życie pierdzieli w stołki magistersko-doktorskie na uczelniach za 2tysiaki miesięcznie to się bardzo rozwinie i wyuczy. Jasne, że nie każdy z nas musi pracować! Ja na przykład chciałbym wygrać 10 milionów euro i se podróżować. Albo chciałbym mieć tatusia , co na mnie zapierdziela, i czytać książki. A mam kolegę, który sprzedaje obrazy po rodzicach i z tego wychowuje dzieci i żyje. Masz jeszcze jakieś inne twórcze pomysły na życie łatwe ,miłe i przyjemne bez wstrętnego obowiązku cierpienia codziennie w drodze i w trakcie pracy? Chętnie poznam kilka recept na cudowne życie... Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Załamałeś mnie 27.11.11, 21:24 A jak myślisz, kto pisze te książki albo robi filmy? Chyba nie absolwenci wyższych szkół zawodowych o kierunku np. budownictwo? A studia są właśnie po to, żeby porozmawiać z ciekawymi ludźmi. To znaczy z innymi studentami oraz pracownikami naukowymi. Zawodu uczą w szkołach zawodowych. I tam właśnie powinna trafić zdecydowana większość polskiej młodzieży. Bo taki jest jej poziom inteligencji, zainteresowań i oczekiwań zyciowych. I nie piszę tego po to, żeby kogoś obrazić. Zwyczajnie, opisuję rzeczywistość. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Załamałeś mnie 27.11.11, 22:07 Och. Książki to z pewnością piszą wyłącznie magistrzy polonistyki, filmy kręcą absolwenci reżyserii, a obrazy są zarezerwowane dla wychowanków ASP. Miałem tu podać listę nazwisk ludzi, którzy nie dość, że skończyli kierunki "nietematyczne", to niekiedy nawet W OGÓLE na studia nie poszli. No zostali pozbawieni tak istotnych możliwości porozmawiania z ciekawymi ludźmi no... A tak swoją drogą - gdy chcę porozmawiać z ciekawymi ludźmi na interesujący mnie temat to wchodzę na fora tematyczne. To chyba wychodzi taniej niż fundowanie mi kolejnych 5 lat studiów? Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Załamałeś mnie 27.11.11, 23:24 Ale o co właściwie tobie chodzi? Masz jakieś pretensje niewiadomo o co i do kogo. Oczywiście, że możesz być muzykiem bez formalnego wykształcenia jak i wybitnym sportowcem bez kończenia AWF tylko, że to są wyjątki od normy, takie skrajne przypadki, a nie reguła. Nikt tego nie neguje przecież. Po studiach jest po prostu łatwiej osiągnąć tzw. sukces, bo ma się znacznie wieksze możliwości, więcej drzwi stoi otworem. 5 lat studiów to też przebywanie w odpowiednim środowisku i kształtowanie osobowości, zdobycie pewności siebie, itd. Uniwersytety przyciągają jednak ludzi wyjątkowych o szerokich horyzontach wychodzących poza to ile i gdzie tu możnaz 'zarobić kasy'. Nie wiem jakich to ciekawych ludzi można znaleźć na forach tematycznych, z pewnością wypowiadają się tam profesorowie, politycy, biznesmeni, itd. :D Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Załamałeś mnie 27.11.11, 23:44 Pretensje mam wyłącznie do old.amsterdama, bo gada od rzeczy. A studia niczego nie zmieniają. I jeżeli po nich "świat stoi otworem", to dopiero po dłuższej chwili możesz się zorientować gdzie ten otwór jest. A to zdanie Uniwersytety przyciągają jednak ludzi wyjątkowych o szerokich horyzontach wychodzących poza to ile i gdzie tu możnaz 'zarobić kasy'. doprowadziło mnie do łez. Mój Ty najlepszy z george'ów... Może Cię zszokuję, ale środowisko akademickie naprawdę niespecjalnie odbiega od "średniej krajowej". W Polsce ludzi "wyjątkowych, o szerokich horyzontach" można policzyć na palcach jednej ręki. U drwala. Po wypadku z piłą tarczową. W znakomitej większości to miernoty, które po prostu nie znalazły pracy poza uczelnią. Bo widzisz... W Polsce od przynajmniej 20 lat trwa nieustająca selekcja negatywna. I jeżeli ktoś coś sobą reprezentuje, to albo przechodzi do biznesu, albo wyjeżdża na uczelnie poza Polską. Na miejscu zostają wyłącznie "Judymy" i miernoty. A ponieważ prawo Kopernika-Greshama jest dość uniwersalne i w tym wypadku też ma zastosowanie, to możesz się zastanowić czego jest więcej. I zdradzę Ci tajemnicę - poza facebookiem, nk i fotka.pl jest naprawdę sporo miejsc w sieci, gdzie możesz spokojnie znaleźć i profesorów i biznesmenów (z politykami gorzej, choć Waldemar P. "bywa") PS. Jeżeli lubisz tytuły to możesz mi mówić "panie doktorze". Nie, jeszcze nie mam habilitacji. Lenistwo wciąż u mnie wygrywa z potrzebą dopisania trzech literek przy nazwisku. Tym bardziej, że doktoryzowałem się w pełni hobbystycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_dp Re: Załamałeś mnie 28.11.11, 00:08 Niestety muszę potwierdzić słowa przedmówcy. Na mojej uczelnie zostawały przede wszystkim te osoby które nie potrafiły znaleźć sobie pracy w przemyśle oraz hobbyści którzy po prostu kochali naukę. Siła rzeczy przeciętna wartość naukowca na tej uczelnie systematycznie się obniżała. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Załamałeś mnie 28.11.11, 00:15 Ja studiowałem w Niemczech akurat i to na raczej drugoligowym uni, ale bez tego nie przyszłoby mi nawet do głowy, aby szukać pracy tam gdzie rozpoczałem karierę zawodową. Po prostu bym nawet nie wiedział, że coś takiego istnieje gdyby nie studia. Nie wiem jak to jest w Polsce, ale ja zapamiętałem naprawdę ciekawych ludzi na studiach, można powiedzieć nawet, że inspirujących. W jakim celu piszesz o swojej tytule naukowym? Ma to wzmocnić argumentację, czy jak? Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Załamałeś mnie 28.11.11, 00:25 > Ja studiowałem w Niemczech akurat i to na raczej drugoligowym uni, ale bez tego > nie przyszłoby mi nawet do głowy, aby szukać pracy tam gdzie rozpoczałem karie > rę zawodową. Po prostu bym nawet nie wiedział, że coś takiego istnieje gdyby ni > e studia. No to wybacz, ale po prostu nie masz najbledszego pojęcia o tym jak wyglądają studia w Polsce. > Nie wiem jak to jest w Polsce, ale ja zapamiętałem naprawdę ciekawych ludzi na > studiach, można powiedzieć nawet, że inspirujących. Nie wiem jak jest w Niemczech. Być może tam są ludzie "inspirujący", czy jakkolwiek chcesz ich określić. Tym nie mniej sam pisałem o tym, co w jakimś stopniu, byłem w stanie sam zweryfikować. > W jakim celu piszesz o swojej tytule naukowym? Ma to wzmocnić argumentację, czy > jak? Bynajmniej. Po prostu odniosłem wrażenie, iż sądzisz, że piszę to z pozycji "zawistnika", który to "zazdrości" innym "zdolności", "umiejętności", "szerokości horyzontu", czy co tam jeszcze. Poza tym - chciałem Ci pokazać, że nawet na forum nietematycznym potrafi się pojawić, no może nie profesor (bo ani formalnym, ani tytularnym nie jestem), ale przynajmniej doktor. Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Dzięki Tobie odzyskałem wiarę w Polaków. 27.11.11, 22:38 Po przeczytaniu artykułu i komentarzy o "mamuśkach-cwaniaczkach" oraz paru wpisów tutaj doszedłem do smutnego wniosku, że Hitler osiągnął swój cel- Polacy nadają się tylko do roboty i w niej upatrują sens życia. Dobrze, że nie wszyscy. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
belferxxx I po co dzieci 6-letnie do szkół posyłać???;-) 27.11.11, 17:56 Będą miały więcej czasu do 40-tki...? Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: I po co dzieci 6-letnie do szkół posyłać???;- 27.11.11, 19:48 No i co z tego, że studiują do czterdziestki i wymyślają różne cuda wianki, żeby to uzasadnić? Zaiste, nie żyjemy po to, aby pracować, to raz. Dwa - konia z rzędem, kto wie, jak żyć. Może się okazać, że akurat postawa osób przedstawionych w reportażu okaże się na dłuższą metę najlepsza. A jak nie, to co mają do zyskania na tym najpiękniejszym ze światów? W obliczu walącej się Unii? Poza tym od dawna śmieszą mnie dyskusje o skutecznych sposobach otrzymania dobrej posady. W naszym kraju, gdzie rynek pracy od wielu lat jest, jaki każdy widzi, czyli: nie ma armat, takie rozmowy są jedynie biciem piany. Odpowiedz Link Zgłoś
tomekjot Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 19:50 a później jak już nie znajda pracy to się zapiszą do partii będą kimś. To znaczy nikim bo o życiu to pojęcia nie mają Odpowiedz Link Zgłoś
cul-de-sac Trzy kierunki... 27.11.11, 19:50 Mlodzi po trzydziestce, piekielnie zdolni i bez doswiadczenia zawodowego. Szukaja pracy!!! Przeuczyli sie czy przeliczyli? Odpowiedz Link Zgłoś
tomasz_maciejewski Re: Trzy kierunki... 27.11.11, 20:53 Nie rozumieją rynku pracy tylko kierują się mitami. Lepiej skończyć jeden kierunek, zeszmacić się w korporacji i szukać okazji biznesowych. I zamiast tysiaca umiejętności miękkich nauczyć się jednej twardej, ale porządniej. I będzie i praca i kasa. Ale oni wolą żyć mitami. O zarabianiu na ... Socjologii. Żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Trzy kierunki... 27.11.11, 23:29 I mamy Tobie dziękować za ten jedynie słuszny przepis na życie? Jak lubisz 'twarde' to twoja sprawa, ale nie mów innym jak mają żyć. Wyobraź sobie, że nie wszyscy widzą sens życia w 'zarabianiu kasy' i robieniu tzw. kariery. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Wieczna pępowina? 28.11.11, 01:44 "Wyobraź sobie, że nie wszyscy widzą sens życia w 'zarabianiu kasy' i robieniu tzw. kariery." Może i komuś nie jest potrzebne "robienie kariery", czy "zarabianie kasy", ale rachunki co miesiąc płacić trzeba. I trzeba (a raczej wypadałoby) przeciąć w końcu tę pępowinę, tj. uzależnienie od rodziców. 30-latek na utrzymaniu rodziców, bo "studiujący", wybacz, ale pusty śmiech mnie ogarnia. Przecież to nie studenci, to patafiany, wieczne dzieci! Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Wieczna pępowina? 28.11.11, 21:38 Ale ty nie płacisz tych rachunków, więc nie czepiaj się. W cyiwlizowanych krajach studiujący 30latkowie nie są jakimś kuriozum jak w Polsce. Chyba tylko u nas panuje "jedyny i słuszny" model: po maturze od razu na studia, na jakiekowiek, bo jak nie zrobisz mgr przed 25tką to już jesteś 'stracony'. To wynika przede wszystkim z chronicznego w Polsce bezrobocia i młodzi chronią się przed nim uciekając na uczelnie. Od tego są rodzice, żeby dzieciom pomagać. Zgodzisz się? Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Wieczna pępowina? 28.11.11, 21:50 najlepszygeorge napisał: > Ale ty nie płacisz tych rachunków, więc nie czepiaj się. Czepiam się, dlatego że studia, póki co, są "bezpłatne", a więc również z moich podatków. >W cyiwlizowanych kraja > ch studiujący 30latkowie nie są jakimś kuriozum jak w Polsce. Chyba tylko u nas > panuje "jedyny i słuszny" model: po maturze od razu na studia, na jakiekowiek, > bo jak nie zrobisz mgr przed 25tką to już jesteś 'stracony'. Jeżeli ktoś sam płaci za swoje studia, względnie czynią tak jego/jej rodzice, to w zasadzie mnie to nie obchodzi, co nie zmienia faktu, że patrzę z politowaniem na "wiecznych studentów" oraz rodziców, którzy dają się dymać. Natomiast jedynym słusznym modelem jest, czy raczej powinno być, to, że dorośli - podobno - ludzie powinni sami się utrzymywać; na tym zresztą polega dorosłość. Przy okazji, nie chodzi mi o ludzi, którzy w późniejszym wieku dojdą do wniosku, że przydałyby się im jakieś studia, to zupełnie inny przypadek. To wynika przede > wszystkim z chronicznego w Polsce bezrobocia i młodzi chronią się przed nim uci > ekając na uczelnie. > Chroniczne bezrobocie to temat na inną dyskusję. Natomiast ta rzekoma ochrona jest niczym innym niż "konserwacją" problemu, nie jego rozwiązaniem. > Od tego są rodzice, żeby dzieciom pomagać. Zgodzisz się? Nie, nie zgadzam się! To znaczy, jest rzeczą oczywistą, że rodzina pomaga sobie, doraźnie, ale w tych przypadkach, jakie opisuje artykuł, nie chodzi o pomoc, lecz o naciągactwo z jednej strony, i bezrozumną kontynuację tego wszystkiego, co nazywamy "bezstresowym wychowaniem", czego skutki właśnie obserwujemy, z drugiej. Rośnie nam generacja pasożytów, którym się wydaje, że "im się należy". Odpowiedz Link Zgłoś
tomasz_maciejewski Re: Marketing i zarządzanie 27.11.11, 20:54 No jasne. Teraz kobieta ma 33 lata i uczy się samych umiejętności miękkich. W ten sposób za 30 lat dalej będzie bezrobotna. Lepiej uż zostać operatorem dźwigu albo koparki. przynajmniej marna kasa będzie. i zostać brygadzistą. Odpowiedz Link Zgłoś
najlepszygeorge Re: Marketing i zarządzanie 27.11.11, 23:43 A ty juz wiesz, że będzie za 30 lat bezrobotna...Przeanalizowałeś jej sytuację i wydałeś oczywiscie nieomylną prognozę i masz złotą receptę na jej życie. Wydawanie szybkich osądów, skłonnośc do oceniania i mówienia innym jak powinni żyć charaktrezuje właśnie osoby z niskim wykształceniem. W najgorszym wypadku wróci do rodziców i będzie szefem dla takich 'mądrych' jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
prof.miauczur Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 19:50 Jakbym już się uczył do 40, to chyba bym nie kończył. Do 60 już tylko krok, a potem od razu na emeryturę. A tam zawsze już czeka Uniwersytet Trzeciego Wieku :D Odpowiedz Link Zgłoś
8znakow123 Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 19:53 jeśli prowadza takie życie na własny koszt to OK. Ale przedłużona młodość na koszt rodziców? to niedojrzałość. Odpowiedz Link Zgłoś
bart-2pl Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 19:53 ściśli pozdrawiają humanistów Odpowiedz Link Zgłoś
chuj_w_dupe_gw i dlatego studia powinny być płatne. 27.11.11, 19:59 Ten artykuł dobrze pokazuje dlaczego studia powinny być płatne: 1. Żeby ta droga usługa edukacyjna, za którą w przeważającej mierze płacą ci, których dzieci nigdy studiować ine będą, nie służyła ludziom do unikania pracy. 2. Żeby ludzie wybierając kierunek studiów wkalkulowywali wartość rynkową swoich umiejętności po odbyciu studiów. Jeśli wartość będzie wysoka, to studiowanie się opłaci, względnie wystarczy takiej osobie pieniędzy na spłacenie kredytu zaciągniętego na studia. 3. Żeby wreszcie biedni przestali sponsorować średnio- i bardzo zamożnych. Przecież większość bohaterów tego artykułu to nie są biedni, którym trzeba pomóc zapewniając darmową edukację, bo inaczej skończą w przytułku dla bezdomnych. Odpowiedz Link Zgłoś
czytelnik121 Re: i dlatego studia powinny być płatne. 27.11.11, 20:05 Hm, nie była to pierwsza myśl po przeczytaniu tego art. Ale 100% racja! Odpowiedz Link Zgłoś
villianna Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:00 O czym jest ten artykuł? Są osoby, które będą zasuwać bez studiów na swoje utrzymanie. Są też tacy, którzy zawsze znajdą argument, by nie zejść z garnuszka rodziców. Bohaterom artykułu pogratulować szczęścia posiadania bogatej mamy i taty. Odpowiedz Link Zgłoś
moni.iza30 Jak mamusi i tatusia zabraknie... 27.11.11, 20:21 villianna napisała: >Są też tacy, którzy zawsze znajdą argument, by nie zejść z garnuszka rodziców. > Bohaterom artykułu pogratulować szczęścia posiadania bogatej mamy i taty. Zgadzam się. Jak rodziców zabraknie, będą superhiperwykształconymi klientami opieki społecznej. Rzecz jasna , na nasz koszt. Nie przemawia do mnie argument, że ktoś może wybrać "nieodpowiednie" studia. Ja jestem z wykształcenia polonistką-pedagogiem (studia zgodne z zainteresowaniami), kiedy wchodziłam na rynek pracy w moim mieście nie było żadnych ofert dla humanistów (zresztą, teraz również nie ma). Zakasałam rękawy, przekwalifikowałam się i żyję, i korona mi z głowy nie spadła. I nie mam moralniaka, że byłam na utrzymaniu rodziców. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Niech cię o to głowa nie boli! 27.11.11, 22:48 Jak rodziców zabraknie, to zostawią im tyle kasy, że jeszcze ciebie wspomogą w biedzie. Ci rodzice, prowadząc biznes, wpłacili tyle w podatkach, że zafundowali studia i swoim dzieciom i twoim. A ty dalej zapie...j za 1200 i wmawiaj sobie, jaki to jesteś super dzięki temu. Tacy jak ty na mnie pracują i dzięki nim mogę robić to, co lubię (np. pisać na forum o 23 w niedzielę, bo nie muszę rano wstawać). Dzięki i miłej pracy! Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Niech cię o to głowa nie boli! 27.11.11, 23:09 Przyłączam się do podziękowań. Odpowiedz Link Zgłoś
villianna Re: Niech cię o to głowa nie boli! 28.11.11, 09:09 ppo napisał: > Jak rodziców zabraknie, to zostawią im tyle kasy, że jeszcze ciebie wspomogą w > biedzie. Ci rodzice, prowadząc biznes, wpłacili tyle w podatkach, że zafundowal > i studia i swoim dzieciom i twoim Tak, na pewno dużo odprowadzili płacąc podatek liniowy, może nawet na Cyprze lub w innym raju podatkowym. Mnie o cudze pieniądze głowa nie boli. Najwyżej może mi być żal ludzi, którzy mając 30-40 lat nadal są zależni od widzimisię mamuni i tatunia, bo w każdej chwili mogą odciąć strumień kieszonkowego. > A ty dalej zapie...j za 1200 i wmawiaj sobie > , jaki to jesteś super dzięki temu. Tacy jak ty na mnie pracują i dzięki nim mo > gę robić to, co lubię (np. pisać na forum o 23 w niedzielę, bo nie muszę rano w > stawać). Dzięki i miłej pracy! Zarejestrować się w pośredniaku musisz dopiero 1? Odpowiedz Link Zgłoś
moni.iza30 Re: Niech cię o to głowa nie boli! 28.11.11, 20:40 ppo napisał: >A ty dalej zapie...j za 1200 i wmawiaj sobie > , jaki to jesteś super dzięki temu. 1200? chyba funtów. A nawet gdyby PLN to co? Byle uczciwie. > Tacy jak ty na mnie pracują Chciałbyś. Zapewne tylko się chwalisz. > i miłej pracy! Istotnie, było dziś miło. Jesteś żałosny, jeśli naprawdę myślisz, że stan twojego konta (celowo piszę "twojego", nie "Twojego") czyni cię lepszym od innych. To tylko kasa (o ile w ogóle ją masz ). Kim jesteś bez niej? Nie musisz odpowiadać :) pytam retorycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista tak (z hukiem) kończy się w Polsce... 27.11.11, 20:10 ...mit powszechnych, masowych i elitarnych studiów - zapewniających przepustkę do kariery pełnej sukcesów i wygodnego życia. Masowość i elitarność to sprzeczności, więc poziom studiów w ostatnich latach spadł dramatycznie i będzie nadal spadał. Za chwilę studiować będą już wszyscy, osiągniemy współczynnik skolaryzacji na poziomie wyższym najwyższy w całym OECD. Ale nie ma cudów - jak ktoś nic sobą nie reprezentuje i jakoś przebrnie przez studia, to nawet z dyplomem magistra nigdy orłem nie będzie. Najgorsze jest jednak to, że ludzie się przyzwyczaili, że studia są przepustką do kariery. Bohaterzy tego artykułu w ogóle nie uczą się na własnych błędach i nie widzą, że rynek pracy brutalnie zweryfikował dyplomy uniwersyteckie. Odpowiedzią na zbyt niskie kwalifikacje jest... kolejny kierunek studiów, a potem następny. Ta absurdalna sytuacja tylko się pogłębia - część ambitniejszych studentów po zrobieniu mgr na drugim kierunku idzie na doktoranckie. Owoce tego będziemy mieć za parę lat, wraz z nowymi przepisami o profesurze, w ramach których wymaga się nie 1 wypromowanego doktoranta, a trzech. Oczywiście nie wszyscy doktoranci doktorat obronią, ale i tak poziom doktoratów - już i tak bardzo u nas niski - spadnie na łeb, na szyję. W Polsce ad. 2050 60-letni "młodzi", z zerowym doświadczeniem zawodowym, by sprostać wymaganiom rynku pracy będą robić już profesury belwederskie. Pora rozwalić tą piramidę edukacyjną, póki nie jest za późno. Ale wszystko w rękach - i przede wszystkim głowach - młodych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
pssz To jest chyba ukryte bezrobocie? 27.11.11, 20:17 Taka uczelniana przechowalnia. Dlatego kolejny kierunek studiów powinien być płatny. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista oczywiście 27.11.11, 20:23 i dlatego jeszcze nie zreformowano polskiego systemu studiów wyższych, w kierunku poprawy jego jakości. Poprawa jakości oznaczałaby automatycznie mniej studentów, czyli więcej bezrobotnych. Żaden z polityków na to się nie zdecyduje. Odpowiedz Link Zgłoś
xanaxy Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:21 "Radosne" Panstwo tworzy kierunki na prywatnych uczelniach i nabiera ludzi. Ile jest takich psychologii? Dawniej tylko Reykowski / PZPR/ ,a teraz? Obrzydliwosc Panstwa. I nieodpowiedzialnosc. TYLKO kasa...zadnych zasad. Hucba totalna i tyle. Niech sie ucza nawet do 50 -tki. Ukochane Panstwo ich ludzi, bo ma w tym interes. Banda i granda. W duchu swietym oczywiscie. Odpowiedz Link Zgłoś
golfstrom Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:23 Artykuł jest z wyraźną tezą o pasożytach społecznych bądź, jesli ktoś woli, niebieskich ptakach. O ile jestem w stanie zrozumieć, że studiowanie do 60 i obciążanie publicznego budżetu to jest poważny argument, to nie specjalnie rozumiem, dlaczego to wina studentów. Zmieni się system, nie będzie nadużyć. A to, że ktoś jest primadonną albo innym Piotrusiem Panem, to nie jest cecha wyłącznie studentów i doktorantów. Jeśli rodzice tej pani nie widzą problemu albo nie chcą go jej pokazać - to są ich pieniądze. Jeśli ktoś buja się poświecie dzięki różnym stypendiom, ale nie ma właanych osiągnięć naukowych - marnuje swój czas, a nie mój. Jeśli tylko mają zapewnioną emeryturę - powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 21:54 Widzisz... Gdybyż on studiował za swoje pieniądze to w ogóle nie byłoby tematu. Tyle tylko, że na każdego tego, pożal się boże, magistra przypada X zupełnie konkretnych złotówek zabranych pod przymusem także Tobie. Tak, że niestety on nie tylko marnuje swój czas, ale także marnuje TWÓJ, bo przez te ileś minut/godzin w roku pracujesz po to aby on mógł studiować szesnasty kierunek. Odpowiedz Link Zgłoś
ale_thru Jak ktoś jest dobry i zależy mu na doktoracie, to 27.11.11, 20:29 nie robi go w Polsce, szczególnie, jeśli są to nauki humanistyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Lamusy 27.11.11, 20:30 Za parę lat zaczną ciągnąć nie od rodziców tylko z socjalu. Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Jakiego socjalu, lamusie? 27.11.11, 22:54 O Polsce rozmawiamy. Tu nie ma socjalu. Przynajmniej nie takiego, który miałby na cokolwiek się przydać ludziom, których rodzice są milionerami. Jak zarobisz pierwszy milion to już nigdy nie będziesz biedny (ani twoje dzieci). Polecam! Odpowiedz Link Zgłoś
peer2 Re: Jakiego socjalu, lamusie? 27.11.11, 23:06 Gratuluję optymizmu. Prawda jest jednak taka, że synalek lekkoduch potrafi więcej niż jeden milion roztrwonić. Bardzo szybko. Odpowiedz Link Zgłoś
old-amsterdam Re: Jakiego socjalu, lamusie? 27.11.11, 23:10 I tak się pocieszaj, pracowity człowieku. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Jakiego socjalu, lamusie? 29.11.11, 12:39 Tu nawet nie chodzi o lekkoducha. Zawsze może się zdarzyć wypadek, choroba i raz dwa będzie po pieniądzach. P.S. Sama pracować nie muszę, zaliczam się do tzw. bogatych z domu, ale rodzice nauczyli mnie, że pieniądze nie są na wieki, w związku z tym pracuję. W zawodzie. Bo nigdy nic nie wiadomo. Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Re: Jakiego socjalu, lamusie? 28.11.11, 09:36 Sęk w tym, że tych rodziców los pokarał takimi głupimi dziećmi, przy których ten milion pozostanie tylko wspomnieniem :) Odpowiedz Link Zgłoś
eso1984 Re: Studiuj, dziecko, do czterdziestki 27.11.11, 20:32 Monisia rządzi - co jeden kierunek to gorszy (w sensie perspektyw na rynku pracy) a jak już będzie się chciala gdzieś dostać to zapytają - a czemu każdy z tych kierunków jest "w inną stronę" i w ogóle o co chodzi w jej CV i czemu mając tyle lat ma ZERO doświadczenia? Odpowiedz Link Zgłoś