3miastoorg znam ludzi, którzy żyją w warunkach XIX wiecznego 02.02.12, 18:40 znam ludzi, którzy żyją w warunkach XIX wiecznego proletariatu i nie traktują tego jako zabawę, jak ta para z reżimowej gazety. Odpowiedz Link Zgłoś
led47 Życie otoczone pewexem 02.02.12, 18:59 "Bohaterowie..." Idioci. Co chca udowodnić ? Że dalo czy nie dalo się żyć.? Caly naród żyl i przeżyl. Nastepnym razem proponuję wczesne lata 50 XXw. Mogę pożyczyć im tarę i kocioł do gotowania bielizny, żelazko z "duszą", mam też stare lampowe radio - tylko Wolnej Europy nie posluchają na krotkich, bo przestali nadawać. No i gdzie znajda 2-konną lorę oraz otwarte wagony towarowe , ktorymi ludzie jeździli do pracy nie mówiąc o węglowych kuchniach i braku lazienek. Odpowiedz Link Zgłoś
jaromirka.4 Re: Życie otoczone pewexem 02.02.12, 19:14 No, niektórzy jednak nie przeżyli. Niekoniecznie z powodu słabego zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
wawak1 Re: Życie otoczone pewexem 02.02.12, 19:10 Powiem krótko: idiotyzm. Skąd ludzie wpadają na takie głupie pomysły? Pan Szabłowski wszystko robi to, aby nie kojarzono go z reportażami tylko z kretyńską przebieranką. Gonzo journalism w takim wykonaniu jest parodią. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Powinno się zrobić skansen PRL 02.02.12, 19:18 i zamknąć tam apologetów tamtego systemu. Niech szukają po całym skansenie papieru toaletowego, masła, mięsa, czego tam jeszcze. Żadnych komórek, internetu itp. Wszystko na kartki. Ach, zapomniałbym o "kołchoźnikach" puszczających cały dzień przemówienia Gomułki. Nigdy bym się nie zamienił na tamte czasy... Odpowiedz Link Zgłoś
georgia241 Życie otoczone pewexem 02.02.12, 19:22 Jakoś sama idea tego eksperymentu jest durna. Czy ta kobieta wychodziła pod mięsny o 2 w nocy i stała tam do 8 rano? Szczerze wątpię. Odpowiedz Link Zgłoś
daga_1 Re: Życie otoczone pewexem 02.02.12, 20:46 Proszę panią pod mięsny o 2 w nocy wychodziło się przed świętami i w czasach strajków. Proszę nie przekłamywać historii. Odpowiedz Link Zgłoś
jaromirka.4 Re: Życie otoczone pewexem 02.02.12, 20:58 Proszę Pani, jeśli już. Jasne, że przed Świętami.Przecież tylko na Święta była w sklepach szynka. Normalnie, stało się kilka godzin po wołowe z kością, parówki i zwyczajną kiełbasę, uprzednio wyszorowaną przez sprzedawczynie Ludwikiem albo proszkiem IXI (inaczej byłaby zielona). A przed Świętami Wielkiej Nocy dawali na osobę 6 (słownie sześć) jajek na kartki. No tak, zapomniałam, na Sląsku było inaczej. Ale tylko dla górników. Normalni ludzie mieli tak, jak my wszyscy. Odpowiedz Link Zgłoś
czarny_kwadrat Re: Życie otoczone pewexem 02.02.12, 22:05 Bzdury opowiadasz! PRL-u nie pamiętasz tylko powtarzasz, bo pewnie niemowlęciem byłaś i jakieś brednie o szorowaniu kiełbasy. Były kolejki, to prawda, ale jakoś każdy miał co jeść i w co się ubrać. A szynka, była z szynki, nie z MOM z dodatkiem wody i środków chemicznych:) Nie słyszałem by jajka były ma kartki. Dawno takich głupot nie czytałem. Odpowiedz Link Zgłoś
garkuchta Re: Życie otoczone pewexem 02.02.12, 23:27 Boszz... następny co gada bzdury. Albo nie żyłeś w tamtych czasach, albo byłeś dzieckiem i nie wiedziałeś, co się dzieje naprawdę, albo byłeś górnikiem/milicjantem/bonzą partyjnym. Ja byłam szarym człowieczkiem w 25-tysięcznym mieście na wschodzie Polski, bez koleżanek ekspedientek i od lat 60 tych pamiętam tylko kolejki, kolejki, kolejki. Jak nie po masło, to po ser, jak nie po ser, to po śledzie przed świętami. Nie mówiąc już o rarytasach typu pół kilo cytryn przed świętami. Żeby kupić 'Świat Młodych' (gazetę), stawałam przed 6 rano w kolejce do kiosku, bo przychodził 1-2 egzemplarze. I to dominujące uczucie potwornego upokorzenia ... A początek lat 80-tych to już permanentne kolejki po wszystko. Ludzie, nikt z Was nie wziąłby do pyska tego, co wtedu sprzedawano w mięsnym jako 'wołowe z kością' .... Za żadne pieniądze, za nic, za nic choć jedną godzinę w tamtych czasach. Odpowiedz Link Zgłoś
zomozadwa Re: Życie otoczone pewexem 03.02.12, 11:02 garkuchta napisała: > Boszz... następny co gada bzdury. > Albo nie żyłeś w tamtych czasach, albo byłeś dzieckiem i nie wiedziałeś, co się > dzieje naprawdę, albo byłeś górnikiem/milicjantem/bonzą partyjnym. > Ja byłam szarym człowieczkiem w 25-tysięcznym mieście na wschodzie Polski, bez > koleżanek ekspedientek i od lat 60 tych pamiętam tylko kolejki, kolejki, kolejk > i. Jak nie po masło, to po ser, jak nie po ser, to po śledzie przed świętami. N > ie mówiąc już o rarytasach typu pół kilo cytryn przed świętami. Żeby kupić 'Świ > at Młodych' (gazetę), stawałam przed 6 rano w kolejce do kiosku, bo przychodził > 1-2 egzemplarze. I to dominujące uczucie potwornego upokorzenia ... A początek > lat 80-tych to już permanentne kolejki po wszystko. Ludzie, nikt z Was nie wzi > ąłby do pyska tego, co wtedu sprzedawano w mięsnym jako 'wołowe z kością' .... > > Za żadne pieniądze, za nic, za nic choć jedną godzinę w tamtych czasach. eee tam. przesadzasz. zawsze mogłyście sobie z jarosławąmirką i tą drugą wsadzić marlboro do pyska i poszpanować dżinsami. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
znow_ja Re: Życie otoczone pewexem 03.02.12, 15:23 Nie każdy miał dżinsy i nie każdy miał na Marlboro, drogie dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: Życie otoczone pewexem 03.02.12, 06:05 jaromirka.4 napisała: > na Sląsku było inaczej. Ale tylko dla górników. i to też wcale nie wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Jajka na kartki w PRL? 03.02.12, 18:34 Pierwszy słyszę! Wszystko było na kartki (w latach 80-ych), ale nie jajka, warzywa i owoce, ani chleb czy mleko. (Inna rzecz, że po chleb, zwłaszcza przed świętami, trzeba było swoje odstać). Odpowiedz Link Zgłoś
jaromirka.4 Re: Jajka na kartki w PRL? 03.02.12, 19:54 A ja pamiętam taką Wielkanoc, przed którą właśnie wydawano po sześć jajek na głowę i był na to specjalny fragment kartki żywnościowej. Co do warzyw i owoców, to polemizowałabym. Owszem były ziemniaki, marchew, pietruszka i seler (por już nie zawsze), kapusta, ogórki i pomidory w sezonie (poza sezonem też można było kupić ogórki i pomidory, ale ceny były zaporowe) i to właściwie tyle. Owoców praktyczne nie było, poza jabłkami. Pozostałe owoce były albo zupełnie niedostępne (np. ananasy, mango, dobrej jakości cytrusy), albo prawie niedostępne (słabej jakości cytrusy, banany, arbuzy, winogrona), albo teoretycznie dostępne w sezonie, ale po zaporowych dla większości społeczeństwa cenach (czereśnie, gruszki, maliny, nawet truskawki i częściowo śliwki były dosyć drogie). I te owoce większość ludzi kupowała wyłącznie dla dzieci, raczej na święta. Pamiętam, że w zakładach pracy rodzice dostawali paczki świąteczne dla dzieci i przynajmniej połowę artykułów (bo to były paczki żywnościowe) w nich stanowiły pomarańcze (czasem, niestety, kubańskie). Pamiętam też, że rodzina czy znajomi przebywający akurat za granicą przysyłali do nas paczki z pomarańczami, puszkami owoców, czekoladą czy kawą. A kiedy sami wyjeżdżaliśmy za granicę, to robiliśmy zdjęcia straganów z owocami i warzywami w zachodnich miastach, wzbudzając zdziwienie lub rozbawienie sprzedawców i przechodniów. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Jajka na kartki w PRL? 03.02.12, 21:43 jaromirka.4 napisała: > A ja pamiętam taką Wielkanoc, przed którą właśnie wydawano po sześć jajek na gł > owę i był na to specjalny fragment kartki żywnościowej. Jeżeli tak było, to chyba na zasadzie inicjatywy lokalnej albo personel sklepu bądź zarząd PSS (czy czego tam) sam sobie wprowadził reglamentację. Prawdę mówiąc, nie przypominam sobie, abyśmy kupowali wtedy jajka w sklepach państwowych, raczej w prywatnych zieleniakach, jakie były w dużych miastach, lub po prostu u chłopa bądź na targowisku. Co do warzyw i owoców, > to polemizowałabym. Owszem były ziemniaki, marchew, pietruszka i seler (por już > nie zawsze), kapusta, ogórki i pomidory w sezonie (poza sezonem też można było > kupić ogórki i pomidory, ale ceny były zaporowe) i to właściwie tyle. Warzywa i owoce zazwyczaj są sezonowe, więc żadne odkrycie. Czasami trzeba było pobiegać za ziemniakami, zwłaszcza po południu, ale nie przypominam sobie, aby brakowało marchwi, pietruszki, kapusty, kapusty kiszonej czy kiszonych ogórków. Jakich warzyw chcesz więcej? W sezonie młode warzywa były, problem był raczej z ich przechowywaniem. Wiele, na przykład ziemniaków, po prostu się marnowało. Nie zapominaj też o pieczarkach, które były tylko dzięki prywaciarzom, a w innych demoludach ich nie uświadczył. Owoców p > raktyczne nie było, poza jabłkami. Pozostałe owoce były albo zupełnie niedostęp > ne (np. ananasy, mango, dobrej jakości cytrusy), albo prawie niedostępne (słabe > j jakości cytrusy, banany, arbuzy, winogrona), Problem owoców cytrusowych był już wałkowany w innym wątku: Owoce południowe w PRLu, nie będę więc o tym pisać. A pozostałe owoce były i są sezonowe. W dzisiejszych czasach malin, wiśni ani czereśni zimą też nie kupisz, chyba że truskawki z importu, "pędzone" chemią. Jabłka, w mniejszym stopniu gruszki, były dostępne praktycznie cały rok i to nie jakieś durne McIntoshe. Brzoskwinie, morele, arbuzy i winogrona, były dość często, ale fakt, dość drogie, bo importowane bodaj z Bułgarii. Natomiast owoce krajowe (wiśnie, czereśnie, truskawki...) wcale drogie nie były. Poza tym pamiętaj, że bardzo wielu ludzi, znacznie więcej niż dzisiaj, miało ogródki działkowe. albo teoretycznie dostępne w sez > onie, ale po zaporowych dla większości społeczeństwa cenach (czereśnie, gruszki > , maliny, nawet truskawki i częściowo śliwki były dosyć drogie). I te owoce wię > kszość ludzi kupowała wyłącznie dla dzieci, raczej na święta. Co do cytrusów - zgoda. Co do reszty - nie przesadzaj. Pamiętam, że w za > kładach pracy rodzice dostawali paczki świąteczne dla dzieci i przynajmniej poł > owę artykułów (bo to były paczki żywnościowe) w nich stanowiły pomarańcze (czas > em, niestety, kubańskie). Kubańskie pomarańcze faktycznie były paskudne, nadawały się tylko na sok, ale prawdę mówiąc tylko raz lub dwa zetknąłem się z nimi. Odpowiedz Link Zgłoś
jaromirka.4 Re: Jajka na kartki w PRL? 03.02.12, 22:32 Jakie ja chcę warzywa? Alez ja dzisiaj praktycznie zawsze mam do dyspozycji bakłażany, cukinię, cykorię, brokuły, seler naciowy, kilka odmian pomidorów (zimą pomidory suszone), kilka odmian sałaty, kapusty, ziemniaków, soczewicy, w sezonie praktycznie co dzień jem szparagi, zamrażalnik mam pełen chińskiej mieszanki, zielonego groszku, wszelkiego rodzaju warzyw na patelnię, jeszcze z godzinę mogłabym tak wymieniać. Jestem wegetarianką i za PRLu pewnie umarłabym z głodu albo dostała anemii. Co do cen owoców, to pozostaję przy swojej opinii. Do dziś nie mogę zapomnieć, jak w połowie lat osiemdziesiątych, w czerwcu stałam w kolejce po czereśnie. Za mną stał facet (normalny, nie jakaś patologia) z synem i tłumaczył temu synowi, że kupi mu pół kilograma czereśni, ale pod warunkiem, że przyniesie dobre świadectwo. A moja koleżanka ze studenckich czasów, z doskonałym, szlacheckim nazwiskiem (przed wojną elita elit, oboje rodzice z wyższym wykształceniem), nie kupowała gruszek (w sezonie!), bo były dla niej za drogie! W ogóle sporo mi się przypomina takich sytuacji potwierdzających biedę relatywnie dużej grupy społeczeństwa w tamtych czasach. Na przykład w podstawówce miałam kolegę, który regularnie jako drugie śniadanie przynosił chleb z jajkiem i cebulą (bo to było tanie). I oczywiście były też obiady bezpłatne dla dzieci z ubogich rodzin. Pamiętam, jak po kilka razy ustawiały się te dzieciaki w kolejce, żeby dostać dokładkę naleśników z dżemem. No i te kucharki, które wynosiły schab w jakichś wiadrach z pomyjami (niby na śmietnik) albo ukryty w bieliźnie. Ależ to były czasy! Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Jajka na kartki w PRL? 03.02.12, 23:02 Widocznie żyliśmy w innym kraju. Nie mam zamiaru bronić PRL, a wyraziłem się chyba dostatecznie krytycznie w różnych miejscach, ale nie należy popadać w przesadę. Wymienionych przez Ciebie warzyw, tych bakłażanów, szparagów itd., w czasach PRL z pewnością nie znałaś chyba, że zachowała się po babci książka kucharska Ćwierciakiewiczowej albo Monatowej. Tym niemniej, ja pozostaję przy swoim: podstawowe warzywa i owoce były dostępne, nawet w latach 80-ych, ale to tylko dzięki "badylarzom", straganom i prywatnym sklepom warzywnym. Te bardziej, hm, egzotyczne owoce i warzywa w sklepach nie występowały, za to wielu ludzi hodowało je sobie w ogródkach i na działkach (oczywiście nie mówię o cytrusach, lecz o bakłażanach, szparagach, malinach, poziomkach itd. itp). Natomiast co do owoców i warzyw wybitnie sezonowych, to już przesadzasz, bo i dzisiaj ich nie uświadczy (chyba że importowane, które tylko ładnie wyglądają). W "za drogie" gruszki w sezonie po prostu nie wierzę; moi rodzice cienko przędli z nauczycielskich pensji (kto pamięta czasy Gomułki, ten wie), ale owoców nie brakowało. To, że było biednie, to wiem, ale nie przypisujmy tym czasom czegoś, czego nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
jaromirka.4 Re: Jajka na kartki w PRL? 03.02.12, 23:36 Ale ja raczej o czasach późnego Gierka i Jaruzelskiego. Gomułka to zupełnie inna historia. I fajne opowieści o tym, jak Gomułka chciał zastępować cytryny kiszoną kapustą. Wczesny i średni Gierek to też inna bajka, bo wtedy akurat wszystko było. Szkoda, że tak krótko i na kredyt. Ale sama pamiętam, jak rano biegłam na stragan, żeby kupić świeże winogrona na śniadanie. W jednej szufladzie biurka trzymałam dużą torbę pełną mandarynek, które pojadałam w czasie odrabiania lekcji. I te półki w sklepie pełne czekolad z Belgii i Holandii! To były czasy! A propos szparagów, w tamtych czasach hodowano je w Wielkopolsce (tak jak i teraz), więc były dla niektórych dostępne. A inne egzotyczne warzywa można było znać np. zzagranicznych wyjazdów, więc nie było aż tak źle ze znajomością warzyw, gorzej z dostępnością. Chociaż, jeśli miałeś kasę, to w Warszawie na Polnej można było dostać wszystko, ale to już naprawdę były spore pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Re: Jajka na kartki w PRL? 04.02.12, 02:12 Wszelkie opowieści trzeba zawsze umieścić we właściwym okresie, to jest jasne. Tym niemniej, pewnych artykułów brakowało zawsze, z kolei w pewnych okresach brakowało a to waty, innym razem masła, jeszcze w innym szynki itd. Po drugie, "frykaśne" warzywa nie mieściły się w standardzie dla plebsu, który znał tylko kartofle, kapustę i cebulę, ale byli tacy miłośnicy, którzy sami je uprawiali, dlatego nie można zapominać o działkowcach, oczywiście nie tych, którzy obsadzali swoje ary samą cebulą. Ceny to jeszcze inna bajka; niektóre były z czapy wzięte (tak na plus, jak i na minus); gdzie na świecie opłacało się karmienie chlebem świń? No i wreszcie nie zapominajmy o sztywnych cenach; nawet prywaciarzowi nie wolno było ustalać sobie ich dowolnie, bo groziły konsekwencje. Stąd te wszystkie patologie. Odpowiedz Link Zgłoś
nostalgiczna.emigrantka Re: Życie otoczone pewexem 02.02.12, 23:54 georgia241 napisała: > Jakoś sama idea tego eksperymentu jest durna. Czy ta kobieta wychodziła pod mię > sny o 2 w nocy i stała tam do 8 rano? Szczerze wątpię. Napewno nie wychodzila. A powinna. Odpowiedz Link Zgłoś
krystin9 Re: Życie otoczone pewexem 02.02.12, 19:46 nazikomunista_back napisał: > A jaki właściwie był sens tego eksperymentu? No właśnie! Następnym razem proponuję cofnąć się 200 lat do tyłu i poczuć, jak żyło się pod zaborem rosyjskim!!! W PEWEXie też NIE BYŁO komórek, internetu ani chińskich plastikowych zabawek, które kupujecie dzieciom w kapitaliźmie Odpowiedz Link Zgłoś
daga_1 Ale meblościanka na ścianie, to ekskluzywne 02.02.12, 20:15 w tamtych czasach meble "Kopernik". Bardzo trudno było je kupić i były bardzo drogie. Mnie się udało je kupić po sprzedaniu dwóch kompletów z tzw. pożyczki dla młodych małżeństw. Cieszyłam się jak nie wiem co, a wszyscy mi ich zazdrościli. Odpowiedz Link Zgłoś
daga_1 I jeszcze jedno, takich poobijanych i brudnych 02.02.12, 20:51 garów na piecu, to w PRL-u nikt raczej nie miał. Zastanawia mnie z jakiej rodziny pochodzi ta kobieta. Z patologii? Odpowiedz Link Zgłoś
jaromirka.4 Re: I jeszcze jedno, takich poobijanych i brudnyc 02.02.12, 21:02 Kobito... ogarnij się i przestań gadać głupoty. Kupienie porządnego garnka w tamtych czasach to był wyczyn porównywalny z kupieniem twojej ukochanej meblościanki. Toż był czas, kiedy nawet buty sprzedawali na kartki. A na stanie nad zlewem z druciakiem i szorowanie garów to miała czas mamusia szanownej paniusi, bo nie pracowała. Normalni ludzie pracowali 6 dni w tygodniu + czyny społeczne od czasu do czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
czarny_kwadrat Re: I jeszcze jedno, takich poobijanych i brudnyc 02.02.12, 22:09 Ty naprawdę jesteś inteligentna inaczej. W jakiej patologii żyłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
garkuchta Re: I jeszcze jedno, takich poobijanych i brudnyc 02.02.12, 23:31 Żyła w normalnym świecie, w którym żyła większość z nas w tamtych czasach. Ma racje. Druciak, jakiś proszek do garów (bo Ludwik był absolutnym rarytasem) i dymanie nad zlewem. Odpowiedz Link Zgłoś
jaromirka.4 Masz rację, garkuchta! 02.02.12, 23:46 I jeszcze sobie przypominam, że w czasach mojego dzieciństwa pojawiał się od czasu do czasu taki facet z wózkiem, na którym miał różne narzędzia służace do ostrzenia noży i nożyczek, no i do drutowania (łatania) dziurawych garnków. Bo garnków zużytych nie wyrzucało się tak, jak teraz. Garnki się naprawiało, proszę państwa! Odpowiedz Link Zgłoś
kochanic.a.francuza Re: Masz rację, garkuchta! 03.02.12, 03:38 Watek o garnkach sklonil mnie do napisania komentarza: Otoz kiedy ww wczesnych latach 90-tych wyjechalam jako studentka do Niemiec, przywiozlam mamie w prezencie: GARNEK! Piekny, bordowy, teflonowy w srodku. Cieszylam sie, ze choc jeden garnek nie bedzie przypalony (wtedy myslalam, ze teflon trwa wiecznie). Pamietam tez pierwsze PIEKNE podpaski, wytlaczane w motylki i z podklejka zeby sie nie ruszaly. Pare miesiecy ich nie uzywalam, bo mi za szkoda bylo:)))) Do dzis mam slabosc do pieknych garnkow. Wydam na nie wiecej niz na cich czy perfum. Odpowiedz Link Zgłoś
znow_ja Re: Masz rację, garkuchta! 03.02.12, 08:53 Ja przywiozłem rodzicom plastikowe czerwone miseczki z pokrywką, takie do przechowywania żywności (początek lat 80-tych). Co to była za radość, że plastik może być tak bajecznie kolorowy! A jak okazało się, że pokrywki są szczelne i nie wypaczają się po pierwszym myciu, radość mamy nie miała granic. Sąsiadki przychodziły jak do muzeum, żeby toto podziwiać :) Odpowiedz Link Zgłoś
jaromirka.4 Spadaj politruku komuszy! 02.02.12, 23:42 Nie wiem, co chcesz sobie udowodnić, ale uwierz mi, nikt na twoje wzburzenie się nie nabierze. Pomijając nawet to, że komunizm to było zło w czystej postaci, warunki życia w tamtych czasach urągały ludzkiej godności. Jakbyś nie pamiętał, że wolne soboty wywalczyła właśnie Solidarność. Wcześniej pracowało się od poniedziałku do soboty, tyle że wsobotę szześć godzin. No i regularnie zdarzało się, że trzeba było w niedzielę pójść do pracy na trzw. czyn społeczny (za darmo!). W szkołach były nawet specjalne "wolne" dni na czyny społeczne. Moja szkoła na przykład grabiła liście w jednym z parków. No i te pochody pierwszomajowe albo na 22 lipca, na które nieomal siłą zaganiano. Niektórzy chodzili dobrowolnie, bo na końcu można było kupić jakiś poszukiwany aktualnie artykuł, np. dwa kilogramy pomarańcz albo kilogram kiełbasy krakowskiej. Jajka były na kartki w latach osiemdziesiątych, tak samo jak buty. Nie mówiąc o tym, że nie można było kupić cukierków w zwykłej sprzedaży, tylko wymieniało się je za karki na wódkę. Wyobrażasz sobie? Kartki na wódkę? Nawet wódki w tym twoim "wspaniałym" świecie brakowało. Odpowiedz Link Zgłoś
az555 za komuny na swięta dostaliśmy po puszce duńskiej 02.02.12, 20:53 ,,markowej szynki".Wtedy zrozumiałem,że ludzie z zachodu nie wiedzą co to mieso i wędlina.Tak jak obecnie młodzi Polacy.Oni żyją(-li) w matrix-sie.Na g... mówią(-li)żarcie. Odpowiedz Link Zgłoś
jaromirka.4 Re: za komuny na swięta dostaliśmy po puszce duńs 02.02.12, 21:05 No to było nie jeść. Przecież na co dzień jedliście polską szynkę Krakus? Pewnie wam krewni z Chicago przysyłali, co "na azbeście robili"? Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: za komuny na swięta dostaliśmy po puszce duńs 02.02.12, 21:16 co za bzdury,,moja babka i matka pracowały ..ojciec nie był żadnym macho i też zajmowal sie dziecmi. Nie pracowaly ,to może kobiety przed wojną ale w PRLu pracowało dwoje i to od rana do wieczora ,do lat 70-tych nawet w soboty. Odpowiedz Link Zgłoś
adammichnikoff Re: za komuny na swięta dostaliśmy po puszce duńs 02.02.12, 23:27 Szynka Krakus w USA była rarytasem, na który przeciętny Amerykanin nie mógł sobie pozwolić na codzień, głąbie. W Chicago na Jackowie nie jadali jej. Moi znajomi amerykanie (bez żadnych konekcji polskich), należący do solidnej klasy średniej polską szynkę kupowali raz w roku - na święta. Na codzień jedli pseudoszynkę "goloną" shaved (takie ścinki z bloku), która smakowała jak papier posmarowany tłuszczem i kosztowała 3 razy mniej niż Krakus. Szynka DAK to był produkt mięsopodobny, jak te śmieci, które masz dziś w hiperach. Odpowiedz Link Zgłoś
adammichnikoff Re: za komuny na swięta dostaliśmy po puszce duńs 02.02.12, 23:28 chodziło o brak konksji, a nie konekcji, oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
jaromirka.4 Re: za komuny na swięta dostaliśmy po puszce duńs 02.02.12, 23:50 Gdybym nie była i nie widział, to może bym ci nawet uwierzyła. Ale byłam w tym Chicago i widziałam, a nawet sobie kupiłam tę polską szynkę z tęsknoty za krajem. Ceny nie pamiętam, ale zapewniam cię, że nie było to jakieś szczególne obciążenie finansowe dla mojej niezbyt wtedy zasobnej kieszeni. Odpowiedz Link Zgłoś
adammichnikoff Re: za komuny na swięta dostaliśmy po puszce duńs 03.02.12, 00:20 Goowno wiesz; szynka Krakus była w l. 80-90 bardzo dobrze znana Amerykanom, ale jako produkt luksusowy, a nie codziennego użytku. Kupowali ją od święta. To oszczędni ludzie, a dolara na ulicy nie podniesiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
jaromirka.4 Re: za komuny na swięta dostaliśmy po puszce duńs 03.02.12, 00:49 No cóż... jeśli się upierasz, nie będę pozbawiać cię złudzeń. Śnij sobie swój sen o wspaniałym PRLu. Dobranoc, miłych snów! Odpowiedz Link Zgłoś
jaromirka.4 Re: za komuny na swięta dostaliśmy po puszce duńs 03.02.12, 01:09 Sprawdziłam przed chwilą. Funt szynki Krakus w puszcze kosztuje aktualnie w Chicago nieco ponad 5 dolarów. To wtedy było zapewne jeszcze taniej. Rzeczywiście wielki rarytas. Ja akurat nie jem mięsa, ale dla rodziny kupuję od czasu do czasu do czasu szynkę w Polsce, w delikatesach Alma i kosztuje to koło 50 zł za kilogram czyli za funt nieco ponad 20 zł. To nieco drożej niż Polish ham w Chicago. Tak na marginesie, Amerykanie na Święta jedzą pieczonego indyka, a nie polską szynkę. Odpowiedz Link Zgłoś
tadeusz542 eksperymentowaliście niczym Michalina Wisłocka 02.02.12, 21:11 Niestety drodzy gó...arze , nauka i opowiadanie to nie to samo co przeżycie osobiste w oryginale. Jesteście niczym Michalina Wisłocka która była uznanym lekarzem seksuologiem d/s przypadłości męskich. I co z tego ,że miała tytuł doktora skoro nie mogła wyciągnąć siusiaka i obsikać płotu Tego właśnie doświadczenia nie doznała. Nieraz pewnie jesteście świadkiem jak młodsi od was opowiadają o czasach które wyście przezyli i mimo ,że powtarzają naukę ze szkoły nie możecie się nadziwić kto im takich pierdół naopowiadał . I dokładnie tak jest z Wami - eksperymentatorzy. Odpowiedz Link Zgłoś
tadeusz542 kafelki i bateria nie są z PRL-u 02.02.12, 21:16 No i ta Alpina na szafie Odpowiedz Link Zgłoś
maksym6 Życie otoczone pewexem 02.02.12, 21:18 To jakaś straszliwa bzdura, może głupota tych ludzi... nie wiem - chcieli zaistnieć w mediach?! Przecież nie ma żadnej możliwości, aby cofnąć czas. To jakaś kosmiczna bzdura i straszliwy fałsz! Nikt nie jest w stanie dzisiaj odtworzyć lat PRL. Nikt i nigdzie. To już było, skończyło się 22 lata temu . Mam nadzieję, że nikt nie uwierzył w te bzdury. Ci ludzie nie mają najmniejszego pojęcia jak żyło się wtedy i nie są w stanie tego się dowiedzieć żadnymi metodami - a już na pewno nie takimi. Może warto rozmawiać z ludźmi, którzy wtedy żyli, a nie udawać, że się żyje. Wstyd! Ci ludzie albo poszaleli, albo zależało im na taniej, byle jakiej popularności. Szkoda, że tacy ludzie są, powinni się mocno zastanowić nad sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
mariuszdd Brudne garnki :) 02.02.12, 21:23 Ten stary łysy, to pamięta PRL ,nie wciskaj mi że nie :) Ciekawe co do PRL mają brudne garnki stojące na piecyku gazowym ? Odpowiedz Link Zgłoś
czarny_kwadrat Życie otoczone pewexem 02.02.12, 22:10 To, że Gazeta schodzi na psy wiadomo od dawna. Ten "eksperyment", który był marna hucpą tylko to potwierdza. Odpowiedz Link Zgłoś
maciekz70 Życie otoczone pewexem 02.02.12, 22:21 Ja żyłem w tamtych czasach.Moi rodzice byli zwykłymi ciężko pracującymi ludźmi.I oboje teraz powtarzają,że gdyby wtedy wiedzieli do czego to wszystko doprowadzi,to nigdy w życiu by do solidarności nie należeli.Szkoda,że Jaruzelski nie zrobił z opozycją tego co Pinochet. Odpowiedz Link Zgłoś
jaromirka.4 Re: Życie otoczone pewexem 02.02.12, 23:52 Już to pisałeś wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
ninananu Re: Życie otoczone pewexem 02.02.12, 22:41 idiotyczne. Teraz PRL i "jego gadzety" sa niezwykle modne. Relaksy, Peweksy, "będę brał cię..". Powstały strony - życie prl, gadżety prlu, ansze dzieciństwo itd. teraz powstał eksperyment. Po co ten odgrzewany kotlet? Ludzie, którzy pamiętają te lata przez pryzmat swojego wczesnego dzieciństwa i młodości. Problemy znają od rodziców i strasznie sie tym rajaa, chyba dlatego,ze tak naprawde nie wiadomo czy by sobie poradzili. Chyba po to byl ten eksperyment. By się sprawdzic? No i co ... autorom lepiej? udało się? Gie się udało.Po lansowali sie troche. w kolejkach specjalnie nie stali, akrtek nie mieli. Poprzebierali sie i juz. Fantastycznie. Bear Grylls byłby z n9ich dumny. Odpowiedz Link Zgłoś
astrum-on-line Re: Życie otoczone pewexem 02.02.12, 22:44 nazikomunista_back napisał: > A jaki właściwie był sens tego eksperymentu? Jak to jaki? Zabłysnąć. Jak się nie ma pomysłów, to się stara być kontrowersyjnym i oryginalnym. Jeden na przykład podrze Biblię na scenie a drugi udaje że żyje w skansenie. Sens żaden, ale trochę się o nich pomówi, popisze itp. A podczepianie się pod PRL wydaje się takie trendy i fajne. Jakby zaczęli udawać że żyją w czasach Mieszka to pies z kulawą nogą by się nie zainteresował. Ja osobiście to panom dziennikarzom proponuję inny hardkorowy eksperyment. Pożyć przez pół roku za minimalną krajową. Tak z rodzinką, matka, ojciec pracują, zarabiają po 1500 brutto, dziecko czeka w kolejce do przedszkola, problemy z pogodzeniem pracy z opieką nad dzieckiem, opłacenie mieszkania, ubrań, dojazdu do pracy i poruszające wpisy o tym, że ziemniaki zdrożały z 70 gr na 80 gr za kilogram i budżet rodziny się wali. Wtedy przynajmniej dziennikarze może zauważyliby jak żyje spora część społeczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
ninananu ci ludzie się nudzą 02.02.12, 22:45 Po prostu mają swoją rodzinkę, otoczeni "pewexem", ale w zyciu celu brak. nie trzeba sie starac, nie ma bodzców, nie wspolnych rzeczy, ktore by spajaly, wiec sobie to to wymyslili. nudza sie i juz Odpowiedz Link Zgłoś
ave_satanas_666 Żałosne! 02.02.12, 22:47 Zamienili komórkę na telefon z tarczą i nie mogli jadać padliny z M'Csracza. ŻAŁOSNE! Mogli się cofnąć do epoki kamienia łupanego, to byłby wyczyn! Odpowiedz Link Zgłoś
rzekiprzeplynelem Życie otoczone pewexem 02.02.12, 22:53 Witold Szabłowski razem z żoną Izą Meyzą i dwuletnią córką Marianną jeszce corka powinna mniec inne nazwisko byloby nowoczesnie np. kowalska a tak w ogole to nudzi sie dzbanom Odpowiedz Link Zgłoś
nattiem1 Re: Życie otoczone pewexem 02.02.12, 23:04 co za idiotyzm - odkąd to jest obowiązek przyjmowania nazwiska po facecie? I co ciebie może obchodzić, że ona nie przyjęła? Odpowiedz Link Zgłoś
adammichnikoff Bezmózgi otumanione propagandą 02.02.12, 22:58 Bardzo śmieszne. Kolejny odcinek codziennego serialu nienawiści "Plujemy na PRL". Czym się pod tym względem różni PO i jego tuba goowniana od PiSu? Kaloryfery, debilu, to przykręcasz sobie teraz sam - nie trzeba PRL i złej "wadzy". Moi sąsiedzi (apartamentowiec dla nowobogackich korposzczurów) przyszli do mnie i stowerdzili, że u mnie ciepło. A u was nie - pytam? Nie, bo kaloryferów nie włączamy jeszcze (przed samymi mrozami). Na zewnątrz uejmne temp, a oni nie włączają - z oszczędności, bo na spłątę kredytu ledwo ich stać i na wszystkim, włacznie z miękkim papierem toaletowym, trzeba oszczędzać (taki jak z PRL jest teraz dobry, tylko że kosztuje 100 razy więcej niż w PRL). W PRL nikt się nawet nie zastanawił ile kosztuje prąd, gaz, czynsz czy CO. To w ogóle nie znaczyło w miesięcznym budżecie. Nikt nie przykręcał kaloryferów (ani nikt im ich nie wyłączał). Były przerwy w dostawie prądu - ale już w latach anarchii solidaruchów, którzy na taczkach wywozili dyrektorów (sróbuj tego teraz gieroju). Macie wdrukowany w miejsce po mózgu - tępe ogłupione propagandą lemingi - obraz PRL z kłamliwych filmow Barei (lokomotywa jako CO na Alternatywy 4). To też jest na plus dla PRL - podobno był taki totalitarny, a pozwolili za państwowe pieniądze robic takie filmy (spróbuj teraz pośmiać się z Tuska albo Bronka - niektórzy już próbowali i spotkali się o 5 rano z ABW). Odpowiedz Link Zgłoś
qulqa .... 03.02.12, 00:36 Synku - a mam prawo tak powiedzieć, bo Twoja wypowiedź świadczy o młodym wieku - pi.erdolisz jak potłuczony. Nie żyłeś w tamtych czasach, więc możesz powiedzieć tylko 'wydaje mi się' a nie 'tak było'. Chyba że celem Twojej wypowiedzi było pokazanie, że mieszkasz w apartamentowcu dla nowobogackich ;) Odpowiedz Link Zgłoś
komercyjny02 Prawda czasu, prawda ekranu 03.02.12, 20:51 "obraz PRL z kłamliwych filmow Barei [...]. [...] - podobno był taki totalitarny, a pozwolili za państwowe pieniądze robic takie filmy (spróbuj teraz pośmiać się z Tuska albo Bronka [...]." Bareja pokazywał sama prawdę. Nawet jak trochę pofantazjował (jak w scenie ze sztućcami na łańcuchach w "Misiu") - to zaraz potem go dobiegała informacja, że gdzieś w jakiejś konkretnej garkuchni ktoś błysnął takim właśnie pomysłem. Aaa, to Bareja naśmiewał się OSOBIŚCIE z Gomułki, Gierka i Jaruzela, tak jak Kabaret Moralnego niepokoju naśmiewa się z gabinetu Tuska? Odpowiedz Link Zgłoś
karola1979r Życie otoczone pewexem 02.02.12, 23:04 A mi się eksperyment podobał. Gratuluję odwagi. Sama mam małe dziecko i nie wyobrażam sobie opieki nad nim w PRL. Gdybym wtedy urodziła, to byłoby to na pewno moje jedyne. Nie jestem kamikadze. Pamiętam jak synek miał 3 miesiące i byłam bardzo zmęczona wstawaniem w nocy, myciem butelek, sterylizacją itd, a moja mama, patrząc na mnie, powiedziała, że nikomu w tych czasach nie będzie współczuć, bo sama miała 12 pieluch,a mój brat już o 6 rano potrafił zasikać 8 naraz, które potem trzeba było uprać i oczywiście wygotować, sztucznego mleka nie było, mikserów do przetarcia zupek nie było, itd. A co do mężczyzn macho: mąż zajmujący się dziećmi to był wyjątek. Oczywiście, zaraz powiecie, że co ja tam wiem, byłam małym dzieckiem. Wystarczy teraz popatrzeć na naszych ojców: kto u Was w domu przygotowuje obiad? kto sprząta? kto robi zakupy? To chyba przez te lata te nasze matki nie postanowiły nagle zostać dla czystej przyjemności sprzątaczkami/kucharkami/ itd. można mnożyć te przykłady. Na filmiku też widać kto sobie siedzi wygodnie przed laptopem, a kto się bawi z dzieckiem. Jak teraz patrzę na mojego ojca to widzę jaki to palant i 99% pozostałych facetów w jego wieku też. (i gwoli wyjaśnienia: moja matka też nie była kurą domową). Faceci byli od zadań ważnych: przybić gwóźdź, wymienić uszczelkę w kranie, oglądać telewizję i zasnąć w fotelu pod gazetą, zjeść obiad i chyba tyle. No i nieśmiertelne wynoszenie śmieci, ale to tylko do czasu kiedy można się już wyręczyć dzieckiem. Nie wiem kiedy w Polsce będzie równouprawnienie, ale to chyba nawet jeszcze nie za naszych wnuków. A co jeszcze: mama mojego męża jest właśnie osobą, która robi w domu wszystko, dla swoich dzieci gotuje dwudaniowe obiady + deser, a po obiedzie każdy wstaje, zostawia talerze na stole, już nie mówię, żeby ktoś pomógł posprzątać, ale mogliby chyba podziękować? ale po co? A mój mąż twierdzi, że ona lubi gotować, sprzątać itd, spełnia się w tym i to jej sprawia przyjemność. Już nie wiem sama, które z nich jest głupsze:) Jak myślicie? Odpowiedz Link Zgłoś
adammichnikoff Re: Życie otoczone pewexem 02.02.12, 23:18 "Gratuluję odwagi" - ????? Ty się bez mózgu urodziłaś czy w czasie wybuchu Czernobylu jodu dla ciebie zabrakło? Odwagą to oni by się wykazali gdyby pojechali na eskperymentalne życie w postpgr-owskim osiedlu gdzieś w wielkopolsce lub na kujawach i spróbowali tam pokazać co potrafią, startując, bez pracy i prawa do zasiłku, z dwójką małych dzieci. Niech taki eksperyment przeżyją i opiszą - to jest realne życie tysięcy realnych Polaków, w przeciwieństwie do pierdół i kłamstw nagromadzonych w "artykule" o wymyślonym przez Bareję i nigdy nieistniejącym kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
jaromirka.4 Re: Życie otoczone pewexem 02.02.12, 23:58 Naprawdę sądzisz, że pisząc takie głupoty zmienisz historię i PRL stanie się krainą mlekiem i miodem płynącą, a dzisiejsza Polska Koreą Pólnocną? Odpowiedz Link Zgłoś
adammichnikoff Re: Życie otoczone pewexem 03.02.12, 00:26 Gdzie ja kłamczucho napisałem, że PRL był krainą miodem i mlekiem płynącą a obecnie żyjemy w Korei pn? Napisałem, że PRL z wyobraźni tych dwojga kretynów ma tyle wspólnego z rzeczywistością co Hans Klos z prawdą o II wojnie światowej. Ale dla ciebie nie warto nic pisać, bo masz miejsce po mózgu sformatowane i żadne argumenty nie docierają. Przeprowadzona przez panstwową i medialną propagandę immunizacja na prawdę okazała się skuteczna w twoim wypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
rlnd Re: Życie otoczone pewexem 03.02.12, 23:24 Masz okolo 20 lat, czy w PRL zajmowales prominetne stanowisko ? O i widze, ze masz dyplom z zakresu psychiatrii, tak ? Odpowiedz Link Zgłoś
karola1979r Re: Życie otoczone pewexem 03.02.12, 00:02 czizes, jeśli eksperyment miałby polegać na czymś co opisujesz to już byłby to inny eksperyment. Oni przeprowadzili właśnie taki i mi się podobał. Te wszystkie wpisy o wyjechaniu do popeerelowskiej wsi i życiu na zasiłku już są nudne. Może kiedyś ktoś będzie chciał przeprowadzić taką idiotyczną próbę, ale oni chcieli zrobić coś innego. I chyba każdy normalny czytelnik sobie zdaje sprawę, że to była gra, a nie próba rzeczywistego przeniesienia się w czasie. I jak dla mnie udana: zobaczcie ilu ludzi to przeczytało i ile jest komentarzy - taka ilość to rzadkość nawet jak na wyborczą. A jeszcze słowo dlaczego to by było idiotyczne: bo to nie byłby żaden eksperyment: tak ludzie normalnie żyją i można ich zapytać jak to jest. Odpowiedz Link Zgłoś
adammichnikoff Re: Życie otoczone pewexem 03.02.12, 00:23 Ok, już nie mam wątpliwości - ty należysz do .... inteligentnych inaczej. Niestety co raz was więcej w czasach, w których wykształcenie nie jest nic warte. Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Życie otoczone pewexem 03.02.12, 09:37 karola1979r napisała: > Może kiedyś ktoś będzie chciał przeprowadzić taką idiotyczną próbę Dziecko drogie, ale to nie jest "idiotyczna próba" tylko gra społeczna zaproponowana milionom ludzi przez solidaruchów w latach 90-tych. Cofnij się skarbie do czasów "arizony", zobaczymy jaka do przodu będziesz. Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph Krótka pamięć 03.02.12, 01:42 Gdyby sądzić po niektórych wypowiedziach, to PRL był krainą miodem i mlekiem płynącą, a dzisiejsza Polska to piekło na ziemi. Jednakże ci, którzy tak uważają, chyba w ogóle tego PRL-u nie zaznali albo skleroza zrobiła swoje. A bywało różnie, inaczej w latach 60-ych, trochę lepiej za czasów gierkowskiego "sukcesu", a już totalnie beznadziejnie w latach 80-ych. Dalej niż do czasów "środkowego Gomułki" pamięcią nie sięgam. Wtedy jednak, nawet w porównaniu z "wczesnym Gierkiem", było biednie i siermiężnie. Koniecznie trzeba jednak jeszcze wziąć poprawkę na to, że inaczej było w dużych miastach typu Warszawa, Trójmiasto, czy Katowice, a inaczej w pipidówkach. W małych miejscowościach, jeśli nie kupiło się masła, mleka czy chleba wcześnie rano, to normalny człowiek pracy, bez znajomości w sklepie spożywczym, mógł sobie tylko pomarzyć. Nie lepiej było z mięsem, zwłaszcza wołowym. Przyznać jednak trzeba, że ówczesne wędliny były wędlinami, a nie tym paskudztwem, które jest teraz. Artykuły przemysłowe przez cały czas PRL były nieproporcjonalnie drogie. Pierwsze telewizory (czarno-białe, rzecz jasna) kosztowały równowartość 3-4 miesięcznej pensji. "Dorosły" rower kosztował jeszcze więcej, o samochodach nawet nie mówię. Pierwsze Fiaty 125p kosztowały 150 tys. zł, a przeciętna pensja wynosiła jakieś 2500 zł. Fiat 126p (czyli "maluch") kosztował, o ile pamiętam, 67 tys. Fakt, że tzw. opłaty, czyli woda, elektryczność, gaz to były grosze, ale utrzymanie było drogie. W dodatku, gdzieś tak od 1978-9 roku, mnóstwo czasu zajmowało "polowanie" na podstawowe artykuły, nawet po wprowadzeniu kartek, właściwie na wszystko, oprócz chleba i warzyw. Sytuację ratował, w miarę, tylko prywatny handel owocowo-warzywny i tzw. "badylarze", nie brakowało warzyw i owoców (krajowych), również jajek. Te problemy skończyły się dopiero w 1989 r. po uwolnieniu cen żywności. Nagle się okazało, że wszystkiego jest w bród. Jeżeli ktoś wzdycha do tych czasów, to współczuję... Odpowiedz Link Zgłoś
znow_ja Re: Krótka pamięć 03.02.12, 08:58 Gandalph, przeczytałem Twoją wypowiedź z przyjemnością i całkowicie się pod nią podpisuję. Popatrz, minęło ty6lko jedno pokolenie, a już masa młodych krzyczy, jak to za socjalizmu było rewelacyjnie. Ktoś wyżej napisal, że niech poczekają z wprowadzaniem ponownym takich eksperymentów na jego śmierć. Ja też poproszę. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanic.a.francuza Życie otoczone pewexem 03.02.12, 03:52 Tak na powaznie nikt chyba nie odwazylby sie wrocic do PRL-u, ale rozczarowanie kapitaizmem jest ogromne. Rozczarowanie sa nie tylko ci, ktorzy "stracili" na przemianach. Ci, ktorym sie pozornie "wiedzie" tez powatpiewaja. W koncu praca po 12 godzin na dobe i strach, ze w kazdej chwii eldorado moze sie skonczyc i co wtedy, to nie jest zadna zamoznosc, zadna stabilizacja. Dobrobyt mierzy sie samopoczuciem, a ludzie zasczuci praca, zabiegani, zetresowani samopoczucie na pewno maja gorsze nic ci z kolejki po mieso w PRL-u. Sama czesto stalam w takich kolejkach. Nie chce bzdur pisac, ze fajne to bylo, ale pamietam jak ludzie ze soba rozmawiali, stojac tak godzinami, zartowali, zamawiai sobie nawzajem miejsca, wymieniali sie na "dyzury": "pani JAdziu pani mi tu zaklepie kolejke" itp. Nie byli tak samotni w swoje nedzy jak dzisiejsi nedzarze, czy teoretycznie zamozne korposzczury. Odpowiedz Link Zgłoś
rita.1 Życie otoczone pewexem 03.02.12, 08:46 A o co właściwie temu facetowi i tej facetce chodziło? Zamiast się wygłupiać, powinni zwyczajnie porozmawiać ze swoimi rodzicami i dziadkami. Pewnie jeszcze żyją i chyba nie cierpią na sklerozę. Następnym razem niech pojadą do dżungli amazońskiej i z pół roku pożyją tak, jak w dawnych czasach żyły dawne indiańskie plemiona łowców głów. Odpowiedz Link Zgłoś
tortor5 Życie otoczone pewexem 03.02.12, 09:23 To w wyborczej tylko sushi na obiad? Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Re: Życie otoczone pewexem 03.02.12, 09:39 tortor5 napisała: > To w wyborczej tylko sushi na obiad? Nie na obiad tylko na lunch Odpowiedz Link Zgłoś