Dodaj do ulubionych

Po co mi dzieci

    • carol_p Manipulacja - Fałszywy obraz 31.05.12, 10:13
      Ta piekna idylla życia bez dzieci, zobowiązań, zycia dla samej siebie jest manipulacja gazety.
      To sa wyjatki. Znakomita większośc "singielek" na stare lata to życie w depresji, dziwactwach i problemach psychicznych.
      • troll_bagienny Re: Manipulacja - Fałszywy obraz 31.05.12, 10:28
        Według mnie te panie też mają problemy natury psychicznej. I to chyba od wczesnego dzieciństwa. Nie chodzi tu o niechęć do posiadania dzieci, ale raczej o nieumiejętność dogadania się z otoczeniem - rodzicami i partnerami. Może tu chodzi o chorobliwą ambicję i chęć udowodnienia innym, jakie te panie są idealne, silne psychicznie, niezależne i odnoszą sukcesy, jaką to są elitą intelektualną, kulturalną i w ogóle hiper-super. Tylko brakuje im zwykłej ludzkiej wrażliwości albo maskują ją jako nie będącą w modzie i w nocy wypłakują się samotnie w poduszkę. Człowiek, który na każdym kroku uświadamia innym, że jest od nich lepszy, skazany jest na samotność, bo ludzie boją się takich dam ze spiżu, co to wszystkie rozumy pozjadały.
        • irakirakirak Re: Manipulacja - Fałszywy obraz 31.05.12, 15:37
          A co masz do powiedzenia o człowieku, który produkuje taśmowo posty, w których udowadnia innym - bardzo konkretnym ludziom, o upublicznionym wizerunku - że są gorsi i na podstawie stroniczki artykułu robi im dogłębną analizę psychiki, życia i relacji z innymi? Na co skazany jest taki arogancki, agresywny umniejszacz i czego mu brakuje?
      • againstmyths Re: Manipulacja - Fałszywy obraz 31.05.12, 13:03
        Tak jakby wszystkie dzieciate na starość kwitły z radości i poczucia szczęścia a choroby psychiczne i zaburzenia osobowości omijały je szerokim łukiem…
      • kotek.filemon Re: Manipulacja - Fałszywy obraz 31.05.12, 13:59
        carol_p napisał:

        > To sa wyjatki. Znakomita większośc "singielek" na stare lata to życie w depresj
        > i, dziwactwach i problemach psychicznych.

        Jeśli wolno mi się wypowiedzieć o dziwactwach, to największe zauważam u takich "matek polek", co się poświęcały bezgranicznie a po 50-ce zaczynają cierpieć na syndrom opuszczonego gniazda. Okazuje się, że po prostu nie mają własnego życia, więc nie mają z nim co zrobić.
      • dorotaw1000 Re: Manipulacja - Fałszywy obraz 05.06.12, 16:08
        carol_p napisał:

        > Znakomita większośc "singielek" na stare lata to życie w depresj
        > i, dziwactwach i problemach psychicznych.

        zgadzam się. znakomita większość "nie-singielek" również
    • 25cz Po co mi dzieci 31.05.12, 11:02
      Gołym okiem widać, że ta kobieta, ze swoimi pluszakami i pieskiem, jest bardzo szczęśliwa. Po za tym wpływała łódką do pokoju! Gdybym ja mógł wpływać łódką do sypialni, w której czekają na mnie takie pluszaki, też bym swojego chłopa kopnął w d. pę.
    • princealbert [...] 31.05.12, 11:41
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • martusia_25 Po co mi dzieci 31.05.12, 12:21
      Samochwała w kącie stała
      i tak wciąż opowiadała:
      piękna jestem niesłychanie,
      najładniejsze mam ubranie...
    • milu100 Po co mi dzieci 31.05.12, 12:29
      "Kiedy trafiła mi się praca w Herbalife"

      i w tym miejscu skończyłem czytać, czyli pani zajęla się robieniem wody z mózgu ludziom i wciskaniem kitu.
    • laelia Po co mi dzieci 31.05.12, 12:37
      Po pierwsze, część wypowiadających się osób nie przeczytała, moim zdaniem, całego artykułu, ale komentuje losy wszystkich bohaterek.
      Po drugie, przeraża mnie to co przeczytałam w komentarzach. "Smutne, nieszczęśliwe, brzydkie, nie udało im się, z rozbitych rodzin, nienawidzące rodziców, okłamują same siebie..."
      Ja w większości tych wywiadów znalazłam duży szacunek dla rodziców, świadomość siebie i spokojną akceptację pewnych życiowych faktów i podjętych decyzji. Zastanawiają się nad ich słusznością, ale kto się nie zastanawia? Twierdzicie, że ludzie, którzy maja dzieci nigdy się nie zastanawiają, czy to była słuszna decyzja? A pytaliście ich?
      A najbardziej mnie śmieszy absolutny brak logiki. Ja mam dziecko, przyczyniam się do ogólnego dobrobytu i rozwoju społeczeństwa i świata i jestem szczęśliwy. One są niespełnione, nie udało im się w życiu, ale udają same przed sobą, że są szczęśliwe.
      A w jaki sposób to udowodnisz?
      Odwracając sytuację - podjęliście decyzję o posiadaniu rodziny, jesteście smutni i nie macie własnego życia więc dorabiacie sobie psychologiczno-społeczne teoryjki jacy to jesteście szczęśliwi, ale kto by w to wierzył.
      I co, miło tak?
      Jest to postawa, z którą stykam się na każdym kroku. Nikt, kto jest sam, nie ma dzieci, jest homoseksualistą czy inwalidą, jest gruby, w jakikolwiek sposób jest inny, nie jest w ogólnospołecznym odczuciu szczęśliwy, a tylko udaje sam przed sobą i robi dobra minę do złej gry. Bo przecież największym marzeniem każdego jest bycie normalnym. Przy czym oczywiście to my definiujemy tę normalność, nie on. Z takim poglądem nie da się polemizować.
      A oskarżanie pierwszej bohaterki o skrajny egoizm (skądinąd moim zdaniem słuszne, sadząc po jej wypowiedziach) i jednoczesne twierdzenie, że jest nieszczęśliwa, to moim zdaniem kuriozum. Skoro jest egoistką, to właśnie skupienie się na sobie i dbanie przede wszystkim o własne interesy i samopoczucie z samej definicji daje jej szczęście .
      Chciałabym, żeby większość z komentujących chociaż dopuściła do siebie wątpliwości. Czy tak trudno uznać, że szczęście dostępne jest nie tylko rodzicom?
      • kolpik124 swoje przeżyły 31.05.12, 13:06
        Tylko co z tego. Co po nich zostanie? Wypieszczone mieszkanko i pluszaki?
        • czarnep Re: swoje przeżyły 31.05.12, 18:03
          A czy po człowieku koniecznie musi pozostać dziecko?
          Może lepiej wykupić kawałek pola i postawić sobie pomnik a la Swiebodzineiro.

          Co do koncepcji dziecka jako ubezpieczenia od samotnej starości:
          - dzieci mogą wyjechać za granicę
          - umrą przed rodzicami w wyniku choroby lub wypadku
          - nie będą chciały utrzymywać kontaktu z rodzicami, którzy zrobili je sobie jako polisę

          To dopiero jest egoizm: spłodzenie sobie sługi na starość lub niewolnika do pracowania
          na emeryturę.

          Wyjątkowo nieczyste i nieludzkie pobudki.
      • againstmyths Re: Po co mi dzieci 31.05.12, 13:18
        Drażni ludzi to że można nie wybrać życia rodzinnego i być szczęśliwym/zadowolonym z takiego stylu życia bo jeśli się samemu wybrało rodzinę i nie jest różowo to trzeba się wtedy zastanowić czy się aby na pewno dobrze zrobiło.

        Łatwiej jest uznać że wszyscy bezdzietni są nieszczęśliwi i widzieć tylko argumenty które potwierdzają tę tezę.
      • alfalfa Re: Po co mi dzieci 31.05.12, 14:07
        "A oskarżanie pierwszej bohaterki o skrajny egoizm (skądinąd moim zdaniem słuszne, sadząc po jej wypowiedziach) i jednoczesne twierdzenie, że jest nieszczęśliwa, to moim zdaniem kuriozum."

        Bo egoiści nie są nieszczęśliwi? To dopiero kuriozum!
        A.
    • 25cz Po co mi dzieci 31.05.12, 13:04
      Bez przesady! Nikt przy zdrowych zmysłach nie krytykuje ludzi za ich styl życia. Puki co, cieszymy się liberalną demokracją/ przynajmniej tak się nam wydaje/ i każdy żyje na swój rachunek. Trochę tylko może śmieszyć to zadęcie, z jakim niektórzy próbują epatować, pospolitych zjadaczy chleba. Kicz, to podobno tez sztuka - tak w ogóle, dzisiaj wszystko jest sztuką i wszyscy jesteśmy artystami, tylko nie wszyscy mają licencje.
    • alfalfa Po co mi inny człowiek 31.05.12, 14:12
      Do tego się to sprowadza, dziecko to tylko "specjalny" rodzaj człowieka. Jak w takim razie brzmi np. "ludzi nie znoszę bo ludzie hałasują" lub "ludzi nie chcę bo przeszkadzają mi w karierze"?
      A.
      • loginsobotni1 Re: Po co mi inny człowiek 31.05.12, 17:18
        Przykro mi cię rozczarować i zburzyć obraz braterskiej miłości na tej planecie, ale ludzie na każdym kroku myślą o tym że im inni przeszkadzają: zabierają miejsca na parkingu, dostają lepsze prace i podwyżki, hałasują i śmiecą w lesie czy na plaży gdzie się wybraliśmy wypocząć itd.
        Teraz już się nie zabijamy maczugą jak ktoś nam stanie na drodze ale wciąż myślimy że lepiej żeby ta osoba jednak była gdzieś indziej.
    • dyzlav Instynkt vs wychowanie 31.05.12, 15:25
      Presja społeczna uprzedza fakty, co prowadzi do nieporozumień. Facet i baba najpierw muszą poczuć do siebie chęć, i dopiero potem kobieta odczuwa instynkt macierzyński, bo następuje łańcuch rozmaitych bodźców i reakcji w układzie hormonalnym, nerwowym itd. - w czasie ciąży i po.

      Widok dziecka sam w sobie u zdrowej osoby zazwyczaj budzi konkretną postawę - uczucia opiekuńcze, brak agresji itd. Było mnóstwo badań, u ludzi, u małp i innych naczelnych na ten temat - m.in. z tych samych powodów tak zwany normalny samiec (bez zaburzeń psychicznych) nie bije samicy, chodziło o szeroko rozstawione oczy, mały zadarty mos itd. Dla wzrokowców takich jak nasz gatunek to bardzo silne sygnały uruchamiające różne mechanizmy opisywane przez behawiorystów.

      Homo sapiens jednak jest w stanie przeprowadzić analizę konsekwencji, i dzięki antykoncepcji można zatrzymać się tylko w stadium seksu. Ewolucja jednym słowem sama się wyr*chała;) bo wyprodukowany przez nią supermózg człowieka pozwala mu kontrolować instynkt seksualny - nie jesteśmy jednak jedyni. Lwy zjadają potomstwo innych lwów, kiedy przejmują władzę nad stadem lwic. Podobnie lwice zjadają własne dzieci, żeby przetrwać w trudnych warunkach, np. w czasie suszy. Mam nadzieję, że ludzie nie robią takich rzeczy (chociaż podobno w czasie wielkiego głodu na Ukrainie dochodziło do koszmarów).

      Ciekaw jestem, czy zostaną przeprowadzone badania opisujące różnice w psychice starych ludzi, którzy spłodzili i wychowali dzieci, oraz tymi, którzy tego nie zrobili. W sumie - może nie być różnicy, bo z punktu widzenia ewolucjonisty, po odchowaniu dzieci osobnik może się przekręcić, jest już nieważny. Może być jednak tak, że nieuruchomione mechanizmy kumulują napięcie i prowadzi to do zaburzeń. Ciekawe, co nie?
    • losiu4 Po co mi dzieci 31.05.12, 16:31
      na starość zostana same. W wypowiedziach co poniektórych juz widać ten strach, choć zakamuflowany

      Pozdrawiam

      Losiui
      • loginsobotni1 Re: Po co mi dzieci 31.05.12, 17:08
        Czyli rodzimy dzieci żeby się zabezpieczyć na starość.
        Dobrze że jesteś szczera - niektórzy próbują macierzyństwo tłumaczyć pięknem wychowania małego człowieka i macierzyństwa, ty przynajmniej sprowadzasz sprawę do jej sedna.

        Swoim dzieciom już to powiedziałaś?

        P.s. samotności na starość to się boją setki tysięcy rodziców emigrantów.
      • mala_gorzka rodzice niekiedy tez zostaja sami na starosc 31.05.12, 17:17
        tez mi argument, nie masz dzieci, to nie ma kto pracowac na emerytury, nikt szklanki nie poda.

        1) nie kazde dziecko bedzie z czasem dobrze oplacalnym pracownikiem
        2) pomimo staran rodzicow, w tym i nakladu finansowego, dziecko nie skonczy szkoly lub wybierze niepraktyczny kierunek studiow
        3) nie znajdzie pracy w swoim miescie, wiec wyjezdzie, moze nawet i z Polski
        4) wypworadzi sie (nauka, praca, przyszly partner), bedzie mialo wlasna rodzine i kochanych rodzicow bedzie odwiedzac ze 4 razy do roku


        im wiécej o tym mysle, tym bardziej jestem na nie.
        mam k

    • od-or Po co mi dzieci 31.05.12, 18:18
      widać że jest nadzieja że w Polsce kury zamienią się w kobiety.
    • znj2 Re: Po co mi dzieci 31.05.12, 19:31
      Ale atrakcje! Leży hipcio na sofie i czeka na starość. Trumna nie ma kieszeni!
      • marysia.s.k Re: Po co mi dzieci 01.06.12, 16:01
        Ale ma i miała ciekawe życie - a przynajmniej takie jakie chciała- a nie jest zgorzkniałą matką-Polką której głównym zadaniem i rozrywką jest dokładanie innym!
    • zigzac1 Po co mi dzieci 31.05.12, 19:58
      Preblem w tym, ze się nie wie, dopóki się nie spróbuje....Ja miałam podobną opinię o macierzyństwie przez wiele lat, dopóki nie zostałam mamą wieku lat 40tu. I wcale nie jest tak, że przeżywam nieustający zachwyt. Wcale nie jest tak, że nie musiałam zrezygnować z wypracowanej już pozycji zawodowej. pracuje w wolnym zawodzie, więc jak mnie nie ma, to mnie nie ma..A przy dziecku przez jakis czas mnie nie było. Proszę pomyśleć co to znaczyło dla 40to letniej kobiety.
      Mam w sobie sporo żalu, że ja musiałam zreygnować, a mój mąż nie. Bo tak. U już. Bo takie układy. Bo taka biologia.
      A z drugiej strony wiem, że gdybym sie nie zdecydowała, za jakieś 10 lat wygłaszałabym właśnie takie teksty jak te Panie ( nie wszystkie, bo niektóre po prostu komentuja sytuację, a nie dorabiają odeologię), a szczegolnie ta pierwsza.
      Tłumaczyłabym wszystkim, że tak jest najlepiej. Ale wiem już teraz, że macierzyństwo to nie tylko straty. I tyle.
      • madzioreck Re: Po co mi dzieci 01.06.12, 00:25
        zigzac1 napisała:

        > Preblem w tym, ze się nie wie, dopóki się nie spróbuje....
        (...)
        > A z drugiej strony wiem, że gdybym sie nie zdecydowała, za jakieś 10 lat wygłas
        > załabym właśnie takie teksty jak te Panie ( nie wszystkie, bo niektóre po prost
        > u komentuja sytuację, a nie dorabiają odeologię), a szczegolnie ta pierwsza.
        > Tłumaczyłabym wszystkim, że tak jest najlepiej. Ale wiem już teraz, że macierzy
        > ństwo to nie tylko straty. I tyle.

        Problem w tym, że jak się już spróbuje, to nie ma odwrotu, o jakiej więc "próbie" mówisz?
        Niestety nie przyjmuje się do wiadomości, że nie zawsze taka "próba" kończy się happyendem.
    • krolroger O co tu tyle szumu 31.05.12, 20:54
      Nie chciala miec dzieci to nie miala, jej sprawa. O czym ten artykul ? Kompletnie nie widze powodu by cos takiego pisac, kobieta w artykule nie jest nikm wyjatkowym. Artykul ma sens jesli centralnym zagadnieniem jest to ze bochaterka jest szczesliwa mimo tego ze nie ma dzieci. Gdyby szczescie dla autorki artykulu nie bylo podswiadomie spiete z rodzina i dziecmi to by nie opisywala niesowitego przypadku szczescia bez nich...Sens artykulu to zatem przerabianie kompelsow i propagowanie bezdzietnosci. Proponuje spojrzec kilka naglowkow nizej gdzie jest odnosnik do arytkulu - "Macierzynstwo non fiction, nie dla lukrowanej wizji bycia mama" i juz wiemy jaka jest wizja udanego zycia pan redaktorek z wysokich obcasow. Brak dzieci to jak widac dla nich nie lada problem, beda sie wiec utwierdzac w tym ze maja udane zycie na lamach kosztem czytelniczek...
    • oloros Re: Po co mi dzieci 31.05.12, 21:54
      w sumie zalosna
      • sceptyk35 Po co mi dzieci 01.06.12, 11:45
        Jest jeszcze duży zbiór kobiet rezygnujących z macierzyństwa: zakonnice.
    • marysia.s.k Po co mi dzieci 01.06.12, 15:39
      Popieram!!! Jestem po 50-tce, mam dobrego męża, wolny zawód -maluję, dobre, spełnione życie i nie mam dzieci. Mąż ma dziecko z poprzedniego małżeństwa więc Bogu dzięki jego instynkty ojcowskie są zaspokojone. Ja takowych nie posiadam i coraz częściej w pełni doceniam brak potomstwa! Zachęcam wszystkie Panie do podejmowania własnych decyzji dot. posiadania dzieci a nie kierowania się np. opinią środowiska a będą bardziej szczęśliwe!:))
    • 25cz Po co mi dzieci 01.06.12, 17:10
      Nie ma co filozofować, nie lubi się własnych dzieci, to ich się nie robi! Z drugiej strony, może to i dobrze - być może, to jakiś wewnętrzny głos nam podpowiada, że lepiej by było, gdybyśmy się nie powielali? Czego, jak czego, ale ludziów, na tej naszej planecie, jak mrówków! Lepiej by było, gdyby ilość przeszła w jakość.
    • wrd6611 Po co mi dzieci 01.06.12, 19:15
      Moze ja pudel w domu starcow odwiedzi. A jezele chodzi o majatek, to panstwo wyda na diety poselskie.
    • split-fire Teraz jeżeli chcę jechać z kimś na Bali, to muszę 02.06.12, 14:26
      "Teraz jeżeli chcę jechać z kimś na Bali, to muszę za niego zapłacić."


      W sumie smutne bardzo
    • niet53 Po co mi dzieci 02.06.12, 16:22
      Moj Boze, to o czym Panie opowiadaja, to samo zycie niezaleznie od tego czy sie jest samemo czy z kims. To wszystko jest bardziej zlozone niz slogany, przez ktore patrzy sie na zycie. Moja mama zawsze mowila, ze my dzieci duzo ja nauczylismy, ale nie nalezy tego brac doslownie. Ja mowie, ze wychowywanie dziecka zrobilo mnie madrzejsza i dojrzala osoba, i lubie sie taka. Pomoglo mi takze w okresleniu mojego zycia, bez uciekania sie do mezczyzny, czy drugiej osoby zeby sie spelnic. Ale to jest process ktory trwa w czasie. Nic nie jest latwe, ale ja zbudowalam sobie zycie ktore lubie, mam syna, ktory nie jest perfekt, ale cieszy mnie, gdy patrze jak szuka swoich drog i usamodzielnia sie. Staram sie nie byc nadopiekuncza, zeby mu nie odebrac wlasnej inicjatywy. Wyleczylam sie z wielu romantycznych mitow, i dzisiaj bylabym lepsza partnerka niz pare lat temu. I romantyczna, ale inaczej. Co mnie uderz w tych wypowiedziach to to, ze wiekszosc z Pan patrzy na swoje zycie z punktu widzenia osob drugich. Za duzo wiary w inne opinie a za malo wlasno okreslenia. Czasem dobrze spedzic torche czasu z soba samym, a przede wszystkim byc w obec siebie uczciwym, zeby wiedziec czego my chcemy, czego sie boimy i dlaczego. Ja nie namawiam nikogo do rodzenia dzieci, ale zeby byc samym to trzeba tez byc realista. w obu przypadkach sa to sytuacje zlozone, bogate w najprzerozniejsze przezycia. Umiec sie cieszyc tym co sie ma mozna sie nauczyc. Moze to nie chodzi tylko na to zyby byc gotowym do podrozowania, ale z kim i dlaczego i jak gleboka przyjazn sie zawiazuje, i czypozwolimy sobie, zeby innym zaufac i pozwolic im byc blisko. Tym paniom, ktore czuja sie samotne radze poszperac na internecie. Moja 58 letnia przyjaciolka rok temu wyszla zamaz za kogos kogo znalazla na internecie i jest szczesliwa. To jest jej pierwsze malzenstwo. Ale, on ma odrozniete dzieci. Pomyslnosci. Nie rezygnujcie.
    • niet53 Po co mi dzieci 02.06.12, 16:23
      Moj Boze, to o czym Panie opowiadaja, to samo zycie niezaleznie od tego czy sie jest samemo czy z kims. To wszystko jest bardziej zlozone niz slogany, przez ktore patrzy sie na zycie. Moja mama zawsze mowila, ze my dzieci duzo ja nauczylismy, ale nie nalezy tego brac doslownie. Ja mowie, ze wychowywanie dziecka zrobilo mnie madrzejsza i dojrzala osoba, i lubie sie taka. Pomoglo mi takze w okresleniu mojego zycia, bez uciekania sie do mezczyzny, czy drugiej osoby zeby sie spelnic. Ale to jest process ktory trwa w czasie. Nic nie jest latwe, ale ja zbudowalam sobie zycie ktore lubie, mam syna, ktory nie jest perfekt, ale cieszy mnie, gdy patrze jak szuka swoich drog i usamodzielnia sie. Staram sie nie byc nadopiekuncza, zeby mu nie odebrac wlasnej inicjatywy. Wyleczylam sie z wielu romantycznych mitow, i dzisiaj bylabym lepsza partnerka niz pare lat temu. I romantyczna, ale inaczej. Co mnie uderz w tych wypowiedziach to to, ze wiekszosc z Pan patrzy na swoje zycie z punktu widzenia osob drugich. Za duzo wiary w inne opinie a za malo wlasno okreslenia. Czasem dobrze spedzic torche czasu z soba samym, a przede wszystkim byc w obec siebie uczciwym, zeby wiedziec czego my chcemy, czego sie boimy i dlaczego. Ja nie namawiam nikogo do rodzenia dzieci, ale zeby byc samym to trzeba tez byc realista. w obu przypadkach sa to sytuacje zlozone, bogate w najprzerozniejsze przezycia. Umiec sie cieszyc tym co sie ma mozna sie nauczyc. Moze to nie chodzi tylko na to zyby byc gotowym do podrozowania, ale z kim i dlaczego i jak gleboka przyjazn sie zawiazuje, i czypozwolimy sobie, zeby innym zaufac i pozwolic im byc blisko. Tym paniom, ktore czuja sie samotne radze poszperac na internecie. Moja 58 letnia przyjaciolka rok temu wyszla zamaz za kogos kogo znalazla na internecie i jest szczesliwa. To jest jej pierwsze malzenstwo. Ale, on ma odrozniete dzieci. Pomyslnosci. Nie rezygnujcie. A sam tytul jest lagodnie mowiac, niedelikatny.
    • anais85 Po co mi dzieci 02.06.12, 18:39
      Świetny artykuł.
    • hanka78 Re: Po co mi dzieci 02.06.12, 21:17
      Bezdzietni nie wiedzą co tracą, bo nie mają skąd.
      Rozgarnięta kobieta wcale nie musi z powodu macierzyństwa rezygnować z kariery (Meryl Spteep ma 5-dzieci i jest najlepszą aktorka świata - tak wynika z nagród) a ta pańcia z herba file mógłby jej tylko buciki czyścić.

      Ale fakt, nie każdy się nadaje do rodzicielstwa i jak ktoś nie chce mieć dzieci - to lepiej dla tych dzieci zwłaszcza - żeby ich nie miał...
    • extra_terrestrial Po co mi dzieci 03.06.12, 09:10
      Panie przedstawione w artykule prezentuja punkt widzenia bliski moim pogladom z wczesnej mlodosci. Ja tez nie znosilem dzieci i nie zamierzalem ich miec. Zmienilem zdanie dopiero po czterdziestce, kiedy nadgryziona zebem czasu mlodosc ustapila sredniemu wiekowi. Po dziesieciu latach malzenstwa zostalismy rodzicami malej dziewczynki. Po urodzeniu corki zmienil sie moj stosunek takze docudzych dzieci. Kiedys wydawaly mi strasznie denerwujace. Jednak poglady sie zmieniaja. Bylem w Chinach na Wielkim Murze kiedy przyszla nawalnica. Wszyscy starali sie jak najszybciej dostac do wyciagu by zjechac na dol. Za mna w kolejce stala chinska para. Ojciec trzymal na rekach malego chlopca, ktory zaczal szarpac moj plecak. Kiedys wkurzylo by mnie to niesamowicie. Odwrocilem sie, i zobaczylem malucha ktory byl w wieku mojej corki. Usmiechnalem sie.
    • engi4524 Po co mi dzieci 03.06.12, 09:33
      Troche skromnisci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka