a_weasley Rząd czy delegatura KE na Kraj Nadwiślański? 20.03.06, 12:57 "Co wówczas zrobi rząd? Czy podporządkuje się decyzji, czy też uzna, że polskie prawo i polski "interes narodowy" mają pierwszeństwo nad prawem unijnym?" Dobre pytanie. Czy Polska jest państwem niepodległym? Jeśli tak, to jakie prawo jest wążniejsze - Rzeczypospolitej Polskiej czy Związku Demokratycznych Republik Europejskich? Kogo ten rząd ma reprezentować - Polskę w Brukseli czy Unię we Warszawie? Odpowiedz Link Zgłoś
1europejczyk Polska-Wlochy 20.03.06, 13:25 Ogranicze sie tylko do rozdzialu: Polska to nie Wlochy Nie znam cytowanej obiegowej madrosci. Wiem, ze porownanie do Wloch, ktorym posluguje sie pan Gadomski jest nie tylko falszywym uproszczeniem ale po prostu propagandowym klamliwym narzedziem prowadzacym do prawdziwej konkluzji: "To byl skutek zlej polityki, która w koncu zaszkodzila preznej gospodarce wloskiej." Ta zla polityka polegajaca na braku jakiejkolwiek panstwowej kontroli wolnego rynku doprowadzila do niespotykanej w Europie korupcji, ktora zawladnela nie tylko sektorem gospodarczym ale ogarnela wladze administracyjne, sadowe i polityczne z najwyzszymi wlacznie. Doprowadzila do sytuacji w ktorej mafia wloska miala duzy wplyw na zycie polityczne Wloch siejac strach zamachami bombowymi na tych co z nia walczyli jak rowniez na przywodcow politycznych najwyzszego szczebla ktorzy jej nie ulegli. Doprowadzajac do krytycznej sytuacji, w ktorej byly Prezydent Wloch oskarzony o wspolprace z mafia do tej pory scigany listem gonczym ukrywa sie w jednym z krajow afrykanskich! Ta "prezna gospodarka" charakteryzowala sie najwyzszym udzialem "szarego sektora" w gospodarce Wloch w odniesieniu do wszystkich krajow europejskich. << Polska nie ma tych atutów, co Włosi >> Poki co, ale kontynujac dotychczasowe kierunki "rozwoju" polskiej gospodarki i polskiego "wolnego" rynku mozemy bardzo szybko przescignac cytowane Wlochy i zyskac "atuty" o ktorych nie pisze pan Gadomski!!!! Tyle warta jest propagandowa pisanina pana Gadomskiego ! Biorac pod uwage "wartosc" poznawcza tego akapitu czytanie reszty jest po prostu tylko i wylacznie strata czasu !!! Odpowiedz Link Zgłoś
alexfryd1 Re: Czy PiS zagraża gospodarce? 20.03.06, 13:38 Balcerowicz - największy polityk Unii Demokratycznej i Unii Wolności, wicepremier rządu postkomunistycznego - stale ma usta pełne frazesów o niezależności Banku od elit politycznych. Kimże jest ten Balcerowicz jeśli nie politykiem? Może redaktor Gadomski coś na ten temat napisze? Odpowiedz Link Zgłoś
sam_sob Re: Czy PiS zagraża gospodarce? 20.03.06, 13:52 Prawda jest taka, że Gadomski z Balcerowicz wspomaganym przez Ziemkiewicza nie są wstanie zagrozić polskiej gospodarce z tego powodu, że jest ona kierowana przez zaprawione w boju doświadczone osoby, z odpowiednim przygotowaniem i praktyką zawodową. Nie radzą sobie jedynie niedoświadczeni redaktorzy i prawnicy, którym nawet korporacje nie są wstanie skutecznie pomóc. Z tego wniosek, że pisaniem, ani "duchem prawa" nie da się ich zastraszyć. Odpowiedz Link Zgłoś
ali47 Re: Czy PiS zagraża gospodarce? 20.03.06, 15:18 www.naszawitryna.pl/ksiazki_140.html Geniusz czy pilny uczeń? Być może jednak Leszek Balcerowicz nie był aż tak genialny i nie odkrył niczego nowego. Może po prostu był pilnym uczniem i zastosował sposoby już gdzie indziej sprawdzone? Oto fragmenty artykułu Dariusza Witolda Kulczyńskiego, inżyniera kanadyjskiego. Opublikowano go w piśmie Nowy Kurier w Kanadzie, na przełomie maja i czerwca 1991, pt. Nie szukaj mnie w Argentynie, czyli nasza apokalipsa W latach siedemdziesiątych w Argentynie rządziła junta militar. Rządy pułkowników były gorąco wspierane przez Stany Zjednoczone, rzekomo z powodów politycznych tj. aby nie powtórzył się tam jakiś nowy Allende - marksista. Poza kilkudziesięcioma lub kilkuset tysiącami "disaparecidos" (tych, którzy zniknęli tj. osób zamordowanych w więzieniach politycznych) z Argentyny zniknęło 25 miliardów dolarów USA - tyle właśnie wynosił dług Argentyny po zakończeniu "rządów pułkowników". Mimo wysiłków Alfonsina, a potem Menema, dług Argentyny wzrósł do 40 miliardów na skutek hiperinflacji i niemożności spłacenia odsetek. Dlaczego Argentyna, w latach pięćdziesiątych jeden z zamożniejszych krajów świata, nie była w stanie spłacić długu? Przede wszystkim dlatego, że w latach siedemdziesiątych stanęło mnóstwo fabryk i produkcja rodzima została zastąpiona importem. Zbankrutowała fabryka argentyńskiego fiata 125, bo taniej było sprzedawać fordy i mercedesy. Na wolnym rynku wymiany walut w Argentynie, na skutek ogromnej podaży, dolar amerykański osiągnął bardzo niska cenę. Było to wynikiem bardzo wysokiego procentu bankowego (rzędu 30-40% w skali rocznej) na argentyńskie PESO w bankach argentyńskich. Tak wysoki procent uniemożliwiał firmom argentyńskim zaciąganie kredytu inwestycyjnego. Wysoki procent bankowy, który miał ograniczyć szalejąca inflację zamiast normalnej działalności inwestycyjnej i produkcyjnej pobudził zupełnie inny rodzaj aktywności gospodarczej. Całymi wagonami (w przenośni, oczywiście) przywożono do Argentyny dolary, wymieniano na PESO, wpłacano do banku, po pewnym czasie podejmowano wkład i zarobione odsetki, kupowano dolary i wywożono z Argentyny. Był to "wspaniały okres". Rynek argentyński był otwarty dla "inwestorów" zza granicy. W warunkach silnej recesji każdy, kto chciał założyć firmę w Argentynie, był witany jak przysłowiowy król. Powstało więc szereg firm, których jedyna działalnością była spekulacja i jej legalizacja. Legalizacja polegała na zwolnieniu zysku bankowego od podatku, który i tak był niski, oraz załatwieniu transferu zysku za granicę. Często zysk dolarowy był za granica wymieniany na towary, których cena wskutek wysokiej inflacji połączonej ze stałą wartością dolara, była w Argentynie kilkakrotnie wyższa. Zysk dolarowy również "inwestowano" w Argentynie, kupując za dolary nieruchomości od tych, którzy wiedzieli, że jak najbardziej wolnorynkowa cena dolara jest sytuacją sztuczną, spowodowaną przejściowo wysokim oprocentowaniem Peso. Ludzie ci wiedzieli, że kiedy zacznie się obniżać procent bankowy, aby umożliwić zaciąganie normalnych kredytów na cele inwestycyjne przez przedsiębiorstwa, to spadnie podaż dolara i jego cena gwałtownie wzrośnie, i wszystko się sprawdziło. Kiedy obniżono procent bankowy, Argentyna była całkowicie "odciągnięta" z dewiz, nastąpił ogromny skok wartości dolara, co w gospodarce tak bardzo uzależnionej od importu spowodowało z kolei hiperinflację. 40 miliardów dolarów długu przypomina Argentynie do dziś o latach siedemdziesiątych. Peso zastąpiono nową walutą Australem (Austral- południowy), lecz inflacja postępuje nadal. Warto zauważyć, że powyższy "przypadek Argentyny" wydarzył się w normalnej, niegdyś kwitnącej gospodarce kapitalistycznej. A w Polsce ...? Według Planu Balcerowicza cena dolara wynosi od stycznia 1990 około 10 000 zł. Procent bankowy wahał się od 40% do 80% rocznie w różnych okresach. Pytania, które chcielibyśmy postawić ministrowi finansów; l. Ile złotych wypłaciły polskie banki jako procent od stycznia 1990 do chwili obecnej? (Suma ta podzielona przez 10 000 wyznaczy górna granicę ilości dolarów, które Polska straciła w tym okresie i która odzwierciedli się w postaci wzrostu zadłużenia, wzrostu ceny dolara i wzrostu stopy inflacji po zakończeniu utrzymywania wysokiego procentu bankowego). 2. Jaka będzie stopa opodatkowania zysku bankowego? (Wysoka stopa podatkowa na dochód bankowy z procentu mogłaby zapobiec "scenariuszowi argentyńskiemu"). 3. Jaka była kontrola graniczna (Która mogłaby ograniczyć wywóz dolarów "wprost" przez prymitywnych "drobnych inwestorów" lub "turystów" z Zachodu)? Co miało zapobiec potencjalnemu wywozowi pieniędzy? Kto mógł zarobić na wysokim procencie bankowym i niskim kursie dolara? Odpowiedź brzmi: absolutnie każdy, w praktyce ten, kto miał pieniądze. Najbardziej zaś zarobić mogli ci, którzy wiedzieli, że procent w bankach polskich w danym okresie pozostanie wysoki. Gdyby na przykład taki pan Jeffrey Sachs nie miał skrupułów, to przyjeżdżając do Polski i inwestując na wysoki procent w złotówce, a potem realizując zysk w dolarach mógłby stać się milionerem. Ja nie mam podstaw, żeby twierdzić, że ktoś o znanym nazwisku zarobił w Polsce na spekulacji walutowej, ale pytania do ministra finansów, które podałem powyżej pozwolą ustalić rozmiar ewentualnej straty oraz mechanizmy, które takiej stracie miały zapobiec. Scenariusz argentyński udoskonalony Oczywiście, nie możemy podejrzewać, żeby dr Leszek Balcerowicz, uczony z Harvardu, i jego jeszcze bardziej uczony kolega, prof. Jeffrey Sachs nie wiedzieli o "scenariuszu argentyńskim"! Oni go tylko nieco udoskonalili, aby rabunek Polski był szybszy i bardziej efektywny. Jak pisze p. Kulczyński, w Argentynie procent bankowy wahał się od 30 - 40%. W znowelizowanej metodzie Balcerowicz - Sachs procent ten podniesiono do 80%, a nawet więcej. Nie wiemy też niczego o tym, żeby istniała w Argentynie równie "poręczna" instytucja jak FOZZ. Dlatego dopóki nie odkryjemy jakiegoś zagranicznego pierwowzoru FOZZ, to będziemy uważali, że jest to oryginalny "polski" wkład do znanych gdzie indziej technik zorganizowanego ograbiania bezbronnych społeczeństw i krajów. W wolnym polskim parlamencie, przy trzecim już naszym niekomunistycznym rządzie, nie toczy się debata nad katastrofalnymi skutkami zastosowania Scenariusza argentyńskiego w warunkach polskich. Sprawy, które dla zwykłego przechodnia na ulicy są widoczne gołym okiem, jakoś umykają uwadze naszych posłów i senatorów. Zadajemy sobie pytanie: Wiedza? Zdają sobie sprawę? Czy też zajęci walką o e t o s nie maja o niczym pojęcia? Jako prawdziwi humaniści nie maja głowy do rachunków? Niech nam nie mówią, że nie wiedzieli Odpowiedz Link Zgłoś
tadluzny Dariusz W. Kulczyński, inżynier kanadyjski... 20.03.06, 20:44 Jak to fajnie brzmi "inżynier kanadyjski". A jakze, pan Kulczynski dostal sie do pracy w elektrowni atomowej w Pickering, a wiec ma dobrze platna prace w firmie panstwowej i nie musi sie bac ze ja straci. Jak ja mu zazdroszcze! Pan Kulczynski jest tez redaktorem i chyba wydawca polsko-jezycznej gazetki "Nowy Kurier". Gazetka ta jest jedna z kilku dostepnych za darmo w poludniwym Ontario i mozna ja sobie wziazc w polskich sklepach i instytucjach. Gazetka ta to w zasadzie reklamy roznych firm do ktorych autor doklada wypociny swoje i innych osob pragnacych pewnego dnia pisac dla, powiedzmy, "Newsweeka". Linia programowa pisemka to jakby skondensowane poglady Uni Pracy i PPS Piotra Ikonowicza. Poziom i poglady autorow tego pisemka sa - dla mnie osobiscie - na zenujacym poziomie, populizm bardzo irytujacy. Jedynym powodem dla ktorego czasem biore ten szmatlawiec jest dzial sprzedazy i kupna. W ostatnim np. numerze jest wywiad z Maciejem Plazynskim przeprowadzony przez pana Kulczynskiego. Wywiad polega na tym ze pytajacy zanim zada pytanie to najpierw prezentuje swoje stanowisko po czym zadaje pytanie na ktore jest krotka odpowiedz Plazynskiego i tak dalej. Efekt koncowy wyglada jak samopromocja Kulczynskiego jako meza stanu albo jakby to Plazynski przeprowadzal wywiad poniewaz wywody Kulczynskiego sa dwa razy dluzsze! Pan Kulczynski bywa tez czasami zapraszany do dyskusji politycznych w polskiej TV zeby zaprezentowac poglady lewej nogi (jakby to powiedzial Walesa). Reasumujac kolego, gazetka to szmatlawiec nie wart cytowania. Pozdro. Odpowiedz Link Zgłoś
qva Re: Czy PiS zagraża gospodarce? 20.03.06, 15:36 nie no niewierze co ten gosc tu napisal. ty on jest psychcznie chory a moze ja jestem.mam nadzieje ze nie ma takich ludzi w polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
ali47 Re: Czy PiS zagraża gospodarce? 20.03.06, 16:01 > Bronisław Geremek, Lidia Geringer de Oedenberg, Genowefa Grabowska, Jan > Kułakowski, Janusz Onyszkiewicz, Józef Pinior, Dariusz Rosati, Grażyna > Staniszewska, posłowie do Parlamentu Europejskiego > > W obronie Leszka Balcerowicza > Nie publikowane fragmenty wywiadu z Bronisławem Geremkiem Prawdziwe nazwisko - Berele Lewartow ( Zaangażowany komunista. Odegrał ogromną rolę w zablokowaniu autentycznego rozliczenia z komunizmem i utrzymaniu polityki grubej kreski. Ponosi szczególną odpowiedzialność za narzucenie OKP antynarodowego planu gospodarczego Sorosa i Sachsa. W swych wystąpieniach za granicą niejednokrotnie występował ze swego rodzaju "donosami na Polskę", skrajnie eksponując rzekome niebezpieczeństwa "antysemityzmu", "nacjonalizmu" i "populizmu"; skrajny manipulator - znany jest z niezwykle rozwiniętych umiejętności rozmijania się z prawdą. Jest wynalazcą nowego typu dezinformacji, zwanego faktem prasowym, [chodzi o zdarzenie, które nigdy nie zaistniało w rzeczywistości, ale stało się wiarygodne, bo napisano o nim w prasie!!].) /Wywiad przeprowadzony przez Hanne Krall do wybiórczego opublikowania w tygodniku "POLITYKA" w 1981 roku/ Wywiad z Bronisławem Geremkiem, przewodniczacym Rady Programowej przy KKP "Solidarnosc" a także kierownikiem Pracowni Historii Kultury Sredniowiecza PAN byl gotowy do druku w czerwcu 1981 roku. "POLITYKA" oglosila go w dniu 8 sierpnia 1981 roku, Redakcja "POLITYKI" zmienila tytul, który brzmial: "Historia nie zwalnia biegu" i wylaczyla najważniejszy dla Polaków fragment. Zapis magnetofonowy dokonany przez ekipe Radia i Telewizji KKP NSZZ "Solidarnosc" Podajemy w calosci fragment wywiadu wylaczony z druku przez "Polityke", a wydrukowany w powielaczowym periodycznym wydawnictwie pod tytulem "Solidarnosc Radia i Telewizji" /biuletyn wylaczne do uzytku wewnetrznego/. Tekst danego wywiadu poza tym odbito w 33 scisle numerowanych egzemplarzach i przekazane nastepujacym osobom: Edwardowi Ochabowi, Janowi Karolowi Wende, Leonowi Chainowi, i calemu kahalowi czyli zarzadowi gminy zydowskiej. Otrzymala poza tym centrala propagandowa gminy: Jerzy Morawski, Wladyslaw Matwin, Artur Starewicz, Michal Brodzki, Adam Schaff. Równiez wszyscy przewodniczacy zespolów I, II, III, i IV oraz kierownicy sekcji Radia i Telewizji: Gdansk, Wroclaw, Lódz, Kraków, Katowice, Lublin, Szczecin, Olsztyn, Poznan, Rzeszów, Bialystok, Kielce. Niżej zamieszczamy ów niepublikowany w "Polityce" fragment. Hanna Krall: Panie profesorze... Bronisław Geremek: Ten tytuł należy mi się już od dawna, ale niech go pani nie używa, ciągle jestem tylko docentem. Hanna Krall: Ale przecież otrzyma pan godnosć profesora, musi pan ją otrzymać. Bronisław Geremek: To prawda i chyba już niedługo. Teraz kiedy Geysztor jest Prezesem PAN, Madejczyk nie odważy się przeciwstawiać wnioskowi o wystąpienie do Rady Panstwa o profesurę dla mnie. Hanna Krall: No to ja będę mówila: panie Profesorze, a w tym co bedzie szlo do druku zmienimy na: panie Docencie. A wiec, panie Profesorze, musze powiedziec, ze mojemu szefowi redakcyjnemu ogromnie zalezy na tym wywiadzie, a scisle mówiac na tym, aby zapewnic pana wybór do Komisji Krajowej na Zjezdzie w Gdansku. Bronisław Geremek: Wiem sam dobrze, że coraz więcej delegatów patrzy nam na ręce coraz to z większą nieufnoscią. Muszę przyznac, że nie wiem, czy Rakowski dobrze robi inspirując ten wywiad, mogą się ludzie zorientowac, że ja i Rakowski gramy tę samą melodię, tylko na innych fortepianach i w innych salach koncertowych... Przepraszam, kto tu zagladal? Hanna Krall: Nikt wazny. To Bijak. Zastepca Rakowskiego. Bronisław Geremek: Musicie go tutaj trzymać? Przecież to... Hanna Krall: Jeden Polak musi tu być. Zdarza sie, że przychodzi to redakcji ksiadz. Kto ma wówczas z nim rozmawiac? Może Passant? Jeżeli taki ksiadz dobrze pamieta lata 1949-1956, to moze sie zdarzyc, że w areszcie albo na holdowniczym zebraniu ksiezy-patriotów przesluchiwal go Roman Zambrowski. A przeciez Danek kubek w kubek podobny do swego wujka. Jego matka to rodzona siostra Romana. Bronisław Geremek: Wszystko jedno, w takiej redakcji jak "Polityka" to ja bym byl bardziej ostrożny. Poklóci się o wierszówkę, a potem opisze was w "Rzeczywistosci". Hanna Krall: Nie pan wypluje to slowo, takie brzydkie, niech pan lepiej powie, profesorze, do czego mamy się przygotowac w gazecie - strategicznie i taktycznie. Bronisław Geremek: O samym zjezdzie gdanskim nie będę pani mówil, bo Marta Wesolowska zrobi to genialnie. Ostatecznie od dawna siedzi w KOR i zna dokladnie wszystkie niuanse. Ale trzeba dac cale wsparcie ogniowe kilku niezwykle waznym sprawom: Ustawie o Samorzadzie Spolecznym, o spolecznej kontroli nad radiem i telewizja, a i nad prasa takze. Ustawa o samorzadzie przedsiebiorstw otwierajaca mozliwosci tworzenia spólek polsko-zagranicznych, socjalistyczno- kapitalistycznych ma tutaj wezlowe znaczenie. To jest wprawdzie glówne zadanie dla Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego, który ten problem postawil mocno zaraz po Nadzwyczajnym Zjezdzie Delegatów Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w pazdzierniku ubieglego roku, ale to musicie Wy wszyscy, bo to jest nakaz Gminy, polozyc jak najwiekszy nacisk. Równoczesnie trzeba wysunac takze na glówny plan projekt ustawy o podwójnym obywatelstwie dla wszystkich, którzy kiedykolwiek na terytorium Polski mieszkali i obojetnie gdzie przebywaja dzis, i ich prawni nastepcy równiez. Hanna Krall: Nie chwycilam jeszcze, czemu to takie wazne juz w tej chwili. Bronisław Geremek: Bo kuc zelazo trzeba wtedy kiedy jest gorace, a historia nie zwalnia biegu, kiedy się ja kijem pogania. Znala pani profesora Wyke? Hanna Krall: Tak, poznalam go osobiscie w Krakowie, a poza tym czytalam wszystko co napisal w ksiazkach i periodykach. Bronislaw Geremek: Wszystko? Naprawdę wszystko? A jego rozmowę historyczo- socjalistyczna pod tytulem "Gospodarka wylaczona" tez pani zna? Hanna Krall: "Gospodarka wylaczona"? Przeciez on nie zajmowal sie nigdy historia gospodarcza! Bronisław Geremek: Ale się na tym znal, zreszta rozmowę napisal z osobistej inspiracji Jakuba Bermana i Romana Zambrowskiego, ogloszona w pierwszym numerze miesiecznika "Twórczosc" z 1945r. Wyka byl zreszta naczelnym redaktorem tego miesiecznika. Nie bede pani odsylal do biblioteki na Foksal. Mam ten numer przy sobie, bo jest mi bardzo potrzebny do opracowania memorialu dla kilku osób z najwyzszego kregu wladzy, a i dla tych kilkunastu, którzy stoja ponad oficjalnym kregiem wladzy ludowej w Polsce. Trzeba obejmowac wszystkich i to wszystkich. Poszukajmy, poszukajmy! Jest: strona 156, 157 i 158. Rozdzial: "Zydzi i handel polski". Centralnym faktem psychogospodarczym lat okupacji jest na pewno znikniecie z handlu i posrednictwa milionowej masy zydowskiej. Znikniecie, kiedy dzisiaj liczyc trzeba niedobitków, definitywnie i ostatecznie. Natomiast faktem mniej znanym, chociaz równie waznym, jest próba inercyjnego i automatycznego wejscia zywiolu polskiego na miejsce opuszczone przez Zydów. Dlatego nazywam to wejsciem inercyjnym i automatycznym, poniewaz caly ten proces, mówiac krótko i brutalnie, mial ze strony wchodzacych na puste miejsce taki obraz: na miejsce nieochrzczonych ochrzczeni, ale z cala ohyda psychologiczna: kanciarze, handlarze, wyzyskiwacze. Psychologia zwiazana z funkcja spoleczna, a nie przynaleznoscia narodowa. Cala radosc "trzeciego stanu" sprowadza sie wlasciwie do nadziei: nie ma Zydów, wejdziemy na ich miejsce niczego nie zmieniajac, a wszystko dziedziczac z nalogów, które narodowi moralisci uwazali za typowe dla psychiki zydowskiej, ale tym razem bedzie to narodowe. Cechy cacy i tabu. Pominie tu pani ten fragment wywodów Odpowiedz Link Zgłoś
ali47 Re: Czy PiS zagraża gospodarce? 20.03.06, 16:10 Cechy cacy i tabu. Pominie tu pani ten fragment wywodów Kazimierza Wyki, gdzie zawarta jest obrona zydowskiego stanu posiadania w ekonomice dawnej i przedwojennej Polski. Czytajmy na stronie 157. Powiedzmy wyraznie: nieszczesciem polskiego zycia gospodarczego nie bylo to, ze wszedzie, od straganu po najwiekszy bank, przodowali w nim Zydzi. Nieszczesciem bylo to, ze procesa gospodarczo-handlowe byly u nas wylaczone z normalnej tkaniny zycia panstwowego. Kontaktowaly z nia tylko podatkiem, wymykaly cyganstwem oraz przekupstwem. Hanna Krall: A nie sadzi pan, panie profesorze, ze ten wlasnie dystans od tego co pan nazwal "tkanina moralna zycia panstwowego" byl wlasnie na reke tym wszystkim, którzy w Polsce wladali "od straganu az do najwiekszego banku". Bronisław Geremek: Podzielam pani poglad, ale ja referowalem poglad Wyki, który w interesujacej nas materii przechodzi na stronie 158 do sedna swego wywodu, bynajmniej nie o teoretycznym znaczeniu. Potepia mocno Polaków, ze siegneli po spadek po wymordowanych Zydach, acz w potepieniu tym jest ogromna przesada, bo mienie Zydów zrabowali Niemcy, a Polacy, jesli którys to potrafil czy tez musial, zajeli sie jedynie handlem, bez którego zycie nie moglo przeciez istniec. Nie nasza jednak sprawa wydawanie dobrego swiadectwa Polakom. Wyka tez pisze dla naszych zydowskich interesów prawidlowo i korzystnie. Wiadomo, ze do kosci zbieraja sie zawsze hieny, nigdy lwy. Hanna Krall: Jakie to ladne. Musze sobie to zapisac. Moze sie przydac. Bronisław Geremek: I dalej nieoceniony Kazimierz Wyka, ale pytanie znacznie donioslejsze, czy formy w jakich sie ta eliminacja dokonala i sposób w jaki spoleczenstwo nasze pragnelo i pragnie ja zdyskontowac byly moralne i rzeczowo do przyjecia? Otóz chociazbym tylko za siebie odpowiadal i nie znalazl nikogo kto by mi zawtórowal, bede powtarzal nie, po stokroc nie. Te formy i nadzieje byly haniebne, demoralizujace i niskie. Skrót bowiem gospodarczo-moralnego stanowiska przecietnego Polaka wobec tragedii Zydów wyglada tak: Niemcy mordujac Zydów popelnili straszliwa zbrodnie. My bysmy tego nie zrobili. Za te zbrodnie Niemcy poniosa kare. Niemcy splamili swoje sumienie, ale my - my juz teraz mamy korzysci i w przyszlosci bedziemy miec same duze korzysci, nie plamiac sumienia, nie plamiac dloni krwia. Trudno o paskudniejszy przyklad moralnosci murzynskiej, jak takie rozumowanie naszego spoleczenstwa. Hanna Krall: Panie profesorze, alez Wyka nie ma racji. Przeciez spoleczenstwo polskie w calej swojej masie wspólczuje Zydom, a i w miare mozliwosci pomagalo Zydom z narazeniem wlasnego zycia. Bronisław Geremek: Nie jest wazne co bylo, ale jest wazne co ma byc. Czytajmy wiec z jubilerska wprost precyzja profesora Kazimierza Wyki, który dane mu przez Bermana zamówienie wykonywal z arcykunsztownie i w nakazanym terminie. Juz w pierwszym numerze "Twórczosci" formy jakimi Niemcy likwidowali Zydów spadaja na ich sumienie. Zloty zab wydarty trupowi bedzie zawsze krwawil, chocby nikt nie zapamietal jego pochodzenia. Dlatego nie wolno nam dozwolic by taka reakcja byla zapomniana lub utrwalana inna, bo jest w niej malostkowe tchnienie nekrofilii. Mówiac prosciej, ze jezeli tak juz sie stalo, ze nie ma Zydów w gospodarczym zyciu polskim, to nie bedzie ciagnac korzysci warstwa ochrzczonych sklepikarzy. Prawo do korzysci posiada caly naród i panstwo. Na miejsce zlikwidowanego handlu zydowskiego nie moze wejsc identyczny i strukturalnie psychologiczny handel polski, bo wtedy caly proces nie posiadalby najmniejszego sensu. W okresie prowizorium okupacyjnego szedl zas taki handel i sadzi, ze juz sie rozsiadl na wieczne wieki. Hanna Krall: To teraz dopiero rozumiem, dlaczego to w 1948 roku oglosil Hilary Mina "Bitwe o handel" i najpierw z torbami puscily polskich kupców i rzemieslników przy pomocy domiarów podatkowych, a nastepnie upanstwowily wszystko, spóldzielnie praktycznie takze, by Polacy nigdy nie handlowali po wieki wieków. Bronisław Geremek: Tego pani nie moze pamietac. Jest pani przeciez za młoda. Hanna Krall: Wtedy w 1948 roku bylam mala dziewczynka, ale o bitwie pana Minca o handel slyszalam wiele razy. Bronisław Geremek: No to teraz uslyszy pani znowu, ale o tym nikomu i nigdy nie bedzie pani opowiadac. To jest najwieksza tajemnica. W najblizszym czasie nasi powróca do handlu i produkcji w Polsce. Hanna Krall: Skad pan wezmie tylu Zydów? Kto im da przedsiebiorstwa? Kto da pieniadze? Bronisław Geremek: O naszej "Solidarnosci" to juz pani zapomniala? Jeszcze beda prosic zeby Zydzi brali te przedsiebiorstwa. Hanna Krall: Jeszcze nie obejmuje mysla i wzrokiem duszy tej operacji, ale juz cieszy mnie ona ogromnie. Bronisław Geremek: Jest ustawa o samorzadzie przedsiebiorstwa? Jest? Mogla byc dla nas jeszcze lepsza, ale i to wystarczy. Przewiduje ona, ze moga byc tworzone spólki prywatno-samorzadowe i spólki prywatno-panstwowe. Przewiduje. Co jest potrzebne na rozruch takiej spólki? My wiemy dobrze. Pieniadze! A kto ma dzis pieniadze na takie interesy? Moze Polacy? Nie, ja Polaków w tym interesie jako udzialowców nie widze. Pieniadze dadza Zydzi! Glowe do interesu tez Zydzi i pytala pani: "skad wezme tylu Zydów?" A no na szczescie ludu Izraela, juz sa. Przez 38 lat populacja odrodzila sie: w Izraelu, Europie Zachodniej, Zwiazku Radzieckim. Kiedy tylko uchwalimy ustawe o podwójnym obywatelstwie i prawie swobodnego wyboru miejsca zamieszkania oraz podrózowania do Polski tam i spowrotem - w zaleznosci wylacznie od checi zainteresowanego takiego z podwójnym obywatelstwem polskim. Z kadrami do zreprywatyzowanego przemyslu, rzemiosla i handlu nie mamy najmniejszego klopotu. A warsztaty pracy stoja otworem, a nawet i puste. Oplacilo sie nam doprowadzic je do takiego stanu, do takiej zalosnej ruiny. W takim stanie beda dawac je nam za darmo i jeszcze calowac w reke, aby byla praca dla Polaków i troche na rynek. Hanna Krall: Dlaczego tylko troche na rynek wewnetrzny? Bronisław Geremek: Bo te zaklady beda produkowac na eksport, a nie na rynek. Hanna Krall: A jak "Solidarnosc" bedzie ta produkcje wysylana na eksport zatrzymywac na granicy albo w portach? Bronisław Geremek: Jaka "Solidarnosc"? Jak to wszystko sie nam uda, to "Solidarnosc" bedzie kijem naganiala swoich czlonków i partyjnych tez do ostrej i wytezonej pracy w nadziei, ze samorzad zblizy ja do zysków na horyzoncie. Te zyski beda, ale jak peczek marchwi przed lbem osla aby stale ciagnal ten nasz ciezki wóz. Hanna Krall: Panie profesorze, wydaje mi sie, ze pan niezbyt lubi Polaków! Bronisław Geremek: Niezbyt lubie? Takie określenie jest niezbyt ścisle! Ja ich po prostu nienawidzę. Tak nienawidzę, że nie wiem jak to wyrazić słowami Odpowiedz Link Zgłoś
ironlord Re: Czy PiS zagraża gospodarce? 20.03.06, 16:10 buahahaha, co za dowcip.... Odpowiedz Link Zgłoś
japoeta1 Re: Czy Balcerowicz zagraża gospodarce? 20.03.06, 16:33 Od kilkunastu lat Balcerowicz przoduje w rankingach najmniej popularnych polityków: zmieniali się tylko ci, którzy z nim sąsiadowali: raz Lech Wałęsa, raz Józef Oleksy. Społeczeństwo postrzega byłego potrójnego wicepremiera przez pryzmat pieniędzy, które wyjęto mu z kieszeni w pierwszych latach transformacji ustrojowej. Balcerowicz był autorem "popiwku", podatku od ponadnormatywnych wynagrodzeń, który wprawdzie zdusił inflację, ale przyczynił się do zubożenia społeczeństwa. Za jego reformy sklepy wypełniły się towarami, rozwinął się handel uliczny (z łóżek polowych i "szczęk"), a narodowa waluta została ustabilizowana i stała się wymienialna, ale w 1990 r. płace realne według GUS spadły w stosunku do roku poprzedniego o 23,9 proc., zaś produkcja - o 24,2 proc. Po pierwszym roku reformy bezrobocie sięgnęło 1,1 mln, po drugim już 2,2 mln. Odpowiedz Link Zgłoś
poszi Re: Czy Balcerowicz zagraża gospodarce? 20.03.06, 17:05 > ustrojowej. Balcerowicz był autorem "popiwku", podatku od ponadnormatywnych Balcerowicz to typowy kozioł ofiarny. Objawia sie to całą masą mitów na temat planu Balcerowicza i jego osoby. Balcerowicz nie jest żadnym autorem popiwku. Popiwek obowiązywał już w połowie lat osiemdziesiątych. www.mf.gov.pl/dokument.php?dzial=155&id=12091 oraz pl.wikipedia.org/wiki/Popiwek Dzięki skutecznej propagandzie Leppera i jemu podobnych Balcerowicz odpowiada nawet za "trzęsienia ziemi, gradobicie i koklusz". Odpowiedz Link Zgłoś
sam_sob Re: Czy Balcerowicz zagraża gospodarce? 20.03.06, 18:30 poszi napisała: > > Balcerowicz to typowy kozioł ofiarny. Objawia sie to całą masą mitów na temat > planu Balcerowicza i jego osoby. Balcerowicz nie jest żadnym autorem popiwku. Myślę, że porównanie z kozłem osłabia jego poczucie wyższości i symbol elit, które go wypromowały i postawiły na czele UW, jako mało znanego kozła, któremu wówczas "babka na dwoje wróżyła". Z tego powodu obrana może być odczytana dwuznacznie, czy o to chodziło? Odpowiedz Link Zgłoś
ali47 Re: Czy Balcerowicz zagraża gospodarce? 20.03.06, 20:18 Na świecie jakby odwilż w głowach ekonomistów, a polską myśl ekonomiczną opanowali ludzie zacofani; świat mówi o kapitalizmie moralnym, uważniej słucha społecznej nauki Kościoła, natomiast w Polsce szaleje dziki kapitalizm wspierany ideologią neoliberalizmu, głoszoną przez tysiące niedouczonych albo cynicznych ekonomistów pracujących dla banków i wielkiego biznesu. Wspierają ich użyteczni idioci. Instytucja tych ostatnich znana jest od dawna; pamiętamy jak wielu intelektualistów Zachodu i krajów podbitych przez Stalina wygłaszało peany na jego cześć i słowa podziwu dla Kraju Rad, "nadziei ludzkości". Kompromitacja utopii komunistycznej sprzyjała powstaniu nowej wspólnoty użytecznych idiotów - tym razem entuzjastów globalizmu i liberalizmu gospodarczego, nowej "nadziei świata". W III RP tych głupio-mądrych fanatyków jest wyjątkowo dużo; wielu artystów, myślicieli i polityków na drodze do sławy uważało i uważa za swój obowiązek wyrazić podziw dla Leszka Balcerowicza i wypowiedzieć swoje pryncypialne poglądy w sprawach biznesu i ekonomii. Z drugiej strony tysiące ekonomistów poważnie traktujących uprawianą naukę, przekazuje studentom solidną wiedzę, którą trzeba wyławiać z morza pseudonaukowej literatury. Ale ludzie nie mają szans, aby zetknąć się z tą wiedzą w mediach. Natomiast tysiące dyletantów snują rozważania np. na temat: co jest gorsze, inflacja czy deflacja, czyli jakby stawiając problem, przegrzać gospodarkę czy ją zamrozić. Miałeś chamie czapkę z piór Regulowanie poziomu stóp procentowych stanowi złoty klucz do optymalizacji rozwoju gospodarczego; umożliwia maksymalizację wzrostu gospodarczego w granicach dostępnych środków produkcji i użytecznych technologii z wykorzystaniem możliwości współpracy z zagranicą. Gdyby polityka pieniężna ten cel uwzględniała, to stopa wzrostu gospodarczego przez wszystkie lata III RP byłaby zapewne dwukrotnie wyższa. Do takiej oceny upoważniają fakty; większość państw wstępujących do UE po otwarciu rynku na kraje Wspólnoty notuje wzrost gospodarczy rzędu 8-12 proc. przez wiele lat. Tymczasem my wleczemy się w ogonie państw rozwijających się, ponieważ NBP uporczywie budował rynek finansowy, którego związek z polską ekonomią wyznacza jeden tylko parametr - stopa inflacji. W rezultacie rynek finansowy Balcerowicza to budowla na fundamentach z lodu. Oparcie go na kapitale spekulacyjnym i na praniu brudnych pieniędzy to sprawa niesłychanie ryzykowna. W ostatnich latach przekonały się o tym miedzy innymi Argentyna i Turcja. Parodoks Balcerowicza Keynes i Friedman to bezspornie najwybitniejsi przedstawiciele nauki ekonomii w XX wieku, ale wielkość tego drugiego wcale nie polega na tym, że krytykował swojego sławnego kolegę. Friedman jest geniuszem ekonomii z innego powodu - jasno sformułował teorię monetaryzmu, która uczy jak zapobiegać ostrym kryzysom w przebiegu cyklu koniunkturalnego i osiągać możliwie duży wzrost gospodarczy. Kluczem do realizacji tych celów nie jest niska inflacja, ale optymalna podaż pieniądza na rynek. Friedman inflację traktował jako zjawisko pieniężne, jako wskazówkę do optymalizacji podaży pieniądza. W praktyce oznacza to, że kiedy inflacja rośnie zbyt szybko, podaż pieniądza należy zmniejszać, a więc podnosić stopy procentowe banku centralnego co powinno wywoływać umocnienie złotówki. Gdy zaś inflacja niepokojąco maleje i rysuje się stagnacja, podaż pieniądza należy zwiększać, obniżając stopy procentowe co winno skutkować osłabieniem złotówki. Wszyscy, którzy interesują się ekonomią, mogą tę szkolną wiedzę z zakresu teorii monetaryzmu znaleźć w podstawowych podręcznikach ekonomii i encyklopediach. Wszyscy, którzy w ostatnich ośmiu latach choć trochę śledzili ruch stóp procentowych i zmiany wartości złotówki powinni zauważyć, że ten mechanizm nie działał. Na ogół obniżaniu stóp towarzyszyło umocnienie złotówki, co stanowi "paradoks Balcerowicza". Oznacza to, że nasz rozwój gospodarczy nie przebiegał po ścieżce optymalnego wzrostu, a kapitaliści zamiast inwestować w gospodarkę i ponosić pewne ryzyko, które stanowi esencję wolnorynkowego kapitalizmu, wybierali rentę od kapitału w postaci wysokich odsetek. Balcerowicz pozwalał kapitalistom-rentierom zarabiać krocie i zadbał, aby nie ponosili żadnego ryzyka. Żeby było skąd na to brać, państwo musiało się gwałtownie zadłużać. Na temat tych absurdów pisałem już cztery lata temu w artykule "Jaki kapitalizm, taka gospodarka" ("Nowe Państwo" 5/2002). Wielkie "wolne" media nie chciały artykułu drukować (dla "Newsweeka" był "zbyt naukowy"), zaś liderzy ugrupowań parlamentarnych zignorowali przesłane materiały. A może wszyscy wiedzieli, czym grozi polityka Balcerowicza, ale woleli nie wybiegać myślami w przyszłość? Wszak zarabianie na absurdalnie wysokim oprocentowaniu depozytów jest tak wciągające jak ruletka w Monte Carlo. z tygodnika "Solidarność " Odpowiedz Link Zgłoś
kelowna Smrodliwy to jestes TY - PiS napewno zagraza 20.03.06, 21:12 gospodarce. PiS razem z SO to juz bedzie super zagrozenie. Odpowiedz Link Zgłoś
ariam7 Re: Smrodliwy Michnik???? 21.03.06, 01:26 czy ty człowieku widzisz i rozumiesz co robi pis? a pamiętasz kulturalne wejścia i odejścia poprzedników, nawet ich było stać na jakiś minimalny poziom przyzwoitości i inteligencji. a obecna władza sklonowana niby wykształcona, ale co się dziwić, z głupim narodem można wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
mammamia6 UniCredit a nie UniCredito 20.03.06, 21:56 Czy mogłabym poprosić, aby Gazeta nauczyła się, że UCI to UNICREDIT a nie Unicredito. Mała różnica, a świadczy o profesjonalizmie lub jego braku. Powtórzę - Unicredit. A zatem Premier rozmawiał z prezesem Unicredit, fuzja Unicredit, itd. Odpowiedz Link Zgłoś
solar.storm Kapitalizm zagraza zyciu, a wiec i gosopodarce 21.03.06, 03:21 wszedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
3m05 Noz w plecy 22.03.06, 22:29 "Ostatni tydzień poświęciłem promocji Polski jako miejsca inwestycji, a teraz wygląda to tak, jakby wbito mi nóż w plecy" - powiedział agencji Reuters Roman Rewald, szef Amerykańskiej Izby Handlowej w Warszawie", No prosze. Pan Rewald caly tydzien poswiecil promocji Polski i juz sie zniechecil. Na szczescie Polska dokonala zakupu amerykanskich F-16 za jedne 6 miliardow dolarow co na wiele lat poprawi statystyki wymiany handlowej z USA. Odpowiedz Link Zgłoś